Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 132 ]

66

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Animus napisał/a:

Dziękuję, Mussuka, za wolę rozumienia. W opisanej przez Ciebie sytuacji to jest  pół biedy (mamy tu do czynienia z tak zwanym Babiszonem, na widok którego opadają nie tylko ręce, jak zwykł mawiać pewien wykładowca matematyki). Wtedy Mężczyzna mówi sobie: "widziały gały co brały, a jak nie widziały, to niech teraz cierpią gały".

Problem w tym, ze nie galy sie nabraly tylko z pieknej rusalki zostaje na koniec ten Babiszon. Co robic? Rzucic cholere w cholere czy meczyc do konca dni swoich?
Chociaz masz racje, tu chyba nawet nie ma juz mowy o checiach z drugiej strony. Ale jak malzenstwo z Babiszonem katolickie, przykladne, do grobowej deski - to co wtedy? Tak zle i tak niedobrze. Zostawic Babiszona (z dzieckami) - okrutne, kochac ja i sie z nia - awykonalne. Co pozostaje? Wentyl, czyli na dziwki Panie isc.



Animus napisał/a:

Cała bieda jest dopiero wtedy, gdy Żoneczka pachnąca, podobająca się, piękna, czarująca, wypełniona od brzegu do brzegu seksapilem, chodzący afrodyzjaczek, a do tego chęci do współpracy brak nawet na poziomie styku dwóch ciał. I co wtedy? Klops. Lodowa góra. Ślizgawka z perspektywą zimnej kąpieli pod lodowcem. Tortury psychiczne i fizyczne. Łamanie kołem przyjaźni platonicznej. On Jej zawsze TAK, a Ona Jemu zawsze wbrew. I nawet jak się odwraca tyłem w pościeli, to nie jest to propozycja, ale antyteza cielesności.

A to bywaja takie przypadki? Moze wtedy, gdy dochodzi do wymarcia uczuc, innego wytlumaczenia nie znajduje na totalna i ciagla ozieblosc u kobiety.
Jedyne co mi przychodzi do glowy to wziac zimna pania na fotel posadzic i prosto w oczy niech wygarnie o co jej biega. Bez sciem typu migrenka, stres w pracy, niezyt watroby itp. A jak zacznie krecic, macic i dalej swoje to bym zapowiedziala uczciwie, ze daje 2 tygodnie i ide poszalec na boku, zeby sie potem nie dziwila. Bo to co opisujesz to jest wiecej niz tortura.

Animus napisał/a:

Bo Mężczyznom to zawsze seks w głowie. O, tak zawsze w głowie... i nie zawsze poza głową. Wyrzut to wielki, gdy się próbuje wydostać seks poza płeć mózgu i próbuje pozyskać płeć innego mózgu, w którym seksu brak.

O przepraszam, nie tylko mezczyznom seks w glowie.

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-07-23 12:25:03)

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Mussuka napisał/a:

Problem w tym, ze nie galy sie nabraly tylko z pieknej rusalki zostaje na koniec ten Babiszon. Co robic? Rzucic cholere w cholere czy meczyc do konca dni swoich?
Chociaz masz racje, tu chyba nawet nie ma juz mowy o checiach z drugiej strony. Ale jak malzenstwo z Babiszonem katolickie, przykladne, do grobowej deski - to co wtedy? Tak zle i tak niedobrze. Zostawic Babiszona (z dzieckami) - okrutne, kochac ja i sie z nia - awykonalne. Co pozostaje? Wentyl, czyli na dziwki Panie isc.

A to bywaja takie przypadki? Moze wtedy, gdy dochodzi do wymarcia uczuc, innego wytlumaczenia nie znajduje na totalna i ciagla ozieblosc u kobiety.
Jedyne co mi przychodzi do glowy to wziac zimna pania na fotel posadzic i prosto w oczy niech wygarnie o co jej biega. Bez sciem typu migrenka, stres w pracy, niezyt watroby itp. A jak zacznie krecic, macic i dalej swoje to bym zapowiedziala uczciwie, ze daje 2 tygodnie i ide poszalec na boku, zeby sie potem nie dziwila. Bo to co opisujesz to jest wiecej niz tortura.

Animus napisał/a:

Bo Mężczyznom to zawsze seks w głowie. O, tak zawsze w głowie... i nie zawsze poza głową. Wyrzut to wielki, gdy się próbuje wydostać seks poza płeć mózgu i próbuje pozyskać płeć innego mózgu, w którym seksu brak.

O przepraszam, nie tylko mezczyznom seks w glowie.

Zauważyłem pewna prawidłowość: otyłość w niektórych przypadkach jest najlepszym środkiem antykoncepcyjnym, a jeśli dopełni go jeszcze brak uśmiechu, wtedy powstaje zapora ogniowa na wszelkie wirusy seksualności.

Do wymarcia uczuć dochodzi najczęściej, gdy się ich nie pielęgnuje. Jak się chwasty złych myśli zbiorą w głowie, to wszelkie seksualne idee zagłuszą i się robi pustynia bezmyślności.

Nie twierdziłem, że Kobiety o seksie nie myślą, ale że Mężczyźni są o to posądzani, co niechybnie ma wtedy uzasadnienie, gdy umysł Kobiety myślą o seksie jest nieskażony, niczym wspomniana wyżej pustynia deszczem.

68

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Animus napisał/a:

Zauważyłem pewna prawidłowość: otyłość w niektórych przypadkach jest najlepszym środkiem antykoncepcyjnym, a jeśli dopełni go jeszcze brak uśmiechu, wtedy powstaje zapora ogniowa na wszelkie wirusy seksualności.

Moze nie tyle otylosc co obrzydliwa otylosc. Bo niektorym panom panie puszyste wydaja sie wyjatkowo sexy:)) Gorzej z tym brakiem usmiechu - chyba, zeby gazeta zakryc?;)

Animus napisał/a:

Do wymarcia uczuć dochodzi najczęściej, gdy się ich nie pielęgnuje. Jak się chwasty złych myśli zbiorą w głowie, to wszelkie seksualne idee zagłuszą i się robi pustynia bezmyślności.

Zle mysli czyli? np. o kims innym niz wlasny malzonek? Czy w ogole zle mysli o seksie jako takim? Jakis skrajny fanatyzm albo cos w tym stylu?

Animus napisał/a:

Nie twierdziłem, że Kobiety o seksie nie myślą, ale że Mężczyźni są o to posądzani, co niechybnie ma wtedy uzasadnienie, gdy umysł Kobiety myślą o seksie jest nieskażony, niczym wspomniana wyżej pustynia deszczem.

To, ze mezczyzni mysla czesciej niz kobiety o seksie to prosze miedzy bajki wlozyc. Nie wiem kto i na jakiej podstawie doszedl do takiego wniosku, ale ma sie to nijak do stanu rzeczywistego. Wiem! To facet wymyslil, jakis pseudo seksuolog z Bozej laski, zeby sobie wlasna potencje i macho seksappeal poprawic:))

69 Ostatnio edytowany przez AdrianDąbrowski (2013-07-23 15:46:06)

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
kenobi napisał/a:

Ci co są w wolnych związkach wciąż zdradzają i im wcale to nie szkodzi, a przynajmniej tak twierdzą.

Wierność i zdrada to są bardzo skomplikowane zagadnienia... z jednej strony chcemy mieć bezpieczeństwo i stabilizację, mieć kogoś na pewno, wiedzieć, że nie odejdzie, że jesteśmy jedynymi i dla niej/niego najważniejsi, a z drugiej strony wydaje się, że romans na boku albo jednorazowy seks niczemu nie szkodzi. Z trzeciej strony gdyby nasza żona/mąż mieli romans, to stracilibyśmy poczucie bezpieczeństwa, wyłączności, bycia jedynymi.

Z moich obserwacji wynika, że jeśli kobieta sama wdała się w romans, to jest w stanie przebaczyć romans męża. Ta żona i ten mąż mogą się kochać, i dalej żyć razem być może bardziej stabilnie niż w czasie, gdy myśleli, że są sobie wierni -- po prostu znają drugą stronę medalu. Znam te historie bardzo blisko.

Chyba nie znajdziemy tutaj prostych odpowiedzi.

A odwrotnie gdy mąż się wdał w romans a potem kobieta w rewanżu kobieta wdała się w romans.
Co z taką sytuacją

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Catwoman napisał/a:

Romans brzmi już zobowiązująco - a co z jednorazowymi skokami w bok? Mężczyźni, o których tu wspomniałam nie mieli romansu, oni od czasu do czasu sypiali ( i raczej nadal to robią) z różnymi kobietami.

Nie jest to prawda, płeć nie ma znaczenia.
Nie można jednych wybielać a drugich kalać.

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
kenobi napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Romans brzmi już zobowiązująco - a co z jednorazowymi skokami w bok? Mężczyźni, o których tu wspomniałam nie mieli romansu, oni od czasu do czasu sypiali ( i raczej nadal to robią) z różnymi kobietami.

No to pewnie niczemu nie szkodzi... on zadowolony, żona zadowolona... byle choroby nie przyniósł do domu. Zresztą jednym z takich był mąż Wisłockiej.

A gdy żona robi taki skoczek też ok?

72 Ostatnio edytowany przez AdrianDąbrowski (2013-07-23 15:59:27)

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
kenobi napisał/a:

Ktoś kto zdradza wnosi do związku smród, który się będzie ciągnął do końca jego trwania. ... będzie się w tym smrodzie sama podduszać. Chyba, że mówimy o jakimś patologicznym przypadku małżeństwa na papierze, ale bez wspólnej sypialni, życia.

Nie zgadzam się z tą teorią. Tak jak Catwoman rozmawiała z facetami, to ja rozmawiałem z kobietami. Znam kilka małżeństw, gdzie są takie tajne zdrady, a wspólna sypialnia, normalne życie, urodziny, weekendy, wakacje, dzieci, praca na oko funkcjonują normalnie.

Ja obie strony zdradzają OK to się z tobą zgodzę ale jeśli jedna strona zdradza to jest nie fair wobec partnera/ki

Catwoman napisał/a:

moniaCo a ja to rozumiem. Nie popieram, ale rozumiem; człowiek znajduje sobie taki sposób na życie, po prostu. Wszystko można sobie wytłumaczyć, a "Czego oczy nie widzą....". Tak to funkcjonuje:
małżeństwo jest fajne, jest wesoło podczas wspólnych weekendów, żona zadowolona z życia, dzieci rosną w siłę, a facet od czasu do czasy bzyka na boku; zwykle to jakaś kobieta, która akurat napaliła się na niego, która przyjechała służbowo tylko na 1-2 dni, nic wielkiego; wraca do domu, on wraca do domu i życie toczy się nadal.

Dlaczego tak usprawiedliwiasz facetów?

Catwoman napisał/a:

moniaCo a ja to rozumiem. Nie popieram, ale rozumiem; człowiek znajduje sobie taki sposób na życie, po prostu. Wszystko można sobie wytłumaczyć, a "Czego oczy nie widzą....". Tak to funkcjonuje:
małżeństwo jest fajne, jest wesoło podczas wspólnych weekendów, żona zadowolona z życia, dzieci rosną w siłę, a facet od czasu do czasy bzyka na boku; zwykle to jakaś kobieta, która akurat napaliła się na niego, która przyjechała służbowo tylko na 1-2 dni, nic wielkiego; wraca do domu, on wraca do domu i życie toczy się nadal.

Za przeproszeniem ta kobieta to sadomaso frajerka, niech sama sobie bzyknie w rewanżu chociaż raz  pewnie ją wtedy rzuci więc widać ile jest dla niego warta.

73 Ostatnio edytowany przez AdrianDąbrowski (2013-07-23 16:04:24)

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
moniaCo napisał/a:
kenobi napisał/a:

"Przed ślubem ona myślała, że on się zmieni, a po ślubie on się nie zmienił. Przed ślubem on myślał, że ona się nie zmieni, a po ślubie ona się zmieniła." <<<<<--- to zaprzeczenie "widziały gały...".

Zgadzam się BabaOsiadła i Catwoman w 100%.

No to lajdaczmy sie na potęgę! Brawo!
Ciekawe, czy taki relatywizm moralny przekazujecie swoim dzieciom?
Aha!

A jesli chodzi o kwestie rzekomej milosci ojcowskiej i checi przebywania z potomstwem 24 h.
Powiem z doswiadczenia, ze kiedy facet poczuje w gaciach miete do innej panienki, to mu sie ta wielka ojcowska milosc oslabia i to znacznie.
Moj byly maz, jak jeszcze bylismy malzenstwem szalal za nasza corka jak wariat. Spedzal z nia kazda chwile. Odbieral z przedszkola, szkoly.
Nie wyobrazal sobie zycia bez niej na codzien. Ba! Nawet glosno wyrazal poglady, jakim to trzeba byc gnojkiem, zeby dla jakiegos romansu tak krzywdzic swoje dzieci, porzucac rodzine i byc niedzielnym tatusiem.
I co?
I teraz wystarczy mu jak wpadnie do dziecka raz, dwa razy w tygodniu na godzinke, dwie. I co ktorys weekend zabierze do siebie, bo nawet nie co drugi. Nie mielismy zadnych sadownych ustalen co do widzenia sie z dzieckiem. Nie raz mowilam, zeby ja czesciej odwiedzal, czy zabieral gdzies....ale argumenty rozne, ze praca, ze jego pani, ze to, ze  tamto...

Znam nawet taki przypadek, ze ojciec zapomnial w ogole ze potomstwo posiada i ani je widuje, ani  lozy na nie jakiekolwiek pieniadze.

Takze argument o milosci ojcowskiej zdecydowanie nietrafiony.
Moim zdaniem stosowany tylko po to, zeby zagluszyc wyrzuty sumienia a sobie zapewnic dymanko na boku a cieple obiadki i uprane gacie w domu!

p.s
przepraszam za brak polskich znakow

Kobiety róbcie rozwody, bo jakbyście zdradzili to byłby natychmiastowy rozwód.
S@rwysynów na tym świecie jest niestety wielu dlatego drogie panie musicie z nimi walczyć o alimenty i prawa do dzieci.

74

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Catwoman,

czy Ty tu prezentujesz swoje poglady, czy sluzbowe?
Pytam, bo jestes bardzo liberalna w tych pogladach.
Ale czy one dotycza rowniez Twojego zwiazku?
Rozgrzeszylabys siebie? O meza/faceta nie pytam, bo skoro to tajne - tzn nie wiesz, czy bzyka czy nie bzyka

75

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Luźno sobie dyskutujemy-  nikt nikogo nie ocenia smile

76

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Komu zatem szkodzi najbardziej POTAJEMNA zdrada?

77

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Myślę że szkodzi każdemu.
Osoba zdradzająca zmienia swój kręgosłup moralny, o ile oczywiście go miała. Jeśli ukradnę ze sklepu jakiś ciuch i nikt się nie dowie - to kim jestem? Oczywiste, że złodziejem i że to było złe. Zgadzamy się na normy i trzeba je respektować, tak w życiu jak w małżeństwie. A tu normą - wierność.

Osoba zdradzana również traci, bo już nigdy nie będzie postrzegana przez tą drugą jak zawsze. Już nie będzie pełni uczucia, zaufania.

Tam gdzie wchodzi zdrada, tam kończą się uczucia.

78

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Ja myślę, że "potajemna zdrada" najbardziej szkodzi, wbrew pozorom zdradzającemu. Najpierw to może być zaspokojenie zwykłej ciekawości "jak to jest", a potem można nad tym po części stracić kontrolę. Przez to relacje w związku między zdradzającym, a zdradzaną osobą mogą się pogarszać. W konsekwencji nikomu nie wyjdzie to na dobre.

79

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

To też zależy jaka ta zdrada w sumie. Łatwiej zrozumieć skok w bok faceta - bo to 1 raz, tylko fizyczność i zaspokojenie popędu seksualnego niż kobiety - tu raczej trwa to dłużej i wchodzi psychika, a to głębsze już jest. Raz facet pójdzie do prostytutki a kobieta 15 razy na dzień pisze smski ze swoim kochasiem. On zrobi to potajemnie 1 raz na miesiąc, ona 15 razy dziennie... Różnica jest.

80

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Remi napisał/a:

To też zależy jaka ta zdrada w sumie. Łatwiej zrozumieć skok w bok faceta - bo to 1 raz, tylko fizyczność i zaspokojenie popędu seksualnego niż kobiety - tu raczej trwa to dłużej i wchodzi psychika, a to głębsze już jest. Raz facet pójdzie do prostytutki a kobieta 15 razy na dzień pisze smski ze swoim kochasiem. On zrobi to potajemnie 1 raz na miesiąc, ona 15 razy dziennie... Różnica jest.

a efekt ten sam. moim zdaniem nie ma żadnej różnicy jeśli efekt jest ten sam.

81 Ostatnio edytowany przez onk (2013-07-23 19:11:13)

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

A może tam gdzie kończą się uczucia zdrada przestaje być zdradą?
Bo kiedy nazwać zdradę zdradą?
kiedy sie nie kochają i zyja obok siebie dla wyższych celów?

82

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Zdrada fizyczna jak skok w bok nie wpływa na pewno w takim stopniu na partnera i relacje z nim jak zdrada psychiczna. Efekt więc jest zupełnie różny. Ktoś się raz nawali i zaliczy seks przygodny, no zaliczy, zdradzi a ktoś myśli o kimś całe dnie i planuje sekretne spotkania to dwa różne światy.
Ponoć największa zdrada to leżeć w łóżku z kochanką, kochankiem i rozmawiać o swoim partnerze i pewnikiem tak jest...

Uczucia mogą się skończyć, ale założenia takie jak wierność, zaufanie, oparcie w drugim człowieku nie kończą, więc zdrada to dalej zdrada. Przestaje nią być, gdy się nie jest z danym partnerem już.

83

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Pewnie zaraz odezwą sie głosy to po co byc razem?
Czasem jednak chcemy być razem dla dzieci. mimo że sie nie kochamy i łaczy nas wspólny adres zamieszkania.
Szanujemy sie bo nikt nikomu nie robi na złość, mąż robi zakupy , zona gotuje , on zabiera dzieciaki zeby mogla odpocząć....
ale nie ma uczucia, pozostało przyzwyczajenie ....
smutne ale tak się dzieje.

84

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

onk - do lekarza się idzie jak są oznaki na wyleczenie choroby, bo jeśli ona staje się niewyleczalna to czeka tylko agonia i śmierć.
Pieniądze i dzieci - można sobie tym wszystko wytłumaczyć, ale jak wytłumaczyć to że przysięgało być ze sobą na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie?

85 Ostatnio edytowany przez onk (2013-07-23 19:36:19)

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Rozumiem ze wtedy lepiej sie rozstać i juz sie nie zdradza...
Oprócz tak oczywistych spraw jak skoki w bok , brak sumienia , jest jeszcze cos co ciezko wytlumaczyc - strach.
Mozna sie rozstac bo tak prosciej i latwiej. wtedy sie nie zdradza.
Ale boimy sie samotnosci odtracenia . wiem ze to nie fair . ale wydaje mi sie ze kiedy jestesmy pewni drugiej osoby i wewnetrzenie dorosniemy do powaznych decyzji robimy ten krok. rozstajemy sie i zaczynamy zyc od nowa.
Wiem ze powinno byc inaczej , nie ta kolejnosc. alee czasem nie umiemy inaczej.
nie usprawiedliwiam zwiazku z kims trzecim ( celowo nie uzywam slowa zdrada ) bo to za kazdym razem wygląda inaczej.

nie bronię zdradzajacych.
rozumiem że zdradzeni czuja sie podle , są źli , życza swym partnerom samych najgorszych rzeczy i takie tam....

86

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Zapytałam męża- tak z ciekawości. Twierdzi, że zdrada psychiczna niczym się w odbiorze nie różni od fizycznej i żadna nie jest "lepsza".

87

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Catwoman napisał/a:

Zapytałam męża- tak z ciekawości. Twierdzi, że zdrada psychiczna niczym się w odbiorze nie różni od fizycznej i żadna nie jest "lepsza".

A dlaczego?
Chyba mniejsze zło to zaliczyć numerek i powrót do rzeczywistości niż codziennie myślami zdradzać...

88

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Catwoman,

dyskusja juz poszla do przodu, ale ja dopiero wrocilam do domu. I chcialabym nawiazac do tego, co mi odpowiedzialas: ..."tak sobie luzno dyskutujemy".
Ale tez przez taka dyskusje pokazujemy swoje poglady na dyskutowane tematy, swoje podejscie do nich. Na tej podstawie inni - np. ja wyciagaja wnioski o osobie, ktora pisze. Jakaq ona jest, co mysli, w co wierzy a w co nie wierzy. Dlatego Cie zapytalam, czy to co piszesz, to Twoje poglady. Ale zrobilas unik i nie odpowiedzialas. Nie musisz oczywiscie odpowiadac.
Tylko wlasnie wszyscy tu poprzez swoje wypowiedzi kreujemy jakis swoj wizerunek.
Milegto wieczoru

89

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Myślę że zawsze na internecie pokazujemy tyko to co chcemy pokazać i tak jak chcemy.
mamy ta wygodę ze pozostajemy anonimowi i zamykając laptopa wracamy do swojej rzeczywistości czasami całkiem inni jak w necie.

90

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Catwoman napisał/a:

Komu zatem szkodzi najbardziej POTAJEMNA zdrada?

jak się ktoś dobrze kamufluje to nie ściągnie na siebie i bliskich żadnej plagi

91

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Koliber,

czyli wszelkie plagi o ktorych piszesz wynikaja z tego ze cos sie wyda?
A jak sie nie wyda? Gdzie sumienie? gdzie moralne watpliwosci i pytania o swoja wartosc jako osoby/czlowieka? czy nie krzwdzi sie innych, kiedy nie wiedza o krzywdzie? Wybacz, ale dla mnie to naciagane tlumaczenie!

92 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-07-24 09:53:58)

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Nie rozumiem dlaczego nie można się odnieść ściśle do pytania, bez całej nadbudowy etyczno-moralnej.
Pytanie ma konkretne warunki ograniczające, zawarte w słowie "potajemna".
"Potajemna" oznacza, że informację o fakcie zdrady posiadają jedynie osoby biorące w niej udział.
"Szkodzi" oznacza negatywne następstwa dla kogokolwiek.
Takie następstwa mogą wystąpić, ale nie muszą.
Zależy to od sytuacji i psychiki osób posiadających ww. informację.
To jest kompletna odpowiedź na pytanie, bez czynienia założeń, co by było, gdyby ona była wąsata i rozpętywania kolejnego flejma, który nic nowego nie wnosi.


Tak naprawdę skuteczne przeciwdziałanie zdradzie w związku, nie polega na trzymaniu się wydumanych zasad. Polega na takim prowadzeniu związku (od początku trwania), by nie wystąpił imperatyw do zdrady. Jeśli się czegoś nie chce, to się tego nie zrobi. Trudno jednak wymagać, by relacje nawiązane wskutek zaślepienia najniższymi popędami (tzw. chemia), były relacjami świadomego wyboru. Podobnie jest z relacjami wynikłymi z desperacji. Dobór właściwego partnera/partnerki jest zadaniem bardzo trudnym i udaje się nielicznym (najczęściej przypadkowo). Bardzo trudno jest rozbić dobry związek, w którym istnieje więź oparta o przyjaźń, zaufanie i porozumienie. Nie jest to niemożliwe, ale prawdpodobieństwo jest wielokrotnie niższe.

93

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
N4VV napisał/a:

Nie rozumiem dlaczego nie można się odnieść ściśle do pytania, bez całej nadbudowy etyczno-moralnej.

Nie można, bo te sfery są ściśle ze sobą powiązane!

94

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Miriamm napisał/a:

Koliber,

czyli wszelkie plagi o ktorych piszesz wynikaja z tego ze cos sie wyda?
A jak sie nie wyda? Gdzie sumienie? gdzie moralne watpliwosci i pytania o swoja wartosc jako osoby/czlowieka? czy nie krzwdzi sie innych, kiedy nie wiedza o krzywdzie? Wybacz, ale dla mnie to naciagane tlumaczenie!

a ty zakładasz że wszyscy ludzie słuchają swojego sumienia, ok...
a nawet gdy słuchają to co z tego jak i tak zdrada zaistniała...


jak można skrzywdzić kogoś czymś czego nie jest świadomy, nie rozumiem...

95 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-07-24 17:12:31)

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Właśnie przeczytałam  artykuł o prostytutce zarażonej HIV, która świadomie zarażała swoich klientów. Proponowała im full serwis!
Teraz wszyscy klienci drżą, czy aby im również nie dała czegoś więcej w bonusie.

Czy potajemna zdrada może komuś szkodzić? Tak...jak widać, samym zdrajcom najbardziej. Cena jaką im przyjdzie zapłacić będzie najwyższa.

96

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Koliber,

SIBIE mozna skrzywdzic tym czyms, nie kogos!
Pytanie bylo, czy potajemna zdrada komus szkodzi. Jesli ja zdradzilam szkodzi MNIE. A caly system czyli rodzina na tym cierpi.

97

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Miriamm napisał/a:

Koliber,

SIBIE mozna skrzywdzic tym czyms, nie kogos!
Pytanie bylo, czy potajemna zdrada komus szkodzi. Jesli ja zdradzilam szkodzi MNIE. A caly system czyli rodzina na tym cierpi.

Ot, i cała puenta jest gotowa.  Szkodzi się sobie. I to przeczucie mi towarzyszyło od początku tego wątku bez wyjątku.

Dziękuję Miriamm.

98

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
moniaCo napisał/a:
N4VV napisał/a:

Nie rozumiem dlaczego nie można się odnieść ściśle do pytania, bez całej nadbudowy etyczno-moralnej.

Nie można, bo te sfery są ściśle ze sobą powiązane!

Nie sa. smile
Seks to seks a zwiazek to zwiazek.
Jedno nie musi wystepowac z drugim. Moze ale nie musi.

N4VV napisał/a:

Nie rozumiem dlaczego nie można się odnieść ściśle do pytania, bez całej nadbudowy etyczno-moralnej.
Pytanie ma konkretne warunki ograniczające, zawarte w słowie "potajemna".
"Potajemna" oznacza, że informację o fakcie zdrady posiadają jedynie osoby biorące w niej udział.
"Szkodzi" oznacza negatywne następstwa dla kogokolwiek.
Takie następstwa mogą wystąpić, ale nie muszą.
Zależy to od sytuacji i psychiki osób posiadających ww. informację.
To jest kompletna odpowiedź na pytanie, bez czynienia założeń, co by było, gdyby ona była wąsata i rozpętywania kolejnego flejma, który nic nowego nie wnosi.

Ot i tyle w temacie.
Zgadzam sie w 100% smile

99 Ostatnio edytowany przez Koliber (2013-07-24 21:43:19)

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Miriamm napisał/a:

Koliber,

SIBIE mozna skrzywdzic tym czyms, nie kogos!
Pytanie bylo, czy potajemna zdrada komus szkodzi. Jesli ja zdradzilam szkodzi MNIE. A caly system czyli rodzina na tym cierpi.

A może ktoś zdradza bo mu z tym dobrze i gdzie tu jego krzywda?

moniaCo napisał/a:

Czy potajemna zdrada może komuś szkodzić? Tak...jak widać, samym zdrajcom najbardziej. Cena jaką im przyjdzie zapłacić będzie najwyższa.

nie zawsze, niektórzy mają farta...

100

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Jaguar napisał/a:
moniaCo napisał/a:
N4VV napisał/a:

Nie rozumiem dlaczego nie można się odnieść ściśle do pytania, bez całej nadbudowy etyczno-moralnej.

Nie można, bo te sfery są ściśle ze sobą powiązane!

Nie sa. smile
Seks to seks a zwiazek to zwiazek.
Jedno nie musi wystepowac z drugim. Moze ale nie musi.

Akurat w tym watku rozpatrujemy seks na boku, bedac w zwiazku malzenskim, wiec jak najbardziej etyka i moralnosc ma tu sie idealnie!

101

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Remi napisał/a:

Myślę że szkodzi każdemu.
Osoba zdradzająca zmienia swój kręgosłup moralny, o ile oczywiście go miała. Jeśli ukradnę ze sklepu jakiś ciuch i nikt się nie dowie - to kim jestem? Oczywiste, że złodziejem i że to było złe. Zgadzamy się na normy i trzeba je respektować, tak w życiu jak w małżeństwie. A tu normą - wierność.

Osoba zdradzana również traci, bo już nigdy nie będzie postrzegana przez tą drugą jak zawsze. Już nie będzie pełni uczucia, zaufania.

Tam gdzie wchodzi zdrada, tam kończą się uczucia.

Jej chodziło o zdradę która się nie wyda.

102

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Remi napisał/a:

To też zależy jaka ta zdrada w sumie. Łatwiej zrozumieć skok w bok faceta - bo to 1 raz, tylko fizyczność i zaspokojenie popędu seksualnego niż kobiety - tu raczej trwa to dłużej i wchodzi psychika, a to głębsze już jest. Raz facet pójdzie do prostytutki a kobieta 15 razy na dzień pisze smski ze swoim kochasiem. On zrobi to potajemnie 1 raz na miesiąc, ona 15 razy dziennie... Różnica jest.

Nie powielaj mitów hipokryto, co solidarność plemników!!!
Zdrada jest taka sama ja też zdradziłam faceta i to za każdym razem z innym fizycznie nei psychicznie.
Wcześniej zostałam zdradzana więc sama potem to robiłam w kolejnych związkach tylko dla przyjemności zero motylków.

103

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Dziwne to dla mnie rozważanie.

Pytanie w temacie - jak dla mnie - retoryczne.

Nigdy nie można być pewnym, czy zdrada się nie wyda. Nigdy.
Poza tym z całą pewnością zdrada zmienia psychikę zdradzającego. Zakładając że ma choć w niewielkim stopniu wykształcone sumienie, to gdzieś tam to się odbija. Na pewno jest huśtawka nastroju...które przy okazji serwuje się stałemu parterowi... pojawia się ryzyko zaangażowania. Prawidłowością jest przy tym doszukiwanie się problemów w partnerze. I tak nagle zdradzająca kobieta sobie uświadamia, że tak niewiele ją z parterem łączy... i taki on ogólnie beznadziejny. Oddala się o partnera, zaczynają się kłótnie (i nagle pojawia się dobre wytłumaczenie zdrady - nieudany związek). Oj potrafimy nagiąć rzeczywistość, by uspokoić swoje sumienie.
Podobnie jest z facetem, który zdradza.

Rozwiązaniem może być przygodny seks? No tak. Jeszcze lepiej  (by nie dopuścić, żeby kochanka, która narobiła sobie nadzieje, poszła ze swoim problemem do żony) skorzystać z usług profesjonalistki.
No git. Jest szansa, że się nie wyda. Ale jest ale. Co będzie jak stałej niepodejrzewającej niczego partnerce taki delikwent sprezentuje HIV czy inną weneryczną przypadłość?

Mamy XXI wiek. Większość ludzi stara się zachować niezależność. Jeśli nie ma miłości, wypaliła się, trzeba o nią powalczyć. Jeśli to nie pomoże, odejść.

Zdrada niczego na pewno nie leczy.
Za to niszczy, wypacza. Wypacza zdradzającego, bo coraz łatwiej mu przychodzi, wypacza zdradzonego - bo musi przeżyć koszmar. I nigdy nikomu już tak do końca nie zaufa.

A już myślenia wedle którego facetowi daje się przyzwolenie na zdradę i się ją (głupio) tłumaczy... nie dając tego przyzwolenia kobiecie uważam za szczyt hipokryzji... dalej nie skomentuję, bo nie chcę nikogo obrazić.

104 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-04-06 22:06:07)

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Tak, zdrada to zdrada, ale faktem jest, że ta ukryta nie boli do czasu, gdy się wyda. Jeśli ktoś ma taki kręgosłup moralny (a raczej jego brak), że zdradza na lewo i prawo licząc, że partner/ka się nie dowie, wówczas prędzej czy później rozbije swój związek i powinien zostać pogoniony wpi......
Najgorzej, jak w przypływie własnej słabości taki osobnik przyznaje się do winy, zrzucając się z siebie ciężar, ale zapomina, że obciąża nim partnera na całe życie. I już nic nie będzie takie samo. Cała masa ludzi przestrzega przed wyjawianiem prawdy i odważną decyzją o zakońćzeniu związku zanim druga strona dowie się o zdradzie. Ale kogo dziś na to stać, Ludzie są jak małpy (choć to powiedzenie krąży głównie o kobietach) - nie puści jednej gałęzi, dopóki drugiej mocno nie trzyma. No ale wtedy często zdrada wychodzi na jaw. Mnóstwo takich prawdziwych historii jest na [spam], no ale na to trzeba mieć mocne nerwy, żeby dowiedzieć się jak taka "potajemna zdrada" przynosi tragiczne skutki dla wielu ludzi.
Poza tym każda zdrada jest potajemna. Choć istnieją tzw. zdrady kontrolowane, gdy partnerzy przyzwalają sobie na "skoki w bok"... ale dokąd to prowadzi? Przy pierwszym zauroczeniu jakimś obiektem, nawet takie nieksrywane zdrady przynoszą rozpad "wolnego związku".

105 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-07-25 20:31:52)

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
moniaCo napisał/a:
Jaguar napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Nie można, bo te sfery są ściśle ze sobą powiązane!

Nie sa. smile
Seks to seks a zwiazek to zwiazek.
Jedno nie musi wystepowac z drugim. Moze ale nie musi.

Akurat w tym watku rozpatrujemy seks na boku, bedac w zwiazku malzenskim, wiec jak najbardziej etyka i moralnosc ma tu sie idealnie!

Możesz sobie rozpatrywać nawet seks ślimaka z żyrafą, ale tytuł wątku na to nie wskazuje.
Wskazuje na konkretnie zdefiniowaną sytuację: konsekwencje zdrady w warunkach braku informacji o niej.
Nic więcej.

Jeśli więc tytuł definiuje warunki wstępne, nie należy ich ignorować, lecz wypowiadać się na temat.
W przeciwnym wypadku rozmowa staje się nudna.
Załóż sobie wątek pt. Zdrada - będziesz mogła pisać o dowolnych sprawach powiązanych.
Również o tym, czy zdrada z murzynem ma inny wymiar, od zdrady z chińczykiem.
Tutaj takie dywagacje sa poza tematem i można by na upartego stwierdzić, że jest to trolling.
Przynajmniej na technicznych forach tak bywa.

106

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
N4VV napisał/a:
moniaCo napisał/a:
Jaguar napisał/a:

Nie sa. smile
Seks to seks a zwiazek to zwiazek.
Jedno nie musi wystepowac z drugim. Moze ale nie musi.

Akurat w tym watku rozpatrujemy seks na boku, bedac w zwiazku malzenskim, wiec jak najbardziej etyka i moralnosc ma tu sie idealnie!

Możesz sobie rozpatrywać nawet seks ślimaka z żyrafą, ale tytuł wątku na to nie wskazuje.
Wskazuje na konkretnie zdefiniowaną sytuację: konsekwencje zdrady w warunkach braku informacji o niej.
Nic więcej.

Jeśli więc tytuł definiuje warunki wstępne, nie należy ich ignorować, lecz wypowiadać się na temat.
W przeciwnym wypadku rozmowa staje się nudna.
Załóż sobie wątek pt. Zdrada - będziesz mogła pisać o dowolnych sprawach powiązanych.
Również o tym, czy zdrada z murzynem ma inny wymiar, od zdrady z chińczykiem.
Tutaj takie dywagacje sa poza tematem i można by na upartego stwierdzić, że jest to trolling.
Przynajmniej na technicznych forach tak bywa.

To moze przeczytaj pierwszy post w tym watku...ze zrozumieniem! Moze wtedy na temat slimakow nie bedziesz glupot pisal!
Potajemna zdrada w zwiazku!
O tym jest watek!
Nie rozwazamy innych konfiguracji....w tym zoologicznych!

107

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

potajemna zdrada?hmmma gdzie w związku moralność i szczerość i nie kłamanie drugiej osoby? może i się nie dowie ale każdy ma w sobie jakieś wewnętrzne sumienie bynajmniej ja mam...i zdrada nawet potajemna nie wchodziłaby w gre ...to jakby zdradzać samego siebie

108

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
moniaCo napisał/a:

.
To moze przeczytaj pierwszy post w tym watku...ze zrozumieniem! Moze wtedy na temat slimakow nie bedziesz glupot pisal!
Potajemna zdrada w zwiazku!
O tym jest watek!
Nie rozwazamy innych konfiguracji....w tym zoologicznych!

Zalezy od definicji zwiazku i od definicji zdrady.
My np zyjemy w otwartym malzenstwie i zdrade definiujemy inaczej niz jako seks z inna osoba smile

109 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-07-27 05:33:10)

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Jaguar napisał/a:

My np zyjemy w otwartym malzenstwie i zdrade definiujemy inaczej niz jako seks z inna osoba smile

O proszę, "otwarte małżeństwo". I jaki czas przydatności do spo---życia od momentu otwarcia? Była jakaś informacja na wieczku lub etykiecie?

110

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Jaguar napisał/a:
moniaCo napisał/a:

.
To moze przeczytaj pierwszy post w tym watku...ze zrozumieniem! Moze wtedy na temat slimakow nie bedziesz glupot pisal!
Potajemna zdrada w zwiazku!
O tym jest watek!
Nie rozwazamy innych konfiguracji....w tym zoologicznych!

Zalezy od definicji zwiazku i od definicji zdrady.
My np zyjemy w otwartym malzenstwie i zdrade definiujemy inaczej niz jako seks z inna osoba smile

O! jak sympatycznie....:-)
To moze opowiedz czy dla Was jest zdrada...??
Skoro dajecie sobie przyzwolenie na bzykanko na boku.

111

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Jaguar napisał/a:

Zalezy od definicji zwiazku i od definicji zdrady.
My np zyjemy w otwartym malzenstwie i zdrade definiujemy inaczej niz jako seks z inna osoba smile

Ja też chętnie posłucham tych definicji. Możesz Jaguar rozwinąć swoja wypowiedz?
Aaaaa i jeszcze jedno... czy oboje wiecie o tym, że jesteście w "otwartym małżeństwie" i po równo z tego korzystacie?
Pytam, bo zdarzały się na forum przypadki, gdy tylko jednej osobie się wydawało, że żyje w otwartym związku...i oboje mają taka samą "definicję" związku.

112

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Animus napisał/a:
Jaguar napisał/a:

My np zyjemy w otwartym malzenstwie i zdrade definiujemy inaczej niz jako seks z inna osoba smile

O proszę, "otwarte małżeństwo". I jaki czas przydatności do spo---życia od momentu otwarcia? Była jakaś informacja na wieczku lub etykiecie?

Tego nie skomentuje bo nei widze sensu. smile

Normalnie. Takie kwestie ustalilismy jeszcze zanim sie na powaznie wpakowalismy. smile
Poglady mamy takie same ze zwiazek to zwiazek a seks to seks.
Jesli jedno z nas spotka na swojej drodze osobe ze miedzy nami bedzie silne seksualne przyciaganie to nie ma przeszkod pod warunkiem ze druga osoba o tym wie.
I tak maz juz dwa razy mial przygody a ja raz.
Oboje wiedzielismy o tym. Uklad byl jasny ze mamy o tym wiedziec a kochankowie maja z kolei wiedziec ze nie moze z tego byc niz wiecej tylko fajny seks. Nikt sie rozwodzic dla nikogo nie bedzie. Jesli im nie pasuje to sie w to nie wdajemy. No i zachowujemy szacunek dla siebie i swoich kochankow. Unikamy tego zeby inne osoby tez byly w zwiazkach czy malzenstwach.

Zdrada dla nas jest wtedy kiedy jedno nie chce juz dluzej razem dzielic wspolnego zycia. Jesli maz sie zakocha i zechce odejsc to nie bede go zatrzymywc i takie postepowanie nazwe zdrada. Bo obiecywal ze mna zostac ale nie obiecywal mi wiernosci seksualnej.

113 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-07-29 06:45:03)

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Jeśli Wam taki układ pasuje to nie ma problemu. Jeśli chodzi o mnie, to nie mieści mi się to w głowie. Dla mnie bycie wiernym,  jest równe z wiernoscią zarówno fizyczną jak i emocjonalną.
Skoro się kogoś kocha, po co szukać emocji poza związkiem?
Mialabym uczucie, ze nie wystarczam mojemu partnerowi, ze mu czegoś brakuje w naszym związzku, skoro szuka podniet na boku.

114

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Jaguar napisał/a:

Tego nie skomentuje bo nei widze sensu. smile.

Jaguar, i słusznie, że nie skomentujesz. Pozwól jednak, że ja skomentuję. Twoje podejście jest w poprzek obecnie dominującego, ale precedensy można znaleźĆ nawet w Biblii, bez wykluczania opieki nad dzieckiem. Jak to usłyszałem w pewnym kabarecie:

"Nie ważne kto zrobił, ważne kto wychował. Prawda, Panie Józefie?"

Moje pytanie było prowokacyjne, ale nie ze względu na zastosowane rozwiązanie, bo ono jest bardzo konsekwentnie partnerskie, ale ze względu na trwałośĆ. Zdaję sobie sprawę, że w obecnych warunkach takie podejście "elastyczne" może byĆ bardziej trwałe i wnosi ważną redefinicję pojęcia wierności.

115

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Paradoks sprawił, że ledwo tyle założyłam ten wątek, a chyba następnego dnia rozmawiałam z kolegą z Egiptu na temat zdrady właśnie. Co stwierdził? Że u nich to zdrady się właściwie nie zdarzają.
Ja na to: No bo po co zdradzać, jak można mieć kilka żon smile
Zdradzanie kilku żon byłoby już niezłym chamstwem big_smile  Podobnie, jak u nas jednej smile

116

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

cześć. Jeśli spojrzeć na zdradę jak na wymianę informacji....to tak jakby zdradzając kogoś fizycznie, bierzemy energię tej osoby...Pomyślałam że potem wracając do poprzedniego związku - świadomie czy nieświadomie, przekazujesz jakby tą energię....swojemu partnerowi...moim zdaniem to może doprowadzić do tego, że będzie on potem też lgnął do tego typu płci przeciwnej....moim zdaniem to wszystko jest tak skomplikowane....że hej..

117

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
moniaCo napisał/a:

Skoro się kogoś kocha, po co szukać emocji poza związkiem?
.

Z tego samego powodu dla ktorego jezdze na motorze.
Z tego samego powodu dla ktorego jezdze na wakacje.
Z tego samego powodu dla ktorego prowadze helikopter.
Z tego samego powodu dla ktorego ogladam horror.

smile

Wedlug twojej definicji kochajac kogos juz nie mozna sie poza zwiazkiem dobrze bawic ani szukac zadnych emocji.
Jak mowie milosc miloscia, seks seksem, adrenalina adrenalina itd... Zycie istnieje tez poza zwiazkiem.

czasymira wez napisz to jakos jasniej bo z prostej sprawy zrobilas zawila komputeerowa formula autorska big_smile

Animus zdaje sobie sprawe ze nic nie zapewni trwalosci i stabilnosci na 100%. Bo kazdego dnia moze sie drugiej osobie odwidziec i zabierze tobolki i pojdzie gdzie indziej.
Ale jestem przekonana ze nie ponosimy wiekszego ryzyka niz pary ktore wyznaja zasade wiernosci w tradycyjnym tego slowa rozumieniu smile

118

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Jaguar napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Skoro się kogoś kocha, po co szukać emocji poza związkiem?
.

Z tego samego powodu dla ktorego jezdze na motorze.
Z tego samego powodu dla ktorego jezdze na wakacje.
Z tego samego powodu dla ktorego prowadze helikopter.
Z tego samego powodu dla ktorego ogladam horror.

smile

Wedlug twojej definicji kochajac kogos juz nie mozna sie poza zwiazkiem dobrze bawic ani szukac zadnych emocji.
Jak mowie milosc miloscia, seks seksem, adrenalina adrenalina itd... Zycie istnieje tez poza zwiazkiem.

czasymira wez napisz to jakos jasniej bo z prostej sprawy zrobilas zawila komputeerowa formula autorska big_smile

Animus zdaje sobie sprawe ze nic nie zapewni trwalosci i stabilnosci na 100%. Bo kazdego dnia moze sie drugiej osobie odwidziec i zabierze tobolki i pojdzie gdzie indziej.
Ale jestem przekonana ze nie ponosimy wiekszego ryzyka niz pary ktore wyznaja zasade wiernosci w tradycyjnym tego slowa rozumieniu smile

Oczywiscie, ze mozna szukac emocji poza zwiazkiem....mozna sie bawic, mozna sie realizowac....wszystko mozna. Tylko czy te emocje musza byc zwiazane z seksem? Nie ma juz innych?

Zeby sobie podniesc adrenaline moge skoczyc na bungie, albo szalec na autostradzie 200/h. Nie musze isc na lewizne!
Ale to moje skromne podejscie do zycia, ktore wcale nie jest pozbawione emocji i ekscytacji smile

119

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
kenobi napisał/a:

Ci co są w wolnych związkach wciąż zdradzają i im wcale to nie szkodzi, a przynajmniej tak twierdzą.

Wierność i zdrada to są bardzo skomplikowane zagadnienia... z jednej strony chcemy mieć bezpieczeństwo i stabilizację, mieć kogoś na pewno, wiedzieć, że nie odejdzie, że jesteśmy jedynymi i dla niej/niego najważniejsi, a z drugiej strony wydaje się, że romans na boku albo jednorazowy seks niczemu nie szkodzi. Z trzeciej strony gdyby nasza żona/mąż mieli romans, to stracilibyśmy poczucie bezpieczeństwa, wyłączności, bycia jedynymi.

Z moich obserwacji wynika, że jeśli kobieta sama wdała się w romans, to jest w stanie przebaczyć romans męża. Ta żona i ten mąż mogą się kochać, i dalej żyć razem być może bardziej stabilnie niż w czasie, gdy myśleli, że są sobie wierni -- po prostu znają drugą stronę medalu. Znam te historie bardzo blisko.

Chyba nie znajdziemy tutaj prostych odpowiedzi.

Kenobi fajnie tutaj to napisał, cytuje jego wątek..ale pokaże się cała wypowiedz...w każdym razie jest to trudne bardzo, też tak sądzę.

120

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Kryzys społeczeństwa, rodziny, wartości. Efekt konsumpcjonizmu? To taka promocja... nie musisz płacić za prostytutkę, a masz usługę gratis. Nie rozumiecie? Wszystko jest teraz takie proste i szybkie, a człowiek miałby się starać poprawiać relację? Naiwność. I tak toczy się machina samozagłady i co rusz wypada z niej jakiś człowiek, gdy się okazuje, ze zachorował, stracił pracę itd i nagle znikają fani/ fanki, a on potrzebuje kogoś kto go pokocha i pomoże. Zapomina, że 10 lat miał za nic żonę/ męża i oczekuje działającej funkcji rodzinnej. Najśmieszniejsze jest chyba to, że często zjawia się na forum i pisze o tym, że nie ma wsparcia i faktycznie jego opowieść jest pełna cierpienia. Tylko omija wszystko co dotyczy winy jego. Ludzie wspierają i pomagają mu wrócić na dawny tor samooszukiwania się, że zasługuje na coś więcej, że jest biedny i że w końcu doczeka się  upragnionego szczęścia. Jest też rzadsza opcja- zaczyna rozumieć co było nie tak i podejmuje trudną pracę nad samym sobą.

121

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Trafiłam na ten watek i pojawiły mi się refleksje. Ja widze problem zdrady troche szerzej. Kryzys wartości, rodziny, zasad to wcale nie wydumane frazesy, taka jest prawda. Obserwuję polskie społeczeństwo, to jak żyjemy, politykę, gospodarkę a także niezmiernie wazny czynnik jakim jest historia naszego narodu i stwierdzam, że statystyczny Polak niestety jest poraniony w dzieciństwie, niesie cięzki bagaż doświadczeń i zaburzeń z domu rodzinnego, gdy wchodzi w dorosłość zderza się z bardzo trudną rzeczywistością jak brak pracy lub marna płaca, trudności w wykształceniu, wyścig szczurów, itd. Brak stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa. To jest nasza rzeczywistość. Często będąc niedojrzałym wchodzi w związek małżenski spodziewa się, że będzie to lekarstwem na wszelkie jego bolączki, a tu szok, bo partner/ka właśnie tego samego oczekuje od niego. I tak żyją lata całe, najpierw poświęcając się dzieciom, a właściwie zapewnieniu im elementarnej egzystencji, potem odczuwając wielka pustkę. Nie potrafimy zyć szczęsliwie. Często wydaje sie nam, że znajome małżeństwo - oni tak, oni są szczęsliwi - g*wno prawda, w każdym domu, w każdej rodzinie coś jest, ludzie niosą swoje krzyże. Przykładów można mnożyc na pęczki, jak już sie kochaja i są sobie wierni to mamusia itp itd.
Niech mi ktos pokaże parę, która potrafi w dojrzały sposób rozwiązywać problemy, doskonale sie komunikuje, parę gdzie oboje rozwijają się emocjonalnie, intelektualnie? To jest super rzadkie. W filmach owszem, ale w zyciu taka para to ewenement.
Raz, że nie mamy dobrych wzorców z domu, nasi rodzice, dziadkowie wychowywali nas w latach terroru wojny, potem komuny, w lęku, strachu i ucisnieniu. Dwa demokracja co przyniosła? Pęd za pieniadzem, machloje gospodarcze, rosnące bezrobocie, porzucone dzieci, bo przecież trzeba rozkrecać firme, jechać w delegację lub zasuwać od rana do świtu.
Gdy ktoś mówi, że to są rzeczy bez znaczenia, to sorry - ale nie wie co mówi. To wszystko JEST przyczyną niedoskonałej moralności, zagubienia, chaosu i innych destrukcji w rodzinie.
Jakie to ma znaczenie czy zdradził/a czy nie? Jakie to ma znaczenie czy powiedział/a o tym czy nie? Sam fakt, że człowiek czuje sie niespełniony i nieszczęsliwy, że nie dostaje od drugiej połówki nawet czastki tego co potrzebuje już jest zabójcze dla związku. Dla mnie wystarczy, że MYSLI o innych, o seksie z inną osobą, że potrzebuje ciepła, miłości, których w domu nie dostaje, że szuka dowartościowania i uznania, którego w domu nie ma to już jest sygnał alarmowy! Sama zdrada to juz skutek, efekt, a ten smród o którym któras z Forumowiczek pisała był znacznie wczesniej, tylko nikt tego nie chce zobaczyć. Nikt sie nie chce przyznać do tego, że tak naprawde obarcza swojego partnera oczekiwaniami a mało zastanawia się nad jego potrzebami. To oczywiście działa w dwie strony. Ile z Was rozmawia otwarcie ze swoimi partnerami o potrzebach? Ile z Was potrafi je jasno sformułować? Ile z Was potrafi WYSŁUCHAĆ partnera?

122

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Do sluu:

To taka promocja... nie musisz płacić za prostytutkę, a masz usługę gratis. Nie rozumiecie? Wszystko jest teraz takie proste i
szybkie, a człowiek miałby się starać poprawiać relację? Naiwność.

Totalnie spłyciłaś romans. Dramatycznie, nie rozumiesz relacji. Zamiast romansu łatwiej iść do prostytutki. Romans to związek, to jakaś relacja... To tak jakbym ja powiedział "ożeniłem się, bo nie muszę płacić za prostytutkę, mam usługę gratis". Toż to szok!!!

Zgadzam się z szika w tym że nie ma super małżeństw, każde ma problemy, choć pewnie istnieją wyjątki (raczej powinny się wypowiadać osoby które żyją 20 lat w małżeństwie). Nie zgodzę się natomiast, że jeśli ktoś szuka czegoś poza małżeństwem, to musi mu brakować tych rzeczy -- może natura nas tak stworzyła, że pożąda się też innych niż własna żona kobiet. A żona być może czasem chciałaby poseksić się z kimś więcej niż tylko z własnym mężem (na pewno wiele z Was o tym myślało i takie myśli przeganiałyście czym prędzej jako czyste zło).

123

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

szika- zgadzam się. Oczekiwania, pretensję, przelanie się goryczy ---> zdrada. Nikt nie stanie, nie odłoży broni i nie powie. Co my robimy? Do wszystkich ludzi trzeba krzyknąć: STOOP! gdzie Wy idziecie?

kenobi- ja nie pisałam o romansie tylko o jednorazowym skoku w bok ;-P

124

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

kenobi - jako kobieta powiem tak: mam małe zastrzeżenie do Twoich słów: "A żona być może czasem chciałaby poseksić się z kimś więcej niż tylko z własnym mężem". Ja tak nie mam. Mam bardzo udane pozycie seksualne i nie myślę o innych facetach, wręcz przeciwnie, nawet jesli myślę to w klimacie "nie, no na pewno nie jest taki dobry w te klocki i nie zna mnie tak jak mój facet".
Ale w małżenstwie owszem musze to powiedziec z przykrością mąż nigdy mnie tak nie zaspokoił jak mój obecny. Nie to, że nie chciał, nie to, że sie nie starał, poprostu zupełnie różne temperamenty, potrzeby, nie te techniki (pomimo wielu rozmów) no nie grało między nami.
A więc co z tego wynika? Nie ma znaczenia czy małżenstwo czy inny związek, jak partnerzy są zaspokojeni, zadowoleni, czują że są kochani i kochają to NIE SZUKAJĄ gdzie indziej.

125

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

szika- ile jesteś z obecnym mężczyzną?

126

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
sluuu napisał/a:

szika- ile jesteś z obecnym mężczyzną?

ponad osiem lat

127

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

No to winszuję, myślałam, że to świeżą sprawa, a tu 8 lat i ciągle jest fajnie.

128 Ostatnio edytowany przez blueskirt (2013-09-23 18:15:06)

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Jeżeli osoba zdardzająca ma sumienie to podejrzewam, że będzie ją to gryzło i dręczyło. I to może wpłynąć na jakość związku.
A partner tej osoby dopóki się nie dowie to wlaściwie żadna krzywda mu się nie dzieje.
Ale jak wspomniałam - osoba która zdardzila musi cały czas życ z tą świadomością. A nie wiem czy to takie proste, pewnie to zależy od człowieka.

Szika, to co napisałaś na temat wspólczesnych rodzin to sama prawda smile Obserwuje to na przykładzie swoim, moich znajomych.

129 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-23 18:11:04)

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Animus napisał/a:
nocnalampka napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

zdrada to zdrada, tajemna, potajemna, jawna, ukryta, odkryta, zaślepiona, świadoma -zdrada to zdrada

Ot i!

Zdrada to zawsze jest świadome krzywdzenie. I jako takie nie może pozostać bez wpływu na całość relacji.

No, nie może pozostać bez wpływu. W wielu wątkach można przeczytać, że to relacje poprawia (mąż milszy, stara się, kupuje kwiaty nieoczekiwanie).

Wcale jednak nie jest wszystko jedno, czy to uda się utrzymać w tajemnicy, czy też nie.

A dlaczego ty zawsze odwołujesz się do facetów, jesteś adwokatem diabła?
Żona tak samo po zdradzie może być milsza.

kenobi napisał/a:

Ktoś kto zdradza wnosi do związku smród, który się będzie ciągnął do końca jego trwania. ... będzie się w tym smrodzie sama podduszać. Chyba, że mówimy o jakimś patologicznym przypadku małżeństwa na papierze, ale bez wspólnej sypialni, życia.

Nie zgadzam się z tą teorią. Tak jak Catwoman rozmawiała z facetami, to ja rozmawiałem z kobietami. Znam kilka małżeństw, gdzie są takie tajne zdrady, a wspólna sypialnia, normalne życie, urodziny, weekendy, wakacje, dzieci, praca na oko funkcjonują normalnie.

Jeżeli zdrady w 2 strony to OK inaczej to patologia(tyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn).

yoghurt007 napisał/a:
Animus napisał/a:

Dodam opowieść, którą ostatnio usłyszałem. On od dwudziestu lat za granicą. Ona w kraju z piątka dzieci. On pracuje i wysyła pieniądze. Ona wie od dawna, że on ma kochankę. Dzieci dorosły i wyjechały do ojca. On musiał zmienić tryb życia. Codziennie wychodzi wieczorem po pracy i wraca późno. Pomógł dzieciom znaleźć pracę. Wysyła pieniądze na pozostałe dzieci i na budowę domu w kraju. Ona czuje się zwolniona z zobowiązań wobec niego, więc poszukuje od wielu lat "faceta" dla siebie, ze skutkiem negatywnym. Ona proponowała rozwód, ale On nie jest zainteresowany. On wie także, o jej poczynaniach.

Sytuacja z gruntu nieuczciwa. Zastosujmy więc zaproponowane przez Catwoman kryterium uczciwości: niech się uczciwie rozwiodą, bo po co taka fikcja. Fikcja?

Zadanie matematyczne dla dobrych matematyków: motywacja do zarabiania pieniędzy na pięcioro dzieci, budowę domu, utrzymanie domu, wyżywienie, ubranie, energię, opłaty, śmieci, mieszkanie za granicą, pomoc kochance wynosi x.000 złotych. To jest opłata za nieuczciwość. Ile otrzyma ta sama Żona z tytułu alimentów po wniesieniu pozwu rozwodowego przy obecnej opieszałości i skuteczności sądów w Polsce?

I co w związku z tym? Zdradzajmy, bo są szanse, że będziemy "lepsi" ? Równie dobrze można powiedzieć, że facet postawił z pieniędzy zasłonę dymną. Masz ojca wiecznie nieobecnego, którego "najbliższa" rodzina w zasadzie nie zna. Kiepski wzór do naśladowania przez dzieci. Alimenty i zdrowy emocjonalnie związek z innym partnerem - choćby dużo biedniejszym - to jednak właściwsze wzorce. Pieniądze i brak czasu dla rodziny mają gorszy wpływ na kształtowanie się osobowości dzieci niż jakiekolwiek inne patologie.

Cat - jak zdrada wpływa na zdradzającego? Tak samo jak używka na uzależnionego (choć nie skrajnie). Daje dreszczyk emocji w trakcie i wyrzuty (w różnej formie) sumienia później. W dodatku tak długo, jak dzieje się to bezkarnie, tak też takie działania utwierdzają zdradzającego w niewinności. A więc w pewnym sensie i do pewno stopnia dochodzi do zaburzenia rozróżnienia tego co dobre, a tego co złe.

Tu się wyjątkowo zgodzę z animusem jest 1:1 jeśli żona zdradza i mąż zdradza  to jest uczciwe on ciężko zarabia i przynosi do domu pieniądze ma kochankę a ona niezaspokojona samotna ma kochanka,.

Jaguar napisał/a:

Tez musze powiedziec ze znam takich mezczyzn.
Zonaci po dwadziescia kilka lat, wspolne zycie kwitnie, wspolne zainteresowania sa....a panowie i tak sobie posidaja przygodne kobiety.
Na poczatku stawiaja sprawe jasno ze to tylko dla seksu i jesli taka pani sie na to godzi to ida razem do lozka. Uczuciowych komplikacji nie chca.
Rano ona wraca gdzies tam, on wraca do zony i jest gitara. Zony nie wiedza, pani sie nie upomina bo sprawa jasno byla postawiona....i tak sie im zycie toczy.
Zero wiekszych problemow, zero patologii....
DZialaja tak od lat...

A znasz takie kobiety?

130 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-23 18:28:50)

Odp: Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?
Remi napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Zapytałam męża- tak z ciekawości. Twierdzi, że zdrada psychiczna niczym się w odbiorze nie różni od fizycznej i żadna nie jest "lepsza".

A dlaczego?
Chyba mniejsze zło to zaliczyć numerek i powrót do rzeczywistości niż codziennie myślami zdradzać...

To rozróżniają tylko kobiety a przecież jesteś facetem big_smile

N4VV napisał/a:

Nie rozumiem dlaczego nie można się odnieść ściśle do pytania, bez całej nadbudowy etyczno-moralnej.
Pytanie ma konkretne warunki ograniczające, zawarte w słowie "potajemna".
"Potajemna" oznacza, że informację o fakcie zdrady posiadają jedynie osoby biorące w niej udział.
"Szkodzi" oznacza negatywne następstwa dla kogokolwiek.
Takie następstwa mogą wystąpić, ale nie muszą.
Zależy to od sytuacji i psychiki osób posiadających ww. informację.
To jest kompletna odpowiedź na pytanie, bez czynienia założeń, co by było, gdyby ona była wąsata i rozpętywania kolejnego flejma, który nic nowego nie wnosi.


Tak naprawdę skuteczne przeciwdziałanie zdradzie w związku, nie polega na trzymaniu się wydumanych zasad. Polega na takim prowadzeniu związku (od początku trwania), by nie wystąpił imperatyw do zdrady. Jeśli się czegoś nie chce, to się tego nie zrobi. Trudno jednak wymagać, by relacje nawiązane wskutek zaślepienia najniższymi popędami (tzw. chemia), były relacjami świadomego wyboru. Podobnie jest z relacjami wynikłymi z desperacji. Dobór właściwego partnera/partnerki jest zadaniem bardzo trudnym i udaje się nielicznym (najczęściej przypadkowo). Bardzo trudno jest rozbić dobry związek, w którym istnieje więź oparta o przyjaźń, zaufanie i porozumienie. Nie jest to niemożliwe, ale prawdpodobieństwo jest wielokrotnie niższe.

To jest własnie teoria dopasowania głoszona przez znanego francuskiego profesora o której niedawno pisałam.

Posty [ 66 do 130 z 132 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Potajemna zdrada - czy to komuś szkodzi?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024