Nina , nie wiesz, bo sama ładna jesteś.Większość mężczyzn ma osobowość, intelekt w głębokim poważaniu, jeśli kobieta im się fizycznie nie podoba.
Nina , nie wiesz, bo sama ładna jesteś.Większość mężczyzn ma osobowość, intelekt w głębokim poważaniu, jeśli kobieta im się fizycznie nie podoba.
Nie ma w głębokim poważaniu
, ale atrakcyjność fizyczna zwraca zawsze naszą uwagę. Co nie oznacza, że atrakcyjne są dla nas tylko supermodelki. Dla mnie atrakcyjna kobieta ma zazwyczaj (nie zawsze) kilka (kilkanaście
i więcej) kilogramów ułożonych w odpowiednich miejscach
. I nie oznacza to, że gdy tak wygląda, to może być ostatnią idiotką, to tylko przykuje moją uwagę, a o prawdziwym zainteresowaniu i zaangażowaniu zadecydują cechy, na które wg Asterki uwagi nie zwracam.
Asterka10 napisał/a:Nina , nie wiesz, bo sama ładna jesteś.Większość mężczyzn ma osobowość, intelekt w głębokim poważaniu, jeśli kobieta im się fizycznie nie podoba.
Nie ma w głębokim poważaniu
, ale atrakcyjność fizyczna zwraca zawsze naszą uwagę. Co nie oznacza, że atrakcyjne są dla nas tylko supermodelki. Dla mnie atrakcyjna kobieta ma zazwyczaj (nie zawsze) kilka (kilkanaście
i więcej) kilogramów ułożonych w odpowiednich miejscach
. I nie oznacza to, że gdy tak wygląda, to może być ostatnią idiotką, to tylko przykuje moją uwagę, a o prawdziwym zainteresowaniu i zaangażowaniu zadecydują cechy, na które wg Asterki uwagi nie zwracam.
Yogi , wiesz o czym mówię.Zresztą Ty jesteś mocno specyficznym facetem.
Jeśli kobieta fizycznie się facetowi nie będzie podobać, to się nią nie zainteresuje.Jak nie zainteresuje, to nie pozna jaka jest.I choćby byli emocjonalnie i charakterologicznie kompatybilni nic z tego nie wyniknie.
Jeśli kobieta fizycznie się facetowi nie będzie podobać, to się nią nie zainteresuje.Jak nie zainteresuje, to nie pozna jaka jest.I choćby byli emocjonalnie i charakterologicznie kompatybilni nic z tego nie wyniknie.
Ale każdemu facetowi podoba się inna kobieta.
Więc każda "potwora" znajdzie swego amatora
.
A zauważyć swoją "kompatybilność" można np. razem pracując. Jest pełno związków, w których partnerzy na początku nie zwracali na siebie uwagi.
Yogi, istnieją kobiety, któe się ŻADNEMU facetowi nie podobają.Przynajmniej na tyle by było widać zainteresowanie.Wiem coś o tym.Są setki, tysiące kobiet, które nie miały tego szczęścia by zaisnieć dla kogoś.Jako kobieta.Większość facetów widzi to co się rzuca w oczy.I nie ma ochoty szukać czegoś w kimś przeciętnym wygladowo.Bo po co.
I czytając to forum utwierdzam się w przekonaniu, że wybierając taką kobietę , która pasuje, a nie jest tą wymarzoną robi się krzywdę sobie i jej,
Tak sobie czytam... i stwierdzam, że każdy tu ma trochę racji.
Wygląd wygladem, inteligencja - inteligencją, ale nawet jeśli, ja swoją osobowością kogos zainteresuję, to wygląd przestanie byc wazny? Na początku pewnie tak, ale potem nagle będzie problem.... a to za małe piersi, a to za duży tyłek.... i zapominamy o osobowosci... Może byc też odwrotnie - ktos się nam podoba, ale okazuje się, że w głowie pusto. Szkoda tylko, że wygląd zaczyna przeszkadzać później, że faceci na początku już nie mówią, ze im to nie pasuje....
Silly bo boją się być sami, a wymarzone ideały są niedostępne.I chyba sami do końca nie chcą wierzyć jacy są płytcy, że wygląd to dla nich tak istotna sprawa.Dla mnie to największa męska wada, to bycie wzrokowcem.Bo sądzę, że to straszne jak żyjesz z kimś i ktoś ci się nagle przestaje podobać bo się zestarzał , przytył .Nie podoba - przestaje podniecać i cześć pieśni.Facet nie da rady udawać w łóżku pożądania...
oj prawda....
Nie potrafią udawać.... zobacz ile by nam to przykrości zaoszczędziło, gdyby czasem poudawali. Ale akurat w takich sytuacjach są są szczerzy az do bólu...
269 2013-04-22 15:12:16 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-04-22 15:14:25)
Nie chce się im, bo nie sądzę, że nie potrafią.Taka reakcja to kopanie leżącego - bo przecież my kobiety bierzemy cała winę na siebie.NIENAWIDZĘ tego niechciejstwa, powiem szczerze - g... mnie interesuje , że się komuś przestałam podobać.Trzeba było się zastanowić zaczynając związek.Dla mnie to przykład męskiej niedorosłości - to ciągle niedorośli chłopcy, którzy uważają że wszystko się im od życia należy i nie muszą przepraszać za błędy.Bo im się wydawało, bo chcieli i nie potrafią, bo byli samotni i potrzebowali z kimś być.
Zwalanie odpowiedzialności na kobietę za własne nietrafne wybory jest piramidalnym świństwem.Dlatego solennie sobie obiecałam, albo facet będzie za mną latał, taką jaka jestem, albo będę sama.Nie będę słodzić, odchudzać się (bo miłość minie jak przytyję), wysilać.Nie dam rady przeżyć kolejnego jesteś niewystarczająca dobra dla mnie.
Tak... facet będzie latał... na poczatku tylko... ile razy tak jest, że najpierw biegają, zdobywają, słodzą, wszystko im sie podoba.... a potem, no cóż... jest jak jest
. Tak, ciągle dzieci.... szukające pocieszenia. Oj... Asterko... wiem jak to jest ![]()
Rozmawiałam wczoraj z kolegami o tym jakie kobiety im się podobają
Jednemu podoba się Salma Hayek bo ma duży biust i fajną figurę, drugi twierdzi, że Salma ma wstrętną szczękę i figurę krowy i podoba mu się Keira Knight bo jest filigranowa i dziewczęca (dla kolegi nr 1 ona jest zaprzeczeniem kobiecości)
Inny mój kolega absolutnie uwielbia Kim Kardashian i jej słynny tyłek, podczas gdy mój mąż krzywi się za każdym razem jak ją widzi, bo uważa, że twarz ma sztuczną a tyłek ogromny i obrzydliwy.
Znam nawet wielkiego miłośnika Sary Jessicy Parker, i nawet jak widzi ją bez makijażu uważa, że jest cudowna, i takiego co wielbi Madonnę i jej żylaste ręce.
Mój mąż lubi piękno jak z obrazu,wiele kobiet jest dla niego nieładnych chociażby Emilie de Ravin .
Jednak kiedy on poznał mnie wyglądałam najgorzej w życiu, nagle przytyłam do dużo większej wagi, miałam okropne zniszczone włosy i okropną cere.
Jego koledzy jak mnie poznali, całkiem mnie ignorowali. Dopiero kiedy wróciłam do siebie, nagle zauważyli łaskawie, że istnieje i zaczęli się przystawiać.
Więc da się kogoś zaczarować charakterem.
272 2013-04-23 16:04:21 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-04-23 16:06:39)
ale kogo tym charakterem zaczarowałaś - męza, którego zdobyłaś przed wstrętnymi zmianami (domyslam się 5 kg), czy facetów, którzy Cię w tej brzydszej formnie ignorowali.
owszem , można zaczarować - koleżankę, kumpla geja i sierotę życiowa, która co prawda nie bedzie traktoć jak kobietę, ale jako konfesjonał.
Zresztą, ja swoich facetów oczarowałam charakterem i póżniej nie wiedzieli jak się wywinąć, bo nie mogli narzekać na charakter, a tylko urodę (która ponoć zakceptowali).i suma sumarum ta właśnie przeciętna uroda była przyczyną zerwania.Bo nie podniecałam ich ponoć.
Podsumowując mozesz być aniołem, jeśli nie wyglądasz odpowiednio, kup golf i ciemne okulary i pełznij w sronę cmentarza.
ciekawe czy któremu kolwiek Twojemu znajomemu podobałaby sie ta kobieta
http://www.demoty.pl/dla-niektorych-dzieci-9395
Bo mocno powątpiewam.
273 2013-04-23 18:20:59 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-04-23 18:23:38)
Nie jestem z tego typu Asterko, że 5 kg to wielka różnica, nie pięć więc to było a dwadzieścia.
I wtedy meza poznalam, on nie wiedział jak wyglądałam przed przytyciem, przed zniszczeniem włosów.
I pokochal mnie, a nie jest nieudacznikiem, ani brzydalem ani pijakiem, ani nie traktowal mnie jak konfesjonal.
Ja mam tak, że ktoś może mi się fizycznie nie podobać, a jak go poznam wydaje mi się nagle strasznie ładny. Mój mąż ma tak samo. Napewno jest wiele osób , które mają,
Pewnie jest , podobnie jak facetów, którzy nie lubią anorektyczek.Niestety przez 25 lat nikogo takiego nie spotkałam.
I żeby kogoś lepiej poznać trzeba przebywać w jego towarzystwie, by przebywać w czyimś towarzystwie musi ci się ta osoba podobać.
Nigdy w życiu nie trafiłam na faceta, któremu po bliższym poznaniu zaczęłam się podobać, a trochę na tym świecie żyję.Owszem, wynosili mój charakter pod niebiosa.Było się na czyim ramieniu wypłakać.I tyle.W kategorii kobieta nie zaistniałam nigdy.
I żeby kogoś lepiej poznać trzeba przebywać w jego towarzystwie, by przebywać w czyimś towarzystwie musi ci się ta osoba podobać.
Moja droga [b]Asterko10[b]
. Po pierwsze - czasem jest tak, że nam na pierwszy rzut oka nie każdy się podoba, ale im dłużej z tą osobą jesteśmy tym bardziej ją lubimy. I tak się to zaczyna... poza tym - czasem bywa tak, że ktos nam się szalenie podoba - i im dłużej przebywamy... tym bardziej chcemy tej osoby unikać, bo coś zaczyna nam się nie podobać ![]()
Po drugie - powiedz sama, czy nie jest tak, że jeśli ktoś nam się podoba, to zaczynamy szukać pretekstów do spotkań, czy jakiś rozmów. Najczęściej ta osoba nas nie zauważa.... a czasem jest tak, że to osoba, na którą my nie zwracamy uwagi - zaczyna nas w jakiś sposób adorować. Ale my tego nie zauważamy.... prawda?
Wiem, że sporo przeszlaś, że masz takie a nie inne zapatrywanie na siebie. Rozumiem. Wiem, że we wszystkim, najgorsze jest to, że przykre dla nas rzeczy mówią nam bliskie osoby. Ale może warto sobie odpuścić i nie myśleć tymi kategoriami. Po prostu - żyj luźno, nie skupiaj się na facetach, a już na pewno nie na tym co mówili inni, poprzednicy. Może jest ktoś, o kim nawet nie wiesz, że mu się podobasz, bo jest np. nieśmiały. Może właśnie onieśmielasz mężczyzn, wiesz, że są takie kobiety...Może najciemniej jest pod latarnią - rozejrzyj się....
pozdrawiam cieplutko ![]()
Ja tez mam maly biust i jestem z tego zadowolona, popierwszy jest bardzo praktyczny a podrugie wyglada dla mnie landnie i jestem z tego dumna:)
Silly nie ma nikogo takiego.I nigdy nie było.Nieśmiałość u faceta po 40?Nie wierzę, zresztą są tysiące sposobów zwrócenia na siebie uwagi.Życie jest brutalne i jeśli komuś na prawdę zależy to zawalczy.A jeśli nie to się nie nadaje do związku ze mną.Nie zamierzam żadnego ciapciusia ciągnąć za sobą przez życie.
Wrzuciłam na luz już dawno temu, tylko jakoś na tym forum mogę się wygadać.Wylogowałam się z randek i odciełam sobie ostatnią możliwość poznania kogo kolwiek.Jeśli nawet poznaję mężczyzn to są albo zajęci , albo na 100% mną nie zainteresowani.I nawet jeśli ta znajomość przeradza się w coś więcej jest to jedynie koleżeństwo jakoś zainteresowania mną jako kobietą nigdy nie zarejestrowałam.a jestem na to bardzo wyczulona, wierz mi.
To nie tak, że nie dostrzegam nikogo kto się mną interesuje, zwyczajnie nikogo takiego nie ma.A ja siły na nawracanie kogoś na siebie nie mam, chcę by ktoś sam zdecydował, że mu się podobam a nie po lataniu, przypodobywaniu się i podobnych manewrach.
Nieśmiałość u faceta po 40?Nie wierzę
To uwierz. Mężczyzna może być przebojowy i czarujący dla prawie wszystkich kobiet, a gdy spotka tą "cudowną, inną", to zacznie zachowywać się jak ostatnia niedojda życiowa. Widząc swoje beznadziejne zachowanie, będzie od takiej kobiety uciekał, albo zachowywał się niegrzecznie, aby ukryć swoje dziwne zachowanie. Sam tak mam
.
zresztą są tysiące sposobów zwrócenia na siebie uwagi.Życie jest brutalne i jeśli komuś na prawdę zależy to zawalczy.
Może ktoś już próbował o Ciebie zawalczyć, ale tego nie zauważyłaś. Dlaczego? Patrz wyżej
.
A jeśli nie to się nie nadaje do związku ze mną.Nie zamierzam żadnego ciapciusia ciągnąć za sobą przez życie.
I może dlatego jesteś sama. Jak powiedział Jahwe do rabina: Ty daj mi szansę. Ty zagraj wreszcie w tego totka.
.
Wiesz Yogi, nic nie poradzę na to , ale mam dość dziwności w swoim życiu.Dość skomplikowanych związków i nie mam siły domyślać się, zastanawiać, i szukać dziury w całym.Tak strasznie się boję by kolejny raz nie wylądować d... w pokrzywach, że oczekuje normalnych reakcji i normalnego starania.Jasnych sytuacji i jasnych sygnałów.
Przerobiłąm już w swym życiu pseudo wrażliwców i nismiałych i patologie różne .Dość.
Jeśli ja mogłam to ktoś też może.Jeśli komuś na prawdę zależy znajdzie sposób.Tym bardziej, że nie jestem zimną księżniczką, niedostępną i wyniosłą.Nikogo w życiu nie skrzywdziłąm świadomie i to widać słychać i czuć.Nie wyobrażam sobie u swego boku faceta słabego, pogubionego i niewiedzącego czego chcę od życia.Mam już dziecko i kim się opiekować. szukam dojrzałości i oparcia, partnerstwa.A nie kogoś kto będzie na mnie żerował i kogo trzeba będzie ciągnąć za uszy , robić za niego bo on słąby i nieśmiały.
Nie wyobrażam sobie u swego boku faceta słabego, pogubionego i niewiedzącego czego chcę od życia.Mam już dziecko i kim się opiekować. szukam dojrzałości i oparcia, partnerstwa.A nie kogoś kto będzie na mnie żerował i kogo trzeba będzie ciągnąć za uszy , robić za niego bo on słąby i nieśmiały.
Asterko moja droga
: ja nie pisałem o życiowej niedojdzie, ale o mężczyźnie, którego ogarnia nieśmiałość w obliczu kobiety, robiącej na nim ogromne wrażenie
. To nie oznacza, że zawsze będzie jąkał się w jej obecności, albo zapominał "języka w gębie". Po "przełamaniu pierwszych lodów" może okazać się wspaniałym i odpowiedzialnym partnerem. Ty daj mu tylko szansę
.
281 2013-05-01 01:23:39 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-05-01 01:25:59)
Przez 25 lat nie spotkałam się z większym męskim zainteresowaniem nawet typu głupia kawa, czy propozycja spotkania.
Nie wyobrażam sobie, by wyglącając jak obecnie wyglądam spowodowałabym u faceta totalny stupor i porażenie moją boską aparycją.
Wiesz co widzę we wzroku męzczyzn, którzy na mnie patrzą - OBOJĘTNOŚĆ TOTALNĄ.Traktują mnie jak ławkę w parku, nawet byle kundelek wzbudza większe emocję.Patrzą bez błysku w oku, bez zainteresowania, totalnie przedmiotowo.Ja nawet pod kategorię kobieta im nie podpadam.Ot jakaś baba.
Nie ma najmniejszych szans by jakiś facet dostał na mój widok małpiego rozumu i pomroczności jasnej.Nawet 80 letni dziadek, który nie dowidzi i dla którego jestem w miarę młoda.
Nawet gdyby ta sytuacja zaistniała i nagle jakiś dostał niemocy twórczej to można to naprawić.Ale , wybacz za chińskich, greckich i papuaskich bogów nie wierzę w taką sytuację.
282 2013-05-06 10:30:49 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-05-06 10:45:19)
Po pierwsze wiele kobiet chciałoby mieć mały biust, więc trzeba go doceniać. Po drugie wystarczy założyć bluzkę z żabotem, albo dekoltem w łódkę, aby go optycznie powiększyć. O biustonoszach push-up już nie wspomnę
Polecam zajrzeć na link usunięty
Szukałam wątku o biustach,, bo wlasnie ja dostalam szoku jak otrzymalam wczoraj prezent od narzeczonego, sexi pizamka, dziewczyny ubralam i wygladalam jak dziewczynka z zerówki
Dziewczyny z podstawówki maja wieksze biusty niz ja! To sa jakies jaja tak zle jeszcze nigdy nie bylo, ja nie wiem jak to jest ze on maleje mi jeszcze bardziej. Wiem ze to tez wpływ hormonow, ale jak życ sie pytam z takimi cyckami a raczej ich brakiem! Nie mowie ze moj parter narzeka ale taka pizamka i zero biustu!
powiedzialam mu ze jak urodze dziecko a biust bedzie nadal taki maly to sorki, ale ide na operacje plastyczna, on sie zgodził, uzbieram kase i pojde.
To.
Dlaczego nie spojrzysz na swój biust z pozytywnej strony. Na przykład: Mały biust jest wspaniały! Jest praktyczny, gdy ćwiczysz (ja muszę kupować staniki sportowe, które będą mi go trzymać, aby mi nie latał). Jest seksowny. Zmieści się w dłoni! Nie obciąża kręgosłupa. Nie opada. Pozostanie jędrniejszy na dłużej! Możesz nosić co chcesz! Nie masz problemu z żakietami, sukienkami dwuelementowymi. Pokochaj siebie, taką jaką jesteś! Facet Cię wspiera itd. Jesteś zdrowa, czego chcieć więcej? Pozdrawiam!
I jeszcze pomyśl o tym zaglądaniu w biust twojego faceta jak o działalności charytatywnej. Mają panienki niską samoocene, więc pokazuja troszkę więcej żeby się podbudować, twoj facet o tym wie, więc im pomaga! ![]()
Po pierwsze wiele kobiet chciałoby mieć mały biust, więc trzeba go doceniać. Po drugie wystarczy założyć bluzkę z żabotem, albo dekoltem w łódkę, aby go optycznie powiększyć. O biustonoszach push-up już nie wspomnę
Polecam zajrzeć na link usunięty
Wiesz.... nie wiem czy czytalaś cały wątek, ale ani żabot, ani dekolt w łódkę a już push-up nie rozwiążą problemu, kiedy i tak twój mężczyzna wie, jak wyglądasz ![]()
Cześć Słodka marudo
.
To nadal wytrzymujesz z tym bęcwałem?
Przytula Cię przynajmniej?
Ja dzisiaj tak zapatrzyłem się na piękne kobiety
, że nieświadomie wyjęczałem: Kobiety! Ja chcę kobiety!.
Otworzyłem oczy i zobaczyłem dwie urocze przedstawicielki Waszej płci. Śmiały się ze mnie i... do mnie
. Chyba jeszcze nie jestem taki brzydki
.
Pozdrawiam Cię serdecznie
.
Hej YOGI bear ![]()
"Słodka maruda" że to niby ja?
Ładnie wymysliłeś ![]()
Hmmm... czy przytula? No zdarza się...., dwa, trzy razy w miesiącu
, ale przytula.
Jakoś daję radę ![]()
O proszę.... mówisz i masz... jak Ci miło się poranek rozpoczął.... chciałeś kobiety - ot, i masz dwie
Super ![]()
Pozdrawiam
Ja rozumiem, że można mieć kompleksy, ale bez przesady. Baby ględzą ciągle swojemu facetowi o dupie, cyckach czy rozstępach, później płaczą, zazdroszczą innym ciągle o tym myślą. One wciskają to facetowi , aż on zaczyna nagle też widzieć w tym problem od tego gadania i co wtedy?
Znowu płacz, że jemu się nie podoba.
Nikt nie jest idealny, a małe cycki to najmniejszy problem i powód do rozwalania sobie dnia jaki może być.
Ja mam małe cycki, i w dodatku one mi na boli lecą, sutki mam rozstawione szeroko w dwóch innych kierunkach. Nie nosze czasem wcale stanika, żadnych paskudnych push-upów. I jak włoże taki stanik z wkładką z silikonu to wygląda to źle i ubrania źle leżą.
Lana Parrilla ma bardzo mały biust, w staniku wypychającym tego az tak nie widac, ale sa zdjecia gdzie sie to rzuca w oczy. Nie wyobrażam jej sobie z dużym biustem. Nie lubię dużego biustu wizualnie, a też gapie się w dekolt często.
To wszystko co sobie wyobrażasz, jest w Twojej głowie i musisz to pojąć. Nie w otoczeniu, ani partnerze tylko w Twojej głowie. I od tego jakie masz podejscie wszystko zależy.
.... Baby ględzą ciągle swojemu facetowi o dupie, cyckach czy rozstępach, później płaczą, zazdroszczą innym ciągle o tym myślą. One wciskają to facetowi , aż on zaczyna nagle też widzieć w tym problem od tego gadania i co wtedy.....To wszystko co sobie wyobrażasz, jest w Twojej głowie i musisz to pojąć. Nie w otoczeniu, ani partnerze tylko w Twojej głowie. I od tego jakie masz podejscie wszystko zależy.
No w tym momencie się z Tobą nie zgodzę. To nie jest tak.... pisalam o tym wcześniej, poczytaj sobie. Nie jestem doskonała, oprócz małych cycków mam inne mankamenty, ale skoro faceci na to nie zwracają uwagi (czyt. nie mówią o tym), nie rusza mnie to.
To nie jest problem w mojej głowie, bo wiele jestem sobie wytłumaczyć. Nie wiem czy Tobie byłoby przyjemnie sluchać uwag na temat jakiś niedoskonałości, sama w końcu zaczęłabyś je zauważać...
Ach no właśnie, ja często słyszę uwagi, nawet o rzeczach które nie istnieją.
Nie da się słuchać uwag wszystkich, nawet jak się sto razy powtarza je.
I to jest problem w głowie, to Ty pozwalasz żeby opinie innych kierowały tym co Ty myślisz o sobie.
Nawet mój mąż często żartuje z tych rzeczy. A znam wiele kobiet, które by takich żartów nie przełknęło, i wymyślało.
Słysze 'ale masz uda grubiutkie' (to akurat wczoraj) albo, że dupę dużą mam zawsze niezależnie od niskiej wagi. A później słyszę 'ona taka chuda jak szkapa jakaś' albo 'nogi takie chude, tyłek za mały'. Co najmniej sto razy to już słyszałam.
Mogę wymienić nawet:
-lekki zez
-małe cycki, lecące na boki
- jedno oko mniejsze od drugiego
- brzydkie dłonie (małe, bez wyraźnych kostek i pogryzione jak cholera palce)
- sadełko na brzuchu niezależne od wagi
- jedna brew wyżej a druga niżej
- niebieskie żyły prześwitujące przez skórę
-maleńkie jak głowka od szpilki wybroczyny krawe na całym ciele (pełno ich jest)
Już nie mówiąc o tym, że z powodu uszkodzenia od pewnych leków, czasem pół twarzy mi się nienaturalnie podciąga, i muszę ciągle masować czoło.
Te rzeczy to ja sama widzę, a ludzie jeszcze swoje dorzucą.
I wymyślą.
Ja mam swój gust we wszystkim w ubiorze, w filmach, muzyce, facetach , jedzeniu i także w kobietach. Jak ja się sobie podobam, to mi wystarczy, sama widzę czy wyglądam dobrze czy źle.
Większość ludzi nie zauważa mankamentów, a z niektórych same robimy dramat zwracając na nie uwagę.
Można też to zamienić na atuty, jeśli się odpuści te głupie gonienie za ideałem jaki nie istnieje.
Uważam, że bycie oryginalnym jest ważniejsze niż bycie pięknym, ale też jedno drugiego nie wyklucza.
Jestem oryginalna.jak jasna cholera.podobam sie sobie.Innym szczególnie facetom niestety nie.
Więc chrzanić ich. Moja prababcia gdyby była teraz w wieku lat 40, a nie wiele lat temu to pewnie i ją by uznali za brzydką, i w dodatku grubą kalekę. A wtedy to ona ładna była, normalna, miała powodzenie. Może wtedy tyle porno i telewizji nie oglądali.
W pewnym wieku, niestety nie da się "chrzanić".Do 35 można se być radosnym singlem, po 35 jest to żałosne.Samotne weekendy, samotne wieczory, puste łóżko.Nikogo, kto cie przytuli, kto się będzie o ciebie troszczył i vice versa.Ostracyzm towarzyski, bo niestety w pewnym wieku na imprezy chodzi się z parą.I są to imprezy tylko dla par, wolnych kobiet nikt na nie nie zaprasza.
To zależy też od osoby, mam cztery koleżanki które są samotne. 50 lat, 65 lat , 70 lat i 55 lat.
I nie są to wdowy, jedna tylko jest rozwiedziona i ma dzieci. Mówiła mi ostatnio, że za nikim jej nie tęskno bo już ją wkurza obecność innych w jej domu i niema siły i energii na starość się z kimś użerać, jego problemami, bałaganem i rządzeniem się u niej.
Wiesz Nina, jak wejdę w okres klimakterium i na zawsze pożegnam się z marzeniem posiadania 2 dziecka, moze będę mysleć podobnie.Nawet na pewno będę tak mysleć.Jeśli wygaśnie ostatnia szansa na osiągnięcie czegoś w życiu emocjonalnym.bo ja , pewnie w przeciwieństwie do tych pań nie mam nic.Nawet wspomnień.
296 2013-05-23 23:23:23 Ostatnio edytowany przez straceniec (2013-05-23 23:25:16)
Nie widzę ze stony mężczyzn żadnego odzewu na mnie jako kobietę, a jestem baczną obserwatorką.
Obserwatorką...
No i co z tego, że nią jesteś.
Wczoraj szedłem ulicą w mieście, z przeciwka śmiga dziewczyna na rowerze.
Średnio mi się podoba. Ale jak mnie zauważyła, to się jej tak oczy zapaliły i się uśmiechnęła prawie niezauważalnie.
Popatrzyłem jej w oczy z jasną intencją, uśmiechnęła się na całą twarz...
Gdyby nie wierzyła w to, że może się podobać, nigdy by się jej tak nie ożywiły oczy, a ja nigdy bym nie starał się z nią nawiązać choćby tego chwilowego kontaktu wzrokowego.
tylko wiem, że śliczna nie jestem.
Ty obsesyjnie masz wbite w głowę "jestem nieatrakcyjna dla mężczyzn".
Z takim podejściem i mentalnością nie będziesz nigdy miała tego błysku w oku. Tego przyciągającego do siebie sposobu bycia.
Głowę daję, że to w jaki sposób patrzysz na mężczyzn ich wręcz odpycha. Wszystko przez twoje negatywne nastawienie.
Szczerze, to mnie przeraża to co piszesz. To twoje zdecydowanie. Jesteś w tym tak zabetonowana.
Żeby jakiś taki magnetyzm między dwoma osobami się pojawił, obie strony muszą być trochę narcystyczne, muszą lubić swój wygląd. Ty go nie lubisz.
Nie będę słodzić, odchudzać się (bo miłość minie jak przytyję), wysilać.
No i przez to jesteś dla mężczyzn kaput.
Przez samo podjęcie decyzji, że nie będziesz się starać być swoją najlepszą wersją. A sama ta decyzja, a nie sam stan faktyczny dużo zmienia - podejście do życia.
Jakbyś poczytał cały ten wątek i zerknął na wiek w sygnaturze wiedziałbyś dlaczego jestem takim betonem.Po 25 latach dostawania w d.... , ciągłej krytyki i odrzucenia nie masz podstaw do myślenia inaczej.moje nadzieje, chęć starania i wiara umarły dawno temu.Nie spotkało mnie z męskiej strony nic dobrego.A jeśli już usłyszałam coś miłego to na początkach związku.Kiedy trzeba było zdobywać.
Jest czasem tak, że żaden facet się nie zainteresuje, moj drogi straceniecu.
Rozumiem co masz na myśli Asterko z tymi facetami i tym, że to zniechęca.
I fakt , że trzy z tych kobiet nigdy nie chciały mieć dzieci, wiec to inna sprawa.
A co do tego niestarania się być najlepszą. Nie wiem szczerze mówiąc.
Ja bardzo się staram wyglądać dobrze, i też młodo. Jestem cała zrobiona, trzymam linie.
Ale to z powodu pracy, a nie z powodu faceta.
Z jednej strony wiadomo , że chcę mu się podobać. Ale z drugiej strony cieszę się, że poznał mnie kiedy wyglądałam najgorzej w życiu.
Znam facetów , którzy nagle zwrócili na mnie uwagę jak schudłam, zapuściłam włosy i wróciłam do dawnego stylu.
I zawsze cieszę się, że mój taki nie jest.
Lepiej żeby ktoś pokochał mnie najbrzydszą jaką mogę być, a nie wtedy jak jestem cała zrobiona.
A co jak zachoruje na raka i włosy mi wypadną?
A co jak moje ciało będzie się starzeć? A co jak zobaczy mnie bez makijażu? A co jak przytyje?
Nie wiadomo czy taka osoba, która poleciała na wygląd to przeskoczy.
Kiedyś usłyszałam kolegów męża jak mówili 'to jak ona wygląda to chyba nagroda dla niego za nie patrzenie tylko na wygląd'
299 2013-05-25 16:36:02 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-25 16:40:35)
Jakbyś poczytał cały ten wątek i zerknął na wiek w sygnaturze wiedziałbyś dlaczego jestem takim betonem.Po 25 latach dostawania w d.... , ciągłej krytyki i odrzucenia nie masz podstaw do myślenia inaczej.moje nadzieje, chęć starania i wiara umarły dawno temu.Nie spotkało mnie z męskiej strony nic dobrego.A jeśli już usłyszałam coś miłego to na początkach związku.Kiedy trzeba było zdobywać.
I tu Cie zaskocze, bo zycie mnie nie rozpieszcza od malego. Od konowalow i NFZ dostawalem w odwok kopy rowno, w malzenstwie tez mnie nie rozpieszczano i przepuszczono na koniiec przez maszynke do miesa tak delikatnie mowac.
taki maly offtopic nt temat
Ja mam przypadosc bedaca wynikiem bledu w sztuce lekarskiej po zabiegu w tydzien po urodzeniu a niezwiazanym z glownym tematem "przypisanej" mi choroby w zaden sposob. A tyczy sie ona stopy - niedowlad spastyczny . bardzo specyficzna a jeszcze bardziej zawila dla postronnych osob sytuacja powiazania tej przypadlosci do choroby MPD mialem wlasnie ja.
Bo za czasow "raczkowania" komuny przypisano mi ta chorobe, przypieto latke tylko w jednym celu - by przyspieszyc i ulatwic dostep do profesjonalnej pomocy lekarskiej i zebym szybciej trafil pod skalpel. natomiast by zrozumiec caloksztalt tego tematu, to juz trzeba sie dobrze nagimnastykowac umyslowo i miec sporo pojecia o tym wszystkim.
I teraz tak, mam 2 grupe inwalidzka dozywotnia, gdzie dla ZUS-u nie klasyfikuje sie w zaden sposob jako niepelnosprawny.
- 1 zonk.
Zdaniem lekarzy jedynym srodkiem lokomocji dla mnie, ktore moglbym osobiscie prowadzic bylby tylko i wylacznie... rower. Zdaniem tych samych lekarzy nie powinienem miec w ogole prawa jazdy na zadne pojazdy mechaniczne.
A posiadam w 100% legalnie zdobyte prawo jazdy kat B z zaznaczeniem ze bezterminowo.
Co wiecej nie moge miec jedynie prawka na motocykl a tak poza tym, to na wszystko co sie toczy po drogach - lacznie z czolgiem - gdyby taka kategoria prawka ten pojazd obejmowala.
- 2 zonk.
I praktycznie w tym wieku co jestem... powinienem chodzic juz - o zgrozo - od dobrych 15 lat o kulach.
I ku zdumieniu praktycznie wszystkich konowalow... chodze prawie idealnie - uzyskana 90-95% sprawnosc ruchowa stopy - bez kul, plywam, biegam i etc.
- 3 zonk.
Reasumujac...
Dla lekarzy jestem sklasyfikowany jako roslinka... ktora o dziwo i ku wielkiemu zdumieniu moze wszystko robic.
I na koniec taki paradoks, ktory mial ostatnio miejsce rok temu... rehabilitacja zdaniem lekarza - doslownie z wyksztalcenia dr neurologa - mi nic juz nie pomoze... jest mi zalecana a nawet wskazana od samego poczatku zycia na swiecie.
Pamietam do dzisiaj: jest rok 86, komuna trwa w najlepsze. Zalatwiane mam specjalne obuwie ortopedyczne i konowal mowi, ze: to zbedne, bo dziecko nie bedzie chodzic normalnie a jedynie o kulach, balkoniku albo "smigac" na wozku. A zalatwic cos specjalistycznego w tamtych czasach to byl wyczyn prawie jak olimpijski; bez ukladow lub lapowki nie podchodz. Dopialem swego bez "smarowania".
5 lat temu poszedlem do tego samego lekarza w najzwyklejszych markowych butach sportowych, w poczekalni "dorwalem" wozek inwalidzki i wjazd do gabinetu. Zalatwilem co mialem, wstalem z wozka i wyszedlem z gabinetu. W drzwiach obrot do lekarza i pada z moich ust pytanie: Pamieta mnie Pan? raptem jakies 20 lat temu widzielismy ostatni raz.
Z trudem wydukal "TAK". A jego mina jak w reklamie katy Visa...
I co???
Przez te 32 lata, ktore mam za soba i dalsze zycie przede mna, to mam rzucac miesem i jadem na lewo i prawo, jaki ten swiat jest popieprzony od jadra kuli ziemskiej az po szczyty Mont Blanc a moje eks dziewczyny to juz w ogole "idzta w diably", bo wszystkie baby takie sa "siedzac" na wozku albo "podpierajac" sie kulami???
To mnie nie zdolowalo, nie zabetonowalo jak to mawia straceniec, ale nauczylo, by ropychac sie lokciami w zyciu i walczyc. Walczyc o siebie, swoja godnosc i swoja wartosc. Ze nawet w zwiazku jestem soba a nie wizytowka dla kogos lub co gorsza jego wycieraczka/podstawka "do wprasowania" pod pantofla.
Sorry wielkie ale zakompleksiona jestes na maxa, a przez to co piszesz - nie tylko tu - ewidentnie widac brak asertywnosci w Tobie i asertywnej odwagi odgryzienia sie nawet patnerowi, by przywolac go do porzadku jak sie zdeka zagalopuje w ocenie sytuacji.
Niby kobieta, ma pazurki a pod powloka szminki skrywana jest pirania jak mawia Waldemar Malicki a tu... glowa w piasek, "bo facet to...".
cieszę się, że poznał mnie kiedy wyglądałam najgorzej w życiu.
Znam facetów , którzy nagle zwrócili na mnie uwagę jak schudłam, zapuściłam włosy i wróciłam do dawnego stylu.
I zawsze cieszę się, że mój taki nie jest.
Lepiej żeby ktoś pokochał mnie najbrzydszą jaką mogę być, a nie wtedy jak jestem cała zrobiona.
A co jak zachoruje na raka i włosy mi wypadną?
A co jak moje ciało będzie się starzeć? A co jak zobaczy mnie bez makijażu? A co jak przytyje?
Nie wiadomo czy taka osoba, która poleciała na wygląd to przeskoczy.
Zapytam z ciekawości: zastanowiłaś się kiedyś: czy Twój mężczyzna zainteresowałby się tak bardzo Tobą, gdybyś w momencie Waszego pierwszego spotkania wyglądała tak "wystrzałowo" jak teraz i zapewne była dużo pewniejsza siebie? ![]()
Mi moje Panie zawsze najbardziej były bliskie w wersji sauté
.
Tutaj się mylisz niestety, bo moja pewność siebie jest zawsze tak samo wysoka. Kiedy go spotkałam, nie traktowałam go jak nikogo komu chciałabym się podobać w dodatku i byłam tak samo arogancka jak zawsze.
Ja zawsze wyglądałam 'wystrzałowo' i przez tą chwile wtedy akurat kompletnie nie, jednak to nie zmieniło mojego podejścia do siebie. Nie opieram pewności siebie na ładnym wyglądzie, nigdy nie opierałam i nie zamierzam. Bo to jest rzecz kompletnie niestała.
Ach no właśnie, ja często słyszę uwagi, nawet o rzeczach które nie istnieją.
Nie da się słuchać uwag wszystkich, nawet jak się sto razy powtarza je.
I to jest problem w głowie, to Ty pozwalasz żeby opinie innych kierowały tym co Ty myślisz o sobie.
Nawet mój mąż często żartuje z tych rzeczy. A znam wiele kobiet, które by takich żartów nie przełknęło, i wymyślało.
Słysze 'ale masz uda grubiutkie' (to akurat wczoraj) albo, że dupę dużą mam zawsze niezależnie od niskiej wagi. A później słyszę 'ona taka chuda jak szkapa jakaś' albo 'nogi takie chude, tyłek za mały'. Co najmniej sto razy to już słyszałam.
Mogę wymienić nawet:
-lekki zez
-małe cycki, lecące na boki
- jedno oko mniejsze od drugiego
- brzydkie dłonie (małe, bez wyraźnych kostek i pogryzione jak cholera palce)
- sadełko na brzuchu niezależne od wagi
- jedna brew wyżej a druga niżej
- niebieskie żyły prześwitujące przez skórę
-maleńkie jak głowka od szpilki wybroczyny krawe na całym ciele (pełno ich jest)Już nie mówiąc o tym, że z powodu uszkodzenia od pewnych leków, czasem pół twarzy mi się nienaturalnie podciąga, i muszę ciągle masować czoło.
Te rzeczy to ja sama widzę, a ludzie jeszcze swoje dorzucą.
I wymyślą.
Ja mam swój gust we wszystkim w ubiorze, w filmach, muzyce, facetach , jedzeniu i także w kobietach. Jak ja się sobie podobam, to mi wystarczy, sama widzę czy wyglądam dobrze czy źle.
Większość ludzi nie zauważa mankamentów, a z niektórych same robimy dramat zwracając na nie uwagę.
Można też to zamienić na atuty, jeśli się odpuści te głupie gonienie za ideałem jaki nie istnieje.
Uważam, że bycie oryginalnym jest ważniejsze niż bycie pięknym, ale też jedno drugiego nie wyklucza.
Wszystko fajnie.... ja ideałem też nie jestem, jest wiele rzeczy, które akceptuje. I tak byłoby dalej. Bo widzisz, różnica polega na czymś innym. Pisałam o tym wcześniej. Ja tez potrafię żartować ze swoich niedoskonałości. Problem jest gdzie indziej. Czuję się czasem, jak bezwartościowy przedmiot.
303 2013-05-25 23:19:50 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-05-25 23:20:11)
Czuję się czasem, jak bezwartościowy przedmiot.
Przesadzasz
.
Przecież w Anglii nie ma naszego ZUS-u
.
Nie wiem jak wyglądasz, ale głupia nie jesteś. Przynajmniej byłoby o czym porozmawiać z Tobą "po"
.
Pozdrawiam
.
Silly Hopes napisał/a:Czuję się czasem, jak bezwartościowy przedmiot.
Przesadzasz
.
Przecież w Anglii nie ma naszego ZUS-u![]()
![]()
.
Nie wiem jak wyglądasz, ale głupia nie jesteś. Przynajmniej byłoby o czym porozmawiać z Tobą "po"
.
Pozdrawiam.
Jak zawsze potrafisz wywołać u mnie usmiech.... Dzięki YOGI ![]()
![]()
![]()
Jak zawsze potrafisz wywołać u mnie usmiech.... Dzięki YOGI
Cała przyjemność po mojej stronie
.
Za ten uśmiech dołożę Ci jeszcze motyw, który codziennie powinien puszczać Twój chop
:
http://www.youtube.com/watch?v=A-TO_5EbH1I
Ps. dziewczyna na teledysku też ma mały biust i jakoś nikomu to nie przeszkadza
.
Sorry wielkie ale zakompleksiona jeses na maxa, a przez to co piszesz - nie tylko tu - ewidentnie widac brak asertywnosci w Tobie i asertywnej odwagi odgryzienia sie nawet patnerowi, by przywolac go do porzadku jak sie zdeka zagalopuje w ocenie sytuacji.
Niby kobieta, ma pazurki a pod powloka szminki skrywana jest pirania jak mawia Waldemar Malicki a tu... glowa w piasek, "bo facet to...".
Wiesz, jest różnica walczyć z życiem , a walczyć z tym co o tobie myśli drugi człowiek.Brak asertywności?Ale byś się zdziwił.I co z tego, że powiem partnerowi, że jest impotentem bo go nie podniecam.Ulży mi na moment, ale to,że nie podniecałam nie tylko jego zostanie i daje do myślenia.Jeśli się komuś nie podobasz, to nie podobasz.Nie da się kogoś zmusić do tego by zobaczył w tobie piękność, nie da się kogoś zmusić do tego by cię kochał.To nie jest fizyczna niepełnosprawność z którą mozna walczyć.Czy służba zdrowia.To musi wyjść od tego drugiego człowieka.Próbowałam walczyć, starać się, udowadniać.I wyszłam na głupią idiotkę.Zakompleksiona - nie zwyczajnie przeciętna.I przez to wykluczona z męskich wyborów.
Silly Hopes napisał/a:
![]()
![]()
Jak zawsze potrafisz wywołać u mnie usmiech.... Dzięki YOGI
Cała przyjemność po mojej stronie
.
Za ten uśmiech dołożę Ci jeszcze motyw, który codziennie powinien puszczać Twój chop
:
http://www.youtube.com/watch?v=A-TO_5EbH1IPs. dziewczyna na teledysku też ma mały biust i jakoś nikomu to nie przeszkadza
.
Fajnie.... ![]()
No to mnie trochę pocieszyłeś... Chociaż nie wiem czy tak do końca nikomu to nie przeszkadza....
Ale nie ma się co zastanawiać ![]()
To ja należę do grupy facetów, których dzieciństwo zostało przypadkiem wzbogacone o szokujący widok wielgachnych cycków własnej babci... z łazienki wybiegła i niestety koszmar dla przedszkolaka.
Uwielbiam małe piersi ![]()
Jak byłam mała moja głupia babka mówiła mi 'będziesz miała cyce wielkie po prababce'
a ja z płaczem do mamy i mama mnie uspokajała, że nie będę miała.
I całe szczęście nie mam. Moja mama i jej siostry mają małe piersi, prawie każdy w mojej rodzinie miał i każdy uwielbia swoje ciało i tego nie ukrywa. Może stąd moje podejście.
310 2013-06-29 21:02:05 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-06-29 23:06:20)
Widzę, że nikt w tym wątku dawno niczego nie dopisał.
Usłyszałem dzisiaj piosenkaę w temacie
, więc ją dla Was załączam
:
http://www.dailymotion.com/video/xzlwjp_kabaret-nowaki-wszystkie-male-cycki-vii-plocka-noc-kabaretowa_fun#.Uc8uJL3zPIw
Miłego słuchania i dużego uśmiechu dziewczyny
.
A ja ...lubię jak kobieta ma średni biust.
Widzę, że nikt w tym wątku dawno niczego nie dopisał.
Hej YOGI bear ![]()
To, że nikt nie pisze, wcale nie znaczy, że problem zniknął..... przynajmniej nie u mnie ![]()
Pozdrawiam serdecznie ![]()
Hej YOGI bear
To, że nikt nie pisze, wcale nie znaczy, że problem zniknął..... przynajmniej nie u mnie
Pozdrawiam serdecznie
Chętnie zamieniłbym się problemami.
Jako mężczyzna miałem czasami za duży biust
.
Raz był większy od biustu mojej kobiety.
Miło Cię zobaczyć
.
i teraz wszystko jasne.... wiemy dlaczego podczytujesz wątek o biustach....
![]()
i teraz wszystko jasne.... wiemy dlaczego podczytujesz wątek o biustach....
![]()
![]()
Ale stanika nigdy nie nosiłem
.
No dobra... tylko raz, na otrzęsinach
.
316 2013-07-12 21:54:33 Ostatnio edytowany przez lovemurder (2013-07-12 21:58:27)
Rozumiem Cie. Mam bardzo szczupłą budowę ciała i też niewielki biust, wlasciwie jestem płaska
ale jakoś nie ubolewam nad tym strasznie. Na pewno przyjmujesz inne komplementy od mężczyzn, niż te doyyczące dużych piersi, więc ciesz się tym
A co do spoglądania Twojego chłopaka na dekolty...
Czy Ty nie patrzyłabyś gdyby to facetom wystawaly kawalki wacków??? Bo ja bym patrzyła ![]()
Zastanawiam sie dlaczego skoro partner chce Cie taka jaka jestes i lubi z Toba sex to szukasz troche na sile poglebienia problemu? Tez mam male piersi i nigdy nie byl to dla mnie problem.
Błagam Was musicie mi pomóc!!Mam na imię eliza i mam 24 lata. kompleks małego biustu miałam od zawsze,chodziłam i powtarzam dla żartów że kiedys sobie powiększe.. prawdziwy problem zaczął się dopiero rok temu , poznałam wspaniałego faceta z którym jestem do tej pory,układało nam się świetnie dopóki nie zorientowałam się że ma obsesje na punkcie pornografi, masturbował się około 6 razy dziennie oraz non stop oglądał filmy z ogromnymi piersiami. dla mnie byl to ogromny cios.... wtedy zrozumiałam co jest tak naprawdę najważniejsza u kobiety ,nie mogłem tego znieść co dzień płakałam, gdy tylko widziałam kobiete z biustem wpadam w szał nie mogłam oglądać filmów,korzystać z internetugdy tylko zobaczyłem duży biust az zdrożały mi ręce nie mogłem tego znieść.po rozmowie z moim mężczyzną przyznał mi że ma na tym punkcie obsesje, że jest to choroba i ze chce się tego pozbyć.. pomagałam jemu w wyeliminowaniu tego, gdy przestał to robić notorycznie robic pozwoliłam na to że byśmy oglądali wspólnie czasami takie filmy, gdy doszło do zbliżenia on włączył film który zrujnował moje całe życie,kobieta z ogromnymi piersiami które mezczyzna wkłada penisa... mój świat się zawalił gdy wziełam jego komórka weszłam w historiaa tam były tylko takie filmy ogromne biusty penisy w nich.. zdesperowana wzięłam kredyt i powiesz on sobie biust, niestety wcześniej miałam naprawdę bardzo małe piersi więc nawet po powiększeniu są one nie wielkie.. myślałam że to wszystko zmieni lecz nie zmieniło to nic, ostatnia z partnerem oglądałam filmy pornograficzneon znowu włączył ogromne piersi!! żeby tego mało nie było wyszłam jego stara rozmowę z dziewczyną,kiedyś poznałem ją przez internet wysłała mu nagie zdjęcia miała ogromny biust ,on jej pisał że jest cudowna że uwielbia duże piersi i kocha wręcz seks hiszpański że dla niego jest to najwspanialszy seks na świecie oraz cały czas wypisywał jej że ma przecudowne piersi!!! Nie potrafie z tym żyć, niszczę sobie życie jak i jemu są ciągle klutnie a moja głowa nie potrafi funkcjonować normalnie... blagam o pomoc !!! nie chcę mi się żyć mam ciągłego doła ,jestem teraz 2 msc po operacji powiększania biustu już myślę kiedy zrobie kolejną... blagam pomocy..
zapomniałam dodać że gdy zapytałam się dlaczego nie ogląda filmów z małymi piersiami powiedział że dla niego sa aseksualna. Oczywiście powtarza mi że moje są piękne i że je kocha że mu się podobają a tylko w filmach lubi ogromne, ja tego nie potrafie zrozumiec bo to nie jest logiczne, na pewno mówi tak żeby mnie nie krzywdzić.. po co to robi?? jaki ja mogę sobie z tym poradzić.. jak ma tylko okazje to włancza sobie ogromny biustbi seks hiszpański a później mi mówi że i tak moje piersi podobają mu się najbardziej... ja oszaleje.. niszcze jemu i sobie życie ciaglymi awantura i..
Droga Kwiaciarko...
Mój problem identyczny - prawie, bo u mnie było jak mieszkaliśmy przed slubem, mąż to robił po kryjomu.. i same wielkie big cyce.. mineły 4 lata jak z tym skonczył.. bo widział ze to nas,mnie niszczy. On bardzo mnie kocha wtedy poprostu podjęłam decyzję ze to koniec... tak na poważnie kazałam mu się pakować, bo wysiadałam psychicznie. On płakał jak dziecko, ze nie wiedział ze to tak bardzo mnie, nas niszczy ze to jego nawyk z przeszłości,,, ale ze ja dla niego jestem na,naj naj i w zyciu by sobie nie wybaczył gdybysmy z tego powodu się rozstali..
teraz jest juz 2 dziecko, odkąd skonczyly sie pornole, - ja czuje sie bardziej seksi, seks nabrał intensywniejszych doznań, jak juz sie kochamy jest bosko i maz tez jest cudowny zawsze mnie wspiera,docenia, prawi komplementy
tylko problem taki ze moja psycha od kilku lat choruje, przynajmniej kilka razy w miesiącu. płacze,kłóce się z nim o stare sprawy.. jesetm zazdrosna o film o zdjecie mowie tu nawet nie o nagich cycach, ogromnych i ubranych bo wydaje mi sie ze on rozbiera wzrokiem,ze dalej go to kreci, on mnie błaga zebym poszła do psychologa.. a mi jest poprostu wstyd... postanowil ze to on pojdzie zeby sie dowiedziec jak mi pomoc w jaki sposob ze mna postepowac...
Walcze cały czas z tym juz tyle lat, mam wsparcie w męzu którego bardzo kocham, ale to wszystko ta psychika spieprzona przez porno...
mimo wsztsko wierze bardzo głęboko ze mi sie uda i proszę Cie wez tez ze mnie przykład... trzeba walczyc o własne poczucie kobiecości za wszelka cene bo zycie jest tylko jedno.. kolejna operacja niczego nie zmieni- nie rób tego... bo to psychika ja bardzo namietnie rozwazam pojscie do tego psychologa tylko jeszcze potrzebuje czasu-boje sie ze bede tam plakac bo ten temat tak boli.
Kochana przede wszsytkim to Twój chłopak musi przestać na amen no ogladać... wtedy przy nim mozesz ratować siebie.. bo jak on tego nie zrobi to Ciebie zniszczy jako kobiete wtedy no niestety uciekaj od niego
AAAA i jeszce coś .. mojego tez krecił seks hiszpański.. próbowaliśmy jemu sie podobało ale ja widziałam ze to sie nie da.. i poprostu odpuscilismy sobie to i da sie z tym zyc, mozna robic tyle innych seksownych rzeczy.. to nie jest koniec swiata,
322 2013-11-26 13:43:27 Ostatnio edytowany przez nieznajoma85 (2013-11-26 13:44:25)
kwiaciarka już w innym wątku było pisane, że sex to nie tylko biust...
On Cię kocha taką jaka jesteś, a nie jakie masz piersi. Może i lubi duże, ale uwierz, że to nie jest powód do tego, żeby się załamywać i wpędzać w jeszcze większe kompleksy.
Też mam bardzo małe piersi, mój mąż lubi dość duże, ale nie mam zamiaru załamywac się z tego powodu.
Taka zostałam stworzona i taką musiałam siebie zaakceptować.
Kiedyś owszem, miałam ogromny kompleks, ale czy to coś daje?
Nic
Dziękuje Wam za odpowiedzi... cieszę się , ze niektóre osoby sobie z tym poradzily ale ja walcze i nie potrafie.:( Jest w naszym związku pięknie oprócz tych dni kiedy mi wraca.. za każdym razem jest to silniejsze:( myslalam ze po operacji wszystko się zmieni, nic się nie zmienilo.. każdego dnia wstaje i pluje sobie w twarz ze taka się urodzilam, ze nie mogę mojemu mężczyźnie dac tego co uwielbia, to by la jego obsesja od 12 roku życia, mieszkając z ojcem i jego kobieta onanizowal się ciągle wyobrażając sobie jej wielki biust, a gdy tylną bacznie obserwowal ja z radością ze rosną jej piersi... nawet mając wcześniejsze kobiety masturbowal się ok 5 razy dziennie a parno ogladal nawet w pracy w toalecie masturbujac się... teraz mi mówi ze to przeszlosc !! Ze juz nagle nie ma obsesji.. Nie wierze w to !!!! Mowil ze nie ogląda malych piersi bo SA aseksualne a mi mówi ze moje SA piękne !!!! Gdzie tu jest logika !!?? Nie potrafię żyć z tym ze nie moge mu tego dac ...!! Jak myślę o moich piersiach wymiotowac mi się chce a jak widze je w lustrze to plakac mi sie chce... wszystko co nudowalismy wspanialego zaczelo się burzyć jak dowiedzialam się o jego obsesji... ja ciągle o tym myślę ciągle z nim się kluce... ostatnio ogladal znów to samo Hiszpana! Dowiedzialam się o tym nie powiedzial mi bo stwierdzil ze się bal!! Gdy podczas seksu pozwolilam mu walczyć film tez wlaczyl cycki... najgorsze jest to ze przy nim czuje się padkudna.. pokazywal mi stare baby wyglądające jak transy z wielkimi obwislymi cycami i mówi ze go jaraja i SA ladne!! Stare baby z wielkimi obwisami gdy widzi mówi ze SA dla Noego atrakcyjne.. gdy ja do tego wracam mówi ze juz nie ze to przeszlosc !"! W tym stanie zgodzilabym się by mieć poparzona nawet twarz oby tylko mieć te wielkie cycki... juz nie wytrzumuje.. awantury o to ciągną się przez caly tydzień.. ja nie potrafię juz normalnie funkcjonować. ;(;(;(
Pomysl o rozstaniu. Znajdz kogos bez takich problemow. Moim zdaniemw tym Twoim zwiazku za wiele sie stalo, zbyt daleko wszystko zaszlo i nigdy juz nie bedzie normalne do konca. Lepiej miec nowy start, czysty i tym razem prawidlowy i normalny.
Czytając to wszystko co napisałaś współczuję Ci mężczyzny. Zapewne jest on sporo starszy od Ciebie skoro ma takie zaburzenia seksualności "pulsmedycyny2640161,89066,zaburzenia-seksualne-problem-o-ktorym-trzeba-glosniej-mowic "
Moim zdaniem to On powinien udać się do specjalisty, niewiele mężczyzn ma aż takie zaburzenia jak Twój wybranek.
Myślę, że Twój mężczyzna może mieć lęk przed " atrakcyjnością " bądź spore kompleksy dlatego tez zaspokaja się w ten sposób, dlatego też pociągają go takowe, specyficzne kobiety. Przepraszam, że użyję tego sformułowania lecz przebadaj czy nie ma On może problemów z za małym przyrodzeniem.
Powiem Ci szczerze nie owijając w bawełnę, mężczyźni lubią piersi od zawsze były ich fascynacją, lecz tu nie chodzi o rozmiar lecz o kształt - odwołam się do dyskusji prowadzonej właśnie tu :
"Kiedyś byłem z kolegą i koleżanką na spacerze w centrum handlowym. W pewnym momencie koleżanka nabrała kolorków, zaczęła nienaturalnie oddychać i mówić w dziwny sposób. Zapytałem co się stało, a ona tylko pokazała palcem na dziewczynę z dekoltem i wielkimi balonami w środku, która była oparta o stolik więc, że tak powiem - wszystko było na wierzchu. W tej samej chwili przyjrzeliśmy się dokładnie i nie zrobiło to na nas wrażenia, a ja sobie uświadomiłem, że bardziej dla mnie liczy się kształt niż wielkość.
A jak się w ręku nie mieści to już w ogóle porażka. Bardzo małe też mi się nie podobają, bo ogólnie wolę trochę lepiej zbudowane kobiety. Pewnie dla większości najlepiej jest gdzieś po środku.
Ponoć to mitologizowanie dużych piersi ma źródło w naszej biologii (zwierzęcej części). Facetom podobają się kobiety z dużymi piersiami, bo ewolucyjnie są w stanie zapewnić więcej pokarmu ich dzieciom. Coś jak facet z dużymi mięśniami"
Tak więc uderzając w Twój poprzedni wygląd, zapewne były zbyt małe, lecz wspomniałaś o operacji plastycznej więc mogę powiedzieć szczerze, że teraz zapewne są bardzo atrakcyjne. Wielu mężczyzn mówi, że nie przepada za sztucznym biustem- lecz tylko tak mówi! Sztuczne piersi można można powiedzieć że sa " za idealne" ze względu na ich okrągły kształt oraz pełne wypełnienie..
Kwiaciarko, jak i inne kobiety zrozumcie to nie wielkość się liczy tylko KSZTAŁT!!!
Mężczyźni dużo mówią o biustach, ale przecież nie będą dodawać że chodzi im o te jędrne.
Kolejny link do dyskusji o piersiach wwwnetkobietypl/t62142
Uwierz w końcu, mężczyźni nie znoszą ogromnych,obwisłych, nie jędrnych piersi, śmiem użyć się nawet stwierdzenia, że są tematem do kpin w męskim towarzystwie. Więc zapewne wyolbrzymiasz sobie to co Twojemu mężczyźnie się podoba, uwierz mi w to, nie ważne jest czy jest starszy czy młodszy nie byłby zachwycony gdyby trzymał rozchlapaną skórę w dłoniach..
![]()