drogie Panie, jestem załamany, ale zacznę od początku. 2 lata temu zakończyło się moje małżeństwo, z powodu zdrady mojej żony, cały nasz związek trwał 8 lat. O zdradzie dowiedziałem się w dosyć nietypowy sposób bo wyszła z komputerem do ogrodu, ale na drugim zostawiła włączone gg(nigdy nic nie ukrywaliśmy wiec to było normalne) nagle usłyszałem, że przyszła wiadomość, byłem w ciężkim szoku, jak przeczytałem, że z kimś pisze, że tęskni, nie może się doczekać spotkania itp. Moje rozgoryczenie było tym większe, że mieszkaliśmy ze sobą prawie 8 lat, i było wszystko ok, szczerze dałbym sobie za nią rękę obciąć.... i bym teraz ręki nie miał
Teraz doznałem jeszcze większego szoku, od ponad roku jestem z młodszą dziewczyną, pomieszkaliśmy razem, ale potem z przyczyn zawodowych musiała wyprowadzić się do innego miasta. Nasz związek może nie jest idealny, ale wiadomo są wzloty i upadki. Moja jeszce obecna dziewczyna ma dosyć wybuchowy charakter, i do tego jest indywidualistką. Przejdzmy jednak do sedna, kilka tygodni temu oznajmiła, że jedzie na majówkę do znajomego. T taki znajomy z którym widziała się 2 razy w życiu i już raz u niego była, bo mieszka w dosyć fajnym wypoczynkowym miejscu, od czasu do czasu gadają na fb.Ja nie mogłem jechać, i z ciężkim sumieniem zgodziłem się na ten wyjazd, bo dla mnie to nie normalne żeby zajęta dziewczyna, jechała do wolnego kolesia na kilka dni. No, ale pojechała, przyd wyjazdem wyprosiła mnie żebym zaraz po jej powrocie przyjechał do niej do miasta. Przyjechałem, wczoraj siedzieliśmy w domu bo była zmęczona po podróży, każde coś tam sobie robiło. Dzisiaj rano wyszła do pracy, i na jej nieszczęście nie wylogował jej się fb. Ja z przyzwyczajenia myśląc, że to mój, dałem na wiadomości, a tam zała rozmowa z wczoraj, z tym gościem u którego była. Wiem, że nie powinienem, ale przeczytałem, a tam, słodkie teksty pt. tęsknie za Tobą, chciałaby się teraz do Ciebie przytulić, chciałabym cofnąć czas itd. Napisałem jej sms, że się pakuje i wyjeżdżam, pojawił się problem, bo Ona nie ma możliwości wyjścia z pracy i nie mogłem oddać jej kluczy od domu. Wydzwaniała i pisała żebym został, poczekał, że chce porozmawiać, że mnie nie zdradziła, tylko się przytulała, że nasz związek nie wygląda jak powinien, i jeżeli tylko mogę mam zaczekać. Szczerze, jestem rozdarty, zostałem chyba tylko i wyłącznie dla tego, że jednak ją kocham i chce usłyszeć co ma do powiedzenia. Może coś podpowiecie, jak rozmawiać i jak zareagować na tą sytuację ![]()
Moze na poczatek nie rozmawiaj zbyt wiele, tylko wysluchaj co ma do powiedzenia...
pozniej badz twardy, wstan, powiedz, ze musisz to wszystko przemyslec i...
wyjdz, zimny jak lod.
Nie daj poniesc sie emocjom, ani jej zabiegom.
Pozniej przemyslaj pare dni i nie kontaktuj sie z nia.
Napisz jak sie sytuacja rozwija, jak ona reaguje, stara sie, milczy itd.
Wtedy pomyslimy co robic dalej.
tonacy brzytwy sie lapie.. Ja to widze tak absolutnie sie nie przyzna ! Malo tego ma teraz czas na przemyslenia i wie co i jak ma powiedziec nawet z kolesiem juz ustalic moze wszystko.. Nawet to ze zadzwoni di niego przy Tobie i powie ze koniec i ze juz nie beda sie kontaktowac... A Ty gdybys wyjechal do znajommej na kilka dni nie mialbys mozliwosci na cos wiecej?? Prosze Cie nie oszukuj sam siebie.. Odpowiedz masz prosta ale nie licz na przyznanie sie .. Pytanie ma Twoja kobieta tel na anbonament?? Jesli tak zarzycz sobie biling zobaczysz jaka bedzie jej paniczna reakcja
powiedz, ze pojedziesz do tego znajomego sobie na spokojnie pogadac zobaczysz jak sie zmiesza.. chlopaku choc to trudne wiem cos o tym spakoj sie i zacznij normalne zycie jesli raz tak zrobila zrobi nastepny .. Teraz juz wiosna zaraz lato jestem pewna ze spotkasz kogos wartosciowego.. Najgorsze to to ze sparzyles sie juz dwa razy i mozesz miec blokade ale moze sprobuj z kims kto mial podobne przezycia.. Mysle ze bedziesz szczesliwy .. Z niku wnioskuje ze masz 29 lat cale zycie przed Toba.. I nie daj sie zakrecic w rozmowie no chyba ze chcesz dac szanse ale ja bym szla za ciosem i dala sobie spokoj.. Co do rozmowy z byla obecna rozmaeiaj spokojnie nie podnos tonu powiedz ze sie zawiodles ze miala 100 % zaufanie teraz nie ma nic, ze szkoda ze nie szanuje swojej osoby i ze nie zasluguje na Ciebie.. A co w waszym zwiazku moze byc nie tak?? O tym sie rozmawia a nie wpada w ramiona czy do lozka innego .. To jak sie z nia poklocisz to przespi sie z innym bo zle sie dzialo?? Chore podejscie.. Trzymam kciuki za meskie podejscie do sytuacji..pozdrawiam trzymaj sie ![]()
4 2013-05-02 11:43:48 Ostatnio edytowany przez ehhh29 (2013-05-02 11:51:01)
zobacze, na razie czekam, az wróci z pracy, jeszcze 5h, i zobaczymy co powie.
nowaja29- wiesz co jak by gdzieś wyjechał to nie wiem czy miałbym możliwość na coś więcej, bo kochając kogoś, nie myślę innych. Nie ma tel. na abonament, ale też zbytnio się nie zna, więc moge powiedzieć żeby pokazała historię połączeń. To nie w tym rzecz, tylko po poprzednim związku, gdzie osoba z którą byłem tyle lat, potrafiła, jeszcze ze mnie "polewkę" robić ze swoim kochasiem, jestem cholernie uczulony na takie akcje
nie mam pojęcia co będzie mi miała do powiedzenia, ale i tak w zależności jak będę miał pociąg, zwinę się dzisiaj, albo prześpię na podłodze, i jutro wyjadę.Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze?? Że jak będę z nią rozmawiał to nie będę miał pewności, czy nie mówi tego wszystkiego dla własnych interesów, tzn. Ona prawie co weekend jest u mnie bo musi przyjeżdżać na zajęcia, no i pożyczyłem jej laptopa żeby mogła pracę magisterską poprawiać. I teraz pytanie, czy nie będzie za wszelką cene chciała mnie zatrzymać, żeby odwalić swoje sprawy, a potem, skończy związek ![]()
P.S. dodam jeszcze, że nie wierze w samo przytulanie, może seksu nie było(tak wynika z rozmowy), ale jakoś nie sądzę, żeby facet i dziewczyna, przytulali się, chociaż bez całowania, jeżeli w rozmowie do tego się przyzna, to zawijam się na pięcie, i wychodzę, bo wg. mnie pocałunek jest bardziej intymny niż seks ![]()
Nie przyzna się.
Ja bym się spakowała, a klucze podrzuciła jej do pracy, bądź zostawiła u sąsiadów.
I tyle by mnie widziała.
6 2013-05-02 11:52:15 Ostatnio edytowany przez ehhh29 (2013-05-02 11:53:56)
Cynicznahipo - wiesz, co, może i mam jakieś masochistyczne zapędy, ale jakoś strasznie korci mnie, żeby poczekać na rozmowę
P.S. ew. zamiast czekać na nią w domu, mogę pojechać do niej pod pracę, posłuchać co ma do powiedzenia, i zwinąć się na pociąg.
To normalne, liczysz na to, ze ona jakoś Ci to wytłumaczy, kochasz ja, dlatego tak jest.
wiesz co, na pewno w głębi serca tak jest. Po niej, łatwo zobaczyć, że coś jest nie tak, porozmawiam, wypytam, jeżeli zobaczę moment zawahania, to wychodzę i kończę znajomość.
zobacze, na razie czekam, az wróci z pracy, jeszcze 5h, i zobaczymy co powie.
nowaja29- wiesz co jak by gdzieś wyjechał to nie wiem czy miałbym możliwość na coś więcej, bo kochając kogoś, nie myślę innych. Nie ma tel. na abonament, ale też zbytnio się nie zna, więc moge powiedzieć żeby pokazała historię połączeń. To nie w tym rzecz, tylko po poprzednim związku, gdzie osoba z którą byłem tyle lat, potrafiła, jeszcze ze mnie "polewkę" robić ze swoim kochasiem, jestem cholernie uczulony na takie akcjenie mam pojęcia co będzie mi miała do powiedzenia, ale i tak w zależności jak będę miał pociąg, zwinę się dzisiaj, albo prześpię na podłodze, i jutro wyjadę.Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze?? Że jak będę z nią rozmawiał to nie będę miał pewności, czy nie mówi tego wszystkiego dla własnych interesów, tzn. Ona prawie co weekend jest u mnie bo musi przyjeżdżać na zajęcia, no i pożyczyłem jej laptopa żeby mogła pracę magisterską poprawiać. I teraz pytanie, czy nie będzie za wszelką cene chciała mnie zatrzymać, żeby odwalić swoje sprawy, a potem, skończy związek
mysle, ze juz sobie odpowiedziales na te pytania.. Moze jestem zlym doradca ale tez sie przejechalam i wiem, ze moga padnac slowa ktore Ciebie zadowola i bedziesz w stanie uwierzyc.. Nie zna sie mowisz juz ja tam w pracy pokieruja odpowiednio... Skoro ma sklonnosci to wpadania w ramiona myslisz, ze przestanie na zawsze?? Ma tez z Ciebie korzysci wiec bedzie chciala zalagodzic slowa przepraszam, pogubilam sie lub nie dokonca byles taki jak bym chciala beda padac .. Ze nie poswiecasz jej uwagi, ze za malo sie widujecie itd.. Ale przeciez weekend mogla spedzic z Toba a nie ze znajomym.. Bedac na tym forum juz jakis czas jestem przerazona ze dzieja sie takie sytuacje, ze na moja glowke to za duzo... Nie rozumiem tego.. Skoro sie kochamy to poco kusza nas rzeczy ktore rania..? Trzeba miec swoje zasady byc w porzadku nie zdradzac przeciez to tak boli.. Zauzmy ze nie zdradzila( w co watpie ) ale emocjonalnie zrobila to wielokrotnie.. Pojechala do niego to raz... Przytulala to dwa o calowaniu nie wspomne... Kladac sie spac nawet przy Tobie myslami jest z nim.. I bawiac sie uczuciami Twoimi nie jest fair.. Szacunek do samej siebie i przede wszystkim do Ciebie powinna miec tworzycie calosc i jesli sa problemy sa rozmowy... Powinna powiedziec sluchaj wojtek, krzysiek czy tam kotku zle sie dzieje nie jest mi dobrze z Toba cos zaczyna byc nie tak wtedy i Ty masz sznse cos ratowac a tak co mozesz?? Nic jest juz za pozno..
wiesz co, na pewno w głębi serca tak jest. Po niej, łatwo zobaczyć, że coś jest nie tak, porozmawiam, wypytam, jeżeli zobaczę moment zawahania, to wychodzę i kończę znajomość.
Coz, jak uważasz.
Ona w robocie będzie miała dość dużo czasu, by sobie ułożyć wersje oficjalna, którą Ci potem przekaże.
A i z owym kolega zdazy sie skontaktowac.
Parę dni, sam na sam z wolnym kolesiem?
Nie wierze w "przytulanie".
Swoja droga, Ciebie tez nie rozumiem, ze się na to zgodziłeś.
nowaja29 - wiesz co, nawet nie to co tam robiła, bardziej mnie boli to, że wczoraj, kiedy ja siedziałem obok niej, Ona pisała to gościa, że tęskni i chciałaby móc się do niego przytulać
To jest największa potwarz jaka może być
12 2013-05-02 12:05:21 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2013-05-02 12:06:50)
...no tak, kolejna samotna i potrzebująca bliskości...a że partner nie mógł, to "poleciała" w ramiona innego...i tylko się przytulała, jakaż ona biedna, naprawdę , nic tylko Jej współczuć... m a s a k r a !!
Autorze watku, sypnie Ci wiązanką i pokaże chwilową skruche jakich tu wiele, bo przecież Ona chciała, abys Ty jechał z Nią, ale Ty nie mogłeś, a Ona taka biduleńka samiuteńka sie czuła podczas tego wyjazdu, że to tylko był jeden przytulas do tego nic nieznaczący...litości!!
Chodz z drugiej strony może być i tak, że wcale nie bedzie nic wyjąsniac tylko zakończy znajomośc z Tobą, skoro napisała, iż Wasz związek nie wygląda tak jak wyglądać powinien...to są tylko oczywiście moje gdybania.
Tak czy inaczej na poczatek myslę abyś podczas rozmowy z Nią, nie daj się omamić słodkimi słówkami i weź pod uwagę to co seguruje Ci Doonna, gdyż mądrze prawi :-)
A póki co życze Ci rozwagi, opanowania i wewnętrznego spokoju.
Poczekaj, aż wróci z pracy i nie daj sie zwariować.
Powodzenia !!
Cynicznahipo - wiesz co, zgodziłem się z głupoty, i zaufania. Na co dzień, wydaje się być tak konkretną osobą, że jeżeli jej coś/ktoś nie pasuje, to wywaliłaby prosto z mostu.
Cynicznahipo - wiesz co, zgodziłem się z głupoty, i zaufania. Na co dzień, wydaje się być tak konkretną osobą, że jeżeli jej coś/ktoś nie pasuje, to wywaliłaby prosto z mostu.
Wiesz, co myślę?
Sam fakt, ze pojechała bez Ciebie, źle o niej świadczy.
Normalna, kochająca kobieta by powiedziała: "Kochanie, nie możesz jechać tym razem? Nie szkodzi, wybierzemy inny termin, by pasował nam obojgu".
Ona nie chciała, żebyś jechał.
znając jej, charakter to rzeczywiście, w rozmowie mogę się nasłuchać co jest, ze mną nie tak, a potem delikatnego tłumaczenia, że to było tylko przytulanie pod wpływem emocji, i nie wiadomo o co się czepiam, ale zobaczymy co z tego wyjdzie
Cynicznahipo - wiesz, ale prawie od początku było powiedziane, że ja nie jadę, bo miała się spotkać, ze starymi koleżankami itp. Koniec końców, koleżanki nie mogły i cały wyjazd spędzała z nim
znając jej, charakter to rzeczywiście, w rozmowie mogę się nasłuchać co jest, ze mną nie tak, a potem delikatnego tłumaczenia, że to było tylko przytulanie pod wpływem emocji, i nie wiadomo o co się czepiam, ale zobaczymy co z tego wyjdzie
Dorzuce swoje trzy grosze..owszem, mozna zglupiec chwilowo i przytulic sie tam, gdzie sie nie powinno..pod wplywem tzw. emocji. Tylko, ze emocje maja to do siebie, ze mijaja, wiec wypisywanie epistolow o tymze przytulaniu pare dni pozniej swiadczy, ze emocje nie opadly tylko nadal tam sa. A to chyba wszystko wyjasnia.
Cynicznahipo - wiesz, ale prawie od początku było powiedziane, że ja nie jadę, bo miała się spotkać, ze starymi koleżankami itp. Koniec końców, koleżanki nie mogły i cały wyjazd spędzała z nim
Nie powiesz mi chyba, że w to wierzysz??
Skoro spoktanie było ustalone wczesniej, to co niby nagle, 5 min przed wszystkie zmieniły plany i żadna z Nich nie mogła??
Sorki, ale ja tego nie łykam.
Cynicznahipo - wiesz, ale prawie od początku było powiedziane, że ja nie jadę, bo miała się spotkać, ze starymi koleżankami itp. Koniec końców, koleżanki nie mogły i cały wyjazd spędzała z nim
Ale co z tego? To, ze miała nocować u niego było ustalone od początku!
Przeczytaj mądry post Mussaki.
20 2013-05-02 12:21:13 Ostatnio edytowany przez ehhh29 (2013-05-02 12:23:14)
to, że miała tam było ustalone, On mieszka z rodzicami i jak twierdziła, tak jak ponad 2 lata temu miała mieć własny pokój. Wiecie, cała ta sytuacja mnie zaskakuje, o tyle, że to jest koleś którego prawie nie zna, poznała go ponad 2 lata temu na szkoleniu z firmy, po szkoleniu raz pojechała i potem Cisza, do teraz.
Mussuka- nawet nie kilka dni, tylko w dzień wyjazdu wieczorem, kiedy już byliśmy razem ![]()
tak jeszcze mnie, korci, żeby od Ich zdjęciem, na fb, które sobie wstawili, napisać, "gratuluje, jest Twoja, możecie się przytulać do woli", tylko nie wiem czy jest sens się ścierać
22 2013-05-02 12:40:29 Ostatnio edytowany przez onslaught (2013-05-02 12:42:38)
tak jeszcze mnie, korci, żeby od Ich zdjęciem, na fb, które sobie wstawili, napisać, "gratuluje, jest Twoja, możecie się przytulać do woli", tylko nie wiem czy jest sens się ścierać
Odpuść. To nie na poziomie dorosłego faceta. A co do tego, że jesteś pewny, że się wcześniej nie spotykali:
skąd wiesz, że tak na prawdę było? Jak okłamywała Cię ostatnio to może wcześniej też?
tak też zrobiłem, nic nie piszę. Stwierdziłem, tylko, że nie będę jak "piesek" czekał na nią w dom, tylko pojade do niej pod pracę, niech powie co chce, rzeczy będę miał przy sobie i zwijam się na pociąg
tak jeszcze mnie, korci, żeby od Ich zdjęciem, na fb, które sobie wstawili, napisać, "gratuluje, jest Twoja, możecie się przytulać do woli", tylko nie wiem czy jest sens się ścierać
To niech przestanie Cie korcić :-)...bądź ponad tym...ochłoń, bo później możesz żałować, tego że dałeś się ponieść emocjom.
onslaught - wcześniej byłoby ciężko, żeby kłamała bo mieszkaliśmy ze sobą, i trudno by było o wyskok 500km, tak żebym nie zauważył :]
onslaught - wcześniej byłoby ciężko, żeby kłamała bo mieszkaliśmy ze sobą, i trudno by było o wyskok 500km, tak żebym nie zauważył :]
Wiesz, zawsze gość mógł przyjechać do niej. Ze mną też kobieta mieszkała, a tak mnie ładowała w rogi, że aż trzeszczało..
Teraz ma caly dzien w pracy zeby ulozyc bajeczke i wciagnac w to kochasia. Uslyszysz jakas naiwna historie z ktorej bede wyciete pikantniejsze szczegoly. Jak ktos wyzej pisal, oddaj klucze i wyjdz zimny jak lod. Przetrzymaj pare dni, moze peknie.
zgodze sie z przedmowca onslaught ... Ja tez mieszkalam pod jednym daszkiem z Jm i co?? Dzis mam takie rogi, ze ledwo co wchodze do auta dla chcacego nic trudnego... Ciekawe jak poszla rozmowa?? Mysle, ze nasze slowa sie sprawdzily ale poczekamy zobaczymy..
Chora sytuacja, bądź twardy i nie daj się ponieść emocjom.
30 2013-05-04 12:53:48 Ostatnio edytowany przez ehhh29 (2013-05-04 13:01:26)
No i skonczone :-( po 2 dniach nie wytrzymalem. Pierwszego dnia, przepraszala, nie chciala wypuscic, uleglem. Drugiego dnia, bylo zwyczajnie. Ona przy kompie, ja przy swoim. 2 razy wychodzila, po papierosy, koniecznie sama, moze zadzwonic do kolegi. Poszlismy na spacer, nie wytrzymalem, wypomnialem jej to kilka razy, poklucilismy sie, wrocilismy do domu, przepraszalem, wtedy uslyszalem stek gadania na moj temat, na moja rodzine itd. Przemilczalem. Ale potem cos we mnie peklo. Powiedziale, ze odchodze. Chyba dobrze zrobilem, bylem w zwiazku w ktorym nic nie dostawalem, ja ją zawsze wozilem, kupowalem jedzenie, prezenty, placilem w knajpach, kinie itd. Nawet nigdy, nie pytala, czy sie dolozyc. Wyprowadzila sie do innego miasta, co weekend przyjezdzala, miala jedzenie, transport itd. Nigdy nie wpadla na pomysl zeby, cos kupic, przywiezc itd. A wiecie o co byly najwieksze pretensje jak powiedzialem, ze odchodze ?? O to, ze chce jej zabrac swojego laptopa, na ktorym ma poprawiac magisterke
parodia
P.s. dodam jeszcze, ze cholernie Ciezko to znioslem, bo nadal ja kocham, po glowie, co chwile mi chodzilo, zeby przeprosic, pogodzic sie, ale to glupota, bo i tak nic by sie nie zmienilo.
No i skonczone :-( po 2 dniach nie wytrzymalem. Pierwszego dnia, przepraszala, nie chciala wypuscic, uleglem. Drugiego dnia, bylo zwyczajnie. Ona przy kompie, ja przy swoim. 2 razy wychodzila, po papierosy, koniecznie sama, moze zadzwonic do kolegi. Poszlismy na spacer, nie wytrzymalem, wypomnialem jej to kilka razy, poklucilismy sie, wrocilismy do domu, przepraszalem, wtedy uslyszalem stek gadania na moj temat, na moja rodzine itd. Przemilczalem. Ale potem cos we mnie peklo. Powiedziale, ze odchodze. Chyba dobrze zrobilem, bylem w zwiazku w ktorym nic nie dostawalem, ja ją zawsze wozilem, kupowalem jedzenie, prezenty, placilem w knajpach, kinie itd. Nawet nigdy, nie pytala, czy sie dolozyc. Wyprowadzila sie do innego miasta, co weekend przyjezdzala, miala jedzenie, transport itd. Nigdy nie wpadla na pomysl zeby, cos kupic, przywiezc itd. A wiecie o co byly najwieksze pretensje jak powiedzialem, ze odchodze ?? O to, ze chce jej zabrac swojego laptopa, na ktorym ma poprawiac magisterke
parodia
P.s. dodam jeszcze, ze cholernie Ciezko to znioslem, bo nadal ja kocham, po glowie, co chwile mi chodzilo, zeby przeprosic, pogodzic sie, ale to glupota, bo i tak nic by sie nie zmienilo.
widzisz.. Wszystko sie sprawdzilo
a z tym laptopem to padlam no byles korzyscia dla niej dobrze zrobiles.. Nie bedize latwo przez jakis czas ale z dnia na dzien bedziesz sie usmiechal ![]()
Bardzo dobrze zrobiles ! Badz teraz konsekwentny i twardy. Wykorzystywala Cie a kolege na boku trzymala. Nie warta byla Ciebie, sam napisales ze nic nie dostawales w tym zwiazku. Oprocz dawania trzeba tez brac. Masz jaja, bedzie dobrze, trzymam kciuki.
Wiem, że ciężko będzie, ale nie wymiękaj! Prawda jest taka, że ona na pewno chciała odejść od Ciebie po tej pracy magisterskiej. Nie daj sobie wmówić, że to Twoja wina, że w związku się nie układało, bo ona powinna z Tobą rozmawiać o kłopotach, a nie tulić się do innego!
Ta kobieta nie jest warta żadnego Twojego uczucia (nawet żalu czy nienawiści)! Trzymam za Ciebie kciuki. Dasz radę. Pamiętaj, że jak od niej się uwolnisz to dasz sobie szanse na prawdziwy i cudowny związek u boku kobiety, która da Ci tyle samo miłości, wsparcia i opieki ile Ty dasz jej.;)
34 2013-05-04 15:31:41 Ostatnio edytowany przez ehhh29 (2013-05-04 17:51:13)
Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze, że sygnały miałem dużo wcześniej, ale nie chciałem ich widzieć :-/ powiem tak, sytuacja była następująca- zawsze podczas jakiejś kłótni, wyciagala na mnie jeden argument. Jak miałem jej coś do zarzucenia, była standardowa gadka: weź się do roboty, idź na studia, znajdź sobie zajęcie/hobby, to przestaniesz się mnie czepiac. Ona jest osobą dla której praca i studia do świętość i jedyny cel w życiu. Ja nigdy nie miałem wygórowanych ambicji, raczej średnie, mieć normalną pracę i kochająca rodzinę, a od niej słyszałem, że jestem nieudacznikiem bez ambicji i charakteru, bo nie studiuje itd. To samo dzisiaj wygarnela mi dzisiaj w mailu, w dopowiedzi napisałem, o ty, że nigdy nie płaciła itd. To mi napisała, że musi płacić za studia, bilety, radzić sobie sama itp. I co?? To znaczy, że miałem być jeleniem który płaci za resztę ?? Paranoja :-/
P.s. dodam jeszcze, że i tak zmieklem, bo zostawiłem jej tego laptopa, do weekendu. Ma teraz dużo do roboty i byłbym ostatnim c...m gdybym zabrał jej materiał do nauki.
P.s. 2 odpisala mi jeszcze maila o kasie. Napisała, każde z Nas miało, osobny portfel, i Ona wydawała tyle na ile mogła sobie pozwolić, po za tym jest młodziutka i zaczyna dopiero pracę(staż łączny 4 lata w bankach), i, że chyba powinienem znaleźć dziewczynę z grubym portfelem, która za mnie płaci. Wydaje mi się, że to kompletny brak rozumienia partnerstwa. Przecież jak wiedziałem, że w lodówce jest pusto i Ona nic nie kupi, to musiałem zrobić zakupy, bo wiedziałem, że pewnie wieczorem będzie chciała coś zjeść. Napisała, że nie wydaje jej się żeby mnie doila itd. Kurde, nie jestem typem wypominacza, ale zakupy, paliwo(odbieranie jej z pracy), i zachcianki typu: misiu kup mi hot doga, kup mi skoczek, kup mi bułkę, kupisz papieroski?? Szło z mojej kieszeni 1500 lekko. Jak brałem od niej papierosa, za raz było gadanie, że znowu jej fajki pale. Jezu jak ja nie lubi kiedy ktoś mi wciska coś zupełnie innego niż w rzeczywistości.
Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze, że sygnały miałem dużo wcześniej, ale nie chciałem ich widzieć :-/ powiem tak, sytuacja była następująca- zawsze podczas jakiejś kłótni, wyciagala na mnie jeden argument. Jak miałem jej coś do zarzucenia, była standardowa gadka: weź się do roboty, idź na studia, znajdź sobie zajęcie/hobby, to przestaniesz się mnie czepiac. Ona jest osobą dla której praca i studia do świętość i jedyny cel w życiu. Ja nigdy nie miałem wygórowanych ambicji, raczej średnie, mieć normalną pracę i kochająca rodzinę, a od niej słyszałem, że jestem nieudacznikiem bez ambicji i charakteru, bo nie studiuje itd. To samo dzisiaj wygarnela mi dzisiaj w mailu, w dopowiedzi napisałem, o ty, że nigdy nie płaciła itd. To mi napisała, że musi płacić za studia, bilety, radzić sobie sama itp. I co?? To znaczy, że miałem być jeleniem który płaci za resztę ?? Paranoja :-/
P.s. dodam jeszcze, że i tak zmieklem, bo zostawiłem jej tego laptopa, do weekendu. Ma teraz dużo do roboty i byłbym ostatnim c...m gdybym zabrał jej materiał do nauki.
ale Ty jestes brzydko mowiac naiwny... Miekki... Ehhh powinienes byc stanowczy nie i koniec ! Skoro tak sobie radzi to niech radzi sobie nadal.. Wkladasz pendrajwa kopiujesz jej prace wreczasz i siemasz... Spojrz, ze nawet nie probuje byc mila po tym wszystkim... Wcale nie zdziwilabym sie gdybys pocalowal klamke w weekend
badz twardy wyjdz z chlopakami na piwko rozluznij sie rozejrzyj ile jest piekna w kolo bez zbednego jadu ... Ja trzymam za Ciebie kciuki nie zawiedz mnie ![]()
36 2013-05-04 18:36:11 Ostatnio edytowany przez ehhh29 (2013-05-04 18:47:05)
Wiesz co jest najsmieszniejsze, że ona i tak tego nie rozumie. Jak w dopowiedzi na to, że mam brak ambicji i charakteru napisałem, że Ona nie umie żyć w zwiazku, bo nawet nie myślała o tym, żeby dołożyć się do zakupów, zrobić lub kupić coś do jedzenia jak wracałem po 15h w pracy. Usłyszałem, że to nietaktowne wypominac kobiecie zakupy. Aha, no i jeszcze to, że nawet nie pomyslalem, na jaki teraz ją stres narazilem, a ona ma teraz kupę nauki. Chyba nawet się nie domyśla, ile kosztowała mnie tą decyzja. Mnie stres zżera dosłownie, we wtorek przed wyjazdem do niej wazylem 97.6kg, wczoraj równe 83, dieta cud normalnie :-)
Wiesz co jest najsmieszniejsze, że ona i tak tego nie rozumie. Jak w dopowiedzi na to, że mam brak ambicji i charakteru napisałem, że Ona nie umie żyć w zwiazku, bo nawet nie myślała o tym, żeby dołożyć się do zakupów, zrobić lub kupić coś do jedzenia jak wracałem po 15h w pracy. Usłyszałem, że to nietaktowne wypominac kobiecie zakupy. Aha, no i jeszcze to, że nawet nie pomyslalem, na jaki teraz ją stres narazilem, a ona ma teraz kupę nauki. Chyba nawet się nie domyśla, ile kosztowała mnie tą decyzja. Mnie stres zżera dosłownie, we wtorek przed wyjazdem do niej wazylem 97.6kg, wczoraj równe 83, dieta cud normalnie :-)
nerwy to sa nerwy
ja wazylam 54 i po rozstaniu 44 tak jakos spadlo nie dosc ze malutka to juz drobniutka ale z dnia na dzien w miare sil i godzenia sie z sytuacja mam swoja wage i czesty usmiech na twarzy
widzisz Twoja eks ma egoistyczne podejscie trzeba bylo jej powiedziec ze napewno we wszystkim teraz pomoze nowy znajomy
nie daj sie manipulowac nie daj sie wpedzic w poczucie winy ... Nie rozmawiaj na temat pieniedzy to przyziemny nie przyjemny temat.. Wiecej zyskasz jak powiesz moglobyc tak pieknie.. Niestety popsulas wszystko ale dziekuje ze teraz niz pozniej przekonalem sie kim jestes.. Przygotuj laptopa na sobote to bedzie nasze ost spotkanie.. I to ja bardziej zaboli niz dopowiadanie co godzine jaki jestes Ty a jaka ona.. Ta rozmowa do niczego nie doprowadzi.. Powiem Ci tak nie ona Ci pisana gdzies tam jest Twoja poloweczka tylko daj jej szanse
a co do wyksztalcenia co mnie rosmieszylo najbardziej hmm znam mnostwo ludzi ktorzy maja nie tylko studia ale i nawet pna sie wyzej i maja tyle w glowie co ja w podstawowce mialam.. . Mysle ze przewyzszasz ja swoja dojrzaloscia .. Ale nie martw sie kiedys ktos jej o tym powie ![]()
Ją trochę inaczej do tematu podszedłem. Jako ostatniego maila napisałem, żeby jej się dobrze wiodło w pracy i na uczelni.
Przykro mi, że tak potoczyły się Wasze losy, jedyne co w tej chwili mogę doradzić to odpuść sobie tą szarpaninę mailową, naprawdę nie warto, szkoda Twoich nerwów...
40 2013-05-04 22:43:54 Ostatnio edytowany przez ehhh29 (2013-05-04 23:05:52)
Maile, już skończyłem, życzeniem, wszystkiego dobrego. Przykra sprawa, boli, mimo tego, że miałem dużo zarzutów, jednak Ją kocham, ale twardym trzeba być i iść do przodu.
Nowaja29- mam nadzieję, że spotkam wreszcie Tą odpowiednią połówkę,ale Ciężko o tym pozytywnie myślę, ja wcześniej mam niestety 9 letni związek zakończony zdradą i rozwodem, teraz 1,5 roczny, który po ciężkim rozwodzie postawił mnie na nogi, i był z początku bardzo dobry. Moja ex już ma pocieszyciela, ja nie szukam, może z czasem szczęście samo przyjdzie. Teraz jest czas na zebranie się w kupę, zrobienie czegoś że sobą, i nie zadreczanie się.
P.s. Wiecie, co jest najgorsze w tym wszystkim. Mam za sobą 3 poważne związki, i zawsze w każdym dawałem z siebie wszystko. Nigdy nie byłem typem chłopa, który musi mieć "babe", która gotuje, sprząta robi zakupy i ogólnie robi za służącą. Zawsze starałem się zastępować swoją kobietę tam gdzie sobie nie radzi, i pomagać na tyle, żeby żyło jej się lepiej i wygodniej, typu podwozenie/odbieranie z pracy/uczelni, załatwianie jej spraw jeżeli Ona nie może itd., ale pierwszy raz w życiu, trafiłem na kogoś, kogo, wozilem, komu gotowalem, robiłem zakupy, ogólnie robiłem tyle, że Ona nie musiała robić nic po za pracą, studiami, siedzeniem fb, i pomocą przy sprzątaniu. W zamian nie otrzymywalem nic, prócz obelg, wyrzutów i seksu jak się wreszcie doprosilem
Dokładnie. Nie pisz z nią, bo to niczego nie zmieni.
I nie udostępniaj jej swojego laptopa, tylko tak jak ktoś napisał: skseruj jej pracę i jej daj. Zawsze może udać się do biblioteki i tam sobie ją dokończyć.
Proste.
Laptopa i tak już zostawiłem, a mieszka 180km ode mnie, więc w sobotę mi go odda i temat laptopa będzie zakończony. Wiem, że po przeczytaniu editu mojego poprzedniego posta, jasne jest, że nie powinienem jej go zostawiać, ale mam za miękkie serducho.
Nie od dzisiaj wiadomo, że z niewiadomych przyczyn kobiety wybierają facetów, na których mogą narzekać - zamiast tych, na których mogą polegać.
To jest jedna z zagadek wszechświata i obawiam się, że jeszcze długo nie będziemy nawet bliżej jej rozwiązania niż obecnie jesteśmy
Drogi ehhh, koniec końców myślę, że wyszło na dobre. Jeszcze kopa życia przed Tobą a dwa takie sparzenia na pewno przybliżają Cię do świadomego odnalezienia fajnego, satysfakcjonującego związku. W końcu każdy z nas uczy się na błędach. I chociaż bardzo trudno jest już na początku rozpoznać kogoś, kto ma tendencje do zdradzania i oszukiwania, to jednak wierzę, że się da.
Swoją drogą - czy Tobie nigdy nie zdarzyło się zdradzić dziewczyny? Ja mam wrażenie, że bardzo często jest tak, że ludzi dopada karma za krzywdy, które wyrządzili w poprzednich związkach. W każdym razie u mnie się to sprawdza.
Oj masz. Chłopie trzymaj się tam dzielnie i nie mięknij!;)
A gdzie Ty się w ogóle wyprowadziłeś?
45 2013-05-04 23:26:46 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2013-05-04 23:27:57)
P.s. Wiecie, co jest najgorsze w tym wszystkim. Mam za sobą 3 poważne związki, i zawsze w każdym dawałem z siebie wszystko. Nigdy nie byłem typem chłopa, który musi mieć "babe", która gotuje, sprząta robi zakupy i ogólnie robi za służącą. Zawsze starałem się zastępować swoją kobietę tam gdzie sobie nie radzi, i pomagać na tyle, żeby żyło jej się lepiej i wygodniej, typu podwozenie/odbieranie z pracy/uczelni, załatwianie jej spraw jeżeli Ona nie może itd., ale pierwszy raz w życiu, trafiłem na kogoś, kogo, wozilem, komu gotowalem, robiłem zakupy, ogólnie robiłem tyle, że Ona nie musiała robić nic po za pracą, studiami, siedzeniem fb, i pomocą przy sprzątaniu. W zamian nie otrzymywalem nic, prócz obelg, wyrzutów i seksu jak się wreszcie doprosilem
Spokojnie...daj sobie czas, naprawdę... na dzień dzisiejszy nie morduj sie dodatkowo przemyśleniami na temat swojego postępowania, postawą wobec swoich partnerek...które (mowa o Twoich postawach) notabene nie są niczym złym, bo to że się starałeś, byłeś, dbałeś, nie jest czymś za co można by sie obwiniać czy też czego można by sie wstydzić... poczekaj chwilę, na to przyjdzie jeszcze odpowiedni moment...aby usiąść i zrobić sobie pewnego rodzaju rachunek sumienia.
Póki co zajmij się sobą, zorganizuj sobie tak dzień, aby mieć jak najmniej czasu żeby tęsknić za tą kobietą, która Cie zraniła.
Pennylane- nigdy żadnej, nie zdradzilem, mimo, że były okazje. Jak z kimś jestem, to zawsze z miłości, a wtedy, nie chodzi mi po głowie zdradzanie.
Myszeczka - ja wróciłem do siebie, do wrocka, Ona została w poznaniu :-)
Balalajka- już nie będę analizował, bo nauczony po swoim rozwodzie, robiłem wszystko tak żeby, nie popełniać nowy tych samych błędów, i robić wszystko lepiej i dbać bardziej niż w poprzednich związkach.
Jedyne co po przeanalizowaniu na koniec mogę powiedzieć, że na początku tego zwiazku, dysponowalem dużymi pieniędzmi, więc były wycieczki, dobre kolacje, imprezy itd. Jak zamieszkalismy razem, a kasa zaczęła się kończyć, wszystko zaczęło upadac. Nie było wycieczek, kolacji itp. I atmosfera zaczynała być gorsza. Wyglądało to tak, że jak już nie mogłem dostarczać jej takich rozrywek jak z początku to była kicha. Co mi też smierdzialo :-) to jak dostała ofertę pracy w poznaniu, a potem pracę tam, to nawet nie pytała co ją na to, jak będzie wyglądał nasz związek itd.
Wiecie, szkoda tylko, że takich sytuacji w jakiej teraz jestem, nie da się wymazać szybciej. Sam wczoraj zerwalem, wiem, że to był dobry krok, a teraz się zastanawiam, jak jej pójdą kolokwia, jak poprawa magisterki, że w tym poznaniu jest samotna, na co bardzo narzekała i płakała, jak dalej sobie da radę bo wiem, że ma problemy finansowe, głównie przez wyprowadzke do innego miasta itd. I chciałby przy niej być jak będzie jej ciężko, a wiem, że nie będę i muszę być twardy ![]()
Bo jesteś dobrym człowiekiem, ale musisz zrozumieć, że o Ciebie też czasem warto jest dbać. Ty też tego potrzebujesz, aby ktoś Ci podziękował za wszystko, zapytał czy czegoś Ci nie potrzeba lub po prostu podziękował Ci, że jesteś...
A Ty w tym Wrocławiu mieszkasz u rodziców? Przepraszam że tak dopytuje, ale zastanawia mnie gdzie dokładnie wróciłeś i co z pracą?
49 2013-05-05 09:39:17 Ostatnio edytowany przez ehhh29 (2013-05-05 09:54:35)
Myszeczko - sytuacja była taka, że ja jestem z Wro. i tutaj razem z nią zamieszkalem, potem Ona, dostała pracę w Poznaniu i wyjechała, a ja chwilowo wróciłem do domu rodzinnego :-)
P.s. Najgorsze, że co chwilę, o tym myślę. Wiem, że tą za tydzień przyjeżdża pociągiem o 5 rano, i już się zastanawiam, co będzie robiła, że będzie niewyspana na egzaminy itd. :-/
Tak łatwo myśleć nie przestaniesz. Po czytaj sobie niektóre wątki opuszczonych facetów. Każdy przechodził to podobnie, ale po wychodzili z tego. I Ty dasz radę.
A co rodzina na to, że z nią już nie jesteś?
Wiesz co, rodzina, już od jakiegoś czasu widziała, że średnio się dogadujemy i nie wygląda to kolorowo, i czuli, że może się sypnac, ale się nie wtracali. Moje życie, moje decyzje. Ale wiesz Ciężko mi cholernie, bo wiem, że gdybym tego nie skończył, byłbym teraz u niej, przytulalibysmy się itd. Fakt, że ostatnio, nie mieliśmy wielu wspólnych tematów i zajęć, ale ciężko mieć wspólne tematy, jeżeli każde z nas miało kompletnie inne kierunki zainteresowań, ja mam taki charakter, że interesuje się wszystkim i praktycznie na każdy temat można że mną porozmawiać, Ona główne zainteresowania praca i studia, i na te tematy najmniej lubi rozmawiać. Wiadomo na początku zwiazku jest inaczej, bo można się wyglądać o sobie, swoich doświadczeniach zainteresowaniach itd. Potem jak mieszkaliśmy razem to rzeczywiście ilosc rozmów zaczęła spadać. Jak pytałem jak u niej w pracy, to nie chciała gadać, o to co w mojej nie pytała, ew. zamieniliśmy zdanie o tym co dziwnego się działo w dzień i tyle. W domu Ciężko było razem coś porobic, bo Ona przyklejona do fb, i tak filmu żadnego nie obejrzymy bo nie lubi, razem coś ugotowac nie bardzo. Żebyśmy tylko coś porobili razem musiałem kombinować, żeby gdzieś wyjść na piwko, na wycieczkę, cokolwiek. A jak już gdzieś siedzieliśmy, i na siłę chciałem o czymś porozmawiać to potrafiła uciac rozmowę, mówiąc że mówię ogolnikami.
Po słuchaj: szkoda Ci tego wszystkiego, bo na razie trudno jest się do nowego życia przyzwyczaić. Chciało by się do starego, bo jest pewniejsze, znane. A co nowe to nie znane. Lecz Ty z nią nie byłeś szczęśliwy! Sam piszesz, że tematów do rozmowy nie było, a uwierz mi, że jak ludzie do siebie pasują, to codziennie mają o czym rozmawiać, interesują się każdego dnia sobą!
Naprawdę dasz radę.
Pisz tu z nami. Będzie Ci łatwiej jak wyrzucisz myśli.
Myszeczko - jedyne, co mi jakoś "pomaga" podczas tego rozstania, to fakt, że od lutego nie mieszkamy razem i widywalismy się raz na tydzień lub 2, więc przyzwyczaiłem się, że jestem sam większość tygodnia. Szkoda tylko, bo wiem, że gdzieś tam na dnie serducha to dobra dziewczyna, bo bardzo rzadko, ale potrafiła zadzwonić, rozplakac się, powiedzieć, że bardzo tęskni, kocha itd. Kiedyś pamiętam dobrze, jak się rozplakala, i pytała, czy jej nigdy nie zostawię, bo wie, że ciężko z nią wytrzymać, i jej poprzednie związki też kończyły się przez jej charakter, tylko co z tego, jeżeli najczęściej były to tylko słowa, nie pokazywała, że jej jestem jej potrzebny i docenia to co dla niej robię :-/ wydaje mi się, że w zwiazku najbardziej potrzeba doceniania, ja mogę dla swojej ukochanej stanąć na głowie, ale jeżeli będę widział, że nikt od siebie nic nie daje, i nie docenia, to wreszcie to pęknie :-/
54 2013-05-05 12:42:53 Ostatnio edytowany przez pennylane (2013-05-05 12:44:13)
Jesteś po prostu tzw. dobrym, ciepłym misiem - i pasować do Ciebie będzie taka sama dobra, ciepła pani misiowa. Jak to mówią z g..a bata nie ukręcisz... Czasem - choćbyśmy nie wiadomo jak chcieli - miłość nie wystarcza. I nie wystarcza to "magiczne przyciąganie", które nas z kimś połączyło. Bo jeśli poza tymi niezwykłymi ewenementami natury nie ma solidnych podstaw w postaci zrozumienia, dopasowania, dialogu, akceptacji i szacunku to niestety albo jedna ze stron, albo obydwie, będzie cierpieć.
Czasem słucham ludzi, którzy tak jak ty są tuż po rozstaniu i nadziwić się nie mogę (chociaż oczywiście sama nieraz i nie dwa tak samo gadałam) jak słyszę niemal na jednym tchu wypowiedziane wszystkie zarzuty względem byłego partnera a następne rzewne "ale przecież było nam tak dobrze". Zaraz, zaraz - zdradzała Cię, nie mieliście o czym gadać, wyjechała do innego miasta, nie okazywała Ci ciepła i miłości... ale było wam dobrze? To w takim razie jak wygląda źle?
Myśl o tym w ten sposób - możliwe, że mamy kilka żyć ale raczej nigdy się nie dowiemy tego na pewno. Na pewno natomiast mamy jedno - wcale nie takie długie wbrew pozorom. Więc może lepiej znaleźć kogoś, z kim faktycznie jest DOBRZE a nie wyłącznie NIE NAJGORZEJ
Trzymam za Ciebie kciuki. I na koniec dodam jeszcze - każdy z moich znajomych po takim trudnym rozstaniu cierpi, tęskni, rozpamiętuje. Ale też każdy prędzej czy później zaczyna się czuć lepiej, dużo wręcz lepiej. I każdy, naprawdę każdy, bez wyjątku, cieszy się z decyzji, którą podjął. Jeśli więc wierzyć statystyce na pewno będziesz tylko szczęśliwszy ![]()
Polać tej Pani wyżej.;)
A ja jeszcze dodam: dziewczyna mówiła: "ja mam trudny charakter, ze mną ciężko wytrzymać itd" tylko po to by się usprawiedliwić brakiem zaangażowania w ten związek. A prawda jest taka, że ona jest bardzo wygodna i w związku jej dobrze tylko na początku, a potem gdy pojawiają się kłopoty i tzn codzienna rutyna, to ona ucieka do nowych znajomości. Ja nie rozumiem jak możesz pisać: "w sumie to było nam dobrze" jak dziewczyna siedząc obok Ciebie pisała do innego kolesia: tęsknię za Tobą!
Facet kubeł zimnej wody na głowę i skończ myśleć nad tym jak było pięknie, bo nie było! Na początku zawsze jest pięknie, ale liczy się to jak jest potem!
56 2013-05-05 13:28:05 Ostatnio edytowany przez ehhh29 (2013-05-05 20:11:43)
Tzn. Z tym dobrze, to chodziło mi, bardziej o początek zwiazku. Po prostu, na początku myślałem, że trafiłem wreszcie na bratnia duszę, można było z nią porozmawiać na każdy temat jak z kumplem, a potem jak z prawdziwą kobieta, można było wszystko porobic, zabierałem i nauczyłem jeździć ja na snowboardzie, zabieralem na gokarty itd. Tylko niestety, jak przyszło mieszkanie razem, więcej obowiązków, mniej rozrywek to się zaczęło kisic :-/
P.s. na razie się zmywam, znajomi wyciągnęli mnie na grilla :-) Na nich zawsze mogłem liczyć, po rozwodzie bardzo mi pomogli, i teraz też się starają :-)
Grill fajny, na początku było dobrze, niestety pod koniec przyszedł kryzys, znowu, zacząłem myśleć o Niej, co robi, jak się czuje, jak idzie jej nauka w tej sytuacji, przez chwilę chciałem zadzwonić, albo napisać. Stwierdziłem jednak, że bez sensu, bo to i tak nic nie zmieni, a wydłuży tylko ból :-/ Wiem, że pewnie jak bym wyciągnął rękę, to moglibyśmy wrócić, tylko po co?? :-(
Kurde, gdyby tylko można było, zrobić tak żeby było dobrze :-) Jak by tylko Ona mogła, sie zmienić, ja też na pewno mam jakieś mankamenty, i mogłoby być na prawdę fajnie, to niestety niewykonalne :-(
Gdyby tylko ona nie była nią, a ty nie byłbyś sobą - to na pewno świetnie by wam wypaliło
Posłuchaj jakie to bezsensowne co mówisz.
Pamiętaj, że świadomie wybieramy w kim chcemy się zakochać i kogo chcemy kochać. Jesteś w stanie to kontrolować bo jesteś mądrzejszy niż Twoje, ulotne i nietrwałe, emocje. Kochamy więc dlatego, że mamy kogoś, z kim budujemy fajny związek. Kochamy bo czujemy się bezpieczni, zadbania, spokojni.
To nie jest tak, że miłość pojawia się jak ten przysłowiowy grom z jasnego nieba, trafia dwie zupełnie do siebie nie pasujące osoby, i wtedy jest walka, cierpienie i szarpanie się. Ta walka i cierpienie oznacza właśnie brak miłości - za to obecność pożądania czy zainteresowania itd. Takie rzeczy, że dwoje całkowicie odmiennych ludzi, którzy nijak się nie dogadują, nagle wpada sobie w objęcia i spędza resztę życia długo i szczęsliwie to tylko w komediach romantycznych
Swoją drogą to je możemy spokojnie winić za nasz absurdalny pogląd na "prawdziwą miłość" ![]()
Pennylane - tylko u mnie(pewnie jak w wielu przypadkach) ten związek, mimo, że dwie zupełnie inne osobowości, wyglądał na początku bardzo fajnie, przez co przyszła miłość, a potem dopiero kłopoty, a wtedy już ciężko się odkochac, i wszystko zostawić.
Nie można. Ona nie pasowała do Ciebie.:(
Myszeczka - no nic, teraz muszę tylko wziąć się w kupę :-) Cieszę, się, że mam kilku znajomych z którymi zawsze mogę się spotkać i pogadać, ojca do którego mogę wpaść w odwiedziny, pogadać itd, mamę ktora zawsze wesprze. Teraz na pewno będę chciał, robić wszystko żeby przebywać z ludźmi, robić coś, że sobą, na pewno, nie będę szukał pocieszycielki, mimo, że moja ex już ma :-/
Nie szukaj. Teraz zadbaj o siebie.;)
Wiecie, tak sobie myślę teraz o swojej ex i naszych początkach. Było fajnie, dużo tematów, wyjazdów, nauczyłem jej jazdy na desce, przypomniałem jak jeździć autem, chłonęła mnie jak gąbkę, w miarę jak atrakcje się kończyły wszystko siadalo, było mniej rozmów, wyjść, seksu itd. W czasie tych wspomnień przypomniałem sobie o tym jak opowiadała o swoich kłopotach z "ludźmi". Mówiła, że jej pierwszy 6 letni związek zakończył się po wspólnym zamieszkaniu, o tym jak wynajmował pokój od właściciela i pewnego razu kazał jej się wyprowadzić z dnia na dzień, jak ją poznałem wynajmowała pokój, najpierw opowiadała, że ludzie tam są super spoko, po kilku miesiącach, byli już be i kazali jej się wyprowadzić, jak wyjechała do poznania to najpierw wspollokatorzy ok, potem na coś jej zwrócili uwagę, i już byli be. Do mojego rodzinnego domu przyjeżdżała na weekendy, to moja matka była be. Kurde że znajomymi tak samo, najpierw dobrze dobrze, potem są źli. I tak widząc to, to dochodzę do wniosku, że Ona widziała u wszystkich tylko wady, u siebie żadnych i zero chęci dostosowania się. Przecież żadne z naszych partnerów, czy znajomych, nie jest ideałem, ale jak mielibyśmy u każdego tylko zauważać, wyolbrzymiac i wytykać wady, to nikogo by wokół nie było. Teraz ma pocieszyciela, i jest fajny, bo nowy świeży, a potem znowu się zacznie, że ją wcześniej nie zacząłem rozwiązywać tego problemu, i doprowadzilem do sytuacji, że teraz ja jak glupek, tęsknię i myślę o niej, a Ona się jara bo ma nowego kolegę :-/
No to Ci to pisałam przecież, że ona nie dojrzała do prawdziwego związku. Swoje musisz odchorować, ale wierzę, że dasz radę. Przyjaciół masz świetnych i jeszcze szczęście swoje odzyskasz.;)
Tylko wiesz, jak Ona potrafiła zarzucić, że jestem niedojrzały, emocjonalnie, to, aż za gardło ściska, wszystko co było w danej chwili możliwe żeby była szczęśliwa, a potem taki kopniak :-/