Witajcie Stokrotki wieczorkiem,
mielismy dzis z menem szczesliwy dzień:najpierw ja z moimi testami na choroby odkleszczowe poszłam do Poradni Toksykologii i Chorób Pasozytniczych, aby w końcu lekarz mi je zinterpretował.No i absolutnie facet wykluczył ukąszenie przez kleszcza /na podstawie wywiadu ze mną i wynikami testów, które robiłam we wrzesniu-pamietacie za 600zl/.
Ale w tej poradni?
Dziewczyny, jest ona w jedym z najwiekszych szpitali w P.Więc tych również innych poradni huk- ludzi jeszcze więcej.Wszyscy stali w kolejkach, niektorzy się awanturowali-i mieli o co, bo terminy do endokrynologa są na sierpień/2014 rok.
Ja byłam pierwsza w kolejce do lekarza, bo celowo pojechałam wczesniej- i dobrze , bo w rejestracji stałam ze 40 minut.
Po diagnozie bardzo miłego, mlodego i przystojnego pana doktora poleciałam na pociąg, wypiłam w domku herbatkę i pojechalismy do szpitala, do Poradni urologocznej/niestety , cały czas lalo/.A tam dostalismy numerek 61.Zapytalismy, czy jeszcze w tym tygodniu pan doktor zdązy nas przyjąć?
Nie było tak źle, bo weszliśmy szybciutko i tutaj tez pan doktor na podstawie wyników PSA/calkowity i rozszerzony/stwierdził,że wszystko się wyjasnilo w dobrym kierunku.I kontrola z wynikami za kolejne 4 m-ce i mamy się juz zapisać na kwiecień/2013.
Bylismy tak ucieszeni,że po przyjsciu do domku wznieślismy toast za nasze zdrówko.
Tak mi to zakręciło w glowie, że po obiadku padłam na łoże i zasnęłam na 2 godziny jak suseł.
Klaudynko- men od jakiegoś czasu idzie grzecznie do specjalistów lub na badania do laboratorium, pod warunkiem,że pójdę z nim.Nawet do gabinetu wchodzimy razem.Kiedyś taki nie był.Nawet były awanntury, ja go umawiałam do specjalistów, rezerwowałam terminy, a on je olewał.Teraz chyba złagodniał z wiekiem, a może podziałalo na niego i to,że na raka prostaty zachorował nasz dobry znajomy, /tak nagle to poszło,/ który PSA nie robił od lat.I jak poszedł to było już ponad 23/norma ok .5.
Nanusiu- ja w muzyce operowej nie gustuję w ogole.Ale 3 lata temu poszlismy całą grupą na
tzw.galę Sylwestrową do opery własnie.I był to niezapomniany wieczór- bo program - zreszta bite 3 godziny- składał się z najpiekniejszych melodii i tańców operowych.W spektaklu brał udział cały zespół naszej opery- było przepieknie, wzruszajaco , patriotycznie.
Takiej muzyki warto posłuchać , nawet jesli nie jest się znawcą takiej sztuki.
Ba-cha- nie lubię równiez cudzuch laptopów.Kiedy jadę do córci to sporadycznie teraz odpalam ich laptopa, bo czuję się trochę tak, jakbym zagladała do ich szafy.
Nanas- jesli chopdzi o lektury szkolne, to ja zapamietałam z liceum "Chlopów" Reymonta w szczególności.O doli biednego chlopa pańszczyźnianego rozprawialismy 1 cały semestr.Od tego czasu znienawidziłam Reymonta za to,ze napisał takie dzielo.
Dziewczynki- sorry za taki dlugi post, już się wyłączam, do jutra , trzymajcie się.