Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci". - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 66 z 66 ]

56

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

BYĆ konsekwenną?
Do tego trzymać wspólny front z drugim z rodziców?
JAK tu szanować "mysz, która sama się pcha w pułapkę"?

Masajka71 napisał/a:

Zero szacunku, miłości i zrozumienia. Egoista. Przedwczoraj na moją próbę pogadania spreparował mega awanturą , wyzywając mnie od plotkar, bezrobotnych , a na końcu rzekł, że już nigdy do domu nie przyjedzie i nie jestem jego matką.Wydzierał się jak nigdy. Tego dnia miał wracać do siebie , dałam mu pół godz na wyprowadzenie się i pojechał gardząc kasą na studia. Trochę się z mężem martwiliśmy, ale następnego dnia poprosił męża o pieniądze, przelaliśmy.?

NAWET długo prosić NIE MUSIAŁ.
Ba - warunku: "jak przeprosisz matkę" też nie było... o jakim szacunku może być mowa - czy ktoś szanuje bankomat?
JAKO "książę" robi Wam zaszczyt zniżając się do Waszego poziomu - i daje temu wyraz.
To ostatni dzwonek by ową "bezwarunkową" czyli głupią miłość, przekuć w jakiś solidny fundament więzi...
JESZCZE da się pokazać książęciu, że dorosłość to coś więcej niż DOGADZANIE sobie na wszelkie sposoby. WARTO... by nie zostać "z ręką w nocniku" na stare lata. Jako popychło i ofiara przemocy domowej

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger
Zobacz podobne tematy :

57

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

To prawda ,zadziałaliśmy szybko wysyłając kasę, ale jednak po 3 dniach syn ogarnął się i przeprosił. Może to mało istotne, ale wyjątkowo dobitnie się o sobie wyrażał. Skruszony zapytał czy może przyjechać na weekend do domu, zgodziłam si.ę niejako wbrew sobie, bo dopiero co odzyskałam spokój, traktowałam go chłodno i z rezerwą , bo jednak coś się wypaliło. I było ok. Natomiast w sobotę spędził czas u swojej dziewczyny, bezustannie 12 godzin, wróciło złe:( ale ja miałam zaplanowane zajęcia i nie czekałam na niego, natomiast on tak...po to by poinformować nas, że dziś śpi u swojej dziewczyny. Zmilczałam. , ale w nocy znów nie mogłam spać , wróciły złe wspomnienia , całe wydarzenie sprzed 3 tyg. Rano po rozmowie z mężem naświetliłam młodemu spr , jak się my jako rodzice czujemy, wypomniałam mu jego chamskie zachowanie i konsekwencje z tego płynące, moje stanowcze nie na jego dalsze odwiedziny w domu nawet na święta. Mąż włączył się w dyskusję tym razem stając po mojej str, pokazał mu konsekwencje jego zachowania....I pojechał. Jest niesmak , kolejne rozczarowanie, uraz do kontaktów z nim ...aż mi trudno uwierzyć, że to mój syn. Jestem tak rozżalona, mam wrażenie, że przestałam go kochać , że jest mi obojętny- co zresztą mu powiedziałam. Zanegowałam również związek z jego dziewczyną , chodzą pogłoski, że to cichodzjka, współżyje z moim synem od 15 rż , więc to możliwe. dupa świat mu przesłoniła, ....niestety. Bardzo chciałabym być konsekwentna do bólu, wyobrażam sobie święta bez młodego , mąż nie i mam wrażenie , że obwinia mnie o całą sytuację, bo on dla św spokoju wolałby odpuścić. Ja jednak mam dość! Coś się wypaliło, pękło i bezpowrotnie zmieniło. Co Wy na to dziewczyny?

58

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".
Masajka71 napisał/a:

...Skruszony zapytał czy może przyjechać na weekend do domu, zgodziłam si.ę niejako wbrew sobie, bo dopiero co odzyskałam spokój, traktowałam go chłodno i z rezerwą , bo jednak coś się wypaliło. I było ok. Natomiast w sobotę spędził czas u swojej dziewczyny, bezustannie 12 godzin, wróciło złe:( ale ja miałam zaplanowane zajęcia i nie czekałam na niego, natomiast on tak...po to by poinformować nas, że dziś śpi u swojej dziewczyny(...)Rano po rozmowie z mężem naświetliłam młodemu spr , jak się my jako rodzice czujemy, wypomniałam mu jego chamskie zachowanie i konsekwencje z tego płynące, moje stanowcze nie na jego dalsze odwiedziny w domu nawet na święta.
(...)Bardzo chciałabym być konsekwentna do bólu, wyobrażam sobie święta bez młodego , mąż nie i mam wrażenie , że obwinia mnie o całą sytuację, bo on dla św spokoju wolałby odpuścić. Ja jednak mam dość! Coś się wypaliło, pękło i bezpowrotnie zmieniło. Co Wy na to dziewczyny?

Gratuluję konsekwencji... ale czy fakt spania poza domem, u dziewczyny to POWÓD do AŻ takiej reakcji? O Święta mi chodzi...
CZY Ty po prostu nie dążysz do rozbicia ich związku... bo panienka Ci nie pasuje?
Uwzględniasz uczucia syna?
Bo co innego jej niestosowne zachowania w waszym domu (jakby nie było- skąd niby miała czerpać wzorce?) co innego JEGO życie uczuciowe. No nie wiem... Będąc na studiach poza domem TEZ sypia jak dorosły człowiek. Znaczy - gdzie chce. Chyba ja już się w tym trochę pogubiłam. Ty nie?

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

59

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Tak, pogubiłam się, niestety. Za dużo złych rzeczy się ostatnio wydarzyło.....do tego mój brak konsekwencji. W którym sklepie można ją kupić , ktoś wie? A tak na poważnie , szybko mięknę , targają mną wyrzuty sumienia za słowa czy gesty do tego stopnia , że jestem w stanie zapomnieć o doznanej krzywdzie....dla spokoju; pozornego jak widzę. Jak wyjść z tej sytuacji?

60

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

"jestem w stanie zapomnieć o doznanej krzywdzie"
Witam wszystkich w tej kafejce serdecznie. Masajko, a tak na marginesie, to Ty uważasz się za osobę pokrzywdzoną przez syna? A w jaki sposób On Ciebie skrzywdził? Twój brak tolerancji wręcz poraża. Chlopak 20-letni ma prawo do wlasnych uczuć, miłości i wyboru dziewczyny. To, że spędza z Nią więcej czasu niż z Rodzicami jest normą. Ja również mam 20 letniego syna, który nie jest aniołkiem, ale jest dla mnie rzeczą normalną, że spotyka się ze swoją sympatią, sypia z nią pod Naszym dachem {bo niby gdzie mieliby sypiać ze sobą} w parku, na ławce? Poprosiłam męża o to, aby porozmawiał z synem na temat antykoncepcji, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, aby plotek na temat Jego dziewczyny wysłuchiwać od kogokolwiek.
   A tak na marginesie to chyba jeszcze pamiętasz jak to Ty byłaś młoda? U Rodziców amnezja na temat ich własnej młodości i przeżywanych uczuć jest wprost porażająca!
Przeczytałam uważnie wszystko co napisałaś w "temacie", chciałabyś uchodzić za dobrą i kochającą Mamę? To ja się Ciebie pytam, jaka Mama wygania własne dziecko z domu? Owszem Syn jest na Waszym utrzymaniu, ale nie myśl, że w ten sposób utrzymasz Go w domu, studenci mają wiele sposobów, aby dorobić i nie wszyscy są na utrzymaniu Rodziców, jednakże gdyby wystąpił do sądu z alimentami, to bez większego problemu uzyskałby je.
   Ja tu naprawdę żadnej krzywdy nie widzę, ale brak tolerancji i chęci pogodzenia się z tym, że Twój Syn jest już osobą pełnoletnią i z tego co napisałaś nie znosi ingerencji we własne życie. To co się obecnie w Twoim domu dzieje nieuchronnie prowadzi do katastrofy, to znaczy zerwania jakichkolwiek więzi, a nawet utraty Syna, wiem co piszę, wychowywałam się w podobnym środowisku domowym. Nie wytrzymałam - uciekłam!

61 Ostatnio edytowany przez monika112 (2018-11-25 21:53:42)

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Witam. Przeczytałam wasze historie i szczególnie jedna mnie zaciekawiła, a także trochę zszokowała, gdyż przypomina mi trochę moją sytuację. To historia beaty19959. Ja również mam syna i również popełniłam trochę błędów wychowawczych. Syn ma w tej chwili 38 lat i od pół roku nie odzywa się do nas. Ja też byłam matką o miękkim sercu, a mąż wolał raczej dyscyplinę, choć kocha syna i wiele razy pomógł wyjść mu z długów. Syn mając ponad 20 lat ożenił się, ale małżeństwo nie przetrwało. Potem znów zamieszkał z nami i wtedy się zaczęło.. Zaczął prowadzić rozrywkowy tryb życia, szastał pieniędzmi wziętymi na kredyt, a my kilka razy wyciągaliśmy go z długów. Chcieliśmy żeby się wyprowadził do mieszkania po babci, ale on nie miał zamiaru! W końcu w mieszkaniu tym zamieszkała jego siostra z mężem. Po pewnym czasie syn wynajął sobie mieszkanie, a właściwie pokój przy rodzinie i sytuacja się uspokoiła. Nie na długo. Któregoś razu zadzwonił do mnie i zrobił mi awanturę, że nie ma własnego domu! To już przeszło wszelkie pojęcie! Od tego czasu kontakty z synem zrobiły się rzadsze, a od pół roku w ogóle przestał się z nami kontaktować. Ja dzwoniłam do niego przez ten czas 3 razy nie odzywając się, żeby sprawdzić czy nic się nie stało. Skoro odbiera, to oznacza że może do nas zadzwonić tylko nie chce.. Nie wiem co robić. My też mamy swoją godność i nie chcemy prosić żeby syn nas na siłę odwiedzał, lub choć zadzwonił! Tęsknię za synem i martwię się o niego. Zbliżają się święta, wigilia..  Jak myślicie, może popełniamy błąd? Proszę o odpowiedzi.

62

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Błąd popełniliscie spłacając dlugi syna lata temu. To go nauczyło ze rodzice są od dosterczania kasy wiec dlaczego teraz nie mieliby mu sprezentowac domu. Drugi błąd dajac córce mieszkanie po babci. Miedzy dzieci należy ZAWSZE i WSZYSTKO dzielic równo.

63

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".
foggy napisał/a:

Błąd popełniliscie spłacając dlugi syna lata temu. To go nauczyło ze rodzice są od dosterczania kasy wiec dlaczego teraz nie mieliby mu sprezentowac domu. Drugi błąd dajac córce mieszkanie po babci. Miedzy dzieci należy ZAWSZE i WSZYSTKO dzielic równo.

   Myśmy chcieli aby wyprowadził się do mieszkania po babci. Mąż miał mu przed przeprowadzką to mieszkanie odnowić i prosił syna by mu pomógł. Syn jednak nie chciał ojcu pomóc /a przecież w końcu to miało być dla niego!/ i w ogóle nie chciał tego mieszkania. Wyprowadzić od nas też się nie chciał. Dlatego jego siostra tam zamieszkała. Potem miał pretensje że nie ma własnego domu! Mieszkanie z nami coraz bardziej zaczęło mu przeszkadzać, gdyż stanowczo wymagaliśmy od niego porządku /wcześniej patrzyliśmy na to trochę przez palce/ i żeby zachował higienę, gdyż wtedy było z tym na bakier. Syn na własne życzenie popadł w długi, wydając pieniądze na hulaszczy tryb życia. Od dorosłości nie dokładał nam się do czynszu, ani innych świadczeń i miał wszystko za darmo. Ale to było przez pierwszych kilka lat. Jak zaczęliśmy od niego wymagać żeby 1/3 dokładał do świadczeń, wtedy zaczęły się konflikty i pretensje. Po śmierci babci planowaliśmy aby tam zamieszkał, ale tak jak już pisałam, on nie chciał. Córka wynajmowała z mężem mieszkanie i po prawie roku, gdy syn się nie zdecydował, ona tam zamieszkała. Nie wiem co robić, czy czekać że syn się odezwie? Przykra sytuacja. Za miesiąc wigilia, więc dobrze byłoby się pogodzić. Uważam, że to chyba nie my powinniśmy nawiązać kontakt. On przez pół roku nie zadzwonił i nie spytał czy żyjemy!  Proszę o odpowiedzi.

64

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Przejdzie mu jak dorośnie. Na razie to strzelił focha jak 16 latek - mentalnie tyle pewnie ma. Sam musi przetrawic sytacje i sie ogarnac.

65

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Jeżeli się obraził, to uważam że pretensje powinien mieć sam do siebie! My chcieliśmy aby miał własne mieszkanie, pomagalismy kilka razy w wyjściu z długów. Zresztą on już jako dziecko, gdy dostawał od nas jakiś prezent, nigdy nie był za bardzo zadowolony. Myślę, że to już taki charakter. Nie wiem dlaczego, ale on przeważnie miał do nas dystans i nigdy nie miał w stosunku do nas dobrego serca. Tak się zastanawialiśmy, za co mamy teraz takie "podziękowanie"? Może byliśmy za dobrzy?

66

Odp: Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".
monika112 napisał/a:

Jeżeli się obraził, to uważam że pretensje powinien mieć sam do siebie! My chcieliśmy aby miał własne mieszkanie, pomagalismy kilka razy w wyjściu z długów. Zresztą on już jako dziecko, gdy dostawał od nas jakiś prezent, nigdy nie był za bardzo zadowolony. Myślę, że to już taki charakter. Nie wiem dlaczego, ale on przeważnie miał do nas dystans i nigdy nie miał w stosunku do nas dobrego serca. Tak się zastanawialiśmy, za co mamy teraz takie "podziękowanie"? Może byliśmy za dobrzy?

Po dłuższej przerwie dopiszę, że chyba rzeczywiście za dobrym to nie warto być. Czytałam wiele wypowiedzi na podobne tematy i widzę, że bezwarunkowa miłość i okazane serce, często ma przeciwny skutek. Co do dalszego losu syna, to pracuje całymi dniami, aby wystarczyło do 1-ego. Poza tym, zaniedbał swój wygląd i chyba jest mu wszystko jedno.. Jednak mam nadzieję, że któregoś dnia zła passa się odwróci.

Posty [ 56 do 66 z 66 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka dla mam dorosłych "dzieci".

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018