Po 1000 kłótni postanowiliśmy ustalić zasady w związku i problem z tym, że mój X chce spotykać sie z koleżankami na piwie, spędzać z nimi czas, a ja poprostu jestem zbyt wrażliwa i nie mam zamiaru denerwować się co teraz robią tym bardziej, że sporo już przeszłam z jego strony i nie zgodziłam sie na to. On powiedział, że chce mieć wolność w związku i że nie przestanie sie przyjaźnić z koleżankami bo ja stawiam takie ultimatum. Spytałam czy jestem od nich mniej ważna, odparł ze mnie kocha, ale nie chce sie męczyć... porażka..
A czy on Ciebie zdradził kiedyś z jakąś koleżanką?
nie doszło do zdrady, ale prawił paru komplementy, podteksty, okazywał im "zainteresowanie" w sposób który nie okazuje sie koleżanką.
A co znaczy że woli je od Ciebie? Tzn. gdy prosisz go, byście razem wyszli do kina, on wybiera koleżanki i z nimi idzie?
5 2013-05-28 17:15:11 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-05-28 17:17:13)
bestfastzombie, a czy to przez co przeszłaś "z jego strony", miało związek ze zdradą i utratą zaufania wobec niego? Dawał Ci powody do zazdrości? Nie dba o Ciebie? Oddalił się od Ciebie?
Co do komplementów, to wystarczy porozmawiać o tym. Ale zakazy w związku i to już na samym poczatku, to nie jest fajny pomysł.
O to samo chciałam zapytać. Co to znaczy, że sporo przeszłaś z jego strony?
bestfastzombie, a czy to przez co przeszłaś "z jego strony", miało związek ze zdradą i utratą zaufania wobec niego? Dawał Ci powody do zazdrości? Nie dba o Ciebie? Oddalił się od Ciebie?
Co do komplementów, to wystarczy porozmawiać o tym. Ale zakazy w związku i to już na samym poczatku, to nie jest fajny pomysł.
Utraciłam wtedy kompletnie zaufanie do niego, ale udało mi sie je odbudować, owszem dawał mi powody do zazdrości. Dużo razy zostawałam sama ze swoim problemem bez wsparcia.
Co do komplementów to rozmawiałam o tym nie raz, jestesmy/byliśmy ze sobą półtorej roku...
A czy możesz mi odp. na to pyt.?
A co znaczy że woli je od Ciebie? Tzn. gdy prosisz go, byście razem wyszli do kina, on wybiera koleżanki i z nimi idzie?
on tego nie zmieni, więc jeśli nie jesteś w stanie zaakceptować koleżanek i jego traktowania ich , rozstańcie się, bo oboje będziecie się tylko męczyli.
10 2013-05-28 17:22:24 Ostatnio edytowany przez bestfastzombie (2013-05-28 17:24:30)
Co przeszłam? Przede wszystkim naruszanie mojego zaufania. Woli koleżanki odemnie w sensie, że uznał ze będzie sie męczyć bez nich i skoro stawiam takie ultimatum to ze mną nie będzie, czyli woli swoje kolezanki od osoby którą kocha.
Niestety ale Twój facet ma rację. Nie może urywać kontaktu na Twoją prośbę. Albo zaufasz mu, albo od niego odejdź.
12 2013-05-28 17:32:56 Ostatnio edytowany przez bestfastzombie (2013-05-28 17:33:41)
Myszeczka23 rozumiem twoje zdanie, ale nie "nakazałam" urwanie kontaktu, nie chcialam poprostu, żeby spotykał sie z jakimis tam. Nie rozumiem tego, czy nie kocha mnie pomimo, że mówi, że tak jest? Ja zrobiłabym wszystko dla niego, a on nie moze zrezygnowac ze spotykania sie z nimi dla mnie mimo tego ze wie ze nie czuje sie z tym pewnie po tym wszystkim?
13 2013-05-28 17:33:34 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-05-28 17:43:38)
Co przeszłam? Przede wszystkim naruszanie mojego zaufania. Woli koleżanki odemnie w sensie, że uznał ze będzie sie męczyć bez nich i skoro stawiam takie ultimatum to ze mną nie będzie, czyli woli swoje kolezanki od osoby którą kocha.
Nie, nie, nie... troszkę źle pojmujesz cała sprawę. On nie "woli" ich od Ciebie. On walczy o niezależność w związku. Nie wolno poddać się naciskom i szantażom partnera/partnerki. Czy ty zrezygnowałabyś ze znajomych, bo on miałby takie "widzimisię"? Uważasz, że miałby prawo kazać Ci to zrobić? Związek to zaufanie, bez zaufania nie ma związku... To, że Tobie coś się nie podoba, nie znaczy że partner musi natychmiast to zmieniać, rezygnować z tego. Jeśli Ty nie chciałabyś pójść na jakiś koncert(bo nie lubisz tego zespołu i pomimo próśb partnera nie chciałabyś twierdząc, że będziesz się nudzić), a on marzyłby o nim od ponad roku, nie mógł się doczekać... to co? Nie powinien iść bo Ty nie chcesz? Tym bardziej gdyby szli jego znajomi, których Ty także nie lubisz? Moim zdaniem powinien iść. A Tobie jedynie wynagrodzić samotnie spędzony wieczór. I wszystko powinno być OK, bo każdy w związku ma prawo do odrobiny prywatności i swoich zainteresowań.
bestfastzombie napisał/a:Co przeszłam? Przede wszystkim naruszanie mojego zaufania. Woli koleżanki odemnie w sensie, że uznał ze będzie sie męczyć bez nich i skoro stawiam takie ultimatum to ze mną nie będzie, czyli woli swoje kolezanki od osoby którą kocha.
Nie, nie, nie... troszkę źle pojmujesz cała sprawę. On nie "woli" ich od Ciebie. On walczy o niezależność w związku. Nie wolno poddać się naciskom i szantażom partnera/partnerki. Czy ty zrezygnowałabyś ze znajomych, bo on miałby takie "widzimisię"? Uważasz, że miałby prawo kazać Ci to zrobić?
Nie mam WIDZIMISIĘ. Zostałam zraniona. Owszem, jeśli miałby powód bym nie spotykała sie z kimś to nie robiłabym tego z prostej przyczyny- nie chciałabym, żeby było mu przykro, w koncu bardziej zalezy mi na nim.
Myszeczka23 rozumiem twoje zdanie, ale nie "nakazałam" urwanie kontaktu, nie chcialam poprostu, żeby spotykał sie z jakimis tam. Nie rozumiem tego, czy nie kocha mnie pomimo, że mówi, że tak jest? Ja zrobiłabym wszystko dla niego, a on nie moze zrezygnowac ze spotykania sie z nimi dla mnie mimo tego ze wie ze nie czuje sie z tym pewnie po tym wszystkim?
Czy możesz odpowiedzieć na moje pytanie? ![]()
bestfastzombie napisał/a:Myszeczka23 rozumiem twoje zdanie, ale nie "nakazałam" urwanie kontaktu, nie chcialam poprostu, żeby spotykał sie z jakimis tam. Nie rozumiem tego, czy nie kocha mnie pomimo, że mówi, że tak jest? Ja zrobiłabym wszystko dla niego, a on nie moze zrezygnowac ze spotykania sie z nimi dla mnie mimo tego ze wie ze nie czuje sie z tym pewnie po tym wszystkim?
Czy możesz odpowiedzieć na moje pytanie?
Co przeszłam? Przede wszystkim naruszanie mojego zaufania. Woli koleżanki odemnie w sensie, że uznał ze będzie sie męczyć bez nich i skoro stawiam takie ultimatum to ze mną nie będzie, czyli woli swoje kolezanki od osoby którą kocha.
Ostatnio edytowany przez bestfastzombie (Dzisiaj 17:24:30)
umknęło ci ![]()
Chodziło mi o to:
A co znaczy że woli je od Ciebie? Tzn. gdy prosisz go, byście razem wyszli do kina, on wybiera koleżanki i z nimi idzie?
Nie mam WIDZIMISIĘ. Zostałam zraniona. Owszem, jeśli miałby powód bym nie spotykała sie z kimś to nie robiłabym tego z prostej przyczyny- nie chciałabym, żeby było mu przykro, w koncu bardziej zalezy mi na nim.
Możesz napisać czym Cie zranił?
Jeeeju, nie zdarzyło sie tak jak podałaś przykład. Mówie, że woli je odemnie ponieważ nie moze zrezygnować ze spotykania sie z nimi mimo tego że wie, że mnie to rani i woli nie być ze mną niż to zmienić.
To nie znaczy, że WOLI JE OD CIEBIE, ale że im TEŻ chce poświęcać czas. To jest ogromna różnica.
bestfastzombie napisał/a:Nie mam WIDZIMISIĘ. Zostałam zraniona. Owszem, jeśli miałby powód bym nie spotykała sie z kimś to nie robiłabym tego z prostej przyczyny- nie chciałabym, żeby było mu przykro, w koncu bardziej zalezy mi na nim.
Możesz napisać czym Cie zranił?
Czy musze opowiadać te sytuacje? Nie mam ochoty do nich wracać, musisz mi uwierzyć, że z moją wrażliwą duszą mnie zraniły chodz nie aż tak bym przestałą go kochac, chodzi przede wszystkim o dawanie czułości innym kobietom, wypisywanie do nich, jedną też z takich sytuacji była ta gdy powiedział, że zerwie jak nie przestane byc smutna ( miałam depresje).
22 2013-05-28 17:51:51 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-05-28 17:55:04)
bestfastzombie, no ale dlaczego Ciebie rani to, że Twój chłopak ma koleżanki i miło spędza czas? Przecież tak jak piszesz, nie zaniedbuje Cię, nie wybiera spotkań z koleżankami, zamiast spotkania z Tobą. W czym jest więc problem? Nie ma on prawa spotykać się z innymi kobietami? Bo...? Nie ufasz mu, że Cię nie zdradzi?
Czy czułością wobec innych kobiet było interesowanie się życiem koleżanki? Pomoc w jakichś problemach?
Przekroczył kiedyś granice "pomocy koleżeńskiej"? Zignorował Twoje potrzeby, biegnąc do koleżanki?
To nie znaczy, że WOLI JE OD CIEBIE, ale że im TEŻ chce poświęcać czas. To jest ogromna różnica.
Ale jednak woli ZERWAĆ niż żyć bez spotykania z nimi?
Moja Droga bestfastzombie ; przemawia przez Ciebie zazdrość
najzwyklejsza na świecie zazdrość
Chcesz by chłopak nie spotykał się z koleżankami "bo tak"
A z kolegami mógłby?
bestfastzombie, no ale dlaczego Ciebie rani to, że Twój chłopak ma koleżanki i miło spędza czas? Przecież tak jak piszesz, nie zaniedbuje Cię, nie wybiera spotkań z koleżankami, zamiast spotkania z Tobą. W czym jest więc problem? Nie ma on prawa spotykać się z innymi kobietami? Bo...? Nie ufasz mu, że Cię nie zdradzi?
Bo mam złe wspomnienia. Bo męczyłaby mnie myśl, że właśnie chichocze i łaskocze sie z jakąś kobietą przy piwie.
Catwoman napisał/a:To nie znaczy, że WOLI JE OD CIEBIE, ale że im TEŻ chce poświęcać czas. To jest ogromna różnica.
Ale jednak woli ZERWAĆ niż żyć bez spotykania z nimi?
Nie dziwię się. Też bym nie zniosła warunków.
Catwoman, nie do końca " bo tak", skoro mam powód.
bestfastzombie napisał/a:Catwoman napisał/a:To nie znaczy, że WOLI JE OD CIEBIE, ale że im TEŻ chce poświęcać czas. To jest ogromna różnica.
Ale jednak woli ZERWAĆ niż żyć bez spotykania z nimi?
Nie dziwię się. Też bym nie zniosła warunków.
no rozumiem.. zerwałabyś z ukochaną osobą, bo przeszkadza mu, że spotykasz sie z paroma kolegami? więc jak wielka jest twoja miłość..
29 2013-05-28 17:59:01 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-05-28 18:02:44)
Margolinka napisał/a:bestfastzombie, no ale dlaczego Ciebie rani to, że Twój chłopak ma koleżanki i miło spędza czas? Przecież tak jak piszesz, nie zaniedbuje Cię, nie wybiera spotkań z koleżankami, zamiast spotkania z Tobą. W czym jest więc problem? Nie ma on prawa spotykać się z innymi kobietami? Bo...? Nie ufasz mu, że Cię nie zdradzi?
Bo mam złe wspomnienia. Bo męczyłaby mnie myśl, że właśnie chichocze i łaskocze się z jakąś kobietą przy piwie.
Więc "chichotanie i łaskotanie" to już nie do przyjęcia (z tym łaskotaniem, to zależy co ono oznacza)? Nie przesadzasz lekko?
Ja nie raz śmiałam się przy piwie z kolegą. Nawet tańczyliśmy razem, wygłupialiśmy się na parkiecie. Czy myślisz, że moj mąż powinien złożyć pozew o rozwód?
No OK, zgadzam się, ze "łaskotania" koleżanek bym nie zniosła, ale piwo, pogaduchy, czemu nie?
bestfastzombie napisał/a:Margolinka napisał/a:bestfastzombie, no ale dlaczego Ciebie rani to, że Twój chłopak ma koleżanki i miło spędza czas? Przecież tak jak piszesz, nie zaniedbuje Cię, nie wybiera spotkań z koleżankami, zamiast spotkania z Tobą. W czym jest więc problem? Nie ma on prawa spotykać się z innymi kobietami? Bo...? Nie ufasz mu, że Cię nie zdradzi?
Bo mam złe wspomnienia. Bo męczyłaby mnie myśl, że właśnie chichocze i łaskocze się z jakąś kobietą przy piwie.
Więc "chichotanie i łaskotanie" to już nie do przyjęcia? Nie przesadzasz lekko?
Ja nie raz śmiałam się przy piwie z kolegą. Nawet tańczyliśmy razem, wygłupialiśmy się na parkiecie. Czy myślisz, że moj mąż powinien złożyć pozew o rozwód?
Oczywiście, że nie. Ja też żadnego "pozwu" nie składałam.
No OK, zgadzam się, ze "łaskotania" koleżanek bym nie zniosła, ale piwo, pogaduchy, czemu nie?
nie chce mi sie kolejny raz tego tutaj powtarzać Catwoman...
33 2013-05-28 18:04:25 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-05-28 18:20:28)
Ale powiedz, o co chodzi z tym "chichotaniem i łaskotaniem"? Luźna atmosfera na spotkaniu jest już problemem? Chodzi o "łaskotanie" w sensie kontaktu fizycznego? Wystarczy o tym jednym porozmawiać, że prosisz go aby się zbyt blisko nie "spoufalał" z obcymi dziewczynami, bo źle się z tym czujesz gdy przytula inną. No ale zabraniać samych spotkań, bo "a nóż widelec ją dotknie", to chyba przesada.
Ale powiedz, o co chodzi z tym "chichotaniem i łaskotaniem"? Luźna atmosfera na spotkaniu jest już problemem? Chodzi o "łaskotanie" w sensie kontaktu fizycznego?
Kontaktu fizycznego raczej, okazywaniem czułości.
Powiem Ci tak: nikt nie lubi warunków. Ja również bym się zbuntowała gdyby mój mąż powiedział: Wybieraj: ja albo twoi koledzy".
Jaka jest jego miłość do mnie?
Może gdybyś wybrała kolegów mimo, że kochasz jego byłaby miłością niespełnioną. Margolinka przed chwilą zauważyłam, że odpowiedziałaś na moje poprzednie pytania ale ci nie odpisałam, przepraszam ![]()
bestfastzombie, ale koleżankom przy piwie okazuje się jedynie sympatię, a nie uczucia i czułości. To dwie różne rzeczy. Zaufaj trochę chłopakowi. Nie stawiaj go z góry na przegranej pozycji. Pozwól na udowodnienie tego, że Cię kocha i potrafi zachowywać się fair. Mówiąc mu "masz z tego zrezygnować", dajesz mu do zrozumienia, ze nie masz do niego zaufania i podejrzewasz go o najgorsze.
bestfastzombie, ale koleżankom przy piwie okazuje się jedynie sympatię, a nie uczucia i czułości. To dwie różne rzeczy. Zaufaj trochę chłopakowi. Nie stawiaj go z góry na przegranej pozycji. Pozwól na udowodnienie tego, że Cię kocha i potrafi zachowywać się fair. Mówiąc mu "masz z tego zrezygnować", dajesz mu do zrozumienia, ze nie masz do niego zaufania i podejrzewasz go o najgorsze.
on okazuje czułość
To znaczy powiem tak:
gdyby Wasz związek był szczęśliwy, nie byłoby tego typu warunków stawianych partnerowi. Co tu dużo gadać.
40 2013-05-28 18:44:13 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-05-28 18:51:05)
Margolinka napisał/a:bestfastzombie, ale koleżankom przy piwie okazuje się jedynie sympatię, a nie uczucia i czułości. To dwie różne rzeczy. Zaufaj trochę chłopakowi. Nie stawiaj go z góry na przegranej pozycji. Pozwól na udowodnienie tego, że Cię kocha i potrafi zachowywać się fair. Mówiąc mu "masz z tego zrezygnować", dajesz mu do zrozumienia, ze nie masz do niego zaufania i podejrzewasz go o najgorsze.
on okazuje czułość
Całuje je, przytula, mówi że są piękne, cudowne i darzy je wielkim uczuciem? Szczerze wątpię...bo jeśli na prawdę się kochacie, to on zna granice. A może zobacz sama i pójdź z nim kiedyś na piwko z jego koleżankami, sama zobaczysz jakie one są i czy warto się tak zamartwiać.
Dobrze radzę... trzymaj swoją wyobraźnię na wodzy, nie twórz w głowie scenariuszy. Zaufaj chłopakowi, a jak zawiedzie owe zaufanie, to go rzuć. Z takim podejściem do związku bowiem daleko nie zajedziecie. Pamiętaj...albo zaufanie...albo nie ma nic...
41 2013-05-28 19:03:03 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-05-28 19:06:03)
To akurat nie jest prawda, bo znam udane małżeństwa bez tego bezgranicznego zaufania
Chociażby małżeństwo moich rodziców. Mój ojciec w marzeniach chyba by poszedł z koleżankami gdziekolwiek i zawsze tak było. On koleżanek nie ma nawet.
Moi dziadkowie i pradziadkowie nie otaczali się tym bezgranicznym zaufaniem i chodzeniem z koleżankami do knajpy. I jakoś byli trwalszymi małżeństwami niż te które znam teraz.
Mojej koleżanki babcia to z bronią wpadła na potańcówkę gdzie dziadek śmiał pójść z jakimiś 'lafiryndami' .
Zależy jaki on jest, i jakie są te koleżanki. Jakieś siksy śliczne, wolne i nim zainteresowane. Czy zajęte normalne dziewczyny, albo lesbijki?
Raczej nic nie jesteś w stanie zrobić i w żaden sposób nie wpłyniesz na niego i jego decyzję...
Te koleżanki wiedzą ,że on jest zajęty?
Znasz je?
Ufasz mu?
To akurat nie jest prawda, bo znam udane małżeństwa bez tego bezgranicznego zaufania
Chociażby małżeństwo moich rodziców. Mój ojciec w marzeniach chyba by poszedł z koleżankami gdziekolwiek i zawsze tak było. On koleżanek nie ma nawet.
Moi dziadkowie i pradziadkowie nie otaczali się tym bezgranicznym zaufaniem i chodzeniem z koleżankami do knajpy. I jakoś byli trwalszymi małżeństwami niż te które znam teraz.
Mojej koleżanki babcia to z bronią wpadła na potańcówkę gdzie dziadek śmiał pójść z jakimiś 'lafiryndami' .Zależy jaki on jest, i jakie są te koleżanki. Jakieś siksy śliczne, wolne i nim zainteresowane. Czy zajęte normalne dziewczyny, albo lesbijki?
Nie wyobrażam sobie, żeby mój chłopak poszedł z koleżanką do knajpy, po co niby? Bez przesady z tym zaufaniem bo niedługo będzie można macać sie gdy jest sie w związku bo przecież "to nic nie znaczy i trzeba ufać". Moja starsza siostra jest także w udanym związku, w którym nie to, że nie ma zaufania, ale facet poprostu nie wychodzi nigdzie z koleżankami, tak samo ma większość moich znajomych i moi rodzice.
Owszem są ładne, wolne i niektóre pozwalają sobie na dwuznaczne wypowiedzi w jego strone ( również przy mnie).
To akurat nie jest prawda, bo znam udane małżeństwa bez tego bezgranicznego zaufania
Chociażby małżeństwo moich rodziców. Mój ojciec w marzeniach chyba by poszedł z koleżankami gdziekolwiek i zawsze tak było. On koleżanek nie ma nawet.
Moi dziadkowie i pradziadkowie nie otaczali się tym bezgranicznym zaufaniem i chodzeniem z koleżankami do knajpy. I jakoś byli trwalszymi małżeństwami niż te które znam teraz.
Mojej koleżanki babcia to z bronią wpadła na potańcówkę gdzie dziadek śmiał pójść z jakimiś 'lafiryndami' .Zależy jaki on jest, i jakie są te koleżanki. Jakieś siksy śliczne, wolne i nim zainteresowane. Czy zajęte normalne dziewczyny, albo lesbijki?
Kiedyś ludzie trzymali jedzenie w studni, bądź w dołach w ziemi, czy to znaczy że my mamy wyrzucić lodówki?
Kiedyś wiele małżeństw seks uprawiało jedynie dla prokreacji, czy to było ok? Kobiety siedziały w domach przy garach, dla mężczyzn to było normalne. Czy to było dobre? Nie wychodzono na piwo do pub-ów, bo pub-ów nie było. Tylko czy musimy robić wszystko na wzór dziadków i pradziadków? Może odrobinę wolności i własnego zdania...? Ja rozumiem że łażenie z jakimiś postrzelonymi pindami, które kleją się do mojego chłopaka, obściskują go i podrywają nie podobało by mi się. Ale spotkanie na piwie z koleżankami na przykład ze szkoły czy pracy... co w tym takiego złego? Oczywiście nie codziennie, ale co jakiś czas.
Raczej nic nie jesteś w stanie zrobić i w żaden sposób nie wpłyniesz na niego i jego decyzję...
Te koleżanki wiedzą ,że on jest zajęty?
Znasz je?Ufasz mu?
Wiedzą, znam tylko przez podanie ręki, żadnych bliskich rozmów. Czy mu ufam juz nie ma większego znaczenia.
Wiesz, ja Cię , tak szczerze, rozumiem.
Ale z doświadczenia wiem,że nie jesteś w stanie nic zdziałać...
Powszechnie przyjęło się ,że koleżanki i jakiekolwiek wyjścia z nimi to coś normalnego i kobieta MUSI to akceptować i dać facetowi wolność.
A to niefajne bo skoro raz Cię zranił przez własną głupotę to niech teraz ma świadomość ,że to nie Twoje wydziwianie tylko konsekwencje tego na co sobie pozwolił.
bestfastzombie Twój facet chce od Ciebie odejść, bo mu nie ufasz. Zaczynasz mu stawiać granicę i on się boi, że jak raz Ci ulegnie to potem będzie coraz gorzej. Będziesz coraz więcej mu zakazywała, nie będzie mógł nawet na żadną dziewczynę spojrzeć, bo Tobie wtedy będzie przykro. A prawda jest taka, że jemu jest przykro że mu nie ufasz.
48 2013-05-28 19:56:51 Ostatnio edytowany przez baziula (2013-05-28 19:57:22)
Jeśli on ma takie podejście to sorry. Ty się w tym związku stłamsisz. Mój facet miałby przesiadywać na kawie, piwku, winku z jakimiś babami w knajpie, barze, kawaiarni..... no sorry ale w jakim celu..... Prawdziwy mężczyzna ma swoją pracę, swoją kobietę, hobby. Owszem, ma koleżanki do rozmowy w pracy czy po sąsiedzku czy jak spotka jakąś w parku czy w sklepie. A nie żeby się szwendał do knajpy bo on musi sobie pogadać z koleżanką.... no bez przesady. Jasna że nie możesz mu tego zakazać....... ON SAM POWINIEN WIEDZIEĆ< ŻE takie zachowanie może ciebie ranić ...................... SAm nie powinien tego chcieć. Moim zdaniem, on nie liczy się z twoimi uczuciami, radzę ci przemyśleć kwestię tego związku, bo ty nie jesteś i nie będziesz z nim szczęśliwa. To zwykły dupek ( sorry), bo prawdziwy meżczyzna skupiłby się na tobie, uczynił by z ciebie soją przyjaciółkę, kochankę -> wszystko..... Nie daj się oszukać proponowanym tutaj na tym forum tak szumnie hasłom o wolności itp. Jesteś, wrażliwa, dobra.... ale trafiłaś na bawidamka.
Złe porównanie dajesz.
W małżeństwach o których ja mówię kobieta spełniała się zawodowo i życiowo, a nie siedziała w domu. I chodziło o miłość a nie prokreacje.
Moi rodzice są udanym małżeństwem. Zakochanym, zapatrzonym w siebie, jak nastolatkowie.
Także tak, mam własne zdanie. To, że moja babcia słodzi herbatę cukrem, to nie znaczy, że ja zacznę ją solić byle tylko być nowoczesna i na przekór.
Nie widziałam żeby przesadna liberalność i zaufanie na 100% (nazwałabym je ślepym) jeszcze komuś przyniosło wielkie szczęście.
Facet już wcześniej ją zawiódł.
I co ona ma mu ufać teraz bezgranicznie? Żeby pokazać mu?
Z takim kolesiem się tak nie postępuje. To nie zadziała , to nigdy nie działa i później będzie płakać tylko.
Też byłem w takiej sytuacji wieczne zakazywanie , najlepiej jak bym urwał kontakt ze wszystkimi znajomymi... Poświęcałem jej bardzo dużo czasu ale widocznie nie wystarczało ciągłe kontrolowanie itp.
Widocznie nie dorosłaś do prawdziwego związku bo co to za miłość bez zaufania ? On nie wybrał koleżanek na 100% bo z tobą też spędza czas i obdarowuje Cie uczuciem ale ty chcesz mieć go na wyłączność. Takie coś nawet nie ma prawa bytu!
Też byłem w takiej sytuacji wieczne zakazywanie , najlepiej jak bym urwał kontakt ze wszystkimi znajomymi... Poświęcałem jej bardzo dużo czasu ale widocznie nie wystarczało ciągłe kontrolowanie itp.
Widocznie nie dorosłaś do prawdziwego związku bo co to za miłość bez zaufania ? On nie wybrał koleżanek na 100% bo z tobą też spędza czas i obdarowuje Cie uczuciem ale ty chcesz mieć go na wyłączność. Takie coś nawet nie ma prawa bytu!
No to miałeś pecha. Ale autorka postu domaga się tego, co jej się słusznie należy. Dobrze byś się bawił, gdyby twoja dziewczyna spędzała czas z kolegami po knajpach....? Wątpię. I co łąskę jej robi że spędza z nią czas..... no wielkie dzięki, że go trochę znajdzie między jednym a drugim spotkankiem....... on nie dba o swoją dzieczynę -> autorkę postu. I jedyną osobą, która nie dojrzała do związku to ON właśnie.
Też byłem w takiej sytuacji wieczne zakazywanie , najlepiej jak bym urwał kontakt ze wszystkimi znajomymi... Poświęcałem jej bardzo dużo czasu ale widocznie nie wystarczało ciągłe kontrolowanie itp.
Widocznie nie dorosłaś do prawdziwego związku bo co to za miłość bez zaufania ? On nie wybrał koleżanek na 100% bo z tobą też spędza czas i obdarowuje Cie uczuciem ale ty chcesz mieć go na wyłączność. Takie coś nawet nie ma prawa bytu!
1. Nie każde mu urywac kontaktu, tylko nie szlajać sie po mieście z dziewuchami ( przepraszam za język, wkurzyłam sie)
2. Nie poświecał mi dużo czasu i sam zawsze mówił, że juz musi lecieć.
3. Nie kontroluje go.
4. Chrzań sie, pozwól, że to ja zdecyduje, czy dorosłam do miłości czy nie. Trudno ufać 100% po przejściach.
5. On wybrał koleżanke bo wolał zerwać niz sie z nią nie spotykać.
Jeśli on ma takie podejście to sorry. Ty się w tym związku stłamsisz. Mój facet miałby przesiadywać na kawie, piwku, winku z jakimiś babami w knajpie, barze, kawaiarni..... no sorry ale w jakim celu..... Prawdziwy mężczyzna ma swoją pracę, swoją kobietę, hobby. Owszem, ma koleżanki do rozmowy w pracy czy po sąsiedzku czy jak spotka jakąś w parku czy w sklepie. A nie żeby się szwendał do knajpy bo on musi sobie pogadać z koleżanką.... no bez przesady. Jasna że nie możesz mu tego zakazać....... ON SAM POWINIEN WIEDZIEĆ< ŻE takie zachowanie może ciebie ranić ...................... SAm nie powinien tego chcieć. Moim zdaniem, on nie liczy się z twoimi uczuciami, radzę ci przemyśleć kwestię tego związku, bo ty nie jesteś i nie będziesz z nim szczęśliwa. To zwykły dupek ( sorry), bo prawdziwy meżczyzna skupiłby się na tobie, uczynił by z ciebie soją przyjaciółkę, kochankę -> wszystko..... Nie daj się oszukać proponowanym tutaj na tym forum tak szumnie hasłom o wolności itp. Jesteś, wrażliwa, dobra.... ale trafiłaś na bawidamka.
dziękuje, poczułam sie troche lepiej
Dobra bo zacznie się tu wojna. Każdy ma swoje zdanie i teraz jest ważne co autorka z tym zrobi i jak chce w życiu postąpić.
55 2013-05-28 20:20:51 Ostatnio edytowany przez jh0ri (2013-05-28 20:23:17)
No może dodałem coś ze swojego życia bo chciałem się tym podzielić ale to nie zmienia faktu że zaufanie to podstawa związku.
Co do mojej kobiety to spędza czas ze znajomymi i znacząco mi to nie przeszkadza bo mam to zaufanie którego jej brak ---> autorce tematu
Ale to ty mu dałaś wybór którego nie powinnaś dawać albo sie ufa albo nie tyle w temacie
No może dodałem coś ze swojego życia bo chciałem się tym podzielić ale to nie zmienia faktu że zaufanie to podstawa związku.
Co do mojej kobiety to spędza czas ze znajomymi i znacząco mi to nie przeszkadza bo mam to zaufanie którego jej brak ---> autorce tematu
Masz zaufanie a może czujesz się panem sytuacji, bo to ona kwili z zazdrości...... a ty dumnie mówisz jej w twarz "Hahahah zazdrosna jesteś....."
Jak ludzie się kochają, to owszem mają swoje życie i swoje pasje ale nie w postaci tak przerysowanej jak się na tym forum prezentuje.... ta idea nowoczesności i luzu......
No może dodałem coś ze swojego życia bo chciałem się tym podzielić ale to nie zmienia faktu że zaufanie to podstawa związku.
Co do mojej kobiety to spędza czas ze znajomymi i znacząco mi to nie przeszkadza bo mam to zaufanie którego jej brak ---> autorce tematuAle to ty mu dałaś wybór którego nie powinnaś dawać albo sie ufa albo nie tyle w temacie
masz racje, nie dodawaj juz nic od siebie bo nie rozumiesz tego co czuje.
Zazdrość jest czymś normalnym i obecnym we wszystkich związkach ja tylko twierdzę że zaufanie to podstawa nic więcej.
A zacytowany tekst nigdy nie padł z moich ust i nawet tak nie myślę.
Nie, nie, idea nowoczesnego "ubezwłasnowolnienia" ostatnio panuje... "dawaj hasło do facebooka, do maila, pin do telefonu, numer konta i pesel... bo inaczej uznam że mnie nie kochasz" ![]()
Zero luzu i zaufania w związkach, wszędzie lustracja i szpiegowanie. No cóż, każdy woli co innego.
Nie, nie, idea nowoczesnego "ubezwłasnowolnienia" ostatnio panuje... "dawaj hasło do facebooka, do maila, pin do telefonu, numer konta i pesel... bo inaczej uznam że mnie nie kochasz"
Zero luzu i zaufania w związkach, wszędzie lustracja i szpiegowanie. No cóż, każdy woli co innego.
Dokładnie tak miałem przez 3 lata !
Nie, nie, idea nowoczesnego "ubezwłasnowolnienia" ostatnio panuje... "dawaj hasło do facebooka, do maila, pin do telefonu, numer konta i pesel... bo inaczej uznam że mnie nie kochasz"
Zero luzu i zaufania w związkach, wszędzie lustracja i szpiegowanie. No cóż, każdy woli co innego.
Nie popadajmy od skrajności w skrajność: nie chcę od chłopaka pinu do telefonu ani haseł, ale też nie wyobrażam sobie aby hulał po knajpach z koleżankami w imię "nowoczesności". Po prostu trzeba umieć znaleźć złoty środek i zrozumieć uczucia drugiej osoby. Dbać, kochać, doceniać------------- w tedy taka dziewczyna nie będzie zazdrosna, a zaufanie przyjdzie naturalnie.
Margolinka napisał/a:Nie, nie, idea nowoczesnego "ubezwłasnowolnienia" ostatnio panuje... "dawaj hasło do facebooka, do maila, pin do telefonu, numer konta i pesel... bo inaczej uznam że mnie nie kochasz"
Zero luzu i zaufania w związkach, wszędzie lustracja i szpiegowanie. No cóż, każdy woli co innego.Dokładnie tak miałem przez 3 lata !
a ja nie! O:
Ale dlaczego nikt nie bierze pod uwagę tego ,że on już raz zrobił coś co było niefair? Bo wydaje mi się ,że to miało duży wpływ...
No i wtedy należało, go kopnąć w dupsko. Ale, że tak jak napisałam nasza autorka ( już odżegnana od czci, wiary i nazwana zazdrośnicą) moim zdaniem ma dobre serce to kontynuowała związek.. pytani tylko na ile się to jej opłaciło.....
Bestfastzombie, przeciez to szalenstwo jakies!
Dla mnie to normalne, ze moj partner ma przyjaciolki. Oczywiscie, chce sobie pogadac, zwierzyc sie, wyluzowac. Tak jak ja mam kolegow- do tego samego celu. Zadne z nas nie zdradza. Kochamy sie. Jednak nie rosniemy w paranje, nie staramy sie byc syjamskimi bliznietami. To niezdrowe.