Stokrotki moje kochane
u mnie dzisiaj angielska pogoda

wczoraj spotkało nas coś niesamowitego
Anglicy są, jak wiadomo, powściągliwi, zwłaszcza starsze pokolenie
mieszkamy (jeszcze) w otoczeniu emerytów
sympatyczni, uprzejmi
na początku, gdy zaczęliśmy tu mieszkać, podpytywali odrobinę, skąd jesteśmy, jak długo na Wyspie, gdzie pracujemy, ot taka sąsiedzka życzliwa ciekawość
potem czasem zagadali, my pomizialiśmy psa lub kota, za co właściciel futrzaka zawsze dziękował i był zadowolony jakby co najmniej sam był tak wygłaskany 
wymienialiśmy się świątecznymi kartkami, z najbliższymi sąsiadami drobiazgami w prezencie, z okazji albo i bez 
ale bez szału - żadnych zaprzyjaźniań w stylu wpadniemy do ciebie albo wpadnij do nas na kawę/ herbatę/ grilla
po prostu powściągliwa życzliwość i stonowana przyjaźń
nasze śmieci to nasze śmieci,ich to ich
parę dni temu spotkaliśmy sąsiadkę i w rozmowie wyszło, że się musimy wyprowadzić
pożałowała, powiedziała, ze to kłopot, życzyła powodzenia w poszukiwaniu domu
a wczoraj...
wieść chyba się szybko rozniosła, bo po powrocie z pracy zapukały do nas dwie sąsiadki
staruszki, tak stare jak najstarsza starowinka z "Seksmisji", obie z laseczkami,
już od drzwi meldują nam, że wszyscy sąsiedzi są smutni, że musimy się wyprowadzić ale one dowiedziały się, że tuż za rogiem są dwa domy do wynajęcia
żebyśmy poszli sobie tam zobaczyć, bo szkoda żeby tacy fajni ludzie jak my, wyprowadzili się gdzieś daleko
my z kolei pokazaliśmy im w necie domek, który upatrzyliśmy
powiedziały, że trzymają kciuki, że mamy kiedyś wpaść do nich, że boją się, że teraz wprowadzi się ktoś niefajny
jednej z nich się łezka zakręciła w oku
a ja... ja jak wyszły to się poryczałam jak dziecko, mąż też wymiękł troszeczkę
zawsze lubiłam Anglików, właśnie za tą ich powściągliwość, za to ze są pomocni ale nie wpychają się nikomu z butami w życie
a te babcinki i resztę sąsiadów po prostu kocham
postanowiliśmy z mężem kupić ładne kartki i podziękować za sąsiedztwo, do tego umyśliliśmy magnesy na lodówkę
o takie:

chcemy tez poprosić najbliższych sąsiadów aby spisali nam nazwiska wszystkich sąsiadów z naszego kącika, żebyśmy mogli im kartki świąteczne wysyłać po przeprowadzce
jak myślicie? dobry pomysł?