Witam Stokrotki
Morawko
Nie widzisz minusów,bo sa ukryte pod spódnicą a potem na innych fotkach beda pod spodniami.Przy mojej talii i braku brzucha nikt nie posądza mnie o tak grube nogi a teraz i tyłek.
Mam chwilkę czasu ,to jeszcze napiszę parę słów o jedzeniu,bo Klaudynka lubi ten temat.
Basiu
,już chyba minęły te czasy ,że ludzie w hotelach mając all.in jedzą i pija bez opamiętania,choć babka w samolocie opowiadała ,że w jej hotelu było dużo Rosjan i upijali sie w sztok.Wierzę jej ,bo widziałam na statku ich zachowanie.
Ja jestem dziwolągiem jedzeniowym,ale znajdowałam dużo potraw,które mi smakowały,choć podchodziłam do nich ,jak do jeżą hi hi.bo w domu ich nie jadam.
Zwłaszcza brokuły,robione na kilka sposobów,nawet na słodko-kwaśno,jak nasza młoda kapusta.
Smaczne też były rolady z drobiu ze szpinakiem ,a i też sam szpinak.
Całą dobę były dostepne automaty z kilkoma gatunkami kaw,czekoladą ,kilkanastoma gatunkami herbat i napojami.Co kawałek stały lodówki z wodą mineralną.Soki wyciskane z pomarańczy były płatne i duża szklanka od piwa kosztowała tylko 1 euro.
Byłam tylko 2 razy na obiedzie,bo na plaży były barki,gdzie w jednym piekli kebab.Były też frytki,hamburgery i makaron oraz różne sałatki warzywne.
W drugim piekli taką swoją odmianę pizzy.
Były też wszystkie możliwe napoje i piwo.
Nie było alkoholi.
Te były tylko na terenie hotelu i ...basenu.
Bez ograniczeń do godz.24.
Na kolację było tyle dań,że nie wszystkie nawet widziałam.
Jadłam z reguły ryby smażone a zwłaszcza makrele i owoce morza,których nie było za dużo.
Oczywiscie na deser kawałek tortu i dokładałam sobie do niego truskawki.
Owoców było dużo ,ale z miekkich tylko truskawki.Czereśni nie było ,choć widziałam na straganach.
Ja jadłam codziennie kebab na plaży.Czy lepszy jak u nas?
Trudno mi go ocenić,bo jem z sosem koperkowym ,albo czosnkowym,a te były
z keczupem.
Dla dzieci były osobne bufety z jedzeniem,ale mało kto z nich korzystał.
Nauczyłam się pić alkohol hi hi.
Moze to zbyt mocne określenie,ale piłam na okrągło wino ze spritem ,lodem i cytryną,czyli to co Basia piła z synową,jak razem mieszkały.
I muszę powiedzieć,że bardzo mi to smakowało.
Ogólnie,byłam już w hotelach z lepszym wyżywieniem,ale nie dziwoląg nie miał powodów do narzekań.
Strzałko
Podziwiam ,że Ty tak wszystko ogarniasz przed wyjazdem.
Musisz wyszykować siebie,załatwiać sprawy bieżące i uszykować wszystko na czas Twojej nieobecności.
Naprawdę duży Szacun,jak teraz mówią młodzi 
Wifa
Cycki rosną równo z doopą.
Niestety 