czytelniczka51 napisał/a:Piszecie, że w lasach zaskrońce?
Muszę zobaczyć jak ten gad wygląda.
W naszych lasach są tylko komary, tzw ślepaki i żaby.
wiem coś o tym, gdy się ma swoje ogórki.
Codziennie trzeba je zrywać i robić przetwory.
Ale twoje są zdrowsze , więc ta praca się zwróci.
My też tak robimy.
Dużo ogórków nie ma, ale codziennie trzeba je zebrać i albo w słoiki, albo do garnka
glinianego na kiszenie.
Ivko gratuluję białego domku.
Sąsiedzi są różnej narodowości.
Za niecały miesiąc będziecie już tam mieszkać
Czytuniu co to są te ślepaki? daj jakieś zdjęcie? nie wiem czemu kojarzy mi się to z padalcami
ciekawe czy mam rację
oj ogórków swojskich bym pojadła
niestety nie mam
tu można kupić tylko szklarniowe, a w polskim sklepie te do kiszenia są drogie i zdechłe
może w przyszłym roku będą na ogródku... kto wie? muszę podpytać koleżankę, która uprawia tu ogóraski w ogródku jak to robi, ze wychodzi jej kiszenie, bo tu inny klimat i średnio się podobno
udają
zostało 27 dni do odebrania kluczy
już w myślach planuję jak, co i gdzie poustawiać
jakie kolory wybrać do salonu, a jakie do jadalni, sypialnia już ma swoje kolorki
ale może trzeba będzie to i owo podmienić
zobaczymy jak się będzie z sąsiadami układać
sandro
widzę lekką poprawę w Twoim podejściu do życia, jakoś pozytywniej choć jeszcze ukradkiem patrzysz w przyszłość
snami się nie martw, Twoja psychika się w ten sposób oczyszcza
będą jeszcze nie raz wracać wszystkie te sprawy w snach ale uwierz mi, będzie coraz mniej bolało
dobrze, że widzisz miłych ludzi wokół siebie, nie wiem gdzie pracujesz, nie pamiętam, czy pisałaś, może mi umknęło, ale jeśli masz możliwość spróbuj złapać kontakt z ludźmi których tam spotykasz (klienci na przykład), gdy pracowałam w banku w Polsce miałam wielu znajomych poznanych przez pracę, znajomość zrodziła się "w okienku" potem jakoś tak wyszło, że rozkwitła prywatnie
poznałam w ten sposób kilka osób, młodszych i starszych, wolnych i w związkach, z niektórymi do dziś od czasu do czasu łapię kontakt (prawie 15 lat minęło od tego czasu) jedna z tych osób pomogła mi wyjść z dołka w który wpędził mnie ex i w miarę spokojnie przejść przez rozwód
dziewczyny i nie tylko
na Wyspie upał taki, że wściec się można, do tego inwazja "przecinków" hihi
maluteńkich robaczków, które pojawiają się nie wiadomo skąd, obsiadają wszystko co jasne
nie gryzą, ale strasznie wkurzają
są cieńsze niż 1mm, długości góra 3mm, lekko wygięte, dlatego właśnie mówimy na nie "przecinki" albo czasem pełzaczki, bo pełzają wszędzie, włażą do oczu, nosa, ust
na szczęście inwazja trwa około dwóch tygodni, potem cały rok spokoju 
na obiad miały być kotlety z surówką i kluseczkami lub kaszą (ziemniaków brak
)
ale jest tak gorąco, że chłodnik bananowy zrobiłam