Cassie, wg OM termin mam na 8 sierpnia, ale wszystkie usg potwierdziły, że malutka jest ok. 2 tygodnie starsza, więc termin z usg jest mniej więcej 25-27 lipca;) A licząc widełki dwa tygodnie w przód i tył to już mogę spokojnie rodzić, bo ciąża donoszona.
Rozbeczałam się dzisiaj jak bóbr. Pisałam Wam, że mój jedzie na weekend do brata, żeby pomóc w naprawie i szykowaniu maszyn na żniwa. No i dzisiaj jak wrócił z pracy, zjadł tylko kanapkę, przebrał się, spakował co miał spakować do samochodu, dał buziaka i pojechał;/ Wiem, że to hormony tak działają, ale jest mi troszkę przykro, bo to 100km i w razie, gdybym zaczęła rodzić to może nie zdążyć dojechać;/
A jeszcze teściowa mnie dzisiaj wkurzyła, bo zadzwoniłam do niej zaprosić ich na urodzinki starszej, a ta jak usłyszała kiedy, to stwierdziła, że ona to by wolała później, bo to jeszcze żniwa będą, na co ja powiedziałam, że dwa lata pod rząd brałam pod uwagę ich propozycje terminu i przez to na żadnych urodzinach Zu nie było jej chrzestnej, a że w tym roku sama chrzestna się wcześniej odezwała kiedy może (duża przeprowadzka w planach) to biorę ją najpierw pod uwagę. Teściowa stwierdziła, że owszem przyjadą oczywiście, tylko po prostu lepiej by było po żniwach ;/ No i padło oczywiście pytanie, czy mąż na weekend bierze Zuzę ze sobą;P Czekałam na to pytanie;P Jak powiedziałam, że Zuzia zostaje, że przecież on nie będzie miał czasu, żeby jej przypilnować, bo po co innego jedzie to usłyszałam, że przecież siostra męża może się nią zająć <facepalm> Tak, zostawię dziecko 3letnie, bardzo żywe i ciekawskie, odważne, nie bojące się samo wyjść z domu i wręcz nie cierpiące w nim siedzieć z 15latką, która już kilka razy poproszona o zerknięcie na 5 minut na młodą, bo ja też czasem chcę skorzystać z toalety, nawet nie zauważyła jak Zu wyszła sobie sama na podwórko. Zaznaczę, że podwórko jest non stop otwarte i walają się po nim starocie o które nie trudno zrobić sobie krzywdę;/
Przeraża mnie też trochę rozumowanie mojej teściowej. Mamy w bloku remont elewacji, akurat z tej strony gdzie mamy wszystkie okna więc nawet nie mam jak okna otworzyć w ciągu dnia;/ Robię to tylko na parę minut wieczorem, jak wszyscy śpią, bo po tych 5 minutach mam całą podłogę do mycia tyle syfu leci do środka. W tej sytuacji urodziny starszej odbędą się u moich rodziców, blok obok. Zapraszając teściów od razu zaznaczyłam, że zapraszamy od razu do moich rodziców, ze względu na ten remont (i brak miejsca u nas - w naszym pokoju jest teraz wstawione łóżeczko malutkiej, a mamy malutką kawalerkę), na co teściowa, że ONI SOBIE WEJDĄ DO NAS NAJPIERW ODPOCZĄĆ PO PODRÓŻY I Z NAMI PÓJDĄ DO MOICH RODZICÓW. Podróż to 100km, w niedzielę rano jedzie się tylko 1,5h to raz a dwa to ja to w jakimś celu powiedziałam. Mąż jak to usłyszał, to powiedział, że nikt do nas wchodził nie będzie i od razu mają iść do moich rodziców, a jak nie to najwyżej odbiją się od drzwi;P
Potrafi mi ta kobieta pierdołami podnieść ciśnienie, nie ma co;P