Cześć dziewczynki
Lucynko to i ja opiszę moje perypetie z sondami. 30 lat temu pierwszy raz musiałam łykac co dzień sondę rankiem przed śniadaniem, a najlepsze było to że do szpitala w Toruniu przyjęli mnie na astmę w stanie ciężkim a znalazłam się na sali profesora który bez względu na schorzenia wszystkich nas leczył codziennym łykaniem sondy, to była masakra, pamiętam jak my w pokoju staraliśmy się połknąć tę sondę a na zewnątrz faceci jakieś doły kopali jak przez otwarte okno nas zobaczyli a każdego ciągnęło na żyganie to oni nie wytrzymali i wiali 
Póżniej już miałam 5x gastroskopię i to było pół biedy najgorsze badanie to kolanoskopia, masakra, z bólu straciłam przytomność a póżniej dowiedziałam się że takie badanie u kogoś po operacjach to robią w narkozie a nie na żywca.
Dobrze ze u Taty jest diagnoza, mój ojciec miał usuwane polipy z gardła, były złośliwe ale już 3 lata po operacji a czuje się świetnie, może się pomylili.
Smerfetka widziałam takich pacentów jak Ty pokiereszowanych przez konowałów, dobry gastrolog zrobi to bezkrwawo, u nas znieczulają psikiem aerozolem, gorzkie bardzo lekarstwo, tak obrzydliwe ze nie wiadomo co gorsze. 
Wifciu na razie nie możesz liczyć na wierszyk ode mnie bo mam ostatnio doła i posuchę twórczą, jesien na mnie już negatywnie działa, jestem do doopy i do niczego innego się nie nadaję. Jak minie mi chandra to będzie to widać 
Miłego popołudnia dziewczynki, dla Basi buziak 