Strasznie mi się podobała, ta "luzacka" postawa Lionela. Śmieszne tez było zdziwienie księcia, gdy zauważył, że Lionel nie krępuje się w jego towarzystwie. Chwilami, można było pomyśleć że to wręcz zuchwałe z jego strony
Myślę, że tego jednak było potrzeba księciu. Kogoś, kto szczerze z nim rozmawiał, a nie jedynie ludzi, którzy wmawiali mu różne rzeczy, po to aby coś zyskać.
Podobne tematy
No właśnie, dzięki temu stali się tacy sobie na równi, dzięki temu też mogli zostać przyjaciółmi. Mimo, że jeden został królem, drugi w hierarchii niżej, to traktowali się tak na równi, co jest dobre ![]()
Całe szczęście, że Lionelowi udało się księcia "wyciągnąć" z tego braku wiary w siebie. Kto by "przejął stery", gdyby nie on ![]()
Lionel za swoje zasługi na rzecz monarchy, został odznaczony w 1944 roku, tytułem "Kawalera orderu królowej Victorii".
Na prawdę, bardzo fajna historia ![]()
Tak, pamiętam, było o tym na końcu napisane i jeszcze lektor to czytał
Widzę ogólnie dużo negatywnych opinii o tym filmie np, że nudny, że tylko o jąkaniu króla. Ja zupełnie tak jak i Ty myślę o tym filmie
Mimo że jeden wątek- o jąkaniu Jerzego VI i wychodzeniu z tego jąkania, to moim zdaniem film świetny. Dla mnie nie musi być zawrotnej akcji, by film był bardzo dobry, widocznie dla niektórych musi być.
Super, że dzięki Tobie obejrzałam taką perełkę, naprawdę bardzo dobry film
W końcu to Ty zaproponowałaś ten film i super
Jeszcze ciekawa jestem co Catwoman jeszcze napisze, mam nadzieję, że też się wypowie ![]()
265 2013-12-10 01:24:04 Ostatnio edytowany przez SłodkoMi (2013-12-10 01:31:06)
Późno witam Was Kobietki ![]()
Dla mnie ten film, to unaocznienie, że pozycja społeczna nie ma nic wspólnego z problemami, z którymi boryka się człowiek. Często pozycja społeczna sprawia, że ludzie myślą, że życie powinno być łatwiejsze, bo pozycja i środki na to pozwalają.
W dziecku jest pewien sposób kodowana wyższość i później sobie nie radzi ze swoimi w jego pojęciu wadami, podczas gdy są normalnymi u innych ludzi. W życiu dorosłym, bo się wstydzi, bo powinno być doskonałe, ale musi sprostać wysoko postawionym oczekiwaniom i je spełniać.
Tu już skupiłyście się i opisałyście wiele aspektów fabuły, natomiast zastanawia mnie, że tu rozmawiacie tylko o fabule/przedstawionej historii, podczas, gdy film to: reżyseria, muzyka, której czasami nie słyszymy, bo jest tak wspaniale zgrana z obrazem i dialogami i jest ich częścią, obraz czyli zdjęcia, historia która tworzą operatorzy kamer, statyści, charakteryzacja i wiele innych.
Obraz w tym filmie jest prosty z punku mojego - czyli widza. To tak jakbym widziała kogoś obok, była obserwatorem - więc uważam, że kamery były świetne. ....cdn ![]()
Porozmawiamy o tym?
No tak, ale wspominałam też, że wspaniała muzyka
No, ale masz rację, możemy i o tym pogadać, to dobry pomysł, na razie idę spać, a potem, czyli już dzisiaj podyskutujemy zatem o tym ![]()
truskaweczka19 przyznam, że nie oglądałam jeszcze, jakoś nie było czasu.
268 2013-12-10 13:14:38 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-12-10 13:47:20)
Tu już skupiłyście się i opisałyście wiele aspektów fabuły, natomiast zastanawia mnie, że tu rozmawiacie tylko o fabule/przedstawionej historii, podczas, gdy film to: reżyseria, muzyka, której czasami nie słyszymy, bo jest tak wspaniale zgrana z obrazem i dialogami i jest ich częścią, obraz czyli zdjęcia, historia która tworzą operatorzy kamer, statyści, charakteryzacja i wiele innych.
Obraz w tym filmie jest prosty z punku mojego - czyli widza. To tak jakbym widziała kogoś obok, była obserwatorem - więc uważam, że kamery były świetne. ....cdn
Porozmawiamy o tym?
Słodko mi, patrzę na film z punktu widzenia widza. Oceniam to co dostrzegam jako widz, nie zagłębiając się w szczegóły, to co jestem w stanie ocenić. Ale oczywiście jeśli jesteś "bliżej filmu" i masz szersze spostrzeżenia, to chętnie posłuchamy. Nie widzę problemu. ![]()
Ja osobiście najchętniej rozmawiam reżyserii i fabule. Fakt faktem o muzyce, czyli ważnym elemencie zapomniałam. Statyści, jakoś nie są dla mnie wielce istotnym w dyskusji tematem ![]()
Dobrej nocy na przywitanie ![]()
Właśnie po całodniowym zamieszaniu wróciłam z późnego spaceru z czworonogiem.
A teraz wielkie ufff.
Nie jestem krytykiem filmowym, ani żadną profesjonalistką w tym temacie, ale widzem. Natomiast od dłuższego już czasu staram się zwracać uwagę na to, z czego składa się film i dlaczego czasem historię niby podobną odbieram inaczej w innych filmach, czasami z dobrej opowieści robi się gniot filmowy, a czasami film przerasta moją wyobraźnię i zmusza kunsztem wszystkich składowych do myślenia.
Ten film jest statyczny, czyli moim zadaniem spoglądamy i widzimy statyczny obraz, bo to ktoś świetnie zgrał, do tego muzykę, która nie zakłóca, a podkreśla i muzyką nie jest z filmu akcji, czy horroru ![]()
Przepraszam, że wprowadzam tu zamęt, ale wyobraźcie sobie ten film z muzyką z np. "Piły", szybkością obrazu np. w "Władcy Pierścieni" w momencie kulminacyjnym batalii. To byłby moim zdaniem shooock.
Dlaczego tak podchodzę?
Bo wiele lat temu ( ja to jak mumia Tutenchamona dla niektórych stara jestem:) ) umówiłam się z koleżanką na kino i później wyjście do pubu/klubu. Tylko wybrałyśmy film ukazujący realnie wojnę z jej okropieństwami od pierwszych ujęć.
Po seansie poszłyśmy na przysłowiowe piffko i przez pół godziny siedziałyśmy i milczałyśmy. Nie dlatego, że nie miałyśmy nic do powiedzenia, tylko film nami wstrząsnął. Czyli moim zdaniem wszystkie składowe filmu były zgrane i idealnie dopasowane.
Nigdy nie oglądam gal rozdania nagród, bo nie lubię, ale nie bez przyczyny są moim zdaniem kategorie.
Spokojnej nocy ![]()
Ależ skądże, jaki zamęt
Ciesze się, że znalazła się kolejna osoba do dyskusji.
Wiesz, ja wyszłam z założenia, że skoro mało chętnych do dyskusji o fabule, to i o reszcie nie bardzo jest jak dyskutować
No ale może z czasem nasz "klubik dyskusyjny" się rozwinie i każdy film będziemy rozbierać na "czynniki pierwsze"
Nie mam nic przeciwko ![]()
Ja też nie mam nic przeciwko temu
No, ale fakt faktem, byłam tylko ja i Margolinka wtedy więc też trochę ciężej rozwinąć dyskusję, najlepiej jak jest więcej osób.
SłodkoMi, jak najbardziej zgadzam się, że tutaj wszystko było zgrane. Zgadzam się, że to jest ważne. Jakiś czas temu oglądałam starą wersję np "Ostatni dom po lewej" i np średnio mi się podobało, bo właśnie według mnie (i jak czytałam wiele osób ma podobne odczucia) muzyka była niezbyt zgrana z obrazem. W chwili jakiegoś okrucieństwa czy gwałtu dawali np muzykę country chyba, dosyć taką wesołą, co może dla nich było celowym zabiegiem, by zaszokować itp, ale mi to wcale nie odpowiadało. Przez to moim zdaniem film tracił jakąś grozę.
Wyszukałam informację, że muzykę do filmu "Jak zostać królem" tworzył Alexandre Desplat. No i tu byłam lekko zaskoczona, bo myślałam, że taką fajną muzykę, to więcej ludzi tworzyło, a nie, bo jednak z tego co widzę tylko on. Przed chwilą słuchałam i mi się podoba: "Lionel and Bertie", bardzo ładne, posłuchajcie. Takie spokojne, nastrojowe
Potem, dzisiaj, obejrzę "Człowieka z ziemi", bo robimy tak, że od środy jest zawsze następny film z listy, a dzisiaj środa. Też jestem zdania, że warto jeszcze o "Jak zostać królem podyskutować", Catwoman piszesz, że nie miałaś czasu obejrzeć-rozumiem, to może wrócimy do filmu po tych wszystkich filmach? Akurat Ty Catwoman obejrzysz, może Jaga Baba dojdzie i omówimy więcej np muzykę i inne
Myślę, że to byłby dobry pomysł, też uważam, że fajnie byłoby jeszcze o tym filmie podyskutować
Wtedy zawsze będziemy w czwórkę pewnie, to i więcej podyskutujemy ![]()
Dziewczyny, przepraszam bardzo, ale omawianie "Człowieka z ziemi" musimy przenieść na przyszłą środę. No nie wyrobiłam się z przypomnieniem sobie filmu (dawno oglądałam go) i omówieniem. Może do tego czasu, ktoś jeszcze zechce podzielić się swoimi przemyśleniami na temat Księcia i Lionela.
Ok, ja dzisiaj dokończyłam oglądanie "Człowieka z Ziemi", ale czekamy na Ciebie w takim razie
Co do dyskusji o "Jak zostać królem", to może jeszcze niech SłodkoMi coś zacznie o pracy kamer, muzyce, bo bardzo ciekawie zaczęła, więc myślę, że dobrze zacznie dyskusję ![]()
Ależ skądże, jaki zamęt
Ciesze się, że znalazła się kolejna osoba do dyskusji.
Wiesz, ja wyszłam z założenia, że skoro mało chętnych do dyskusji o fabule, to i o reszcie nie bardzo jest jak dyskutować
No ale może z czasem nasz "klubik dyskusyjny" się rozwinie i każdy film będziemy rozbierać na "czynniki pierwsze"
Nie mam nic przeciwko
Dziękuję:)
Dziewczyny, no zabijecie mnie, ale przez te święta i parę innych rzeczy, które mam jednocześnie na głowie, nie mam czasu na nic.
Albo zacznijcie beze mnie, albo odłóżmy wszelkie dyskusje na okres poświąteczny, bo normalnie z niczym się nie wyrabiam.
Nawet nie mogę sklecić jakichś sensownych pytań, odnośnie filmu
Głupio mi przepotwornie ale mam nadzieję, że wybaczycie mi ![]()
Wybaczam
No ja obejrzałam jak już pisałam "Człowieka z ziemi", ale nie wiem jak inni. Jak ktoś obejrzał, to mogę podyskutować, ale lepiej chyba poczekać na Ciebie ![]()
Witajcie, czy ktoś oprócz mnie obejrzał jeszcze "Człowieka z Ziemi" i chciałby podyskutować o tym filmie? ![]()
Jest to dramat sci-fi, który opowiada historię Johna, który po rezygnacji z posady wykładowcy historii na uniwersytecie opowiada swoim przyjaciołom bardzo zaskakującą historię. Utrzymuje, że żyje od 14 000 lat, nie starzeje się, zatrzymał się na 35 roku życia. Wtedy przyjaciele przypominają sobie, że faktycznie, będąc 10 lat z nimi zauważyli, że ani trochę się nie starzeje. Do tego rozważają czy jest to możliwe, by historia Johna była prawdziwa. Wśród nich jest biolog, historyczka sztuki, antropolog, druga historyczka, psychiatra, antropolog oraz jego studentka.
Film mi się podobał, pozwala spojrzeć na to zagadnienie z różnych płaszczyzn, bo jak widać mamy tutaj ludzi z różnych profesji, którzy pod kątem naukowym starają się rozważyć czy jest to możliwe. Wywiązuje się między nimi ciekawa i pełna emocji dyskusja. Akcja dzieje się w jednym pomieszczeniu, ale ja ani chwili się nie nudziłam. Potem jednak trochę się pogubiłam i nie wiem do końca jak rozumieć ten film. Może ktoś oglądał i podyskutujemy? ![]()
Dziękuję Truskaweczko, że przypomniałaś nam ten film.
Muszę przyznać, że po obejrzeniu go, miałam takie samo zdanie na temat niego co Ty.
Film z pewnością nie jest "lekki", bo trzeba się dość mocno skupić oglądając go, jednak jest bardzo wciągający. Można by myśleć, że akcja filmu, rozgrywająca się w jednym pomieszczeniu, z założenia musi być nudna. Jednak nie, mnie film trzymał, może nie w jakimś wielkim napięciu
ale w dużej ciekawości, do samego końca.
Dyskusja tocząca się pomiędzy postaciami, jest bardzo ciekawa. Chwilami dość burzliwa. Widać było, jak ludzie nauki są w stanie przyjąć wiele rzeczy do rozpatrzenia, jak próbują rozkładać wszystko na "czynniki pierwsze", a jak bardzo przezywała ową dyskusję historyczka sztuki i pobożna chrześcijanka Edith. Nie była w stanie podjąć dyskusji na tematy związane z religią, nie chciała nawet rozważać pewnych tematów, było to dla niej za trudne.
Był to dobry obraz tego, jak bardzo różnią się od siebie ludzie, pod względem swoich poglądów, podejścia do wielu tematów.
Film był dla mnie bardzo interesujący. Na prawdę bardzo mi się podobał.
Kurczę...szkoda że z kilku chętnych kinomaniaków, została nas zaledwie trójka...i to nie zawsze ![]()
Może znajdzie się ktoś, kto będzie miał jakieś pomysły, na ulepszenie naszego "kółka dyskusyjnego" ![]()
SłodkoMi narobiła nam nadziei na dołączenie do nas i coś zniknęła ![]()
Czy my coś teraz oglądamy?
Tak Catwoman, omawiamy "Człowieka z Ziemi", mieliśmy już dawno, ale nie było za bardzo jak.
Margolinko, masz rację, tylko hmm, właśnie potem trochę się pogubiłam i jak Ty w końcu rozumiesz, kim on był, bo na końcu coś wychodzi jakby był Jezusem jednak czy coś takiego?
Ja się pogubiłam po prostu ![]()
Tak Truskaweczko, dokładnie tak. Z powieści Johna wychodziło na to, że był on Jezusem. Okazało się też, że jest ojcem tego psychiatry, który zmarł na zawał pod koniec filmu.
W filmie jest tyle wątków, że faktycznie można się pogubić, ale gdy przysiądzie się i ogląda z uwagą, to na prawdę film może się podobać.
Ok, tak myślałam mniej więcej, ale właśnie trochę się pogubiłam, więc nie byłam pewna. Dzięki za wyjaśnienie ![]()
Oczywiście, że tak, mimo tego, że się trochę pogubiłam, to i tak mi się film podobał
Coś mi się jeszcze kojarzy, że główny bohater wiele mówił tak cicho lub prawie szeptem, z tego co wiem, to to co mówimy szeptem zazwyczaj jest uważane za wiarygodne, tak psychologicznie to odbieramy, że szeptem mówione jakby to prawda itp ![]()
Truskaweczko, powiem Ci że na takie akurat szczegóły, jak ten ściszony głos, to ja jakoś nie zwracam za bardzo uwagi ![]()
Bardziej zwracałam uwagę, na to w jaki sposób prowadziły dyskusję poszczególne osoby. Baaaardzo podobało mi się podejście do wszystkiego, biologa Harrego. Zapadł mi w pamięci pewien cytat:
"Edith, ja wychowałem się na Torze, moja żona na Koranie. Mój najstarszy syn jest - ateistą. Najmłodszy - scjentologiem. Moja córka studiuje hinduizm. Można pomyśleć, że u nas w salonie jest regularna święta wojna, ale nauczyliśmy się żyć i pozwalać żyć."
Kurcze, żeby wszyscy ludzie potrafili przyjąć taka postawę, żyło by się prościej ![]()
Edith, historyczki sztuki, w sumie było mi żal. Jak dla mnie za bardzo emocjonalnie podchodziła do wszystkiego. Nie mogła, a właściwie nie chciała podjąć dyskusji, gdy tylko pojawił się temat zahaczający o sprawy religijne.
Czuła się urażona. Pewnie dlatego, że była głęboko wierzącą osobą, nie miała też typowo naukowego podejścia.
Inni na różne sposoby, próbowali rozwiązywać "naukową zagadkę", przedstawianą im przez przyjaciela.
Najbardziej irytował mnie Art - archeolog.
Pod koniec, gdy wszystko zaszło "za daleko" i gdy John wszystkiemu zaprzeczył, można było pomyśleć, że to faktycznie koniec, że to faktycznie była tylko historyjka, po to aby sprawdzić reakcje znajomych naukowców, na różne przedstawiane "fakty". Jednak scena z psychiatrą wszystko
zmienia.
Ciekawi mnie jedno... jak potoczyły się dalsze losy Johna i Sandy, bo z ostatniej sceny wynika, że wyjechała ona chyba razem z nim.
No, ja sobie jeszcze film odświeżę, bo niby oglądałam przed Nowym Rokiem, ale właśnie jest w nim sporo szczegółów, więc muszę sobie przypomnieć ![]()
Oj tak, Edith bardzo emocjonalnie do tego podchodziła, dla niej to z góry było grzechem i nie chciała nawet o tym podyskutować. No tak, wtedy można było pomyśleć, że to jest wymyślone, ale jednak nie jest, widać to właśnie przy scenie z psychiatrą, to było też niezłe zaskoczenie.
Zdecydowanie polecam film"Smazone,zielone pomidory",film wywarl na mnie ogromne wrazanie,rzecz jest o prawdziwej przyjazni i lojalnosci,Film nie tylko dla kobiet
Zdecydowanie polecam film"Smazone,zielone pomidory",film wywarl na mnie ogromne wrazanie,rzecz jest o prawdziwej przyjazni i lojalnosci,Film nie tylko dla kobiet
Stary jak świat, ale fajny.
Wpadłem na chwilkę, aby zwrócić Waszą uwagę na jeden film. Mam na myśli kultowy dla mojej skromnej osoby "Walking with the lions" ("Wędrówki z lwami"). Opowiada o ostatnich latach życia G. Adamsona.
Dziewczyny,
Ta kafejka nie może umierać jak inne!
Co to za robienie list i terminów? Zwariowałyście?
Film to emocje i chwila, a nie festiwal na forum i oceny krytyków.
To ja proponuję zmiany w tej kafejce i to od już
1. zero zadęcia, a coś co naprawdę polecamy, bez względu na gatunek i półkę
2. żadnych terminów - każdy ma swoje życie i obowiązki
3. zaglądać tu dla przyjemności, zachwytu, bo coś widziałam i ach ach ach
4. pisać emocjonalnie- " ooooo jak mi się wyłooooo, auuuuu;)" lub co chcemy, a nie zadęcie
5. miał, miauu, miauuł, jak ja ładnie wyje nie umiejąc śpiewać gdy słyszę muzę z filmu
!!.-Właśnie widziałam i natychmiast się dzielę
To na początek. Co sądzicie?
Kafejka ta ma padać ? Żart?
289 2014-02-11 09:57:38 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2014-02-11 21:11:31)
Każdy dobry pomysł jest dobry ![]()
Dobra to ja napiszę coś at hoc
Bo mi się przypomniało- w radio mówią właśnie o Trynkiewiczu, a mnie przyszedł na myśl film, który oglądałam kilka lat temu, a mianowicie "Małe dzieci" (2006) z Kate Winslet i Patrickiem Wilson (btw, ma żonę-Polkę
). Historia jest właściwie dwuwątkowa; zagubiony, świadomy swej 'wady' pedofil, wytykany przez społeczeństwo i szykanowany oraz ... amerykańska sielanka w jednej z dzielnic. W filmie 2 sprawy jakby wkradają się w ten lukrowany obrazek: ów pedofil i skryty romans.
warto jednak poobserwować jak i jedna i druga się rozwija i jaki ma finał ![]()
Adekwatna, nie podoba mi się ton w jakim to piszesz, ale pomińmy.
Chociaż z drugiej strony nie jest to taki zły pomysł, bo niewiele nas tu zostało. Niemniej, dla mnie te terminy i filmy nie były złym pomysłem, bo fajnie potem tak podyskutować o tym co się obejrzało- ja to lubię. No, ale nic...
W takim razie ja napiszę, co ostatnio mi się spodobało, z filmów, które obejrzałam, no nawet sporo oglądałam, to bardzo spodobał mi się np "Kapitan Philips"- szybka akcja, niesamowity Tom Hanks, Somalijczycy też dobrze zagrali, akcja niezwykle trzymająca w napięciu, bardzo dobry film! Oprócz tego np z filmów o miłości i takich, których przesłaniem jest to, by cieszyć się każdym dniem- "Czas na miłość". Polecam jak nie oglądaliście
Wspaniały główny bohater, film bardzo przyjemny w odbiorze i właśnie z prostym, ale bardzo ważnym przesłaniem
To ode mnie na początek, choć oczywiście podobało mi się o wiele więcej. A Wy, co oglądaliście?
A i jeszcze oglądam film polecany przez muzykę duszy- "Zaginiona walentynka"- dzisiaj go dokończam, potem zdam relacje, na razie jest naprawdę dobry, ciepły, wzruszający ![]()
Catwoman, dzięki za propozycję, chętnie obejrzę ![]()
Ja muszę przyznać, że trochu się wycofałam z proponowanych filmów z banalnego powodu: mam problemy z buforowaniem filmów (net...) i niektóre po prostu są niemożliwe do obejrzenia ![]()
Ja oczywiście nie mam nic przeciwko zmianom, jestem jak najbardziej za, byle więcej osób się zaczęło udzielać. ![]()
Jednak tak dla ścisłości, to lista filmów, jak i ustalenie terminu, były ogólnie przyjętymi zasadami (przez osoby udzielające się w wątku), a nie żadnym "zadęciem"
Odbywało się to w ramach "Filmowego Klubu Dyskusyjnego", dlatego też dyskusje te wyglądały tak a nie inaczej. A co do samych filmów, to ja osobiście zawsze wybieram, tylko te naprawdę polecane przeze mnie.
Ja oczywiście nie mam nic przeciwko zmianom, jestem jak najbardziej za, byle więcej osób się zaczęło udzielać.
Jednak tak dla ścisłości, to lista filmów, jak i ustalenie terminu, były ogólnie przyjętymi zasadami (przez osoby udzielające się w wątku), a nie żadnym "zadęciem"Odbywało się to w ramach "Filmowego Klubu Dyskusyjnego", dlatego też dyskusje te wyglądały tak a nie inaczej. A co do samych filmów, to ja osobiście zawsze wybieram, tylko te naprawdę polecane przeze mnie.
Dokładnie
Gdy zaczynałyśmy, to było nas całkiem sporo ![]()
Oglądałam po raz drugi lub trzeci ale po latach, film "Sara"
Uśmiałam się z niektórych dialogów czy stwierdzeń, zwłaszcza Bogusia.
Po latach odbieram film....nadal z przymrużeniem oka (fabuła) ale i całkiem sympatycznie- podoba mi się to, że Boguś tzn. Leon nie jest idealny. W przeciwieństwie do tych hamerykańskich amantów w stylu >mściciel na harleju< co to mogą z nagą dziewoją w łóżku spędzić tydzień i nawet jej nie tkną, a jeśli już to tylko dlatego, że ona będzie nalegać i nalegać, ale to wyjątkowo bo za dnia kierują się wyższym morale.
Bogusia omotała 16-latka, a on się zbyt poważnie nie bronił
I jeszcze kłamał, udawał zatroskanego ochroniarza, a jak przyszło co do czego, nie ściemniał, że jest inaczej.
Oglądałam po raz drugi lub trzeci ale po latach, film "Sara"
Uśmiałam się z niektórych dialogów czy stwierdzeń, zwłaszcza Bogusia.
Po latach odbieram film....nadal z przymrużeniem oka (fabuła) ale i całkiem sympatycznie- podoba mi się to, że Boguś tzn. Leon nie jest idealny. W przeciwieństwie do tych hamerykańskich amantów w stylu >mściciel na harleju< co to mogą z nagą dziewoją w łóżku spędzić tydzień i nawet jej nie tkną, a jeśli już to tylko dlatego, że ona będzie nalegać i nalegać, ale to wyjątkowo bo za dnia kierują się wyższym morale.
Bogusia omotała 16-latka, a on się zbyt poważnie nie broniłI jeszcze kłamał, udawał zatroskanego ochroniarza, a jak przyszło co do czego, nie ściemniał, że jest inaczej.
Też bardzo lubię ten film
Mnie się ostatnio podobała bardzo ta "Kraina lodu" co już pisałam w ostatnio obejrzanych filmach i dałam 10/10, cieszę się, że za animowany dostali Oscara- owszem, może teraz nie było wielkiej konkurencji, ale i tak ta bajka jest dla mnie genialna i gdyby była większa konkurencja, to też myślę, że bym była za nią. 10-tkę dałam też "Ośmioklasiści nie płaczą" niby trochę w konwencji familijnej, ale wzruszający, ryczałam jak bóbr. Bardzo dobry, lubię takie melodramaty, choć oczywiście bardzo na nich płaczę, praktycznie na każdym, tak już mam
A i co do Oscarów np, to więcej nie mogę powiedzieć, bo np nie oglądałam jeszcze "Grawitacji"- muszę obejrzeć, nie oglądałam jeszcze "Wilka..." i reszty Oscarowych, więc wkrótce nadrobię. Za to jutro z moim facetem idę do kina na film "Non stop" z aktorem, którego bardzo lubię- Liam Nesson ![]()
Ja jestem TOTALNIE zniesmaczona tym, że Leo nie dostał Oscara- to jest szok nie do uwierzenia, że on jeszcze nigdy nie dostał Oscara! Nazwałabym to nawet: spisek.
Ja jestem TOTALNIE zniesmaczona tym, że Leo nie dostał Oscara- to jest szok nie do uwierzenia, że on jeszcze nigdy nie dostał Oscara! Nazwałabym to nawet: spisek.
Zgadzam się w całej rozciągłości....
Niezrozumiałe jest i dla mnie, że za żadną z wielu fenomenalnych ról, Leo jeszcze nigdy nie otrzymał Oscara. Zniesmaczona, to mało powiedziane, jestem tym wręcz oburzona!
Zgadzam się, powinien dostać Oscara. Chyba go nie lubią w Akademii
Z tym, że to nie powinno tak wyglądać ![]()
Ja byłam wczoraj w kinie z chłopakiem na filmie "Non stop" Rewelacja, a do tego Liam Neeson, którego uwielbiam ogólnie, a zwłaszcza w takich filmach- to jest thriller akcji, a takie thrillery akcji też bardzo lubię, nie tylko zwykłe thrillery czy psychologiczne
Jest klimat, taki niepokojący, atmosfera gęsta, dużo akcji, zagadka w tle, gdzie do końca nie wiesz, kto za tym sto, oglądałam z ogromnym zaciekawieniem i obgryzając paznokcie niemal z napięciem co się dalej stanie. Trochę klimatu stracił moim zdaniem tylko pod koniec, gdy było mniej realizmu niż wcześniej. No, ale oprócz tego rewelacja, ode mnie 9/10 i gorąco polecam! ![]()
Hej Kinomaniacy! Mam pyt.: co uważacie za "mocny" film?
Hej Kinomaniacy! Mam pyt.: co uważacie za "mocny" film?
Np "Nasza klasa"- ciężko się ogląda przez co ten chłopak przed tych klasowych idiotów przechodził, działa na psychikę, "Girl next door" i "Amerykańska zbrodnia"- te oba filmy oparte na tej samej historii, wstrząsające, "Kieł" też dosyć- żadna rewelacja, w sumie takie 6/10 dla mnie, ale ogólnie można tak nazwać, "Plac Zbawiciela", ostatnio obejrzany przeze mnie "Motyl i skafander", "Funny games"- thriller, z tych bardziej psychologicznych, powolna akcja, działa na psychikę, na moją podziałało i na pewno wiele innych, ale teraz późna pora, więc podałam kilka. A Ty jakie podasz? A i podobno z takich jest też "Ładunek 200", pewnie go obejrzę.
301 2014-06-11 18:20:41 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2014-06-11 21:31:44)
Zastanawiałam się, który z filmów, które oglądałam nazwałabym "mocnym". I stwierdziłam, że tę "moc" chyba należałoby podzielić na kilka kategorii. Dla mnie zdecydowanie mocnymi filmami są te oparte na prawdziwych wydarzeniach, niosące przemianę człowieka. Drugą kategorią to filmy z jakiegoś powodu utrudniające sen
Pamiętam, że gdy pod rząd obejrzałam kilka "odcinków" filmu "Piła" to też długo się nad nim zastanawiałam: zwłaszcza po obejrzeniu mojej ulubionej części, IV.
Podobnie z filmem "Demony"(2012). Zdecydowanie mocnym filmem jest dla mnie także "Wilno" - o ile się nie mylę w tytule.
Koreański Oldboy, Chan Wook-Parka z 2003 roku to jest definicja mocnego filmu. Zapraszam do oglądania naprawdę warto z wielu powodów ale nie chcę spoilerować; zawsze lubię gadać o tym obrazie więc czekam aż ktoś z obecnych się zabierze za oglądanie ![]()
dodałbym link do filmwebu ale nie mam uprawnień narazie więc musicie się samodzielnie obsłużyć
To brzmi jak gore.... ![]()
To nie jest gore! To jest wręcz wybitny film no ale wystarczy chwilkę o nim przeczytać no ale jeśli się nie chce to początek : Pewien człowiek zostaje porwany - nie wie dlaczego ani przez kogo. Jest więziony, nie ma pojęcia gdzie. Tak przez piętnaście lat planuje zemstę w tym pomieszczeniu gdzie jego jedynym przyjacielem jest telewizor. Nagle zostaje wypuszczony i uświadomiony przez tego który go więził, że jeśli go nie znajdzie i nie pozna motywu tego czynu (tzn. jeśli nie dowie się kim on jest) to zabije każdą kobietę którą pokocha w przyszłości. Natomiast jeśli uda mu się rozwiązać zagadkę dlaczego się mścił to popełni samobójstwo na jego oczach
"Oldboya" nie ogladalam, ale mam zamiar. Wprawdzie z azjatyckich wolę ich horrory niż thrillery, ale chetnie się skusze. Opis brzmi dla mnie bardzo ciekawie, obejrzę ![]()
Dla mnie "mocny film", nie musi oznaczać przemocy, lejącej się krwi i bicia po mordach (choć takie filmy często właśnie bywają "mocne")
To taki, który zapewnia mi emocje (niekoniecznie też strach), wręcz zmusza do myślenia o tym co widze na ekranie, do analizowania. Co więcej, na długo zostaje w mojej pamięci.
"Mocnymi" filmami były dla mnie "Chłopiec A" (2007), "Magia" (2013), "Wróg" (2013), "Oldboy. Zemsta jest cierpliwa" (2013), "Labirynt" (2013), "Whiplash" (2014). Każdy z nich jest o czymś innym, każdy pokazuje inny problem, inną historię.
Catwoman napisał/a:Hej Kinomaniacy! Mam pyt.: co uważacie za "mocny" film?
Np "Nasza klasa"- ciężko się ogląda przez co ten chłopak przed tych klasowych idiotów przechodził, działa na psychikę, "Girl next door" i "Amerykańska zbrodnia"- te oba filmy oparte na tej samej historii, wstrząsające, "Kieł" też dosyć- żadna rewelacja, w sumie takie 6/10 dla mnie, ale ogólnie można tak nazwać, "Plac Zbawiciela", ostatnio obejrzany przeze mnie "Motyl i skafander", "Funny games"- thriller, z tych bardziej psychologicznych, powolna akcja, działa na psychikę, na moją podziałało i na pewno wiele innych, ale teraz późna pora, więc podałam kilka. A Ty jakie podasz? A i podobno z takich jest też "Ładunek 200", pewnie go obejrzę.
Truskaweczko obejrzałaś "Ładunek 200" ? Ciekawa jestem Twojej o nim opinii... i czy udało się Tobie obejrzeć go do końca ? Moim zdaniem to jeden z tych filmów, które mało komu "przejdą przez gardło"
Niemniej jednak szkoda, że Bałabanow już niczego nie nakręci...
truskaweczka19 napisał/a:Catwoman napisał/a:Hej Kinomaniacy! Mam pyt.: co uważacie za "mocny" film?
Np "Nasza klasa"- ciężko się ogląda przez co ten chłopak przed tych klasowych idiotów przechodził, działa na psychikę, "Girl next door" i "Amerykańska zbrodnia"- te oba filmy oparte na tej samej historii, wstrząsające, "Kieł" też dosyć- żadna rewelacja, w sumie takie 6/10 dla mnie, ale ogólnie można tak nazwać, "Plac Zbawiciela", ostatnio obejrzany przeze mnie "Motyl i skafander", "Funny games"- thriller, z tych bardziej psychologicznych, powolna akcja, działa na psychikę, na moją podziałało i na pewno wiele innych, ale teraz późna pora, więc podałam kilka. A Ty jakie podasz? A i podobno z takich jest też "Ładunek 200", pewnie go obejrzę.
Truskaweczko obejrzałaś "Ładunek 200" ? Ciekawa jestem Twojej o nim opinii... i czy udało się Tobie obejrzeć go do końca ? Moim zdaniem to jeden z tych filmów, które mało komu "przejdą przez gardło"
Niemniej jednak szkoda, że Bałabanow już niczego nie nakręci...
Aa jeszcze nie, mam w planach. Na pewno obejrzę go i wtedy napiszę. Tak, właśnie słyszałam, że niewątpliwie mocny. A z tych co opisywałam filmów co zacytowałaś oglądałaś jakiś?
309 2015-01-18 14:57:56 Ostatnio edytowany przez Volver (2015-01-18 14:59:42)
"Gruz 200 " mocny ? Moim zdaniem raczej (mówiąc po młodzieżowemu) "ryje beret"
ale mimo "wszystko", to na prawdę dobry film.
Z filmów, które wymieniłaś widziałam "Naszą klasę", "Plac Zbawiciela", "Motyl i skafander". Dwa pierwsze uważam za obrazy przejmujące i oba mi się b.podobały. Trzeci, jakby to powiedzieć i nie skłamać
... mnie osobiście nie zachwycił, choć "biograficzny", a sama historia głównego bohatera szalenie wzruszająca. Sadzę, że ten film na pewno wielu widzów skłonił do refleksji, a niektórzy z nich być może dzięki niemu dostrzegli nawet, że człowiek niepełnosprawny, również ten bardzo ograniczony ułomnością własnego ciała, nadal w sferze duchowej pozostaje pełnowartościowym człowiekiem...
Niestety kina amerykańskiego praktycznie nie oglądam, także w tym względzie niewiele mam do powiedzenia ![]()