Czy istnieją duchy? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Czy istnieją duchy?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 221 do 251 z 251 ]

221

Odp: Czy istnieją duchy?
adda-m napisał/a:

To zacznij chodzić po wodzie, wtedy Twoje teksty sensu nabiorą.

Co za błyskotliwa riposta.

adda-m napisał/a:

"WIERZĄCY deprecjonuje - WIARĘ innego." Fajnie to napisałeś. A jak NIEWIERZĄCY deprecjonuje - WIARĘ innego. Jest coś takiego? W ogóle czy istnieje takie coś, jak deprecjonowanie wiary przez niewierzących.
Połączyłeś znowu te określenia, właśnie to robisz. Bo twierdzisz że rozumiesz, ale wiara/przekonanie i wiara/religia/wyznanie to nie to samo.

Widzisz tak naprawdę to NIEWIERZĄCY też jest WIERZĄCY. Dla Ciebie ten TZW. NIEWIERZĄCY po prostu nie wierzy w to, w co wierzy tzw. (!!!)  WIERZĄCY. Mówiąc bardziej obrazowo po prostu nie wierzy przykładowo w to, że istnieje życie pozagrobowe, że istnieje jakiś Bóg itp. Ale paradoksalnie to też jest wiara. Ateizm też jest wiarą. W takich tematach można się obracać tylko w obrębie wiary, albo inaczej mówiąc poglądu. Tutaj nie ma wiedzy. Wiara to nie wiedza. Nie da się udowodnić, że istnieje Bóg, że coś się dzieje z nami po śmierci itd. Gdyby się dało to wtedy oznaczałoby, że dysponujemy wiedzą na ten temat. A jeśli coś wiesz to nie musisz w to wierzyć.

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim
Zobacz podobne tematy :

222

Odp: Czy istnieją duchy?
Misinx napisał/a:

Tutaj nie ma wiedzy. Wiara to nie wiedza.

Wiesz pominąłem te oklepane teksty, nie dlatego żeby Cię urazić.

Wiara to NAUKA. Naukę się przekazuje.

Niema sensu rozmowa z fizykiem, który mnożąc 'dylatację-czasu' otrzymuje w wyniku 'czarną dziurę'. Tak i niema sensu rozmowa z kimś co 'kolorowo' to tylko "się"- potrafi ubrać.

223

Odp: Czy istnieją duchy?
adda-m napisał/a:
Misinx napisał/a:

Tutaj nie ma wiedzy. Wiara to nie wiedza.

Wiesz pominąłem te oklepane teksty, nie dlatego żeby Cię urazić.

Wiara to NAUKA. Naukę się przekazuje.

Ty faktycznie masz ze 130 lat big_smile

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

224

Odp: Czy istnieją duchy?
Misinx napisał/a:
adda-m napisał/a:
Misinx napisał/a:

Tutaj nie ma wiedzy. Wiara to nie wiedza.

Wiesz pominąłem te oklepane teksty, nie dlatego żeby Cię urazić.

Wiara to NAUKA. Naukę się przekazuje.

Ty faktycznie masz ze 130 lat big_smile

Wiara to NAUKA. Naukę się przekazuje - a wiedzę zdobywasz Sam.

Nasza Wiara Katolicka, Chrześcijańska jest jak Nauka Kochanego Ojca. Dyplomów ona nie daje, ale zawsze jest z Tobą.
Czy to samo można powiedzieć o Twojej Wierze-Niewierze? Wiarę się przekazuje i Te Twoje podejście, też ktoś Ci przekazał. Tylko jeszcze tego świadomy nie jesteś. I niektórym faktycznie trzeba ze 130 lat żeby to pojąć.
big_smile

Niema sensu rozmowa z fizykiem, który mnożąc 'dylatację-czasu' otrzymuje w wyniku 'czarną dziurę'. Tak i niema sensu rozmowa z kimś co 'kolorowo' to tylko "się"- potrafi ubrać.

225

Odp: Czy istnieją duchy?
adda-m napisał/a:
Misinx napisał/a:
adda-m napisał/a:

Wiesz pominąłem te oklepane teksty, nie dlatego żeby Cię urazić.

Wiara to NAUKA. Naukę się przekazuje.

Ty faktycznie masz ze 130 lat big_smile

Wiara to NAUKA. Naukę się przekazuje - a wiedzę zdobywasz Sam.

Nasza Wiara Katolicka, Chrześcijańska jest jak Nauka Kochanego Ojca. Dyplomów ona nie daje, ale zawsze jest z Tobą.
Czy to samo można powiedzieć o Twojej Wierze-Niewierze? Wiarę się przekazuje i Te Twoje podejście, też ktoś Ci przekazał. Tylko jeszcze tego świadomy nie jesteś. I niektórym faktycznie trzeba ze 130 lat żeby to pojąć.
big_smile

Dobra, dobra... Te teksty słyszałem już przez kilkanaście lat na religii. Po prostu w pewnym momencie przestaje się bezrefleksyjnie "łykać" pewne teorie, które ktoś ci wciska do głowy od dziecka, nie pytając czy tego chcesz czy nie.

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

226

Odp: Czy istnieją duchy?

Tytuł wątku - Czy duchy istnieją? - to subiektywne doświadczenia.
Jest to tak osobiste przeżycie, że nie widzę powodu odowadniania tego na forum.
Nawet gdyby ktoś autentycznie opisał swoje doświadczenie w tej jakże nad naturalny przypadek to i tak pisząc to, to nie po to by innych
do tego przekonać.
Co do mnie, miałam kilka takich doświadczeń w których nie byłam jedyna w tym momencie, więc świadczy o tym, że nie miałam omamów.

227 Ostatnio edytowany przez adda-m (2019-10-08 23:58:55)

Odp: Czy istnieją duchy?
Misinx napisał/a:
adda-m napisał/a:
Misinx napisał/a:

Ty faktycznie masz ze 130 lat big_smile

Wiara to NAUKA. Naukę się przekazuje - a wiedzę zdobywasz Sam.

Nasza Wiara Katolicka, Chrześcijańska jest jak Nauka Kochanego Ojca. Dyplomów ona nie daje, ale zawsze jest z Tobą.
Czy to samo można powiedzieć o Twojej Wierze-Niewierze? Wiarę się przekazuje i Te Twoje podejście, też ktoś Ci przekazał. Tylko jeszcze tego świadomy nie jesteś. I niektórym faktycznie trzeba ze 130 lat żeby to pojąć.
big_smile

Dobra, dobra... Te teksty słyszałem już przez kilkanaście lat na religii. Po prostu w pewnym momencie przestaje się bezrefleksyjnie "łykać" pewne teorie, które ktoś ci wciska do głowy od dziecka, nie pytając czy tego chcesz czy nie.

No zgadza się, "pokemony" albo "power rangers" i każde dziecko tego chce.
A jak Czarnobyl pierdyknął, to jodu łykać nie chciałem.

Niema sensu rozmowa z fizykiem, który mnożąc 'dylatację-czasu' otrzymuje w wyniku 'czarną dziurę'. Tak i niema sensu rozmowa z kimś co 'kolorowo' to tylko "się"- potrafi ubrać.

228

Odp: Czy istnieją duchy?

Wiara -katolicka tez- nauka nie jest. Nie stosuje metody naukowej.
Jezeli ktos twierdzi ze ateizm to tez wiara - myli sie. Ja w kwestii istnienia boga/bogow stosuje te same kryteria co w kwestii kazdej innej tezy. Np. zeby lek uznac za skuteczny nelezy wykonac mase badan, z proba slepa i potem za pomoca wzorow statystycznych wykazac dzialanie. Poniewaz homeopatia czy akupunktura "dzialaja" na poziomie placebo, uwazam ze nie dzialaja. bo nie ma udokumentowanej skutecznosci. To samo z bogiem -nie ma udokumentowanych dowodow.

229

Odp: Czy istnieją duchy?

Ateizm to raczej brak wiary.

230 Ostatnio edytowany przez adda-m (2019-10-10 10:36:44)

Odp: Czy istnieją duchy?
femte napisał/a:

Wiara -katolicka tez- nauka nie jest. Nie stosuje metody naukowej.
Jezeli ktos twierdzi ze ateizm to tez wiara - myli sie. Ja w kwestii istnienia boga/bogow stosuje te same kryteria co w kwestii kazdej innej tezy. Np. zeby lek uznac za skuteczny nelezy wykonac mase badan, z proba slepa i potem za pomoca wzorow statystycznych wykazac dzialanie. Poniewaz homeopatia czy akupunktura "dzialaja" na poziomie placebo, uwazam ze nie dzialaja. bo nie ma udokumentowanej skutecznosci. To samo z bogiem -nie ma udokumentowanych dowodow.

Przygotowania.
Rozpoczęcie obserwacji.
Obserwacja.
Notowanie zmian podczas obserwacji.
Zakończenie obserwacji.
Zapisanie wyników.
Wyciągnięcie wniosków.
Opis.

Wniosek - wynik otrzymujesz po pewnym, określonym upływie czasu. I tylko w ten sposób możesz zaadoptować jakąkolwiek wiedzę. Upływ czasu ją definiuje, określa. Wnioski wyciągamy po upływie czasu. Ergo, jeżeli cokolwiek nie jest przez czas określone i istnieje poza czasem, to ponadczasowość jest dla nas poza możliwością postrzegania/zaobserwowania i zbadania.
I nie to żebym kogoś udawał, kim nie jestem. Ale popraw mnie kobieto, i napisz czy pisałem o ojcowskiej nauce.

Niema sensu rozmowa z fizykiem, który mnożąc 'dylatację-czasu' otrzymuje w wyniku 'czarną dziurę'. Tak i niema sensu rozmowa z kimś co 'kolorowo' to tylko "się"- potrafi ubrać.

231

Odp: Czy istnieją duchy?
Cyngli napisał/a:

Ateizm to raczej brak wiary.

Też wiara w "bez Boga". Inaczej wiara w racjonalizm.

232

Odp: Czy istnieją duchy?

Ja widziałam ducha swojego dziadka 26 lipca 2016 roku jak paliłam w oknie papierosa, przechodził przez ogród i poprostu się zatrzymał i patrzył na mnie po czym zaczął się przybliżać aż na około metr odległości aż zamknęłam okno. Mój ówczesny chłopak też widział to samo bo stał obok mnie. Trwało to około 2 minut ale wszystko wyraźnie było widać, od kolan w górę i twarz o wiele młodsza niż w momencie śmierci. Byliśmy oczywiście trzeźwi a z zapalonym światłem śpię do dziś mając prawie 30 lat. Nie potrafię sobie tego wytłumaczyć ani wyprzeć z pamięci. W ten sam dzień rano byłam u niego na cmentarzu

233

Odp: Czy istnieją duchy?

aż mnie ciarki przeszły

[tu był nieregulaminowy link]

234

Odp: Czy istnieją duchy?

Przeczytałam cały wątek i tak rozmyślam nad tym wszystkim.Dużo osób pisze że doświadczyło dziwnych zjawisk po śmierci bliskiej osoby,czasem nocą gdy ciemno jest,albo kiedy byli sami w domu itd.Niektórzy odpowiadają że to nasz umysł tak działa bo się boimy bo sami to wyzwalamy,i w sumie zgodzilabym się z tym ale,jak wytłumaczyć kiedy coś dzieje się w ciągu dnia,słonecznego dnia,gdy człowiek zawalony jest praca,ma dużo na głowie,nawet nie myśli o takich rzeczach bo nawet czasu nie ma i coś się zdarza.No przecież wtedy nie myślimy o tym,nie boimy się a już na pewno nie spodziewamy się niczego niezwykłego.Nie wydaje mi się żeby wtedy była to projekcja naszego mózgu bo zajęty jest on czym innym.

235

Odp: Czy istnieją duchy?

Też miałam kilka takich sytuacji, że czułam iż nie jestem sama ale nie jestem pewna co to było. Tak swoją drogą lubię czytać/oglądać paranormalne dokumenty - to jest mega ciekawe. Trzeba tylko pamiętać, że internet jest pełny wymyślonych historyjek. Mimo wszystko czuje się ten dreszczyk smile

236

Odp: Czy istnieją duchy?

Nie wyśmiewając, ni urągając, najbardziej wierzę w "rząd dusz". Co mamy obecnie przywiedzione po wyborach. Mówi się, "trudno".
W duchy: inicjatywy, przedsiębiorczości, zdrowej rywalizacji itd. również wierzę.
Duch to nasze "ja", lepsze według nas lub gorsze w ocenie innych.
Bo dusza, to nasza głębia. Nam tylko wiadoma. Księdzu nie opowiedziana do końca lub bystremu policjantowi podczas przesłuchania, wcześniej skrzętnie ukryta.
W odwiedziny innych nie wierzę, choć swojego czasu tak bardzo ich pragnąłem.

facet po przejściach

237

Odp: Czy istnieją duchy?

Już opisywałam w necie tę historię, więc jakimś cudem ktoś może skojarzyć.

Brat mojego ówczesnego faceta popełnił samobójstwo, powiesił się na balkonie, który wychodził z jego pokoju. Znałam tego brata, ale nie przeżyłam jego śmierci jakoś nadzwyczaj szczególnie. Mieszkał on ze swoimi rodzicami w domu na wsi. Nocowaliśmy tam nie raz po jego śmierci i nic się nie działo.
Po nieco ponad pół roku od jego samobójstwa wprowadziliśmy się do jego rodziców. Dom wyglądał z grubsza tak, że na dole była kuchnia, łazienka i pokój rodziców, a na górze trzy pokoje. W jednym z nich mieszkał dawniej ten brat, naprzeciwko jego pokoju zamieszkaliśmy my. Po kilku miesiącach od przeprowadzki mój facet nie wrócił do domu na noc, więc zostałam sama na górze. Była godzina 1 z kawałkiem, niedoszli teściowie poszli spać jak zwykle ok. 21. Ja leżałam w łóżku, telewizor grał bardzo cicho. Prócz tego cicho i ciemno jak w przysłowiowej d...
Na górę prowadziły betonowe schody wyłożone kafelkami. Tuż u podnóża schodów znajdowały się drzwi, które zawsze były zamykane na noc. U szczytu schodów znajdował się nasz pokój, kilka kroków dalej pokój zmarłego brata.
I tak sobie leżałam, aż nagle usłyszałam kroki idące po schodach z dołu. Dźwięk był taki, jakby ktoś wchodził w skarpetkach normalnym, wolnym krokiem. Odgłosy nie dochodziły z telewizora, w nim leciał jakiś serial czy inne guano. Kroki weszły na górę i ustały przed drzwiami do naszego pokoju. Wyraźne poczułam, że "TO" stoi pod drzwiami. Próbowałam się uspokoić, że pewnie mi weszły lęki związane ze zmarłym, że mam jakieś haluny (nic nie piłam ani nie brałam), to tylko moja wyobraźnia. I pewnie bym to sobie wmówiła gdyby nie to, że w tym momencie nagle obudził się nasz kot i z przyjaznym miaukiem (bardzo był towarzyski) ruszył w stronę drzwi. Zatrzymał się przed nimi i miauczał uporczywie się w nie wpatrując. Skóra mi ścierpła na całym ciele, ale zaczęłam go przywoływać. W końcu usłuchał, ale idąc z powrotem do mnie oglądał się i widać było, że wraca niechętnie, bo coś go tam interesowało. Położył się i dalej patrzył na drzwi. Trwało to jeszcze chwilę i w sekundę poczułam ulgę, że nikogo tam już nie ma. Kot też za moment się uspokoił i poszedł spać. Wszystko wróciło do normy. Następnego dnia zapytałam się rodziców faceta, czy wchodzili w nocy na górę, popukali się w czoło. Zresztą dziwne by to było, bo nie było w tej ciszy słychać otwierania drzwi na "klatkę" (a i w środku dnia słychać było, taka konstrukcja), poza tym kroki nie zeszły po tej całej akcji na dół.

Oprócz tego tylko raz byłam świadkiem podejrzanej sytuacji, kiedy po pogrzebie wujka siedzieliśmy z rodziną u jednej z ciotek. W pewnym momencie drzwi wejściowe otworzyły się i z hukiem zamknęły. Przeciągu nie było, bo stało się to w styczniu i żadne okno otwarte nie było. Poza tym u nas w rodzinie zawsze zamyka się drzwi na zasuwę, ale załóżmy, że  z emocji zapomnieliśmy. Próbowaliśmy za chwilę odtworzyć wydarzenie uchylając je itd., ale nic się nie działo.

Te drzwi otworzyły się w momencie, w którym wspominaliśmy dziwne wydarzenia sprzed kilku lat po śmierci babci. Wujostwo mieszkało w domku wybudowanym w ten sposób, że z salonu widzieli drzwi wejściowe od strony ogródka. Drzwi te zamykane były z klucza na noc. I pewnej nocy coś tak naciskało na klamkę, że klucze (oczywiście od strony wewnętrznej) dzwoniły. Gdy wyjrzeli przez okno (bali się, że ktoś się próbuje włamać) zobaczyli po prostu poruszającą się klamkę. Jakiś czas później coś próbowało odsunąć zamknięte drzwi harmonijkowe, które znajdowały się w mieszkaniu, pies szczekał jak oszalały.

I tyle chyba z moich opowieści, bo historiami znajomych raczyć Was nie zamierzam, za długo by było. I tak chyba się rozpisałam tongue
Ja osobiście nic nie sądzę, bo za dużo tu niewiadomych.
Absolutnie wszystkie "wydarzenia paranormalne" ustawały po mniej więcej roku po śmierci.
Mój ojciec, który był bardzo zżyty ze swoją ciotką poprosił ją, żeby po śmierci dała mu znać, że życie po śmierci istnieje. Nie dała znaku. A z tego co mi wiadomo, to jeździł do jej pustego mieszkania, siedział przy świeczkach i nie wiem, czy nie odchodziły inne chooje-muje-dzikie-węże.
Zauważyłam też, że żadne para-opowieści nie występują, jeśli osoba została skremowana. Zero totalne.

Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie.

238

Odp: Czy istnieją duchy?
Byla_Narzeczona napisał/a:

Już opisywałam w necie tę historię, więc jakimś cudem ktoś może skojarzyć.

Brat mojego ówczesnego faceta popełnił samobójstwo, powiesił się na balkonie, który wychodził z jego pokoju. Znałam tego brata, ale nie przeżyłam jego śmierci jakoś nadzwyczaj szczególnie. Mieszkał on ze swoimi rodzicami w domu na wsi. Nocowaliśmy tam nie raz po jego śmierci i nic się nie działo.
Po nieco ponad pół roku od jego samobójstwa wprowadziliśmy się do jego rodziców. Dom wyglądał z grubsza tak, że na dole była kuchnia, łazienka i pokój rodziców, a na górze trzy pokoje. W jednym z nich mieszkał dawniej ten brat, naprzeciwko jego pokoju zamieszkaliśmy my. Po kilku miesiącach od przeprowadzki mój facet nie wrócił do domu na noc, więc zostałam sama na górze. Była godzina 1 z kawałkiem, niedoszli teściowie poszli spać jak zwykle ok. 21. Ja leżałam w łóżku, telewizor grał bardzo cicho. Prócz tego cicho i ciemno jak w przysłowiowej d...
Na górę prowadziły betonowe schody wyłożone kafelkami. Tuż u podnóża schodów znajdowały się drzwi, które zawsze były zamykane na noc. U szczytu schodów znajdował się nasz pokój, kilka kroków dalej pokój zmarłego brata.
I tak sobie leżałam, aż nagle usłyszałam kroki idące po schodach z dołu. Dźwięk był taki, jakby ktoś wchodził w skarpetkach normalnym, wolnym krokiem. Odgłosy nie dochodziły z telewizora, w nim leciał jakiś serial czy inne guano. Kroki weszły na górę i ustały przed drzwiami do naszego pokoju. Wyraźne poczułam, że "TO" stoi pod drzwiami. Próbowałam się uspokoić, że pewnie mi weszły lęki związane ze zmarłym, że mam jakieś haluny (nic nie piłam ani nie brałam), to tylko moja wyobraźnia. I pewnie bym to sobie wmówiła gdyby nie to, że w tym momencie nagle obudził się nasz kot i z przyjaznym miaukiem (bardzo był towarzyski) ruszył w stronę drzwi. Zatrzymał się przed nimi i miauczał uporczywie się w nie wpatrując. Skóra mi ścierpła na całym ciele, ale zaczęłam go przywoływać. W końcu usłuchał, ale idąc z powrotem do mnie oglądał się i widać było, że wraca niechętnie, bo coś go tam interesowało. Położył się i dalej patrzył na drzwi. Trwało to jeszcze chwilę i w sekundę poczułam ulgę, że nikogo tam już nie ma. Kot też za moment się uspokoił i poszedł spać. Wszystko wróciło do normy. Następnego dnia zapytałam się rodziców faceta, czy wchodzili w nocy na górę, popukali się w czoło. Zresztą dziwne by to było, bo nie było w tej ciszy słychać otwierania drzwi na "klatkę" (a i w środku dnia słychać było, taka konstrukcja), poza tym kroki nie zeszły po tej całej akcji na dół.

Oprócz tego tylko raz byłam świadkiem podejrzanej sytuacji, kiedy po pogrzebie wujka siedzieliśmy z rodziną u jednej z ciotek. W pewnym momencie drzwi wejściowe otworzyły się i z hukiem zamknęły. Przeciągu nie było, bo stało się to w styczniu i żadne okno otwarte nie było. Poza tym u nas w rodzinie zawsze zamyka się drzwi na zasuwę, ale załóżmy, że  z emocji zapomnieliśmy. Próbowaliśmy za chwilę odtworzyć wydarzenie uchylając je itd., ale nic się nie działo.

Te drzwi otworzyły się w momencie, w którym wspominaliśmy dziwne wydarzenia sprzed kilku lat po śmierci babci. Wujostwo mieszkało w domku wybudowanym w ten sposób, że z salonu widzieli drzwi wejściowe od strony ogródka. Drzwi te zamykane były z klucza na noc. I pewnej nocy coś tak naciskało na klamkę, że klucze (oczywiście od strony wewnętrznej) dzwoniły. Gdy wyjrzeli przez okno (bali się, że ktoś się próbuje włamać) zobaczyli po prostu poruszającą się klamkę. Jakiś czas później coś próbowało odsunąć zamknięte drzwi harmonijkowe, które znajdowały się w mieszkaniu, pies szczekał jak oszalały.

I tyle chyba z moich opowieści, bo historiami znajomych raczyć Was nie zamierzam, za długo by było. I tak chyba się rozpisałam tongue
Ja osobiście nic nie sądzę, bo za dużo tu niewiadomych.
Absolutnie wszystkie "wydarzenia paranormalne" ustawały po mniej więcej roku po śmierci.
Mój ojciec, który był bardzo zżyty ze swoją ciotką poprosił ją, żeby po śmierci dała mu znać, że życie po śmierci istnieje. Nie dała znaku. A z tego co mi wiadomo, to jeździł do jej pustego mieszkania, siedział przy świeczkach i nie wiem, czy nie odchodziły inne chooje-muje-dzikie-węże.
Zauważyłam też, że żadne para-opowieści nie występują, jeśli osoba została skremowana. Zero totalne.

Hm... Czyli duch nie potrzebował otwierać drzwi, żeby się dostać na "klatkę", potem sobie podreptał w "skarpetkach" po schodach i zatrzymały  go drzwi do Twojego pokoju ? Nieśmiały ? Drzwi do pokoju były "duchoodporne" ?
Bardziej prawdopodobny jest duch, czy to, że ktoś z domowników się jednak nie przyznał, a był u Ciebie pod drzwiami ?

Nie nabijam się.

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

239

Odp: Czy istnieją duchy?

Pamietam jak byłam dzieckiem i odkurzalam miałam może z 10 lat i wtedy przy drzwiach ukazała mi się dziewczyna w niebieskim swetrze i krótkich kręconych ciemnych włosach strasznie się wystraszyłam później zobaczyłam na grobie jej zdjęcie okazało się ze to mojej sąsiadki zmarła siostra która utopiła się w Wiśle . A ostatnio wyglądając przez okno od piwnicy widziałam mężczyznę o ciemnych włosach który spacerował po podwórku z pierwszej chwili myślałam ze to złodziej ale znikł . Za każdym razem gdy coś zobaczę boje się niesamowicie a ostatnio stwierdzialam i się tak zastanawiałam czy to co widziałam to naprawdę czy powinnam się leczyć . Różne mam myśli

240

Odp: Czy istnieją duchy?
Misinx napisał/a:
Byla_Narzeczona napisał/a:

Już opisywałam w necie tę historię, więc jakimś cudem ktoś może skojarzyć.

Brat mojego ówczesnego faceta popełnił samobójstwo, powiesił się na balkonie, który wychodził z jego pokoju. Znałam tego brata, ale nie przeżyłam jego śmierci jakoś nadzwyczaj szczególnie. Mieszkał on ze swoimi rodzicami w domu na wsi. Nocowaliśmy tam nie raz po jego śmierci i nic się nie działo.
Po nieco ponad pół roku od jego samobójstwa wprowadziliśmy się do jego rodziców. Dom wyglądał z grubsza tak, że na dole była kuchnia, łazienka i pokój rodziców, a na górze trzy pokoje. W jednym z nich mieszkał dawniej ten brat, naprzeciwko jego pokoju zamieszkaliśmy my. Po kilku miesiącach od przeprowadzki mój facet nie wrócił do domu na noc, więc zostałam sama na górze. Była godzina 1 z kawałkiem, niedoszli teściowie poszli spać jak zwykle ok. 21. Ja leżałam w łóżku, telewizor grał bardzo cicho. Prócz tego cicho i ciemno jak w przysłowiowej d...
Na górę prowadziły betonowe schody wyłożone kafelkami. Tuż u podnóża schodów znajdowały się drzwi, które zawsze były zamykane na noc. U szczytu schodów znajdował się nasz pokój, kilka kroków dalej pokój zmarłego brata.
I tak sobie leżałam, aż nagle usłyszałam kroki idące po schodach z dołu. Dźwięk był taki, jakby ktoś wchodził w skarpetkach normalnym, wolnym krokiem. Odgłosy nie dochodziły z telewizora, w nim leciał jakiś serial czy inne guano. Kroki weszły na górę i ustały przed drzwiami do naszego pokoju. Wyraźne poczułam, że "TO" stoi pod drzwiami. Próbowałam się uspokoić, że pewnie mi weszły lęki związane ze zmarłym, że mam jakieś haluny (nic nie piłam ani nie brałam), to tylko moja wyobraźnia. I pewnie bym to sobie wmówiła gdyby nie to, że w tym momencie nagle obudził się nasz kot i z przyjaznym miaukiem (bardzo był towarzyski) ruszył w stronę drzwi. Zatrzymał się przed nimi i miauczał uporczywie się w nie wpatrując. Skóra mi ścierpła na całym ciele, ale zaczęłam go przywoływać. W końcu usłuchał, ale idąc z powrotem do mnie oglądał się i widać było, że wraca niechętnie, bo coś go tam interesowało. Położył się i dalej patrzył na drzwi. Trwało to jeszcze chwilę i w sekundę poczułam ulgę, że nikogo tam już nie ma. Kot też za moment się uspokoił i poszedł spać. Wszystko wróciło do normy. Następnego dnia zapytałam się rodziców faceta, czy wchodzili w nocy na górę, popukali się w czoło. Zresztą dziwne by to było, bo nie było w tej ciszy słychać otwierania drzwi na "klatkę" (a i w środku dnia słychać było, taka konstrukcja), poza tym kroki nie zeszły po tej całej akcji na dół.

Oprócz tego tylko raz byłam świadkiem podejrzanej sytuacji, kiedy po pogrzebie wujka siedzieliśmy z rodziną u jednej z ciotek. W pewnym momencie drzwi wejściowe otworzyły się i z hukiem zamknęły. Przeciągu nie było, bo stało się to w styczniu i żadne okno otwarte nie było. Poza tym u nas w rodzinie zawsze zamyka się drzwi na zasuwę, ale załóżmy, że  z emocji zapomnieliśmy. Próbowaliśmy za chwilę odtworzyć wydarzenie uchylając je itd., ale nic się nie działo.

Te drzwi otworzyły się w momencie, w którym wspominaliśmy dziwne wydarzenia sprzed kilku lat po śmierci babci. Wujostwo mieszkało w domku wybudowanym w ten sposób, że z salonu widzieli drzwi wejściowe od strony ogródka. Drzwi te zamykane były z klucza na noc. I pewnej nocy coś tak naciskało na klamkę, że klucze (oczywiście od strony wewnętrznej) dzwoniły. Gdy wyjrzeli przez okno (bali się, że ktoś się próbuje włamać) zobaczyli po prostu poruszającą się klamkę. Jakiś czas później coś próbowało odsunąć zamknięte drzwi harmonijkowe, które znajdowały się w mieszkaniu, pies szczekał jak oszalały.

I tyle chyba z moich opowieści, bo historiami znajomych raczyć Was nie zamierzam, za długo by było. I tak chyba się rozpisałam tongue
Ja osobiście nic nie sądzę, bo za dużo tu niewiadomych.
Absolutnie wszystkie "wydarzenia paranormalne" ustawały po mniej więcej roku po śmierci.
Mój ojciec, który był bardzo zżyty ze swoją ciotką poprosił ją, żeby po śmierci dała mu znać, że życie po śmierci istnieje. Nie dała znaku. A z tego co mi wiadomo, to jeździł do jej pustego mieszkania, siedział przy świeczkach i nie wiem, czy nie odchodziły inne chooje-muje-dzikie-węże.
Zauważyłam też, że żadne para-opowieści nie występują, jeśli osoba została skremowana. Zero totalne.

Hm... Czyli duch nie potrzebował otwierać drzwi, żeby się dostać na "klatkę", potem sobie podreptał w "skarpetkach" po schodach i zatrzymały  go drzwi do Twojego pokoju ? Nieśmiały ? Drzwi do pokoju były "duchoodporne" ?
Bardziej prawdopodobny jest duch, czy to, że ktoś z domowników się jednak nie przyznał, a był u Ciebie pod drzwiami ?

Nie nabijam się.

Nie tak smile Słyszałam kroki idące z dołu na górę pod nasze drzwi, ale nie słyszałam, jak schodziły.
"I tak sobie leżałam, aż nagle usłyszałam kroki idące po schodach z dołu. Dźwięk był taki, jakby ktoś wchodził w skarpetkach normalnym, wolnym krokiem. (...) Następnego dnia zapytałam się rodziców faceta, czy wchodzili w nocy na górę, popukali się w czoło. Zresztą dziwne by to było, bo nie było w tej ciszy słychać otwierania drzwi na "klatkę" (a i w środku dnia słychać było, taka konstrukcja), poza tym kroki nie zeszły po tej całej akcji na dół."

Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie.

241 Ostatnio edytowany przez Socjallibertarianin (2020-03-01 21:48:34)

Odp: Czy istnieją duchy?

Bardzo chciałbym by istniały duchy ale niestety dotąd wszystko obalono. Dobrze by było jakby rozpowszechniły się okulary jak kiedyś próbował to zrobić Google. Oczywiście bez śledzenia i reklam cena i tak powinna spaść. Automatyczne kam kamerowanie sterowane np myślą czy ruchami mieści przyusznych, słowem. nagrywanie przestępców w tym funkcjonariuszy policji o tym kiedyś skrobnę zjawisk paranormalnych jeśli oczywiście wystąpią. Bardzo chciałbym zobaczyć niespreparowane nagrane zjawiska paranormalne w 4K z dźwiękiem to ciężko sfałszować. Jestem z logiki ateistą. Sam do tego doszedłem nikt mi w tym nie pomagał. Ale wykluczenie Boga nie oznacza wykluczenie np życia po śmierci. Choć jak na razie nikt tego nie udowodnił. Choćby w 1%. Wierzący przed śmiercią widza to co chcą widzieć. Przed śmiercią wydziela się bardzo silny narkotyk tryptamina.

Buntuję się, więc jestem.
Prawa są przyznane obowiązki są egzekwowane. Mówienie o prawach i obowiązkach to myślenie w kategoriach władzy.
Patrioci zawszę mówią o umieraniu za kraj, a nigdy o zabijaniu za kraj.
www.youtube.com/watch?v=nggMDsjh-ys

242

Odp: Czy istnieją duchy?
Socjallibertarianin napisał/a:

Bardzo chciałbym by istniały duchy ale niestety dotąd wszystko obalono. Dobrze by było jakby rozpowszechniły się okulary jak kiedyś próbował to zrobić Google. Oczywiście bez śledzenia i reklam cena i tak powinna spaść. Automatyczne kam kamerowanie sterowane np myślą czy ruchami mieści przyusznych, słowem. nagrywanie przestępców w tym funkcjonariuszy policji o tym kiedyś skrobnę zjawisk paranormalnych jeśli oczywiście wystąpią. Bardzo chciałbym zobaczyć niespreparowane nagrane zjawiska paranormalne w 4K z dźwiękiem to ciężko sfałszować. Jestem z logiki ateistą. Sam do tego doszedłem nikt mi w tym nie pomagał. Ale wykluczenie Boga nie oznacza wykluczenie np życia po śmierci. Choć jak na razie nikt tego nie udowodnił. Choćby w 1%. Wierzący przed śmiercią widza to co chcą widzieć. Przed śmiercią wydziela się bardzo silny narkotyk tryptamina.

Przepraszam, mozesz napisac to zrozumiale?

243 Ostatnio edytowany przez ErJt (2020-04-02 14:20:27)

Odp: Czy istnieją duchy?

Istnieją. Widzialam, czułam i mialam wiele nieprzyjemnych sytuacji z nimi zwiazanych

244 Ostatnio edytowany przez ErJt (2020-04-02 14:24:51)

Odp: Czy istnieją duchy?
Socjallibertarianin napisał/a:

Bardzo chciałbym by istniały duchy ale niestety dotąd wszystko obalono. Dobrze by było jakby rozpowszechniły się okulary jak kiedyś próbował to zrobić Google. Oczywiście bez śledzenia i reklam cena i tak powinna spaść. Automatyczne kam kamerowanie sterowane np myślą czy ruchami mieści przyusznych, słowem. nagrywanie przestępców w tym funkcjonariuszy policji o tym kiedyś skrobnę zjawisk paranormalnych jeśli oczywiście wystąpią. Bardzo chciałbym zobaczyć niespreparowane nagrane zjawiska paranormalne w 4K z dźwiękiem to ciężko sfałszować. Jestem z logiki ateistą. Sam do tego doszedłem nikt mi w tym nie pomagał. Ale wykluczenie Boga nie oznacza wykluczenie np życia po śmierci. Choć jak na razie nikt tego nie udowodnił. Choćby w 1%. Wierzący przed śmiercią widza to co chcą widzieć. Przed śmiercią wydziela się bardzo silny narkotyk tryptamina.

Życzę ci żebyś doznal tego na własnej skorze tak ja ja mialam "przyjemność" i to namacalnie. Jak tylko usiade przy komputerze, bo piszę z telefonu opisze chociaz 2 sytuację.

245 Ostatnio edytowany przez Mirko_81 (2020-04-03 11:44:10)

Odp: Czy istnieją duchy?

Czy to jest tak, że mieszkańców Ameryki Południowej odwiedzają duchy opisane [również co do wyglądu] w indiańskich legendach, Australijczyków duchy aborygeńskie, Hindusów jacyś Asurami itp. ? Bo jak się poczyta pobieżnie różne artykuły, to wychodzi, że istoty niematerialne bardzo trzymają się swoich rejonów [?]
A czemu na północ od granicy USA-Meksyk, gdzie katolików mało i są nielubiani, tak rzadko ukazuje się Maria, ta od Nazarejczyka?  Przez 150 lat miała wakacje? Bo w Meksyku i na południe od niego nie próżnowała.
Właściwie tylko duchy przodków są wszędzie rozpowszechnione. Mocno mnie to zastanawia.

246

Odp: Czy istnieją duchy?

Nic nie przeszkadza w stworzeniu swojej własnej rzeczywistości więc nie przejmuj się tym co mówią czy myślą inni :

247

Odp: Czy istnieją duchy?
Mirko_81 napisał/a:

Czy to jest tak, że mieszkańców Ameryki Południowej odwiedzają duchy opisane [również co do wyglądu] w indiańskich legendach, Australijczyków duchy aborygeńskie, Hindusów jacyś Asurami itp. ? Bo jak się poczyta pobieżnie różne artykuły, to wychodzi, że istoty niematerialne bardzo trzymają się swoich rejonów [?]
A czemu na północ od granicy USA-Meksyk, gdzie katolików mało i są nielubiani, tak rzadko ukazuje się Maria, ta od Nazarejczyka?  Przez 150 lat miała wakacje? Bo w Meksyku i na południe od niego nie próżnowała.
Właściwie tylko duchy przodków są wszędzie rozpowszechnione. Mocno mnie to zastanawia.

Bo duchy to przede wszystkim kwestia wyobraźni na której jest zbudowany dany region - amerykanom bedzie sie wydawało, że widzą duchy indian, anglikom że widzą duchy dawnych arystokratów, Polacy mogą widzieć np. ofiary wojny, katolicy będą widzieć różne figury biblijne i tak dalej. Co tylko potwierdza, że duchy to przede wszystkim ludzki wymysł.

248

Odp: Czy istnieją duchy?

ja wierze, że duchy istnieją smile
chociażby duch mojej babci, który mnie odwiedzil w noc jej śmierci smile

249

Odp: Czy istnieją duchy?
noooowy napisał/a:

ja wierze, że duchy istnieją smile
chociażby duch mojej babci, który mnie odwiedzil w noc jej śmierci smile

Jeszcze przed śmiercią ?

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

250

Odp: Czy istnieją duchy?

Nie wierze w duchy, wszystkie tego typu cudowne widzenia upatruje raczej w odpowiednim efekcie psycholoicznym czy zwykłej omyłce optycznej - mi tez sie zdarza, ze jak np. wstanew nocy do lazienki to mam wrazenie ze widze jakas cienista postac przede mna ale okazuje sie ze nic tam nie ma a ja po prostu jestem mocno nieptrzytomna.

251 Ostatnio edytowany przez Niutella (2020-07-09 13:31:31)

Odp: Czy istnieją duchy?

Ja miałam od dziecka różne tego typu historie. Od zawsze wydawało mi się, że ktoś koło mnie stoi i patrzy się na mnie. I nocą i za dnia. Bałam się tej obecności, do tego stopnia, że wchodząc do domu po szkole chodziłam z pustą butelką po domu, myśląc i czując, że ktoś obcy jest w domu. Pamiętam, że siedziałam wieczorem w pokoju u brata i oglądałam film. Nagle słyszę, że ktoś szepcze mi do ucha moje imię. Zmroziło mnie, sparaliżowało wręcz. I oczywiście uciekłam. Innym razem siedziałam w pokoju i czytałam kawały o Żydach. Zaśmiewałam się, bo przecież śmieszne... Nagle słyszę - płacze dziecko. Pomyślałam, że u sąsiadów może. Chwilę później słyszę wiele płaczących dzieci i różne, straszne (naprawdę straszne) krzyki. Stało się jasne, że to nie sąsiedzi. Wybiegłam na klatkę schodową i stałam tam dobrą godzinę czekając na rodziców. Z takich ciekawszych rzeczy - mieszkałam w nawiedzonym mieszkaniu przez 6 lat.  Działy się tam różne rzeczy (przesuwające się przedmioty czy zabawki, kroki w mieszkaniu) . Mój syn miał wtedy może 2 latka i byłam w ciąży z córką, kiedy synek podszedł do mnie i mówi, że za mną stoi jakaś pani i pokazuje paluszkiem. Zwaliłam to oczywiście na dziecięcą wyobraźnię, ale czerwona lampka mi się zapaliła. Od tego czasu było już tylko gorzej. Pewnej nocy u synka w pokoju (spał wtedy z  nami w sypialni) zostały zrzucone wszystkie zabawki z komody. Szarpanie za kabel podczas suszenia włosów. Jak urodziła się córka miałam koszmary, że zakapturzona postać staje nad nią i chce jej zrobić krzywdę - 3 takie same sny, za każdym razem budziłyśmy się w tym samym momencie, ona z płaczem.  Z perspektywy czasu zastanawiam się jak w ogóle mogłam tam wytrzymać.
Kilka lat temu w wypadku samochodowym zginęła moja koleżanka. Pewnej nocy przyśniła mi się - powiedziała, że przyszła po coś i ja będę wiedziała po co. Obudziłam się rano, od razu przypomniał mi się mój sen, pomyślałam sobie, że dziwny jest. Była zima, szyby od środka miałam zaparowane, odsłoniłam firankę i pierwsze co ujrzałam to jej inicjały napisane na oknie. Nogi się pode mną ugięły.
Długo mogłabym pisać, w każdym razie nie wierzę w to, że takie sytuacje są wytworem wyobraźni.

EDIT: jeszcze przyszło mi kilka świeżych sytuacji. Pojechałam na urlop za granicę, po długiej podróży położyłam się na łóżku w sypialni odsapnąć, i nagle poczułam na moim nadgarstku dotyk - coś złapało mnie zimną dość dłonią za nadgarstek. Poważnie przestraszona pobiegłam do męża. Doszliśmy do wniosku, że może przemęczona jestem. Rano otrzymałam smsa, że moja babcia w nocy zmarła. Pomyślałam, że była w domu opieki, może zmarła wieczorem i przyszła się pożegnać. Inna historia to taka trochę kumulacja: zaczęło się od tego, że wstaję wcześnie do pracy, przed 5 rano i idę pod prysznic. Razem ze mną wstaje mąż, który idzie z psami na spacer. Stoję pod prysznicem, słyszę "pstryk" i światło w łazience gaśnie. Pierwsza myśl, że mąż robi sobie żarty ze mnie. Wołam do niego, żeby jaj nie robił i zapalił światło - cisza. Wychodzę spod prysznica - światło rzeczywiście zgaszone na włączniku, a mąż przyszedł do domu dopiero po chwili. Później w biurze - biurko mam naprzeciw drzwi. Klepie maila i widzę kątem oka oraz słyszę (skrzypiąca klamka), że ktoś ją naciska, drzwi powolutku otwierają się (pierwsza myśl, że ktoś znów sobie robi jaja - drzwi się otwierają a nikogo nie widać) i nagle przyspieszają i uderzają z impetem o ścianę za nimi. W biurze konsternacja, wychodzę na korytarz - żywego ducha nie ma. Takie coś zdarzyło się 2 razy tego dnia. Później ze środka biurka spadł długopis - samoistnie, nie dotknęłam go, zaczął się nagle toczyć. Pojęcia nie mam, kto lub co wtedy działało.

Posty [ 221 do 251 z 251 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Czy istnieją duchy?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018