Moi drodzy, dawno tutaj nie zaglądałem, ale troszkę zmusza mnie sytuacja. Może sama sytuacja, nie nadaje się do tego działu forum, ale jest tutaj trochę osób które znają "Nasz" temat. A więc tak, jak trafiłem na to forum po kolejnym związku zakończonym zdradą, Ona trafiła tutaj po tym jak mąż Ją zdradził. Może to przeznaczenie, a może przypadek, ale trafiliśmy na siebie i pokochaliśmy bardzo. Związek bardzo trudny, ze względu na odległość, i na jeszcze męża mojej ukochanej, który od 15 miesięcy nie jest w stanie jej odpuścić. Piszę tutaj właśnie przez niego, i przez działania mojej kochanej. Na samym początku kiedy się poznaliśmy, była totalna konspiracja, żeby mogła się normalnie z nim rozstać, za porozumieniem stron. Niestety dowiedział się, że kogoś ma i zaczęły się schody, jest to człowiek bardzo porywczy, i były awantury i rękoczyny, sytuacje kiedy pojawiała się policja, bo wybijał w domu szyby jak go nie chciała wpuścić itd. Później zaczął jak by odpuszczać, zaproponował mojej partnerce, że zgodzi się na rozwód, jeśli pojadą sobie razem na wakacje, spędzą kilka dni, wrócą i się wyniesie, Ona mi nakłamała, że jedzie ze znajomymi, bo wiedziała, że mimo jego obietnicy bym się nie zgodził, pojechała. Wrócili, on się wyprowadził, ale po 1-2 tyg. wrócił, zrobił jazdę w chacie i już został. to była końcówka sierpnia rok temu, od tamtej pory nadal jest kołowrotek, tzn. moja luba z nim rozmawia, On przytakuje, obiecuje, ale nic z tego nie wychodzi, wie, że nikt go nie wyrzuci, bo ojciec ma prawo być tam gdzie rodzina, do tego jest zameldowany. Moi drodzy, piszę tutaj, bo może dacie jakieś dobre pomysły co do mojej ukochanej...Mimo, że jest wspaniałą osobą, że w jej miłość wierze jak w nic innego, to zaczyna mi brakować sił, brakować ponieważ widzę, że Ona się ciągle go boi...Są rozmowy, są awantury, ale moje kochanie nie jest w stanie zrobić nic sama...nie przyjedzie, ew. nie spotka się ze mną na dłużej niż kilka godzin, bo jm jej grozi, że jak wyjedzie to zabierze jej dzieci, albo zdemoluje/powynosi wszystko z domu, ew. boi się, że znowu dojdzie do rękoczynów, papierów rozwodowych mimo wielu obietnic nie dała do sądu, bo wie, że za porozumienie się nie zgodzi, i dodatkowo dostanie szału. Dodam, że przez 15 miesięcy widywaliśmy się wtedy kiedy ja przyjechałem, i 2 razy po 2 dni, jak była gdzieś przy okazji u rodziny. Proszę Was, może coś podpowiecie, wesprzecie, bo tak bardzo kocham, a tak brakuje mi sił, i argumentów dla mojej ukochanej żeby w końcu wzięła się do roboty, i pozbyła męża...Tam jest na prawdę kiepsko, i jak chłop wpada w szał, to Ona obrywa, niszczy jej rzeczy, nie daje pieniędzy na dzieci, nie dokłada się na rachunki itd.