Witam ciepło w ten mroźny wieczór 
Mystique71 napisał/a:wifa napisał/a:azbestowa2 napisał/a: koleżanka z pracy pyta się mnie,co wczoraj robiłaś (wczoraj była niedziela), mowie no nic obiad gotowałam do południa, później prasowałam, oj oberwało mi się, ze dnia świętego nie świecę,
Azbi
nie przeszkadza mnie, jak ktoś jest wierzący, ale nie znoszę fanatyków.
Chyba przejechałabym się po niej.
Szanuję to, że ktoś jest bardzo wierzący, praktykujący, ale nie lubię osób, które innym to narzucają.
Druga- dziewczyna w moim wieku.
Gdy dowiedziała się, że się rozwiodłam, przestała odbierać ode mnie telefony . Przypadek?
Na pewno przypadek
. Moja koleżanka w czasach młodości wyszła za mąż za rolnika, gonił ja do roboty chociaż była w ciąży i to z dużym brzuchem. Jak nie dawała rady to ja nie raz ostro potrząsnął, jak się zaczęła stawiać to dostawała lanie. Ale ona nie była z tych ci to w pokorze znoszę i dalej siedzą, nie czekała nawet na urodzenie dziecka uciekła od niego i wniosła o rozwód. Jej matka kiedyś mówi do mojej matki (tak sobie razem maszerowały z kościoła), moja córka to lalunia, ledwo tam ja trochę trącił, nawet sińców za wiele nie było, a ona już uciekła i rozbiła rodzinę i dziecka ojca pozbawiła. To lalunia nie to co ja, mój mnie tak bił, że słuch w jednym uchu straciłam, oko mi uszkodził i na jedno nie widzę. ale nie odeszłam, dzieciom rodziny nie rozbiłam i śmiało mogę przed bogiem stanąć.
Tak więc nie dziw się koleżance tu jej własna matka, zamiast córce powiedzieć dobrze zrobiłaś to ją wyzywała od laluni.
Moja zresztą też nie lepsza była, ojciec ja tłukł tak, ze co jakiś czas ratowali ją w szpitalu, ale zabrać się od niego nie pozwoliła, chodziła po porady do księdza, a ten jej wytłumaczył, ze jak kogoś Pan Bóg ukocha i wybierze jako osobę wybraną i mu miła to na niego zsyła cierpienie, tak jak na swego syna Chrystusa. Moja mama tak się tej myśli uczepiła, ze tylko jeszcze bardziej wzmogła modlitwy i nas do niej zaganiała, dzwoniła i przypominała, dzisiaj jest święto, nie pierz, nie myj okien idź do kościoła, bo cię kara boska spotka i jeszcze ci dzieci pochorują, albo coś gorszego się stanie.
Wiecie jak czasami narobiła mi zamętu w głowie? Sama też biegała na msze dawała co sobotę i ksiądz jej że tak powiem dawał na zeszyt te msze, bo emeryturkę miała mała a w domu jeszcze pijak co dużo jadł to jej nie starczało, więc na odrobek na lato brała te msze.
Efekt teraz jest taki, że ja czuje wręcz awersje do kościoła i księży. Bardzo rzadko chodzę do kościoła, tylko jak najdzie mnie jakaś potrzeba.
Ale dzisiaj przygotowałam ciasto na pierniczki, według twojego Mysti przepisu, zrobiłam połowę, włożyłam do lodówki i będę czekać kilka dni niech dojrzeją
mam nadzieję, że wyjdą takie jak maja być 
Wifa poklikałam, choć tyle mogę zrobić, czasami tez wchodzę na stronę fundacji "sie pomaga" tam wysyłam kilka sms, tyle nieszczęść chciałoby się pomóc ale nie wiele można zrobić samemu, jednak pocieszające jest że w kupie jest siła i te pieniążki zbierają się chorzy wyjeżdżają za granice po ratunek. Czasami myślę, że z nami ludźmi wcale nie jest tak źle, tych anonimowych pomagaczy jest dużo, tam zbierają ogromne kwoty, bo leczenie za granica jest bardzo drogie.
Klaudynko bardzo współczuje twojej siostrze, moja córka pracuje na onkologi, czasami coś opowiada, a ja później dostaje rozstroju nerwowego i nie śpię nocami.
Kropko też bym wyjechała po męża, bo to miłe jak ktoś czeka i od razu wita, zwłaszcza ze rozłąka trochę była długa.
Dziewczyny pozdrawiam was wszystkie, życzę miłej nocy 