Jak żyć ? (Panie premierze heee !) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 135 ]

1

Temat: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Witam, nigdy nie byłem zwolennikiem pisania na forach a tym bardziej wylewania żalów oraz radzenia się w trudnych sytuacjach. Widocznie życie i chęć zmian weryfikuje podejście ludzi do różnych tematów. O co chodzi? i jak wygląda moja historia? ( z cyklu ?Trudne Sprawy? ?)

Można powiedzieć, że w akcje totalnej desperacji, nostalgii i ciągłej chwili zwątpienia zacząłem szukać informacji na temat ? ROZSTANIA. Widzę, że na forum ? tematów dotyczy tego wątku. Wiele ludzi ma ten sam problem, co ja i jakoś sobie z nim radzi poradziło albo zaczęło radzić, co jest w gruncie rzeczy pocieszające. Konkretnie rozstałem się z kobietą po 2 latach związku i jak na razie nie potrafię się ogarnąć! Po co to pisze? Tak naprawdę nie wiem tego sam do końca! Może poczuje się lepiej może nie.

Mija miesiąc od momentu sakramentalnego: ? nie kocham cie! Nie chce już dłużej z tobą być? te słowa i wiele innych codziennie a właściwie, co sekundę krążą mi po głowie. Nigdy w życiu nie byłem w takiej sytuacji. Nie należę a może nie należałem do zbyt wylewnych facetów w sprawie uczuć ich okazywania i rozmawiania o emocjach (i w tym tez tkwił mój błąd). Nie przypuszczałem, że kiedykolwiek znajdę się w takiej sytuacji bólu, apatii z powodu kobiety. Teraz już to wiem (szkoda, że tak późno), że to była PRAWDZIWA PIERWSZA MIŁOŚĆ. Rozstaliśmy się a właściwie to ona o tym zadecydowała, broniłem się przed tym rękoma i nogami.  Jej cały bul wszystkie zarzuty wylały się na moją głowę i do dzisiaj nie chcą się zmyć. Dlaczego? W sumie wiem, dlaczego teraz to rozumiem. Przestałem dbać o nasz związek, doceniać go i cieszyć się każdą chwilą spędzoną razem. Stałem się starym dziadkiem siedzącym w domu i w cudzysłowie słuchającym ?radio Maryja?.  Nie winie jej za tą decyzje, ale dlaczego to musi tak BOLEĆ.

Ciągle o niej myślę:, co teraz robi, jak się czuje. Każdy dzień stracił sens istnienia, wstaje nie wiem, po co, jem nie wiem, po co, kładę się spać bez sensu.  Wiem, że to minie z czasem rodzina, przyjaciele itp. pomogą tylko w pewnych momentach zostaje sam i czuje jak nigdy taką przeraźliwą samotność. Strasznie brak mi jej bliskości zwykłego przytulenia powąchania jej włosów, tego jak się śmieje, patrzy na mnie i cieszy się nie wiadomo, z czego ? Zawsze byłem konkretnym i ambitnym facetem, ale teraz tak naprawdę wszystko straciło dla mnie sens. Po przeczytaniu paru postów wiem teraz, że to minie będzie lepiej, ale na razie nie potrafię sobie tego wyobrazić nie potrafię sobie wyobrazić życia bez niej. Leżałbym tylko w domu gapił się w ścianę i oto cały obecny sens mojego istnienia. MASAKRA!

Próbowałem ja odzyskać porozmawiać, ale po smsie ? Nie chce mieć z tobą żadnego kontaktu nie pisz nie dzwoń to nic nie zmieni? normalnie załamka! Tłumacze sobie, iż nie jest tego warta, skoro tak postępuje naprawdę nigdy mnie nie kochała, ale SAM w to nie wierze. Mija miesiąc od naszego rozstania myślałem, że jakoś się ogarnę przez ten okres, ale widocznie nie jest to takie proste. ? Pozytyw to fakt, że faktycznie zacząłem myśleć o sobie powoli zmieniam się na lepsze otwieram bardziej na ludzi.

Mam jedynie nadzieje, że kiedyś w życiu pokocham jeszcze raz kogoś tak bardzo jak ją i nie popełnię tych samych błędów. I faktycznie trochę mi lepiej hee ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Cześć,

Te pierwsze tygodnie, miesiące po rozstaniu są zawsze najtrudniejsze, ale bardzo dobrze mówisz - ten ból przejdzie i za jakiś czas, kto wie, może sam sobie uświadomisz, że to jednak nie była taka najgorsza decyzja. Niestety głową muru nie przebijesz - gdyby dziewczyna zgodziła się dać Ci szansę, mógłbyś pokazać, jak bardzo Ci na niej zależy, ale kiedy ona zupełnie nie widzi dalej Was razem, naprawdę nic nie możesz zrobić, jedynie zapomnieć. Ja akurat jestem na miejscu Twojej dziewczyny teraz - rozstałam się z mężem, bo dłużej już nie mogłam go oszukiwać, udawać uczucia, którego już we mnie nie ma. Wszystko to jest bardzo przykre, ale wierzę, że wyjdzie i mnie, i Tobie na dobre:) Trzymaj się!

3

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Najśmieszniejsze jest to że wiem to ? będzie lepiej aktualnie jakoś mi to nie pomaga. Ciągle mam nieodpartą chęć spotkania, wysłania smsa, zwykłej rozmowy zobaczenia jej zdaje sobie sprawę że nie ma to sensu bo katuje jedynie siebie i ją takim zachowaniem. Głupia ta MIŁOŚĆ ;-(

4

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

No niestety, jedyna opcja to przeczekać, czas leczy wszelkie rany, banalne to, ale prawdziwe.
Chyba że masz siłę do tego, żeby jeszcze poprosić ją o szansę, rozmowę, cokolwiek, ale nie wiem, czy coś z tego wyniknie, skoro ona jest tak pewna decyzji

5 Ostatnio edytowany przez bags (2013-01-24 13:02:28)

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)
on1986 napisał/a:

Ciągle mam nieodpartą chęć spotkania, wysłania smsa, zwykłej rozmowy zobaczenia jej zdaje sobie sprawę że nie ma to sensu bo katuje jedynie siebie i ją takim zachowaniem. Głupia ta MIŁOŚĆ ;-(

Witaj...
Tez to przerabialem. Co prawda jestem "jeszcze" po tym saramentanym 'tak' i dostalem zblizone trrescia odpowiedzi do Ciebie na koniec...
targaja Toba ecmocjonalne checi przekonania sie/zobaczenia, czy ta Jej ""decyzja" byla - dla Niej - sluszna. Jesli zrobisz ten krok poprzez rozmowe, kontakt wzrokowy, sms i etc., to wystawisz bykowi czerwona plachte. Utwierdzisz Ja w przekonaniu, ze postapila wlasciwie.
Tu sie sprawdza powiedznie, ze "ciekawosc to pierwszy stopien do piekla", bo to czemu sie opieramy, to Nas przytlacza. Masz "nieodparta" chec sprawdzenia jej "stanu emocjonalnego" wzgledem Waszego zwiazku w zawieszeniu i w rezultacie wbijesz sobie kolejny noz w plecy, ktorym Ona Ciebie ze zdwojona sila odepchnie... "Nosil wilk nozy kilka... pierdykneli w pelcy nozem wilka lol
W rezultacie bedziesz cierpial jeszcze bardziej... Brzmi to jak masochizm, ale zafundujesz sobie go na wlasne zyczenie noszac sie z odwrotnym niz wynikajace z Twojego cierpienia zamiarem.

Warto???
Czy moze lepiej bedzie odpuscic dla wlasnego lepszego zdrowia, zajac sie soba a Ona niech przetrawi sama slusznosc swojej decyzji?

6

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Szczerze to codziennie o tym myślę! obawiam się, że niestety nic to nie da bardzo chciałbym udowodnić jej jak ważna jest dla mnie a to, że nie doceniałem tego wcześniej wynikało z czystej mojej głupoty i wybujałej dumy. Niestety nie chce się ze mną widzieć i żadnego kontaktu utrzymywać. Boje się też jednego, że i ona i ja przyzwyczaimy się do tej sytuacji i nie będzie już w ogóle możliwości myślenia o drugiej szansie o ile jest jakaś jeszcze. A najśmieszniejsze jest to, iż kiedyś ja chciałem się z nią rozstać i szczerze nie kochałem jej wtedy tak bardzo, lecz to ona we łzach poprosiła o drugą szanse i zgodziłem się. Wiem, że nie powinienem obecnie tego od niej oczekiwać, ale nie mogę wyzbyć się wrażenia, że należy mi się taka szansa i w swojej głupocie początkowo nie omieszkałem jej tego wypomnieć Wiem głupio i szczeniacko zrobiłem, ale cóż czasu nie cofnę. Jedyny pozytyw to iż cała ta sytuacja wiele mi dała zdałem sobie sprawę z tego co tak naprawdę jest ważne w życiu i co się liczy. Szkoda tylko że tak późno i Az takim kosztem.

7

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Witaj.
Mój związek też trwał dwa lata. Była to pierwsza, wielka i prawdziwa Miłość. Był dosyć burzliwy, ciągłe rozstania. W pewnym momencie Powiedziałam koniec. Ja to zakończyłam, tak definitywnie. Chłopak chciał to naprawić, oczywiście pisząc sms, zawsze takie sprawy załatwialiśmy przez sms. To bylo jakieś kilka dni po rozstaniu. Nie poddałam sie, nie chcialam wracać znów do tego samego. Cisza. On tez najwyraźniej próbował zapomniec. Po roku czasu ja poznałam drugiego faceta, a On dowiedziawszy sie o tym zaczął do mnie pisac. Tak normalnie. Kilka dni to trwało, Wkońcu wyznał, ze dalej mnie kocha, ze nie potrafi beze mnie żyć. Znow przez sms, po takim czasie. Wtedy było juz za późno. Gdyby mi rzeczywiscie udowodnił jakoś, ze sie zmienił, gdyby o mnie zabiegał, gdyby nie tylko te sms, gdyby mi nie pozwolił byc z moim obecnym facetem, gdyby sie postarał, a nie czekał, to teraz Bysmy byli znow razem. Ja go kochałam szczerze i prawdziwie, i dalej cos do niego czuje, On tak samo, a to nigdy nie przechodzi.
Teraz jest po prostu za późno i nic sie z tym nie da zrobic. Wiec Ty tez musisz sie zastanowić czego tak naprawde chcesz, zeby pozniej nie żałować i dac jej chwile odetchnąć, sobie również, ale nie tyle czasu co u mnie- niedlugo dwa lata od mojego rozstania, a pozniej o nia walczyć ze wszystkich sił. Jezeli nie, to próbuj zapomnieć, czas leczy rany, jednak to uczucie zawsze w sercu zostanie.
Pozdrawiam

8

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

I tego najbardziej się obawiam, że po prostu mi nie przejdzie i gdzieś zawsze będzie tam siedziała a ja będę miał świadomość, że straciłem ją przez moją głupotę.  Tylko jest zasadnicza kwestia jak ja mam teraz o nią walczyć jak ona całkowicie się ode mnie izoluje. Nie chce się ze mną spotkać a pisanie smsów nie chce tu nikogo urazić to według mnie lekka dziecinada. I odnoszę wrażenie, że nie chce takich informacji ode mnie i mecze ją tym. OK dąć sobie na wstrzymanie ochłonąć taki mam zamiar. Ale miesiąc, dwa, trzy ile? Sam już nie wiem czy po takim czasie w ogóle będzie miało to sens czy nie zamknie się jeszcze bardziej? Odnoszę wrażenie, że takie sztuczne próby ratowania związku wręcz błaganie o szanse jest po pierwsze żenujące i odnosi wręcz odwrotny skutek do zamierzonego! Więc szczerze to już zgłupiałem czuje się taki rozdarty miedzy uszanowaniem jej decyzji a jak na razie nieudolnymi próbami spotkania się i walki o nią. Śmieszne jest to, że nigdy nie miałem problemu z kobietami i z nawiązywaniem relacji z nimi a przy niej jest zupełnie inaczej po prostu zatyka mnie ? głupie prawda.

9

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Tak jak pisze Paula i ja powyzej. Daj jej teraz spokoj i swobode dzialania. Poszukaj sobie metody 34 krokow i na czas obecnej "separacji" zastosuj sie do niej.
Przypomnij sobie jak i czym ja zdobyles i za jakis dluzszy czas - sadze ze przynajmniej miesiac - zacznij od "poczatku", od nowa ja zdobywac.
Bo to, ze winisz siebie za rozpad, to dobrze ale nie znaczy tez, ze Ona nie ma nic sobie do zarzucenia z tego tytulu. Teraz z emocji widzisz swoje winy... opadnie kurz i okaze sie, ze to Ona zawinila.
Pomysl nad opcja "kamyczkow" w postaci eskow "kochm Cie" ale dopiero po separacji.
Odetnij sie od Niej ale bedac zawsze te dwa kroki z tylu i z wyciagnieta reka na poomoc.

10

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Fakt na pewno na razie idealizuje straconą kobietę ale całkowicie zdaje sobie z tego sprawę że święta też nie jest, tylko tak naprawdę nie ma to obecnie dla mnie znaczenia. Liczy się jedynie fakt że ją straciłem i na razie nie mogę sobie z tym poradzić . Wiem że będzie lepiej tylko kiedy? Czas leczy rany niby TAK. ? Śmieszne że nigdy nie rozumiałem takich ckliwych sytuacji tzw. ?romantycznych gniotów? teraz aż za bardzo wiem o co chodzi.

11

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Wiesz, lepiej jest sie czegoś podjąć, chociaz spróbować, niz nie zrobic nic, a pozniej pluć sobie w brodę. Narazie Daj spokoj. Na ile? Na tyle ile Ty Uważasz. Jeżeli nie chce z Tobą rozmawiać, napisz jej list. Jezeli nie chce sie z Toba spotkać. Zaskocz ją i sam to zrób- podejdz pod pracę, dom, cokolwiek. Mówisz, że to trochę na siłę i upokarzające? Mi się wydaję, że w ogóle Miłość jest upokarzająca, ale bez niej żyć nie możemy. Moj byly facet miał zbyt ważną dumę, myślał podobnie do Ciebie i stracił mnie na zawsze.
Narazie nie ma sensu, niech ona odetchnie i Ty. Przemyśl to, a jak już się zdecydujesz, to zacznij o nią walczyć. Jezeli tak mocno Cię kochała jak Ty ją, jak ja swojego byłego, jezeli Ty sie zmienisz, ona to zauważy, ona sie zmieni i caly Wasz zwiazek, to na pewno bedziecie razem. Przeciez warto spróbować:)

12

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Wiesz, paula777 twoje słowa dodają mi otuchy ;-) Wiem, że mnie bardzo kochała, ale po tym, co mi powiedziała jak się rozstawaliśmy dobiła mnie, skopała i zakopała 10m pod ziemią. Też uważam, że jeżeli czuła coś wielkiego do mnie to tak po miesiącu nie da się o tym zapomnieć! A list, heee już napisałem też wysłałem w zasadzie pożegnalny zero odzewu ;_( Po prostu nie mogę o niej zapomnieć a tak naprawdę nie chce. Dam sobie i jej na wstrzymanie, choć to cholernie ciężkie! Przynajmniej opanowałem chęć ciągłego pisania, dzwonienia do niej. Nigdy nie przypuszczałem, że znajdę się w takiej sytuacji, że to kobieta doprowadzi mnie do takiego stanu emocjonalnego, z którym nie mogę sobie poradzić. A czy jestem dumny? Chyba już nie moja duma dawno poszła w las! Myślę natomiast, że to całe dzwonienie, przepraszanie, proszenie o drugą szanse na samym początku było nie potrzebne i wywołało całkowicie odwrotny skutek do zamierzonego. Nie chce też rozbudzać w sobie zbytnich nadziei, bo nigdy się z tym nie uporam i zawsze będzie siedziała mi w głowie. Ile to już scenariuszy, wariantów spotkania, rozmowy przerobiłem w głowie to aż strach myśleć normalnie MASAKRA. Pozytyw to fakt, że po tym miesiącu czuje się trochę lepiej o ile tak w ogóle ten stan można nazwać. Przynajmniej jem normalnie i nie gapie się całymi dniami w ścianę ;-) Czas pokaże mam nadzieje heee . Poza tym wielkie dzięki za posty i zainteresowanie Wasze opinie naprawdę pomagają ? czego szczerze w życiu bym się nie spodziewał bo zawsze byłem ANTY-forumowy.

13

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Mam drobny kryzys! Myślałem, że jest coraz lepiej a tu lipa. Ogarnęła mnie taka samotność, nostalgia i chęć skontaktowania się z nią, że SZOK. Wiem muszę sobie zorganizować jakoś czas przestać myśleć wszystko analizować, ale jedno zrozumieć i wiedzieć, że trzeba a drugie to urzeczywistnić. Odnoszę wrażenie, iż trochę się użalam nad sobą, ale nie mogę OGARNĄĆ! Śmieszne, że dorosły człowiek zachowuje się czasami gorzej jak dziecko.

14

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Witaj:) Ja jestem prawie trzy miesiące po rozstaniu, po 3,5 letnim związku. Doskonale rozumiem twoje emocje. Mnie zostawił chłopak, któremu ufałam bardziej niż sobie. Pojawił się ktoś trzeci, podobno tylko w formie "przyjaciela"...Tiaa. Co ci mogę poradzić. Ja walczyłam jak lwica, do końca. Wydawało mi się niemożliwe, żeby ktoś kto jeszcze miesiąc wcześniej mówił, że mnie kocha, nagle zauroczył się w kimś innym. Walka trwała półtorej miesiąca, potem rozstanie, trochę walki i cięcie. Mój były odpuścił sobie. Moją radą jest zająć się sobą. Jeżeli wiesz, że może to pomóc, to walcz, ja nie żałuję telefonów, prób rozmów, chociaż czasem trochę przesadzałam, ale to jest stres. On robi swoje. Mimo,że nie minęło dużo czasu, czuję się lepiej:) Powoli będzie co raz mniej wyraźme- to uczucie, ten żal, smutek. Owszem będą dupne dni (ja dzisiaj taki mam:P), gdzie będziesz rwał włosy z głowy i myślał "dlaczego". Ja przetrwałam ten okres dzięki przyjaciołom. Nie mogłam spać, jeść, nic. Oni byli sami z siebie blisko mnie. Ryczałam, krzyczałam, wyłam, a oni byli u mnie, zmieniali się:) Potem doszłam do wniosku, że czas być samodzielnym w tym bólu. Czytam książki, uczę się, pracuję, leniuchuję, dopieszczam się po kobiecemu;) Mam kuuuupę czasu dla siebie:) I wiesz co- mimo, że wcześniej nie wyobrażałam sobie niczego bez eks, to obiecałam sobie,że to będzie jeden z lepszych roków w moim życiu:) Pewnie,że się boję, czy ktoś mnie pokocha, czy zaufam, ale spokojnie:) Daję sobie czas, w końcu fajna ze mnie babeczka;) Musisz to przetrwać, to brutalne,ale potem zobaczysz,że było to po coś. Może to rozstanie ma cię nauczyć na przyszłość, że musisz być bardziej uczuciowy, wylewny? Kto wie, może po to żeby docenić kogoś innego?:) Zycie może nas zaskoczyć, nie raz i nie dwa:) Powodzenia:)

15

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Rozumiem Cię. Taki kryzys dopada co chwilę. Napisz jej to. Nawet jak Ci nie odpisuje, napisz raz na jakiś czas co do niej czujesz. A to co Ci odpisze, czy w ogóle nie odpisze, to co Ci Powiedziała na koniec, ja też Mówiłam różne przykre, czasami straszne rzeczy, on tak samo, a czułam zupełnie co innego. Człowiek w to wierzy, załamuje się tym, ale przecież w głębi serca wiemy i po pewnym czasie uświadamiamy sobie, że tak nie jest, że to nieprawda... Warto jest walczyć o to co kochamy... Wobec tak wielkiego uczucia jesteśmy bezsilni, właśnie jak dzieci.

16

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Czemu to wszystko jest aż tak trudne? Mam straszny mętlik w głowie! Z jednej strony chciałbym udowodnić jej, że się zmieniłem i jest dla mnie bardzo ważna a z drugiej mam już tego dość jestem zły na siebie, że ciągle się tak męczę i nie umiem się ogarnąć. A po za tym jestem zły na nią! Po tylu wyjątkowych chwilach razem po tym wszystkim, co prześlijmy ? ona nie chce mieć żadnego kontaktu NIC jakbym nie żył! Zmieniłem prace, wyprowadziłem się zmieniłem mieszkanie, zmieniłem siebie chciałbym o tym z nią porozmawiać po prostu chciałbym tylko ją zobaczyć nic więcej a ona ma to głęboko w DUPiE?

17 Ostatnio edytowany przez lilka19 (2013-01-26 23:01:02)

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Nic na siłę nie zrobisz. Wierz mi. Sama to przerabiałam. Myślałam, że ból się nie skończy, że się nie ogarnę, wszystko przypominało mi mojego ukochanego (już nie:)) faceta. Wszystko! Do tego dołowanie: co robi, czy o mnie myśli, co zrobiłam źle, czego nie zrobiłam. Mi pomagało płakanie, siedzenie w wannie z gorącą wodą i ryczenie, a potem pod koc i książka. To jest moja recepta na złe dni, a wierz mi, że od połowy września, do połowy listopada nie miałam jednego dnia bez płaczu, ciągle  w stresie. I ta obojętność, to jest chyba najgorsze, prawda? Musisz sobie uświadomić,że jeśli ona nie chcę, to ty za nią nie "zechcesz". To boli, ja wiem i nie tylko ja. Mi dużo czasu zajęło dojście, do bardzo prostej rzeczy- nie chcę być z kimś, dla kogo jestem obojętna, kto mnie nie chcę. Boli, bo kochałam, ale nosz kuźwa. Nie! Samo ci to przyjdzie z czasem. Musisz teraz być dobry dla siebie co nie znaczy, że masz nagle przestać o tym myśleć, bo się nie da. Ja na początku bałam się go spotkać, a teraz już nie.. to są małe kroki. Ale ważne:) A i nie ważne,że jesteś dorosły (w poprzednim twoim poście chyba coś pisałeś,że jesteś dorosły a tak to przeżywasz), miłość , to miłość, a jej strata boli każdego. A co do jej obojętności-mój były z bardzo czułego faceta zmienił się w obojętną skorupę. Ja chciałam tulić, a on patrzył się na mnie z takim grymasem,że szkoda gadać i to jak jeszcze byliśmy razem. I dlatego ja nie chcę więcej tego z nim przeżywać:)

18

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

W sumie fakt ! :-) Tylko że ja teraz ciągle w głowę zachodzę czy ona tak się zachowuje żeby się odegrać ? żeby łatwiej jej było zapomnieć ? a może to tymczasowa reakcja ? może faktyczne nie chce mieć ze mną nic wspólnego? Strasznie mi ciężko zrozumieć jej zachowanie bo jest bardzo uczuciową kobietą. Wiem że nie poznam odpowiedzi na te pytania! Wiem też że to nie tą obojętną kobietę kocham tylko ciekawe czy ta moja jeszcze tam jest? Zaczynam myśleć że najlepiej i najłatwiej byłoby wymazać ją całkowicie z pamięci ale niestety się nie da i poza tym dzięki niej stałem się trochę lepszy może dlatego tak trudno mi zrozumieć jej decyzje

19 Ostatnio edytowany przez lilka19 (2013-01-26 23:30:08)

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Może być tak,że ta twoja kobieta jeszcze tam jest, ale może być tak,że się zmieniła. Może ty tego nie zauważyłeś? Ja wiem,że u mnie na pewno się zmieniliśmy i mój były nie jest tym samym chłopakiem ,którego pokochałam, chociaż dobrze się maskował:P Na niektóre pytania nie znajdziesz nigdy odpowiedzi. To też wiem z autopsji- jestem kobietą, która lubi mieć jasność, nie cierpię niedomówień, więc brak jakichkoliwiek tłumaczeń ze strony eksa był dla mnie tak frustrujący,że szkoda gadać, tym bardziej, że podobno nie rozstaliśmy się przez "nią"..a przez co? nie wiem;) Jeżeli ona sama nie będzie chciała ci zdradzić, to nie zdradzi. Ja w swoim czasie po rozstaniu miałam jakieś dziwne myśli- a jeżeli on chcę mnie, ale się boi mojego odrzucenia itp? Głupiutkie co nie?:) Jeżeli zostawiający sam nie piśnie, to nie wydusisz ot, co! A co do reakcji- mi się wydaję,że często rzucający mają taką skorupę, bo się boją, nawet podświadomie, że podjęli złą decyzję, albo w ogóle boja się jej następstw i dlatego się odcinają. Nie myślą, a co za tym idzie, zapominają. A co do odegrania- jeśli nawet miałaby za co, to mi się wydaję,że nie, że są chyba "ciekawsze" pomysły na odegranie:)

20

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Wiesz że ja też tak myślałem heeeee.  Ach pozostaje mi tylko zacisnąć zęby i przeczekać . Może się jeszcze zobaczymy może nie kto wie. Może  w końcu zrzuci skorupę i zechce porozmawiać

21

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Jeżeli mogę dać ci radę, to nie nastawiaj się na rozmowę, że ona będzie chcieć. Ja czekałam, bo wydawało mi się,że to niemożliwe, żeby po 4 latach przyjaźni, ponad 3 latach związku nie chcieć wyjaśnić, tak porządnie, samemu. Ja wszystkie informacje wydarłam siłą. On nie chciał rozmawiać, on nie myślał o problemie. Owszem ja też nie do końca umiałam wtedy gadać, bo od razu łzy itp, ale nastawiaj się na nic. Bo potem tylko człowiek ma większy żal. Może to brutalne, ale może być tak,że ona w ogóle już nie będzie chciała ani gadać ani spotkać. Ja będę tutaj zaglądać, na twój wątek i jak coś to pisz:)

22

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Masz całkowitą racje i ja to wiem niestety. Natomiast obecnie głowa mówi jedno a serce drugie. Wiem, że trzeba czasu, aby się do tego przyzwyczaić, zaakceptować, pogodzić się z tym. Najchętniej położyłbym się spać i wstał dopiero wtedy, gdy mi przejdzie ? szkoda, że to nie takie proste. Pocieszający jest fakt, iż na forum mnóstwo osób ma, miało podobną sytuacje do mojej i jakoś prędzej czy później poradzili sobie z tym wiec i ja dam rade:-)

23 Ostatnio edytowany przez bags (2013-01-27 00:37:12)

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)
lilka19 napisał/a:

często rzucający mają taką skorupę, bo się boją, nawet podświadomie, że podjęli złą decyzję, albo w ogóle boja się jej następstw i dlatego się odcinają. Nie myślą, a co za tym idzie, zapominają. A co do odegrania- jeśli nawet miałaby za co, to mi się wydaję,że nie, że są chyba "ciekawsze" pomysły na odegranie:)

Co do tego, to z wlasnej autopsji sie musze zgodzic. Zas jesli chodzi do sprawy odegrania sie za cos na Tobie, to zapewniam Cie, ze tu sie mozesz mocno zdziwic. Bo odegra sie na Tobie, nie ta osoba ktora kochales czy ta, ktora jest teraz... moze pokazac swoje 3 skrywane pod maska oblicze, ktore Ciebie powali rowno na ziemie.

Natomiast obecnie głowa mówi jedno a serce drugie

powiem tak - cytujac fragmenty fimu "ognioodporny":
"Nie sluchaj sie glosu serca, to Ty masz je prowadzic"; "choc milosc mozna okazywac na wiele sposobow, slowa sa najczesciej odbiciem stanu duszy. Badz skory do sluchania, nie skory do mowienia i nie skory do gniewu".
Co do serii tysiaca pytan kotlujacych sie w Twojej glowie pt "dlaczego...", to uzyskasz odpowiedz na jakis tam zaledwie % z calosci. I to nie uzyskasz bezposrednio - jak ze sprawa odegrania sie - na pytania, ktore chcialbys Jej zadac i uslyszec odp od Niej. Odpowiesz sobie jedynie na swoje pytania.
Dostaniesz jedynie wskazowki, wytyczne a w najlepszym wypadku wylapiesz odpowiedz po kawalku miedzy slowami. I tu tez nie koniecznie od Niej ale od Waszych znajomych.
Co wiecej... odpowiedzi na swoje pytania znajdziesz tez po analizie sytuacji; caloksztaltu zwiazku, w ktorych Ona uspila Twoja czujnosc na pewne sprawy.
Przykladowo: piszesz, ze kiedys tam prosila Cie w placzu o kolejna szanse... DLACZEGO??? W takich sytuacjach znajdziesz odp i po kawalku ulozysz cala ukladanke... Nie odpowiadaj Nam a sobie.

24

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)
on1986 napisał/a:

Masz całkowitą racje i ja to wiem niestety. Natomiast obecnie głowa mówi jedno a serce drugie. Wiem, że trzeba czasu, aby się do tego przyzwyczaić, zaakceptować, pogodzić się z tym. Najchętniej położyłbym się spać i wstał dopiero wtedy, gdy mi przejdzie ? szkoda, że to nie takie proste. Pocieszający jest fakt, iż na forum mnóstwo osób ma, miało podobną sytuacje do mojej i jakoś prędzej czy później poradzili sobie z tym wiec i ja dam rade:-)

Mi to forum baardzo pomogło:) Na początku nie pisałam, tylko czytałam, chłonęłam mądrości:) Każdy czuję się pewniej jeśli widzi,że nie tylko on coś takiego przeżywa, a jak już widzi, że ludzie żyją po czymś takim, oddychają, ba! nawet są szczęśliwsi i w lepszych związkach to aż człowiek uśmiecha się pod nosem, z dnia na dzień co raz szerzej;) I tego życzę sobie i tobie:) Ja zaczęłam pisać na forum właśnie dlatego,żeby pokazać że po zerwaniu można żyć, ze człowiek to przejdzie:) Ja jestem wielką optymistką i dlatego tak na to patrzę. I życzę tego każdemu, a to forum jest na serio wielką pomocą i trzeba z tego korzystać:)

25

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Najbardziej złości mnie i wręcz doprowadza do szewskiej pasji ta OBOJĘTNOŚĆ. Fakt, że nie mamy żadnego kontaktu ? może to i lepiej łatwiej będzie zapomnieć. Kiedyś dawno temu na początku naszego związku, gdy jeszcze była bardzo zazdrosna o mnie stwierdziła, iż jeżeli będziemy mieli się kiedyś rozstać to nie chce zrywać ze mną kontaktu. A teraz sama to robi. Chyba sam ten FAKT boli najbardziej.

26 Ostatnio edytowany przez lilka19 (2013-01-27 20:15:32)

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Bo to tak jest:) Mój eks i ja jeszcze pół roku temu nie wyobrażaliśmy sobie,że można będzie się nie widzieć, nie rozmawiać, nie przytulić. Jak gadaliśmy kiedyś o tym co byśmy zrobili po zerwaniu, to obydwoje byliśmy zgodni,że na pewno będziemy mieć dobre relacje. phi! Ja teraz nie chcę go widywać, bo mnie to boli. A nasze relacje mogą być poprawne,ale nic poza tym. Zobojętniłam go:) Nie mam złych myśli o nim, nie jestem zła, po co? Żeby samej się w tym pogrążać? Co do obojętności twojej byłej- boli, ale tego nie zmienisz. W pewnym momencie ty sam zaczniesz być obojętny. Człowiek ma myśli,że rzuciłby się w ramiona, przytulił i wtedy byłoby dobrze. Na ile? Na godzinę, dwie, tydzień, a może miesiąc? Zobojętnienie to tarcza i za nią nie wejdziesz.

27

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Wiem, że to dość naiwne z mojej strony, ale postanowiłem, że jeszcze trochę ochłonę i po tzw. czasie ?separacji? spróbuje jeszcze raz skontaktować się z nią.  Faktycznie z dnia na dzień jest lepiej, zdarzają się dołujące dni, ale już zaczynam wyobrażać sobie życie bez niej. Choć dalej obojętność boli zaczynam oswajać się z tym stanem. Myślę, że może nie powinienem tego robić, ale wiem, że jeżeli nie spróbuje jeszcze raz nie podaruje sobie tego do końca życia.  Czasami mam wrażenie, iż lepiej by było gdyby mnie zdradziła zostawiła i odeszła do innego wtedy sytuacja byłaby inna czysta i jasna natomiast w obecnym stanie ciągle mam wrażenie i głupią nadzieje, że może przemyśli to zobaczy, że się zmieniłem i jakoś to poukładamy.

28

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

On1986 ..doskonale Cię rozumiem..mam takie same odczucia.. Czasami człowiekiem targa takie obezwładniajace uczucie lęku , straty , checi bycia z tym Kimś ,ze to jest straszne.. Nie wiem jak nazwać takie uczucie. Najgorsze też jest to ,że wciąz tez nie moge uwierzyć ,ze przestało mu zależeć , tym bardziej ,że On zawsze się bał więcej ,że ja odejde. A ja w swojej hustawce uczuć pisze do niego obrażajac Go , chcąc Go zranic bardziej niz On mnie zranił.. pogarszam sytuacje na amen.. Jak z tym wszystkim iść dalej ?????????????????

29

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Myślę, że obrażanie się nie jest żadnym wyjściem z sytuacji. Akurat w moim przypadku rozstanie przebiegło w sposób kulturalny ani ja ani ona nie obrażaliśmy się. Pomimo tego i tak boli jak cholera. Nawet, jeśli nic z tego nie będzie nawet biorąc pod uwagę fakt, iż Nikt tak bardzo mnie jeszcze w życiu nie zranił nie jestem w stanie robić jej za to wyrzutów. W sumie nikogo na silę się nie można przy sobie trzymać, bo taka pseudo miłość taki pseudo związek nie ma racji bytu i sensu istnienia. Co mam poradzić, jeżeli druga osoba tego nie czuje? Zabierać jej szczęście i unieszczęśliwiać swoim towarzystwem? Myślę, że nie tędy droga! Chce jedynie wiedzieć czy jest szansa naprawy, powrotu a zwyzywanie kogoś na koniec poprawiłoby mi tylko na chwile humor natomiast potem wiem, że żałowałbym tego. A dobijająca samotność i wszechogarniające uczucie straty MAM nadzieje, że minie życzę tego sobie i tobie. :-)

30

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

rozumiem Cie poniewaz, sam przechodze to samo. Tylko z tym ,ze to ja zostawilem i ten blad do mnie wrocil. Boli jak cholera poniewaz, staralem sie jak moglem a nic juz z tego nie wyszlo. Widzielismy sie tydzien temu i zrobilem ostateczny krok czyli roze, pierscionek i pytanie czy do mnie wroci... wiadomo jak to sie skonczylo. Teraz nie mamy kontaktu od paru dni ,bo zadecydowalem ,ze skooro nie chce mi dac szansy to usuwam sie z jej zycia. Pisala jeszcze dzien pozniej o zwyczajne sprawy typu egzamin , badani ale ja juz nie odpisalem. Dzisiaj mi sie snila... nie wiem jak sie pozbierac ale trzeba to bedzie zrobic. Bo inaczej my zostaniemy z tylu a one sobie poradza i to calkiem dobrze. Bo to MY zawinilismy. Owszem zawsze sa winy po obu stronach ale w ich mniemaniu to my zajebalismy cala sprawe i dlatego, latwiej jest im niz nam. Jezeli chcialby ktos pomóc to zapraszam do tego watku ostatnio sie troche wydarzylo ale jeszcze tego nie dopisalem. czytajcie od poczatku jesli mozecie!  http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1343956#p1343956

31

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Najgorsza jest świadomość czy da się coś jeszcze zrobić? Czy ta druga osoba ma wątpliwości? Dwie walczące ze sobą myśli w głowie ? chęć uszanowania decyzji i życie dalej oraz fakt, iż była może szansa a odpuściłem a teraz nie da się już nic zrobić.

32

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)
on1986 napisał/a:

Mam drobny kryzys! Myślałem, że jest coraz lepiej a tu lipa. Ogarnęła mnie taka samotność, nostalgia i chęć skontaktowania się z nią, że SZOK. Wiem muszę sobie zorganizować jakoś czas przestać myśleć wszystko analizować, ale jedno zrozumieć i wiedzieć, że trzeba a drugie to urzeczywistnić. Odnoszę wrażenie, iż trochę się użalam nad sobą, ale nie mogę OGARNĄĆ! Śmieszne, że dorosły człowiek zachowuje się czasami gorzej jak dziecko.

Oj, znam to.
Ja po rozstaniu jestem tydzień, rozstałam się z facetem w wyniku mojej decyzji, ale miałam w międzyczasie spory problem z pracą, która wiązało się z nim (nie, to nie była jego wina ni nic, długa historia), więc poczułam wtedy, właśnie wtedy, że bardzo mi go brakuje. Starałam się za wszelką cenę spróbować wrócić, spotkać się na neutrealnym gruncie, jako znajomi, by się wygadać. Mówił, że to kiepski pomysł, bo to da mi to fałszywą nadzieję. No i zaczęła się rozmowa, przez smsy rzecz jasna, nie chciał rozmawiać na żywo. W zasadzie nie chciał w ogóle rozmawiać, no ale z jakiegoś powodu odpisywał.
Oczywiście skończyło się fiaskiem i zdałam sobie sprawę, że podjęłam się totalnie bezsensownej próby ratowania czegoś, co umarło.
I nigdy już więcej nie spróbuję, nie będę się błaźnić.
Twoja historia jest zapewne inna (mój temat to ten o braku czułości), aczkolwiek piszesz, że przez zaniedbanie i brak wylewności odeszła. Ja odeszłam z podobnego w sumie powodu jak Twoja dziewczyna, ale "różnimy" się na pewno w szczegółach całej relacji.
W każdym razie wiem, co masz na myśli pisząc, że ogarnęła Cię pusta, chęć skontaktowania się.
Moim problemem było też to, że pomimo, iż nie mieszkam daleko od większego miasta, nie mogę sobie ot tak wyjść do ludzi, usiąść tam nad jeziorem i obserwować, co się dzieje wokół. Musiałabym dojechać samochodem, paliwo kosztuje (zwłaszcza jak się ma problemy z robotą, ale to już ogarniam też), drinka nie chlapnę, bo muszę autem wrócić. Stąd ogromna chęć skontaktowania się z byłym.
Nie znam Twojej dziewczyny, ale mój początkowo, parę dni wcześniej, dał mi swoiście do zrozumienia, że nie chce niby końca, koniec końców nie chciał wrócić, być może z Twoją dziewczyną jest podobnie - im więcej się odzywasz, tym ją to bardziej odstrasza.
Ja dałam sobie spokój.

33 Ostatnio edytowany przez trelemorele (2013-01-29 13:07:32)

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Ja tez doszedlem do takiego wniosku,ze jesli zrywamy kontakt ale mowia o nas jej przyjaciele , albo  rodzice dziewczyny  to nie pomaga. Bo ciagle jest o nas temat i to nic nie daje. Bo wtedy sie ciagle mysli, a nie ma nawet chwili wytchnienia ,zeby zatesknila. Teraz tez moze byc tak ,ze kobieta po rozstaniu czuje sie pewna bo poczula sie atrakcyjna i w ogole, nic ja nie ruszy bo najgorsze przezyla, tylko jak my sie pewnie ogarniemy ze swoim zyciem albo poniosa porazke to one beda chcialy wrocic ewentualnie sie skontaktowac. Ale wtedy juz bedzie za pozno... chyba?

34

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)
trelemorele napisał/a:

Ja tez doszedlem do takiego wniosku,ze jesli zrywamy kontakt ale mowia o nas jej przyjaciele , albo  rodzice dziewczyny  to nie pomaga. Bo ciagle jest o nas temat i to nic nie daje. Bo wtedy sie ciagle mysli, a nie ma nawet chwili wytchnienia ,zeby zatesknila. Teraz tez moze byc tak ,ze kobieta po rozstaniu czuje sie pewna bo poczula sie atrakcyjna i w ogole, nic ja nie ruszy bo najgorsze przezyla, tylko jak my sie pewnie ogarniemy ze swoim zyciem albo poniosa porazke to one beda chcialy wrocic ewentualnie sie skontaktowac. Ale wtedy juz bedzie za pozno... chyba?

Trelemorele do rzeczy!!!! lol
Jesli zrywamy/zostalismy porzuceni i czujemy sie mocno pokrzywdzeni z tego tytulu - pod warunkiem oczywiscie wyciagniecia wnioskow z tej porazki - to jesli ktos w Naszej obecnosci gadana temat Naszego zwiazku, trzeba stanowczo tego zabronic. A jak tak chce koniecznie pomemlac, to 500 m od nas.

Jest takie niepisane prawo, ze gdy facet rzuca - kobieta sie na nim msci, gdy jest odwrotnie, to czuje sie gora, jest wygrana... czy aby na pewno???
Moze tak, moze nie, ale... w mysl powiedzenia "partner jest zazdrosny o poprzednika a partnerka o nastepczynie".

ZONK? lol
Cos pewnie w tym jest... smile

Dalajlma kiedys powiedzial, ze "najwiecej zawdzieczamy tym, ktorzy Nas skrzywdzili".
I teraz idac dalej tym tropem - z mala nuta egoizmu smile...
gdy facet rzuca kobiete, Ona sie na Nim msci -bo facet jest gora, gdy jest odwrotnie, to Ona czuje sie "wygrana"...
noooo, bo w koncu partner jest zazdrosny o poprzednika a partnerka o nastepczynie... i to powiedzenie koncowe tez mozna odwrotnie przeczytac lol
A wtedy...

tylko jak my sie pewnie ogarniemy ze swoim zyciem albo poniosa porazke to one beda chcialy wrocic ewentualnie sie skontaktowac. Ale wtedy juz bedzie za pozno...

Biore poprawke na to, ze moge sie mylic
A jesli tak, to niech ktos mnie poprawi lol

35

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Ja uważam, że rozstanie boli zarówno jedną jak i drugą stronę ? jedyna różnica jest w intensywności tego stanu i czasu jego trwania. Osoba rzucająca stara się utwierdzić w swojej decyzji i myślę, że ogarnia się znacznie szybciej a porzucana to chyba kwestia indywidualna, ale zazwyczaj chyba trwa to znacznie dłużej.

36

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Mnie pomogło,kiedy wyobraziłam sobie,że On był tylko pewnym etapem w moim życiu.Przed Nim coś było i coś po Nim będzie smile.I będzie to lepsze,bo jestem o coś mądrzejsza smile

37

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)
słaba kobietka napisał/a:

Mnie pomogło,kiedy wyobraziłam sobie,że On był tylko pewnym etapem w moim życiu.Przed Nim coś było i coś po Nim będzie smile.I będzie to lepsze,bo jestem o coś mądrzejsza smile

Nie mamy wplywu na ludzi, ktorzy sie pojawiaja w Naszym zyciu ale mamy najwiekszy wplyw -poprzez wlasne decyzje - na to, czy w nim pozostana
Ot i cala filozofia big_smile

38

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Fakt ? tylko szkoda że zazwyczaj te decyzje i ich rezultat często nie zależy tylko od nas.

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)
słaba kobietka napisał/a:

Mnie pomogło,kiedy wyobraziłam sobie,że On był tylko pewnym etapem w moim życiu.Przed Nim coś było i coś po Nim będzie smile.I będzie to lepsze,bo jestem o coś mądrzejsza smile

Witam tu zgromadzonych smile

Czytam was, bo też mam te rozterki... rozstałam się niedawno z facetem, bo już czułam, że nie ma sensu tego ciągnąć, ale wciąż o nim myślę sad i tęsknię
słaba kobietka z takim podejściem to wcale nie taka słaba jesteś smile
też chciałabym jak Ty...
tylko ile to jeszcze będzie trzymać...?

40

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Musze się z wami czymś podzielić. W moich całych zawirowaniach uczuciowych zaczynało być naprawdę lepiej, ale jak można się domyślić znowu nastał etap sieczki w mózgu. Mianowicie już zaczynałem się przyzwyczajać do myśli życia bez niej do braku w ogóle żadnego kontaktu nie było rewelacyjnie, ale lepiej. Do momentu, gdy to ona sama nawiązała kontakt teoretycznie głupota niby nic - konkretnie pytała o zgubioną książkę. NA 80 % (pozostawiam sobie margines błędu ?) nie było możliwości, aby ona u mnie się znajdowała rozmowa normalna można nawet by ująć formalna. Moja głupia świadomość a raczej podświadomość zaczęła działać. Wiem, że to nic nie znaczy, że to głupota, ale, po jakiego grzyba stwierdza, że nie chce mieć żadnego kontaktu a potem sama o jakąś głupotę się pyta hmmm?   Nie powiem w jakiś dziwny sposób byłem zadowolony z tych kilku zdawkowych słów z tej krótkiej wymiany zdań ? głupie nie! A co do tego ? od jakiegoś czasu jestem użytkownikiem osławionego pozytywnie i negatywnie FACEBOOKA. CO tak naprawdę nie pasuje do mnie, bo kiedyś się zarzekałem, że nie jest mi w ogóle potrzebny i go nie założę. I tu kolejna głupota. Zaprosiłem ja do znajomych a ona przyjęła zaproszenie. I znowu się zaczyna, ? po co przyjmuje zaproszenie jak teoretycznie chce zerwać kontakt i nie mieć nic wspólnego ze mną. Wiem, że to rozkminka rodem z podstawówki:, czemu przyjęła, czemu nie? Ale strasznie namieszało mi to w głowie ? po raz kolejny. Wiem też, iż nie ma, co pochopnych wniosków wyciągać z tak trywialnego zachowania, ale tak uważa moja rozsądna i logiczna część mózgu a ta druga jest jakoś dziwnie zadowolona i już zaczyna snuć teorie spiskowe. Co wy o tym sądzicie?

41

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

wez wyloguj sie z facebooka ,  zniknij , nie odpisuj , nie reaguj ...to tylko budzi nadzieje..gdyby zmienila zdanie i chciala naprawic wszystko stanie u Twoich drzwi..a reszta jest po to ,zeby sie zywic Twoimi emocjami..i sprawdza czy jeszcze czekasz z biciem serca....manipulanci..

on1986 napisał/a:

Musze się z wami czymś podzielić. W moich całych zawirowaniach uczuciowych zaczynało być naprawdę lepiej, ale jak można się domyślić znowu nastał etap sieczki w mózgu. Mianowicie już zaczynałem się przyzwyczajać do myśli życia bez niej do braku w ogóle żadnego kontaktu nie było rewelacyjnie, ale lepiej. Do momentu, gdy to ona sama nawiązała kontakt teoretycznie głupota niby nic - konkretnie pytała o zgubioną książkę. NA 80 % (pozostawiam sobie margines błędu ?) nie było możliwości, aby ona u mnie się znajdowała rozmowa normalna można nawet by ująć formalna. Moja głupia świadomość a raczej podświadomość zaczęła działać. Wiem, że to nic nie znaczy, że to głupota, ale, po jakiego grzyba stwierdza, że nie chce mieć żadnego kontaktu a potem sama o jakąś głupotę się pyta hmmm?   Nie powiem w jakiś dziwny sposób byłem zadowolony z tych kilku zdawkowych słów z tej krótkiej wymiany zdań ? głupie nie! A co do tego ? od jakiegoś czasu jestem użytkownikiem osławionego pozytywnie i negatywnie FACEBOOKA. CO tak naprawdę nie pasuje do mnie, bo kiedyś się zarzekałem, że nie jest mi w ogóle potrzebny i go nie założę. I tu kolejna głupota. Zaprosiłem ja do znajomych a ona przyjęła zaproszenie. I znowu się zaczyna, ? po co przyjmuje zaproszenie jak teoretycznie chce zerwać kontakt i nie mieć nic wspólnego ze mną. Wiem, że to rozkminka rodem z podstawówki:, czemu przyjęła, czemu nie? Ale strasznie namieszało mi to w głowie ? po raz kolejny. Wiem też, iż nie ma, co pochopnych wniosków wyciągać z tak trywialnego zachowania, ale tak uważa moja rozsądna i logiczna część mózgu a ta druga jest jakoś dziwnie zadowolona i już zaczyna snuć teorie spiskowe. Co wy o tym sądzicie?

42 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2013-02-02 21:07:50)

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Moi drodzy,codziennie widuję mojego byłego kochanka.Codziennie z nim pracuję.Codziennie walczę.I codziennie sama z sobą wygrywam.Bo mam swoją godność.
Nie pozwalam,by kosztem moich uczuć podbudowywał dalej swoje wątłe ego.

43

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

JA to rozumiem, aż za bardzo -  tylko dlaczego jest mi tak źle z tym ?

44

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Bo tak być musi.Wszyscy tak mamy.Ale to mija na szczęście.A z tym fb,to nie jest nic ważnego,ani wielkiego...

45

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Chce się z wami czymś podzielić. Długo się zastanawiałem czy walczyć o tę miłość? czy próbować? podjąłem decyzje, że TAK spróbowałem i znowu zostałem olany!!!!!. Bolało jak cholera o wiele bardziej jak na początku - najgorsze jest uczucie odrzucenia. Ale ten fakt uświadomił mi sytuacje, nadszedł chyba czas żebym się wreszcie ogarnął wziął się za siebie i przestał oglądać się do tyłu w przeszłość i zaczął żyć nowym życiem a nie nadziejami. Fajnie się to pisze zobaczymy jak wyjdzie w praktyce. Jednocześnie cieszę się, że spróbowałem, ale nikogo do uczucia się nie zmusi i nie ma to sensu. Staram się podchodzić do tego rozstania, jako nauczki na przyszłość, myślę, że dużo z niego wyciągnąłem. Znalazłem fajny cytat, który szczerze do mnie przemawia:

? Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu.?

Mam nadzieje, że z czasem i ja i wy wszyscy można powiedzieć porzuceni będziemy szczęśliwi a z poprzednich związków wyciągniemy tylko to, co najlepsze. Tego wam i sobie życzę:-)

46

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Mam do was pytanie? Ponieważ odnoszę dziwne wrażenie - czego? sam do końca nie wiem czego? obecnie po zaakceptowaniu rozstania i pogodzeniu się z tym ( przynajmniej tak mi się wydaje) nie chce utrzymywać żadnego kontaktu z Byłą kobietą tym bardziej iż ona doskonale sobie radzi i jest już w nowym związku. Ja natomiast dalej odczuwam poczucie osamotnienia i leku przed byciem samym a konkretnie przed samotnością, że nie poznam już takiej kobiety, że już nigdy się nie zakocham jest to bardzo dziwne . Nie chce do Niej wracać ale na 100% jeszcze się nie wyleczyłem i czasami myślę o nas, sam nie wiem dlaczego nie chce tego bo to tylko komplikuje mój stan emocjonalny ale jakoś samo to wychodzi. Nie zamierzam też na razie mieszać się w żadne związki do puki nie będę pewny że można tak to nazwać wyleczyłem się z poprzedniego w 100% ponieważ z waszych postów dowiedziałem się że z takich znajomości (zawieranych bezpośrednio po rozstaniu)nic dobrego nie wynika. Ja to u was przebiegało ? czy po takim rozstaniu i akceptacji tego stanu dalej targały wami uczucia? Staram się skupić na sobie i zająć myśli ale śmieszne bo ciągle mam przed oczyma zdjęcie które widziałem tzn byłej tulącej się do nowego faceta zadowolonej i uśmiechniętej z maślanymi oczami ! NIE CHE MI ONO WYJŚĆ Z GŁOWY ! - wiem że to jest bez sensu. Szczerze to nie winie jej za to. Jeżeli jest szczęśliwsza i lepiej jej się będzie żyło beze mnie - TO PROSZĘ BARDZO ! Tylko zastanawiam się ciągle kiedy ja będę szczęśliwy - bo jak na razie jest z tym krucho .

47 Ostatnio edytowany przez mationi86 (2013-02-11 19:27:05)

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

witaj

Mam dokladnie taki sam problem jak ty tylko ze moje rozstanie wygladalo bardziej hardcorowo bo od razu pojawiła się osoba trzecia. nie miałem dla niej tyle czasu co on , nie kupowałem jej kwiatów bez okazji i czasami wolałęm spędzić czas z kolegami odstresować sie przy piwku niż z nią i to wszystko złożyło się na nasze rozstanie. Kocham ja nad życie ale tak jak ty zrozumiałem ze nie mogę jej zatrzymać na siłe i wolę zeby była szcześliwa z nim niż meczyła się ze mną. Myślę ze jest to dojżałe podejście, ale tak jak mówisz łatwo się mówi. Od naszego rozstania minely juz 3 msc a dziś wszedłem na gg ( na telefonie bo z innych ja skasowałem) i zobaczyłem opis "kocham" znowu zaczeło się to samo rozpamietywanie rozdrapywanie . Mi ex podczas rozstania powiedziała okropne rzeczy. Musiałem wyjechać zarabiać pieniądze na nas , moją chorą siostrę i dodatkowo jeszcze sobie dorabiałem. Powiedziała ze pieniadze to dla mnie wszystko i jestem z nia tylko dlatego ze nie znajde sobie innej. Byłem taki jak ty w okazywaniu uczuć bardzo oporny. Teraz wiem że jak znajde kobietę swojego życia to co dziennnie będe jej mówił ze ja kocham i kupował jej kwiaty.

Jeżeli chodzi o to co mi pomogło to trzy rzeczy:
- siłownia
- forum
- spotykanie się z dzeiwczynami ale nie w celu rozpoczęcia nowego związku ale podbudowania swojej wartości. Nie dawałem ani nie oczekiwałem od nich żadnej nadzieji na związek po prostu pogadać pośmiać sie to wszystko.

Co prawda na początku pierwsze 2 spotkania był dramat nie potrwafiłem się zachowywać normalnie wszystko wygladało sztucznie i raz zaczołem o niej mówić ale z kolejnymi bylo już coraz łatwiej nawet zaczołem sypać zartami z rękawa jak to ja potrafię smile

też mam podobny problem że wydaje mi się ze nie pokocham już nikogo tak jak ją ale mam nadzieje że czas pomoże. Niektórzy koledzy w związkach mówią mi że mi zazdroszczą i może trzeba spojżeć na to z tej strony smile


acha i jeszcze sporo ostatnio słucham muzyki ale tak naprawde słucham nie dzwięków tylko słów to też pomaga wiele zrozumieć

http://www.youtube.com/watch?v=pJEk5WbPZww

48

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Co do muzyki , słów i dźwięków to bardzo podoba mi się ten kawałek i pomaga
http://www.youtube.com/watch?v=5E-k1LYpuxs

Natomiast co mnie dręczy - jakoś średnio potrafię sobie poradzić z paroma rzeczami tzn o seksie już nie będę wspominał bo cholernie mi go brakuje ale chodzi o zwykłą czułość. Chwile leżenia razem w łóżku myślenia o głupotach, zwykłej rozmowy, dotyku drugiej osoby patrzenia sobie w oczy (jakoś strasznie sentymentalny się zrobiłem). Po prostu kontaktu z drugą osobą przytulenia, pocałunku nie wiem jak wam ale strasznie mi tego brakuje i ciężko mi znaleźć jakiś można by rzec substytut. Mam nadzieje że z czasem to minie lub znajdę kobietę z którą będę mógł znowu się związać ale podejrzewam że do tego jeszcze długa droga. Jak wy sobie radzicie z takimi problemami próbuje na wszystkie sposoby jakoś zagłuszać na razie w sobie takie emocje bo od razu pojawiają się wspomnienia i jest średnio.

49

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Czy wy też macie walentynkowego doła poprzeplatanego wspomnieniami z tego okresu ? czy tylko mnie dopadło?

50

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

mam to samo stary

widze ze bardzo podobnie przezywasz to co ja

http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1326316#p1326316  przeczytaj moj watek ehhhh

zastanawiam sie czy nie napisac jej sms dzis albo jutro ale wiem ze nie odpisze i to nic nie da sad

51

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

powiedzcie czemu ? gdy ja zaczynałem sobie wszystko układać w głowie gdy zaczynałem widzieć światełko w tunelu ONA odzywa się w sprawie jakiś głupot a mi zaczyna wszystko wracać ;-( wiem że to głupoty że to nic nie ma znaczenia ale jakoś samoczynnie znowu zaczyna mi się pojawiać w głowie ! nie chce tego i mam tego dość !

52

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

A moze po prostu zmobilizuj silna wole i nie odpowiadaj jej na te glupotki. Bedzie ciezko, ale moze wtedy dojdzie do niej, ze skoro nie chce o powaznych sprawach rozmawiac to nie powinna zawracac Ci glowy gluptami? U mnie bylo troche inaczej, bo moj jm uwielbial mnie prowokowac spektakularnie. Jesli ja dluzszy czas milaczalam, to potrafil przyslac maila w ktorym opisywal jak to sie powiesic chcial (nie, nie przeze mnie, tylko dlatego ze finansowo nie wyrabia;)) i obcy czlowiek go prawie sila z drzewa sciagnal i wiem o tym tylko ja, on i ten obcy czlowiek. No i jeszcze mi zdjecia szyi ze sladami po sznurze przyslal wink tylko ze on nienormalny troche jest i pisal do mnie, zeby mi nerwy ruszyc... Ale sposob byl taki sam... przestalam reagowac na glupie wiadomosci i odpowiadalam tylko na te rzeczowe, proste, konkretne. Moze Twoja byla lubi wiedziec co sie dzieje u Ciebie (stad przyjecie zapr do znajomych?) Ja unikam zaproszen nawet od wspolnych znajomych z moim jm. A moze laskocze ja swiadomosc tego, ze mimo ze Cie zdeptala, Ty jestes gotow odpowiedziec na kazda glupotke. To troche niebezpieczne, bo w ktoryms momencie moze jej sie to za bardzo spodobac i zacznie (nie wiem, takie moje luzne mysli) robic Ci nadzieje, bo bedzie jej milo, ze ciagle jest wazna dla Ciebie... ale jak jej sie zabawa znudzi to znow Cie oleje...
Daleko mi do psychologa, ale doradzalabym obciecie kontaktow radykalne.

53

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)
on1986 napisał/a:

Co do muzyki , słów i dźwięków to bardzo podoba mi się ten kawałek i pomaga
http://www.youtube.com/watch?v=5E-k1LYpuxs

Natomiast co mnie dręczy - jakoś średnio potrafię sobie poradzić z paroma rzeczami tzn o seksie już nie będę wspominał bo cholernie mi go brakuje ale chodzi o zwykłą czułość. Chwile leżenia razem w łóżku myślenia o głupotach, zwykłej rozmowy, dotyku drugiej osoby patrzenia sobie w oczy (jakoś strasznie sentymentalny się zrobiłem). Po prostu kontaktu z drugą osobą przytulenia, pocałunku nie wiem jak wam ale strasznie mi tego brakuje i ciężko mi znaleźć jakiś można by rzec substytut. Mam nadzieje że z czasem to minie lub znajdę kobietę z którą będę mógł znowu się związać ale podejrzewam że do tego jeszcze długa droga. Jak wy sobie radzicie z takimi problemami próbuje na wszystkie sposoby jakoś zagłuszać na razie w sobie takie emocje bo od razu pojawiają się wspomnienia i jest średnio.

On 1986 masz racje tego brakuje najbardziej !!!! i jak wyobraznia pokazuje inna*innego w ramionach naszych byłych oblubieńców to jak wbijanie noża po raz setny...NIE MYSLEĆ , NIE MYSLEĆ....

54

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

prosto sie mowi nie myśleć ja już 3 miesiąc się męcze.
pierwszy miesiąc alkohol psychotropy żeby zapomnieć - nie pomogło
drugi miesiąc wyzalanie sie nieznanym mi osobom ryczenie dzien w dzien - nie pomoglo
teraz pracuje nad soba staram sie jak najbardziej być aktywny nie nudzić sie nie myśleć to pomaga ale jak tylko na chwile cos mi ja przypomi np piosenka jakie wspomnienie jakies miejsce to jest masakra. czasami musze isc do lazienki w pracy zeby  sie ogarnać bo mi lzy same leca a w pracy popelniam takie bledy ze wszyscy na mnie krzywo patrza ehhhh sad

cały czas myślę czy wyjazd za granicę nie będzie złym rozwiązaniem - nic mnie tu już nie trzyma

a jak bym zobaczył była z innym to bym chyba się zapadł pod ziemię - czuję się jak nie mężczyzna bo wiele razy sobie to wyobrażałem że ich zobaczę razem i wiem że opuszczę głowę w dół i przejdę bokiem słysząc ich śmiech ....

55

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

i mam nawrót choroby - bo inaczej tego stanu nie da się chyba opisać. Wkrada się we wszystkie zakamarki życia i całkowicie obezwładnia ;-( Znowu pulsująca myśl a raczej obraz byłej w głowie doprowadza mnie do szału! Dlaczego człowiekowi jest tak trudno wytrwać w raz podjętej decyzji i obranej drodze ? Czemu jesteśmy tacy słabi ? (przynajmniej ja)

56

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)
on1986 napisał/a:

i mam nawrót choroby - bo inaczej tego stanu nie da się chyba opisać. Wkrada się we wszystkie zakamarki życia i całkowicie obezwładnia ;-( Znowu pulsująca myśl a raczej obraz byłej w głowie doprowadza mnie do szału! Dlaczego człowiekowi jest tak trudno wytrwać w raz podjętej decyzji i obranej drodze ? Czemu jesteśmy tacy słabi ? (przynajmniej ja)

To ja mam chroniczna ta chorobę, wciaż wariuję , zero zainteresowania czyms innym , brak checi do zycia..Wczoraj z Nim rozmawiałam przez telefon ..masakra , starałam sie mówic normalnie ,ale głos mi sie łamał...Musiałam nadmienić ,ze nie przestaje sie kochac z dnia na dzień ..zapanowała cisza...ja sie łudzę ,ale czuje ,ze On cos wciaz czuje ,tylko wszystko sie tak zagmatwało ,ze szok..Pierwszy raz od 3 miesiecy z Nim rozmawiałam rzeczowo i spokojnie,, On urazony ja urazona ..kurcze cos zpiepszylismy ...jezu dlaczego nie da sie tego cofnąć ??

57

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

wyjęłaś mi to z ust a raczej z głowy      "jezu dlaczego nie da sie tego cofnąć ??"   w sumie już pogodziłem się z faktem że nie naprawi się już tych relacji w taki sposób jaki bym chciał ale to nie neguje faktu że serce wciąż krwawi !

58

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)
on1986 napisał/a:

wyjęłaś mi to z ust a raczej z głowy      "jezu dlaczego nie da sie tego cofnąć ??"   w sumie już pogodziłem się z faktem że nie naprawi się już tych relacji w taki sposób jaki bym chciał ale to nie neguje faktu że serce wciąż krwawi !

On 1986 może trzeba czekać ?? Może Oni z czasem sie zoorientuja co utracili ?? jak kochali to chyba tak nie zapomina sie  łatwo , przeciez sie porównuje ...nie wiem kurcze nie wiem...jestem w matni...Ten ból jest nie do wytrzymania...I ta bezsilność jest straszna , straszna....

59

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

bezsilność i uczucie odrzucenia chyba są najgorsze w tych całych naszych perypetiach z byłymi partnerami . Gdzieś głęboko myślę podobnie jak ty - jeżeli kochali to nie tak łatwo to zapomnieć przecież każdy popełnia błędy i ma do tego prawo ! może wreszcie się ogarną . Ale szczerze z całych sił chce tą myśl zdusić w zarodku bo wiem i jestem pewien że to ONA ( to złudne uczucie nadziei na powrót) spowoduje więcej cierpienia i komplikacji niż pożytku - tylko szkoda że to nie jest takie łatwe i ciągle wraca.

60

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

A może My za bardzo idealizujemy Ich ?? Moze pamietamy tylko wybiórczo ??  Moze czas zapomnieć z Kims nowym ??  Ja juz nie wiem...zabija mnie to wszystko wciąż gdybanie ..a to chyba droga do nikąd...

61

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

jeżeli chodzi o idealizacje to przynajmniej ja - chyba jeszcze trochę ale już zaczynam to rozumieć i dostrzegać to uważam że to pierwszy krok do obiektywnego spojrzenia. Na kogoś nowego chyba jeszcze nie jestem gotowy kolokwialnie mówiąc jeszcze nie ostygłem po ostatni związku wciąż mam czkawkę związaną z nim więc to chyba byłby zły pomysł. Myślę że  zarówno ty jak i ja musimy niestety przejść przez te wszystkie etapy naszego emocjonalnego odwyku od byłych połówek przez te gdybania, bezsilności i powroty tych uczuć . Inaczej nie da się chyba z tym poradzić ;-( czasami uświadamiam sobie że takie powracanie do przeszłości to droga do nikąd że to marnowanie życia wtedy mam nowy zastrzyk energii chce mi się żyć jest lepiej a najgłupsze jest to że wystarczy byle głupie wspomnienie aby zakłócić ten wewnętrzny spokój i znowu zaczyna się rozkmninka! co by było gdyby? mam nadzieje że czas dalej będzie pomagał i niedługo i ty i ja ogarniemy się definitywnie i po prostu zaczniemy żyć normalnie ;-)

62

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)
on1986 napisał/a:

jeżeli chodzi o idealizacje to przynajmniej ja - chyba jeszcze trochę ale już zaczynam to rozumieć i dostrzegać to uważam że to pierwszy krok do obiektywnego spojrzenia. Na kogoś nowego chyba jeszcze nie jestem gotowy kolokwialnie mówiąc jeszcze nie ostygłem po ostatni związku wciąż mam czkawkę związaną z nim więc to chyba byłby zły pomysł. Myślę że  zarówno ty jak i ja musimy niestety przejść przez te wszystkie etapy naszego emocjonalnego odwyku od byłych połówek przez te gdybania, bezsilności i powroty tych uczuć . Inaczej nie da się chyba z tym poradzić ;-( czasami uświadamiam sobie że takie powracanie do przeszłości to droga do nikąd że to marnowanie życia wtedy mam nowy zastrzyk energii chce mi się żyć jest lepiej a najgłupsze jest to że wystarczy byle głupie wspomnienie aby zakłócić ten wewnętrzny spokój i znowu zaczyna się rozkmninka! co by było gdyby? mam nadzieje że czas dalej będzie pomagał i niedługo i ty i ja ogarniemy się definitywnie i po prostu zaczniemy żyć normalnie ;-)

Masz rację..ja własnie po tej rozmowie się rozwaliłam na nowo....nie mogłam spać , znowu powróciły nadzieje.. płonne..ehh  Ja zaczęłam się z Kims spotykać , musiałam odreagować , przytulic sie , pogadać..taak niestety to nie On, porownania dominują..Ale jest spokojnym facetem , czuje sie bezpieczna i zaczynam myslec o nim ciepło..może to lek ?? może znajde ukojenie ?? na razie przyjażń ,a potem okaże się...

63

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Bezsilnosc, idealizacja, poczucie odrzucenia, przyjmowanie na siebie winy za rozpad zwiazku, "spitolenia" smile pewnch spraw jest dzialaniem toksycznym, destrukcyjnym. Byc moze - swiadomie lub tez nie w takich relacjach byliscie.
Tego na pierwszy rzut oka nie idzie wyczuc jak i sam partner nie ma tej pelnej swiadomosci, ze jest toksykiem lub ma takowe zapedy. To jest objaw, ktory chyba najlepiej pasuje pod pojecie efektu odstawienia jak to ma miejsce z alkoholem czy narkotykami.
Nie jestesmy jedynymi - bo tez to przerabialem, ktorzy to przechodza i tak sie czuja czy tez to odczuwaja.
Pozwole sobie tutaj przytoczyc bardzo konkretna i sensowna wypowiedz psychologa wlasnie o tej tematyce poczucia ostawienia "leku", zerwania z "nalogiem"

Toksyczne związki są bardzo uzależniające, są jak narkotyk. Twoja separacja - o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie -  jest jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co was uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania związku Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Twojej partnerki. Teraz brakuje Ci po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadawał Twojemu życiu kierunek. Teraz jest czas, żebyś rozpoczął swoje życie na nowo...

Odczucia zalamania, gorszej "jakosci" Naszej osobowosci, ktore sa oznaka stania na progu u drzwi zwanych depresja sa jej poczatkowym stadium. Z tym trzeba walczyc, by nie popasc w dlasze, negatywne w skutkach skrajnosci. Jak to mi ktos tu kiedys powiedzial "wyjdziesz z tego z twarza ale skopanym tylkiem", booooooo

Toksyczny, oparty na uzależnieniu związek często się rozpada. Mężczyzna, albo nie mogąc znieść ciągłej dominacji kobiety i z chęci odzyskania kontroli nad własnym życiem, albo po tym, jak ją skutecznie upokorzył, odczuwając do niej niechęć i brak szacunku ? odchodzi. Inicjatorką rozstania bywa też kobieta, która nie może już dłużej wytrzymać zadawanych przez mężczyznę cierpień, rozczarowana tym, że jej całkowite poświęcenie się związkowi zostało niedocenione i że jej wysiłki, by partner się zmienił, nie przyniosły żadnych efektów.

Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że po takiej nauczce kobieta, dotknięta syndromem ?kochania za bardzo? zdrowieje - nie ma mężczyzny, to nie ma uzależnienia. Niestety, tak nie jest. Po pierwsze, gdy toksyczny związek się rozpada, cierpienie kobiety trwa nadal. Teraz dopiero przeżywa prawdziwe katusze. Na przemian odczuwa złość, wręcz nienawiść do swojego ex oraz tęsknotę, połączoną z nadzieją, że znowu będą razem. Jej życie znów przepełnia mężczyzna, choć nieobecny ciałem, to obecny duchem. Nie jest w stanie normalnie funkcjonować, odczuwać żadnej przyjemności, robić żadnych planów - wciąż myśli o nim. Często jej obsesja prowadzi do prób nawiązywania kontaktu, różnych rodzajów agresji, śledzenia go, niekiedy do błagalnych próśb o powrót. Jeśli mężczyzna wciąż jest od kobiety uzależniony, bywa, że po jakimś czasie rozłąki ponownie do siebie wracają i na nowo rozpoczynają swój toksyczny ?taniec?.

Jest też inny scenariusz ? kobieta, by przerwać swoje cierpienie, tworzy nowy związek. Niestety, jeśli nie zrozumiała swojego syndromu, to najprawdopodobniej znów w nim będzie ?kochać za bardzo? i uzależniać się od mężczyzny. Jej głód miłości wciąż przecież nie został zaspokojony, a lęk przed samotnością stłamszony. Nałóg rozwija się, tylko narkotyk zmienił swoją fizyczną postać.

Kobieta, która uświadomiła sobie swoje uzależnienie od mężczyzny, zrobiła już pierwszy krok. Pojęła, dlaczego tak naprawdę jest nieszczęśliwa i że droga do wyzdrowienia jest tylko jedna ? mozolna praca nad sobą. Mozolna i bardzo trudna, ponieważ gdy na nią wstąpi, co i raz dopadają ją wątpliwości, czy jest ona słuszna.

Nie da sie jednak ukryc, ze bez owijania w bawelne cos w tym jest...

64

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Człowiek, który kurczowo trzyma się przeszłości umiera powoli każdego dnia.

-Lepiej jest żyć. Ja chcę żyć.

Tego samego wam życzę.

65

Odp: Jak żyć ? (Panie premierze heee !)
bags napisał/a:

Bezsilnosc, idealizacja, poczucie odrzucenia, przyjmowanie na siebie winy za rozpad zwiazku, "spitolenia" smile pewnch spraw jest dzialaniem toksycznym, destrukcyjnym. Byc moze - swiadomie lub tez nie w takich relacjach byliscie.
Tego na pierwszy rzut oka nie idzie wyczuc jak i sam partner nie ma tej pelnej swiadomosci, ze jest toksykiem lub ma takowe zapedy. To jest objaw, ktory chyba najlepiej pasuje pod pojecie efektu odstawienia jak to ma miejsce z alkoholem czy narkotykami.
Nie jestesmy jedynymi - bo tez to przerabialem, ktorzy to przechodza i tak sie czuja czy tez to odczuwaja.
Pozwole sobie tutaj przytoczyc bardzo konkretna i sensowna wypowiedz psychologa wlasnie o tej tematyce poczucia ostawienia "leku", zerwania z "nalogiem"

Toksyczne związki są bardzo uzależniające, są jak narkotyk. Twoja separacja - o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie -  jest jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co was uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania związku Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Twojej partnerki. Teraz brakuje Ci po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadawał Twojemu życiu kierunek. Teraz jest czas, żebyś rozpoczął swoje życie na nowo...

Odczucia zalamania, gorszej "jakosci" Naszej osobowosci, ktore sa oznaka stania na progu u drzwi zwanych depresja sa jej poczatkowym stadium. Z tym trzeba walczyc, by nie popasc w dlasze, negatywne w skutkach skrajnosci. Jak to mi ktos tu kiedys powiedzial "wyjdziesz z tego z twarza ale skopanym tylkiem", booooooo

Toksyczny, oparty na uzależnieniu związek często się rozpada. Mężczyzna, albo nie mogąc znieść ciągłej dominacji kobiety i z chęci odzyskania kontroli nad własnym życiem, albo po tym, jak ją skutecznie upokorzył, odczuwając do niej niechęć i brak szacunku ? odchodzi. Inicjatorką rozstania bywa też kobieta, która nie może już dłużej wytrzymać zadawanych przez mężczyznę cierpień, rozczarowana tym, że jej całkowite poświęcenie się związkowi zostało niedocenione i że jej wysiłki, by partner się zmienił, nie przyniosły żadnych efektów.

Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że po takiej nauczce kobieta, dotknięta syndromem ?kochania za bardzo? zdrowieje - nie ma mężczyzny, to nie ma uzależnienia. Niestety, tak nie jest. Po pierwsze, gdy toksyczny związek się rozpada, cierpienie kobiety trwa nadal. Teraz dopiero przeżywa prawdziwe katusze. Na przemian odczuwa złość, wręcz nienawiść do swojego ex oraz tęsknotę, połączoną z nadzieją, że znowu będą razem. Jej życie znów przepełnia mężczyzna, choć nieobecny ciałem, to obecny duchem. Nie jest w stanie normalnie funkcjonować, odczuwać żadnej przyjemności, robić żadnych planów - wciąż myśli o nim. Często jej obsesja prowadzi do prób nawiązywania kontaktu, różnych rodzajów agresji, śledzenia go, niekiedy do błagalnych próśb o powrót. Jeśli mężczyzna wciąż jest od kobiety uzależniony, bywa, że po jakimś czasie rozłąki ponownie do siebie wracają i na nowo rozpoczynają swój toksyczny ?taniec?.

Jest też inny scenariusz ? kobieta, by przerwać swoje cierpienie, tworzy nowy związek. Niestety, jeśli nie zrozumiała swojego syndromu, to najprawdopodobniej znów w nim będzie ?kochać za bardzo? i uzależniać się od mężczyzny. Jej głód miłości wciąż przecież nie został zaspokojony, a lęk przed samotnością stłamszony. Nałóg rozwija się, tylko narkotyk zmienił swoją fizyczną postać.

Kobieta, która uświadomiła sobie swoje uzależnienie od mężczyzny, zrobiła już pierwszy krok. Pojęła, dlaczego tak naprawdę jest nieszczęśliwa i że droga do wyzdrowienia jest tylko jedna ? mozolna praca nad sobą. Mozolna i bardzo trudna, ponieważ gdy na nią wstąpi, co i raz dopadają ją wątpliwości, czy jest ona słuszna.

Nie da sie jednak ukryc, ze bez owijania w bawelne cos w tym jest...

Bags ..ja Cie poprostu KOCHAM !! czytam Twoje wypowiedzi tutaj na portalu i uważam ,że powinienes byc okrzykniety lokalnym GURU !!!

Posty [ 1 do 65 z 135 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak żyć ? (Panie premierze heee !)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024