Nie do końca znów się zgodzę... wiele nietolerancji czy alergii jest niemych. Operujesz dużymi ogólnikami ale ja nie będę polemizować bo nie jestem ekspertem i nie mam już typowo "naukowych" argumentów.
Podsumowując: nie uważam, by samodzielne wprowadzenie zdrowych nawyków żywieniowych i aktywny tryb życia wymagał wsparcia profesjonalisty. Są jednak takie problemy z dietą, nadwagą, metabolizmem, że czasami wskazana a wręcz wymagana jest konsultacja z profesjonalistą. Indywidualne podejście jest najczęściej kluczem do sukcesu a takie gwarantuje Ci badanie DNA i ułożenie do tego wskazań dietetycznych. Dla jednych będzie to wciąż fanaberia a dla innych deska ratunku gdy inne metody zawodzą a jeszcze dla innych to kompleksowe podejście od którego chcą zacząć
Gdzie tu masz ogólniki - wyłożyłam Ci jak od strony ludzkiej genetyki wygląda spożywanie mleka i jego przetworów i dlaczego argument, że inne zwierzęta tego nie robią bierze w tym przypadku w łeb. Część ludzkiej populacji zwyczajnie się przystosowała. Część kulturystów nie je nabiału, bo twierdzą, że wodę zatrzymuje i odradza wszystkim spożywanie, a są tacy, u których nic się nie dzieje. To, że komuś szkodzi mleko nie oznacza, że jest trucizną i nikt ruszać go nie powinien.
Tak, wiem, że nie wszystkie alergie dają konkretne objawy łatwe do zauważenia. Ale zakładanie, że jak nie zrobiłam sobie badań DNA, to na pewno mam jakąś alergię, o której nie wiem jest dla mnie bez sensu. Zwłaszcza, że teraz jest moda na ogólną panikę wokół mleka, glutenu i masy innych produktów.
Konsultacje z profesjonalistą oczywiście, że bywają potrzebne, zwłaszcza jak ktoś nie ma pojęcia o żywieniu, albo właśnie stanął przed problemem, którego sam rozwiązać nie może. Po to są specjaliści.
Ale nadal uważam, że kluczem do sukcesu jest upór w dążeniu do celu i ciężka praca i bez tego żadne badania nic nie dadzą. Większości ludzi brakuje właśnie motywacji, albo zbyt szybko się poddają.
Jak ja się dzisiaj nażarłam kremówek, to uważam, że nie skończył się świat. Raz na jakiś czas każdemu się zdarza. Jutro wracam do planu i walczę dalej. Są ludzie, którzy do diety podchodzą z takim perfekcjonizmem, że albo wszystko albo nic. Ja wielu ludzi odchudzających się wysłałabym najpierw do psychoterapeuty żeby ogarnął im to, co mają w głowie i pomógł zrozumieć dlaczego jest tak, a nie inaczej, a potem dopiero do dietetyka, genetyka, czy kogo tam jeszcze.