Kizia75 napisał/a:Zabroniony jest również seks oralny (same pieszczoty oralne są dozwolone)
Nie jestem może specjalistką, ale czy to nie to samo? eee... zakazy katolickie są dla mnie niezrozumiałe kompletnie, jeżeli chodzi o seks.
Co do tematu - mimo że jestem sama i niedoświadczona (o czym pisałam już tu na forum) wychodzę z założenia, że związek to dwie osoby, których Bóg obdarzył dwoma głosami i umysłami, i oba są tak samo ważne. Nie może być tak, że ktoś robi coś wbrew własnej woli - można zmienić pogląd, zostać przekonanym, ale zmuszać się tylko po to, żeby zadowolić drugą osobę? Na dłuższą metę to nie ma prawa wypalić.
Ktoś w połowie wątku rozpoczął kolejny temat - życia po ślubie. I byłam zaskoczona, że tak późno, a nie od razu. Dla mnie to jasne, że jeżeli jest katolikiem, ślepo przestrzegających wszystkich reguł, to i nie będzie mowy o antykoncepcji, a co za tym idzie seks będzie rzadki w dni, gdy kobieta będzie miała 100% pewność, że nie wpadnie (a i to nie jest pewne jak wiadomo)
Ja jednak chciałabym coś jeszcze zauważyć. Mianowicie antykoncepcja antykoncepcją, ale to się przekłada na takie kwestie jak cotygodniowe chodzenie do kościoła na msze w niedziele - oczywiście wspólnie jako wspólnota małżeńska, potem z dziećmi jak się pojawią. Wydaje mi się, że osobie, która kompletnie oddaliła od kościoła, może być trudno to przeskoczyć.
Ja sama wierzę w Boga chrześcijan i w codziennym życiu przestrzegam prawie wszystkich zasad z Nowego Testamentu, ale do kościoła chodzę od święta, bo mnie denerwują księża na kazaniach. Wolę sobie wejść w tygodniu do pustego kościoła i w ciszy posiedzieć i zastanowić się nad sobą niż słuchać na kazaniu listu biskupów albo mowy nienawiści wyznawcy Rydzyka. Watykan uważam za niepotrzebną instytucję, aczkolwiek wartą odwiedzenia ze względu na uroki architektoniczne i dzieła sztuki zebrane tam przez setki lat (że rozkradziono przy tym miasta, to już mało istotne) Nie rozumiem, dlaczego katoliccy księża tak potępiają antykoncepcję, skoro po coś ją wynaleziono i ułatwia życie, a do tego prezerwatywy chronią przed chorobami.
(tu jednak muszę wyjaśnić jedną kwestię, o której ktoś zapomniał - to nie tak, że Kościół potępił prezerwatywy - dopuszcza je w sytuacji gdy małżonek jest zarażony wirusem HIV - cóż za łaska! a żółtaczka typu B czy inne choroby to nie są takie straszne)
Nie pojmuję też nagonki na homoseksualistów. Co kogo obchodzi, kto kogo kocha? Chrześcijanizm zakłada miłość do wszystkich ludzi i wybaczenie. Jak oglądam wypowiedzi niektórych księży, to zastanawiam się, po co wybrali posługę kapłańską, skoro bojkotują podstawowe postulaty nauk Chrystusa.
Podsumowując, katoliczka ze mnie marna, ale odchodzić od Kościoła nie zamierzam nigdy, bo jednak mam się za wierzącą w Chrystusa.
Oczywiście, zaraz pewnie posypią się na mnie zarzuty, że jestem hipokrytką i obrażam swoją postawą katolików.