U mnie w domu ,dlatego kolacja była najważniejsza,bo na obiad każdy przychodził o innej porze i babcia każdemu osobno go wydawała.
Dopiero wieczorem mogliśmy wszyscy razem usiąść ,zjeść i pogadać i też obejrzeć
telewizję,bo w domu był tylko jeden telewizor.
Na spotkaniach czy imieninowych ,czy innych,prawie zawsze jest włączana TV.
Jak taka nasiadówa trwa zwykle od 16 do minimum 23 a często do pierwszej ,czy drugiej w nocy,to zawsze znajdzie się coś,co jakaś grupa chce obejrzeć.
Bardzo często jest to jakiś mecz i faceci siadają w jednej części i oglądają a babki zostają przy stole ( u mnie przy ławie hi hi ) i gadają.
Wczoraj wszyscy i ci co znali ten program i ci co widzieli pierwszy raz, chętnie razem go obejrzeli i przy okazji podyskutowali o życiu na wsi.
Czytuniu
Też zwróciliśmy uwagę ,że jeden z tych rolników oskarżył tą babkę,że "ociotowała" ,czy tam rzuciła zaklęcie mu na maszyny hi hi.
Nawet się nie zdziwiłam,bo miałam znajomego,co jak go ząb rozbolał,to najpierw kazał ugotować rosół z czarnej kury, a potem poszedł na skrzyżowanie i pluł na wszystkie cztery strony świata.W końcu poszedł do dentysty i ...zemdlał.
Jeśli chodzi o moje jedzenie,to ponieważ nie jem obiadów ,to cały dzień coś podjadam aż do północy ,czyli do pójścia spać.
Nie podżeram w nocy.
,choć mam takiego w domu hi hi.




















