i jak tu dogodzic kobiecie?
sprzata zle, gotuje zle, pomaga jeszcze gorzej... Gdzies Ty sie uchowal?? Ja jakos takiego szczescia nie mam:p nawet samochod sama naprawiam
no ale jak moi przyjaciele z forum mowia : ,, dziewczyno Ty masz jaja jak arbuzy,, hahaha wiesz podobno kobiety lubia tych zlych ale nawet jak bedzie chamek to i tak znajdzie minusa, ze on nie jest taki jak byc powinnien.. Szukaja idealow ktorych nie ma.. Nie zyjemy w bajce dla ksiezniczek i rycerzy na bialym koniu.. Ale mysle, ze o tym wiedza te kobiety ktore sie juz w zyciu nacierpialy.. Mam nazdieje , ze jakos sie tzrymasz choc wiem, ze trudno jest strasznie.. Ale masz o tyle plus ze nie laczy Cie z nia o wiele wiecej jak np. Dzieci czy slub.. Mimo ze przejechales sie tyle razy pamietaj niech Twoja poloweczka przyszla nie zbiera przykrosci czy innych prob zwiazanych z poprzednimi kobietami.. Kazdy zwiazek to nowy rozdzial zupelnie inny warto dac szanse.. Zwlaszcza, ze tak naprawde da sie poznac kogos w krotkim czasie tylko trzeba patzrec serduchem..
Nowaja - widzisz, ale jak można we wszystkich ludziach doszukiwać się tylko wad, a jeżeli mówiło się o jej wadach, to wpadala we wściekłość, ale jak przychodziło co do czego, to płakała jaka to jest samotna itd.
Nowaja - widzisz, ale jak można we wszystkich ludziach doszukiwać się tylko wad, a jeżeli mówiło się o jej wadach, to wpadala we wściekłość, ale jak przychodziło co do czego, to płakała jaka to jest samotna itd.
zawsze reakcja na prawde jest wybuchowa.. Jak Ty mozesz mi zarzucac to czy tamto.. Potem jak emocje opadna dochodzi do Ciebie wszystko i jest placz
ja nie kaze szukac Ci wad zle mnie zrozumiales.. Po prostu czasem widac golym okiem pewne zachowania ktore sa nawykiem nie da sie wszystkiego ukryc doslownie i idealizowac siebie sama
hmm szczere osoby poznasz od razu nie beda nic ukrywac jak jest czarne to czarne jak biale to biale.. Sprobuj ulokowac uczucia w kobietach szczeryc, otwartych, NORMALNYCH
nie szukaj damy pokroj francuzkiego pieska nie bedziesz szczesliwy wrecz przeciwnie zawsze bedzie cos.. A u konkretnej kobiety cos sie nie spodoba to powie glosno nie bedzie tego trzymac w sobie.. Malo tego nie bedzie sie fukac i zarzucac focha tylko powie co ma do powiedzenia i tyle zaraz przyjdzie i sie przytuli.. ![]()
Szczerze, moja ex raczej nie ma przemyśleń, przynajmniej nie dotyczą One tego co w nim robi źle. Po rozstaniu, dostałem maila, w którym napisała, że była bardzo zaangażowana w ten związek i nie uważa, że robiła coś źle. I to moja wina, bo nie ma ambicji, zainteresowań itd. Dodam, że zainteresowań mam wiele, i starałem sobie znajdować zajęcia po za domem, i spotykać się, że znajomymi. Moja ex za to za najlepsza rozrywkę, uważała siedzenie na fb, i jak to mówiła, najlepiej jej się odpoczywa przy kompie, tylko to potrafiło trwać od 17 do 23. Ja w tym czasie, zdążyłem zróbic zakupy, ugotowac, pójść pobiegac/siłownię. Z siłownia, to dobry przykład, wynajdowania wad i problemów. Na początku jak zamieszkalismy, zaprzestalem ćwiczeń bo pracowałem na tyle dużo, że nie miałem czasu. Po jakimś czasie, marudzila, że kiedyś po za pracą, cwiczylem, robiłem coś że sobą, a teraz nie. W pracy się uspokoiło, wróciłem do siłowni i biegania, to było, że ja tylko praca i siłownia, i żadnych zainteresowań :-/
Szczerze, moja ex raczej nie ma przemyśleń, przynajmniej nie dotyczą One tego co w nim robi źle. Po rozstaniu, dostałem maila, w którym napisała, że była bardzo zaangażowana w ten związek i nie uważa, że robiła coś źle. I to moja wina, bo nie ma ambicji, zainteresowań itd. Dodam, że zainteresowań mam wiele, i starałem sobie znajdować zajęcia po za domem, i spotykać się, że znajomymi. Moja ex za to za najlepsza rozrywkę, uważała siedzenie na fb, i jak to mówiła, najlepiej jej się odpoczywa przy kompie, tylko to potrafiło trwać od 17 do 23. Ja w tym czasie, zdążyłem zróbic zakupy, ugotowac, pójść pobiegac/siłownię. Z siłownia, to dobry przykład, wynajdowania wad i problemów. Na początku jak zamieszkalismy, zaprzestalem ćwiczeń bo pracowałem na tyle dużo, że nie miałem czasu. Po jakimś czasie, marudzila, że kiedyś po za pracą, cwiczylem, robiłem coś że sobą, a teraz nie. W pracy się uspokoiło, wróciłem do siłowni i biegania, to było, że ja tylko praca i siłownia, i żadnych zainteresowań :-/
tiaaa a jakbys sie do choru zapisal to co?? Nie poswiecasz jej czasu.. Prosze Cie spojrz na to z boku i odpowiedz sobie na pytanie czy w tym zwiazku byles happy??? Mysle, ze przyzwyczailes sie do ex po prostu potrzebujesz kobiety gdzie moglbys pogadac, posmiac sie czy usiasc wspolnie przed tv i spedzic czas we dwoje.. Tego Ci brakowalo... Normalnosci... Za bardzo przejmujessz sie jej slowami a chyba nie powinienes miec kompleksow... Umiesz gotowac, robic zakupy itd to atut ktory facet tak robi?? Dales z siebie duzo w zamian nic.. Dobrze zrobiles.. Zobaczysz odczekasz troszke i bedziesz sie jeszcze z tego smial ![]()
Dokładnie. Jesteś świetnym facetem i znajdziesz taką, która to doceni.;)
Tylko wiesz, jak Ona potrafiła zarzucić, że jestem niedojrzały, emocjonalnie, to, aż za gardło ściska, wszystko co było w danej chwili możliwe żeby była szczęśliwa, a potem taki kopniak :-/
Chłopie! Trzymaj się, bo dasz radę! Ja też usłyszałem, że jestem niedojrzały emocjonalnie i niezdecydowany,
a potem okazało się, że mówiła to dziewczyna, która kiedy byłem z nią w odwiedziny u jej rodziców siedząc
koło mnie pisała do żonatego faceta "Kochanie nawet nie wiesz jak mi Cię teraz brakuje".. Wiem, że jest
ciężko (twoja historia przypomina mi to co ja przeszedłem), ale dojdziesz do takiego etapu, że będziesz
wdzięczny losowi za to, że nie doszło do rozstania kiedy byliście małżeństwem z dziećmi.. ale to będzie
niestety dopiero za jakiś czas.
Onslaught- wiesz co, ja mam to szczęście w nieszczęściu, że cierpię mocno, ale krótko. Po poprzednim związku szybko dosyć stanąłem do pionu, po około 3 miesiącach. Co raz bardziej dochodzi do mnie to, że dobrze zrobiłem, i w tym związku nigdy nie byłoby dobrze. Nikt nie wytrzyma w związku gdzie daje całego siebie, a nie dostaje nic. Zapytałem kiedyś czy nie potrafi kochać bezwarunkowo, odpowiedziała, że nie. Jak jestem z kimś to nie szukam tematów, i nie jadę komuś po rajtach, jak menelowi spod budki z piwem :-/
74 2013-05-06 19:09:44 Ostatnio edytowany przez pennylane (2013-05-06 19:11:55)
ehhh - ale czy ty chcesz teraz jakichś badań, dowodu na to kto zawinił?
Dla niej zawiniłeś Ty, dla Ciebie zawiniła Ona. I mam dla Ciebie niesamowitą wiadomość - oboje macie racje.
To dokładnie oznacza NIEDOPASOWANIE. Szukaliście w związku czego innego - ona ambitnego faceta o miliardzie pasji, a ty ciepłej dziewczyny, która lubi tłuc kotlety. Miłość? Nie kochany
Wy się nie kochaliście, wy się super dogadywaliście - aż przestaliście się dogadywać
Albo jeśli wolisz kochaliście się w dziecinny, niedojrzały sposób. Taką właśnie miłością, która jest bezpodstawna i raczej ciężko coś na niej budować.
To, że było między wami super na początku to świetna wiadomość. Pamiętaj o tym
I zamiast się załamywać ciesz się z fajnego czasu, który razem spędziliście. Nie miej jej nic za złe.
Ja widzę, że tu jest tendencja do tego aby od razu wytykać winnego. Ona była tą złą! Ale hola, hola - znamy tylko Twoją wersję historii. I, koniec końców, dlaczego niby Twój brak pasji ma być mniejszą wadą niż jej obojętność czy mniejsze potrzeby seksualne? ![]()
Edit: a to, że dziewczyna nie umie kochać bezwarunkowo to Bogu dzięki. Może dzięki temu nie spotka jej związek z jakimś kutachem, który będzie ją olewał ale ona będzie go kochać BO TAK.
Ja rozumiem, że wszyscy jesteśmy wychowani na bajkach Disneya ale po co chcemy się koniecznie umartwiać? Bo ta tendencja jest, jak widzę, niezwykle powszechna.
Kochasz ją BO TAK, źle Ci z nią było bo Cię zdradzała (emocjonalnie), olewała, jechała po Tobie - ale chciałbyś z nią być i ona powinna nadal chcieć być z Tobą. Bo przecież SIĘ KOCHACIE.
Nie rozumiem tego... naprawdę nie kumam...
Wiesz co zawsze uważam, że wina jest po obu stronach. Nigdy, nie szukałem też "kury" domowej :-) Bo gotuje b. dobrze, przestanie, zakupy itp. To nie problem. Ja mam po prostu dużo żalu, dla tego, że miała ode mnie wszystko co było jej na bierzaco potrzebne, i w sumie nigdy nic w zamian nie miałem, po za cmokasami zza komputera. Wiem, wiem sam się na to godzilem :-) co do pasji to Hmmm.... Mam ich kilka stałych...
Wiesz co zawsze uważam, że wina jest po obu stronach. Nigdy, nie szukałem też "kury" domowej :-) Bo gotuje b. dobrze, przestanie, zakupy itp. To nie problem. Ja mam po prostu dużo żalu, dla tego, że miała ode mnie wszystko co było jej na bierzaco potrzebne, i w sumie nigdy nic w zamian nie miałem, po za cmokasami zza komputera. Wiem, wiem sam się na to godzilem :-) co do pasji to Hmmm.... Mam ich kilka stałych...
przestan sie zadreczac czuc to w Twoich postach.. Dobrze zrobiles tego sie trzymaj .. Zaczekaj kilka dni bo teraz jestem pewna ze odliczasz aby do soboty bo ja zobacze... Ehhh29 nie popelniaj bledu daj sobie spokoj cholera masz prawo do szczescia ![]()
Heh, dobrze, że mam rodzinę. W tej chwili jestem po rozmowie na skypie z bliską rodzina w Usa, i mają popytać o pracę u swoich znajomych. W lipcu przylatują do mnie na miesiąc, i jeżeli w Usa będę miał coś nagrane, to wracam z nimi do usa. Tutaj już nic mnie nie trzyma, więc, ze spokojnym sumieniem mogę lecieć :-)
Heh, dobrze, że mam rodzinę. W tej chwili jestem po rozmowie na skypie z bliską rodzina w Usa, i mają popytać o pracę u swoich znajomych. W lipcu przylatują do mnie na miesiąc, i jeżeli w Usa będę miał coś nagrane, to wracam z nimi do usa. Tutaj już nic mnie nie trzyma, więc, ze spokojnym sumieniem mogę lecieć :-)
a ja choc obca moge powiedziec a raczej napisac jestem z Ciebie dumna
tak trzymaj;:)
Tak doszedłem do wniosku, że może dobrze warto zacząć wszystko od nowa.
Kurcze taki fajny facet wylatuje do USA...
A tak na poważnie, to ja też bardzo dumna z Ciebie jestem.;)
myszeczka gdyby nie moj bagaz zyciowy pewnie bym probowala jakos zbajerowac ehhh29 ale juz i tak pozamiatane..
no wlasnie tak powinienes myslec zaczac wszystko od nowa.. Z dnia na dzien bedzie co raz lepiej ![]()
Ej, do końca lipca jeszcze będę :-p
I wątek zamienił się w portal randkowy...
Aj, życie, życie ![]()
Ej, do końca lipca jeszcze będę :-p
hahaha ale do ktorej to Pani aluzja
?
I wątek zamienił się w portal randkowy...
Aj, życie, życie
![]()
Heh :-) a tak serio, serio, to dopiero wstępnie rozmawiałem, a sam sobie dałem jeszcze 2 tyg. Jeżeli w tym czasie nic w moim życiu zawodowym się nie pokłada lepiej, to zaczynam dalsze rozmowy. Wizę mam jeszcze chyba na 5 lat, zmienię ją na pracowniczą i już ;-)
Heh :-) a tak serio, serio, to dopiero wstępnie rozmawiałem, a sam sobie dałem jeszcze 2 tyg. Jeżeli w tym czasie nic w moim życiu zawodowym się nie pokłada lepiej, to zaczynam dalsze rozmowy. Wizę mam jeszcze chyba na 5 lat, zmienię ją na pracowniczą i już ;-)
no prosze to sie nazywa wstydzioch ![]()
88 2013-05-07 10:13:27 Ostatnio edytowany przez Doonna (2013-05-07 11:06:37)
Tez jestem wolna... z bagazem
![]()
Ciagle sie ucze ![]()
Wiecie, chyba nie liczy się czy i jaki ktoś ma "bagaż", tylko jakim jest człowiekiem, i czy trafi na odpowiednią osobę.
liczy sie troszke liczy .. Kazdy chcialby miec kogos bez bagazu ale tak to juz jest ze fajne dziewczyny juz go maja albo sa zajete.. Kurcze konkurecja sie robi juz sa 3 na jednego.. Dziewczeta czyzby te zakupy?? Czy obiadki?? Ja sie nie przyznam co mnie podkusilo z forum mnie wyrzuca ![]()
Nowaja - ja wiem czy się liczy, jeżeli kogoś się poznaje i jest z tą osobą dobrze, to chyba nie. No chyba, że jest to bagaż w postaci odsiadki za zabicie swojego byłego :-) to może troszeczkę rzutować ;-)
Nowaja - ja wiem czy się liczy, jeżeli kogoś się poznaje i jest z tą osobą dobrze, to chyba nie. No chyba, że jest to bagaż w postaci odsiadki za zabicie swojego byłego :-) to może troszeczkę rzutować ;-)
nie az tak to nie
mam litosc nad zwierzatkami
z reszta potrafie przebaczac ale nie umiem zapomniec.. No i widzisz przez to, ze jestes taki wyrozumialy i dobry przyciagasz na ten watek kobiety ktore chetnie poglaskalyby Cie po glowce.. Ta Twoja ex nie wie chyba jeszcze co traci..
Wiesz co, staram się jednak już o niej tak nie rozmyslac. Koniec końców, Ona ma po prostu inny pogląd na życie. Jak to kiedyś powiedziała, żeby skupił się bardziej na sobie niż na niej. Niestety tutaj się nie dogadalismy, bo niestety mam taki charakter, że jak kogoś kocham, to zawsze w pierwszej kolejności myślę o tej drugiej osobie.
Wiesz co, staram się jednak już o niej tak nie rozmyslac. Koniec końców, Ona ma po prostu inny pogląd na życie. Jak to kiedyś powiedziała, żeby skupił się bardziej na sobie niż na niej. Niestety tutaj się nie dogadalismy, bo niestety mam taki charakter, że jak kogoś kocham, to zawsze w pierwszej kolejności myślę o tej drugiej osobie.
i pozamiatane.. Teraz to bedzie nawal na watku
tak sobie mysle, ze moze Twoja byla zyla sobie a Ty sobie? Moze taki uklad jej pasowal.. ale ok dobrze mowisz raczej piszesz nie ma co rozmyslac bo mozna zwariowac.. Liczy sie teraz .. Zycie tzreba brac garsciami i cieszyc sie z chwil nam danych.. Zobaczysz jak sobie wszystko poukladasz jak oddetchniesz bedziesz zadowolony z takiej decyzji..
95 2013-05-07 12:24:17 Ostatnio edytowany przez ehhh29 (2013-05-07 12:44:41)
Napisze już chyba raczej jako ostatni post o "NAS".Hmmm, wiesz co chyba było trochę tak, że Ona żyła sobie, a ja dla siebie i dla niej. Możliwe, że zaważyła różnica wieku i charakteru. Ona młodziutka, i chyba oczekujaca wrażeń po związku. Wrażeń w sensie, żeby cały czas coś się działo. I tak było na początku, praktycznie codziennie wycieczki, kino, bilard, impreza, wypad do zielenca, karpacza. Tą jej potrzebę, tego żeby coś się działo, najlepiej chyba zobaczyłem na wakacjach, po kilku miesiącach "nudy" w domu, polecielismy na fajną grecką wysepkę, i tam codziennie wymyslalem, jak nie quad to motocykl, motorowka itd. I nagle było jak kiedyś, wróciliśmy i szara rzeczywistość. Niestety na codzień, jest praca, jakieś obowiązki w domu, lub inne sprawy, no i raczej nie ma możliwości, zapewniać drugiej osobie ciągle nowych bodźców. Życie jest życie. Więc w pewnym momencie, wyglądało to tak, że w trakcie dnia starałem się robić tak żeby niczego jej nie brakowalo. Ona chodziła do pracy później niż ja, więc przeważnie robiłem jej śniadanie, jak nie zdążyłem, to potrafiłem w trakcie pracy podjechac, zabrać ją do roboty i przy okazji kupić jakieś śniadanie, jak była w pracy zadzwoniła, porozmawiac i powiedziała, że jest głośną, a nie może wyjść z pracy, to w 30min, podwozilem jej obiad. Potem przeważnie ją odbieram, odwozilem do domu, jechałem po zakupy, zrobiłem żarcie i szedłem biegać, na siłownię, spotkać się ze znajomymi(nie szła ze mną bo ich nie lubiła). Oczywiscie najczęściej proponowałem żeby poszła ze mną, albo żebyśmy gdzieś pojechali, poszli do kina itd. Przeważnie jej się nie chciało, i kończyło się tak, ze wychodziłem, wracałem po 2h, i tak jak ją zostawiłem, tak nadal siedziała przy fb i tak, aż do zasniecia. Starałem się często żeby było inaczej, romantyczna kolacja, przy świecach w domu. Hah, i co wtedy robiła, powiedziała 2 min. obok i wracała do kompa :-) Ehhh dobra koniec tego. Mam to już za sobą, i trzeba żyć dalej, może kiedyś trafi się wreszcie ta jedyna :-)
P.s. dodam, że wspólne tematy do rozmów, skończyły się w momencie kiedy już wszystko o sobie wygadalismy. Starałem się o czymś rozmawiać, o czym kolwiek, ale ciężko jak cholera znaleźć temat z kimś, kto robi 3 rzeczy, praca, studia, komp. Notabene o 2 pierwszych, nie bardzo chciała rozmawiać :-/
P.s.2 oczywiscie, Ona miała, mówiąc, że nie jestem już taki jak na początku, że się zmieniłem. Tylko tak mi się wydaje, taka kolej rzeczy, zawsze na początku jest euforia, randki, wycieczki, zauroczenie, ale potem z biegiem czasu, a szczególnie jak się zamieszka razem, przychodzi codzienność, zmieniają się priorytety, cieszymy się innymi rzeczami, tym, że możemy budzić się obok siebie, jeść wspólne obiady, pośmiać się z jakiś głupich sytuacji które miały miejsce w ciągu dnia, albo dla oderwania porozmawiać o kompletnych bzdurach, pójść wieczorem na spacer, czy po całym tygodniu pracy spotkać się ze znajomymi, albo pojechać razem na wycieczkę :-)
Napisze już chyba raczej jako ostatni post o "NAS".Hmmm, wiesz co chyba było trochę tak, że Ona żyła sobie, a ja dla siebie i dla niej. Możliwe, że zaważyła różnica wieku i charakteru. Ona młodziutka, i chyba oczekujaca wrażeń po związku. Wrażeń w sensie, żeby cały czas coś się działo. I tak było na początku, praktycznie codziennie wycieczki, kino, bilard, impreza, wypad do zielenca, karpacza. Tą jej potrzebę, tego żeby coś się działo, najlepiej chyba zobaczyłem na wakacjach, po kilku miesiącach "nudy" w domu, polecielismy na fajną grecką wysepkę, i tam codziennie wymyslalem, jak nie quad to motocykl, motorowka itd. I nagle było jak kiedyś, wróciliśmy i szara rzeczywistość. Niestety na codzień, jest praca, jakieś obowiązki w domu, lub inne sprawy, no i raczej nie ma możliwości, zapewniać drugiej osobie ciągle nowych bodźców. Życie jest życie. Więc w pewnym momencie, wyglądało to tak, że w trakcie dnia starałem się robić tak żeby niczego jej nie brakowalo. Ona chodziła do pracy później niż ja, więc przeważnie robiłem jej śniadanie, jak nie zdążyłem, to potrafiłem w trakcie pracy podjechac, zabrać ją do roboty i przy okazji kupić jakieś śniadanie, jak była w pracy zadzwoniła, porozmawiac i powiedziała, że jest głośną, a nie może wyjść z pracy, to w 30min, podwozilem jej obiad. Potem przeważnie ją odbieram, odwozilem do domu, jechałem po zakupy, zrobiłem żarcie i szedłem biegać, na siłownię, spotkać się ze znajomymi(nie szła ze mną bo ich nie lubiła). Oczywiscie najczęściej proponowałem żeby poszła ze mną, albo żebyśmy gdzieś pojechali, poszli do kina itd. Przeważnie jej się nie chciało, i kończyło się tak, ze wychodziłem, wracałem po 2h, i tak jak ją zostawiłem, tak nadal siedziała przy fb i tak, aż do zasniecia. Starałem się często żeby było inaczej, romantyczna kolacja, przy świecach w domu. Hah, i co wtedy robiła, powiedziała 2 min. obok i wracała do kompa :-) Ehhh dobra koniec tego. Mam to już za sobą, i trzeba żyć dalej, może kiedyś trafi się wreszcie ta jedyna :-)
P.s. dodam, że wspólne tematy do rozmów, skończyły się w momencie kiedy już wszystko o sobie wygadalismy. Starałem się o czymś rozmawiać, o czym kolwiek, ale ciężko jak cholera znaleźć temat z kimś, kto robi 3 rzeczy, praca, studia, komp. Notabene o 2 pierwszych, nie bardzo chciała rozmawiać :-/
P.s.2 oczywiscie, Ona miała, mówiąc, że nie jestem już taki jak na początku, że się zmieniłem. Tylko tak mi się wydaje, taka kolej rzeczy, zawsze na początku jest euforia, randki, wycieczki, zauroczenie, ale potem z biegiem czasu, a szczególnie jak się zamieszka razem, przychodzi codzienność, zmieniają się priorytety, cieszymy się innymi rzeczami, tym, że możemy budzić się obok siebie, jeść wspólne obiady, pośmiać się z jakiś głupich sytuacji które miały miejsce w ciągu dnia, albo dla oderwania porozmawiać o kompletnych bzdurach, pójść wieczorem na spacer, czy po całym tygodniu pracy spotkać się ze znajomymi, albo pojechać razem na wycieczkę :-)
gdyby nie fakt, ze mam nie poukladane sprawy juz dzis zaproponowalabym Ci randke
zgodze sie z Twoimi przemysleniami, ze na poczatku jest inaczej z czasem inaczej.. Ale w kazdym czasie czy na poczatku czy w srodku w zwiazku mozna ujrzec pozytywne sytuacje.. Tak jak pisales np. Budzic sie rano czy klasc po ciezkim dniu do lozka.. Wiedzac, ze ma sie do kogo przytulic, spacer owszem.. Nawet wyjsc na podworko w nocy rozlozyc koc i liczyc gwiazdy.. Dla chcacego nic trudnego jesli oczywiscie obie strony tego chca a w Twoim przypadku to Ty byles otwarty na wszystko eks byla otwrta na kompa... Masz moze czasem tak, ze zadajesz sobie pytanie :,, co ja takiego w zyciu zrobilem, ze tak mi sie wszystko komplikuje?,, ja to pytanie zadaje sobie bardzo czesto... Szukam bledu i mimo staran niczego nie dostrzegam.. Moze mam cos z egoistki bledy widze owszem ale nie takie ktore scielyby mnie z nog pozniej w przyszlosci... Mysle, ze z Twoim podejsciem dasz rade przez to przejsc mam wrazenie, ze zwyczajnie miales juz dosc i juz zwyczajnie nie dales rady:p jestem pewna, ze Twoja dobroc zaowocuje ![]()
Heh, nie zadaje sobie takiego pytania, bo odpowiedzi nie ma :-)
Heh, nie zadaje sobie takiego pytania, bo odpowiedzi nie ma :-)
a jak w koncu odpowiedz sie znajdzie?? Np nic nie zrobilas dlatego tak jest zeby w bliskiej przyszlosci zrobic miejsce dla kogos wartosciowego:) o tak teraz wymyslilam ![]()
Hmmm, w taki wypadku, to życie samo przyniesie odpowiedź, więc nie ma co nad nią myśleć. Jak przyjdzie to sami będziemy wiedzieli :-)
Hmmm, w taki wypadku, to życie samo przyniesie odpowiedź, więc nie ma co nad nią myśleć. Jak przyjdzie to sami będziemy wiedzieli :-)
moze i masz racje wobec tego zaczekam..
Chyba nie ma wyjścia. Bo wiadomo jak kończy się, szukanie szczęścia na siłę ;-) sprawdź maila :-)
Spotkajcie sie na kawe i juz
z gory zalozcie ze spotkanie potrwa 45 minut i rozchodzicie sie po tym czasie. Jak bedzie dretwo to nie bedzie nie zrecznie wyjsc a 45 wytrzymacie jakos. Jak bedzie fajnie to sie ktores odezwie i sie zgadacie ![]()
Powodzenia i odwagi ![]()
Spotkajcie sie na kawe i juz
z gory zalozcie ze spotkanie potrwa 45 minut i rozchodzicie sie po tym czasie. Jak bedzie dretwo to nie bedzie nie zrecznie wyjsc a 45 wytrzymacie jakos. Jak bedzie fajnie to sie ktores odezwie i sie zgadacie
Powodzenia i odwagi
osz Ty
jeszcze przyzwolenie od bagsa i lexa by sie przydalo
od Ciebie mam ![]()
Przepraszam bardzo, nie trzy baby na jednego, tylko dwie
Ja już zaklepana i na dodatek z ośmio miesięcznym płazem w brzuchu
Do tego szczęśliwie zakochana więc nawet te obiadki do pracy mnie nie przekonają
Powodzenia ehhh! Czuję, że będzie dobrze ![]()
Spokojnie, każdemu komu jest źle, wkońcu musi być dobrze :-)
Poprostu Daniel napisał/a:Spotkajcie sie na kawe i juz
z gory zalozcie ze spotkanie potrwa 45 minut i rozchodzicie sie po tym czasie. Jak bedzie dretwo to nie bedzie nie zrecznie wyjsc a 45 wytrzymacie jakos. Jak bedzie fajnie to sie ktores odezwie i sie zgadacie
Powodzenia i odwagiosz Ty
jeszcze przyzwolenie od bagsa i lexa by sie przydalo
od Ciebie mam
A robta co chceta... Co ja Cie w dowodzie mam??
Przyzwolenie... phi se wymyslila, 18 wiosen bylo... z cirka okolo 18 lat temu a Ty sie Nas o pozwolenie pytasz... no wiesz ![]()
Heh, moja ex, zadzwoniła 1h temu. Odebrałem, poprosiła żebym dzwonił. Oddzwonilem, pytać co słychać, a Ona do mnie, "to ja chciałam wiedzieć co słychać". Co za laska, kolejne pytania z ...... powiedziałem, że wszystko ok i dowidzenia :-)
Heh, moja ex, zadzwoniła 1h temu. Odebrałem, poprosiła żebym dzwonił. Oddzwonilem, pytać co słychać, a Ona do mnie, "to ja chciałam wiedzieć co słychać". Co za laska, kolejne pytania z ...... powiedziałem, że wszystko ok i dowidzenia :-)
Dobrze zrozumiałem? Żal jej było na impulsy do Ciebie?
109 2013-05-07 22:03:55 Ostatnio edytowany przez ehhh29 (2013-05-07 22:05:53)
Heh, a wiesz, że tak. Ja miałem do niej darmowy, więc zawsze dzwoniła żeby dzwonił. W sumie źle zrobiłem, że zadzwoniłem :-/ wiesz tak z automatu chyba :-/
Heh, a wiesz, że tak. Ja miałem do niej darmowy, więc zawsze dzwoniła żeby dzwonił
Jak ja to dobrze znam
Nie daj się!
Wiesz, tylko takie zawracanie dupy bez sensu. Bo już jej kiedyś powiedziałem, że po 1 nigdy nie zerwalem z dziewczyną i jeżeli to zrobię to na amen. Nigdy nie wchodzę 2 razy do tej samej rzeki.
Wiesz, tylko takie zawracanie dupy bez sensu.
Niestety. Będzie Ci tak zawracać głowę pewnie jeszcze trochę czasu. Może jak rozkwitnie jej nowy związek to dopuści..
Nie wiem, nie wnikam. Ale jej się wydaje, że po wszystkim, będziemy mieli kontakt koleżeński. Nie wyobrażam sobie tego. Jak chce porozmawiać, niech dzwoni do niego. Ja i tak stwierdziłem, że nawet po laptopa ktoś inny podjedzie, bo nie ma sensu, żeby ja się tlukl po niego.
nowaja29 napisał/a:Poprostu Daniel napisał/a:Spotkajcie sie na kawe i juz
z gory zalozcie ze spotkanie potrwa 45 minut i rozchodzicie sie po tym czasie. Jak bedzie dretwo to nie bedzie nie zrecznie wyjsc a 45 wytrzymacie jakos. Jak bedzie fajnie to sie ktores odezwie i sie zgadacie
Powodzenia i odwagiosz Ty
jeszcze przyzwolenie od bagsa i lexa by sie przydalo
od Ciebie mam
A robta co chceta... Co ja Cie w dowodzie mam??
![]()
Przyzwolenie... phi se wymyslila, 18 wiosen bylo... z cirka okolo 18 lat temu a Ty sie Nas o pozwolenie pytasz... no wiesz
przeciez Ty jako pierwszy mi pomogles nie tak? Tak
a tak na serio to chyba nic zlego w poznaniu sie ..
Nowaja jasne ze to nic zlego.
Ja tutaj na forum spotkalem dziewczyne, milosc, jakies 8miesiecy wstecz . Spotkalismy sie a teraz mieszkamy razem i jest cudownie. Kawka to nic zlego, nie zaszkodzi Wam ![]()
Nowaja jeżeli mogę przyłączyć się do dyskusji i nie masz nic przeciwko temu to spróbuj posłuchać Daniela
to bardzo fajny facet i znamy się osobiście.
Ostatni raz widziałam się z nim w grudniu i tryskał wyśmienitym humorem. Daniel popraw mnie
jeżeli się mylę.
Na prawdę poznał babeczkę na tym forum i z rozbitego człowieka jest dzisiaj szczęśliwym facetem.
Kawa nie oznacza zaraz randki bo z wieloma osobami z forum spotykaliśmy się od tak po prostu na kawę czy drinka
i dzisiaj nadal mamy kontakt.
Spotkanie do niczego nie z obowiązuje a bardzo pomaga.
Sama wymiana poglądów i podobnych przeżyć oraz czysto przyjacielskie podniesienie na duchu dużo Ci da.
Spróbuj, nie rozczarujesz się.
wobec tego ehh29 chyba sie poznamy cio?
Teraz chyba już, nie mamy wyjścia ;-)
...to do dzieła kochani ;-)
Jesus jak milo czytac ![]()
Serce sie raduje... a usta usmiechaja... ![]()
Gratuluje odwagi, chociaz jestem troche zazdrosna ![]()
Od dzisiaj nie wychodze z forum ani na godzinke, chociaz ja nigdy nie mam szczescia,
coz... nadzieja umiera ostatnia ![]()
a wiesz co ja lubie dziewczyny
moze zaprosze Cie na kawke ![]()
122 2013-05-08 12:15:28 Ostatnio edytowany przez Doonna (2013-05-08 12:18:27)
a wiesz co ja lubie dziewczyny
moze zaprosze Cie na kawke
Bardzo chetnie, dziekuje.
Moze mieszkasz w Niemcowni, kierunek Nordrhein Westfalen?
nowaja29 napisał/a:a wiesz co ja lubie dziewczyny
moze zaprosze Cie na kawke
Bardzo chetnie, dziekuje.
Moze mieszkasz w Niemcowni, kierunek Nordrhein Westfalen?
im from poland
hahaha ale do nemcowni nie jest az tak strasznie daleko ![]()
Doonna napisał/a:nowaja29 napisał/a:a wiesz co ja lubie dziewczyny
moze zaprosze Cie na kawke
Bardzo chetnie, dziekuje.
Moze mieszkasz w Niemcowni, kierunek Nordrhein Westfalen?
im from poland
hahaha ale do nemcowni nie jest az tak strasznie daleko
Masz racje, wrocimy do tego w bardziej sprzyjajacych okolicznosciach.
Poki co udanego spotkania zycze z Ehhh ![]()
Moze mieszkasz w Niemcowni, kierunek Nordrhein Westfalen?
.
Mieszkałam w tych stronach a dokładnie w Wuppertal'u, teraz przeniosłam się na wschodnie do Neubrandenburga więc jak będziesz
zjeżdżała do Polski to wpadaj na kawę ![]()
Jezu, jak słodko ![]()
Ale swoją drogą - poznać dziewczynę na tym forum i co, jak przychodzi kłótnia to nie wiadomo gdzie się wygadać? ![]()
Nie ma co-ehh29!
Ale masz chłopie branie!Nawet specjalnie nie zdążyłeś się pomartwić-a tu proszę!
Ku pokrzepieniu serc!
stane tu w obronie
my tylko rozmawiamy a ze tak sie stalo, ze sie stalo
to chyba nie bez przyczyny raczej nic nie dzieje sie bez przypadku czy zrzadzenia losu.. Ehhh29 na pewno przezywa na swoj sposob rozstanie a ze moze z kims kliknac moze pomoze mu przejsc w lzejszym bolu .. Ja bede szczesliwa jesli pomoge..
Jezu, jak słodko
Ale swoją drogą - poznać dziewczynę na tym forum i co, jak przychodzi kłótnia to nie wiadomo gdzie się wygadać?
ja juz tu troszke jestem na tym forum wczesniej pod innym nickiem wiec prawie jak weteranka
jak bedzie klotnia dodam watek hahaha chociaz ja do klotliwych nie naleze mowie co mam do powiedzenia i koniec
a tak na marginesie ja sama nie rozumiem co sie stalo ze sie stalo hahha
stane tu w obronie
my tylko rozmawiamy a ze tak sie stalo, ze sie stalo
to chyba nie bez przyczyny raczej nic nie dzieje sie bez przypadku czy zrzadzenia losu.. Ehhh29 na pewno przezywa na swoj sposob rozstanie a ze moze z kims kliknac moze pomoze mu przejsc w lzejszym bolu .. Ja bede szczesliwa jesli pomoge..
W koncu to ludzka rzecz pogadac... klikajac. ![]()