Hej, dziewczyny, witajcie. Przepraszam za taką długa przerwę, ale szybko mi dni lecą, robię jeszcze co mogę w domu puki nie ma maluszka. Książki czytam:) A w niedzielę odwiedzili nas moi rodzice, więc też mąż trochę sprzątał a ja coś na szybko upichciłam w kuchni. I tak leci... Cassie, jak już mogłaś się domyśleć, u mnie cisza... Czuję się lepiej niż przed tygodniem, praktycznie nic mnie nie boli i po tym wnioskuję, że na poród to się nie zanosi... Na szczęście dziś wizyta u gina, dowiemy się jak waga moja i dzidziusia i czy "tam na dole" coś już ruszyło w kierunku zmian. Ja też już się nie mogę doczekać.
Joasiu - świetnie, że laktacja ruszyła i karmisz. Współczuję takiej współlokatorki i tak długiego pobytu, ale rana pooperacyjna to nie żarty i dopóki jest nie najlepiej, dobrze, że obserwują i podają antybiotyki w szpitalu. Za tydzień zapomnisz już o szpitalnym łóżku, a teraz jesteś bezpieczna. Życzę, aby udało się wyjść w czwartek, najdalej piątek!
Sandro, jak mnie by któraś powiedziała, że mam podać sztuczne mleko, bo ona chce spać, to albo bym "zabiła", albo nie wiem... wyniosła się na korytarz! Co za babsko. Ciekawe jaka mnie sąsiadka czeka.... 
Nadyo, współczuję. Na pewno ze wsparciem świeżo upieczonego taty byłoby Ci łatwiej. Ale czas szybko przy dzidziusiu zleci, mama pomoże i już będziecie razem. Wiem, że łatwo mi się mówi.... ale chciałam Cię jakoś pocieszyć. A ten wyjazd to już tak na 100% pewny?
Dantek... no to teraz Twoja kolej
Oby się to ładnie rozkręciło. Trzymaj się i koniecznie daj znać jak będzie po wszystkim!