Ja i mój dołujący mnie chłopak - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ja i mój dołujący mnie chłopak

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 108 z 108 ]

66

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Dzięki, że tak dosadnie mi to uświadomiliście, bo w głębi duszy sama to wiedziałam, że to chore, ale potrzebowałam to usłyszeć od kogoś. Czytam Wasze posty po kilka razy. Hmm, jeszcze na dodatek jest uzależniony od alkoholu, pije coraz więcej.. Mówi, że będzie pił raz na tydzień, bo wszyscy co pracują w weekend się napiją piwka, ale tak naprawdę pije zawsze od pt do niedzieli. A jak mu mówię, że jest alkoholikiem, to się strasznie denerwuje, ucieka. Dziś jest pt i pijemy winko i już zdążyliśmy się pokłócić. Wypił za dużo i trzymał szklankę z winem na moim brzuchu. Mówiłam, że ma ją wziąć, bo zaraz rozleje i oczywiście wylał na  mnie to wino. Tak się wkurzyłam, że go walnęłam za to- z tej bezsilności. Zwyzywał mnie teraz od k...ew i sz..t itp. Byłam tak zszokowana, jak mi ubliżał, że włączyłam tel i go nagrałam. Puszczę mu to nagranie jak się będziemy rozstawać.

Ps. Powiedziałam mu dziś, że nie pasujemy do siebie i wszystko to, co pisałam na forum. Oczywiście stwierdził, że jasne, on jest zły, bo mi daje pracę, a ja jestem ta idealna i że po co w ogóle z nim jestem, skoro nie wiążę z nim przyszłości. Że on mnie kocha i chciał dla mnie dobrze i że wiązał ze mną przyszłość itp.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Tak, wiazal przyszlosc i kochal....ponizajac, traktujac jak bialego murzyna i gosposie. Facet ma tupet jak nie wiem!

Dobrze, ze zdecydowalas sie zostawic tego palanta. On jest idiotycznym wiesniakiem i chamem, ktory na Ciebie nie zasluguje (zreszta na zadna kobiete wcale). Trzymam kciuki! smile

68

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Twój chłopak ma głowę do interesów. I oby dalej ją miał. Tylko podziwiać. Ale oprócz tego zachowuje się jak dupek i dorobkiewicz. A teksty to już kompletna żenada. Ten młodzik, nie mężczyzna, nie rozumie w ogóle czym jest związek. I wygląda na to, że się nie nauczy.
Weź go za fraki i razem do psychologa, terapii dla par. Może ktoś obcy otworzy mu ten ciasny umysł. A jak nie będzie chciał, to zostaw go. I się nie bój. Życia już ci daje w pupę. Może dać ci mocniej ale czy warto w tym tkwić. A jak będzie dziecko. Co za 10 lat jak on się nie zmieni ?
Na pewno pierwsze co możesz zrobić to poszukać sobie pracy gdzie indziej. I może od tego zacznij.

69

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

"Weź go za fraki i razem do psychologa, terapii dla par."-- po co? Chamstwa i ciasnoty umysłowej psycholog nie wypleni.

70

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Rok temu próbowałaś od niego odejść . Wróciłaś na jakich warunkach ?  Nic się w waszym związku nie zmieniło ? Żadnych zmian nie wywalczyłaś ?

71

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

A jednym ma racje - po co masz robic na obcego, jak mozesz robic na niego? A i dodatkowe benefity i oszczednosci on z tego "zwiazku" ma bo i gosposia i panie od uslug seksualnych kosztuja i to podobno niemalo. No i dodatkowo moze sobie swoje kompleksy leczyc Twoim kosztem. Zyc nie umierac.
Tylko gdzie Ty w tym jestes?
Wiej poki jeszcze widzisz, ze ta relacja jest chora! Wiej i zmien nr tel, maila i co tam jeszcze zeby juz Cie nie zbalamucil, bo widac, ze on ma na Ciebie wielki wplyw!

72

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
Catwoman napisał/a:

"Weź go za fraki i razem do psychologa, terapii dla par."-- po co? Chamstwa i ciasnoty umysłowej psycholog nie wypleni.

Jest tak uzależniona, że może ta ostatnia szansa coś zmieni. A jak nie, to zrozumie to powinna zrobić. Bo tak, to się miota jak g..... w przerębli.

73

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Jesteś w jego oczach kobietą gorszego pokroju- czy ci się to podoba czy nie. Gołym okiem widać, że koleś ma satysfakcję z tego, że może Cię poniżyć a widząc Twoją reakcję -Ty go jeszcze nakręcasz na to aby Ci dokuczać. Twoja postawa wobec niego jest postawą typowo uległą, powinnaś postawić się mu konkretnie powiedzieć ,że to Cię boli w jaki sposób Cię traktuje. Koleś szpanuje, ma się za wielce bogatego i myśli, że może robić i mówić co chce. On Cię w ogóle nie szanuje, nie widzisz tego? Po co dalej w to brniesz? On się już nie zmieni wobec Ciebie chyba że wygrasz milion w totka to może wtedy Cię doceni -ale szczerze? to ja w to wątpię. Masz dwa wyjścia-zachować swoją godność i odejść od niego albo zostać i dalej być Panią Popychadło dla Swojego Pana i Władcy- wybór należy do Ciebie.

74

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
klarek napisał/a:
Catwoman napisał/a:

"Weź go za fraki i razem do psychologa, terapii dla par."-- po co? Chamstwa i ciasnoty umysłowej psycholog nie wypleni.

Jest tak uzależniona, że może ta ostatnia szansa coś zmieni. A jak nie, to zrozumie to powinna zrobić. Bo tak, to się miota jak g..... w przerębli.

Świetny tekst a zwłaszcza ,, bo tak , to się miota jak g... w przerębli" smile

75

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Tak sobie większość przeczytałam, co tu napisaliście, ew. przejrzałam i mi się inna znowu refleksja nasunęła... Ty jesteś kimś w rodzaju utrzymanki, a on twojego sponsora. Nie patrzyłaś na to nigdy z tej strony? Nie mówię, że się szmacisz (nic z tych rzeczy), ale z boku patrząc, to pracujesz u niego za psie pieniądze, w domu mu sprzątasz, gotujesz, w łóżku zaspokajasz. Nie napisałaś co takiego robisz u niego w tej pracy za ten tysiąc w dodatku na czarno. Jesteś jego asystentką? Parzysz mu kawę? Zdajesz sobie sprawę z faktu, że przeciętna sekretarka zarabia 1400 w dodatku ze wszystkimi składkami? A może prowadzisz mu księgowość? To by było jeszcze zabawniejsze, bo księgowa powinna mieć stawkę 2 kawałki w górę.

Wybacz, ale co ty tak naprawdę robisz w tej jego firmie, że daje ci tylko ten tysiąc? Dla mnie to jest niepojęte, że ty się godzisz na taki układ. Nie chcę go bronić, bo z opisu wynika, że to niezły frajer, ale ile ty byś chciała zarabiać za przekładanie papierków przez 5 godzin? To niech ci określi poważniejsze obowiązki, albo zażądaj podwyżki i składek. Co to ma znaczyć, że mu się to nie opłaca? A jak mu Urząd Skarbowy nałoży karę to nadal będzie twierdził, że to mu się nie opłaca? Takie jest polskie prawo i to jest jego obowiązek, żeby cię zabezpieczyć.

Nie chcesz pracować w swoim zawodzie, to twoja sprawa. Przekwalifikować się na zawód pokrewny też nie zamierzasz, ale za to jęczeć na forum masz ochotę. Moim zdaniem, pięknie się dobraliście. On skończony dupek bez klasy za to z kasą trzymaną tylko dla siebie i ty kompletnie uległa, ale niezaradna życiowo i kompletnie od niego uzależniona.

Przepraszam za dosadne słowa, które może wydadzą ci się obraźliwe, ale to dla twojego dobra, żebyś lepiej zrozumiała swój problem.

76 Ostatnio edytowany przez Skunki (2013-03-04 13:42:53)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Po pierwsze to nie każdy musi być zaradny jeśli chodzi o kasę, są ludzie, którzy nie potrafią sprostać prowadzeniu własnej działalności..Ale czy to oznacza, że taki człowiek jest gorszy?

Odpowiedź jest prosta- NIE! !!!!!

Kasa to tak naprawdę coś co czasem omami człowieka - twój facet jest tu dobrym przykładem.Ten gość zagubił się strasznie bo nie ma pojęcia, jakie są prawdziwe wartości w życiu.Nie życzę mu źle, ale na pewno tego, żeby się wreszcie obudził bo tkwi w bardzo złym śnie i tak naprawdę nie ma pojęcia że te jego "zyski" są jednym wielkim gównem.

Ja też mam swoją firmę i zarabiam raz lepiej a raz gorzej,( ostatnio z naciskiem na to drugie)  przez moje ręce przewinęły się duże sumy, momentami zarabiałem po 25tys miesięcznie, miałem dziewczynę która u mnie pracowała i tu jest słowo klucz "miałem".

Mogła się czuć podobnie do Ciebie bo nie byłem zbyt dobrym człowiekiem i patrząc teraz wstecz to ta kasa wtedy sprawiła, że miałem klapki na oczach.Pracowałem bardzo ciężko i byłem chyba zbyt obciążony tą całą pieprzona firmą przez co stałem się nerwowy i niestety te nerwy wyładowywałem na bliskiej osobie, która i tak zawsze chciała dla mnie dobrze.( nie widziałem tego byłem zaślepiony) Wiem że strasznie się ze mną męczyła ...I "dusiła się" a ja nawet nie wiedziałem że to już tyle trwa...

Wżyciu nie obrażałem byłej takimi tekstami jak Twój facet bo to co on mówi to zupełna przesada.Jego wyniosłość jest dowodem na to, że "wyżej sra niż dupę ma" bo jeśli pieniądze są wyznacznikiem wartości człowieka to coś tu do cholery jest nie tak.Moja była także pochodzi z biednej rodziny zresztą tak jak ja.Może dlatego że wiem co to znaczy nie mieć na takie fajne ciuchy ja rówieśnicy, wiem jak to było gdy otworzyłem lodówkę a jedyne co tam znalazłem to chłód i światełko oświetlające puste pułki nigdy nie potrafiłbym dogryzać człowiekowi udowadniając mu że biedniejszy = gorszy.

Jesteś kobietą która zupełnie zatraciła swoje poczucie wartości bo ten człowiek wysysa z Ciebie "życie". On czuje się dobrze z tym, że ma nad Tobą przewagę psychiczną uzależnił Cię od siebie i w pewnym sensie zrobił z Ciebie niewolnice.Skromną osóbkę o dobrym sercu która jest pewnie na każde jego zawołanie.Takie osoby jak On czują się lepsze i nie zdają sobie sprawy, że to jest chore.

Mogę się założyć ,że nawet jak coś zrobisz dobrze to On i tak zamiast pochwalić to, za wszelka cenę będzie chciał pokazać ,że nie znasz się, że on zrobiłby to inaczej itp...Jak się wtedy czujesz? Tak ciągle go kochasz, ale twoja samoocena jest przez niego wyssana a On patrząc na Ciebie, na osobę która mu się nie postawi został " nakarmiony ". Kosztem Twojego poczucia wartości on "'rośnie w siłę" Czy nie uważasz że partnerstwo powinno dodawać sił każdej ze stron?

Może  z tymi przykładami posuwam się zbyt daleko, ale  faktem jest to że jesteś wartościową dziewczyną która chcę wsparcia od swojej drugiej osoby a On jest zaślepiony.

Moim zdaniem opcje są dwie...Albo on się obudzi i dostrzeże to jaki jest i zmieni to, Ty wtedy nie powinnaś u niego pracować tylko przychodzić z innej pracy i spędzając razem czas pożalić lub pochwalić się co tam u Ciebie, jak minął dzień itp.On powinien wtedy pożalić się na swoich pracowników lub powiedzieć że martwi się czy przejdzie nowy kontrakt czy nie itp.Wtedy wasze więzi funkcjonowałyby. ( to tylko przykład)


Druga opcja jest taka, że on nie będzie chciał tego dostrzec i nie zmieni się wtedy Ty z czasem  nie wytrzymasz i odejdziesz bo coś w Tobie pęknie...Jeśli to co wyprawia  jest spowodowane tym, że ma klapki na oczach i pomyliły mu się trochę wartości w życiu bo chłopak się zagubił,to jest szansa na Wasz szczęśliwy związek.Jeśli natomiast On jest  taki zupełnie naturalnie a te jego "wartości" są jego prawdziwym priorytetem to NIE WIDZĘ TU SZANS.

Wiem, że się rozpisałem trochę ...ale dodam jeszcze tylko, że radzę mu się obudzić i życzę tego Wam obojgu.

Ja kiedyś byłem podobnie "zagubiony" i chyba oczy otworzyłem wtedy, gdy leżałem w domu chory na zapalenie płuc i nie byłem w stanie nawet sięgnąć po szklankę wody, leki i zła diagnoza lekarza bardzo mnie osłabiły.Myślałem że umrę, Ona czuwała obok mnie i pomagała jak mogła.Leżałem 4 tyg w domu, firmowe sprawy odeszły na bok a Ona ciągle robiła wszystko żeby mi pomóc.Wtedy zobaczyłem kogo tak naprawdę mam obok....nie pracownice tylko bliską osobę...


Rozstaliśmy się, ( 5 letni związek)  ja wyprowadziłem się 400km od domu i nie zamierzam tam wracać.Miałem wiele czasu na przemyślenia i pewne sprawy widzę dopiero, gdy jest już po wszystkim.Teraz nie pracuje już jak kiedyś, tylko tyle, żeby było mnie stać na w miarę normalne funkcjonowanie.Zarabiam ułamek tego co kiedyś i brzydzę się dawnego siebie, nigdy więcej nie pozwolę żeby kasa znowu przysłoniła mi oczy.Wcześniej się rozwydrzyłem tym że zawsze na wszystko miałem i jest mi ciężko przeżyć mimo że mam  przynajmniej 2x większą wypłatę niż przeciętny "Kowalski" Mimo to wiem że żyje i cieszę się że doceniam prawdziwe wartości w życiu.

Pamiętaj że pieniądze nie sprawią że człowiek będzie lepszy bo często ludzie biedniejsi są sto razy "bogatsi" od tych bogatych którzy nie mają pojęcia jacy są biedni....

(Skunki)

77

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
znudzonaOna napisał/a:

Mieszkam z chłopakiem 2,5 roku, oboje mamy po 26 lat. Pracujemy w domu, spędzamy ze sobą cały nasz czas. Ostatnimi czasy, czuję się w moim związku nieswojo. Mój chłopak prowadzi własną firmę, zarabia kilkanaście tysięcy, ja jestem zatrudniona u niego, mam mało pieniędzy. Czuję się przy nim gorsza. Nie chodzi o to, że nie cieszę się z jego sukcesów, wręcz przeciwnie. Chodzi o to, że on non stop mnie dołuje. Zawsze spędzaliśmy długie godziny na rozmowach. Od kiedy on zaczął więcej zarabiać, kupił sobie świetny samochód, stał się strasznie pewny siebie. Sprzeczka, nawet o pierdołę, kończy się tekstem: Jak będziesz tyle zarabiać co ja, to pogadamy. Będziesz mieć wtedy równouprawnienie itd. Kiedy ja próbuję coś powiedzieć, przerywa mi śmiechem, mówi, że jestem jego trzynastką (w sensie trzynastolatką:/).
Nie czuję się już przy nim ładna ani mądra. Dbam o swój wygląd, nie chodzę broń Boże w dresie, maluję się codziennie, bo wiem, że on to lubi. Jak już mówiłam, mam mało pieniędzy. Kupiłam sobie na allegro bransoletkę i łańcuszek za kilka złotych. Moim zdaniem, wyglądają one dobrze jako ozdoba. Wiadomo, szybko się rozwalą, bo to nie prawdziwe srebro, ale żeby ożywić strój są w sam raz. A on do mnie, że ja ubieram się jak jakaś nastolatka, że noszę ozdoby rodem z bravo girl. I najgorszy tekst: Weź spójrz sobie na ulicy jak się ubierają prawdziwe kobiety, które ładnie wyglądają. Super ciuchy, biżuteria z prawdziwego srebra lub złota...
Zrobiło mi się tak przykro, że myślałam, że się rozpłaczę. Przecież ja gdybym miała kasę, też bym chciała sobie to kupić, a ubieram się na miarę swoich możliwości finansowych.
I żeby nie było, mówię swojemu chłopakowi, że mnie to rani, że mnie to boli, ale zawsze jest tak, że on ma rację, on mówi, że jest bardzo inteligentny, co dowodzi temu, że się tak dorobił, a jestesmy w równym wieku. I co ja mam wtedy mu powiedzieć, jak mi ręce opadają?
Piszę to głównie, żeby się wyżalić, bo chce mi się płakać :'(

Skoro on zarabia kilkanaście tysięcy to chyba powinien zadbac o swoją kobietę czyż nie?a skoro on tyle zarabia to chyba powinien Ci dobrze płacić a nei jakieś marne grosze, on nie ma do Ciebie szacunku. Ja bym mu powiedziała że moze i ma kase ale mnie mieć nei będzie

78

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
sexowna napisał/a:
znudzonaOna napisał/a:

Mieszkam z chłopakiem 2,5 roku, oboje mamy po 26 lat. Pracujemy w domu, spędzamy ze sobą cały nasz czas. Ostatnimi czasy, czuję się w moim związku nieswojo. Mój chłopak prowadzi własną firmę, zarabia kilkanaście tysięcy, ja jestem zatrudniona u niego, mam mało pieniędzy. Czuję się przy nim gorsza. Nie chodzi o to, że nie cieszę się z jego sukcesów, wręcz przeciwnie. Chodzi o to, że on non stop mnie dołuje. Zawsze spędzaliśmy długie godziny na rozmowach. Od kiedy on zaczął więcej zarabiać, kupił sobie świetny samochód, stał się strasznie pewny siebie. Sprzeczka, nawet o pierdołę, kończy się tekstem: Jak będziesz tyle zarabiać co ja, to pogadamy. Będziesz mieć wtedy równouprawnienie itd. Kiedy ja próbuję coś powiedzieć, przerywa mi śmiechem, mówi, że jestem jego trzynastką (w sensie trzynastolatką:/).
Nie czuję się już przy nim ładna ani mądra. Dbam o swój wygląd, nie chodzę broń Boże w dresie, maluję się codziennie, bo wiem, że on to lubi. Jak już mówiłam, mam mało pieniędzy. Kupiłam sobie na allegro bransoletkę i łańcuszek za kilka złotych. Moim zdaniem, wyglądają one dobrze jako ozdoba. Wiadomo, szybko się rozwalą, bo to nie prawdziwe srebro, ale żeby ożywić strój są w sam raz. A on do mnie, że ja ubieram się jak jakaś nastolatka, że noszę ozdoby rodem z bravo girl. I najgorszy tekst: Weź spójrz sobie na ulicy jak się ubierają prawdziwe kobiety, które ładnie wyglądają. Super ciuchy, biżuteria z prawdziwego srebra lub złota...
Zrobiło mi się tak przykro, że myślałam, że się rozpłaczę. Przecież ja gdybym miała kasę, też bym chciała sobie to kupić, a ubieram się na miarę swoich możliwości finansowych.
I żeby nie było, mówię swojemu chłopakowi, że mnie to rani, że mnie to boli, ale zawsze jest tak, że on ma rację, on mówi, że jest bardzo inteligentny, co dowodzi temu, że się tak dorobił, a jestesmy w równym wieku. I co ja mam wtedy mu powiedzieć, jak mi ręce opadają?
Piszę to głównie, żeby się wyżalić, bo chce mi się płakać :'(

Skoro on zarabia kilkanaście tysięcy to chyba powinien zadbac o swoją kobietę czyż nie?a skoro on tyle zarabia to chyba powinien Ci dobrze płacić a nei jakieś marne grosze, on nie ma do Ciebie szacunku. Ja bym mu powiedziała że moze i ma kase ale mnie mieć nei będzie

Zgadzam się z koleżanką powyżej ? Jakim prawem on Cię tak traktuje ? Skoro jest z Tobą, kocha Cię to powienien akceptować Twoją osobą taką jaka jest. Co gdybyś była bogata to było by lepiej ? Nie. Koleś się wywyższa bo myśli, ze skoro ma kasę to jest kimś.  Dziś ma  kasę, a jutro może jej nie mieć i będzie szarym facetem. Jeżeli chce byś się pięknie ubierała to niech weźmie Cię na zakupy bo go przecież stać.
A tak nawiasem mówiąc niezły dupek z niego. 

Pozdrawiam

79 Ostatnio edytowany przez Skunki (2013-03-04 16:42:27)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Jeśli ktoś jest zupełnie zdominowany, zaślepiony toksyczną miłością do drugiej  osoby i stał się "slaby' psychicznie jak koleżanka zakładająca post to pewne sprawy, dla innych oczywiste mogą wydawać się dla Niej nie do końca takie jednoznacznie.Ta "dominacja' objawia się właśnie tym, że "ofiara" traci pewność siebie i szuka przyczyn tego bałaganu w sobie.


znudzonaOna - musisz pamiętać, że nie jesteś popychadłem i że nie w Tobie jest problem, pamiętaj też o swojej godności i pomyśl co z tym zrobić bo naprawdę szkoda byłoby abyś się męczyła jako niewolnica.Sory za dosłowność... Odpowiedz sobie na pytanie czy wolałabyś  żyć z biedniejszym facetem, który zadba o Ciebie i doda Ci sił, pewności siebie i sprawi że będziesz szczęśliwa.Czy lepiej męczyć się w związku który jest dla Ciebie wewnętrznym koszmarem.Masz dwadzieścia kilka lat i nie wierze że w razie rozstania zostaniesz sama do końca życia....

Jest jeszcze szansa ,że gdy odejdziesz to On otworzy oczy,jeśli Cię kocha to musi wysłuchać i zrozumieć że tak być nie może...Niestety żeby przejrzał na swoje pazerne oczy musi doznać jakiegoś wstrząsu...Może rozstanie...?

Cóż może pozwolić Ci odejść, ale i tak Twoje szanse na szczęśliwy związek wtedy znacznie wzrosną .

80

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Widzę, że ktoś odkopał mój temat z września, więc napiszę jeszcze coś...
Ktoś tu pisał, że motam się jak g...o w przerębli i taka jest prawda. Motam się już tak od blisko 3 lat...

Napiszę może jeszcze, że za zachowanie chłopaka obwiniam jego dzieciństwo. Wychowywał się w domu, gdzie ojca (alkoholika) więcej nie było w domu jak był, jego ojciec zdradzał matkę i w końcu się rozwiedli. Chłopak zawsze mówi mi, że brakowało mu w życiu ojca, męskiego wzorca itd. Jego mama to fantastyczna kobieta, mam z nią świetny kontakt, ona bardzo dbała o dom, może nawet za bardzo, bo starała się zrekompensować mu złe dzieciństwo i wszystko robiła za niego. Ona potrafiła wrócić po kilkunastu godzinach pracy do domu i iść do sklepu nocnego tylko dlatego, że jej syn (mój chłopak) miał ochotę na coś, czego akurat nie było w lodówce. Mama robiła też wszystko za niego w sensie sprzątania, przynosiła mu jedzenie pod nos i wynosiła po nim talerze.

Nie muszę dodawać jaką krzywdę mi tym wyrządziła, bo chłopak oczekuje podobnego poświęcenia ode mnie. Do sklepu w nocy 'jeszcze' nie chodzę, ale jedzenie pod nos 3 razy dziennie to i owszem. Chłopak ma teraz potrzebę udowadniania światu, że się dorobi, że pokaże wszystkim, że jest kimś. Sama jak to piszę, to wiem, jakie to wszystko jest chore, toksyczne itd.

81

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Chciałabym normalności, iść do pracy, po pracy opowiedzieć jak mi minął dzień, ale tu się tak nie da. Kiedyś jak odbywałam staż w banku, po powrocie próbowałam porozmawiać o tym jak było w pracy, ale słyszałam tylko, że to jest bez sensu takie opowiadanie, że to nie są "rozmowy przyszłościowe''. "Rozmowy przyszłościowe'' to słowa klucze w naszym związku. Są to rozmowy na temat jak się dorobić, jak wybudować dom. Teoretycznie nie powinno mnie dziwić, że mój facet porusza takie tematy, ale ja się po prostu nie widzę z nim w żadnym nowym domu. Sam zapowiedział, że z racji tego, że to on będzie płacił za ten dom, bo ja nie mam kasy, to będzie jego własność. Zapytałam: To ja mam dbać o ten dom, pomagać przy budowie, sprzątać itd. a ty będziesz mógł mnie w każdej chwili wyrzucić na bruk, bo to tylko twój dom? A on na to: A ty myślisz, że dach nad głową to mało? Coś za coś, ty będziesz miała gdzie mieszkać bez płacenia czynszu, więc się powinnaś cieszyć.


Wiem, że rozwiązanie jest jedno: odejść. Wydaje się to takie proste, spakować się i wyjechać do rodziców. Nie wiem jednak co mnie tu trzyma. W głębi serca boję się. Boję się powrotu do dawnego życia. Z biegiem lat przywykłam do tego jak żyję teraz. Na początku się buntowałam, sprzeciwiałam, kłóciłam się z chłopakiem o swoje. Teraz potulnie wykonuję to, co on zadecyduje- jak ofiara losu. Moi rodzice mają bardzo trudną sytuację materialną, ojciec jest alkoholikiem, nie pracuje, mają długi. Mieszkam w małej miejscowości, w której bardzo trudno o pracę. Myślę, że gdybym miała normalny dom, tj. rodziców, którzy przygarnęliby mnie bez mrugnięcia okiem, spakowałabym się już z 1,5 roku temu. Ale jak pomyślę sobie wysłuchiwać co dzień, że mi nie wyszło, słyszeć: A nie mówiłem? to mi się odechciewa. Do biedy przyzwyczajona jestem i to żaden problem, ale u mnie w rodzinie jest jeszcze bardziej chora, toksyczna atmosfera niż tu.

Kiedy przyjechałam tu, na drugi koniec Polski, moja samoocena była na bardzo fajnym poziomie. Czułam się młoda, wiedziałam, że stać mnie na dużo. Miałam swój samochód (grat jakich mało, ale kupiony za swoje zarobione pieniądze), pomyślałam, że będę mieszkać w większym mieście, to i pracę znajdę szybko. Teraz nie mam już auta, sprzedałam, moja samoocena jest na minusie. Przestałam wierzyć w to, że mogę znaleźć fajną pracę i przyzwoitego faceta.

Nie wspomniałam też o bardzo, ale to bardzo istotnym fakcie: mój chłopak nadużywa alkoholu. Z tego, co się orientuję (zarejestrował się swego czasu na forum dla AA) jest już na takim etapie uzaleznienia, że nie jest w stanie pomóc sobie sam. O pójściu na terapię nawet nie chce słyszeć. Krzyczy na mnie, że pije za swoje, że ma pieniądze i może pić, jak ma na to ochotę i nikomu nic do tego.

W sumie mój wątek powinnam zatytułować: Jak wyrwać się z toksycznego związku? Właściwie zakładając temat chciałam usłyszeć potwierdzenie tego, że to nie ja źle myślę, że to nie mi się w głowie poprzewracało od dobrobytu i że to nie jest normalne.



Jeszcze na koniec, wiem, że to głupie, ale obecny facet nigdy mnie nie okłamał w żaden sposób, nie spotyka się z innymi dziewczynami, ufam mu w tej kwestii. Ja przed nim miałam 2 krótkie związki, w których faceci mnie zdradzili. Nie spodziewałam się tego, bo nic na to nie wskazywało, to były "dobre chłopaki". Bałam się zaufać kolejnemu facetowi, aż poznałam swojego chłopaka. On mówi, że nie mógłby mnie zdradzić, bo wie, jak cierpiała jego mama jak ojciec ją zdradzał i poprzysiągł sobie, że on nigdy nie zdradzi swojej kobiety. Trochę mnie ten fakt uspokaja i kiedy myślę o rozstaniu, zaraz pojawia się myśl: A jeśli poznasz niby fajnego faceta, a okaże się taki, jak ci 2 poprzedni? I będziesz płakać, że mogłaś jednak z nim zostać.

82

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Miał trudne dzieciństwo itp...

Myślisz, że to go upoważnia do tego, aby traktował Cię jak śmiecia...?

Rozumiem, że chce pokazać całemu światu że jest "kimś" bo też przez to przechodziłem...na szczęście wybudziłem się w porę i mam gdzieś czy będę miał dużo kasy czy mniej.Inne wartości się liczą...


Co do opowieści z domem to super...."coś za coś"...."dach nad głową" .Do cholery jasnej jesteś przygarniętym psem czy partnerka ? Zdajesz sobie sprawę, że gdy twój "kochający " chłopak pozna osobę "na poziomie" pannę z "salonów " to tego kundla wykopię na bruk...

Przepraszam Cię za te określenia, ale aż mi ciśnienie skoczyło...

Wracając do jego dzieciństwa...to go nie upoważnia do bycia takim dupkiem...Ja i moje rodzeństwo także wychowaliśmy się w biedzie, ojciec też pił itp...Ale czy mam być "dyktatorem" dla partnerki i takim pieprzonym egoistą?

Teraz już nie dopatruje sie problemu w nim tylko w Tobie...wybacz.

Ok do domu nie musisz wracać, ale możesz podjąć gdzieś pracę i wynająć jakiś pokoik za 300zł, spróbować żyć biednie ale ze swoją godnością.

Moja dziewczyna wynajmuje pokój wraz z innymi lokatorami, studiuje i pracuje, wcale kokosów nie zarabia,płaci 300zł za pokój,  ostatnio rozwaliły Jej się buty i kupiła jakieś w biedronce za 25zł bo nie miała kasy na inne.Mówi że do końca zimy przechodzi.Znawcą mody nie jestem, ale na bank nie są to buty z "ostatniego krzyku mody" Przez myśl mi nie przeszło, żebym mógł Ją wyśmiać...Głupio mi że w tym miesiącu nie jestem w stanie jej pomóc bo się spłukałem i czekam na kasę za wykonane prace.Jestem z Niej dumny, i przez myśl mi nie przeszło żebym mógł Ją wyśmiać.

83

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Wiem, że masz rację. Tkwię w toksycznym związku. Jedyne wyjście to przerwać ten chory krąg. Mogę się upierać i twierdzić, że to jest cholernie trudne się uwolnić. Ale skoro inni dają radę, to są to tylko moje wytłumaczenia. Nie wiem, co się musi wydarzyć, żebym stąd poszła sad Bo ja rozumiem, że źle robię będąc tutaj, ale nie zmieniam tego, bo się boję życia od nowa.

84

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
znudzonaOna napisał/a:

i kiedy myślę o rozstaniu, zaraz pojawia się myśl: A jeśli poznasz niby fajnego faceta, a okaże się taki, jak ci 2 poprzedni? I będziesz płakać, że mogłaś jednak z nim zostać.

Jeśli okaże się taki jak 2 poprzednich to możesz być z kolejnym....Nie mierz wszystkich facetów jedną miarą.Moja była zdradziła mnie z moim byłym pracownikiem i co mam płakać? No dobra nie obyło się bez cierpienia ...( 5 lat razem) ale Teraz mam znowu Kogoś i chcę żeby było dobrze.Zdradzi mnie? nie wiem możliwe, ale mam nadzieję że nie...

85

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Niby racja, ale ja mam takie myślenie: Zdradzili mnie, czyli ze mną jest coś nie tak, że szukali szczęścia u innej.

86

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
znudzonaOna napisał/a:

Wiem, że masz rację. Tkwię w toksycznym związku. Jedyne wyjście to przerwać ten chory krąg. Mogę się upierać i twierdzić, że to jest cholernie trudne się uwolnić. Ale skoro inni dają radę, to są to tylko moje wytłumaczenia. Nie wiem, co się musi wydarzyć, żebym stąd poszła sad Bo ja rozumiem, że źle robię będąc tutaj, ale nie zmieniam tego, bo się boję życia od nowa.

Ciężko coś Ci podpowiedzieć, wierzę, że nie jest łatwo odwrócić się i odejść.Może spróbuj go uświadomić co jest grane..może otworzy oczy...Jak nie to przecież możesz rozejrzeć się za pracą i pomyśleć jak to ułożyć.Trochę wiary w siebie.

87

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Rozmowy z moim chłopakiem to coś w ten deseń, jak rozmowy z Twoją dziewczyną na temat Waszego pożycia wink Czyli nerwy, wkurzanie się i kończenie "rozmowy". My rozmawiamy na temat jego firmy, pieniędzy, jego nowego domu, jego auta i jego studiów. Jego, jego, jego...

Co do pracy, to właśnie będę szukać. Po to, żeby uwierzyć w siebie, uniezależnić się finansowo i podjąć bardziej drastyczne kroki.

Tylko, jak to powiedziała moja siostra, ja robię coś w stylu grania na zwłokę. A życie ucieka i żyje się tu i teraz. Ktoś by mi chyba musiał ostro przyp..lić, żebym zmądrzała w końcu.

88

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
znudzonaOna napisał/a:

Nie wiem, co się musi wydarzyć, żebym stąd poszła sad Bo ja rozumiem, że źle robię będąc tutaj, ale nie zmieniam tego, bo się boję życia od nowa.

Co się musi wydarzyć?
Już się to dzieje.
TY przestajesz istnieć... Nie ma Twojego zdania, nie ma Twojej woli, nie ma Twojego poczucia bezpieczeństwa i pewności siebie...
Została tylko taka marionetka, w którą można rzucać wszelkimi obelgami, i którą można pomiatać.
Twoje życie teraz zależy od niego, od jego decyzji.
Sama tak wybrałaś...

89

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

znudzonaOna, widzę, że to nie jedyny problem z Twoim facetem [czytałem również ten o sprawianiu przyjemności]. Tak czytam kolejne Twoje wypowiedzi w tym wątku i kilka rzeczy nasuwa mi się na myśl:
1.    Pisałaś na początku, on kupuje mieszkanie. Nie Wy? Przecież jesteście razem już trzy lata tak? A tak przy okazji, pamięta o takich datach? Ok, a jak już kupi, to co? Kredyt będziecie razem spłacać bo też tam mieszkasz, a własność będzie na niego? A Ty co będziesz z tego mieć, świadomość, że zapłaciłaś rachunki?
2.    To ile Ci płaci jest śmieszne, ja pracuje w korporacji i 4 lata wstecz zaczynałem od około 1700 na rękę, wiec znajdziesz spokojnie coś lepiej płatnego, jeśli tylko poświęcisz trochę czasu na poszukiwania. Swoją drogą, on Cię wyzyskuje! Pracujesz bez umowy, więc nawet składek nie odprowadza, masz jakieś ubezpieczenie?
3.    Czasem trzeba popracować u kogoś, by zdobyć doświadczenie i rozpocząć coś samemu. Wiele osób tak robiło i nie ma w tym nic złego. Chyba, że od razu zaczynasz z sporą kwotą na koncie na rozkręcenie działalności. Dobra, dał Ci jakąś tam możliwość, po czym wypominał i miał pretensje jak potrzebowałaś pomocy, mimo, ze sam deklarował, że Ci jej udzieli. To po co cała ta szopka?
4.    Jego była może już dawno wstecz go przejrzała i stwierdziła, że z takim gburem nie będzie się wiązać. Jak można tak traktować swoją kobietę? Wrzeszczy na Ciebie, poniża, udowadnia, że bez niego nic nie osiągniesz, sprawia byś utwierdziła się w przekonaniu, że bez niego nie jesteś nic warta. ALE TAK NIE JEST!!! Czas na zmiany. Piszesz, ze pracujesz pięć godzin, tak? Zacznij chodzić na rozmowy. Nie znajdziesz od razu pracy, ale po kilku pewniej pójdziesz na każdą kolejna. I znajdziesz. Ale musisz próbować!
5.    Dzielenie się po połowie, to chyba jego hasło przewodnie?kolejne, to uzależnianie tego dzielenia od wysokości dokładania się do wszystkiego. Ale przecież pisałaś, że dzielicie się po połowie, on płaci za media etc, Ty za jedzenie, kosmetyki, tak? Czyli równowaga w wydatkach jest zachowana jak widzę, więc do czego on pije?
6.    Nie ma między Wami uczuć?tym bardziej powinno Cię to motywować, by od niego odejść. Jak znajdziesz pracę to odejdziesz? Tylko broń Boże nie mów mu, ze szukasz. Znajdź i wyjdź. Nie wracaj.
7.    Tylko do marketu się nadajesz? Dziewczyno, on ma Cię za nic! Kiedyś byłem z dziewczyną, która była po szkole plastycznej. Pojechaliśmy do Irlandii. Ja pracowałem, jako kelner, ona w kuchni. Robiłem, co mogłem, by pomóc jej w sprzedaży obrazów, i powoli zaczęło się udawać, podłapywałem kontakty, zagadywałem. I przez myśl mi nie przeszło, by brać połowę, bo ja sprzedałem a Ona ?tylko? namalowała.
8.    Tydzień. Ok, ale minie kolejny i kolejny. Powoli przestaniesz tęsknić, zajmiesz się pracą, sobą, coś na wolne chwile sobie zaplanujesz i w końcu zapomnisz.
9.    Co z tego, że miał ojca alkoholika. To znaczy, że on może się tak zachowywać? Mój też sobie nie żałował, ale nie przeszkodziło mi to by szanować kobiety, związki traktować poważnie, partnerkę doceniać, wspierać i okazywać miłość.
znudzonaOna, pora wziąć los w swoje ręce. Jak teraz tego nie zmieniasz i nie podejmiesz konkretnej [i słusznej] decyzji, to nic się nie zmieni ? nie łudź się. A Ty za kilka lat będziesz wrakiem człowieka. Kompletnie uzależniona od niego, posłuszna i całkowicie mu uległa. On będzie Cię zdradzał, Ty będziesz o tym wiedzieć i nie będziesz mogła nic z tym zrobić. Jeszcze nie będzie się z tym ukrywał. A pewnego dnia, powie Ci, że drzwi otwarte.
Pewnie już kilkanaście razy to czytałaś. Pora zakończyć ten układ. Bo to na pewno nie jest związek.

90

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
znudzonaOna napisał/a:

Rozmowy z moim chłopakiem to coś w ten deseń, jak rozmowy z Twoją dziewczyną na temat Waszego pożycia wink Czyli nerwy, wkurzanie się i kończenie "rozmowy"

Tak wiem że czytałaś i dzięki za odpowiedź, wyobrażam sobie jak to wygląda u was tzn ten dialog.

Na moje szczęście mamy problem tylko z tym "pożyciem",  gdyby reszta miała wyglądać podobnie jak jest u Ciebie to NIE BYŁOBY MOICH ROZTEREK BO WYKOPAŁBYM JĄ Z MOJEGO ŻYCIA NA ZBITY PYSK.

91

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
Skunki napisał/a:
znudzonaOna napisał/a:

i kiedy myślę o rozstaniu, zaraz pojawia się myśl: A jeśli poznasz niby fajnego faceta, a okaże się taki, jak ci 2 poprzedni? I będziesz płakać, że mogłaś jednak z nim zostać.

Jeśli okaże się taki jak 2 poprzednich to możesz być z kolejnym....Nie mierz wszystkich facetów jedną miarą.Moja była zdradziła mnie z moim byłym pracownikiem i co mam płakać? No dobra nie obyło się bez cierpienia ...( 5 lat razem) ale Teraz mam znowu Kogoś i chcę żeby było dobrze.Zdradzi mnie? nie wiem możliwe, ale mam nadzieję że nie...

Nie wiem czemu, ale jakoś ten post mi utkwił w pamięci i jest hmmmm...pocieszający? To chyba moje pierwsze spojrzenie na problem zdrady z perspektywy zdradzonego faceta. Wy mężczyźni macie taką cechę, która strasznie mi się podoba. Nawet jak cierpicie w środku, to potraficie (często, choć wiadomo są wyjątki), wyjść z tego z twarzą, a po czasie zakochać się w kimś nowym. Ja dość długo się zbierałam psychicznie po poprzednich związkach.

92 Ostatnio edytowany przez saffari (2013-03-04 23:08:48)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Znudzona Ty chcesz byc z mezczyzna ktory bedzie Cie wspieral, ktory bedzie przy Tobie, z ktorym bedziesz mogla porozmawiac o tym jak minal Ci dzien, na ktorego bedziesz mogla polegac, zbudowac dom nie ten co on sobie kupi taki ktory Wy sobie kupicie. Znudzona znajdz prace, odloz pieniadze, i wynajmij sobie gdzies jakis pokoj ( zaplacisz taniej niz mieszkanie). Oderwiesz sie od niego, przestaniesz byc uzalezniona, i pomalu odzyskasz wiare w siebie i odbudujesz swoja samoocene. Na pewno jest Ci ciezko podjac krok bo im dluzej sie to dzieje tym trudniej Ci odejsc. Ale zadaj sobie pytanie: czy lepiej byc popychadlem czy silna kobieta? Taka ktora sie ceni i nie da soba pomiatac. Jak sie z tego bagna wydostaniesz to bedziesz wielka! Tylko potrzebujesz duzo sily i wiary ze to jest mozliwe jesli bardzo sie tego chce. Na pewno dasz rade !

A co do tego ze boisz sie ze ktos Cie w przyszlosci moze zdradzic. Znudzona a jaka masz pewnosc ze obecny chlopak NIGDY Cie nie zdradzi? takiej pewnosci tez nie masz, nigdy nie wiesz co wydarzy sie za rok, 5 czy 20. Posluchaj jesli nie jestes szczesliwa w swoim zwiazku to na pewno bylabys szczesliwsza gdybys byla sama. Pamietaj ze zawsze mozesz trafic na takiego przy ktorym wkoncu sie bedziesz czula szczesliwa, ktory bedzie Cie szanowal, przy ktorym bedziesz czula sie bezpiecznie smile

93

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Dzięki smile

94

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Wiesz co w związku moze się czasem nei układać ale to co Ty masz na codzien to nie jest zwykła mżonka! On sie nigdy nei zmeini i nie łudz sie że Twoja sytuacja sie zmieni, zmieni się tylko wtedy gdy odejdziesz

95 Ostatnio edytowany przez Skunki (2013-03-05 19:59:40)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

wiem, że to nie nie w tym do konca problem, ale nawiązując do pieniędzy...

Za tego tysiaka co dostajesz a i tak z tej kasy utrzymujesz po części tego dupka to jesteś niesamowicie wykorzystywana.On ma za to pracownice, kucharkę, sprzątaczkę i ....kogoś kto mu czasem zrobi dobrze...Sory, ale tak to właśnie wygląda.

Dobra jak nie chcę od Ciebie odprowadzać dużego zusu to mógłby naprowadzić Cię żebyś założyła jednoosobową działalność np firma : " Znudzona-sekretarka " gdzie legalnie wykonywałabyś to co teraz.On płaciłby wtedy tylko połowę zusu bo przez pierwsze dwa lata na nowej działalności masz taką ulgę ( mały zus). Liczy się to normalnie jak pełny etat, masz wszystkie świadczenia zdrowotne itp.

Ja tak miałem z byłą, gdzie dostawała na rękę 1500 czasem też płaciłem jej za studia, paliwo do auta praktycznie zawsze i nie było problemu.Ona uczciwie pracowała a ja płaciłem moim zdaniem także uczciwie.Później chciałem więcej jej dać ale nie od razu...do czynszu chyba się dorzucała ale już do końca nie pamiętam bo miała dostęp do konta i wszystkie opłaty wykonywała Ona. Potem wrzuciłem 30tys w jej dom na działce, mieliśmy tam kiedyś zamieszkać.Układ był słowny ,że w razie rozstania spłaci mnie jakoś w miarę możliwości i tak teraz się to odbywa.Po prosu kasa nie była u nas powodem do przepychanek, chyba normalny facet ma nawet przyjemność z tego że coś kupi czasem swojej dziewczynie itp.

96 Ostatnio edytowany przez znudzonaOna (2013-03-05 20:13:18)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

...

97

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Myślę że nadszedł czas na zdecydowane zmiany u Ciebie. Ja też czekałem 9 lat i odbiłem się od ściany. Na szczęście teraz podjąłem zdecydowane kroki i czuję że to było jak najbardziej właściwe. Jeśli to jest toksyczny związek z problemami jak piszesz i czujesz, że kręcisz się w kółko. To nie bój się odważnych decyzji.

98

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
znudzonaOna napisał/a:

Tylko, jak to powiedziała moja siostra, ja robię coś w stylu grania na zwłokę. A życie ucieka i żyje się tu i teraz. Ktoś by mi chyba musiał ostro przyp..lić, żebym zmądrzała w końcu.

Twoja siostra bardzo mądrze mówi. Życie toczy się tu i teraz. Można zawsze mieć nadzieję na poprawę czyjegoś zachowania, można starać się samemu aby to zachowanie poprawić, ale tymczasem nasze życie nie "czeka". Nasze życie toczy się równolegle, czas mija... kiedyś możemy otworzyć oczy i stwierdzić, że najlepsze nasze lata minęły bezpowrotnie, a staraliśmy się nadaremnie. Aby zmienić czyjeś zachowanie, to ta osoba musi tego równie bardzo chcieć.
Dlatego warto czasami zastanowić się, na ile ta druga osoba chce coś zmienić.

99

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Aż mi ciśnienie skoczyło po przeczytaniu wątku...
Jak można dać się tak szmacić???

Autorko, jesteś w "związku" z kanalią, dla którego jesteś nikim. I najgorsze, że Ty to wiesz, ale i tak nic z tym nie robisz... Tez "związek" jest tak okropny, że nie wiem, co jeszcze musi się zdarzyć, żebyś odeszła.

Tu nie ma co rozkminiać. Pakuj się i odejdź, i od razu zapisuj się na terapię. Ten gość Ciebie zniszczył, zostałaś jego posłusznym pieskiem bez własnej woli i charakteru, którego można poniżać i znęcać się nad nim. Zapisz się do psychologa, póki jeszcze coś z Ciebie zostało : /

100

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Nie chcę tym wszystkiego tłumaczyć, ale możesz mieć syndrom DDA.

101 Ostatnio edytowany przez krokodyl666 (2013-09-18 01:10:47)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Nie chce mi się czytać całego wątku, ale ten koleś to psychol z kompleksem małego... A sytuacja jest chora - jesteś od niego uzależniona finansowo i przywiązana emocjonalnie, więc mu się wydaje, że może Cię traktować jak worek treningowy. Ja bym jak najszybciej znalazła nową pracę i kopnęła delikwenta w 4 litery. Jeśli nic już do niego nie czujesz to tym lepiej - gorzej jakbyś go dziko kochała, wtedy odejście jest jeszcze gorszym koszmarem.
Rozumiem, że się boisz, bo facet Ci wmówił skutecznie, że jesteś nikim. Nikim to jest on, takiemu gnojkowi nawet bym w twarz nie splunęła, bo szkoda mi mojej cennej śliny. Poszukaj jakiejkolwiek roboty, niech będzie nawet w markecie i daj sobie czas na dojście do siebie. Jak się okaże, że nagle mieszkasz sama, masz własnych znajomych i żyjesz bez niego to jest szansa, że Ci samocena wróci. Inaczej nigdy z tego bagna nie wyjdziesz i żaden psycholog Ci nic mądrzejszego nie powie - jedyną odtrutką na jakiekolwiek problemy z toksycznym związkiem jest tegoż natychmiastowe zakończenie. I pewnie będziesz skutki psychiczne odczuwać jeszcze jakiś czas, ale wierz mi im bardziej będziesz samodzielna i dalej od tego chama tym lepiej. Teraz jesteś podłączona do kroplówki z trucizną i jeszcze trochę i sama zczniesz pić, albo ześwirujesz albo wpadniesz w dziką depresję i zgadnij co Twój kochający toksyk wtedy zrobi - radośnie znajdzie sobie następną ofiarę, pewnie jakąs młodą siksę. Uciekaj poki jesteś młoda i masz szansę ułożyć sobie życie. Im dłużej w tym tkwisz tym gorzej - ja miałam ponad 4 lata i to mnie prawie zabiło. Nie ma sensu się męczyć.
Aaa, tak by the way - jeśli Ci się wydaje, że on jest taki dobry w interesach, i sprytny, i inteligentny i co tam jeszcze o nim piszesz - jest duża szansa, że jesteś jedną z niewielu osób, które tę opinię podzielają. Takie typy potrafią się wydawać nie wiadomo jacy cudowni w dowolnej dziedzinie, kiedy tak naprawdę są najwyżej średni. Sama to o moim bylym odkryłam: okazało się, że miałam o nim najlepszą opinię chyba z wszystkich, którzy go znali, a moi przyjaciele to się w ogóle łapali za głowę co ja w tym gnojku widzę. Jak odejdziesz, nabierzesz dystansu to zobaczysz sama...

102 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2013-09-28 15:29:30)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Boże Swięty!! Nie doczytałam całego wątku - przyznaję się. Ale muszę to napisać: Jak można być z takim "mężczyzną"?
Nie potrafię odpowiedzieć sobie racjonalnie na to pytanie neutral Dziewczyno, choćbym zarabiała 1000zł pracując po 12h np. sprzątając ulice - wolałabym to, niż być non stop poniżaną przez jakiegoś chama. Facet ma świetną sytuację: kochanka, kucharka, sprzątaczka i obiekt do poniżenia i dowartościowania się w jednym. Tak robią tylko psychole i bardzo słabe osoby. UCIEKAJ! póki jeszcze "koszty" jakie włożyłaś w ten związek nie są takie wysokie jak po kilkunastu latach bycia razem. Mówię głównie o kosztach emocjonalnych i finansowych zresztą też. On Cię nawet nie traktuje jako partnerki, nie masz w nim wsparcia ani pomocy. Nic, co występuję w normalnym i prawdziwym związku, opartym na miłości, SZACUNKU i wsparciu. Mieszkając z partnerem, nie musimy nawet dzielić się równo wszystkimi kosztami. Skoro ja zarabiam więcej to jasne jest, że więcej jestem w stanie opłacić wszystkiego. Zresztą uważam, że to powinny być WASZE piniądze, wspólne. Niestety kobiety same często pozwalają sobie, aby taki KAT tak ich traktował.. bardzo przykro mi się czytało Twoje wypowiedzi. On się nie zmieni, ale TY możesz zmienić siebie. Trzeba zacząć się szanować, usamodzielnić i pokazać, że PAN nie jest pępkiem świata, a Ty jesteś wartościową i ciekawą osobą< a wierze że tak jest>. I jeśli on tego nie docenia, to inny prawdziwy mężczyzna na pewno chętnie zajmie jego miejsce. Acha jeszcze odnośnie jego rzekomej inteligencji: inteligentni i mądrzy ludzie wiedzą co to kultura i szacunek do drugiego człowieka, a Twój facet jest chamem.

103

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Jestem w szoku po przeczytaniu wątku. Wszystko było już Tobie radzone, Ty wszystko wiesz, wiesz, że jest źle i lepiej nie będzie. Nawet jakby "zmądrzał" (co jest pojęciem abstrakcyjnym w tym momencie) to i tak bałabyś się, że znów będzie tak jak było. Także z tym facetem u boku świetlana przyszłość Ciebie nie czeka. Przeczytaj wątek Silkytouch (chyba taki ma nick), co prawda inna sytuacja, mąż kochający i pomocny, ale zobacz, że z "podwładnej" dziewczyna stała się równouprawnioną małżonką. Bo wzięła sprawy w swoje ręce i powiedziała DOŚĆ!

To, że musisz go rzucić jest oczywistością. Nawet nie zasłaniaj się jakoby istniejącą "miłością", sentymentem czy innym takim czułym określeniem. Po godzinach w jego OBOZIE PRACY szukaj pracy, nawet w supermarkecie (ja właśnie jestem w trakcie przenoszenia się do innego miasta i wyjścia "na swoje" i planuję zacząć od jakiegoś Tesco, bo wiem, że tam jest wielka rotacja i zawsze kogoś potrzebują), szukaj pokoju do wynajęcia - z mediami nawet do 450 zł znajdziesz, a potem mu zakomunikuj, że odchodzisz. Powolutku, w międzyczasie będziesz mogła znaleźć inną pracę, lepszą.
Aby oczyścić swoje "sumienie" możesz napisać do niego list, mejla, powiedzieć mu, cokolwiek, aby wiedział, że zdałaś sobie sprawę z tego jak byłaś traktowana i nie pozwolisz sobie na to. Możesz dodać, że tak, jak on nie zachowuje się osoba, która kocha.

A teraz to co chciałam napisać już na początku - WSZYSTKO DA SIĘ PRZEŻYĆ. Poczytaj na tym forum o kobietach, które zostały z dziećmi same, bo ich mężowie zmarli. Po wielu miesiącach męczarni JAKOŚ funkcjonują. Ty nie będziesz funkcjonować po tych miesiącach "męczarni" (bo będziesz zdana sama na siebie) JAKOŚ tylko odżyjesz i będziesz bogata w wiele wniosków. Będziesz szczęśliwa, że odcięłaś się od tego co złe i że stanęłaś na nogi.
Ciężko jest zakończyć etap życia, który trwał tak długo. Ja teraz wyjeżdżam do innego miasta, chcę się usamodzielnić, ciężko mi i się boję (napisałam o tym wątek tutaj), ale wiem, że skoro jest to moim marzeniem i wiem, że mnie to uszczęśliwi - powoli, małymi krokami od kilku miesięcy tak kieruję swoim życiem, abym mogła to osiągnąć i za kilka miesięcy lub lat być zadowoloną z siebie.

Tak jak Twój chłopak nie zachowuje się mężczyzna kochający. Masz tego przykład w wypowiedzi jednego z panów, którego dziewczyna kupiła buty za 25 zł bo nie było jej stać na nic innego. A on i tak jest z niej dumny, bo mimo tego, że ona żyje skromnie - żyje samodzielnie.

POWODZENIA w poszukiwaniu lepszego życia. I autorko, daj znać jakie decyzje podejmujesz. Nie zapominaj, że my Ciebie tutaj wspieramy i nie zapominaj też tego dlaczego założyłaś taki wątek, nie wracaj do tego, co było wówczas, gdy zdecydowałaś się o tym napisać.

104

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Powiem z innej beczki, kuzyn mojej matki mial podobna sytuacje, zona go ciagle ponizala i wciaz musial wysluchiwac tekstow ze jest nieudacznikiem i zyciowa niedojda, po wielu latach popadl w depresje leczyl sie dlugo lecz nieskutecznie w efekcie czego odebral sobie zycie. Ty jestes jeszcze mloda. Musisz odpowiedziec sobie na pytanie czy Twoj chlopak jest jak wygrana w totka, czy warto postawic wszystko na ten zwiazek. I tyle wink. Pozdrawiam

105

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
Crash napisał/a:

Powiem z innej beczki, kuzyn mojej matki mial podobna sytuacje, zona go ciagle ponizala i wciaz musial wysluchiwac tekstow ze jest nieudacznikiem i zyciowa niedojda, po wielu latach popadl w depresje leczyl sie dlugo lecz nieskutecznie w efekcie czego odebral sobie zycie. Ty jestes jeszcze mloda. Musisz odpowiedziec sobie na pytanie czy Twoj chlopak jest jak wygrana w totka, czy warto postawic wszystko na ten zwiazek. I tyle wink. Pozdrawiam

Dokładnie, życie z toksyczną osobą wykańcza psychicznie, ludzie lądują w psychiatryku albo robią sobie krzywdę, to nie jest odosobniony przypadek... A w 90% taki koleś potem się nawet nie wzruszy, tylko sobie nową ofiarę przygrucha na litość (bo jego była się zabiła i jest taki biedny albo bo jego była zwariowała a on taki biedny).

106 Ostatnio edytowany przez Lwica_ (2013-09-29 18:52:34)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Jesteś tym, kim pozwalasz sobie być.

Jesteś postrzegana tak, jak pozwalasz, by Cię postrzegano.

To, jak jesteś traktowana, jest wynikiem Twojego przyzwolenia na takie traktowanie.

A to, co robisz w życiu i co osiągasz, jest TYLKO I WYŁĄCZNIE Twoją inicjatywą. Lub jej brakiem.

Pomyśl o tym.

107 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-09-29 19:00:08)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
znudzonaOna napisał/a:

Mieszkam z chłopakiem 2,5 roku, oboje mamy po 26 lat. Pracujemy w domu, spędzamy ze sobą cały nasz czas. Ostatnimi czasy, czuję się w moim związku nieswojo. Mój chłopak prowadzi własną firmę, zarabia kilkanaście tysięcy, ja jestem zatrudniona u niego, mam mało pieniędzy. Czuję się przy nim gorsza. Nie chodzi o to, że nie cieszę się z jego sukcesów, wręcz przeciwnie. Chodzi o to, że on non stop mnie dołuje. Zawsze spędzaliśmy długie godziny na rozmowach. Od kiedy on zaczął więcej zarabiać, kupił sobie świetny samochód, stał się strasznie pewny siebie. Sprzeczka, nawet o pierdołę, kończy się tekstem: Jak będziesz tyle zarabiać co ja, to pogadamy. Będziesz mieć wtedy równouprawnienie itd. Kiedy ja próbuję coś powiedzieć, przerywa mi śmiechem, mówi, że jestem jego trzynastką (w sensie trzynastolatką:/).
Nie czuję się już przy nim ładna ani mądra. Dbam o swój wygląd, nie chodzę broń Boże w dresie, maluję się codziennie, bo wiem, że on to lubi. Jak już mówiłam, mam mało pieniędzy. Kupiłam sobie na allegro bransoletkę i łańcuszek za kilka złotych. Moim zdaniem, wyglądają one dobrze jako ozdoba. Wiadomo, szybko się rozwalą, bo to nie prawdziwe srebro, ale żeby ożywić strój są w sam raz. A on do mnie, że ja ubieram się jak jakaś nastolatka, że noszę ozdoby rodem z bravo girl. I najgorszy tekst: Weź spójrz sobie na ulicy jak się ubierają prawdziwe kobiety, które ładnie wyglądają. Super ciuchy, biżuteria z prawdziwego srebra lub złota...
Zrobiło mi się tak przykro, że myślałam, że się rozpłaczę. Przecież ja gdybym miała kasę, też bym chciała sobie to kupić, a ubieram się na miarę swoich możliwości finansowych.
I żeby nie było, mówię swojemu chłopakowi, że mnie to rani, że mnie to boli, ale zawsze jest tak, że on ma rację, on mówi, że jest bardzo inteligentny, co dowodzi temu, że się tak dorobił, a jestesmy w równym wieku. I co ja mam wtedy mu powiedzieć, jak mi ręce opadają?
Piszę to głównie, żeby się wyżalić, bo chce mi się płakać :'(

Moim zdaniem takie sformułowania w związku nie powinny padać. Co a co do równości w związku, to jeśli dwoje ludzi się kocha i chce ze sobą być, to żadne nie będzie się wywyższać, bo więcej zarabia. Owszem, to że ktoś więcej zarabia może rodzić w związku pewne problemy, ale to, że on tak do Ciebie mówi to już brak szacunku, dlatego ja bym mu powiedziała, że nie chcę dłużej z nim być, bo nie czuję się doceniana, że czuję się gorzej, bo źle traktuje, nie szanuje. Jesteś na pewno wspaniałą dziewczyną, a o wartości człowieka nie świadczą pieniądze. Dlatego radziłabym byś zastanowiła się czy warto nadal z nim być, skoro on nie ma ani grama szacunku do Ciebie.

Kurczę, widzę, że stary jednak trochę wątek.. no ale może mimo wszystko przydadzą się nasze posty, nie myśl o sobie źle, nie pozwól by ktokolwiek niszczył Twoje poczucie wartości smile

Posty [ 66 do 108 z 108 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ja i mój dołujący mnie chłopak

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024