Witajcie
Znów upalnie i gorąco.
Dziękuję Baśku za kawę. Swoją też piję.
Pytałaś czy robimy masło lub mleko zsiadłe, swoją śmietanę.
To już nie te czasy. Nie robimy nic z tych rzeczy.
Nie mam na to czasu i zwyczajnie mi się nie chce.
Prosiaka do zabicia też nie mamy swojego, więc kupuję wszystko w sklepie.
Teraz na wsi żyje się jak w mieście.
Myślę tutaj o żywności.
W sklepie może nie są zdrowe produkty, ale gotowe.
Nawet ziemniaki kupuję, bo nie ma sensu sadzić kilku rządków i wykonywać na nich wszelkie prace, czyli
oborywanie, pryskanie, pielęgnowanie.
Kiedyś sadziliśmy nawet dwa ha ziemniaków.
Mieliśmy kombajn do wykopków, a ziemniaki potem sprzedawaliśmy.
Ale to przestało być opłacalne.
Kombajn sprzedaliśmy, bo zajmował dużo miejsca w garażu.
Ziemniaki do jedzenia kupujemy.
Wifciu Nanusia ma rację.
Ja rękoma nic nie robię w ziemi. Od tego są maszyny.
Teraz np w niedzielę, kiedy braliśmy to siano wszystko zrobiliśmy ciągnikami i maszynami.
Ja ograbiłam w takie wałki 2,5 ha siana, a mąż zrobił z tego bele.
Raz tylko wysiadłam z traktoru, żeby zapalić papierosa.
Na polu w naszych stronach pracują tylko traktory ze sprzętem potrzebnym do uprawy.
Rzeczywiście nie przycinam winogrona, bo sam sobie rośnie i tworzy piękną zieloną ścianę.
Jako, że mamy olbrzymie podwórko, nie przeszkadza nam, że się rozrasta.
Trawę na podwórku kosi zięć kosiarką spalinową, albo mąż czasami kosiarką ciągnikową.
W ogródku mam tylko krzewy i tuje pnące, więc nic tam nie robię.
W tunelu foliowym robi moja mama.
Z moich prac w ziemi ? Ostatnio posiałam maciejkę w skrzynce.
I posadziłam magnolię przed domem.
Jeśli chodzi o uprawę ziemi to jest to najmniejszy problem.
Pracują maszyny, którymi kieruje człowiek.
Bardziej trzeba pracować fizycznie przy zwierzętach.
Obora jest tradycyjna, nie z tych nowoczesnych.
Paszę zwierzętom trzeba podać ręcznie.
Obornik wypychamy ciągnikiem i to jest bardzo wygodnie.
Bo nasi sąsiedzi jedni drudzy i kolejni robią to ręcznie.
No i niestety krowy trzeba dwa razy dziennie doić.
To jest obowiązek, wymaga systematyczności, uwagi.
Ale wiecie co ?
Kilka osób z mojej wsi pracuje w pobliskich zakładach mięsnych (zakład znany w całej Polsce }
Te osoby pracują na produkcji wędlin, rozbiorze, uboju.
Tam jest katorżnicza praca.
Chcąc pójść do wc muszą podbijać kartę.
Swoją normę muszą wyrobić nawet po godzinach.
Na pół godziny przed rozpoczęciem pracy muszą być już na swoim stanowisku.
Cały dzień na stojąco, przy taśmie w butach gumowych, fartuchu itp.
Stanowczo mówię nie !!!! takiej pracy.
Moja w porównaniu z tamtą to luksus .
Kiedyś miałam w tych zakładach praktyki, gdy kończyłam technikum.
Mam więc wyobrażenie, co na każdym dziale i stanowisku się robi.
Teraz dyscyplina jest dużo bardziej zaostrzona.
Wprowadzono wiele wymogów.
Te osoby, które tam pracują to młodzi ludzie.
Ale spoglądając na nich , są zniszczeni ciężką pracą, minusową temperaturą panującą na hali produkcyjnej.
No to sobie i wam popisałam.