Teraz dopiero się wyrobiłam.
Biszkopty wyrosły ,jak nigdy.Każdy osobno piekłam.
Potem zrobiłam taką papkę do nacierania mięsa i wtarłam w karkówkę i schab z morelami suszonymi.
Jeszcze zrobiłam roladę z boczku z farszem z wątróbki drobiowej,takim ,jakim moja babcia nadziewała kurczaki.
Kiedyś,jak byłam młoda hi hi,to robiłam kurczaki wyluzowane z kości z takim farszem.bardzo to lubiłam.Teraz nie mam cierpliwości do rozbierania ptaka.
Wifa
Chyba ciasta jeszcze nie kupowałaś ?
Z tego schabu nie będzie za słaby sos ,jak do pyzów?
Lubię robić sama zakupy.
Sama muszę obejrzeć każdy produkt.
Właśnie dowiedziałam się ,że wszyscy przyjadą dopiero na bardzo późne śniadanie.
To zrobię jeszcze jajka faszerowane wędzonym łososiem i pieczarkami.
Muszę w necie poszukać przepisy na jedne i drugie.
Ivette
Zapomniałam jeszcze napisać,że bardzo mi się podobało jak opisałaś wizytę koleżanki z córką.
Fajni ludzie nam umilają życie.
W ogrodzie mimo tych śnieżyc i gradobicia,kwitnie w najlepsze forsycja,żonkile i hiacynty.
Jeśli chodzi o wagę naszych chłopów,to mój jedzie w górę równo ze mną. 
Ale w odróżnieniu od Waszych,mój ma gdzieś ,czy waży 5 kilo mniej,czy więcej.
O flakach,to już pisałysmy,że są tradycyjną potrawą świąteczną i weselną u Czytuni i u Strzały.Czyli we wschodniej Polsce.
Żurek jest chyba w naszym rejonie tradycyjny.
Kiedyś robiło się go na tym smaku,co szynki się gotowały na wielkanoc i dodawało białą kiełbasę.
Teraz już mało kto kupuje te wielkie szynki z kością i gotuje w domu.
Nieraz kupowałam 12 kg ,bo nie było mniejszych i cała była zjedzona.
Tylu gości przychodziło do mnie w święta.
W tym roku przyjdzie tylko 8 osób,czyli z nami będzie 10 gębusi do jedzenia.
Aha
kupiłam 30 dkg szynki,żeby była dla tradycji.