cześć Stokrotki
po długiej nieobecności znów się pojawiam...
mam nadzieję, że mi wybaczycie
czytałam codziennie, ale brakło czasu na wpisy
tydzień w pracy dość ciężki, codziennie przychodziłam godzinę wcześniej, w sumie fajnie, za nadgodziny płacą więcej, a kasa się przyda
od poniedziałku znowu nadgodziny
zbierałam pudełka, to znaczy facet w pracy mi zbierał i co parę dni wracałam obładowana do domu, no ale będzie w czym przeprowadzkę urządzić
transport już mamy, kolega zostawia nam busa na parę dni, kierowca też się znajdzie, pomocników organizujemy
zaczęłam pakowanie:
- spakowałam część książek, rany, nie wiedziałam, że tyle tego mamy, z każdego kąta wyłażą
- i zimowe ciuchy, najpierw wietrząc każdą sztukę
u nas dalej gorąco ale trochę już wieje więc jest lżej
wczoraj byliśmy na przedstawieniu nad rzeką, takie trochę współczesne, trochę z celtyckich wierzeń, nawet wiedźma - kapłanka celtycka chodziła między nami, dając chętnym możliwość odczynienia uroków
celtyckie święto lata
przedstawienie typu światło-dźwięk
kolo nas nad rzeką był finał wieczorem, ale cały dzień chodzili po mieście aktorzy i odgrywali różne sceny, wykuwali jakieś części, handlowali z przechodniami płacąc im nasionkami pasternaku
mam trochę zdjęć i z tego, co jest nagrane filmik skleimy , więc jak będzie gotowe, to podrzucę
przed południem udało mi się dorwać bilety wstępu- darmowe- ale nad rzeką była ograniczona ilość miejsc
wzięłam 4 więc zdzwoniliśmy się- mój z kolegą, a ja z koleżanką i poszliśmy w czwórkę
przed wyjściem zrobiliśmy obiado-kolację
kupiliśmy flądry na targu i soliród więc wyżerka była przednia
po powrocie posiedzieliśmy i pogadali.. aż do 2 w nocy
tuż przed wyjściem na przedstawienie, przyjechali po paczkę do Polski, wysłaliśmy zepsuty dekoder i teraz mamy tylko angielską telewizję, w paczce była też karafka dla mojego ojca... mam nadzieję, że dojdzie cała
i dobrze 
na upały stawiam lody
która da radę takim? 
