niewiem nawet jak pisac i co...moj ojciec wczoraj zaginal.niema go w domu od 15 godz...zawsze wracal ale niema go do dzis telefonu od nikogo nie odbiera...choruje na epilepsje...jestem zalamana.policja juz go szuka ale jesli on...mama nie spala cala noc...jak sobie mamy radzic teraz musimy czekac ale to czekanie to jakas gehena...;(Boimy sie ze dostal gdzies ataku i lezy nieprzytomny bo juz zdarzaly sie takie sytuacje.takie okropne mysli przychodza do glowy.powinien regularnie brac tabletki aby nie dostac ataku...ale tabletki sa w domu.nawet portfela ze soba nie zabral.mozliwe ze jechal do lasu zobaczyc za grzybami bo niema roweru a on bardzo lubi lasy...ale jesli gdzies w lesie cos mu sie stalo...to niewiem...;(u nikogo go nawet od wczoraj nie bylo.do wszystkich znajomych dzwonilismy ale nie bylo go.od niego niema zadnego znaku zycia.co myslec co robic;(juz niewiem
1 2012-06-28 10:48:20 Ostatnio edytowany przez serduszko24 (2012-06-28 11:10:40)
Wspolczuje, mam nadzieje, ze odnajdzie sie caly i zdrowy. Daj znac jezeli bedziesz wiedziec cos wiecej.
Byl juz szukany po calym miescie jego telefon jest namierzany ale dalej nic...mijaja juz prawie 24 godziny a on nie daje znaku zycia.mam ochote wyc mama zalamana to jest jakis koszmar nawet nie wiemy czy zyje...;(ja niewiem jak to wytrzymam.juz nawet podejrzewamy ze mogl popelnic samobojstwo bo ostatnio nie bylo z nim najlepiej...
Strasznie mi przykro moja droga. Próbujcie się z mamą wspierać nawzajem, bo załamanie Wam nie pomoże. Może znajdź jakies w miarę wyraźne zdjęcie taty i daj opis z jego wyglądem itp. Wydrukuj to i porozwieszaj -po mieście. Zwerbuj rodzinę, znajomych, zeby Ci pomogli porozwieszać.
A dzwoniliście po okolicznych szpitalach? Może tam gdzieś jest.
Mam nadzieję, ze tata się znajdzie.
Niestety ale w szpitalach go niema.wszystkich mamy postawione na nogi.policja caly czas go szuka a jesli go do wieczora nie znajda to mowili ze puszcza ogloszenie we wszystkich mediach...siostra moja tez przyjechala i jest z nami siedzimy i czekamy ale wlasnie to czekanie jest najgorsze
To może znajdźcie sobie jakies zajęcie, wtedy czas szybciej zleci. Nie wyobrażam sobie jak musicie cierpieć i wszystko przeżywać. To napewno straszne. Ale wspierajcie się nawzajem i módlcie, zeby tata wrócił.
No tak ale to nawet nie jest w stanie sie nic robic...na niczym nie mozemy sie skupic.a ja jutro powinnam isc do pracy najchetniej bym nie szla nie bede w stanie sie wogole skupic
Serduszko, współczuję ogromnie. Mam nadzieję że tato znajdzie się cały i zdrowy.
Rozumiem że policja nadal go szuka, może Wy z mamą i siostrą znacie jakieś miejsca do których tato lubił wracać? Wspomniałaś las, może to jest jakiś trop? Nie poddawaj się, musisz być silna, i wierzyć że wszystko dobrze się skończy i tato wróci do domu.
Przytulam Cię wirtualnie.
9 2012-06-28 14:30:35 Ostatnio edytowany przez serduszko24 (2012-06-28 15:19:00)
Namierzyli go w okolicach naszego miasta wiec miejmy nadzieje ze go niedlugo znajda i oby zywego
Trzymamy kciuki i daj znać, czy się odnalazł.
Czy juz cos wiecej wiadomo? Caly czas o Tobie mysle i czekam na pozytywne wiadomosci. Trzymaj sie.
Współczuje ... bedzie wszystko dobrze - musi byc ... Musicie sie wzajemnie wspierac ,nie mozecie sie załamac ...
Jestem z Wami myslami ...
To juz koniec...tata nie zyje.znaleziono go w lesie zbieral poziomki i musial dostac ataku zasnac i sie nie obudzic;(wszyscy jestesmy zalamani.wierzyc mi sie nie chce ze to naprawde sie dzieje.ciagle placze i przestac niemoge.a sasiadka mowila ze wczoraj go widziala jak wyjezdzal i byl dziwny bo zatrzymal sie przed domem popatrzal i pojechal.wygladalo to tak jakby sie wlasnie zegnal wiec chyba czul ze cos sie stanie...a byl jeszcze taki mlody mial 52 lata;(;(;(;(
Bardzo współczuję.
Nawet nie wiesz jak ogromnie mi przykro...Nie mam slow, caly czas mialam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze. Nie wyobrazam sobie jak musicie sie czuc. Tak mlody czlowiek, ech, to zycie...
Życie przemija, jednak pamięć o kochanej osobie pozostaje w sercach na zawsze. Wyrazy głębokiego żalu i współczucia ...
dziekuje wszystkim.brat i siostra jakos daja sobie rade ale ja i mama ciagle placzemy i zasnac nie mozemy.to jakis koszmar dla nas.chcialybysmy zeby tata przyszedl zebysmy mogly go jeszcze zobaczyc zeby zyl...ale jego juz nigdy nie bedzie;(nigdy;(
Współczuję [*]
Ty chyba też sobie całkiem nieźle dajesz radę skoro od razu po jego śmierci myślisz o forach i serfujesz sobie po necie...
Fionuś to było lekko nie na miejscu
Każdy radzi sobie, jak potrafi. Takie moje zdanie przynajmniej.
Serduszko strasznie Ci i Twojej rodzinie współczuję. Miałam wielką nadzieję, ze tata się odnajdzie cały i zdrowy. Przykro mi. Trzymaj się kochana i jak masz ochotę się wygadać to pisz.
Wyrazy współczucia. Strasznie mi przykro, trzymaj się!
serduszko24,
płacz nie jest niczym złym.
Śmierć bliskiej osoby jest trudnym doświadczeniem, a zwłaszcza śmierć nagła, niespodziewana, zaskakująca. Płacz jest "dawaniem sobie rady" z uczuciami, które w Tobie buzują.
Zaglądaj tutaj tak często, jak tego potrzebujesz.
Przytulam Cię wirtualnie.
Współczuję [*]
Ty chyba też sobie całkiem nieźle dajesz radę skoro od razu po jego śmierci myślisz o forach i serfujesz sobie po necie...
A ma iść do Mamy i jej opowiadać jak jej ciężko???
Skoro tutaj może wypłakać swój żal po stracie najbliżej osoby to niech wchodzi tutaj ile będzie potrzeba!
Serduszko24....Bardzo mi przykro...
Dokladnie tak.Nie chce mamie pokazywac jak mi ciezko bo jej lekko przeciez tez nie jest.a musze sie wyzalic;(...
Serduszko już pisałam wcześniej, ze jeśli tylko poczujesz potrzebę to pisz. My Cię zawsze wirtualnie wesprzemy.
Serduszko
Wyrazy współczucia.
Wiem jak to boli.
Pisz , jestem z Tobą.
To juz koniec...tata nie zyje.znaleziono go w lesie zbieral poziomki i musial dostac ataku zasnac i sie nie obudzic;(wszyscy jestesmy zalamani.wierzyc mi sie nie chce ze to naprawde sie dzieje.ciagle placze i przestac niemoge.a sasiadka mowila ze wczoraj go widziala jak wyjezdzal i byl dziwny bo zatrzymal sie przed domem popatrzal i pojechal.wygladalo to tak jakby sie wlasnie zegnal wiec chyba czul ze cos sie stanie...a byl jeszcze taki mlody mial 52 lata;(;(;(;(
Bardzo mi przykro.Pamiętaj o tym żę Twój tata zawsze będzie przy Tobie.Trzymaj się
serduszko bardzo mi przykro
nawet nie jestem wstanie sobie wyobrazic co czujesz
jestem myslami z Tobą :* bądź dzielna i jak tylko będziesz miała ochote to pisz tutaj ile chcesz :* przytulam Cię mocniutko :**
serduszko i ja sie dołaczam w wyrazami wspołczucia. nie znam tego uczucia gdy ktos umiera ale wiem ze nie altwo jest to przejsc i trzeba wylac moze lez zeby ciut serce ukoic
Szczere wyrazy współczucia!
Niedawno również pochowałam tatę. Miał dopiero 62 lata.
Rozumiem co czujesz!
Płacz pomaga! Nie broń się przed tym!
Rowniez uwazam, ze komentarz Fionus jest nie potrzebny. Nie spotkalo mnie cos takiego ale chyba tez wolalabym wylac to wszystko na forum niz plakac w poduszke i walczyc z myslami. Przeciez w takim momencie mozna zwariowac, a tak Serduszko na chwile chociaz sie 'oderwie' od tej przerazajacej rzeczywistosci.
Przezylam smierc bardzo bliskiego mi czlowieka, zmarl w wieku 51 lat, tez zupelnie nagle, na atak serca. Byl to ojciec mojego narzeczonego, traktowal mnie jak corke. To byl jeden z najgorszych momentow w moim zyciu. Spotkalismy sie na drugi dzien cala rodzina i zrobilismy pamiatkowa kartke z jego zdjeciem i wspomnieniami o nim. Oczywiscie bylo duzo placzu ale przynajmniej bylismy razem i przezywalismy to razem. Tez szukalam pomocy na forach zeby sie dowiedziec jak moge im pomoc, widok cierpienia ukochanych ludzi jest najgorszy. Kazdy przezywa to na swoj sposob wiec nie piszcie takich komentarzy jak Fionus bo to nie pomaga. Mi pisanie i wylewanie zalu pomoglo w najgorszych momentach wiec rozumiem Serduszko, ze to jej przynosi ulge.
Serduszko, zycze Tobie i rodzinie duzo sily...Sciskam
Dziekuje wam wszystkim bo to naprawde wspaniale ze jest tyle wokolo obcych ale zyczliwych ludzi.jakos sobie radzimy wspolnie ale lekko nie jest.cala noc z mama plakalysmy.dzis bylam w prosektorium i pozegnalam sie z tata:(niestety ale przyczyna jego smierci jest nieznana...ale teraz juz spi spokojnie...tesknie za nim okropnie;(
To juz koniec...tata nie zyje.znaleziono go w lesie zbieral poziomki i musial dostac ataku zasnac i sie nie obudzic;(wszyscy jestesmy zalamani.wierzyc mi sie nie chce ze to naprawde sie dzieje.ciagle placze i przestac niemoge.a sasiadka mowila ze wczoraj go widziala jak wyjezdzal i byl dziwny bo zatrzymal sie przed domem popatrzal i pojechal.wygladalo to tak jakby sie wlasnie zegnal wiec chyba czul ze cos sie stanie...a byl jeszcze taki mlody mial 52 lata;(;(;(;(
Moje najszczersze współczucia dla Ciebie i dla bliskich sercu . (*)
Szczere wyrazy współczucia dla Ciebie i rodziny. (*)
33 2012-06-29 19:48:42 Ostatnio edytowany przez pszczółkaax (2012-06-29 19:49:42)
Bardzo Ci współczuję. Trzymaj się! Gdybyś potrzebowała rozmowy - pisz!
Ja przeżyłam podobną sytuację w tym roku. Pod koniec lutego zaginął mój tato (nie mieszkał z nami od roku). Wyszedł z mieszkania swojej nowej partnerki i ślad zaginął. Po dwóch miesiącach został znaleziony martwy na działce. Lekarz uznał, że śmierć nastąpiła więcej niż 72 godz. od czasu, kiedy został znaleziony. Przyczyna śmierci nie jest znana, ale jedno wiemy na pewno - nikt go nie skrzywdził! Tego bym sobie chyba nie wybaczyła.
Mimo że nie mieszkał z nami i nie miałam z nim dobrych stosunków (był alkoholikiem) bardzo to przeżyłam. Płakałam i ciągle jest mi ciężko uwierzyć, że nie żyje.
wyrazy współczucia ![]()
Trzymaj sie tam kochana jak tylko mozesz ...
Serduszko wyrazy wspolczucia. Chodz jak poczatek czytalam to wierzylam ze sie odnalaz i wszystko bedzie dobrze. Czlowiek lubi odejsc w swoim ulubionym miejscu ale nie wiem czemu wybral las nie mogl spokojnie w domu przy rodzinie? By oszczedzil wam zmartwienia.
Tryzmaj sie i pamietaj nie zalamuj sie bo napewno twoj tata by tego nie chcial
Serduszko wyrazy wspolczucia. Chodz jak poczatek czytalam to wierzylam ze sie odnalaz i wszystko bedzie dobrze.Czlowiek lubi odejsc w swoim ulubionym miejscu ale nie wiem czemu wybral las nie mogl spokojnie w domu przy rodzinie? By oszczedzil wam zmartwienia.
Tryzmaj sie i pamietaj nie zalamuj sie bo napewno twoj tata by tego nie chcial
???????
A czy ktos zna czas swojej smierci?????
Zaniemówiłam po tym co napisałaś...
Serduszko, przezylam pare ogromnych strat w moim zyciu, nie tak ogromnych jak ty teraz ale przezylam. Opuscili mnie ludzie ktorych kochalam... odeszli z mojego zycia na zawsze. Moze pojdz do lekarza, przepisze ci jakies leki uspokajajace. Pomoga ci chociazby przespac pare godzin. Bardzo mi ciebie zal. Mam nadzieje, ze chociaz troche sie tej nocy zdrzemiesz. Znam uczucie pustki, swiadomosc, ze juz nigdy nie spotkasz tego kochanego czlowieka. Trzymaj sie, wiem, ze zadne slowa ci w tym momencie nie pomoga ale badz silna.
Sa teraz dobre srodki ktore troche przytlumia uczucia ktore toba targaja, wycisza, pomoga spac. Nie boj sie zasiegnac rady spacjalisty, tym bardziej, ze czekaliscie godzinami na wiadomosc a to jest tak ogromne uderzenie adrenaliny (ktora jest 'trucizna' dla ciala), ze po paru dniach bedziesz to odczuwac fizycznie. Mozesz miec bole w klatce piersiowej, bole miesni, bedziesz oslabiona. Nie boj sie tego bo to jest typowa reakcja ciala na adrenaline. Jezeli moge pomoc to z ogromna checia sie z toba skontaktuje.
Sciskam wirtualnie.
blagam pomozcie bo ja wariuje...wszyscy sobie w miare dobrze radza.byl dzis rozaniec ale nikt nie plakal a ja ciagle rycze jak bobr i ciagle mam tate przed oczami...dlaczego mi jest tak strasznie ciezko?juz nie potrafie sobie pomoc...niemoge przestac myslec o nim i czuje zal ze nas zostawil...;(dlaczego to sie stalo?jak mam to zrozumiec?blagam poradzcie mi cos bo boje sie ze nie wytrzymam tego a najgorsze jeszcze przede mna bo jutro pogrzeb taty...ja chyba sie zaplacze na tym pogrzebie;(;(;(;(
39 2012-06-30 01:40:21 Ostatnio edytowany przez Fey (2012-06-30 01:44:02)
Jestes tam jeszcze? Nie widzialam, ze odpowiedzialas, wiem ze jest z toba zle...Przezyjesz to...w kazdym razie...jakos musisz... Ja nie bralam tabletek ale jego rodzina miala od razu cos zapisane w szpitalu. Nie pomoge Ci w polskich nazwach bo niestety nie mieszkam w Polsce od wielu lat i nie znam odpowiednikow. Jakbys chciala porozmawiac to jestem.
O ktorej jest pogrzeb? Bede o Tobie myslec...Tez nigdy nie potrafie powstrzymac placzu, niektorzy cierpia "w srodku"... w milczeniu... nie okazuja uczuc (aczkolwiek im tez serce peka), a ja tez placze, to jest jedyny moj odruch w takich momentach... nie potrafie sie opanowac, to jest silniejsze ode mnie. Nie wstydz sie lez, placz placz placz... Lzy tez czasem pomagaja... Oj kochana...
Chcialabym Ci pomoc ale nie wiem jak...
Pozwolilam sobie skopiowac jedna ze stron, ktora czytalam po smierci tego bliskiego mi czlowieka.
Utrata kogoś bliskiego, kogo się kochało jest bardzo bolesne dla człowieka. Po nagłej stracie, mogą pojawić się różnego rodzaju trudności emocjonalne takie jak wstrząs, gniew, a nawet poczucie winy. Czasami uczucie smutku jest bardzo przytłaczające i nie pozwala normalnie egzystować, trudno skupić się na codziennych czynnościach, człowiek staje się rozkojarzony i często odrywa się od rzeczywistości
Etapy żałoby
Chociaż z punktu widzenia samego smutku takie emocje wyglądają na normalne to trzeba zdać sobie sprawę że w dłuższym okresie trwania mogą przyczynić się do powstawania różnych zaburzeń i izolacji od otoczenia. Aby temu zaradzić należy pogodzić się ze stratą i przejść do codziennego życia w miarę szybko. Oczywiście nie mówimy tu o zapomnieniu, a o etapowym przejściu przez żałobę.
Nie ma tu ani dobrych, ani złych sposobów i w wiekszości żałoba wyrażana olbrzymim smutkiem to sprawa indywidualna każdego z nas, jednakże może się okazać że pomoc przychodząca z zewnątrz może się okazać bezcenna i nie należy przed nią bronić się co często można zaobserwować.
Pamiętajmy, że każdy człowiek płacze i przeżywa smutek i żal w inny dla siebie sposób i jest to bardzo indywidualne doświadczenie.
To jak przeżywamy ból i smutek zależy od wielu czynników w tym od naszej osobowości, doświadczeń życiowych, wiary, a również charakteru i stopnia bliskości do utraconej osoby. Proces przechodznia żałoby potrzebuje czasu i nie ma jednoznacznego określenia ile ma on trwać. Dla jednych będzie tydzień, dwa, a dla innych miesiące a nawet lata. To w dużej mierze od otoczenia zależy jak długo będzie trwał ten czas i jak dana osoba przejdzie w procesie żałoby do etapu akceptacji stanu utraty. Oczywiście nie ma tu mowy o jakimś pośpiechu i poganianiu, proces żalu i smutku musi rozwijać się i musi sam przekształcić się w akceptację.
Psychologia mówi, że żałoba nie powinna trwać dłużej niż jeden rok.
W roku 1969 psychiatra Elisabeth Kübler-Ross zdefiniowała tzw. 'pięć etapów żałoby.' Przedstawione etapy żałoby były oparte na badaniach uczuć i przeżyć pacjentów w obliczu własnej choroby, ale wiele jak się okazało w późniejszych badaniach mają one bardzo wiele wspólnego z osobami dotknietymi utratą kogoś bliskiego.
Pięć etapów żałoby:
Zaprzeczenie: "Brak akceptacji sytuacji jaka ma miejsce..."
Pytania i wina: "Dalczego tak się stało, kto zawinił ?"
Targowanie się: "Składanie obietnic typu coś za coś..."
Depresja: "Całkowity stan zwątpienia i brak motywacji do działania..."
Akceptacja: "Pogodzenie się i akceptacja stanu straty, powrót do normalnej codzienności życia..."
Oczywiście nie każdy człowiek musi przejść przez wszystkie etapy i jest to ponownie sprawa bardzo indywidualna, również czas trwania każdego z etapów może trwać u każdego inaczej. Generalnie chodzi o przejście przez żałobę w taki sposób aby jak najszybciej osiągnąć ostatni etap tj. akceptację.
Najważniejszym czynnikiem w radzeniu sobie ze smutkiem po stracie jest wsparcie innych ludzi. Nawet jeśli nie potrafisz mówić o swoich uczuciach w normalnych warunkach życia codziennego, ważne jest, aby właśnie teraz je wyrazić, gdy jesteś w stanie dużego smutku i żalu po stracie bliskiej Ci osoby. To włąsnie rozmowy o tym co Ci doskwiera, co powoduje Twój ból sprawiają że ciężar tego bólu i smutku będzie dla Ciebie łatwiejszy do zniesienia.
Serduszko, po jakims czasie zauwazam u moich ukochanych znajomych i ludzi, ktorzy stracili kogos szczegolnego ostatni etap, etap pogodzenia sie i akceptacji. Moj narzeczony stracil ojca ktory tez byl bardzo mlody, rozmawiamy duzo na ten temat, oczywiscie, ze za nim teskni... chcialby, zeby poznal nasze (potencjalne) dzieci... ale zaakceptowal sytuacje, jest tak, a nie inaczej...
Autorko jeśli Cię uraziłam to przepraszam... To nie tak miało zabrzmieć.
Wybacz...
Dziekuje bardzo za wsparcie...dzis w koncu spalam cala noc co bardzo mnie zdziwilo.chcialabym zeby bylo mi juz lepiej ale wiem ze dzisiejszy pogrzeb bedzie dla mnie wstrzasem.pogrzeb jest o 16 panicznie sie go boje.boje sie swojej reakcji na to co bede widziec,jak tata bedzie chowany...panicznie sie boje.wiem ze nie bede sama bedzie rodzina i nawet moj chlopak...ale ja tak cierpie ze nawet chlopak nie jest w stanie mi pomoc...gdybym wiedziala ze wycieczka mojego taty tak sie skonczy to moze bym go zatrzymala......;(;(;(;(;(;(powiem wam szczerze ze moje stosunki z ojcem byly bardzo zle ...nie akceptowal mnie bo uwazal ze nie jestem jego corka,wrecz mnie nienawidzil...bardzo mnie skrzywdzil w zyciu...gdy mialam pol roczku to skatowal mame a mnie dotkliwie pobil za to ze mama chciala pieniadze n mleko dla mnie bil mnie i mame co tydzien przychodzil pijany do domu...naprawde on nas bárdzo krzywdzil a niestety mnie najbardziej...zmienil sie pozniej bo juz nas nie bil ale nade mna ciagle psychicznie sie znecal...naprawde wiele razy plakalam przez niego i cierpialam a mimo to okazuje sie ze ja strasznie przezywam jego smierc...dlaczego tak sie dzieje ...dlaczego mimo tylu krzywd z jego strony nie potrafie teraz zyc bez niego;(nigdy nie rozmawialismy nawet ze soba on tak mnie nienawidzil ze nawet jak na mnie patrzal to byl to wzrok czlowieka nienawidzacego...mama probowala go do mnie przekonac ale to nigdy nic nie dalo...teraz go niema a ja wyje z rozpaczy;(;(;(;(wolalabym zeby byl.niewazne ze mnie krzywdzil,wazne ze byl gdzies obok ze zyl...;(;(;(
Dobrze, ze spalas... Chyba oddalam ci troche mojego snu bo ja z kolei w ogole nie moglam spac.
Nie odpowiem ci na to pytanie, dlaczego tak rozpaczasz pomimo, ze zadal ci tyle bolu... Podejrzewam, ze jestes osoba bardzo wrazlliwa wlasnie dlatego, ze przezylas z nim takie a nie inne dziecinstwo. Zupelnie cie rozumiem bo tez mialam bardzo zle stosunki z ojcem i tez bylam przez niego najmniej kochanym dzieckiem. To wszystko zmienilo sie po moim wyjezdzie z domu, 12 lat temu. Zaczelismy ze soba rozmawiac jak ludzie, zauwazylam, jak bardzo sie zmienil i jak bardzo za mna tesknil. Teraz jest najlepszym ojcem na swiecie. Nigdy nie zapomne jak rok po moim wyjezdzie (a zrobilam to w duzym stopniu wlasnie przez niego), odwiedzilam rodzicow a on powiedzial, ze jezeli bedzie mi zle lub ktos zrobi mi krzywde to mam pamietac, ze mam dom i ze on zrobi wszystko zeby mi pomoc. To byl moment przelomowy...Rozmawialismy wtedy do poznej nocy i wytlumaczylismy sobie duzo rzeczy.
Mysle, ze wlasnie to, ze nie wyjasnilas sobie z tata wszystkiego poteguje twoj bol. Masz wrazenie, ze nie zrobilas wystarczajaco duzo zeby sobie wszystko wyjasnic a teraz jest juz za pozno.
Nie mysl tak, w zyciu zdarzaja sie takie sytuacje a on zapewne wie, jak bardzo go kochalas a on ciebie. Bardzo czesto sie zdarza, ze mezczyzni nie maja podejscia do corek, moge mnozyc przyklady.
Masz jeszcze troche czasu, idz do apteki po leki uspokajajace. Bede o tobie myslec o 16-tej, moze to ci troche pomoze. Poplakalam sie czytajac twoj post, badz silna i uwierz w to, ze jeszcze kiedys bedzie dobrze, musisz przezyc faze szoku i zaprzeczania obecnej rzeczywistosci.
Fey chyba masz duzo racji z tym co napisalas.Rzeczywiscie boli mnie ze nic nie zdarzylismy sobie wytlumaczyc i wyjasnic.to rzeczywiscie poteguje moj bol.dziekuje Ci ze jestes ze mna i ze mnie wspierasz ale wolalabym zebys az tak nie przezywala tego bo nie chce zeby ktos przeze mnie cierpial.dziekuje za Twoje wsparcie.to ze moge tu sie wyplakac w pewnym sensie mi pomaga bo wiem ze jestem rozumiana i ze nie jestem z tym sama.to mile ze obcy ludzie wspieraja obcych.coraz blizej 15(o 15 rozaniec)i ja juz zaczynam wariowac;(;(;(wiem ze pocierpie kilka dni a potem bedzie juz tylko lepiej ale te kilka dni wlasnie,bedzie najgorsze
Serduszko, o mnie sie nie martw. Uronilam lze po twoim poscie poniewaz napisalas rzeczy z ktorymi potrafie sie utozsamic i poczulam twoj bol, co by bylo, gdyby mojego ojca zabraklo 12 lat temu, zanim sobie wszystko wyjasnilismy... Na szczescie on jeszcze zyje a stosunki miedzy nami sa swietne. Prawdopodobnie dlatego, ze mieszkamy setki kilometrow od siebie ;-)
Nie wariuj, uwierz w to, ze on od teraz bedzie nad wami czuwal. Wierze w zycie po smierci, wierze, ze nasi bliscy nad nami czuwaja, sa naszymi Aniolami Strozami. Nie bede sie w to zaglebiac na publicznym forum bo nie o to chodzi. Na pewno wyczujesz cos co poprawi twoj stan. Pamietam jak zmarla moja ukochana babcia, rozpaczalam strasznie i pomyslalam, ze jezeli zobacze motyla (a byl to koniec wrzesnia) w dniu jej pogrzebu to bedzie to znak od niej, ze ciagle jest z nami. Poszlam na pogrzeb i zobaczylam pieknego motyla, bylo to dla mnie niesamowite. Dodalo tyle otuchy i wiary, ze kiedys sie spotkamy, ze jest z nami, moze nie cialem ale na pewno duchem.
Ostatnio bylam w gorach, siedzialam na tarasie wynajetego apartamentu i zastanawialam sie czy dobrze robie podejmujac konkretna, zyciowa decyzje...Po prostu mialam chwile refleksji... w pewnym momencie zobaczylam motyla ( juz lata zadnego nie widzialam), siedzial na stoliku przy ktorym siedzialam, spokojnie sobie siedzial, jakby patrzac na mnie. Nie ma slow zeby opisac co czulam w tym momencie, spokoj, wiare w to, ze bedzie dobrze. Moim zdaniem, moj Aniol, czyli moja babcia, dala mi znak, ze moj wybor jest dobry. Wiara czyni cuda, nie wazne czy jest to zbieg okolicznosci czy rzeczywiscie ktos nad nami czuwa. Dla mnie to byl znak od niej poniewaz nie widuje motyli na co dzien. Nie widuje ich praktycznie nigdy odkad ona zmarla, tylko w wyjatkowych momentach, co rowniez jest dziwne poniewaz przed jej smiercia widywalam je bardzo czesto...
Moja decyzja nie jest jeszcze 'wykonana' wiec nie moge potwierdzic, czy bedzie dobra (musze ja podjac pod koniec Wrzesnia) ale juz sie nie waham a czas pokaze czy moj Motyl czuwal nade mna i dobrze doradzil...
Moze troche sie zagalopowalam ale chce ci w jakis sposob pomoc... Sciskam
To piekne co napisalas.Ja wierze ze najblizsi zmarli moga czuwac nad rodzina ale nie jestem co do tego przekonana...tym bardziej ze skoro tata mnie nienawidzil to czemu nagle teraz mialby czuwac nade mna.wiem ze to moze zle zabrzmialo...ale wlasnie takie mam mysli...chcialabym wiedziec ze on jest ze mnie widzi,ze rozumie moje cierpienie i ze jednak mnie kocha...bardzo bym chciala to wiedziec i czuc bo napewno byloby mi lzej...tak chcialabym z nim porozmawiac na spokojnie bez nerwow z miloscia...ale to nierealne;(;(;(;(
Możesz za to napisać list do swego ojca i tam zawrzeć wszystko to, co chciałaś, a nie zdążyłaś, nie mogłaś mu powiedzieć, gdy żył.
Mysle o tobie...
juz po wszystkim...tata zostal pochowany...;(bylo okropnie ciezko.zanim szlismy na pogrzeb wszyscy wzielismy tabletki uspokajajace ale wiele to nie pomoglo.pozegnalam sie z tata...ciesze sie ze moglam go jeszcze zobaczyc.ceremonia byla piekna.mysle ze tata cieszy sie za tak zostal pochowany.teraz spi spokojnie...moj chlopak caly czas jest przy nas.nawet planuje nas w przyszly weekend zabrac na wycieczke bo lubimy zwiedzac zebysmy sie rozerwali troche...jest bardzo ciezko...;(mama chyba najbardziej wczoraj to przezywala.przutulila na koniec tate i powiedziala mu zeby czekal za nia...bardzo mnie to wzruszylo...;(prosze piszcie do mnie cokolwiek...to mi troche pomaga
50 2012-07-01 15:22:11 Ostatnio edytowany przez Fey (2012-07-01 18:58:39)
Jestem z Toba Serduszko, nie martw sie..., kiedys wszystko bedzie dobrze...
Życie jest kruche
( cyt . J.T. " Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą ."
To prawda...i nie zdazylam tacie powiedziec ze mu wybaczam i ze bardzo go kocham;(
Niezmiernie współczuję [*]
nawet nie wiem co mogłabym napisać...
Staram sie nie myslec ciagle o tym co sie stalo ale to nawet jest silniejsze ode mnie.Ale najbardziej boli mnie ze nie czuje go...nie czuje jego obecnosci,tego ze czuwa...ze jest blisko dusza.Tak bardzo chcialabym wierzyc ze on jest teraz poza tym swiatem ale ze mnie widzi ze wie ze go kocham i tesknie,ze wie ze wybaczylam i chcialabym zeby byl z nami,ze bedzie czuwac nad naszym dobrem...myslicie ze on jest?ze mnie widzi?ze tez kocha i teskni?ze czuwa i bedzie czuwac nad nami?tak bardzo bym tego chciala
Nie uwierzycie!tata mnie odwiedzil,przyszedl...wczoraj zanim poszlam spac prosilam go w duchu ze jeslo mnie slyszy to chcialabym go czuc,czuc ze jest...i przyszedl w snach.dokladnie tak jak wygladal w trumnie wszedl do domu zapytalam go co tu robi bylam w szoku on na to ze sam niewie,wtedy usiadl ja sie rozplakalam przytulilam go on mnie objal i zaczal szturchac tak mocno ze sie obudzilam...mama mowi ze przyszedl bo go poprosilam...on naprawde gdzies tam jest i czuwa...jakie to dla mnie piekne uczucie.poplakalam sie z radosci bo teraz czuje ze on jest i ze mnie kocha...jestem poruszona.i wiem ze zmarl na serce bo w tym snie trzymal sie za serce...a lekarz tez powiedzial ze mozliwe ze dostal ataku padaczki i udusil sie lub serce nie wytrzymalo a teraz wiem ze to bylo serce...nawet nie wiecie jak sie czuje...dzis idziemy znicze zapalic i podziekuje mu ze jest i poprosze zeby zawsze byl...wiem ze mnie kochal.......;)
56 2012-07-02 10:18:37 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-07-02 10:38:49)
Nie uwierzycie!tata mnie odwiedzil,przyszedl...wczoraj zanim poszlam spac prosilam go w duchu ze jeslo mnie slyszy to chcialabym go czuc,czuc ze jest...i przyszedl w snach.dokladnie tak jak wygladal w trumnie wszedl do domu zapytalam go co tu robi bylam w szoku on na to ze sam niewie,wtedy usiadl ja sie rozplakalam przytulilam go on mnie objal i zaczal szturchac tak mocno ze sie obudzilam...mama mowi ze przyszedl bo go poprosilam...on naprawde gdzies tam jest i czuwa...jakie to dla mnie piekne uczucie.poplakalam sie z radosci bo teraz czuje ze on jest i ze mnie kocha...jestem poruszona.i wiem ze zmarl na serce bo w tym snie trzymal sie za serce...a lekarz tez powiedzial ze mozliwe ze dostal ataku padaczki i udusil sie lub serce nie wytrzymalo a teraz wiem ze to bylo serce...nawet nie wiecie jak sie czuje...dzis idziemy znicze zapalic i podziekuje mu ze jest i poprosze zeby zawsze byl...wiem ze mnie kochal.......;)
Aż sama się uśmiechnęłam ![]()
Skąd ja to znam
Wierzę Ci serduszko24 ![]()
Prosze wytlumaczcie mi cos bo troche sie niepokoje.Jak juz pisalam wyzej tata mi sie przysnil...ale wygladal w tym snie bardzo zle...dokladnie tak jakiego go znaleziono czyli byl caly siny,mial poranione rece,byl bardzo smutny jakby go cos bolalo i trzymal sie za serce...myslicie ze chcial mi cos przez to powiedziec?ja mu wczoraj w myslach powiedzialam ze wszystko mu wybaczam i tez prosze o wybaczenie i ze bardzo go kocham i dlatego niewiem dlaczego byl taki smutny w snie...czy to cos oznacza?jedyne slowa jego to odpowiedz na moje pytanie co tu robi odpowiedzial ze sam niewie...czy moze tez byc tak ze jest po prostu smutny ze mi nie zdarzyl niczego powiedziec?czy moze naprawde jeszcze cos innego go smuci?jak myslicie co on chcial mi przekazac?prosze pomozcie bo niepokoje sie.Zmowilam modlitwe za niego...
Serduszko, nakrecasz sie za bardzo... Twoja podswiadomosc "zakodowala" twojego tate w dniu smierci, dlatego zle wygladal. Poza tym, mysle, ze to bylo piekne pozegnanie, przysnil sie Tobie a to jest dobry znak, wyciagnij z tego jak najlepsze wnioski. Nie chcialam sie rozpisywac na temat snow bo nie chce wyjsc na "swira" ale wiedzialam, ze ci sie przysni...
W kazdym razie bardzo sie ciesze, ze czujesz sie lepiej, twoj tata na pewno jest z wami i bedzie nad wami czuwal... Jestes silna a bedziesz jeszcze silniejsza... Ogladalam ostatnio film, ujelo mnie jedno zdanie, ze dziewczyna staje sie kobieta dopiero po smierci ojca. Skojarzylam to z toba.
Stwierdzenie "co cie nie zabije to cie wsmocni" zawsze uwazalam za infantylne ale moze cos w tym jest... Dostrzezesz lepsze strony zycia, bedziesz chciala zyc pelna piersia bo masz swiadomosc "ulotnosci" zycia. Bedziesz sie bardziej cieszyc z najmniejszych spraw. Wiem to na sto procent bo widze to po moich znajomych ktorzy stracili rodzica.
Przesylam moc poztywnej energii
59 2012-07-02 23:44:10 Ostatnio edytowany przez serduszko24 (2012-07-02 23:52:19)
Fey jest cos w tym co napisalas...mozliwe ze sie nakrecam ale nawet jesli tak sie stalo to ma to dla mnie pozytywne skutki.Tak naprawde to pierwszy raz w zyciu bylam w taty objeciach w tym snie.Nigdy taty w zyciu nie przytulilam bo mnie odrzucal...niestety ale tak bylo...a w tym snie nie odrzucil mnie tylko nawet sam jeszcze objal...i chociaz to byl tylko sen to byl tak realistyczny ze przyniosl mi ulge...bo ostatni raz go zobaczylam i poczulam...mam nadzieje ze teraz juz bedzie tylko lepiej.Prosze napisz cos moze o tych snach.Nie uznam Cie za swira.Ja tez wierze w tego rodzaju rzeczy i chce wierzyc bo dzieki temu jest mi latwiej bo trzyma mnie nadzieja ze tata gdzies jest i czuwa a to dodaje mi sil...No i musze Ci powiedziec ze juz zaczynam doceniac bardziej to co mam.Mam cudownego chlopaka ktorego dopiero teraz sobie uswiadomilam ze nigdy nie docenialam.Wszystko co robil robil dla mnie a ja tego nigdy nie zauwazalam,bylam egoistka...dopiero teraz otworzyly mi sie oczy ze on wszystko robi z mysla o mnie,po to zeby mnie zadowolic...a ja slepa bylam i ciagle pretensje o cos do niego mialam,a on zawsze cierpliwie to znosil...trwal przy mnie i jest nadal...i teraz w koncu zauwazylam ze on naprawde mnie kocha...to chyba prawda co napisalas...ja chyba dopiero staje sie kobieta...teraz ciesza mnie kazde male rzeczy...male niespodzianki jakie mi robi sa dla mnie wielkimi niespodziankami...jestem szczesliwa ze jest przy mnie...
Alez kochana, nie napisalam, ze sie nakrecasz snem tylko, ze sie nakrecilas po jakims czasie interpretujac to w sposob negatywny czego nie powinnas robic. Wierze w sny, bardzo czesto snie o konkretnych osobach i juz wiem, czy oznacza to dobre czy zle sprawy.
Twoj tata przyszedl sie pozegnac a to, ze cie usciskal jest wlasnie sposobem przekazania tobie, ze pomimo wszystko cie kochal i tak musisz myslec. To byl jego sposob na pozegnanie...
Jak sie dzisiaj czujesz?
Dzis bylam pierwszy raz w pracy od taty smierci.To byl ciezki dzien.Nic mi nie wychodzilo w pracy,nie moglam sie skupic na robocie i ciagle cos sobie zrobilam.Najpierw kilka razy sie uderzylam i jeszcze zacielam belka.Jestem rozkojarzona a na domiar tego wszystkiego moj ukochany jutro wyjezdza w delegacje.Fakt ze tylko na dwa dni ale wolalabym jednak zeby caly ten tydzien byl przy mnie no ale trudno.Chlopak chcialby tez weekend spedzic ze mna i ja z nim tez bo zawsze weekendy spedzalismy razem i spalismy na dzialce ale teraz jestem w kropce bo chcialabym tez byc z nim ale z drugiej strony nie chce mamy zostawiac...ah...ciezkie to wszystko...mama moglaby do siostry jechac na weekend ale nie wiem co z tego bedzie.Bardzo bym chciala byc w weekend z chlopakiem z dala od domu bo w domu wszystko mi sie kojarzy z tata i przez to ciagle mysle i placze...;(czemu to wszystko musialo sie tak stac...;(jest mi naprawde strasznie ciezko
Kochane Serduszko, jak bedziesz chciala porozmawiac to zadzwon do mnie na Skype, ewentualnie do ciebie mail'a napisze.
63 2012-07-03 16:09:08 Ostatnio edytowany przez serduszko24 (2012-07-03 16:11:58)
Niestety nie mam skypa bo internet mam w telefonie.Ewentualnie e-mail Ale chetnie Cie podam swoj adres
Nie moge nic napisac...twoj mail jest zablokowany.
Jesli chcesz to podam Ci swoj adres...dzis przyszlo pismo z prokuratury...okazuje sie ze chyba ktos stoi za taty smiercia...wszczeto sledztwo w sprawie o nieumyslne spowodowanie taty smierci...w pismie jest tez napisane ze przeprowadzono ogledziny zwlok jakiegos mezczyzny ktoru musial miec cos wspolnego ze smiercia taty...to wszystko jest dziwne...cos tu nie gra...taty smier do konca nie jest znana i nagle okazuje sie ze ktos jest podejrzany o spowodowanie jego smierci...rzeczywiscie dziwne jest za tata zawszd dostawal atakow ale zawsze sie budzil i bylo ok a tym razem zmarl...to wszystko robi sie coraz bardziej dziwne i podejrzane