Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 126 z 126 ]

66

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
Lejdi_in_red napisał/a:

Może jest ze mną a w międzyczasie szuka kogoś innego, lepszego, ładniejszego, mniej zazdrosnego... Kto wie...

Bzdura! Przede wszystkim to wymaga wysilku i czasu, a takze jest bezsensowne gdy sie jest zadowolonym. Tylko pomysl sobie, bo nie wiem jak to przekazac w niedosadny sposob, gdybys miala swietne stereo, ktore gra Twoja muzyke, marnowalabys czas lataniem za nowym (w czasie ktorego latania zadnej muzyki bys nie slyszala)? Przestan szukac dziury w calym. Ludzie sa bardziej prosci niz Ci sie wydaje. Czy sa przystojniesi mezczyzni od mojego faceta? Jasne- miliony. Czy sa inteligentniesi- ditto! Czy ktorys z tych milionow jest moim facetem? NIE, I NIGDY NIE BEDZIE.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
Lejdi_in_red napisał/a:

Może jest ze mną a w międzyczasie szuka kogoś innego, lepszego, ładniejszego, mniej zazdrosnego... Kto wie...

Okey! I mamy dwa przypadki:

(1) szuka kogoś innego, Ty jesteś zazdrosna, więc pewnie dlatego szuka, bo chce uciec
(2) nie szuka kogoś innego, Ty jesteś zazdrosna, więc pewnie wolałby kogoś niezazdrosnego, więc może zacznie szukać

Sama widzisz, że twoja zazdrość niczemu nie służy. Gdybyś się postarała i była niezależna, dbała o własne szczęście, myślała o przyszłości niekoniecznie w kontekście chłopaka (bo chodzi o to aby razem iść a nie na jego plecach), to:

(1) jeśli szuka kogoś -- dla Ciebie mała tragedia, bo idziesz samodzielnie przez życie a nie na jego plecach, a poza tym nie będziesz miałą wyrzutów, że odszedł, bo Ty (tak Ty!) go krzywdziłaś
(2) jeśli nie szuka -- doceni jaka z Ciebie fajna babka i z Tobą warto zostać do śmierci

Zrób coś z tym. Nawet jeśli ten zwizek szlag trafi, to chociaż w następnym będziesz lepsza.

68

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Robię coś z tym, cały czas. Staram się myśleć pozytywnie, nie czepiać się, nie robić ataków zazdrości. Jest ciężko, ale muszę w końcu mu zaufać i spojrzeć na siebie inaczej.
Ze swoim życiem staram się też coś zrobić. Szukam stażu, być może zapiszę się na podyplomówkę, na wiosnę zrobię to, o czym zawsze marzyłam a w tym roku się nie udało- prawko na motor.
Doskwiera mi bardzo brak przyjaciół, bo większość z tych starych powyjeżdżało bądź pozakładało już rodziny i nie mają czasu by gdzieś wyjść, spotkać się. Myślę, że dlatego też siedzę i układam sobie w głowie różne historie, bo nie mam z kim pogadać, zapomnieć.

I nie, nie może tego związku szlag trafić. Zbyt dużo razem przeszliśmy, pokonaliśmy... Po tym wszystkim co razem przeżyliśmy nie może teraz tak się skończyć.

69

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

No i dobrze! smile

Moze znajdz sobie jakis kurs w tym co Cie interesuje? Dzieki temu mozesz poznac nowych ludzi, jakies kolezanki z ktorymi na kawe czy drinka mozesz wyskoczyc.

70

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Nigdy nie byłam zazdrosna o exa. Robił co chciał. Aż okazało się, że wszystko jest ważniejsze ode mnie i dzieci. Wszystko. My możemy poczekać, bo on pracuje, trenuje, sam robi zakupy, wszędzie sam.

Nie nadaję się do związku, w którym jestem dla mężczyzny meblem domowym i bankomatem - nie uszczęśliwia mnie takie podejście.

Mój Kochany zawsze woli spędzać czas ze mną niż z kimś innym. Jeśli musi wyjść, wychodzi, załatwia sprawy i wraca szybko do mnie. Jeśli ja muszę wyjść, wyjechać, zrobię to oczywiście, po czym szybko wrócę do niego.

Nie pasowałabym do kogoś, kto lubi piwkować z kolegami. On nie pasowałby do kobiety, która gania po klubach albo kawkuje z psiapsiółami. Dobraliśmy się.

Może nie jesteście dobrani?

71

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
adlernewman napisał/a:

No i dobrze! smile

Moze znajdz sobie jakis kurs w tym co Cie interesuje? Dzieki temu mozesz poznac nowych ludzi, jakies kolezanki z ktorymi na kawe czy drinka mozesz wyskoczyc.

Planuję, ale znów w mieście, w którym mieszkam na codzień raczej nie będę miała z kim wyjść (kurs czy podyplomówka są w innym mieście).

Artemida, mój nie wychodzi tak często z kolegami, nie imprezuje. Czasami zdarzy mu się wyjść na 2 czy 3 piwka z kumplem do baru. Nie mogłabym powiedzieć, że robi wszystko beze mnie, bo bym skłamała. Ale też nie spędzamy czasu razem 24/24, bo niestety nie mamy takie możliwości, co nie powiem- bardzo mi przeszkadza.
On ma mnóstwo pasji, zainteresowań i nigdy się nie nudzi, nawet jeśli mnie nie ma. Ja wręcz przeciwnie- on jest moją pasją i zainteresowaniem i gdy go nie ma, to ja nie wiem co ze sobą zrobić.
Żałosne...

72

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
Artemida napisał/a:

Nigdy nie byłam zazdrosna o exa. Robił co chciał. Aż okazało się, że wszystko jest ważniejsze ode mnie i dzieci. Wszystko. My możemy poczekać, bo on pracuje, trenuje, sam robi zakupy, wszędzie sam.

Nie nadaję się do związku, w którym jestem dla mężczyzny meblem domowym i bankomatem - nie uszczęśliwia mnie takie podejście.

Mój Kochany zawsze woli spędzać czas ze mną niż z kimś innym. Jeśli musi wyjść, wychodzi, załatwia sprawy i wraca szybko do mnie. Jeśli ja muszę wyjść, wyjechać, zrobię to oczywiście, po czym szybko wrócę do niego.

Nie pasowałabym do kogoś, kto lubi piwkować z kolegami. On nie pasowałby do kobiety, która gania po klubach albo kawkuje z psiapsiółami. Dobraliśmy się.

Może nie jesteście dobrani?

A nie myslalas, zeby partnera polaczyc ze soba w biodrze? Swietnie, ze wam sie uklada, ale dla wiekszosci ludzi osobista przestrzen jest NIEZBEDNA. Ludzie wariuja jak maja ograniczone otoczenie. Rozumiem, facet moze byc zakochany, niesamowicie zainteresowany charakterem kobiety, ale jest przeciez swiat POZA TYM.

73

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
adlernewman napisał/a:

Nie pasowałabym do kogoś, kto lubi piwkować z kolegami. On nie pasowałby do kobiety, która gania po klubach albo kawkuje z psiapsiółami. Dobraliśmy się.

Myśmy się też dobrali. Jesteśmy niby idealnym małżeństwem. "Niby" = "zazdrość". Nikt o tym nie wie.


Ludzie wariuja jak maja ograniczone otoczenie. Rozumiem, facet moze byc zakochany, niesamowicie zainteresowany charakterem kobiety, ale jest przeciez swiat POZA TYM.

Pewnie ja trochę zwariowałem... szkoda.



Lejdi_in_red == nie siedź w domu. Wyjdź. Wychodź. Choćby z książką lub laptopem do kawiarni.

74

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Sam, ten pierwszy post jest z wpisu Artemidy, nie mojego!

Jak Jej sie wydaje, ze zwiazek polega na 100% izolacji od innych ludzi, to zycze powodzenia, ale takze dostania ktoregos dnia zdrowego rozsadku w prezencie.

Przeciez to nienormalne, zeby nie miec znajomych, nie chodzic na piwo, na kawe, w krykieta nie pograc, do grupy ksiazkowej nie isc, nie zagadac z ludzmi w silowni... Zastanawiam sie kogo nasza Artemida na kolacje w piatki zaprasza (czy soboty)???? Jak pisalam wczesniej, uwielbiam swojego faceta, ale nie moglabym sobie wyobrazic nagle nie interesowania sie innymi ludzmi- ich pogladami, ich postepami w sporcie czy po prostu ich zyciem. Ludzie wzbogacaja czlowieka. Tak jeden na jeden? Eh, nie, dziekuje...

75

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Lejdi ja byłam w 6letnim związku i czułam się trochę podobnie..
nie podobało mi się kilka rzeczy z zachowania mojego partnera przez co nie czułam się pewnie i spokojnie..
stąd moje nerwy i zazdrość.
uważam że są sytuacje normalne jak np raz na jakiś czas wyjść z kolegami na piwo, napisać smsa koleżance i z nią pogadać, pobyć samemu i zająć się własnym hobby.. ja to rozumiem.
ale..
kiedy wyjścia z kolegami są za często - powiem nie
kiedy nie ma dnia bez smsa/telefonu czy spotkania z koleżanką.. powiem nie
oglądaniem się za innymi/prawienie komplementów/popadaniu w zachwyt na widok albo usłyszenie o innej kobiecie -powiem nie
a jednak to wszystko działo się w moim byłym (na szczęście!) związku.
i proszę nie osądzajcie zbyt pochopnie czyjegoś problemu..bo on skądś na pewno powstał. wątpię aby autorka ot tak czuła swój niepokój. uważam że jakieś powody ma.. po prostu jej chłopak nie stara się aby czuła się spokojna i miała do niego zaufania.. coś tu nie gra. i nie mówię o tym aby spędzać każdą wolną chwilę razem ..(bo pewnie zgraja już sobie tak pomyslała) ale o dbaniu o to aby nasz partner..i dbaniu ze strony partnera abyśmy my sami czuli się spokojnie/swobodnie/pewnie ..to bardzo ważne a jednak wielu o tym zapomina, bądź specjalnie robią sobie nawzajem jazdy, albo jedno drugiemu i to jest chyba najgorsze jak jedno jest w porządku a drugie nic sobie nie robi z tego jak coś odbierze partner. przykro mi ale obserwuję dużo takich zjawisk. ja stwierdziłam że nie będę się dłużej męczyć w takim związku. uznałam to za niedopasowanie. były problemy, ostatnie 2-3 lata to była już tylko walka o związek.. ale już dziękuję. dziś ..po upływie już pewnego czasu odzyskuję spokój i pukam się w czoło że tak długo zwlekałam z decyzją o rozstaniu. w końcu mogę żyć spokojnie. przemyśl to i zastanaów się.. czy nawzajem o siebie dbacie.. czy tylko tak Ci się wydaje.

76

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Powiem tak. Ja wiem co jest przyczyną tych moich nerwów i zazdrości. Kiedyś oboje nie byliśmy w stosunku do siebie do końca fair. Były kłamstwa, zatajanie pewnych rzeczy. Mój chłopak w obawie o moje nerwy i awantury nie mówił mi, że np. idzie się spotkać z koleżanką, czy że jakaś do niego napisała. Ja go inwigilowałam i tak się dowiadywałam. Później była awantura. Ostatnio było podobnie- nawiązał znajomość z jakąś znajomą i za żadne skarby nie chciał powiedzieć kim ona jest i dlaczego z nią tak często się kontaktuje, bo niby o to ona jego prosiła. Cały czas przekonywał mnie, że to tylko koleżanka i nic więcej, że przecież oboje są w związkach i żebym była spokojna. Dopiero postawienie sprawy na ostrzu noża zmusiło go do powiedzenia prawdy. No i faktycznie, okazało się, że to tylko znajomość.
Jednak po tych sytuacjach gdzieś we mnie drzemie poczucie, że on jednak kogoś szuka. Kogoś lepszego ode mnie. Straciłam część poczucia własnej wartości, do tego wypatruję kolejnego momentu, w którym on zawiąże znów bądź odświeży jakąś znajomość z koleżanką. I pomimo, że są tłumaczenia, że te jego wszystkie kontakty są czysto koleżeńskie i że dobrze mieć dużo znajomości (żeby coś załatwić np), to i tak jakiś niepokój siedzi we mnie.
Na piwo chodzi czasami, raz na jakiś czas, na imprezy w ogóle. Zazwyczaj wiem gdzie jest i co robi bo mi o tym pisze/mówi.Kontakt mamy również (chociaż czasem wolałabym częstszy, ale wiem, że nie zawsze jest czas i możliwość).
Zostawić go nie chcę, bo za bardzo go kocham. Nie wiem tylko czy on mnie też tak mocno jak ja jego...

77

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Im wiecej czytam, tym wiecej mi sie wydaje, ze nie ma to nic wspolnego z miloscia, a z bardzo egoistyczna i egocentryczna postawa.

Wbrew temu co wielu ludzi mysli, preokupacja soba nie musi miec wcale podloza narcystycznego. Mozna miec bardzo negatywne nastawienie do siebie, niska samoocene, a takze potrzebe na ciagle zwracanie uwagi na siebie (przez awantury, placz...itp) i kontrolowanie otoczenia by zawsze odpowiadalo wyobrazeniom danej osoby. Problem tkwi w tym, ze to jest droga do nikad, poniewaz to wewnetrzne niezadowolenie, brak samoakceptacji, nienawisc do siebie, nie zostaja wyeliminowane, a tylko przygluszone takim hukiem ciaglych histerycznych odreagowan. Ja malo slyszalam w tym poscie o szczesciu Twojego partnera. Wiekszosc tego tekstu sklada sie z jednego slowa "ja".

Lejdi, opisujesz swoj brak zaufania. Nawet jezeli okazuje sie, ze kolezanka to kolezanka, ciagle nie jestes zadowolona, tak jakbys szukala wymowki do tego, zeby zrobic awanture. Czytalam Twoj inny post, i jestem zdania, ze problem nie tkwi w Twoim zwiazku,ani w klopotach rodzinnych, ale w Twoim podejsciu do obu.

78

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

"jestem zdania, ze problem nie tkwi w Twoim zwiazku,ani w klopotach rodzinnych, ale w Twoim podejsciu do obu."
Nie jesteś jedyna, która tak uważa, niestety.
Ale co w takim razie powinnam zrobić? Chcę się zmienić, chcę czuć się szczęśliwa w związku i chcę, żeby mój partner był szczęśliwy ze mną! Bo teraz cały czas jest tak, że ja mam pretensję, robię awantury, a on tak jakby uciekał ode mnie...i twierdzi, że ciągle jestem niezadowolona.
Co mam zrobić? Jak się zmienić? sad

79 Ostatnio edytowany przez ogień (2012-10-22 12:13:01)

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Tak więc nie zaczęliście dobrze i nie ma co się dziwić że teraz nie ma zaufania. Tym bardziej że Twój  chłopak postanowił dla świętego spokoju nie mówić Ci o tym z kim się spotyka i utrzymuje kontakty.
..co jest celem tego ukrywania? Zobacz.. on skrywa/nie chce powiedzieć, Ty się denerwujesz.. i nie osiąga nawet tego czego by chciał czyli spokoju.. spokój będzie wtedy kiedy zagracie w otwarte karty.. po co ściemniać i zatajać fakty? co Wy macie po 10 lat? ale dobrze rozumiem że dla niektórych jest to jedyne wyjście z sytuacji. Usiądźcie i porozmawiajcie sczezrze o swoich oczekiwaniach i jak widzicie dalej związek.. jeśli któres z Was nie będzie się zgadzało z drugim i nie będzie kompromisu..to odpowiedź będzie gotowa co dalej bo nie ma co się męczyć .. a czas leci i nie macie po 15 lat że jeszcze cała młodość itp.. U mnie w byłym związku też partner zastosował takie rozwiązanie ..... i było już tylko gorzej. Zresztą związek zdrowy buduje się na szczerości..od tego trzeba zacząć..
A i nie bój się zostać sama, to nie jest koniec świata. A może być Ci z kimś dużo dużo lepiej, bo tgo kogoś będzie stać na to aby być szczerym.. wydaje mi się że prócz codziennego lęku który Cię praktycznie nie opuszcza.. nie odczuwasz tak silnie innych emocji , mam na myśli te dobre..

A o co masz te pretensje i o co robisz awantury?
Bo jak o to że zataja fakty to się Tobie nie dziwię.

Postaraj się na spokojnie z nim rozmawiać o wszelkich sprawach.. bo jak włączasz w to swoje burzliwe stany to i on automatycznie się denerwuje zapewne.

Jest jeszcze jeden pomysł.. robić dokładnie tak jak on.. zacząć poznawać nowe osoby i mówić mu po fakcie.. zobaczysz jak zareaguje. niestety częśc osób dopiero wtedy jest w stanie zrozumieć co drugiego boli.. jak sami doświadczą tego samego.. przykre to ale tak niestety już bywa.

80 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-10-22 12:48:03)

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Zabrzmi to jak mantra, ktora sie bardzo czesto na forum powtarza- wizyta u psychologa. Pozwoliloby Ci nabrac dystansu do siebie. W tym momencie, Ty sie krecisz w kolko jak pies na szurku, ktory dookola patyka lata, az mu sie petla zacisnie.

Nie masz nic, co by Ci wypelnialo czas, wiec wypelniasz go pesymistycznymi scenariuszami i koncentrowaniem sie na swoich (prawdopodobnych i takze wymyslonych wadach). Sproboj znalezc sobie jakies pozytywne zajecie. Moze przylacz sie do biblioteki miejskiej i zacznij wiecej czytac? Nic to nie kosztuje, a nastroj poprawia. Moze sie za jakis nowy jezyk obcy zabierz?

A co do postu Ognia, naprawde nie ma sensu poglebiac tej juz i tak chorej sytuacji. Ogien, a jakbys Ty sie zachowala, gdyby facet sprawdzal Twoj kazdy krok i oskarzal Cie niewiadomo o co? Chyba po jakims czasie bys po prostu przestala mu kazda, z przeproszeniem, pierdole, mowic, bo wszystko by kota ogonem odwracal i tak.

81

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
adlernewman napisał/a:

Ogien, a jakbys Ty sie zachowala, gdyby facet sprawdzal Twoj kazdy krok i oskarzal Cie niewiadomo o co? Chyba po jakims czasie bys po prostu przestala mu kazda, z przeproszeniem, pierdole, mowic, bo wszystko by kota ogonem odwracal i tak.

Achhh... to trzeba przeżyć, żeby zrozumieć. Ogien powie, że by odeszła, ale doświadczeni życiem wiedzą, że nie da się tak łatwo. Zatem można kochać, być zazdrosnym, a po drugiej stronie zatajać różne bzdury, które niby nakręcają zazdrość. A gdzie jest tego początek? Początek jest w mini-zazdrośći, która wynika niby z miłości... Echhh...

82 Ostatnio edytowany przez november (2012-10-22 13:20:35)

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Dla mnie takie zachowania są straszne. Dobrze, że macie - mówię do tych chorobliwie zazdrosnych pań - świadomość, że Wasze postępowanie jest krzywdzące. Jak można żyć w takim związku? Jak powiedziała adlernewman tu nie ma mowy o miłości. To jest jakaś obsesja. Oplotłyście facetów jak bluszcz. Same nie potraficie żyć, ale też utrudniacie życie osobom, z którymi jesteście. Niezależnie od pobudek - bo np. facet wcześniej zawiódł zaufanie albo "wszyscy faceci mnie zdradzali" - taki związek nie prowadzi chyba do zadowolenia czy szczęścia. Dla mnie jest to coś w rodzaju samospełniającego się proroctwa. Np. zostałam zdradzona, wybaczę mu, ale za nic nie dam się znowu oszukać, znajdę dowody na to, że mnie zdradza... I choćby nie zdradzał, dziewczyna zacznie wyszukiwać "dowody" zdrady. Facet, czując się zaszczutym i bez przerwy kontrolowanym, będzie chciał się z tego wyzwolić i nieopatrznie dostarczał będzie olejnych "dowodów". Koło zamknięte.
Pomyślałam sobie, w kontekście tego, co napisał sam22 (stary, bardzo Ci współczuję), że - paradoksalnie - choćby dziewczyna zamknęła faceta w klatce, zabroniła mu wszystkiego, i tak nigdy nie będzie w stanie kontrolować jego myśli. Nie uważam, że myślenie o innych kobietach to zdrada czy przestępstwo w związku, ale w chwili, kiedy facet będzie ograniczony już do maksimum, to wtedy jego myślenie będzie jedyną odskocznią. Drogą, w którą może uciec. I choć kobiecie będzie się wydawało, że wreszcie są blisko, że wreszcie wyeliminowała wszelkie zagrożenia, to wtedy jej facet będzie od niej już bardzo daleko...
Będąc na miejscu takiego kontrolowanego partnera, nie próbowałabym niczego zrozumieć. Po prostu bym odeszła. Bo ile można tak żyć? Dziewczyny "kontrolerki-zazdrośnice" - macie chyba ogromne szczęście, że Wasi faceci to nadal wytrzymują.

83

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Nie potrafię od niego odejść, pomimo tego, że różnie jest między nami, pomimo, że ostatnio nam się nie układa a on jest jakby bardzie zimny...  Wiecie...mój facet jest bardzo spontaniczny. Np. podejdzie, przytuli, pocałuje, czy uszczypnie... Teraz o przytulenie muszę się prosić, sama muszę się do niego "łasić". Pewnie wiecie jakie myśli krążą w mojej głowie? Że na pewno ma inną. Co mam zrobić, by być spokojną? Zapytać go wprost? To zaprzeczy. Sprawdzać jego tel? I tak to robię i albo kasuje wszystko albo naprawdę nic nie ma albo ja mam już jakąś obsesję.
Ja rozumiem, że nikogo nie można ograniczać, wiem, że robię źle i nie musicie mnie do tego przekonywać. Ja po prostu nie wiem jak z tym skończyć. Wariuję jak długo nie odpisuje, wariuję jak nie odbiera, wariuję jak nie widzę go 2-3 dni! Czuję się jak osoba uzależnione. Swoje szczęście i samopoczucie upatruję w nim!
Z psychologiem u mnie naprawdę ciężko. Jak sobie poradzić bez niego?
Mam odpuścić? Nie kontrolować? Postawić wszystko na jedną kartę? Ok, ale wtedy ja się psychicznie zamęczę.  Od kilku dni towarzyszy mi nieustannie myśl, że jednak kogoś ma sad

84 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-10-23 16:50:12)

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
november napisał/a:

Pomyślałam sobie, w kontekście tego, co napisał sam22 (stary, bardzo Ci współczuję), że - paradoksalnie - choćby dziewczyna zamknęła faceta w klatce, zabroniła mu wszystkiego, i tak nigdy nie będzie w stanie kontrolować jego myśli.

Nie współczuj mi proszę! Jestem szczęśliwy! Prawdopodobnie bardziej szczęśliwy niż 90% ludzi na tym forum. W sumie tutaj siedzę, aby komuś pomóc, a znalazłem się tutaj, aby rodzinie krzywdy nie zrobić.



to wtedy jego myślenie będzie jedyną odskocznią. Drogą, w którą może uciec. I choć kobiecie będzie się wydawało, że wreszcie są blisko, że wreszcie wyeliminowała wszelkie zagrożenia, to wtedy jej facet będzie od niej już bardzo daleko...

No i tak jest. Jestem blisko z żoną, a jednocześnie tak daleko, daleko... Połowa serca należy do niej, a druga połowy żona nawet nie zna, nie wie że istnieje. To dość stabilny układ.



november napisał/a:

Będąc na miejscu takiego kontrolowanego partnera, nie próbowałabym niczego zrozumieć. Po prostu bym odeszła. Bo ile można tak żyć? Dziewczyny "kontrolerki-zazdrośnice" - macie chyba ogromne szczęście, że Wasi faceci to nadal wytrzymują.

Żona mnie nie kontroluje. Ja kontroluję, aby nie miała powodów do zazdrości. Nie jest sprawa na ostrzu noża, abym odszedł. Poza tym jest rodzina, dzieci, ogólnie jesteśmy szczęśliwi. A jej zazdrość jest zamknięta na swoim terytorium. Czasem może jest afera jak muszę iść na spotkanie firmowe, albo jechać w delegację... ale szczerze mówiąc mnie to już mało interesuje -- trzeba przez to przejść jak przez umycie kibla.



Lejdi_in_red napisał/a:

Wiecie...mój facet jest bardzo spontaniczny. Np. podejdzie, przytuli, pocałuje, czy uszczypnie... Teraz o przytulenie muszę się prosić, sama muszę się do niego "łasić". Pewnie wiecie jakie myśli krążą w mojej głowie? Że na pewno ma inną. Co mam zrobić, by być spokojną? Zapytać go wprost?

Po prostu zacznij żyć swoim życiem, a nie życiem jego. A dlaczego jest teraz "zimny"? Dlatego, że jak się przytulacie, to tuli osobę, która wbiła mu szpilę w serce. To jest dość trudne. Oczywiście może mieć inną dziewczynę, też tak może być.

Zazdrość to forma zdrady. Jak się zdradza idąc na seks z kimś, to nie jest to działanie wymierzone w osobę, z którą się jest. Zazdrość albo brak szacunku to jest atak na osobę, z którą się jest. Sam nie wiem co gorsze -- od kogoś się odwrócić, czy strzelić go w mordę. Jedno i drugie jest niedobre.

85

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

sam22, nie rozumiem do końca tego co piszesz, a mianowicie, że twierdzisz iż jesteś szczęśliwy w związku, w którym nie ma pełnego zaufania, pojawiają się kłótnie, podejrzenia, awantury. Piszesz, że żona nie zna połowy Twojego serca i już nie pozna, że zazdrość, to brak szacunku i wbijanie komuś "szpilę w serce", ale mimo tego jesteś szczęśliwy. Może już się przyzwyczaiłeś do tego i nie znasz innego, być może lepszego życia. Bo nie wierzę, że ciągłe awantury i podejrzenia uszczęśliwiają kogokolwiek... Zapewne męczą i żonę i Ciebie. Przynajmniej tak jest u nas.

"Po prostu zacznij żyć swoim życiem, a nie życiem jego."
Próbowałam, ale moje szczęście jest uzależnione od innych- od niego, od moich bliskich, rodziny. Jeśli coś się psuje, coś jest nie tak, to automatycznie ja cierpię...

86 Ostatnio edytowany przez Doonna (2012-10-23 13:04:25)

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Sam napisz prosze czy jest cos, jakakolwiek mozliwosc... czy Twoja zona moze cos zrobic zebys odzyskal zaufanie do niej, byl znowu blisko i oddal jej serce.

I jeszcze jedno...zona nie kontroluje Cie, a Ty sam demonstrujesz jej pod nos swoja niewinnosc?
Czy to znaczy ze jestes calkowicie otwarty, czy poprostu znalazles sposoby zeby dobrze sie maskowac?

87 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-10-23 16:46:51)

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
Lejdi_in_red napisał/a:

sam22, nie rozumiem do końca tego co piszesz, a mianowicie, że twierdzisz iż jesteś szczęśliwy w związku, w którym nie ma pełnego zaufania, pojawiają się kłótnie, podejrzenia, awantury. Piszesz, że żona nie zna połowy Twojego serca i już nie pozna, że zazdrość, to brak szacunku i wbijanie komuś "szpilę w serce"

Nieprawda, że nie ma zaufania. Jest 100% zaufania za wyjątkiem zdrady i zazdrości.

Po pierwsze to nie są awantury tylko "fochy". Przed ślubem było tak, że na przykład szliśmy razem do kina, a po filmie ona była na mnie zła, bo w jakiś nieodpowiedni sposób patrzyłem na sceny erotyczne (może powinienem głowę spuścić?). Albo poprosiłem koleżankę do tańca, a ona siedziała przy stoliku patrząc na mnie z nienawiścią. Albo nieopatrznie spodobało mi się coś czerwonego i okazało się, że to kolor "kur*wski" i był koniec romantycznego spacerku wśród złocistych liści jesieni. Albo zaproponowałem film o miłości i okazało się, że ona nie ma "ochoty patrzeć jak się p*przą na ekranie" -- a to był film o miłości nie fizycznej, ale zakochaniu.

Obecnie jak mam np. wyjazd w delegację to parę dni jest na mnie zła, ale potem jej przechodzi. Jak mamy spotkanie integracyjne, to też parę wieczorów jest zła, a potem i tak jadę. Dawniej jechałem z poczuciem winy wobec siebie, a teraz to jest jakby mi wstrzyknęła trochę jadu a ja go muszę zmetabolizować. Jak jesteśmy razem w restauracji to ona rozmawia z kelnerkami i daje napiwki (dawniej sam zachowywałem się po męsku, miała pretensje, więc teraz żona to załatwia). Ona teraz wybiera filmy które oglądamy (bo już nie zaryzykuję, że znowu chciałem sceny oglądać).

Poza takimi chwilami moja żona jest cudowna, zakochana od wielu lat, opiekuńcza, zaanagażowana. Ale kocha. Ale rani. Kocha i rani. Dlaczego nie mam jej tego za złe? Bo ona kieruje się emocjami. Czasami po takich fochach przeprasza, a ja mam jej przeprosiny głęboko "gdzieś". Oczywiście jej tego nie mówię, ale już nie zniżam się do poziomu "chrześcijańskiego przebaczenia" -- wiem, że jak przeprasza to znowu emocje, ale w drugą stronę, wiem że żałuje, wiem że będzie następny raz. Już nie uczestniczę w jej bitwach.

Rozumiecie, że przykro jest jak się spędza z ukochaną osobą cudowne chwile miłości i nagle dostaje się jakby nożem w serce? Moja żona nie podejrzewa, nie robi ciągłych awantur, nie sprawdza. Ale trzeba przyznać, że w każdej godzinie wie gdzie jestem, bo taki mamy styl życia. Ja też wiem gdzie ona jest.

Nie mam konta na portalach społecznościowych, nie czytam przy niej internetu (kiedyś była obrażona, że na pierwszej stronie onetu jakieś baby zauważyła), nie otwieram strony netkobiety (wiadomo -- kojarzy się z dziwkami). Nie oglądam się za laskami na ulicy, nawet odwracam się, aby żona nie miała pretensji.



, ale mimo tego jesteś szczęśliwy.

I teraz powiem Wam najlepsze -- ja nie potrzebuję tych wszystkich rzeczy do szczęścia, które mi żona zabrała. Nie muszę chodzić z kolegami na piwo, nie muszę mieć kont w portalach społecznościowych, nie muszę wybierać filmu w kinie, nie muszę chodzić na treningi, nie muszę... nie muszę... nie muszę... A dlaczego? Dlatego, że mam swoją pasję techniczną, która jest moją pracą, mam firmę i o pieniądze nie musimy się martwić, mam inną pasję niezawodową, humanistyczną, regulującą sens życia, mam przyjaciółkę z którą musiałem zerwać kontakt pod presją żony, mamy zdrowe dzieci, mamy gdzie mieszkać i czym jeździć.

No i czegóż chcieć więcej?

Jak widzicie nie ma takich ostrych awantur, bo nie ma o co. Prawdopodobnie, gdyby żona zaczęła mnie obsesyjnie kontrolować, robić faktyczne awantury, to bym inaczej na to wszystko patrzył, trzasnął bym drzwiami i nie wiem kiedy bym wrócił. Ale ona instynktownie pewnych granic nie przekracza. Ja jej nigdy nie uraziłem, zawsze ją szanuję, wciąż jest buzi rano, wieczór, wciąż mówimy "kochanie", seks jest super. 



Może już się przyzwyczaiłeś do tego i nie znasz innego, być może lepszego życia.

Może. Ale z drugiej strony każdy ma jakieś problemy. Wolę mieć problem z zazdrością niż np. z chorobą.




Doonna napisał/a:

Sam napisz prosze czy jest cos, jakakolwiek mozliwosc... czy Twoja zona moze cos zrobic zebys odzyskal zaufanie do niej, byl znowu blisko i oddal jej serce.

Ale ja ufam mojej żonie, nie ma problemu z zaufaniem -- jest tylko jeden wyjątek, czyli zazdrość. Jeśli przeczytałaś powyższe, to jak sobie wyobrażasz na przykład, że poproszę kolażnkę do tańca? To bez sensu -- tańczyć i patrzeć, czy żona nie ma nienawiści w oczach. Nie tańczę, nie potrzebuję tego. Albo będę przy niej czytał internet? Po co się narażać. Albo namówić ją na film, który jej się nie spodoba i to będzie moja wina? Nie mam ochoty zmuszać samego siebie do podejmowania ryzykownych działań. Internet oglądam jak żona nie patrzy. Pornoli też swego czasu tyle się naoglądałem, że mnie to już nie interesuje. Wcale małżeńśtwo i seks na tym nie ucierpiały. Pewnie zarzucisz brak szczerości... ale czy ja muszę się spowiadać ze wszystkiego co robię i ryzykować jej złe samopoczucie?

Żona mówi, że "twój romantyzm gdzieś zapodział się w sprawach codziennych". Prawda jest taka, że sama cały romantyzm wypaliła swoją zazdrością. Byłem dżentelmenem, przepuszczałem kobiety w drzwiach, podawałem płaszczyk, jak coś spadło to podniosłem, byłem miły i uśmiechnięty. Kupowałem kwiaty, chodziliśmy na romantyczne wieczory. Ale się skończyło! Tak dla innych kobiet jak i dla żony. Nie ma już kwiatów. Nie ma romantyzmu. W sumie to nawet fajnie mieć gdzieś wszystko i pchać się przez drzwi pierwszemu, nie podawać płaszczyka, nie być uśmiechniętym i miłym, nie kupować kwiatów, nie uśmiechać się, nie schylać się gdy coś komuś spadnie, nienawidzić dnia kobiet, nie rozmawiać za długo z koleżankami, nie żartować z nimi.

Kiedyś kupowałem Playboya, książki erotyczne, miałem porno w komputerze. Żona (wtedy jeszcze "dziewczyna") o tym wiedziała. Z koleżanką mogłem organizować imprezę siedząc z nią sam w pokoju (nawet nie pomyślałem o zdradzie!). A teraz w zasadzie zastanawiam się jak to było dawniej możliwe, i dlaczego się skończyło.


I jeszcze jedno...zona nie kontroluje Cie, a Ty sam demonstrujesz jej pod nos swoja niewinnosc?
Czy to znaczy ze jestes calkowicie otwarty, czy poprostu znalazles sposoby zeby dobrze sie maskowac?

Nie! Ja nic nie muszę demonstrować. Nie oglądam przy żonie onetu, nie piszę postów na netkobiety, nie oglądam youtube, odwracam głowę, gdy idą laski, nie oglądam TV, reklam, dziennika, nie czytam gazet, nie rozmawiam z kelnerkami, nie żartuję ze sprzedawczyniami. Żadna z tych rzeczy do szczęścia nie jest potrzebna. Nie muszę się też maskować. Tak jak nie beka się przy stole, to tak samo nie ogląda się za innymi babami przy żonie, ani nie tańczy się z koleżanką. Proste, prawda? Pewne rzeczy można robić przy żonie, a pewnych nie można, bo to ją urazi (bo będą "fochy"). I chyba nie jest to fałsz. Wydaje mi się, że w momencie, gdy zazdrość zniszczyła już wszystko, a to wszystko okazało się do szczęścia niepotrzebne, to w końcu jestem wolny, wolny duchowo, a oficjalnie żyjemy sobie jako szczęśliwa rodzina.

88

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Dzieki sam za szczerosc.
Jednak piszesz ze to co przeszkadzalo Twojej zonie nie jest Ci potrzebne, a jednak robisz to kiedy jej nie ma albo tego nie widzi...dlaczego?
Nie czujesz sie zle ze mimo wszystko w jakis sposob ja oszukujesz?
Dajesz jej satysfakcje, ktora nie jest prawdziwa.
Ona mysli ze ma cala Twoja uwage dla siebie i widac na nic innego by sie nie zgodzila.


Nie mysl ze pisze tak bezinteresownie...zalatwilam tak jednego faceta, kropka w kropke, nawet ten kolor czerwony i prawie cala reszta.
Zylam w tym moim wymyslonym swiecie pare lat, myslalam ze jest takim jakiego go chcialam i mozna powiedziec sila stworzylam, bylam tak zaborcza, ze kiedy ktoregos dnia dowiedzialam sie,ze ja to nie caly jego swiat nie potrafilam i nie chcialam z nim byc.

89

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Również myślę że nie ma sensu pogłębiać tej i tak już złej sytuacji ale napisałam po prostu że niektórzy nie są w inny sposób zrozumieć drugiej osoby niż właśnie doświadczając tego samego.. (ile razy ja słyszałam..."teraz już wiem jak mogłaś się czuć , przepraszam")

Co ja bym zrobiła ? Na pewno nie zatajałabym tego że idę się z kimś spotkać czy że z kimś rozmawiam. Nie widzę sensu w zatajaniu informacji. Skoro interesuje to mojego partnera proszę bardzo, odpowiem i wyjaśnię mu jaka jest rzeczywistość. Jeśli partner zna prawdę ma wtedy możliwość wyboru ..albo ze mną jest i zaakceptuje to co robię, przy czym ja mam spokojną głowę że nie ściemniam, albo nie akceptuje i jeśli ja nie jestem w stanie nic w temacie zmienić, to wtedy się rozchodzimy, z racji takiej że do siebie nie pasujemy. poza tym mówiąc jak jest .. druga strona może się zdenerwować ale.. i tak w głębi jest jej lepiej bo wie że nie jest oszukiwana (lepsza gorzka prawda niż słodkie kłamstwo)

Uważam że jesli ktoś pyta należy odpowiedzieć zgodnie z realnym stanem rzeczy..bo inaczej nie jesteśmy w stanie się lepiej poznać i któremuś z nas rośnie fałszywy obraz drugiego (tak jak w przypadku żony Sama22, ona myśli że jest trochę inny niż jest naprawdę).
Sam22 od kiedy to wypowiada się za innych?? I skąd wiesz że jestem osobą niedoświadczoną i nie znam życia?

90 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-10-23 19:15:47)

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
Doonna napisał/a:

Jednak piszesz ze to co przeszkadzalo Twojej zonie nie jest Ci potrzebne, a jednak robisz to kiedy jej nie ma albo tego nie widzi...dlaczego?
Nie czujesz sie zle ze mimo wszystko w jakis sposob ja oszukujesz?
Dajesz jej satysfakcje, ktora nie jest prawdziwa.
Ona mysli ze ma cala Twoja uwage dla siebie i widac na nic innego by sie nie zgodzila.

Nieprawda. Nie oszukuję. I nie daję żadnej satysfakcji. Każde moje działanie jest nakierowane na ograniczenie zła, na maksymalizację szczęścia, na ochronę siebie i jej i rodziny.

Jak żona robi fochy, to ignoruję. Jak ma pretensję, jak tłumaczy co powinienem robić, a czego nie powinienem, to ignoruję, bo zazwyczaj są to rzeczy, które ona sobie wymarzyła, a tak naprawdę wygryzają moją wolną wolę. Czasem ma rację -- wtedy koryguję swoje zachowanie.

Ona chciałaby zawładnąć całością mojej duszy. Robi bardzo źle. A ja ją i tak kocham. Na co dzień jesteśmy dla siebie mili. Jest rodzina, dzieci, życie. Po co mam ją drażnić, jak czytam wiadomości polityczne a tam jakaś baba w bikini? Po co mam ją drażnić rozmawiając z koleżanką? Po co się szarpać? Po co drzeć koty o pornografię, skoro i tak mi się znudziło? A jakiż to straszny grzech popełniam, że pójdę z kolegą na piwo? A skąd się bierze forsa, jak nie z firmy i czasem muszę wyjechać?


Nie mysl ze pisze tak bezinteresownie...zalatwilam tak jednego faceta, kropka w kropke, nawet ten kolor czerwony i prawie cala reszta.
Zylam w tym moim wymyslonym swiecie pare lat, myslalam ze jest takim jakiego go chcialam i mozna powiedziec sila stworzylam, bylam tak zaborcza, ze kiedy ktoregos dnia dowiedzialam sie,ze ja to nie caly jego swiat nie potrafilam i nie chcialam z nim byc.

No cóż Donno! Świat jest tak skonstruowany, że każdy sam odpowiada za swoje czyny. Tylko ciekawe jak się z tego wyzwoliłaś...



ogień napisał/a:

Jeśli partner zna prawdę ma wtedy możliwość wyboru ..albo ze mną jest ............ to wtedy się rozchodzimy

Nie rozchodzimy się. Choćby nie wiem co się działo.



tak jak w przypadku żony Sama22, ona myśli że jest trochę inny niż jest naprawdę

Niekoniecznie. Nie jestem sztuczny.



Sam22 od kiedy to wypowiada się za innych?? I skąd wiesz że jestem osobą niedoświadczoną i nie znam życia?

Oj przepraszam! Ale napisałaś, że się rozchodzimy, gdy ciężko się jest dogadać, a przecież jak jest rodzina, to się nie rozchodzimy.
Życzę Ci, aby było Ci tak lekko w życiu jak piszesz w swoich postach. smile

91

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Sam22, chyba rozumiem co masz na myśli. Dostrzegam pewne podobieństwo mojego zachowania do zachowania Twojej żony i widzę, że podobnie postępuje mój partner. Wielu rzeczy nie robi przy mnie, by mnie nie drażnić. O wielu rzeczach mi nie mówi. A nadal mimo tego wszystkiego jest ze mną i z tego co mówi mnie kocha, chociaż nie mamy nawet jeszcze rodziny... Dlatego się zastanawiam i czekam, gdzie jest granica wytrzymałości, ile jeszcze z taką mną wytrzyma sad

"Nie oglądam przy żonie onetu, nie piszę postów na netkobiety, nie oglądam youtube, odwracam głowę, gdy idą laski, nie oglądam TV, reklam, dziennika, nie czytam gazet, nie rozmawiam z kelnerkami, nie żartuję ze sprzedawczyniami."
Czyli całą swoją uwagę poświęcasz jej i rodzinie? Nie czujesz się trochę jak ptaszek w klatce?

92 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-10-24 10:49:45)

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
Lejdi_in_red napisał/a:

Sam22, chyba rozumiem co masz na myśli. Dostrzegam pewne podobieństwo mojego zachowania do zachowania Twojej żony i widzę, że podobnie postępuje mój partner. Wielu rzeczy nie robi przy mnie, by mnie nie drażnić. O wielu rzeczach mi nie mówi. A nadal mimo tego wszystkiego jest ze mną i z tego co mówi mnie kocha, chociaż nie mamy nawet jeszcze rodziny... Dlatego się zastanawiam i czekam, gdzie jest granica wytrzymałości, ile jeszcze z taką mną wytrzyma sad

Jak widzisz moja żona nie robi awantur. Nie krzyczy, nie wyzywa. Ona robi się zła, ma nienawistne spojrzenie, jest obrażona. Cudowną romantyczną chwilę jest w ułamku sekundy zamienić w "separację emocjonalną". I tak to ćwiczyliśmy przez wiele lat, co miało umrzeć to umarło. Nic więcej nie można zepsuć.

Żona ma bardzo dobrą intuicję, nie przekracza pewnych granic, których ja będę bronił na śmierć i życie. Taką granicą jest na przykład bezpośredni atak na moją osobę -- obrazić się, zwyzywać, zrobić przykrość. Prawdopodobnie bym wtedy wstał, powiedział "Przepraszam kochanie, ale muszę wyjść." i bym wyszedł... do baru się upić, do parku posiedzieć w ciszy, albo do prostytutki na seks, albo..., albo... Żona nigdy nie przegięła, to dobrze. Sprawa zazdrości nigdy nie wyszła poza nasz związek, nie było "awantury" przy znajomych.

Czyli napięcie w związku jest bardzo duże, ogromne, ale nie tak wielkie, żeby coś się urwało.



"Nie oglądam przy żonie onetu, nie piszę postów na netkobiety, nie oglądam youtube, odwracam głowę, gdy idą laski, nie oglądam TV, reklam, dziennika, nie czytam gazet, nie rozmawiam z kelnerkami, nie żartuję ze sprzedawczyniami."
Czyli całą swoją uwagę poświęcasz jej i rodzinie? Nie czujesz się trochę jak ptaszek w klatce?

Tak -- poza pracą (praktycznie cały dzień w pracy), to 100% wolnego czasu poświęcam żonie i rodzinie. Dzieci są jeszcze małe, więc to jest ok. Nie brakuje mi tych rzeczy co wypisałem wyżej, naprawdę! Wyzwoliłem się zachcianek, z pożądania rzeczy materialnych. Nie mam "zabawek" jak to czasem mają "duzi chłopcy" -- nie mam motoru, super aparatu, super laptopa, super telefonu. Mam to wszystko gdzieś. Liczy się rodzina. Nie czuję się jak ptaszek w klatce -- trzeba poświęcić dzieciom czas. Ale co będzie jak dzieci pójdą na randkę, a ja sam będę z żoną? Tego nie wiem -- może wtedy poczuję się jak "ptaszek w klatce". Zobaczymy za 10 lat.

Ale bardzo boli zachowanie żony -- w ciągu kilkunastu lat znajomości w tysiącach małych spraw udowodniła, jak bardzo jest zazdrosna. Zwłaszcza gdy ja coś muszę albo chcę zrobić -- np. wyjazd firmowy, czy wyjść raz na rok (!!!) z kolegami na piwo, albo na spotkanie klasowe raz na 10 lat (nota bene -- nie poszedłem z powodu żony właśnie, ale to był czas, kiedy jeszcze nie wszystko zniszczyła; w chwili obecnej bym poszedł nie licząc się z jej zadaniem).

Zazdrość żony znienawidziłem, ale nie mam negatywnych uczuć wobec niej. Może to wydawać się absurdem, ale tak jest. Ona kieruje sie emocjami, sama nad zazdrością nie panuje, krzywdzi pod wpływem emocji, potem przeprasza. Ona nawet nie jest świadoma że jest zazdrosna. Dlatego dziwi mnie postawa Donny. Jak można działać na tak niskim i prywmitywnym poziomie, a jednocześnie być tak świadomym? Nie rozumiem tego.

Podam Wam dwa przykłady jak to wszystko działa.

Siedzimy sobie przy stole z żoną i przeglądam gazetę, bo akurat leży na stole. To było coś o dzieciach. Przeglądam, przeglądam a tam artykuł że pewna aktorka uruodziła dziecko. Normalnie rzuciłbym okiem co tam piszą, zwłaszcza jak ona schudła po porodzie, ale omijam ten artykuł automatycznie, bo przecież gdyby żona zobaczyła na czym się zatrzymałem, to byłaby "zła", bo byłaby to w świetle jej zazdrości "mini-zdrada". A mi to kompletnie nie szkodzi, bo i tak "mam gdzieś" ten artykuł. No i powiedzcie same -- czy tu jest oszustwo? Po prostu zrobiłem coś, żeby ograniczyć ilość zła. I uwierzcie mi, że zupełnie nie chce mi się o to walczyć, abym mógł przeczytać to byle-co, nie mam ochoty rozmawiać z żoną na temat zazdrości, leczyć tego, chodzić do psychologa.

W pewną sobotę miała być impreza firmowa. Żona wiedziała o tym parę miesięcy wcześniej. Kombinowała niesamowicie jak spowodować, abym na tę imprezę nie szedł, ale musiałem (z racji stanowiska), ale też chciałem i naprawdę nie ze względu na kobiety (w końcu można zapłacić 200zł i mieć seks przez godzinę, więc po co w tym celu impreza firmowa???). Kilka dni przed imprezą każdy wieczór był zepsuty jej "fochami". W końcu postawiła ultimatum, że mam wrócić przed godziną 24, bo jak nie wrócę to XXXX (coś powiedziała, ale nawet nie pamiętam co). W sumie to nawet mi się z tego śmiać chciało, bo ten jej warunek brzmiał jakbym miał 15 lat i mamusia kazała wrócić z dyskoteki o 24. Nic nie komentowałem, nie dyskutowałem z nią, ignorowałem -- tak, tak kobiety -- to jedyna dobra droga. Poszedłem na imprezę, piłem, tańczyłem, z ludźmi rozmawiałem i siedziałem do samego końca. Siedziałem, bo po pierwsze żona nie miała prawa wymagać, abym wrócił wcześniej, po drugie taką miałem ochotę, po trzecie bez względu o której bym wrócił będzie źle. Tak też się stało -- połowa niedzieli była zepsuta, potem jeszcze parę dni coś się odbijało "czkawką" i sytuacja wróciła do normy. Jaki z tego wszystkie płynie morał? Taki, że na imprezę bym poszedł, wrócił, nie zdradził, a całe zło i trucizna związana z tą imprezą płynie prosto od mojej ukochanej żony.

Jak widzicie, szanowne kobiety, zazdrość nic nie wnosi dobrego, tylko niszczy. Jest to czyste zło, które z miłością nie ma nic wspólnego. Jak będę chciał to przeczytam sobie o aktorce jak żona nie widzi, jak będę chciał to oglądnę sobie redtuba jak żona nie widzi, pójdę z koleżanką na kawę jak żona nie widzi, nawet jak będę chciał to mogę ją zdradzić i też tego nie będzie widzieć. Czasem sobie nawet myślę, że lepiej zdradzić w formie seksu, bo nie niszczy się wtedy osoby, z którą się jest w małżeństwie, niż wyniszczać tę osobę wprost -- zazdrością albo brakiem szacunku lub uczciwości. Społeczeństwo krytykuje seks poza małżeństwem, a cicho przyzwala na niszczenie dusz, obniżanie poczucia własnej wartości przez drugą osobę, lenistwo, oszustwo np w pieniądzach.

Ale teraz na obronę zazdrosnych kobiet, choć to same fałszywe stwierdzenia. Nie puszczą chłopaka na 10-lecie matury, bo tam będzie koleżanka z dawnych lat i wskoczą razem do łóżka. Nie można oglądać pornoli, bo przecież wtedy seks będzie gorszy, bo żona nie jest taka jak aktorka i facetowi może się w głowie poprzewracać. Nie należy wyrażać swoich opinii o seksownych ciuchach, bo przecież takich żona nie ma, czyli obniża to jej poczucie swojej wartości. Nie można z klientkami iśc na obiad, bo po obiedzie hotel i seks, a romans trzeba tłumić w zarodku. Nie można flirtować, bo każdy flirt prowadzi do seksu. Nie można podać obcej kobiecie rzeczy, która jej spadła, bo to początek flirtu. Nie można do koleżanki się uśmiechnąć i miło zagadać, bo co by się dopiero działo, gdyby żony nie było. Hihihi! Tak myślicie?

Sorki za tyle tekstu, ale może komuś pomogłem...? Sobie nie musiałem pomagać, bo moja filozofia życia choć wydaje się pokrętna względem norm społecznych, to jednak nie normy społeczne oceniają życie człowieka.


Doonna napisał/a:

Sam napisz prosze czy jest cos, jakakolwiek mozliwosc... czy Twoja zona moze cos zrobic zebys odzyskal zaufanie do niej, byl znowu blisko i oddal jej serce.

Zazdrość i zdrada to ta sama kategoria. Może uda Ci się nie być zazdrosną, ale jak ty tego swojego chłopaka nauczysz, że może znowu przy Tobie nie kontrolować siebie? Może będziesz zadawać mniej pytań? Może pozwolisz sobie nie wiedzieć gdzie on jest w danej chwili? Może nie będziesz wydzwaniać w losowych godzinach wieczornych gdy jest na wyjeździe? Może na imprezie jak będzie rozmawiał z koleżanką to nie będziesz ukradkiem spoglądać z drugiego końca sali myśląc, że on tego nie widzi?


ogień napisał/a:

któremuś z nas rośnie fałszywy obraz drugiego (tak jak w przypadku żony Sama22, ona myśli że jest trochę inny niż jest naprawdę).

Nie jest tak źle, bo przecież jak się poznaliśmy, to zachowywaliśmy się naturalnie. Moja żona jest taka sama jak kilkanaście lat temu, ale znam jej zazdrość. Ja też jestem taki jak kilkanaście lat temu, ale "romantyzm zapodział się w sprawach dnia codziennego".


Doonna napisał/a:

kropka w kropke, nawet ten kolor czerwony i prawie cala reszta.

Ooooooo... to fajnie, że ktoś też tak miał. A ja myślałem, że jesteśmy oryginalni smile

93

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
sam22 napisał/a:

Zazdrość żony znienawidziłem, ale nie mam negatywnych uczuć wobec niej. Może to wydawać się absurdem, ale tak jest. Ona kieruje sie emocjami, sama nad zazdrością nie panuje, krzywdzi pod wpływem emocji, potem przeprasza. Ona nawet nie jest świadoma że jest zazdrosna. Dlatego dziwi mnie postawa Donny. Jak można działać na tak niskim i prywmitywnym poziomie, a jednocześnie być tak świadomym? Nie rozumiem tego.

Co Cie dziwi? Niby jaka postawa? Znamy sie? No, nie przesadzaj.
I jakie dzialania robie na niskim i prymitywnym poziomie...przykro mi ale nie jestem swiadoma o czym piszesz.
Bede wdzieczna za wyjasnienie.

94

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Wiesz co Sam22, tym postem dałeś mi wiele do myślenia. Dzięki.
Nie wiem jak ale chciałabym umieć panować nad swoimi emocjami, bo to one (przynajmniej u mnie) powodują, że zachowuję się czasem zbyt wybuchowo...no i te fochy...
Wbrew temu co piszesz o swoim szczęściu przy boku żony- nie obraź się, ale mam wrażenie, że jest trochę złudne. Kochasz ją- to pewne, ale prowadzisz życie bez pasji, zainteresowań, bez jakichkolwiek znajomych- no bo przecież cały swój wolny czas poświęcasz rodzinie. Ja np. miałabym wrażenie, że coś mnie omija, że moje życie jest bardziej wegetacją niż życiem pełną parą. No bo w życiu chodzi o to, by się nim cieszyć, spełniać swoje marzenia, rozwijać swoje pasje, robić coś, co Cię uszczęśliwia.

95 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-10-24 13:35:34)

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
Doonna napisał/a:
sam22 napisał/a:

Zazdrość żony znienawidziłem, ale nie mam negatywnych uczuć wobec niej. Może to wydawać się absurdem, ale tak jest. Ona kieruje sie emocjami, sama nad zazdrością nie panuje, krzywdzi pod wpływem emocji, potem przeprasza. Ona nawet nie jest świadoma że jest zazdrosna. Dlatego dziwi mnie postawa Donny. Jak można działać na tak niskim i prywmitywnym poziomie, a jednocześnie być tak świadomym? Nie rozumiem tego.

Co Cie dziwi? Niby jaka postawa? Znamy sie? No, nie przesadzaj.
I jakie dzialania robie na niskim i prymitywnym poziomie...przykro mi ale nie jestem swiadoma o czym piszesz.
Bede wdzieczna za wyjasnienie.

Dziwi mnie, że potrafiłaś sama siebie ocenić. Bo przyznasz, że taka ślepa zazdrość jest dość prymitywna, nie jest to uczucie wyższe jak miłość,ale całkiem płytkie i prymitywne. Tobie jakoś udało się wznieść ponad to. Więc nie denerwuj się na mnie -- nie miałem na myśli, że coś z Tobą jest źle, ale podziwiam, że sama poradziłaś sobie z problemem, że dostrzegłaś problem i próbujesz coś z tym zrobić. Moim zdaniem na zazdrość nie ma rady, jest nieuleczalna. Może Wam się uda.



Lejdi_in_red napisał/a:

Wiesz co Sam22, tym postem dałeś mi wiele do myślenia. Dzięki.

No to przynajmniej nie klepałem w klawiaturę na darmo smile



szczęście -- mam wrażenie, że jest trochę złudne. Kochasz ją- to pewne, ale prowadzisz życie bez pasji, zainteresowań, bez jakichkolwiek znajomych- no bo przecież cały swój wolny czas poświęcasz rodzinie. Ja np. miałabym wrażenie, że coś mnie omija, że moje życie jest bardziej wegetacją niż życiem pełną parą. No bo w życiu chodzi o to, by się nim cieszyć, spełniać swoje marzenia, rozwijać swoje pasje, robić coś, co Cię uszczęśliwia.

Jak przeczytałaś te moje "żale" to faktycznie można odnieść takie wrażenie. Jak są małe dzieci, to trzeba się nimi zająć. Jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji, że żona całymi dniami opiekuje się nimi, a ja po powrocie z pracy albo w weekend zajmuję się jakimś hobby, które mi do szczęścia w zasadzie nie jest potrzebne. Jak nie było dzieci to miałem swoje pasje, niektóre doprowadziłem do szczytu marzeń, niektóre okazały się błędną ścieżką. No i praca to też moja pasja, pasja życiowa. Wiele marzeń się spełniło, praktycznie wszystkie. Nawet żona jest tak samo idealna jak dawniej (niestety "zazdrość" dostałem "gratis"), kilka razy ktoś obcy mi to nawet mówił. Okres kiedy są dzieci w domu trzeba dobrze spożytkować, bo potem idą w świat -- nawet jest powiedzenie, że "życie zaczyna się po czterdziestce". Wszystko ma swój czas. Pisałem o problemach a nie o sukcesach. Wszystko mnie uszczęśliwia, a tylko zazdrość w tym przeszkadza.

96

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
sam22 napisał/a:
Doonna napisał/a:
sam22 napisał/a:

Zazdrość żony znienawidziłem, ale nie mam negatywnych uczuć wobec niej. Może to wydawać się absurdem, ale tak jest. Ona kieruje sie emocjami, sama nad zazdrością nie panuje, krzywdzi pod wpływem emocji, potem przeprasza. Ona nawet nie jest świadoma że jest zazdrosna. Dlatego dziwi mnie postawa Donny. Jak można działać na tak niskim i prywmitywnym poziomie, a jednocześnie być tak świadomym? Nie rozumiem tego.

Co Cie dziwi? Niby jaka postawa? Znamy sie? No, nie przesadzaj.
I jakie dzialania robie na niskim i prymitywnym poziomie...przykro mi ale nie jestem swiadoma o czym piszesz.
Bede wdzieczna za wyjasnienie.

Dziwi mnie, że jakoś potrafiłaś sama siebie ocenić. Bo przyznasz, że taka ślepa zazdrość jest dość prymitywna, a Tobie jakoś udało się wznieść ponad to. Więc nie denerwuj się na mnie -- nie miałem na myśli, że coś z Tobą jest źle, ale podziwiam, że jakoś sobie sama poradziłaś z problemem.

Nie denerwuje sie, wrecz przeciwnie lubie Twoje wypowiedzi, tylko w tym przypadku to byla sprawa jeszcze przed mezem...byl taki co udawal slepego i gluchego, dalam sie nabrac...mloda, glupia, a kiedy sie zorientowalam ze gra kogos kim nie jest wpadlam w dzika pasje zazdrosci...niestety bylo to tak meczace, ze po nie dlugim czasie odeszlam od niego, to wszystko.
Wiec chyba nie bardzo sobie poradzilam, raczej ucieklam od problemu...zreszta z mezem tez tak zrobilam, straszny tchorz ze mnie, nie nadaje sie do rozwiazywania problemow i wznoszenia sie ponad to.

97

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
Doonna napisał/a:

Nie denerwuje sie, wrecz przeciwnie lubie Twoje wypowiedzi, tylko w tym przypadku to byla sprawa jeszcze przed mezem...byl taki co udawal slepego i gluchego, dalam sie nabrac...mloda, glupia, a kiedy sie zorientowalam ze gra kogos kim nie jest wpadlam w dzika pasje zazdrosci...niestety bylo to tak meczace, ze po nie dlugim czasie odeszlam od niego, to wszystko.

Ja nie czuję, żebym udawał. Mam wielką satysfakcję, że nigdy nie odpowiedziałem żonie złym za złe. Teraz po wielu latach wiem, że to jest dobre, bo nie wyniszcza. Nie musze potem przepraszać.


Wiec chyba nie bardzo sobie poradzilam, raczej ucieklam od problemu...zreszta z mezem tez tak zrobilam, straszny tchorz ze mnie, nie nadaje sie do rozwiazywania problemow i wznoszenia sie ponad to.

To tylko potwierdza, że zazdrość jest nieuleczalna. Zatem nie ma sensu z nią walczyć. Ja nie walczę. Moja żona też nie walczy. Nawet o tym nie rozmawiamy. Czasem jest tylko dialog typu "Poszedłbyś to załatwić.", ja: "Nie pójdę.", żona "A dlaczego?", ja "Bo jesteś zazdrosna.", więc ona potem idzie sama załatwić.

Co można zrobić? Moim zdaniem ograniczyć tylko skutki działania zazdrośći, ograniczyć jej powody. Mąż mógłby nie gapić się na baby w TV lub w gazecie po to abyś Ty się czuła dobrze, Ty mogłabyś się odwrócić jak on rozmawia z koleżanką na drugim końcu sali, aby nie widzieć jak się uśmiecha, nie analizować tonu jego głosu, gdy klientka zadzwoni, nie patrzeć gdzie on patrzy jak idą laski po ulicy. No i zacisnąć zęby, gdy on idzie na piwo z kolegą, a nie wróci o 22, nie myśleć, że z kelnerką na zapleczu uprawiają seks. Nie pytać, czy ogląda pornografię. Po cholerę się ciągle denerwować, prawda?

No i jak będzie zupełnie wolny, to będziesz się bała, że jednak zdradzi. Więc gdzie jest złoty środek...? Wiele jest wątków na tym forum, gdzie facet miał zaufanie a jednak zdradził. Więc niby zazdrość jest dobra, bo od razu chroni przed zdradą? No cóż... nic nie jest czarne, nic nie jest białe, wszystko jest szare. Każdy musi szukać złotego środka.

Kiedyś jak szedłem na imprezę firmową, to żonie się wyrwało stwierdzenie "A cóż może robić tylu facetów w restauracji?", bo faktycznie byli sami mężczyźni. Co żona miała na myśli? Może striptiz? A może wszsycy do agencji towarzyskiej zgodnie poszli? A może skłamałem, że byli sami faceci? Oto co robiliśmy: jedliśmy, pili, rozmawiali.

98

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Masz racje, kiedy juz nasienie nieufnosci posiane to ciezko.
Widzisz ja nie bylam zazdrosna, az sama sie sobie dziwilam ze tak zaufalam...moj maz robil wszystko praktycznie na moich oczach, a ja tego nie widzialam, nie interesowalam sie wcale.
On odebral to w ten sposob, ze mam go gdzies, wole czas spedzac z kims innym i nie interesuje sie jego problemami... znalazl sobie ucieczke, a ja juz drugi raz nie chcialam sobie ladowac tej chorej zazdrosci i dalam sobie spokoj. Bylo ciezko bo dzieci, rodzina...ale po doswiadczeniu z mlodosci, wiedzialam, ze jak ziarno padlo to juz dobrze nie bedzie.

99

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Donna -- zatem doświadczyłaś skrajności, prawda? Skrajna zazdrość i skrajna obojętność/skrajne zaufanie... Hmmm... trudno jest znaleźć złoty środek. Ale z drugiej strony każde małżeństwo jest "do bani" -- nie znam dobrego małżeństwa, w którym trwa sielanka całymi latami.

100

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Nie wiem czy dobrze, że Ci to piszę... No ale!
Jak byłam jeszcze nastolatką to byłam chorobliwie zazdrosna o każdego swojego chłopaka. Potrafiłam przepłakać całą noc bo podejrzewałam, że  w tym czasie mnie zdradza itd...
Któregoś jednak dnia mając już około 15 lat byłam u przyjaciółki na noc. BYł tam też jej dużo starszy brat.. Miał wtedy chyba 25 lat. Zaczęłyśmy się mu żalić, że jesteśmy zazdrosne itd.. I wiesz co on powiedział? Że zazdrosć o faceta to tylko strata czasu i źle ulokowane emocje... bo KAŻDY facet jak będzie miał okazję i sprzyjające okoliczności to zdradzi. Na początku się oburzyłyśmy.. i spojrzałyśmy na niego jak na wariata. Pytam się go wtedy czy zdradził swoją dziewczynę..  (jego dziewczyna, teraz żona zawsze była mega śliczna, mega słodka, inteligentna kobieta... i w ogóle ideał, pół miasta się w niej kochało). I oto przyznał się przed nami, że owszem, zdradza ją jak ma okazję.. Szczęki nam opadły... a on drążył temat dalej.. dawał nam setki przykładów wśród najlbiżej rodziny i znajomych gdzie faceci zdradzali swoje partnerki.
Potem powiedział nam tak " przestańcie dziewczyny postrzegać zdradę jako koniec świata, dla faceta jest to po prostu fizjologia jak wysiusianie się czy oddanie stolca.. nic nie znaczy a mamy sto razy większe potrzeby niż wy, więc zdradzać będziemy zawsze..  a faceci, którzy nigdy nie zdradzili to po prostu nie mieli okazji i  wcale nie jest im z tym łatwiej a wprost przeciwnie.. fantazjują o innych kobietach, oglądają pornosy... to jest nasza natura, jak możecie walczyć z naturą? Czy nie lepiej udawać, że się nie widzi? Zdrada nie oznacza, że was nie kochamy itd.."
Byłyśmy oburzone, pamiętam jak przyjaciółka odprowadzała mnie do domu i przepraszała za swojego ześwirowanego brata...

Moje życie jednak potweirdziło w stu procentach jego teorię. Zostałam zdradzona przez męża, potem przez człowieka ktorego kochałam najbardziej na świecie ... nawet mój tata (święty jak nie wiem co, chodzi do kościoła, zawsze uczył nas uczciwości i lojalności) ogląda się łakomym wzrokiem za pięknymi kobietami i flirtuje kiedy się da.. i Bóg wie co jeszcze robi..
Mąż mojej przyjaciółki zdradzał ją przez pięc lat a ona o tym nic nie wiedziała... Mam tysiące, miliony przykładów, że jak facet chce to i tak zdradzi. Nie ma na to reguły. Szkoda naszych narwów. Żyjmy bardziej dla siebie niż dla nich...
Nie ma co popadać w paranoję. Zawsze możemy potem odpłacić tym samym i zemsta będzie słodka bo ich boli to sto razy bardziej.. najlepiej z ich najlepszym kumplem. Raz tak nawet zrobiłam kiedy facet mojego życia przespał się ze swoją ex. Najpierw popadłam w rozpacz... dwa tygodnie nie wychodziłam z domu...nic nie jadlam.. tylko płakałam aż mi naczynka w oczach popękały z tej rozpaczy. Potem się wystroiłam i poszłam z jego kumplem na drinka.. a potem do łóżka. Żadna zemsta nie smakowała nigdy tak dobrze jak ta....

101

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Claire, co Ty za bzdury pleciesz?

Kazdy zdradza? Zaden facet mozgu ani wyzszych uczuc nie ma tylko pare jader? Nie wyglupiaj sie!

W moim pelnym i dlugawym zyciu uczuciowym spotkalam sie RAZ ze zdrada i to na dodatek w zwiazku, ktory na tym etapie sie juz rozlatywal z zupelnie innych powodow niz jakas inna kobieta.

Twoje rozumowanie moznaby bylo dokleic do kazdej osoby o wysokim libido- faceta czy kobity. Dziewczyno, ja mieszkam w miescie uniwersyteckim, gdzie po ulicach tony ciachowatych dwudziestolatkow chodza, na ktorych sie gapie, ktorych znam jako kolegow, z ktorymi na piwo chodze. Mam okazji tak wiele jak z rogu obfitosci. I co? Nic. Nigdy swojego faceta nie zdradzilam, bo rozumiem roznice pomiedzy pozadaniem a byciem w zwiazku z kims kogo nie tylko seksualnie pozadam, ale takze kocham i szanuje. Jezeli Ty myslisz, ze kazdy facet to zwierze, to wspolczuje facetom w Twoim zyciu.

102

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
irmae07 napisał/a:

Proszę mi wierzyć, że nie było mi łatwo zdecydować się na taki krok, ale wiem, że jestem bardzo chora i nie potrafię znaleźć lekarstwa na moje dolegliwości. Jestem chorobliwie zazdrosna o swojego wspaniałego mężczyznę i wiem, że jeśli nie zacznę nad sobą pracować zniszczę swój związek. Błagam o pomoc, ponieważ jestem już zrezygnowana. Kiedy jestem zazdrosna to uczucie mnie zabija i sprawiam wiele przykrości swojemu partnerowi. Pomimo tego, iż jestem atrakcyjną, poukładaną kobietą (tak twierdzi mój chłopak) cały czas czuję, że inne kobiety są lepsze ode mnie i że on na pewno nie jest ze mną do końca szczery. Sprawdzam mu wszystko co jest możliwe:tel.,maila,torbę z dokumentami-to stało się obsesyjne. Mój partner wie o moim problemie, twierdzi, że mnie rozumie i chce mi pomóc ale pomimo tego wszystkiego czuje, że z dnia na dzień jest jeszcze gorzej. Robię mu awantury, płacze, on mnie przeprasza za swoje zachowanie, bo zawsze podczas tych awantur obarczam go winą i widzę, że on na prawdę czuje się winny, chociaż to nie jego wina że napisała jego koleżanka smsa z uśmieszkiem ale ja zawsze coś wymyślę, że przecież mógł jej powiedzieć itd. Takich sytuacji mam milion. Ja jestem wobec niego szczera i nie mam żadnych kochanków ani dziwnych kontaktów. Czuję, że sama zamknęłam się w klatce. Po pracy chce wracać jak najszybciej do domu. Nie mam żadnych zainteresowań bo cały swój czas chciałabym spędzać z nim. Wtedy jestem spokojna. Sama nie chcę z koleżankami iść na imprezę bo już widzę w tym, że mi pozwala iść w nocy na imprezę jakiś podstęp (spędzenie czasu z kim innym) albo,  że za tydzień przyjdzie i powie, że też chciałby z kolegami iść na imprezę dlatego wolę tego unikać. Nawet nie jadę do rodziców na noc sama bo nie chcę go zostawiać samego. Jak teraz pracuje dłużej (mówi, że zostaje na nadgodziny. że robi to dla mnie żebym miała wszystko żeby niczego mi nie brakowało) to ja już mam filmy, że wcale nie zostaje na nadgodziny w pracy tylko spotyka się już z jakąś dziewczyną. Wiem, to straszne - zdaję sobie z tego sprawę. Jak z tego bagna wybrnąć i przestać układać w głowie te puzzle i wymyślać różne obrazki z widokiem zdrady?!

Jak ja Ciebie rozumiem! Bardzo polecam Ci jakąś terapię! smile Jak sobie pomyślę, jak bardzo mnie zjada ten problem to najchętniej na samo wspomnienie uciekłabym gdzies. Mam wspaniałego partnera, który chętnie bierze odpowiedzialnośc za to co czuję. Nawet jeśli nic złego nie zrobił, to wystarczy, że czuję się źle, np z tym, że spojrzał, to mówi, że to jego wina. Ja mu na szczęście awantur nie robię, ale widzi, kiedy mi źle. Nie obarczam go winą, sam ją na siebie bierze. Jest kochanym, cudownym, ciepłym chłopakiem, wiernym swoim wartościom, a ja nie potrafię mu wierzyć czasem, ani ufać. Po prostu, słyszę słowa: "Kocham Cię", a ja patrzę na niego wzrokiem "nieprawda". Ale to nie rozwiązuje problemu.. Pomaga, to, że on taki jest, owszem, ale nic nie znika. Zastanów się może dlaczego tak masz? Ja jestem dda i do niedawna kompletnie nie miałam pojęcia, że w partnerze doszukuję się podobieństw do mojego ojca, który bardzo zranił mnie pod tym względem.Ciągle się boję, że będzie taki sam i sprawdzam go, czy rzeczywiście nie jest. A kiedy mi w czymś przypomni ojca, albo tak mi się będzie wydawać, że robi tak samo, wtedy jest mi przykro, czuję się źle, czuję się oszukana i zła. Ale nigdy nie zrzucę winy na niego. Bo to nie jest jego wina i ja to wiem. Ale też wiem, jak trudno powstrzymać wszystkie myśli i ten strach. Dlatego rozumiem, co czujesz i jak bardzo Ci z tym źle. Naprawdę radzę Ci iść do psychologa. Ja chodzę i układam sobie bardzo powoli to wszystko. Maleńkie kroczki robię, ale to zawsze do przodu. Dużo czasu minie, ale kocham go i nie chcę go stracić, a zazdrośc to samospełniająca się przepowiednia. Boisz się, że Cię zostawi, i nieświadomie zrobisz wszystko, by tak było. Ja tego nie chcę, więc leczę swoją duszę, by nie zatruć jego duszy i nie pogrążyć w smutku swojej.
Trzymaj się!

103

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
Claire1983 napisał/a:

Nie wiem czy dobrze, że Ci to piszę... No ale!
Jak byłam jeszcze nastolatką to byłam chorobliwie zazdrosna o każdego swojego chłopaka. Potrafiłam przepłakać całą noc bo podejrzewałam, że  w tym czasie mnie zdradza itd...
Któregoś jednak dnia mając już około 15 lat byłam u przyjaciółki na noc. BYł tam też jej dużo starszy brat.. Miał wtedy chyba 25 lat. Zaczęłyśmy się mu żalić, że jesteśmy zazdrosne itd.. I wiesz co on powiedział? Że zazdrosć o faceta to tylko strata czasu i źle ulokowane emocje... bo KAŻDY facet jak będzie miał okazję i sprzyjające okoliczności to zdradzi. Na początku się oburzyłyśmy.. i spojrzałyśmy na niego jak na wariata. Pytam się go wtedy czy zdradził swoją dziewczynę..  (jego dziewczyna, teraz żona zawsze była mega śliczna, mega słodka, inteligentna kobieta... i w ogóle ideał, pół miasta się w niej kochało). I oto przyznał się przed nami, że owszem, zdradza ją jak ma okazję.. Szczęki nam opadły... a on drążył temat dalej.. dawał nam setki przykładów wśród najlbiżej rodziny i znajomych gdzie faceci zdradzali swoje partnerki.
Potem powiedział nam tak " przestańcie dziewczyny postrzegać zdradę jako koniec świata, dla faceta jest to po prostu fizjologia jak wysiusianie się czy oddanie stolca.. nic nie znaczy a mamy sto razy większe potrzeby niż wy, więc zdradzać będziemy zawsze..  a faceci, którzy nigdy nie zdradzili to po prostu nie mieli okazji i  wcale nie jest im z tym łatwiej a wprost przeciwnie.. fantazjują o innych kobietach, oglądają pornosy... to jest nasza natura, jak możecie walczyć z naturą? Czy nie lepiej udawać, że się nie widzi? Zdrada nie oznacza, że was nie kochamy itd.."
Byłyśmy oburzone, pamiętam jak przyjaciółka odprowadzała mnie do domu i przepraszała za swojego ześwirowanego brata...

Moje życie jednak potweirdziło w stu procentach jego teorię. Zostałam zdradzona przez męża, potem przez człowieka ktorego kochałam najbardziej na świecie ... nawet mój tata (święty jak nie wiem co, chodzi do kościoła, zawsze uczył nas uczciwości i lojalności) ogląda się łakomym wzrokiem za pięknymi kobietami i flirtuje kiedy się da.. i Bóg wie co jeszcze robi..
Mąż mojej przyjaciółki zdradzał ją przez pięc lat a ona o tym nic nie wiedziała... Mam tysiące, miliony przykładów, że jak facet chce to i tak zdradzi. Nie ma na to reguły. Szkoda naszych narwów. Żyjmy bardziej dla siebie niż dla nich...
Nie ma co popadać w paranoję. Zawsze możemy potem odpłacić tym samym i zemsta będzie słodka bo ich boli to sto razy bardziej.. najlepiej z ich najlepszym kumplem. Raz tak nawet zrobiłam kiedy facet mojego życia przespał się ze swoją ex. Najpierw popadłam w rozpacz... dwa tygodnie nie wychodziłam z domu...nic nie jadlam.. tylko płakałam aż mi naczynka w oczach popękały z tej rozpaczy. Potem się wystroiłam i poszłam z jego kumplem na drinka.. a potem do łóżka. Żadna zemsta nie smakowała nigdy tak dobrze jak ta....

Współczuję Ci. Naprawdę. Z całego serca. Źródło mojej zazdrości to właśnie tata...Źródło wszystkich lęków i niskiego poczucia wartości to własnie ojciec.. Od jakiegoś czasu chodze na terapię i dowiedziałam się, olśniło mnie, że zazdrość moja to nie jest jakas taka cecha mojego charakteru, że ja już taka jestem, taka cholera, tylko, że to ma swoją przyczynę, ulokowaną gdzies tam w dzieciństwie, a nawet ciągnąca się do teraz. Też czasem jak mi odbije mam taki płytki pogląd na facetów, że to tylko psy na baby, że nie ma porządnych, a jak są to musza się nieźle nawysilac, żeby niby być, to te dzisiejsze baby sa okropne! Ale staram się coraz bardziej mieć je gdzieś. Ale to wymaga wysiłku i "leczenia" zranionej duszy. Cała generalizacja jest wynikiem tego, jaki był i jest mój ojciec. Na szczęście poszłam po rozum do głowy, bo nie mogłam wytrzymac sama ze soba, z myślami, z bólem niefizyczym i poczuciem, że wariuje. Teraz nie jest do końca dobrze, mam lepsze i gorsze dni, lekki umysł w zestawieniu z natłokiem myśli, kiedy nie umiem sobie poradzić. Ale mam nadzieję, że terapia mi pomoże, już pomaga, robię maleńkie kroczki do przodu, baardzo powoli. I choćbym miała tam chodzić 10 lat, to nie zapłacę ceny za moją zazdrość i chore wyobrażenia, jaką byłaby utrata mojego partnera, z którym zamierzam spędzić życie, tak samo jak on ze mną.

104

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
adlernewman napisał/a:

Claire, co Ty za bzdury pleciesz?

Kazdy zdradza? Zaden facet mozgu ani wyzszych uczuc nie ma tylko pare jader? Nie wyglupiaj sie!

W moim pelnym i dlugawym zyciu uczuciowym spotkalam sie RAZ ze zdrada i to na dodatek w zwiazku, ktory na tym etapie sie juz rozlatywal z zupelnie innych powodow niz jakas inna kobieta.

Twoje rozumowanie moznaby bylo dokleic do kazdej osoby o wysokim libido- faceta czy kobity. Dziewczyno, ja mieszkam w miescie uniwersyteckim, gdzie po ulicach tony ciachowatych dwudziestolatkow chodza, na ktorych sie gapie, ktorych znam jako kolegow, z ktorymi na piwo chodze. Mam okazji tak wiele jak z rogu obfitosci. I co? Nic. Nigdy swojego faceta nie zdradzilam, bo rozumiem roznice pomiedzy pozadaniem a byciem w zwiazku z kims kogo nie tylko seksualnie pozadam, ale takze kocham i szanuje. Jezeli Ty myslisz, ze kazdy facet to zwierze, to wspolczuje facetom w Twoim zyciu.

Może i bzdury a może nie... Ja po prostu miałam dokładnie odwrotnie niż Ty... Spotykam się ze zdradą od zawsze zarówno w życiu swoim jak i swoich najbliższych.. Nie zaufam już nigdy nikomu. Generalizuję?  Wątpię.. Może i są wyjątki ale jednak bardzo rzadko. Przykre to jest bardzo sad Ciężko żyć na tym świecie z taką świadomością..  Ale to tkwi już tak głęboko w mojej psychice... jest tak utrwalone, że nigdy nie zmienię zdania.  Za dużo już w życiu widziałam i nie raz przeżyłam okropny szok... dowiadując się o zdradzie wśród najbliższych albo o zdradzie swojego partnera.

105

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Claire, a nie myślałaś może o jakiejś terapii? W połączeniu ze zmianą środowiska może da Ci szansę zaczać wszystko od początku smile

106

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

I znów to samo... Co prawda jawnego wybuchu zazdrości nie było, ale w głębi siebie strasznie się męczę z zatajeniem jej.  Chociaż chyba lepsze takie udawanie, że wcale mnie to nie obchodzi niż robienie wyrzutów i fochów, że wziął nr od swojego znajomego do jego córki, która studiuje na tej samej uczelni co on i pojechał do niej na herbatę...
Tłumaczę sobie, że skoro mi o tym powiedział to znaczy, że nie miał nic złego na uwadze i nic do ukrycia.
No ale... cholera, ładna jest (znalazłam ją na portalu społecznościowym). Niby jest w związku, ale w dzisiejszych czasach to nie jest przeszkodą.
No i widzicie, jak tu nie być zazdrosną i złą skoro tak łatwo nawiązuje nowe znajomości...?

107

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Ech, ja bym wolala, żeby mój tak nie zrobił, bo byłabym w środku nieźle wnerwiona i zarazem czułabym się, że nie obchodzi go co czuję..
A może specjalnie to zrobił..?
Radzę ci z doświadczenia, abyś postarała się sama sobie poradzić z tą sytuacją, żeby nie czuł, że nie możesz bez niego oddychać.. nawet jeśli tak czujesz..
Wiesz co radzę? Weź zeszyt, lub kartkę papieru i opisz całą sytuację, tak jak ją widzisz, opisz co czujesz a pod spodem napisz dla siebie jakąś konstruktywną myśl smile To pozwoli Ci spojrzeć na to z boku, z dystansem, uspokoić sie i wyrzucić gdzieś emocje smile
Jestem mega zazdrośnicą i wiem, że to mi pomaga, a przy okazji nie obarczam jego, naprawdę bd Ci lepiej smile

108

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Zazdrośnica, czy specjalnie to zrobił? Raczej nie. On jest typem bardzo towarzyskim i łatwo nawiązującym nowe kontakty. Ma dużo znajomych i twierdzi, że w dzisiejszych czasach różnorodne znajomości są bardzo przydatne. Czasami nie rozumiem jego postępowania bo mam wrażenie, że wręcz kolekcjonuje numery telefonów. Doprowadza mnie to do szału, ale z drugiej strony nie chcę mu niczego zabraniać ani aż tak ograniczać.
Ostatnio jak powiedział mi, że zabrał jakąś dziewczynę na stopa, to powiedziałam mu jak ja to widzę... Że pewnie na coś liczył, może szuka wrażeń, albo nowej dziewczyny... Stwierdził, że mam zbyt bujną wyobraźnię, bo dla niego podwiezienie kogoś, pojechanie na kawę, czy porozmawianie nie oznacza romansu. Dla mnie już tak. Oczami wyobraźni widzę jak mnie zdradza lub będzie próbował to zrobić.

"Wiesz co radzę? Weź zeszyt, lub kartkę papieru i opisz całą sytuację, tak jak ją widzisz, opisz co czujesz a pod spodem napisz dla siebie jakąś konstruktywną myśl smile To pozwoli Ci spojrzeć na to z boku, z dystansem, uspokoić sie i wyrzucić gdzieś emocje"
Albo jeszcze bardziej się zdenerwować i dojść do wniosku, że jest babiarzem hmm

109

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Nie, nie, naprawdę spróbuj to napisać, a wtedy mi powiedz, "kurde babo ale głupoty pleciesz!" smile tylko tak, wiesz że to Ty masz problem, więc jak opiszesz całą sytuację to szukaj KONSTRUKTYWNEJ myśli smile to że jest babiarzem opisz w sytuacji, że np "wziął ja na stopa a ja poczułam się zła i dla mnie tak zachowuje się babiarz szukający przygody, chwilowego romansu, może wziął ją bo była ładna...." napisz tak WSZYSTKO dosłownie, co Ci przyjdzie na myśl, każdą głupotkę wylej na kartkę smile przeczytaj a potem poszukaj i zapisz jakąś myśl, która Ci pomoże, i to wcale nie znaczy że masz sobie wmawiać coś w co nie wierzysz, ale w oparciu o to jaki on jest smile

A zastanawiałas się nad powodem swojej zazdrosci, nad jej źródłem? Skąd Ci się to wzięło? Ojciec, chłopak, ogóle pojęcie o facetach, bo czegoś doświadczyłaś?

Przeczytaj to: Mój chłopak jest towarzyski, lubi poznawac nowych ludzi. Kropka. Ale pewnie kolekcjonuje numery innych dziewczyn. Kropka. pierwsze zdanie to fakt dotyczący Twojego chłopaka. Drugie to Twoja wyobraźnia. To nie zachowanie chłopaka doprowadza Cie do szału, tylko to jak Ty ZINTERPRETUJESZ to zachowanie. Zachowanie chłopaka->twoja interpretacja= sposób w jaki reagujesz rozumiesz?
Twoje wyobrażenia doprowadzają Cie do szału, nie Twój chłopak smile

Wiem, jak Ci ciężko z wyobraźnią... ja też tak mam, a sny?.. ech, zawsze najgorszy scenariusz, śnią mi się wszystkie moje lęki, ale i na to nadejdzie czas, że sobie poradzę smile i Ty także smile

110

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

ja tez tak miałam i okazało sieze moja wyobraznia wcale nie szwnkuje,a do tego pan zajac najprawdopodobniej wykorzystywał wraz ze swoim bratem kamilem moja corke seks...wiec miej otwarte oczy i pomysl o sobie

111

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
alicjaaaaaa napisał/a:

ja tez tak miałam i okazało sieze moja wyobraznia wcale nie szwnkuje,a do tego pan zajac najprawdopodobniej wykorzystywał wraz ze swoim bratem kamilem moja corke seks...wiec miej otwarte oczy i pomysl o sobie

nie strasz jej... ja doskonale wiem jak wyobraźnia wszystko psuje, zamazuje nam cały obraz i jak bardzo trafnie podszywa się pod prawdę...
Ty miałas przeczucie, na pewno miałaś jakieś prawdziwe przesłanki by coś podejrzewać, ale Lejdi z pewnością "cierpi" na wyobraźnię...

112

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Zazdrośnica, spróbuję tak zrobić jak radzisz, jeśli faktycznie twierdzisz, że pomaga smile Sama opracowałaś tą metodę, czy to pomysł psychologa? smile

Nie mam pojęcia skąd wzięła się moja zazdrość. Wydaje mi się, że dlatego, że w przeszłości parę razy zawiódł moje zaufanie, tzn. zataił przede mną coś w obawie, że się zdenerwuję. Nie było to nic złego (jakaś kawa ze znajomą, czy kilka tel do jakiejś koleżanki). Chociaż w sumie jak tak teraz myślę, to chyba już wcześniej, przed tymi zdarzeniami zaczęłam go inwigilować. Nie mam pojęcia. Może po prostu to już nieodłączna część mojego charakteru sad



"Przeczytaj to: Mój chłopak jest towarzyski, lubi poznawac nowych ludzi. Kropka. Ale pewnie kolekcjonuje numery innych dziewczyn. Kropka. pierwsze zdanie to fakt dotyczący Twojego chłopaka. Drugie to Twoja wyobraźnia. To nie zachowanie chłopaka doprowadza Cie do szału, tylko to jak Ty ZINTERPRETUJESZ to zachowanie. Zachowanie chłopaka->twoja interpretacja= sposób w jaki reagujesz rozumiesz?
Twoje wyobrażenia doprowadzają Cie do szału, nie Twój chłopak."
Kurcze, masz rację. Nie pomyślałam o tym w ten sposób. Tylko moja wyobraźnia na temat jakiegoś zdarzenia po jakimś czasie staje się faktem dla mnie. Tak mocno wbija się w mój umysł, że po jakimś czasie zaczynam w to wierzyć, a wtedy nie dochodzą żadne argumenty z zewnątrz.

"a sny?.. ech, zawsze najgorszy scenariusz, śnią mi się wszystkie moje lęki"
Mam tak samo. Jak coś mi się śni, to zawsze jest to to samo- zdrada, opuszczenie, rozstanie, te jego koleżanki, z którymi potencjalnie mnie zdradza...  Później mam rozbity cały dzień, jak nie dłużej, bo ciężko jest o tym zapomnieć. Niestety, na sny nie mamy wpływu.

113

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Mi naprawdę pomaga, może nie kasuje całkowicie myśli, ale jestem w stanie odetchnąć, wyrzucić to z siebie, poukładac myśli i daję sobie tym szansę na uśmiech smile kiedy czujesz jak to wszystko uchodzi z Ciebie na kartkę, kiedy to czytasz i uświadamiasz sobie, kurcze ale ja to głupotki wymyślam, dużo łatwiej jest sprowadzić siebie na ziemię i wziąc się w garść smile

I w sumie zawsze byłam osobą taką bardziej zamkniętą przed innymi ludźmi ale tylko co do tego co czuję i myślę, więc wolałam sobie coś bazgrać, i intensywniej zaczęłam pisać jak uznałam po pierwszej nieudanej wizycie u psychologa, że sama sobie poradzę, i tak zaczęłam sobie radzić, pisac co czuję, kiedy, co myślę, dlaczego się boję, czego się boję, to mi pomagało smile Ale na terapii też dowiedziałam się że właśnie jedną z form jest opisywanie smile teraz zapisuję duzo więcej rzczy niż kiedyś, inaczej na nie patrzę i wiem pod jakim kątem je rozpatrywać. U psychologa dopiero dotarło do mnie, że moja zazdrośc jest wynikiem tego jak badzo ojciec zranił mnie pod względem kontaktów damsko-męskich... po pijaku mame obrażał, a dla innych bab był milusi, chętnie się rozglądał za innymi kobietami, dziewczynami, komentował jakies w tv, a mama (po pijaku) była najgorsza i najbrzydsza... ona najlepiej miała ubierać się w worek żeby jej nikt nie widział, ale ojciec się rozglądał... ojciec mógł nie wracać na noc do domu bo pił, a mama nie mogła wyjśc na godzinę do koleżanki do sąsiednich drzwi... mamę oskarżał o zdrady, ale to co do niego były wątpliwości, bo nie wiadomo co robił tymi nocami kiedy go nie było... małą dziewczynkę która byłam bardzo to zraniło... aż teraz mam taki odpał na bani smile

hmm mówisz: że zawiodł zaufanie, jakas kawa coś tam... ale jeszcze wcześniej musi być powod dla którego to Cię ruszyło. Dziewczyna która nie ma problemu z zaufaniem, po prostu by uwierzyła.. Może od dziecka masz niskie poczucie własnej watrości? nie musisz byc dda, rodziców mogłaś mieć wspaniałych, ale nieświadomie nie dali Ci poczucia że jesteś czegoś wartą dziewczynką, może nie dali Ci poczucia, że jesteś dla nich kimś bardzo ważnym w ich życiu..

"Tylko moja wyobraźnia na temat jakiegoś zdarzenia po jakimś czasie staje się faktem dla mnie. Tak mocno wbija się w mój umysł, że po jakimś czasie zaczynam w to wierzyć, a wtedy nie dochodzą żadne argumenty z zewnątrz", a to dlatego, że tak naprawdę do tej pory skupiałas się na tym, że ta wyobraźnia to prawda. Sama widzisz że nie zauważyłaś  tego, ze to te wyobrażenia cię do szału doprowadzają. Nie traktujesz wyobrażeń jako swój problem,jako naprawdę wyobrażenia. Po prostu tkwisz w tym, że to co sobie pomyślisz jest prawdą.. Mi pomogło w tym wlaśnie to pisanie. Kiedy szukałam sensownego wytłumaczenia zachowanie mojego chłopaka, kiedy szukałam alternatywy tej lepszej dlaczego coś zrobił. Że np był miły nie dla tego że jest psem na baby tylko bo go wychowano na uprzejmego, bo ma dobre serce. Musisz torpedować wyobraźnię czymś konstruktywnym. Tak tylko sama do siebie w myślach się pogubisz, na kartce możesz wszystko przeczytać. A wiesz co jest jeszcze dobre? Piszesz, piszesz, zapiszesz już iles tam stron i możesz jak się pojawi jakiś problem to wrócić do tego co sobie kiedyś napisałaś dobrego o podobnej sytuacji smile kolejny plus to to, że masz dowód po jakimś czasie, że faktycznie lepiej już ze mną smile nawet jak mam beznadziejne dni, że wszystko jest do bani, czytam, przeglądam, myślę, hej.. kiedyś miałam gorzej  i dałam radę, poszłam do przodu! smile i jeszcze jedno: radzisz sobie sama, tzn bez chłopaka smile masz poczucie siły i sprawczości smile

powodzonka z tym i napisz jak Ci poszło! smile:)

114

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

"Może od dziecka masz niskie poczucie własnej watrości? nie musisz byc dda, rodziców mogłaś mieć wspaniałych, ale nieświadomie nie dali Ci poczucia że jesteś czegoś wartą dziewczynką, może nie dali Ci poczucia, że jesteś dla nich kimś bardzo ważnym w ich życiu."
Rodzice zawsze o mnie dbali i pokazywali, że jestem dla nich najważniejsza. Przynajmniej mama. Tato był zawsze bardzo zdystansowany, powściągliwy i nie potrafi okazywać uczuć, ale nigdy nie dał mi odczuć, że jestem dla niego nieważna. Traktowali nas dobrze, natomiast zdarzały się kłótnie dosyć częste między nimi, czasami nawet dochodziło do rękoczynów, ale to przez wybuchowość mamy, która zawsze startowała do ojca z rękami. Zdarzało się, że ojciec ją odepchnął, a ta wpadała w jeszcze większą furię...Później płakała i prosiła o wybaczenie. Niestety, to wszystko działo się na moich oczach, czasami nawet wyprowadzałyśmy się z domu, a następnego dnia wracałyśmy. To był horror. Podczas ich kłótni modliłam się, żeby to się jak najszybciej skończyło. Czasami łapię się na tym, że zachowuję się jak ona. Nie wiem, czy to może być przyczyną...


Z tym pisaniem, to zaraz spróbuję. Pewnie w niedługim czasie zapiszę cały zeszyt wink Kiedyś, gdy moja wyobraźnia się uruchamiała albo chłopak zrobił coś, co uznałam za raniące mnie to pisałam do niego listy. Większość lądowało w śmietniku, ale faktycznie uspokajało to mnie i pozwalało spojrzeć inaczej na sytuację. Może z tym będzie tak samo smile

115

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Moj maz wmawial mi przez 4lata ze go zdradzam i wkoncu zdradzilam.............to sie rodzi w glowie...
Ktos Ci to wmawia i w koncu tak robisz.

116

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

"Moj maz wmawial mi przez 4lata ze go zdradzam i wkoncu zdradzilam.............to sie rodzi w glowie...
Ktos Ci to wmawia i w koncu tak robisz."
Masz rację. To jest samospełniająca się przepowiednia. Dlatego chcę w porę się ogarnąć i nie doprowadzić do tego. Mam nadzieję, że nie jest jeszcze za późno:/

117

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Oczywiście że nie jest za późno! On nadal z Tobą jest! smile

Co do tego co opisałaś, o tym co przeżyłaś...bardzo Ci współczuję i jestem głęboko przekonana, ze tam właśnie tkwi całe sedno sprawy.. Naprawdę..
Wyprowadzialaś się.. wiesz co tooznacza dla dziecka? co się w nim rodzi? brak poczucia stabilności, poczucie, że nic nie jest na stałe i to może się w Twoim dorosłym życiu odbić, że masz poczucie i że partner nie jest na stałe.. że zniknie..
Tato nie okazywał że nie jesteś nieważna.. ale czy okazał jak bardzo ważna jesteś? Wiesz, to ojciec kształtuje u dziewczynek poczucie wartości, dziewczynka patrzy na siebie oczyma ojca. To nie są moje słowa, takie sa naukowe fakty. Jeśli ojciec nie mówi dziewczynce że jest piękna ona sama w sobie tego nie zauważy, jeśli ma się od niej na dystans, myśli że nie jest watra by tata był przy niej, blisko, tak jak tego dziecko potrzebuje. Z tym, ze zachowujesz się jak mama i jeśli sama to w sobie widzisz znaczy że może faktycznie tak jest. Czasem choćbyśmy chcieli to nie uciekniemy przed wzorcami jakie nam rodzice pokazali. Tobie mama dała wzór kobiety, chcesz czy nie gdzies w Tobie siedzi, że tak funkcjonuje kobieta w związku, że jest agresywna, krzykliwa, że wszystko, co chce osiągnąć musi to zrobić awanturą... Na pewno nie chcesz być jak ona, ale czasem sami nie jesteśmy w stanie dostrzec w nas samych podobieństw do naszych rodziców... Słuchałam wczoraj bardzo ciekawej audycji o mały dziecku które w nas zostaje. Jak tylko pojawi się ona na stronce internetowej radia gdańsk to orazu wkleję Ci linka, posłuchasz sobie, przemyślisz parę spraw smile
Nie zmuszam Cię, ale jak poczujesz się gotowa, pomyśl o psychologu smile Albo chociaż o spotkaniach grupowych smile Bo są i indywidualne i grupowe smile Ale wszystko w swoim czasie smile

3mam kciuki! smile

118

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Nie wiem co napisać. Jestem w szoku. Nigdy wcześniej nie myślałam, że to może być przyczyną moich zachowań. Z reguły jest tak, że dziewczynki są bardziej związane z matkami, a ojciec jest trochę bardziej z dystansem traktowany... Nie sądziłam, że zachowanie ojca (nawet nie jakieś patologiczne) może tak bardzo oddziaływać na późniejsze życie dziecka.
Bardzo bym prosiła o link tej audycji, jeśli już będziesz miała. Jeśli chodzi o psychologa, to nie mieszkam w dużym mieście i może być z nim ciężko, bo prywatnie to nie bardzo mnie stać...

Jestem CI ogromnie wdzięczna. Wiele rzeczy mi uświadomiłaś i pomogłaś zrozumieć. Naprawdę... Dziękuję!

119

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

w tym drugim watku, w którym obie piszemy, wieczorem postaram Ci się napisać, bo już miałam napisaną całą litanię, ale komp mi się wyłaczył i wszystko poszłoo.. smile Opiszę Ci całą drogę jaką pokonałam ze swoją zazdrością, jak się zaczęło, co zaczełam zauważać i jakie były błędne moje zachowania,, które uważałam za genialne. smile
Zgadzam się że dziecko, dziewczynka jest bardzo związana z matką, bo to od niej uczy sie roli społecznej, jaką jest bycie kobietą, żoną, matką, ale ojciec jest wiesz, takim fundamentem poczucia wartości dziewczynki, musi czuć że jest ważna dla płci przeciwnej, musi poczuć się przy tacie małą kobietką, by móc umiec nią być przy swoim przyszłym partnerze. Nawet pewnie nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo ta mała dziewczynka którą byłaś potrzebowała ojca, który będzie silny i zatrzyma ten cały horror.. Który stanie na wysokości zadania, byś Ty mogła czuć się bezpiecznie.... Nie miałaś zapewnionego poczucia bezpieczeństwa, spokoju, stałości... Stąd ten cały strach, który Cię paraliżuje. Ojciec nie musiał Cię odrzucić tak dosadnie, byś Ty czuła się przez niego odrzucona, bo nic nie zrobił.. Jego dystans był dla małej Ciebie odrzuceniem...

Ja mieszkam w małej miejscowości 60tys mieszkańców, i na grupę do której chodzę przyjeżdżają babeczki nawet z pobliskich wsi, ale naprawdę, to trzeba CHCIEC SOBIE POMÓC... smile wierzę, że dojrzejesz do tej decyzji (dlatego chciałam Ci opisac moją drogę, w którym momencie znalazłam się na terapii) A powiem Ci, że naprawdę byłam na skraju szaleństwa psychicznego... Działałam na oślep, a jedyną moją motywacją było to, że nie chcę samospełniającej się przepowiedni.. gdzieś tam w tym całym szlaeństwie wiedziałam, że tylko ja mogę sobie pomóc, ale nie sama, że potrzebny mi psycholog bo ja nie umiałam już na to wszystko spojrzeć z pozytywnej strony..

I zapewniam Cię, że to nie żaden mankament Twojego charakteru! smile myślałam podobnie, żeja po prostu jestem taką cholerą, ale teraz już wiem i mam nadzieję, że Ty też wiesz, że to dzieciństwo się na czkawką odbija smile Tak jak mówisz, to nie musi być patologia, ale coś czego dziecko potrzebowało, a nie dostało od rodziców woła do Ciebie kiedy jesteś dorosła. To czego nie dostałaś od rodziców, chcesz od partnera, ale jednocześnie boisz się że wszystko będzie tak samo jak w domu, czyli że nic nie jest na stałe, że nie możesz mieć pewności co się zaraz stanie.. bo nigdy nie wiedziałaś, czy dziś mama Cię spakuje, czy zostanie, a jak już wyjdziecie z domu to czy wrócicie..


A ja się cieszę, że mogę Ci pomóc! smile Możesz się podeprzeć, kiedy Ci źle, że jest ktoś kto czuje to, co Ty, kto przechodził to samo i powoli z tego wychodzi smile To da Ci nadzieję, że i Ty możesz smile

120

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Jakbyś chciała możesz pisać nawet na prywatnym gruncie smile

121

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Dziękuję za wszystkie słowa smile
Mail poszedł;)

122

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
zazdrośnica7 napisał/a:

w tym drugim watku, w którym obie piszemy, wieczorem postaram Ci się napisać, bo już miałam napisaną całą litanię, ale komp mi się wyłaczył i wszystko poszłoo.. smile Opiszę Ci całą drogę jaką pokonałam ze swoją zazdrością, jak się zaczęło, co zaczełam zauważać i jakie były błędne moje zachowania,, które uważałam za genialne. smile

prosze o linka bo tez to chce przeczytać smile

123

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady
ZAZA napisał/a:
zazdrośnica7 napisał/a:

w tym drugim watku, w którym obie piszemy, wieczorem postaram Ci się napisać, bo już miałam napisaną całą litanię, ale komp mi się wyłaczył i wszystko poszłoo.. smile Opiszę Ci całą drogę jaką pokonałam ze swoją zazdrością, jak się zaczęło, co zaczełam zauważać i jakie były błędne moje zachowania,, które uważałam za genialne. smile

prosze o linka bo tez to chce przeczytać smile

ja również

124

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

irmae07 doskonale Ciebie rozumiem. Mam chyba dokładnie taki sam problem sad

125

Odp: Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

dzis sie dowiedzialam ze moj byl sam na impezie
nic dziwnego bo sami chodzimy, nie zabraniamy sobie
byl z 1 kolegą w klubie
a ja glupio zazdrosna jestem
mam jakies chore wyobrazenia
nie wiem po prostu jakies chore przeczucie ze cos nie tak jest choc on sie zachowuje dobrze, jest mily, normalny, a ja mam cos ciagle w glowie.
Jakby wrazenie jakies. Ze cos sie stalo, ze moze z kims flirtowal.

Posty [ 66 do 126 z 126 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jak przestać układać w głowie puzzle - obrazek z widokiem zdrady

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024