Dzień dobry
Basiczku pięknie nas przywitałaś z rana.
Lucynka no niestety u nas nie padało.
Może w nocy spadło kilka kropel, ale raczej nie .
Strzałko no nie ma tego deszczu.
Mąż na polu nie może zaorać, bo jest tam tak twardo, jak w cemencie.
Czekamy na deszcz.
Mógłby padać kilka dni, a my się nie pogniewamy.
Tylko rosy poranne są obfite, ale to już jesień i dlatego.
Anusia a jakby tej karpatki kawałeczek rzuciłaś w moim kierunku ?
Wifcia ty zajęta Selenką.
Ach te wnuczki.
Człowiek kocha je nad życie.
Klaudynko masz rację.
Starość nie udała się Panu Bogu.
Wszystko rypie i skrzypi, marszczy.
Eh...strach się bać, bo już niedługo ten wiersz będzie do mnie pasował jak ulał.
Nanusiu czy ta kuzynka bez przerwy gada ?
Aż niepodobne to jest do ciebie, że jej nie przerwałaś.
Byłam u małej wnusi na porannej toalecie.
Pomogłam córce przemyć oczka, pępuszek zdezynfekować.
Jeszcze jej nie odpadł.
Trzeba całe ciałko oliwką natłuścić.
Włosy uczesać szczoteczką hihi
Osóbki prawie nie widać, ale ruchliwe to, że trzeba uważać.
Paluszki jak zapałki, stopy mają kilka cm.
Ciężko te miniaturki wsadzić w śpioszki.
Jedną nogę wsadzisz, druga już na wierzchu.
W międzyczasie mocno krzyczy, bo głodna.
Tam ten mały żołądek musi być cały czas pełny.
Jak jest tam miejsca na centymetr, trzeba natychmiast to uzupełnić mlekiem, bo się krzyczy.
Na obiad już się piecze karkówka.
Sama wyszłam z wanny i wyglądam jak człowiek.
Miłej niedzieli wszystkim.