Nowotwór Bliskiej Mi Osoby... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 73 ]

Temat: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Chciałabym podzielić się moją historią związaną z nowotworem bliskiej mi osoby.

Rok temu poznałam wspaniałego faceta za tydzień nasza rocznica i w naszym związku towarzyszy nam właśnie nowotwór z którym męczy się mój chłopak już od kilku lat. Kiedy zachorował był mniej więcej w moim wieku, dopiero co wyjechał do UK w jego domu się nie przelewało więc kiedy znajomy załatwił mu tam pracę nie zastanawiał się nad niczym od razu wyjechał, jednak nie minęło dwa miesiące a on zaczął czuć się źle. Szef załatwił mu wizytę u lekarza był tam z nim. Lekarz, ponieważ węzły chłonne były powiększone, podejrzewał anginę czy coś w tym stylu i polecił aby chłopak wrócił do Polski i tu na miejscu poszedł do lekarza.
Jeszcze tego samego dnia D. siedział już w samolocie. Następnego dnia po powrocie do Polski udał się do swojej lekarki rodzinnej, po przebadaniu i wypytaniu o wszystkie szczegóły pani doktor skierowała D. do szpitala nie mówiąc czemu on też nie pytał (pani doktor kiedy kierowała go do szpitala od razu podejrzewała raka sama zmagał się z tą chorobą i niestety zmarła równo rok po skierowaniu mojego D. do szpitala). W szpitalu zatrzymano go na kilka dni na obserwacje, zrobiono biopsję i inne badania. D. nawet nie pytał lekarzy o co chodzi zgadzał się na wszystkie badania itp ponieważ bardzo źle się czuł i chciał wiedzieć co mu jest. Jednak lekarze milczeli kiedy pytał o wyniki. Leżał w szpitalu już od tygodnia kiedy jego starszy brat przyjechał kolejny raz w odwiedziny D. zapytał czy on coś wie czemu nadal jest w szpitalu i w ogóle cokolwiek. Wtedy jego brat powiedział "Jak to nie wiesz czemu tu leżysz??" D. potwierdził, że nie wie wtedy jego brat odpowiedział "Lekarze nic ci nie powiedzieli? Ty masz raka" od tamtej pory dla D. wszystko się zmieniło żył niby normalnie, ale operacje, chemie, różnego rodzaju zabiegi. Był silny bo chciał żyć mimo, że kilka razy przechodził załamania, jednak nigdy się nie poddawał. W końcu poznaliśmy się, tego samego dnia dowiedziałam się od jego kuzyna, że on choruje, później D. sam szukał ze mną kontaktu kiedy tylko znalazł ten kontakt od razu powiedział, że jest chory i że nie oczekuje ode mnie litości, ale mówi mi o tym bo chce żebym wiedziała żebym była świadoma bo bardzo mu się spodobałam i zależy mu na tej znajomości, powiedział, że chyba czuje coś do mnie ale jeszcze nie wie co to dokładnie za uczucie, znaliśmy się krótko kiedy zostaliśmy parą, związałam się z nim z miłości pokochałam go można powiedzieć od pierwszego wejrzenia, staram się być dla niego wsparciem jak tylko mogę. Teraz już żadna chemia, operacje nie są w stanie mu pomóc, pozostały jedynie jakieś drobne zabiegi dzięki którym jego organizm będzie mógł funkcjonować w miarę dobrze. D. łapie przeziębienia jak magnes, coraz częściej i przez dłuższy czas czuje się słabo a ja w moim mniemaniu nie umiem mu pomóc mimo, że on sam mówi, że i tak dużo dla niego robię bo jestem przy nim, wspieram a przede wszystkim kocham, ale mam wrażenie, że mogłabym jednak zrobić jeszcze więcej, czasami mam też wrażenie, że stara się mnie od siebie odsunąć bo wyczuwa, że powoli gaśnie i nie chce mnie ranić, a ja na samym początku obiecałam mu, że będę z nim do samego końca i nie daję się odsunąć i widzę czasem w jego oczach że cieszy się z tego że nie daję za wygraną i jestem przy nim mimo wszystko.
Dzięki D. po maturze (którą napisałam w 2012 przez "zimowanie" przez rok w ostatniej klasie technikum) poszłam zaocznie na BHP a w tym roku zamierzam iść jeszcze na studia. On jest dla mnie wielkim wsparciem czasem wydaje mi się, że większym niż ja dla niego.
Pierwszy raz w życiu poczułam co to prawdziwa miłość i nigdy nie spodziewałam się, że potrafię tak bardzo kochać. I nigdy w życiu nie spodziewałam się, że ktoś może mnie pokochać a jednak stało się.
Mimo, że w tej miłości towarzyszy mi choroba mojego ukochanego to jestem najszczęśliwszą osobą na świecie.
Czasem mam dni, że przez strach o stratę D. ciężko ruszyć mi się z łóżka i potrzebuję pomocy najbliższych aby się ogarnąć, jednak teraz nie mogę liczyć na moją jedyną przyjaciółkę, ponieważ nie wiem czemu ale olała mnie ostatnio kiedy potrzebowałam jej pomocy, olała mnie mimo, że ja zawsze jestem do jej dyspozycji nawet kiedy jestem z D. a ona mnie potrzebuje staram się jej pomóc...
Tak więc uznałam, że napisanie na forum może pomoże mi choć odrobinę w moim strachu...

Zobacz podobne tematy :
Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Witaj,rozumiem...Jeszcze nie minął rok,od kiedy mój Tata odszedł...Na raka...

Podziwiam Twoją dojrzałość,siłę,mądrość...Taka młoda dziewczyna i takie trudne doświadczenie...
Z perspektywy czasu powiem Ci,żeby skupić się na tym,co od nas zależne,a nie na tym,co od nas nie zależy.Wykorzystaj więc każdą chwilę z Nim spędzoną,jak by miała być ostatnią.Róbcie to,na co macie ochotę,rozpieszczaj Go,może jest coś,o czym zawsze marzyliście,więc w miarę możliwości spełniajcie swoje marzenia.Przecież On żyje,żyj i Ty.Bądź z Nim blisko,zamiast myśleć o strachu,skupiaj się na tym,co fajnego możecie razem zrobić.On sam Ci powie,czego potrzebuje,a czego nie...I wierz mi,On boi się bardziej od Ciebie.
Wspaniale,że potrafisz tak kochać smile
Będą chwile załamania w Twoim życiu,będzie Ci bardzo trudno,będziesz potrzebowała oparcia.Jeśli nie da Ci go nikt inny,pisz na tym forum-tu nigdy nikt nie jest samotny...
Ludzie są słabi,boją się rozmów o ciężkiej chorobie,o umieraniu,o cierpieniu.Z tym trzeba stanąć twarzą w twarz,aby się oswoić.Twoja przyjaciółka jest sparaliżowana strachem,dlatego tak się zachowuje.Pewnie nie ma takich doświadczeń.
Mojego Taty już z nami nie ma.Jutro ma urodziny,we wtorek Dzień Dziadka.To są dni,kiedy wspomnienia powracają bardziej niż zwykle.Ale wierz mi,zostały mi w pamięci same dobre wspomnienia z tego ostatniego czasu,pamiętam uśmiechy,roześmiane oczy,fajne rozmowy,a nie Jego cierpienie,bo takie były nasze ostatnie dni,jak Ci tutaj napisałam.I choć pisząc te słowa mam o oczach łzy;choć nie byłam przygotowana na Jego odejście,tak jak nikt nigdy nie jest na to gotowy,myślę o tym tak,że śmierć jest częścią naszego życia;czas z Nim spędzony jest pewnym etapem życia mojego i że po nim nastąpił etap następny-bez Niego,czyli inny...
Kochaj Go najlepiej,jak tylko potrafisz smile

3

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Bardzo dziękuję Ci za te słowa. Dużo mnie kosztowało, żeby w ogóle to opisać (przy okazji klawiatura doznała kąpieli we łzach) ale za to jest mi tak jakby lżej. Dziękuję smile

słaba kobietka napisał/a:

Wspaniale,że potrafisz tak kochać smile

D. też tak do mnie mówi smile

4

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Witaj!
Ja też miałam styczność z nowotworem ponieważ moja babcia umarła na raka w kwietniu, a chorowała przez 6 lat. Byłam bardzo z nią związana i powiem, że płakałam i czułam się jak zranione dziecko gdy odeszła od nas a mam już 24 lata. Do tej pory jak ją wspominam to chce mi się płakać, ponieważ bardzo mi jej brakuje. Miałam podobne odczucia do ciebie, że mogę jeszcze coś zrobić tylko że kompletnie nie wiedziałam co. Byłam rozbita i cały czas poszukiwałam nowych rzeczy, lekarzy i badań aby mogły ją wyleczyć. Lekarze dali mi do zrozumienia że już nic nie da się zrobić i tylko Pan Bóg wie co jest pisane mojej babci. Jednak człowiek staje się jak skorupa i nie chce przyswoić sobie tych informacji. To wydaje mi się największym błędem, ponieważ musimy spojrzeć realnie, że osoba którą tak mocno kochamy odejdzie i nie mamy na to wpływu, jednak mamy wpływ na to jak spędzimy te dni, które da nam los. Staraj się być blisko twojego chłopaka, bądź przy nim i nie załamuj się chociaż wiem że to trudne, ale zawsze możesz tu napisać. Mieliście na pewno plany jakieś, marzenia. Możecie je spełnić, nie musząc nigdzie chodzić ani jeździć. Np. jeżeli chcieliście wyjechać w jakieś miejsce, to możecie zorganizować tą podróż w pokoju. Zrobić trochę scenografii, odpowiednia muzyka jedzenie pochodzące z kraju lub miejscowości jaką chcieliście odwiedzić. Cieszcie się wszystkim! Wiem, że są krytyczne sytuacje bo u mojej babci też nadeszły, ale starałam się być przy niej.  Razem zawsze raźniej! Mam nadzieję że spędzicie jeszcze dużo przyjemnych chwil!
Życzę powodzenia!

5

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Mam nadzieję, że uda nam się spełnić choć jedno z naszych wspólnych marzeń co jednak będzie trudne sad a jest w naszym związku tych kilka wspólnych marzeń, które towarzyszą każdej zakochanej parze... są cudowne, ale trudne do spełnienia w naszej sytuacji neutral
Jego osobiste marzenia staram się spełniać w miarę możliwości tak samo jak On moje smile

A nadziei na to, że spędzimy razem jeszcze dużo przyjemnych chwil mam bardzo dużo.

Dziś miałam dzień lekkiego dołka... bo D. długo się nie odzywał, nie odbierał tel, ale kiedy już się odezwał... żałujcie, że mnie nie widzieliście, moja siostra śmiała się ze mnie jakbym była wariatką big_smile

6

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Myszata, nie piszesz jaki to nowotwór, jakie ma markery, ale musisz być dzielna, to nie jest wyrok , psychika jest bardzo ważna , musisz być podporą dla Niego, podziwiam cię, mam nadzieję, że Wasza miłość pokona to, i będziecie żyli długo i szczęśliwie, tego Wam życzę z całego serca.

7

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...
urszula iza napisał/a:

Myszata, nie piszesz jaki to nowotwór, jakie ma markery, ale musisz być dzielna, to nie jest wyrok ,

Niestety dla Niego to najgorszy wyrok, rak jądra, przerzuty na nerki (stąd zabiegi jakie przechodzi, aby nerki pracowały tak jak trzeba, żeby nie było o dializach jeszcze nie trzeba myśleć póki co) do tego przerzut na trzustkę, gdzie guza niestety nie da się już usunąć, bo nie dość, że ten przerzut został wykryty za późno to jest zbyt blisko jakiejś ważnej żyły sad większość badań wychodzi bez zmian nie ma rewelacji ale nie jest też gorzej, ale niektóre są coraz gorsze sad

urszula iza napisał/a:

psychika jest bardzo ważna , musisz być podporą dla Niego, podziwiam cię, mam nadzieję, że Wasza miłość pokona to, i będziecie żyli długo i szczęśliwie, tego Wam życzę z całego serca.

Ogólnie nigdy nie byłam zbyt silna psychicznie, ale kiedy On pojawił się w moim życiu wszystko we mnie się zmieniło włącznie z psychiką. Dzięki Niemu jestem jakby silniejsza, to On mnie tego nauczył, a ja chciałam tych "lekcji" bo dzięki temu mogę być dla Niego podporą bo jestem silniejsza. I bardzo dziękuję za słowa podziwu ale to wszystko tylko i wyłącznie dzięki Jego miłości smile

8

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Witaj Myszata. Na pewno lepiej byłoby korespondować w innych okolicznościach ale mimo, że zabrzmi banalnie to SAMO ŻYCIE. Także wiem co znaczy taki wyrok - bo jednak nie oszukujmy się jest to wyrok. Przed ośmioma i czterema laty na te chorobę odeszła moja mama i brat. Mimo, że to już lata nadal reakcja na wspomnienie jest taka sama.... Nie będzie to niestety optymistyczne ale przerzut właśnie na trzustkę jest ostatecznym wyrokiem - u brata trwało to niecały miesiąc.
Jednak jak w każdej niedoli są inne jej strony niż tylko cierpienie. To taki trochę przyspieszony kurs dorastania, dojrzewania. Dopiero gdy się widzi jak kruche jest życie w pełni można sobie uświadomić jaka ma ono wartość.  Jeśli potrafimy cieszyć się z tych ostatnich chwil i ta mroczna perspektywa nas nie przeraża dogłębnie to jest prawdziwe zwycięstwo nad śmiercią. Wszystkie odczucia i uczucia są tak wyraziste i tak bogate jakich nie zaznajemy w "zwykłych" warunkach. I nigdy potem już nie jesteśmy tacy sami. Wspaniale, że potraficie sobie sprawiać tyle radości - nie zawsze to jest łatwe, ba właściwie nigdy to nie jest łatwe. Nie wiem jak to będzie w Twoim przypadku ale we mnie zrodziła się jakaś taka cicha zgoda na nieuniknione - co nie znaczy, że kiedykolwiek się poddam... i to jest właśnie piękne, że wśród naprawdę bliskich i kochających nas ludzi (choćby jednego człowieka) tak naprawdę nic nie jest straszne. Jak świat światem nic nowego nikt tu nie wymyśli. Jedyna zmienna to wrażliwość każdego z nas. Prawdziwa wielkość człowieka wychodzi w takich chwilach - ciesz się, że spotkałaś kogoś takiego, i ciesz się, że odkryłaś w sobie te najlepsze z ludzkich cech. Uwierz mi, że niewiele osób to ma - niestety w moim przypadku nawet wśród najbliższych nie wszyscy podołali wyzwaniu.  Wiem, że być może nie przyniosłam Ci otuchy ale wydaje mi się, że prawda - nawet ta zła jest jedynym wyzwolicielem od najgorszego wroga jakim jest strach. Mam przekonanie, że uda Ci się przejść przez to pięknie (choć to trochę kontrastujące określenie) bo piękno jest w Tobie i w Twoim ukochanym a niewielu ludziom jest dane takie uczucie... Pozdrawiam

9

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Chylę czoła przed Tobą autorko wątku:) Niewiele osób zdecydowałoby się na rozpoczęcie związku z kimś nieuleczalnie chorym. Ty się jednak na to odważyłaś i jesteś ogromnym wsparciem dla swojego ukochanego. Twój chłopak musi czuć ogromne szczęście mając Cię przy swoim boku:) Życzę Ci siły, wytrwałości oraz tego, żebyś nigdy nie traciła nadziei, bo życie b. często potrafi nam robić różne niespodzianki:)

10

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Poplakalam sie, jestes przecudownym czlowiekiem Myszata...

11

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Supermenko? Twoje słowa może i nie przyniosły mi otuchy, ale są szczere. Ważne jest dla mnie poznanie odczuć innych ludzi którzy mieli styczność z tym co ja teraz, dzięki Wam (mimo że to nie łatwe) przez te kilka dni odkąd umieściłam ten wątek stałam się jeszcze silniejsza.

mia91 kiedy wiązałam się z D. nie myślałam o jego chorobie a o tym, że bardzo go kocham, w sumie serce wygrało nad rozumem, chociaż i rozum nie był Mu obojętny.

Fey schlebiasz mi, a ja wcale się nie czuję cudownym człowiekiem, ale bardzo dziękuję za te piękne słowa :*

Staram się nie tracić nadziei ona teraz trzyma mnie przy zdrowych zmysłach.

Bardzo Wam wszystkim dziękuję z całego serca za wsparcie.

12

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

D. OD DWÓCH TYGODNI JEST W SZPITALU... MA ZAPALENIE PŁUC. Poza tym czuje się bardzo słabo. O tym, że jest w szpitalu dowiedziałam się dopiero po 3 dniach gdy się w końcu do niego dodzwoniłam bo długo się nie odzywał, nie odpisywał, nie dzwonił, nie odbierał telefonu. Kiedy udało mi się dodzwonić do niego zapytała co się dzieje powiedział, że jest w szpitalu i kiedy to powiedział zaczęłam płakać, ale tak, żeby się nie zorientował, zapytałam dlaczego mi wcześniej nie powiedział jego odpowiedź spotęgowała mój płacz "Nie chciałem cię martwić jeszcze bardziej niż jesteś" starałam się ukryć ten płacz mimo to następnego dnia kiedy zadzwoniłam od razu powiedział "Tylko nie płacz tak jak wczoraj będzie dobrze zobaczysz"
Kontaktujemy się jedynie przez telefon w tym tygodniu napisał do mnie we wtorek, i aż do dziś nie odbierał telefonu, nie odpisywał nie wiedziałam co się dzieje, chciałam go odwiedzić, ale z powodu przeziębienia (którego puki co nie mogę wyleczyć) nie mogę wejść na odwiedziny żeby D. się jeszcze bardziej nie rozchorował. Od wtorku dopiero dziś udało mi się do niego dodzwonić, w piątek miał badania powiedział, że wyszły źle, że ogólnie jest źle i że nie odzywa się bo nie chce mnie martwić tym wszystkim i nawet nie ma ochoty podnosić telefonu, cały czas śpi i że wszystko mi opowie jak już wróci do domu.
Bardzo się martwię ;( mimo, że staram się trzymać to jestem "wrakiem" sad przed rodziną udaję, że wszystko jest ok bo moja mama bardzo się przejmuje, a nie chcę jej martwić, nie mam się komu wygadać i to forum jest dla mnie częściowo jak "lekarstwo"...

13

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Bo tak na prawdę w cierpieniu każdy jest samotny...:(

14

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Nie wyobrazam sobie co on musi w tym momencie czuc...
Najgorsze jest chyba to, ze nie ci ktorzy odchodza pozniej najbardziej cierpia tylko wszyscy bliscy ktorzy zostaja. Wspolczuje ci bardzo ze musisz sie zmagac sie z tak ciezka sytuacja. Zycze ci duzo sily...potrafimy przezyc tyle, na ile nas sprawdzono.

15

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...
słaba kobietka napisał/a:

Bo tak na prawdę w cierpieniu każdy jest samotny...:(

Chyba się z tobą zgadzam... ale mam jeszcze Was osoby z forum, które czasami dodają siły...

Fey napisał/a:

Zycze ci duzo sily...

Mam nadzieję, że cały czas będę ją w sobie miała...

16

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Masz w sobie wiecej sily niz myslisz, wszyscy ja w sobie mamy tylko nie zawsze zycie zmusza nas aby ja w sobie odkryc.

17

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...
Fey napisał/a:

Masz w sobie wiecej sily niz myslisz, wszyscy ja w sobie mamy tylko nie zawsze zycie zmusza nas aby ja w sobie odkryc.

Kolejny raz zalewam się łzami bo nie mogę wydobyć z siebie odrobiny siły aby przestać, więc boję się, że jest jej za mało.
On leży w szpitalu, a ja nie mogę zrobić nic aby mu pomóc...
Jednak ze względu na to, że już wiele zła spotkałam w swoim życiu mimo młodego wieku i ze wszystkim sobie radziłam i D. też dużo mi pomógł przy radzeniu sobie z przeszłością będę się starała dla Niego być tak silna jak tylko się da.

Fey bardzo dziękuję za wsparcie...

18

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Płacz kochana,wypłacz się,kiedy On nie widzi...Łzy są potrzebne...
Kiedy jest smutno,trzeba się wypłakać...
To jest najtrudniejsza próba Twojego życia....
W najtrudniejszych chwilach znajdziesz swoją siłę i zdziwisz się, ile człowiek jest w stanie wytrzymać...
Przytulam Cie mocno...

19

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Nie chce powtarzać słów poprzedniczek, ale my kobietki jesteśmy na prawdę silne.
Też jestem w szoku, ile człowiek potrafi znieść. Gdy już wszystko wydaje się ponad nasze siły, my nadal wyciągamy jakąś rezerwę.

20

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Niestety nie rodzimy sie z instrukcja obslugi zycia, moze to co przezywasz ma jakis wyzszy cel, inaczej nie poznalibyscie siebie, musisz wierzyc w to, ze zycie, los, nie wiem jak to nazwac, przeznaczenie (?) skrzyzowalo wasze drogi w jakims celu, jakkolwiek glupio i infantylnie to teraz brzmi.
Zycie twojego ukochanego tez ma jakis cel, inaczej nie byloby go tutaj, moze ma na celu uswiadomienie wszystkim jego bliskim, jak kruche jest zycie i jak ulotne. Niektorzy z nas biora je za rzecz zupelnie naturalna, jakby to sie nam nalezalo a tak nie jest, jutra nikt nam nie obieca, wszystko moze sie skonczyc w sekundzie.
Pisz do nas i placz, wyrzuc z siebie wszystko co ci na duszy lezy, jestes tutaj anonimowa a znajdziesz wsparcie w zyczliwych ludziach. Przytulam wirtualnie.

21

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...
Fey napisał/a:

Niestety nie rodzimy sie z instrukcja obslugi zycia,

Gdyby taka instrukcja istniała... ale niestety...

Fey napisał/a:

moze to co przezywasz ma jakis wyzszy cel, inaczej nie poznalibyscie siebie, musisz wierzyc w to, ze zycie, los, nie wiem jak to nazwac, przeznaczenie (?) skrzyzowalo wasze drogi w jakims celu

D. uważa, że to przeznaczenie już nie raz mi to mówił, ja też zawsze wierzyłam i wierzę w przeznaczenie dlatego myślę, że to właśnie przeznaczenie, a jednym z celów było na pewno to abym ja "zmądrzała" a D. znów uwierzył w miłość.

Zanim poznałam D. byłam już w dość dużym stopniu uzależniona od narkotyków (marihuana i amfetamina) do tego też alkohol, sama odstawiłam marihuanę kiedy zauważyłam, że nie jest ze mną dobrze (zaczęłam palić codziennie) i w momencie kiedy poznałam D. nie paliłam już prawie 2 lata, amfetaminę i alkohol starałam się też odstawić, ale było ciężko to dawało mi "kopa" już prawie mi się udawało, ale kolejne imprezy wykańczały mnie i znów zaczęłam wciągać i pić coraz więcej i wracały myśli samobójcze wtedy On się pojawił i nie wiem w jaki sposób ale udało się, w tych najgorszych momentach odstawiania był przy mnie i udało się, teraz jestem całkowicie czysta pod względem narkotyków, co do alkoholu to piję, ale teraz już bardzo rzadko i z umiarem jakiego nigdy nie miałam gdyby nie D. mogłoby mnie już nie być to po prostu przeznaczenie... On pojawił się w moim życiu żeby mi pomóc wrócić do "równowagi" a ja w jego jeszcze nie wiem po co ale na pewno po coś dobrego... ciągle mam nadzieję, że będzie dobrze mimo wszystko nie tracę wiary...

Na razie udało mi się przestać płakać, wspominając szczęście jakie daje mi D. trochę się ogarnęłam.

P.S. Wy wszystkie Netkobiety jesteście naprawdę wspaniałe i jestem niezmiernie szczęśliwa, że mogę liczyć na osoby które mnie nie znają to wiele mi daje i chyba przywraca mi tak jakby spokój, który znów utraciłam.

22

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Myszata, tak mialo byc, moze on ma byc twoim Aniolem Strozem w ludzkim wcieleniu, na pewno juz do konca zycia zadbasz o swoje zdrowie i nie wpedzisz w uzywki ze wzgledu chociazby na szacunek do niego. Byc moze pomozesz rowniez innym ktorzy niszcza swoje zdrowie narkotykami czy alkoholem. Mysl o tym w ten sposob i zyj swoim zyciem tak jak on by chcial, on chce dla ciebie jak najlepiej bo TY masz wybor a on niestety nie.

23

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Fey
Za długo jestem "czysta" i zbyt dobrze wiem co się dzieje po zażywaniu czegokolwiek i ze względu na to a przede wszystkim ze względu na D. właśnie na szacunek do Niego nigdy więcej nie zamierzam tknąć jakichkolwiek dragów, w przyszłości chciałabym pracować z ludźmi (przede wszystkim z młodzieżą) uzależnionymi, pomóc im wyjść z nałogu i wiem, że ten cel uda mi się spełnić z pomocą D. bo tak jak powiedziałaś on jest moim Aniołem Stróżem i zawsze nim będzie.

24

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

czytajac to co piszesz widze ogromne podobienstwo do filmu SZKOLA UCZUC obejzyj jak nie widzialas, ja zawsze na nim becze ale daje tez nadzieje ze mozna pieknie wykozystac kazdy dzien nawet jesli to oststni, z tym ze u was jest odwrotnie jesli chodzi o plec poza tym jest idealnie.
ja stracilam bliska ciocie miesiac temu...rak pluc z przezutami, ciezko jest a jak ty sie czujesz nie moge sobie nawet wyobrazic ale dziwie sie ze tak w siebie watpisz, ze za malo mu dajesz i za slaba jestes itd.
jak masz potrzebe to placz, nie ma co udawac, musicie dojsc do tego ze nie ma siebie "oszczedzania" w gruncie rzeczy macie sebie i mysle ze to duzo mocniejsze lekarstwo niz np chemia
dajcie siebie cali, nie ma co mowic, jestescie nawzajem sobie tak samo potrzebni.
pisz tu, chetnie bede czytac i wspierac w miare mozliowsci
niech Bog ci pomoze

25 Ostatnio edytowany przez Myszata*_* (2013-01-21 16:44:03)

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

syla135

Szkołę Uczuć oglądałam już kilkadziesiąt razy, ale jakoś zapomniałam o tym filmie, dzięki że mi o nim przypomniałaś, to piękna historia, i fakt trochę podobieństwa jest, tyle tylko, że ja nie wiem czy dam sobie radę kiedy zabraknie D.

Jak na razie wszystko bez zmian, tylko ja po wczorajszej rozmowie z D. jestem jakaś taka jakby "nieobecna", ale dopóki wspieracie mnie dobrymi słowami jakoś się trzymam, staram się dla D.

26

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Trzymaj sie, trzymaj! Mi juz twoja historia duzo pomogla, zastanawiam sie caly dzien nad wlasnym zyciem i jak pokonac moj wlasny problem, dodaje mi to duzo sil do walki. Sciskam

27

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Cieszcie się każdym dniem, wykorzystajcie ten czas jak najlepiej, może uda Wam się wspólnie zwyciężyć tą chorobę smile Nikt nigdy nie wie kiedy nadejdzie koniec, tak naprawdę każdy z nas powinien cieszyć się każdą sekundą, niestety wielu z Nas o tym zapomina... Życzę Wam szczęścia i wytrwałości w walce z tym paskudztwem smile

28

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...
Fey napisał/a:

Mi juz twoja historia duzo pomogla, zastanawiam sie caly dzien nad wlasnym zyciem i jak pokonac moj wlasny problem, dodaje mi to duzo sil do walki.

Niezmiernie się cieszę, że znalazłaś tu pomoc dla siebie. To bardzo miłe uczucie, kiedy nie radząc sobie samemu tak jakby się chciało przez przypadek pomaga się innym. Mam nadzieję, że ty poradzisz sobie o wiele lepiej niż ja sobie radzę i że do końca rozwiążesz swój problem. Życzę powodzenia i trzymam kciuki aby Tobie udało się bez przeszkód i przy okazji mam nadzieję, że ja też jednak dam radę.

29

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Jak sie dzis czujesz Myszata?

30

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...
Fey napisał/a:

Jak sie dzis czujesz Myszata?

Witaj Fey,
Jest trochę lepiej, D. pisał, że tęskni, ale słabo się czuje.
Miałam Go dziś odwiedzić w szpitalu, ale rano kiedy się obudziłam moje przeziębienie dało o sobie znać ze wzmożoną siłą sad więc zamiast jechać do D. poszłam do lekarza, ale okazało się, że mój lekarz rodzinny wziął sobie urlop na cały tydzień, a ja niestety nie pójdę do innego lekarza (od małego mam tak, że boję się iść do lekarza którego nie znam, wyjątkiem są specjaliści u których jeszcze nigdy w życiu nie byłam tzn. jeśli idę pierwszy raz np. do okulisty nazwijmy go A. to jeśli go nie ma za drugim razem a w zastępstwie jest okulista B. to ja będę czekała dopóki A. nie wróci inaczej mam wrażenie, że ten B. zrobił coś źle) więc czekam, aż mojemu rodzinnemu skończy się urlop i dopiero się do niego wybiorę, a póki co leczę się tym co mam w domu i tym co mama zakupi w aptece.
Tym samym od samego rana jest mi smutno, że mam fobię (bo nie wiem jak to inaczej nazwać) i przez to znów przez dłuższy czas nie będę widziała D. Ale jedno mnie wyjątkowo mnie martwi, że w zeszłym tygodniu czuł się lepiej a teraz znów jest gorzej.
Jednak dzięki temu forum jest mi trochę lżej. Dziękuję bardzo smile

31

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Ale o jakiej ty fobii mowisz? Poza tym organizm, ktory jest oslabiony przez dlugotrwaly stres tez nie jest odporny i na pewno dlatego jestes przeziebiona. D. zapewne bedzie mial lepsze i gorsze dni, jak go podkuruja np kroplowka to znacznie lepiej sie poczuje ale to nie jest zazwyczaj efekt dlugotrwaly.

Nie musisz pisac ale zastanawiam sie czego to nowotwor i czy sa przerzuty.

32 Ostatnio edytowany przez Myszata*_* (2013-01-22 22:14:17)

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...
Fey napisał/a:

Ale o jakiej ty fobii mowisz?

Chodzi o to z tym, że boję się iść do innego lekarza niż tego który leczy mnie zawsze nazwałam to fobią bo nie za bardzo wiem jak inaczej.

Nie musisz pisac ale zastanawiam sie czego to nowotwor i czy sa przerzuty.

Trochę ciężko, ale odpowiem.
Pisałam o tym w poście z 19.01 więc tak: jest to rak jądra z przerzutami na nerki i trzustkę. Co jakiś czas D. ma wprowadzane do nerek takie cieniutkie rureczki coś jak cewniki, które pomagają odpowiednio odprowadzać mocz, nie były one koniecznością jednak lekarze wolą dmuchać na zimne. Z trzustką jest gorzej ponieważ ten guz został wykryty za późno i styka się bezpośrednio z żyłą dlatego lekarze bali się to zoperować wcześniej a teraz tym bardziej się tego obawiają.

Fey jeśli będziesz miała jakieś inne pytania to śmiało pytaj a ja postaram się odpowiedzieć w miarę możliwości jeśli to nie będzie zbyt bolesne.

33

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Kochana, czytalam wszystkie posty uwaznie a jakos ten umknal mojej uwadze. Nie bede o nic wiecej pytac...
Sytuacja jest rzeczywiscie nie ciekawa...pisz i placz kiedy tylko masz na to ochote, bede o tobie myslec i wspierac cie duchowo na odleglosc, z calych sil.
Mam nadzieje, ze szybko wydobrzejesz i bedziesz mogla sie z nim spotkac chociaz na chwile.

34 Ostatnio edytowany przez Myszata*_* (2013-01-22 22:42:45)

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...
Fey napisał/a:

Kochana, czytalam wszystkie posty uwaznie a jakos ten umknal mojej uwadze.

Nic dziwnego że ten gdzieś umknął był między cytatami muszę przyznać, że gdybym nie pamiętała kiedy go napisałam to też by mi się zawieruszył.

Sytuacja jest rzeczywiscie nie ciekawa...

Tak wiem o tym choć D. często stara się abym o tym nie myślała to jednak nie jest to proste.

bede o tobie myslec i wspierac cie duchowo na odleglosc, z calych sil.

Bardzo mi się przyda Twoje wsparcie nawet na odległość to czasem więcej niż myślisz i dziękuję Ci za to bardzo.

35 Ostatnio edytowany przez Fey (2013-01-23 12:43:14)

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Wspieram, oczywiscie, ze wspieram.
Za kazdym razem jak musze robic wybory co do mojego problemu to zawsze mysle co, nawet nie ty, ale ludzie tacy jak D by zrobili. On musi dzielnie znosic to co mu dzien przyniesie bo nie ma na nic wplywu i cokolwiek by nie robil, nie zmieni tego co sie z nim dzieje.
Trzymaj sie

36

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Myszata trzymam za niego kciuki. 2 lata temu mialam raka - czerniak. ZYJE. Trzymaj mocno kciuki za chlopaka i go wspieraj. Ja nie mialam wsparcia w nikim bo bylam sama a rodzice twierdzili ze sobie cos ubzduralam bo niemozliwe zeby malu pieprzyk byl rakiem.

37

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Dziękuję, że jesteście, że wspieracie.

Dziś post poświęcony D. ale tylko w niewielkiej części.

Dzisiaj byłam na rozmowie w sprawie pracy... cóż znów nic nie wyszło.

W całej tej historii zapomniałam dodać, że przez niecałe pół roku mieszkaliśmy z D. u niego razem z jego mamą. Zdecydowaliśmy się zamieszkać razem, bo nie mogliśmy bez siebie wytrzymać, właściwie to też D. nie mógł znieść, że ciągle kłóciłam się z ojcem.
D. miał wtedy jeszcze na tyle siły, że dorabiał sobie u jednego albo u drugiego kolegi i tak starczało na nasze utrzymanie bez zbędnych wydatków, ja w tym czasie szukałam pracy, ciągłe porażki na szczęście nie zniechęcały mnie i ciągle szukałam, sytuacja była taka, że nie musieliśmy prosić o wsparcie ani moich rodziców ani mamy D. Jednak w październiku D. zrezygnował z pracy (trochę za moją namową) ponieważ szybko się męczył i bałam się, że się w końcu przepracuje. Kasy na utrzymanie starczyło prawie do świąt, ja ciągle szukałam pracy ale odnosiłam same porażki bo albo za młoda, albo nie ma doświadczenia nie powiem, że niektóre wymówki potencjalnych pracodawców były wręcz żenujące (jeden facet uznał, że jednak wolałby zatrudnić mężczyznę) nie chcieliśmy prosić o kasę Jego mamy, ani moich rodziców bo i tu i tu nie przelewa się, więc któregoś dnia usiedliśmy i zaczęliśmy poważną rozmowę po której postanowiliśmy, że na jakiś czas wrócę do rodziców i będziemy się widywać na weekendach i w każdej wolnej chwili to było najprostsze rozwiązanie. Tak więc od świąt znów mieszkam u rodziców i szukam tu pracy.

Pracy szukam od czerwca 2012 jak tylko odebrałam wszystkie wyniki egzaminów (matura i zawodowy) bardzo mnie to dołuje, że jeszcze nigdzie się nie dostałam, bo jakbym znalazła w końcu pracę to nie musiałabym ciągnąć od rodziców, mimo, że oni nie maja nic przeciwko temu, a i D. byłby ze mnie dumny. Mimo, ze to naprawdę dołujące to ja się nie poddaję i dalej szukam.

38

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Myszata, nie wiem czy znasz ta ksiazke "Potega podswiadomosci", Joseph Murphy. Nie jest dla wszystkich, szczegolnie tych "niepoprawnych realistow" ale mi bardzo pomaga. Polecam ci ja ogromnie, ja mam ja zawsze i wszedzie ze soba i jak tylko nachodza mnie chwile zwatpienia to po nia siegam. Juz wiele razy przekonalam sie, ze jest w niej ogrom prawdy. Jezeli jej jeszcze nie znasz to koniecznie ja kup, pewnie na allegro czy innej stronie znajdziesz uzywana, o wiele taniej niz w sklepie. Nie musisz sie z tym zgadzac i od razu traktowac jak przepis na powodzenie ale chociaz przeczytaj do konca. Mi pomoglo bardzo, ta ksziazka stala sie dla mnie swego rodzaju Biblia w najciezszych czasach. Oczywiscie, nie przywroci ona zdrowia D ale moze tobie pomoze w odzyskaniu wiary "w lepsze jutro".
Jezeli chcialabys porozmawiac, na skype np to napisz do mnie mail. Chetnie cie wyslucham, na pewno duzo w sprawie D nie poradze ale przynajmniej sie wyzalisz.
Pozdrawiam

39

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...
Fey napisał/a:

Myszata, nie wiem czy znasz ta ksiazke "Potega podswiadomosci", Joseph Murphy.

Nie miałam jeszcze z tą książką styczności, ale właśnie sprawdzam opinie na jej temat i dochodzę do wniosku, że warto będzie się z nią zapoznać.

Jezeli chcialabys porozmawiac, na skype np to napisz do mnie mail. Chetnie cie wyslucham, na pewno duzo w sprawie D nie poradze ale przynajmniej sie wyzalisz.

Zapamiętam i na pewno niebawem się odezwę.

Ściskam.

40

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...
Myszata*_* napisał/a:
Fey napisał/a:

Myszata, nie wiem czy znasz ta ksiazke "Potega podswiadomosci", Joseph Murphy.

Nie miałam jeszcze z tą książką styczności, ale właśnie sprawdzam opinie na jej temat i dochodzę do wniosku, że warto będzie się z nią zapoznać.

Jak już koniecznie chcesz przeczytać tę książkę, to radziłabym Ci jednak przeczytać ją z pewną dozą ostrożności..

41

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Tak jak pisalam, to nie jest ksiazka dla wszystkich ale zawarte sa w niej podstawowe prawa. Nasza psychika bardzo odbija sie na naszym zyciu a pozytywne myslenie czyni cuda. Oczywiscie nie przywroci to zdrowia D ale moze pomoze Myszatej.
Mi bardzo pomogla i nadal pomaga, moglabym mnozyc przyklady.

42

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Ja sypiam z "Potęgą podświadomości",bez tej książki nie rozsupłałabym żadnego węzła...Sięgam po nią wyrywkowo w każdej trudnej sytuacji.A poleciła mi ją kiedyś pewna Pani tu,na tym forum smile.
Ostatnio obok niej leży sobie też "Sekret".
Wiele razy rozmyślam nad jedną i tą samą myślą,kiedy je czytam.Wiele razy znajduję odpowiedź.

43

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...
aristokratka napisał/a:

Jak już koniecznie chcesz przeczytać tę książkę, to radziłabym Ci jednak przeczytać ją z pewną dozą ostrożności..

Uwielbiam czytać, jednak do każdej książki podchodzę bardzo ostrożnie. Nie we wszystko można wierzyć bezgranicznie dlatego podchodzę z ostrożnością między innymi do książek.

Fey napisał/a:

Nasza psychika bardzo odbija sie na naszym zyciu a pozytywne myslenie czyni cuda. Oczywiscie nie przywroci to zdrowia D ale moze pomoze Myszatej.

Może dzięki tej książce umocnię moją wiarę w siebie bo dobrze wiem, że D. niestety już nic nie pomoże...


Bardzo Go kocham i oddałabym własne życie żeby tylko On mógł żyć, ale wiem, że nawet takie poświęcenie nic nie da jednak ciągle mogę kochać D. z całych sił tak mocno jak tylko potrafię i widzieć wtedy jego delikatny uśmiech, którym niestety nie obdarza mnie zbyt często, ale który jest najpiękniejszym uśmiechem na Świecie.

44

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Myszata, obdarzanie kogos miloscia to juz bardzo duza pomoc. Mam nadzieje, ze jego stan sie poprawi i bedziesz mogla go odwiedzic.

45

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Fey Chciałabym żeby wszystko się ułożyło jak najlepiej, ale już sama nie wiem, wczoraj dostałam sms-a od D. to był bardzo bolesny sms... Dzień wcześniej ja wysłałam mu wiadomość, że bardzo się martwię bo się nie odzywa, nie odbiera telefonów... A On dopiero wczoraj napisał, że wie, że się martwię, i że jemu jest z tym źle ale ma teraz tyle zmartwień i że sam się musi z tym uporać choć to nie łatwe i żebym nie pytała o co chodzi bo i tak mi nie powie dopiero jak się z tym wszystkim upora to wtedy ale nie teraz nie jest gotowy, napisał, że powie mi wszystko jak tylko nadejdzie ten czas ale nie teraz i żebym nie naciskała, i że odezwie się jak sobie wszystko poukłada i na razie mam być cierpliwa...
Dopiero dziś jako tako mogę funkcjonować bo wczoraj się załamałam po odczytaniu tej wiadomości.
Nie wiem jak mam to rozumieć, boję się tego, że mnie tak od siebie odsuwa, przecież powinnam przy nim być w tych najgorszych chwilach jeśli nie fizycznie to chociaż psychicznie... Tak bardzo się tego wszystkiego boję ;(

46

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Wiem ze sie boisz, i wiem, ze rozpaczasz. Jestes taka mloda a juz taki ciezar przyszlo ci dzwigac. Nie wiem jak cie pocieszyc...Nie moge powiedziec, zebys sie nie martwila i ze wszystko bedzie dobrze, sama nie wiem jak radzilabym sobie w tej sytuacji. Nie wyobrazam sobie jak musi ci byc ciezko. On prawdopodobnie sam nie wie co ma robic a widok ciebie moze za bardzo by bolal. Ja po wypadku tez nie mialam ochoty nikogo widywac. Czulam sie i wygladalam, jak przejechana przez ciagnik i ostatnie na co mialam ochote to wizyty. A jakie sa prognozy? Wnioskuje, ze nie szybko wyjdzie ze szpitala.
Trzymaj sie jakos, wez moze jakies ziolowe tabletki na uspokojenie, wysypiaj sie i dbaj o siebie.

47

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Wiesz,ja myślę,że On teraz nie ma ochoty na wizytę.Może cierpi,może znosi ciężko jakieś zabiegi,może nie potrafi zebrać myśli.Uszanuj Jego prośbę,na pewno wtedy,kiedy zechce się już z Tobą zobaczyć,sam się odezwie.Choroba nowotworowa ma różne etapy,czasem tak jest,że chory potrzebuje samotności sad.Pozdrawiam cieplutko.

48

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...
Fey napisał/a:

A jakie sa prognozy? Wnioskuje, ze nie szybko wyjdzie ze szpitala.

Chyba najbardziej wariuję przez to, ze nic nie wiem, D. nie chce mi nic powiedzieć tyle co mi powiedział to, że jest źle i tyle nic więcej. Nie wiem co jest źle, które badania wyszły źle, w ogóle czuję się jakbym nie była potrzebna bo nic nie wiem, bo D. ostatnio nic mi nie mówi...

słaba kobietka napisał/a:

Wiesz,ja myślę,że On teraz nie ma ochoty na wizytę.Może cierpi,może znosi ciężko jakieś zabiegi,może nie potrafi zebrać myśli.Uszanuj Jego prośbę,na pewno wtedy,kiedy zechce się już z Tobą zobaczyć,sam się odezwie.Choroba nowotworowa ma różne etapy,czasem tak jest,że chory potrzebuje samotności sad

To co piszesz to w przypadku D. jest bardzo możliwe. Dlatego też staram się jak mogę nie narzucać się i być cierpliwa, czekać póki On się nie odezwie, ale to takie ciężkie kiedy nie wiesz co się dzieje z twoją drugą połówką, to mnie w pewien sposób zabija cały czas mam wrażenie, że nie jestem dla niego dobra, że za mało się nim interesuję...

Już sama nie wiem co mam ze sobą zrobić... Wiem tylko tyle, że nie mogę się poddać.

49

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Musisz byc cierpliwa Myszata i nie nalegac na kontakty jezeli on sobie tego nie zyczy. Nikt z nas nie wie co mysli osoba tak okrutnie chora. Uszanuj jego decyzje, pewnie chce byc sam i sam oswajac sie z tym co przezywa, podejrzewam, ze nie chce ciebie w to wplatywac zeby oszczedzic ci bolu.
Na pewno sie nie poddasz i odkryjesz w sobie sile ktorej nawet nie wiesz, ze masz.
Pisz i placz, czytam twoje posty i wiedz, ze jestem z toba, wirtualnie ale jestem.

50 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2013-01-28 14:53:33)

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Podziwiam Cię Myszata smile Ja byłam po tej drugiej stronie. Tzn. miałam raka, dokładnie guz mózgu. Mnie nie spotkało tyle szczęścia, co Twojego chłopaka. Chłopak, z którym wtedy byłam odszedł przed drugą operacją. Nawet się tym nie przejęłam szczególnie, bo miałam ważniejsze sprawy - swoje życie. Po operacjach praktycznie czuję się tak jakby ich nie było bez problemu skończyłam studia, pracowałam. Żyję normalnie, tylko czasami do tego wracam. Bałam się, że nie spotkam nikogo kto zaakceptuje moja przeszłość, ale to jakich mężczyzn spotkałam po tym wszytskim przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Nie odczułam, tego aby fakt że miałam tego typu operacje im przeszkadzał, nic nie widać. Myśleli, że ich oszukuję mówiąc o tym.

Nie przeczytałam całego wątku, bo troszkę czasu nie mam ale to nadrobię i napiszę coś więcej od siebie, bo wiem jak czuje się Twój chłopak.
Zauważyłam, że ktoś wspomniał o filmie "szkołą uczuć". Faktycznie piękny itd. Pamiętam jak go kiedyś oglądałam, jeszcze w gimnazjum i pomyślałam, że chciałabym móc przeżyć tak silne uczucie. Nie spodziewałam się, że spotka mnie tak okropna choroba, a takiego mężczyzny przy moim boku nie będzie. Cóż, dałam radę sobie sama.
Czytałam też książkę "potęga podświadomości" (o której też ktoś wspomniał), jeszcze przed chorobą. Bardzo mi pomogła.

51

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Przeziębienie rozłożyło mnie na łopatki na kilka dni? Nie miałam nawet siły żeby wstać z łóżka. Teraz jest lepiej, lepiej bo przeziębienie powoli ustępuje, ale psychika wysiada całkowicie?

D. nadal się nie odzywa, ja też staram się jak mogę żeby się nie narzucać, ale coraz bardziej mam ochotę wysłać mu milion sms-ów albo dzwonić co 5 minut? Coraz ciężej jest mi wytrzymać. Brakuje łez w oczach żeby płakać, kiedy przyjdzie fala smutku.

Wczoraj wspominałam kilka wspaniałych momentów jakie spędziłam z D. wywołało to u mnie najpierw uśmiech i radość, a potem nagle nie wiem skąd zjawił się smutek, rozpacz, łzy.

Dziękuję Wam, że jesteście. W realnym świecie nie mam nikogo komu mogłabym się tak naprawdę zwierzyć oprócz D. (ale On ma teraz ważniejsze sprawy na głowie) i mojej przyjaciółki M. (z którą się pogodziłam, ale która nie rozumie życia, jest wspaniałą osobą potrafi doradzić w prawie wszystkich sprawach, jednak los nie doświadczył jej w żaden sposób i mimo 20 lat nadal jest beztroskim dzieciakiem który żyje w świecie, w którym nie ma zła)

Tak bardzo jestem wdzięczna za Wasze wsparcie, za to, że wirtualnie potraficie podnieść mnie na duchu.

52

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Myszata, ja bede twoim "wrzodem na dooopie", pomoge jak tylko bede mogla, opierdziele jak trzeba i potrzymam cie za reke. Napisz do mnie, porozmawiamy jak tylko bedziesz chciala, trzymaj sie kochana, jestes CUDOWNYM czlowiekiem, cudowna dziewczyna i CZLOWIEKIEM, niby to nic nie znaczy a tak duzo....

53 Ostatnio edytowany przez Myszata*_* (2013-02-02 21:05:18)

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...
Fey napisał/a:

Myszata, ja bede twoim "wrzodem na dooopie", pomoge jak tylko bede mogla, opierdziele jak trzeba i potrzymam cie za reke. Napisz do mnie, porozmawiamy jak tylko bedziesz chciala, trzymaj sie kochana, jestes CUDOWNYM czlowiekiem, cudowna dziewczyna i CZLOWIEKIEM, niby to nic nie znaczy a tak duzo....

Jesteś chyba najmilszym wrzodem jaki istnieje na świecie.


D. nadal się nie odzywa, a ja coraz częściej wpadam w panikę... i chyba przez to, że się tak stresuję przeziębienie nie chce się ode mnie odczepić... nie mam siły...

54

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Myszata, dostalam twojego maila i na niego odpisalam ale ciagle dostaje wiadomosc, ze nie moze byc dostarczona. Sprobuje pozniej jeszcze raz.
Pozdrawiam

55

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Myszata jesteś wspaniałą osobą , naprawdę Ci podziwiam i życzę wszystkiego co najlepsze a przede wszystkim dużo siły, która jest Ci w obecnej sytuacji bardzo potrzebna.

56

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...
Fey napisał/a:

Myszata, dostalam twojego maila i na niego odpisalam ale ciagle dostaje wiadomosc, ze nie moze byc dostarczona. Sprobuje pozniej jeszcze raz.
Pozdrawiam

Spokojnie Fey mogę poczekać.

A propos czekania...
Dziś doszłam do wniosku, że jestem na dobrej drodze do zostania mistrzynią czekania, cierpliwości itp. Ale zdałam sobie też sprawę z tego, że teraz pokonuję ostatni level i dochodzę do bossa, którego niedługo pokonam i będę na najwyższym poziomie zmartwienia, strachu itp. i w końcu wybuchnę...
Mam tak cholerna ochotę zadzwonić do D. ale wiem, że nie odbierze tak samo jak nie odpisał na niedawno wysłanego sms-a... D. jest taki uparty w taki sposób, że w sumie nie umiem tego wytłumaczyć (ale za który miedzy innymi bardzo Go Kocham)

57

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Dużo znam sytuacji, dużo widzę, ale w tą historię nie wierzę. Uważam, że jest zmyślona.
Za dużo słitaśnych słów, autorka rozczula się, won choruje, ale dają radę. Wszystko brzmi bajkowo, jak opowieść snuta wieczorem z nudów.
Strasznie jest mało o tym chorym, ale za to mnóstwo o autorce tematu, jaka cudna, wspaniała, jaka fantastyczna, to nie idzie w parze, z śmiertelną chorobą. A z objawów, z opisu wynika, że to choroba śmiertelna. Czekam na tekst  - on wygrał z chorobą albo inny -on umierał na moich rękach. A to co będzie to autorka opisze, jak w Big Brotherze.
Choroba nie jest niczym pięknym, niczym wzniosłym, to ból, to niemoc, to katorga. A nie jakiś sielankowy obraz serwowany w tym temacie.
Pozdrawiam.

58

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...
Remi napisał/a:

Dużo znam sytuacji, dużo widzę, ale w tą historię nie wierzę. Uważam, że jest zmyślona.
Za dużo słitaśnych słów, autorka rozczula się, won choruje, ale dają radę. Wszystko brzmi bajkowo, jak opowieść snuta wieczorem z nudów.
Strasznie jest mało o tym chorym, ale za to mnóstwo o autorce tematu, jaka cudna, wspaniała, jaka fantastyczna, to nie idzie w parze, z śmiertelną chorobą. A z objawów, z opisu wynika, że to choroba śmiertelna. Czekam na tekst  - on wygrał z chorobą albo inny -on umierał na moich rękach. A to co będzie to autorka opisze, jak w Big Brotherze.
Choroba nie jest niczym pięknym, niczym wzniosłym, to ból, to niemoc, to katorga. A nie jakiś sielankowy obraz serwowany w tym temacie.
Pozdrawiam.

To co piszę jest szczerą prawdą... to że się rozczulam spowodowane jest tylko i wyłącznie tym, że jestem taka osoba, osobą która inaczej nie umie bo jest po prostu słaba i inaczej nie umiem wyrazić swojego bólu.
Sama o sobie nie piszę, że jestem wspaniała itp. to odczucia innych forumowiczów, którzy naprawdę bardzo mi pomagają i jestem im bardzo wdzięczna.

Chcesz wiedzieć więcej o D. przeczytaj wszystko co napisałam jeszcze raz a dowiesz się sporo o jego chorobie jeśli czujesz niedosyt informacji to proszę bardzo czytaj to co teraz napiszę

D. ma nowotwór jądra taka była diagnoza lekarzy, później przerzuty na nerki i trzustkę, operacje, chemia to już nie pomaga od dawna więc teraz zabiegi które mają wspomagać nerki w prawidłowym funkcjonowaniu. D. jest słaby czasem nie ma siły wstać z łóżka, potrzebuje uczucia jakim go darzę i opieki (tak opieki) mimo, że sam się do tego nie przyzna. Jest zbyt dumny by przyznać, że coś jest nie tak, ze źle się czuje ale ja nauczyłam się już rozpoznawać kiedy źle się czuje czy jest słaby wiem kiedy boli go trzustka kiedy nerki mimo, że sam starał się zawsze ukryć przede mną cierpienie żebym się nie martwiła to ja wiem kiedy jest coś nie tak.
D. kiedyś był pełen poczucia humoru, często się śmiał, wszędzie było go pełno, zawsze mnóstwo ludzi wokół siebie, mnóstwo kobiet, szalone pomysły, z których zazwyczaj udawało mu się wyjść bez szwanku a czasem niestety nie, normalny chłopak jak każdy (to było zanim go poznałam) teraz kiedy D. jest już coraz słabszy uspokoił się, nadal ma w sobie mnóstwo energii, ciągle chciałby coś robić, nie potrafi usiedzieć na miejscu ale bardzo denerwuje się kiedy zacznie coś robić a nagle dopada go ból lub wymioty (które towarzyszą mu bardzo często z różnych powodów). Teraz D. jest jakby bardziej zamknięty w sobie niż był kiedy Go poznałam. Nie chce mówić o swoim stanie zdrowia, stąd tak mało o Nim napisane a więcej o mnie, a raczej o tym co czuję. Wczoraj minął miesiąc odkąd D. jest w szpitalu przez zapalenie płuc. Przez pierwsze dwa tygodnie kontaktował się ze mną sporadycznie, ale jednak się kontaktował i mimo, że pytałam jak się czuje co się dzieje itp. On milczał nic mi nie mówił twierdząc że powie mi wszystko jak już wyjdzie ze szpitala. Za dwa dni minie drugi tydzień odkąd przysłał mi sms-a którego opisałam w poście z 26.01 od tamtej pory nie wiem nic kompletnie nic, bo tak jak prosił staram się być cierpliwa, ale czuję, że niedługo nie wytrzymam. Jeszcze jedno nasz związek polega na cieszeniu się sobą, nawet w milczeniu, bez tłumu ludzi wokół siebie. Z D. potrafimy godzinami milczeć przytuleni wpatrując się w siebie (częściej gapiąc się w telewizor) i to nam wystarcza, a czasem nie potrafimy się zamknąć kiedy zaczniemy rozmawiać...

Remi napisał/a:

Czekam na tekst  - on wygrał z chorobą albo inny -on umierał na moich rękach

Wiem, że tego oczekujesz ale wyobraź sobie, że ja wiem, że D. nigdy nie wygra z chorobą i tego nigdy tu nie przeczytasz, tak samo jak drugiej opcji też raczej nie przeczytasz bo po pierwsze nie wiem czy będzie umierał na moich rękach bo tego nikt nie może wiedzieć przecież w tym momencie może mnie przy nim nie być. A po drugie on zawsze będzie dla mnie żył, nawet wtedy kiedy go zabraknie będę o nim pisała tak jakby wciąż ze mną był...

Nie ważne czy wierzysz w to co piszę czy nie ja mam czyste sumienie, bo nikogo tu nie okłamuję piszę szczerą prawdę...

59

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Myszata, nie przejmuj sie trollami na tym forum, zawsze sie znajdzie jakas wesz ktora posadzi kogos o robienie teatru z czyjejs nieuleczlnej choroby. Sklonna bylabym nawet pomyslec, ze ta osoba sama wymysla jakies historie i podejrzewa innych o to samo.
Trzymaj sie

60

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Myszata, ja bym na Twoim miejscu poprostu przeczekala az wyzdrowiejesz i bym poszla do szpitala, czy tego chce czy nie. ale to ja...
to jest naprawde bardzo przykre, i plakac sie chce czytajac to co piszesz...

61

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Fey chyba masz rację, a wczoraj przejęłam się chyba z nerwów już nie daję rady. Poza tym bardzo mnie ranią takie słowa, jednak nie powinnam się tym przejmować.

mery90 już dawno byłabym w szpitalu u D. ponieważ przeziębienie nareszcie poszło sobie precz, jednak zawsze jest jakieś "ale" w tym przypadku "ale" są dwa:
1) Brak wiedzy na temat tego czy odwiedziny są już możliwe, ponieważ ostatnio były nie możliwe z powodu tego, że mnóstwo ludzi chorowało na grypę itp. (np. mąż mojej znajomej nie widział jeszcze swojego synka który przyszedł na świat kilka dni temu)
2) Przez to, że D. się nie odzywa nie mam pojęcia czy jeszcze jest w szpitalu czy już wrócił do domu (nie mam możliwości się tego dowiedzieć ponieważ nie mam kontaktu z żadną z osób które mogłyby wiedzieć)

Przytłacza mnie to wszystko niesamowicie, dlatego postanowiłam dzisiaj, że zadzwonię do D. Zrobię to jutro ponieważ dziś mogłabym się rozpłakać w słuchawkę kiedy odbierze a nie chcę żeby przez to się smucił. Dziś postaram się zebrać siły żeby jutro być spokojna.

62 Ostatnio edytowany przez Remi (2013-02-07 22:25:36)

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Minął miesiąc jak leży w szpitalu, sporadyczny kontakt, zero w sumie jego odzewu, ale wiadomo, że wiesz kiedy go boli, kiedy czuje ból, że potrzebuje twojej opieki... Telepatycznie?
Nie widziałaś od dawna, ale wiesz, że nie potrafi usiedzieć na miejscu, że denerwuje się, że mimo pewnikiem serwowanych mu końskich leków przeciwbólowych to rozmawia sobie z tobą i ma emocje... Ciekawe.
"Z D. potrafimy godzinami milczeć przytuleni wpatrując się w siebie (częściej gapiąc się w telewizor) i to nam wystarcza, a czasem nie potrafimy się zamknąć kiedy zaczniemy rozmawiać..."
W szpitalu? Skoro nie widzisz go, nie odzywa się? Czy może te wizje są tylko w twojej głowie?
Wizje i chęci rozumiem, ale robienie z czyjejś choroby jakiegoś filmu to nie jest fair.
Pozdrawiam.

63

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...
Remi napisał/a:

Minął miesiąc jak leży w szpitalu, sporadyczny kontakt, zero w sumie jego odzewu, ale wiadomo, że wiesz kiedy go boli, kiedy czuje ból, że potrzebuje twojej opieki... Telepatycznie?
Nie widziałaś od dawna, ale wiesz, że nie potrafi usiedzieć na miejscu, że denerwuje się, że mimo pewnikiem serwowanych mu końskich leków przeciwbólowych to rozmawia sobie z tobą i ma emocje... Ciekawe.
"Z D. potrafimy godzinami milczeć przytuleni wpatrując się w siebie (częściej gapiąc się w telewizor) i to nam wystarcza, a czasem nie potrafimy się zamknąć kiedy zaczniemy rozmawiać..."
W szpitalu? Skoro nie widzisz go, nie odzywa się? Czy może te wizje są tylko w twojej głowie?
Wizje i chęci rozumiem, ale robienie z czyjejś choroby jakiegoś filmu to nie jest fair.
Pozdrawiam.

To nie chodzi tylko o ten miesiąc tylko o cały okres naszego związku i o ten czas który spędziliśmy razem i kiedy jesteśmy razem... Nie opisałam tego jaki jest przez ten miesiąc pobytu w szpitalu bo tego nie wiem opisałam to jaki był zanim poszedł do szpitala...

W ogóle czy ty kiedykolwiek miałeś styczność z osobą chorującą na jakikolwiek rodzaj nowotworu w ogóle z osobą śmiertelnie chorą? Ci ludzie też mają potrzeby, emocje, a przede wszystkim uczucia mimo silnych leków wyobraź sobie że niektórzy są w stanie normalnie funkcjonować i nawet po silnych lekach mają emocje!!!

Opisuję to wszystko na tym forum ponieważ jest mi bardzo ciężko nie miałam już siły dusić tego w sobie więc zaryzykowałam i napisałam bo nie mam się komu zwierzyć, a podobno najlepiej jest się zwierzyć obcemu i w tym jest wiele prawdy z pewnymi wyjątkami nie każdy jest w stanie zaakceptować to, że ktoś pisze prawdę...

64

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Po części zgodzę się z tym co pisze Remi. Ale też rozumiem Myszatą, że po prostu musi się gdzieś wygadać. Fakt, że ostatnio piszesz trochę o swoich domysłach i insynuacjach. Nie mogę zrozumieć tego, że jesteś tak bezsilna wobec braku odzewu z jego strony. Piszesz, że czekasz i czekasz. Z własnego doświadczenia mogę napisać, że gdy ja czekałam na operację lub byłam zaraz po też mówiłam aby mnie chłopak/rodzice nie odwiedzali itd. Jednak w rzeczywistości bardzo pragnęłam aby on był przy mnie. Nie rodzice, ciocia, babcia itd. Tylko właśnie żeby chłopak przyszedł. Po drugiej operacji musiałam sobie jakoś radzić, bo zerwał. On będzie się na pozór od Ciebie tak jakby odsuwał, izolował bo nie chce Ciebie ranić. Piszesz, że jesteś słabą osobą. Właśnie powinnaś zebrać w sobie te resztki sił, które pozostały i dostać się do niego do szpitala, zadzwonić, skontaktować z jego mamą. Trochę zbyt biernie podchodzisz do tego.

Myszta napisał/a:

potrzebuje uczucia jakim go darzę i opieki (tak opieki) mimo, że sam się do tego nie przyzna. Jest zbyt dumny by przyznać, że coś jest nie tak, ze źle się czuje ale ja nauczyłam się już rozpoznawać kiedy źle się czuje czy jest słaby wiem kiedy boli go trzustka kiedy nerki mimo, że sam starał się zawsze ukryć przede mną cierpienie żebym się nie martwiła to ja wiem kiedy jest coś nie tak.

Ja także nie przyznawałam się do tego, że coś mnie boli, nie mogę sobie z czymś poradzić po operacjach. Próbowałam za wszelką cenę radzić sobie sama. Wiesz, to jest okropne gdy czujesz, że Twój organizm słabnie i nie możesz samodzielnie wykonywać pewnych czynności z dnia na dzień. Nie znosiłam też nachalności innych ludzi, którzy próbowali m i na każdym kroku pomagać. Ja dosłownie miałam leżeć i nic nie robić. To też nie było zbyt dobre bo czułam się gorzej. Trzeba pomagać ale tak dyskretnie, aby ta chora osoba nie czuła się nieporadna jak dziecko.

65

Odp: Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...
Małgorzatka napisał/a:

Trochę zbyt biernie podchodzisz do tego.

Masz rację zbyt biernie do tego podchodzę ale znam D. kiedy coś mówi to wiem, że tak ma być bo już nie raz się o tym przekonałam, dlatego jestem tak bierna, ale wiem, że to nic dobrego.

Tym co napisałaś uderzyłaś w jakiś punkt we mnie, który zaczął pękać. Do tej pory całkowicie podporządkowywałam się temu czego chciał D. tzn. czekałam. Już od dawna chciałam zrobić jakiś krok w stronę tego żeby przerwać to czekanie, ale cały czas nie mogę znaleźć tej resztki siły ( i boję się, że D. niepotrzebnie będzie się denerwował) może dzięki temu co napisałaś uda mi się tą siłę z siebie jakoś wydusić.

Dziękuję.

Posty [ 1 do 65 z 73 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nowotwór Bliskiej Mi Osoby...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024