Witam mam na imie Gosia jetsem z Poznania i mam 19 lat. Po slubie jestem 8 miesiecy. Oraz mam 4 miesiecznego synka.
Zupelnie nie wiem co robic... Przed slubem bylo zawsze pieknie i cudownie, no moze czasem zdarzaly sie jakies male sprzeczki
ale przeciez nie ma zwiazkow idealnych. Moj maz to typowy domator i wlasnie to na poczatku mi sie w nim podobalo. Ze nie wystawal z kolegami po bramach, tak jak jego rowiesnicy.Kazde wieczory lubil spedzac w domu, robic romantyczne kolacje. Poprostu bajka. Zdecydowalismy sie na dziecko, staralismy sie ponad rok czasu... Jak juz zaszlam w ciaze wzielismy slub. Niestety jak przyszlam i powiedzialam ze ejstem w ciazy... To on zaczal udawac ze nie wie o co chodzi?? Nagle nie wiedzial skad sie biora dzieci... Pierwsza jego reakcja bylo to, ze chcial zebym usunela... Oczywiscie sie nie zgodzilam!!! Na poczatku myslalam ze poprostu to byl dla niego taki szok i ze wszystko bedzie ok. Temat sie urwal wzielysmy slub... Raz mieszkalismy u moich rodzicow a raz u jego.On parcowal jako kierowca a mi sie zawsze nudzilo wiec spedzalismy 24h razem. Jezdzilam nawet z nim w pracy. Na ostatnie 2 tyg przed porodem przestaalam poniewaz juz nie mialam na to sil za bardzo cierplam itd. Caly czas byly miedzy nami klotnie... ja oczekiwalam wiekszego wsparcia a oln udawal ze tego nie widzi. Nasze klotnie staly sie codziennosca... Co chwile tylko powtarzal, zobaczysz kochanie urodzi sie maly bedziemy rodzinka wszystko sie zmieni... I Mial racje zmienilo sie ale jest jeszcze gorzej.... Wogle przestal bywac w domu... A jak wracal o wszystko mial pretensje, naweet maly sie odrazu budzil i nie chcial spac. Mialam komolikacje po porodzie i nie dawalam sobie ze wszystkim sama rady... Powiem szczerze ze nie zdawalam sobie sprawy ze dziecko tp jest tak duzy obowiazek. Wiem, ze gdybym miala choc troszke wsparcia z jego strony na pewno bylo by mi łatwiej. Swiezo po porodzie maz rzucil prace... Stwierdzil ze dla nie go to jest za ciezka praca.... teraz?? teraz rzucil?? Jaknie mielismy pieniedzy ani na dziecko ani na jedzenie na pampersy na nic
( . Nie pracowal ale i tak nie bwal w domu, z dzieckiem nie mial zadnego kontaktu... zero wiezi. Awantury byly na okraglo. Wkurzylam sie spakowalam zmienilam zamki i sie wyprowadzail. ( Mieszkalismy wtedy u moich rodzicow ). Po 5 dniach wrocil na kolanach... blagal przepraszal ze wszystko przemyslam ze to wszystko sie zmieni. Wrocilsmy do siebie bylo piekni i cudownie ale tylko przez dwa dni... Cos mnie strzelilo i wzielam jego komorke... Przeczytalam jego smsy. Swoja kochanke mial wpisana jako kolege... Pisala mu ze go kocha itd, on jej rowniez no i obiecywal jej ze nigdy do mnie nie wroci... Nawet sie zdziwilam ze wogle wiedziala o moim istnieniu?? Zastanawialam sie czy wie o dziecku ?? Nawet bylam spokojna zawolalam meza zapytalam co to ma znaczyc?? oczywiscie zaczelo sie od zdania "" to nie jest tak jak myslisz... "" A jak ?? bylo tam wyraznie wszystko napisane... Ledwo co ze mna skonczyl sie kochac ze mna i po 5 minutach jej juz pisal ze mnie kocha... Myslalam ze mi serce peknie. Powiedzial ze jedzie ja zostawic ze bylo super przez te dwa dni i ze chce zeby tak bylo zawsze... wybaczylam mu! No i pojechal do niej... Mial ja zostawic a zabral ja do kina... Gdzie sie pozniej o tym dowiedzialam spisalasm jej nr niesety juz zmienila zdarzyl ja poinformowac. Myslalam na poczatku ze rzeczywiscie ja zostawil bo coraz czesciej bywal w domu. przeprowdzilismy sie do jego matki. To na pokoju ktory ma 8m2 mieszkam ja moj maz nasz synek i jego mlodszy brat ktory ma 17 lat sprowadza non stop kolezanki i kolegow... przy malym dziecku
. Znowu zaczol znikac... szedl do lazienki niby sie zalatwiac as siedzial godzinami podejrzalam ze zawsze bierze tam telefon i tylko slykchac klkanie. Znowu zabralam mu telefon znowu byla ona... Spisalam nr no i oczywiscie zadzwonilam. Odebrala dziewczynka... Ona miala tylko 15 lat... Powiedziala ze wie o mnie i o dziecku ale niestety nie chciala sie spotkac... Kiedy maz dowiedzial sie ze z nia rozmawialam to mnie pobil.... sama nie wiem dlaczego wtedy nie odeszlam...! Przeciez to byl juz szczyt wszystkiego. Chyba balam sie ze nie dam sobie sama rady. sptkal sie z ta dziewczyna kolejny miesiac. Wszyscy o tym wiedzieli ale oczywiscie ja dowiedzialam sie ostatnia... Nawet zabieral ja do naszych wspolnych znajomych... co za wstyd:( po jakims czasie dowiedzialam sie ze mieszka ulice dalej od nas... Udalo mi sie z nia spotkac... Moj maz dorobil wtedy troche i kupil bmw Odrazu bylo widac na co poleciala... Uswiadomilam ja ze on nie ma wogle kasy... ze ma kredyty pobrane ... Ona byla przekonana ze on juz ze mna nie jest. To tez jej powiedzialam prawde. No i troszke dodalam od siebie... ze on ma wiele kochanek mnostwo dlugow i wogle hehe chociaz to nie byla prawda. Ale poskutkowalo
Ona go sama zostawila. To nagle wielce zaczal mnie kochac... Chyba z braku laku bo zadna inna go nie chciala. Zostal ale na moich warunkach. Nauczyl sie zajmowac malym. Umie juz go przewinac, przebrac, nakarmic, a nawet wykompac, ku mojemu zdziwieniu nawet zaczal pomagac mi w sprzataniu... Ale im wiecej on robil tym wiecej potem wymagal ode mnie... Znowu zaczely sie awantury znowu mnie pobil... Tylko dlatego ze wyszlam na papierosa a w tym czasie maly sie obudzil i zaczal plakac... No i musial wstac a leciala akurat walka bokserska... Ktos mi kiedys powiedzial ze jak juz raz mnie uderzyl to juz zawsze tak bedzie... No i mial racje... Po raz kolejny mnie pobil a ja prawdopodobnie znowu jestem w ciazy
teraz to juz na pewno nie dam sama sobie rady! Co ja mam teraz zrobic??? Odejsc od niego?? Gdzie ?? Pod most z dzieckiem?? A teraz jeszcze drogie... Usunac?? juz sama nie wiem co robic kiedys by mi usuniecie nawet przez mysl nie przeszlo:( a teraz??? Mam ochote uciec z tad jak najdalej
Jestem taka mloda a ja nawet do kolezanki nie moge wyjsc:( Kiedys klocilismy sie tylkow dzien a teraz to nawrt w nocy sa awantury ... Bo za blisko siebie spimy ... bO JEST 36 stopni w pokoju nie idzie oddychac ani spac a jemu non stop jest zimno... dziecko caly czas jest przegrzewane jak tylko z njim wychodze odrazu jest chore a ubieram go naprawde cieplo. Kiedy dzisiaj rano mnie bobil udawalam ze dzwonie na policje... Ubral sie i uciekl. Jeszcze nie wrocil. Nie wiem co robic czy uciekac z tad czy jak?? wkoncu jak wroci znowu mnie pobije
. Zostalam narazie tylko dlatego ze dziecko ma tu swoje lozeczko i ma swoj kat i malemu jest tu naprawde dobrze. Poza tym nie mam gdzie pojsc. Na dodatek cos mi przeskoczylo w szczece strasznie boli jakby z jednej strony "" wypadla z zawiasow"" prawie nie moge mowic. Nie wiem moze to jest tylko taki straszny bol. Nawet nie wiem do jakiego lekarza mam pojsc?? no i tak nie mam z kim zostawic malego a zabrac go ze soba nie moge... Poniewaz moj maz pojechal a w aucie w bagazniku zostal wozek.... A najgorsze jest to, ze ja go nadal kocham.... Co ja mam teraz robic. Blagam o pomoc.
To straszne...
Wspolczuje Ci.
A twoja rodzina, mama?
Kurde takiego gnojka to bym wykopala na ksiezyc, co za dran.
Musisz myslec tylko o sobie i o dziecku, to co on robi to jest znecanie, sproboj zadzwonic do jakiegos telefonu zaufania ktory zajmuje sie przemoca w rodzinie oni Ci pomoga.
Nie mozez narazac siebie i dziecka na ciagle bicie i awantury.
4 2009-02-28 14:20:22 Ostatnio edytowany przez noelle87 (2009-02-28 14:21:05)
hmmm moje pierwsze odczucie po przeczytaniu to.. prowokacja.. jeśli jednak się mylę i jest to Twoja prawdziwa historia, to szczerze współczuję.. Twojemu dziecku!! ono najbardziej na tym cierpi.. niewinne a zgotowaliście mu taki los.. a co do Ciebie-jesteś młoda, ale to nie jest żadnym usprawiedliwieniem GŁUPOTY!! nie moge pojąć jak młodzi ludzie, bez żadnego zaplecza finansowego, mieszkaniowego itd. w niestabilnej sytuacji finansowej i życiowej decydują się na dziecko??!! po prostu nie potrafię tego pojąć.. ślub w tak młodym wieku.. można się kochać, ale po co od razu ślub, deklaracje? nie chcę tego pisać ale "chciałaś to masz" problemy, kłótnie i przemoc.. nie rozumiem, co najpierw chciał dziecka potem kazał usunąć? a teraz to co przy takich problemach pozwalaliście sobie na seks bez zabezpieczenia? gratuluję.., jeszcze więcej problemów.. wiesz moim zdaniem jesteś totalnie niedojrzała i Twój mąż także. nie będę zagłębiała się w temat kasy, bo jak nie mając własnego kata można kupić sobie samochód? poza tym bmw.. to już wiele mówi o charakterze Twojego kochanego.. nie wiem co masz zrobić, może pogadaj z rodzicami, może na nich mogłabyś polegać.. ale przede wszystkim MYŚL dziewczyno.. nie strasz chłopaka policją, tylko dzwoń na policję! wiesz że spotyka się z 15latką? to też zgłoś na policję, takie rzeczy są karalne bo ona jest NIELETNIA.
nie no generalnie załamałaś mnie totalnie. beznadziejny przypadek... ale mimo wszystko życzę Ci żeby los się do Ciebie uśmiechnął i żeby udało Ci się coś zmienić w swoim życiu.. bo inaczej będzie kiepsko..
Bicie to nie jest znecanie?? I ciagle ponizanie?? Niestety do rodzicow nie moge wrocic narobil tam strasznych dlugow a moj ojeciec ma swoje zasady juz z nimi probowalam... Powiedzieli ze moge wrocic ale za pokoj mam i placic 1200zl mieisecznie... a mnie na to nie stac... Rownie dobrze bym mogla isc do hotelu. Zreszta rodzice byli przeciwni slubu. Powiedzieli mi "" chcialas to masz,,, widzialy galy co braly """.... ![]()
hmmm moje pierwsze odczucie po przeczytaniu to.. prowokacja.. jeśli jednak się mylę i jest to Twoja prawdziwa historia, to szczerze współczuję.. Twojemu dziecku!! ono najbardziej na tym cierpi.. niewinne a zgotowaliście mu taki los.. a co do Ciebie-jesteś młoda, ale to nie jest żadnym usprawiedliwieniem GŁUPOTY!! nie moge pojąć jak młodzi ludzie, bez żadnego zaplecza finansowego, mieszkaniowego itd. w niestabilnej sytuacji finansowej i życiowej decydują się na dziecko??!! po prostu nie potrafię tego pojąć.. ślub w tak młodym wieku.. można się kochać, ale po co od razu ślub, deklaracje? nie chcę tego pisać ale "chciałaś to masz" problemy, kłótnie i przemoc.. nie rozumiem, co najpierw chciał dziecka potem kazał usunąć? a teraz to co przy takich problemach pozwalaliście sobie na seks bez zabezpieczenia? gratuluję.., jeszcze więcej problemów.. wiesz moim zdaniem jesteś totalnie niedojrzała i Twój mąż także. nie będę zagłębiała się w temat kasy, bo jak nie mając własnego kata można kupić sobie samochód? poza tym bmw.. to już wiele mówi o charakterze Twojego kochanego.. nie wiem co masz zrobić, może pogadaj z rodzicami, może na nich mogłabyś polegać.. ale przede wszystkim MYŚL dziewczyno.. nie strasz chłopaka policją, tylko dzwoń na policję! wiesz że spotyka się z 15latką? to też zgłoś na policję, takie rzeczy są karalne bo ona jest NIELETNIA.
nie no generalnie załamałaś mnie totalnie. beznadziejny przypadek... ale mimo wszystko życzę Ci żeby los się do Ciebie uśmiechnął i żeby udało Ci się coś zmienić w swoim życiu.. bo inaczej będzie kiepsko..
hmmm ... Gdybym wiedziala ze tak bedzie to jest oczywiste ze nigdy nie wzielabym slubu ?? pozaty co ma wiek do rzeczy??? Jak sie ludzie kochaja to nie zaleznie czy maja 20 lat czy 40 ??. A jesli chodzi o seks to ja jestem chora i nie moge zazywac zadnych tabletek ani srodkow do pochwowych... zreszta ja tego seksu nie chcialam... ale to juz jest inna historia.
A i to nie jest zadna prowokacja bo nie mam czasu na glupie zabawy... pozatym nie wiem co by mialobyc w tym smiesznego??
pozdrawiam
A slub miedzy innymi nam pomoze w tym ze mamy dostac mieszkanie socjalne...
Gosiaaa ale zastanów się sama czego Ty chcesz? być poniżaną i źle traktowaną? to co się stało to było, zostawmy to w przeszłości, ok, ale co będzie? myślisz że mieszkanie coś zmieni? co będzie z Tobą i dziećmi? jest wiele instytucji, ludzi którzy pomagają dziewczynom w sytuacji jak Twoja, a nawet gorszym , musisz tylko się zastanowić czy będziesz szczęśliwa.. kochasz go, ale pozwalasz by Cię bił i poniżał.. tu jest potrzebna czyjaś pomoc, bezzwłocznie!! sama sobie z tym nie poradzisz.. i nie mam na myśli forum ale fachowca! i wybacz jeśli zabolało Cię to co napisałam, nie miałam na celu urażenia Cię ale otwarcia Ci oczu-jak ta sytuacja wygląda z boku!! bo rozczulanie się nic tu nie da, mam na myśli rozczulanie się nad nim!! on Cię krzywdzi a nie ma do tego prawa!!!!!!!
9 2009-02-28 14:43:34 Ostatnio edytowany przez stokrotka28 (2009-02-28 14:47:16)
No to nie zazdroszczę ci naprawdę masz trudną sytuację.Dziwię się,że tak długo z nim wytrzymałaś mimo tylu upokorzeń,bicia,kochanki.Ale nie widzę waszej wspólnej przyszłości kolorowo,już dawno powinnaś odważyć się i odejść bezpowrotnie.W tym związku nie tylko ty jesteś poszkodowana ale również wasze dziecko,teraz jest malutkie i nic nie rozumie,ale jak podrośnie będzie oglądał przemoc i brak miłości to może się na nim odbić w przyszłości.
Ja byłam też w podobnej sytuacji,byłam 3 lata związana z jak mi się wydawało cudownym facetem,też się zdarzały kłótnie,ale wszystko uległo zmianie gdy okazało się,że jestem w ciąży,zmienił się nie do poznania.Rzucił pracę,zaczął pić,bił mnie ubliżał mi i zdradzał.Wyprowadziłam się do rodziców,ciąża była zagrożona i potrzebowałam spokoju i pomocy a na to nie mogłam liczyć mieszkając z nim.Przychodził obiecywał zmianę dałam mu szansę,ale po urodzeniu córki znów powtórzyły się poprzednie sytuacje mimo,że cały czas mieszkałam z rodzicami,nie dawał mi pieniędzy,nie pomagał mi przy dziecku itp.Zerwałam z nim całkowicie jak mała miała 3 miesiące,zaczął mnie nachodzić,śledzić nawet próbował porwać dziecko żebym wróciła do niego.Potem gdy mała podrosła zaczął ją bić,mówić jej,że mam kochanków że jestem k...ą-koszmar,mała nie chciała aby zabierał ja gdziekolwiek jak tylko przychodził był płacz i krzyk.Po prawie 3 latach związałam się z moim mężem gdy się dowiedział o nas pobił mnie kilkakrotnie,próbował mi podciąć gardło.Skargi na policję nic nie pomagały w końcu wyjechałam za granicę na dwa tygodnie jeszcze wtedy do mojego narzeczonego,po powrocie dowiedziałam się,że zgłosił na policji,że porwałam dziecko.Tak było jeszcze niecały rok,w końcu wyjechałyśmy na stałe do męża.Teraz córka ma normalna rodzinę,wie ,że ma dwóch tatusiów,ale na biologicznego mówi"pan" nadal nie chce go widywać jak jesteśmy w Polsce,nadal pamięta wszystko mimo,że już minął czas gdy zrywała się z płaczem w nocy ale wspomnienia zostały.Ostatni raz ojca widziała 2 lata temu,bo prosi,żeby mu nic nie mówić,że jesteśmy w Polsce-a ja szanuję jej prośbę.Nigdy jej nic nie mówiłam o jej prawdziwym ojcu,nie nastawiałam jej przeciwko niemu,bo stwierdziłam,że tak nie powinnam robić mimo,że nas skrzywdził ![]()
Przedstawiłam ci pokrótce moją historię abyś nie popełniła tego samego błędu co ja,aby twoje dziecko w wieku 1 i 3 miesiące nie miało stwierdzonej nerwicy,abyś nie musiała uspokajać je w nocy gdy zerwie się zalane łzami i z krzykiem.
A twoi rodzice czy możesz liczyć na ich pomoc?Jeśli tak to porozmawiaj z nimi na pewno ci pomogą.Jesteś młoda masz jeszcze całe życie przed sobą,nawet jeśli jesteś ponownie w ciąży to nie koniec świata.Załóż mu sprawę o alimenty będziesz miała jakiekolwiek środki do życia.A z czasem może nawet znajdziesz pracę.Musisz być silna,masz dla kogo żyć i walczyć.
Trzymam za ciebie kciuki i życzę ci powodzenia:)
Idz z tym do dentysty.
Ja tak kiedyś miałam,przpisze coś i sprawdzi czy nie masz tak czasem peknietej szczęki,ale prześwietlenie kosztuje.
A rodzina,mama?
Idz do nich,musisz mieć przecież kogoś kto ci pomoże.Nie możesz się dać bić,jak synek będzie starszy to i go będzie bił,uwierz.
Co z tego ,że kochasz,teraz powinno się liczyć dobro dziecka i tego co jest w drodze.
Coś szybko wzięłaś ślub,mając tak mało lat,mogłaś poczekać.
Kurcze nie rozumiem, ze Twoja rodzina sie odwraca, badz co badz jestes ich dzieckiem i matka malenstwa, ktore tak samo jak ty potrzebuje pomocy.
Sproboj z nimi porozmawiac.
Dziewczyny teraz nie pora na rozpamietywanie i pouczanie dziewczyny czemu tak zrobila i ze zle. Ona na pewno zaluje ze to wszystko tak sie potoczylo. Nie trzeba plakac nad rozlanym mlekiem tylko wziasc sie w garsc dla dobra dzieciatka i samej siebie.
Dasz rade sa rozne instytucje, domy samotnej matki itd.
Tylko trzeba sie gdzies udac po pomoc
.
są pomoce socjalne są domy samotnych matek. dasz radę sama. wiem że go kochasz wiem co możesz czuć ale myśl o dziecku i o tym że nie może się wychowywać w takim domu. jesteś młodziutka i znajdziesz sobie niedługo faceta który pokocha i ciebie i dziecko na pewno !!!!!
o matko ,współczuje ci Twojego beznadziejnego męża co za cham totalny!!!!!!!!!!
Nie dawaj mu ciebie poniżac a tym bardziej bic!!!! Rozumiem że go kochasz ale pomysl o dzieciach.
Nie warto dawac mu szansy,on nie jest ciebie wart i chyba zadnej nie jest wart.
Odpowiedz sobie na pytanie czy jest sens w byciu z facetem, który Cię bije?
A jak bije to nie kocha. Proste.
Tak właściwie to może Ty też go jednak nie kochasz? Może to tylko przyzwyczajenie i obawa przed byciem samą.
też wierze po przeczytaniu posta, że dasz sobie rade!!!! może warunki materialne Ci się zmienią ale pomyśl o dziecku a właściwie dzieciach, one nie mogą dorastać w takiej atmosferze! teraz bije Ciebie potem będzie bił dzieciaki to jest okropne, tak nie może być a jedyną osobą, która może to wszystko zmienić dla dobra swoich dzieci jesteś tylko TY!! pomyśl jak będzie wyglądało Wasze wspólne życie za kilka lat nie łudząć się, że on może się zmienić. porozmawiaj spokojnie z rodziną, przyjaciółmi jestem pewna, że znajdzie się ktoś kto jak pozna całą prawdę to Ci pomoże a nawet jeśli nie to sądze, że szirina ma racje działają w u nas przecież różne formy pomocy i myśle, że każde miejsce jest lepsze od tego gdzie teraz się znajdujesz razem z mężem!!! bądź dzielna i nie zapominaj, że jesteś odpowiedzialna za swoje dzieci a to co zrobisz teraz wpłynie na całe ich życie ! Powodzenia ![]()
Droga Gosiaaa,
zacznę od tego, że najlepiej jeśli pójdziesz do lekarza w sprawie Twojej szczęki.
Co do reszty to proponuję zacząć od tzw. Błękitnych Linii - dzwonisz i opowiadasz jaka jest Twoja sytuacja a oni tam powinni Ci pomóc - powiedzą co robić i od czego zacząć, żeby wydostać się z tej sytuacji, w której się znalazłaś.
Istnieje wiele miejsc, gdzie mogłabyś zamieszkać - Domy Samotnej Matki, Ośrodki dla osób dotkniętych przemocą. W "Ośrodku dla osób dotkniętych przemocą" kiedyś mieszkałam, bo mój ojciec znęcał się nad nami i uciekliśmy. Na początku moja Mama zaczęła od radzenia się prawników, którzy udzielają darmowych porad prawnych dla osób w takich sytuacjach jak Twoja - czyli w sytuacjach, gdzie jeden z członków rodziny krzywdzi pozostałych. Skierowali Ją do psychologa, który bardzo dużo rozmawiał z Mamą (bała się, że sobie nie poradzimy). On podał jej adres Ośrodka. Żeby się tam dostać należało najpierw porozmawiać z kimś z MOPS-u (Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej), kto stwierdzał, że rzeczywiście w domu dzieje się źle i po tej rozmowie otrzymuje się coś w rodzaju skierowania by zamieszać w takim ośrodku.
W Ośrodku mieszkało wiele kobiet z dziećmi, które uciekły od mężów-damskich bokserów. Każda z nich nie chciała do nich wracać, wiele z tych kobiet nie miało pracy i utrzymywało się z zasiłków, ponadto dostawało się np. chleb, mleko i inne artykuły spożywcze. Każda kobieta miała własny pokój dla siebie i dziecka. Wspólna była łazienka i kuchnia (a było ich kilka). Nie było tam źle - było cudownie - zero strachu, cisza i swoboda.
Od momentu kiedy uciekliśmy z domu wszystko zaczęło nabierać barw i obawy przed tym, że sobie nie poradzimy zaczęły znikać. Gdybyśmy nie uciekły .. mogłoby się zdarzyć wiele złych rzeczy. Nie wiem czy moja Mama dalej by żyła...
Wiele kobiet z takich ośrodków staje na własne nogi, tylko najpierw musi zrobić ten pierwszy krok jakim jest decyzja o własnej przyszłości - czy chce się żyć w ciągłym strachu przed biciem i kłótniami, czy też pragnie ciszy i spokoju dla siebie i własnych dzieci.
Wiele kobiet nie potrafi odejść od swoich mężów bo w jakimś stopniu stały się od nich uzależnione - albo finansowo, albo psychicznie, albo i jedno i drugie, więc w tym wszystkim nie ma miłości i jest tylko uzależnienie albo przyzwczajenie.
Gosiaaa,
nie daj się tak traktować, zacznij działać, uciekaj, dla własnego dobra i przede wszystkim dla dobra swojego dziecka. Przecież chcesz żeby było szczęśliwe i żeby się prawidłowo rozwijało, prawda ?
Na pewno Ty też pragniesz szczęścia, ciszy i spokoju, poczucia bezpieczeństwa. Nie daj się poniżać.
Może jednak warto będzie raz jeszcze porozmawiać z rodzicami, może jednak zmienią zdanie i wspomogą Cię.
Jeśli jednak nie będą chcieli tego zrobić, to Ty sama musisz coś zrobić.
Na samym początku będzie trudno - nie ma co się oszukiwać. Jednak uwierz, że może Ci się udać.
Ja wierzę, że poradzisz sobie.
Nie poddawaj się, nie bój się i walcz o swoją przyszłość i przyszłość dziecka.
Kiedyś w Twoim życiu na pewno pojawi się ktoś kto się Tobą zaopiekuje i będzie Ciebie wart, bo ten facet z którym jesteś na pewno nie jest wart Ciebie.
Bez niego sobie poradzisz i bez niego życie będzie łatwiejsze.
Gosiaaa ODWAGI i WIARY W SIEBIE ! ![]()
Jestem w szoku i powiem tylko jedno - podpisuje się pod wszystkim co napisała noelle87.
Niech Twoja historia będzie przestrogą dla wszystkich dziewczyn, którym w tak młodym wieku wydaje się, że są nie wiedomo jak dojrzałe i gotowe na wielkie wydarzenia jak ślub czy dziecko.
Najbardziej żal mi Twojego syna...
Trzymam kciuki, zebyś wyszła z tego bagna, żebyście oboje z małym normalnie żyli. A o mężu jak najszybciej zapomnij... Tak będzie dla Was lepiej.
jesli napiszesz mi skad jestes postaram Ci sie pomoc, zaraz po pobiciu powinnas isc na policje! Masz isc do rodzicow koniec kropka i masz zrobic co mowie bo to jest rozkaz nie ma co sie uzalac nad soba moja droga, zlozysz sprawe o rozwod i o alimenty a Twoje drzwi powinny byc przed nim zamkniete, jesli potrzebujesz porady prawnej a nie masz pieniedzy przy uniwersytetach sa darmowe poradnie dla osob niezamoznych mozesz tam sie zwrocic o pomoc i jesli uwazalas ze jestes na tyle dorosla zeby miec dziecko i meza powinnas to teraz udowodnic i odejsc dla dobra swoich dzieci! Ty nie potrzebujesz pocieszenia tylko kopa w tylek jesli nie chcesz zmarnowac zycia sobie i dzieciakom
rzeczywiście sprawa jest straszna, ale wiele mi w niej nie pasuje
teraz rodzice każą ci płacić za pokój takie pieniądze, a wcześniej zmieniałaś sobie w ich domu zamki przed mężem??
podobnie jak noelle po przeczytaniu wygląda mi to na prowokację. może się myle, to przepraszam, ale tak to wygląda
masz 19 lat i malutki ma 4 miesiące, a ty piszesz, że staraliście się o dziecko ponad rok???? nie miałaś chyba pojęcia o tym jakim obowiązkiem jest dziecko, gdzie praca, mieszkanie, nauka?? nie wyobrażam sobie tego, chociaż też młodo zostałam matką. Ale zabezpieczenie finansowe miałam, własny kąt także . wychodzi na to, że starałaś się o dziecko mając 17 lat, w co nie jestem w stanie ot tak sobie uwierzyć, tym bardziej, że faceci nie są tacy dojrzali jak kobiety i nie decydują się na dziecko, bo mają na to ochotę
skoro nie pracował, to nieźle musiał dorobić, że stać go było na auto. No i zamiast przeznaczyć pieniądze na życie, to pozwoliłaś mu na taki zakup.
przepraszam jeśli cię urażę, ale to wygląda jakbyś sama chciała tego, co cię spotkało.
po co była wam przeprowadzka od twoich rodziców do jego?? w jeszcze gorsze warunki
jak twoja edukacja? ledwo skończyłaś gimnazjum i zaczęłaś starać się o dziecko? nikt w domu nie reaguje, gdy on cię pobike?? nie jestem w stanie w to uwierzyć, skoro piszesz, że dzielicie pokój z jego bratem
przeczytałam twój post dwukrotnie bardzo dokładnie i nadal nie jestem w stanie uwierzyć do końca w tą historię
rzeczywiście sprawa jest straszna, ale wiele mi w niej nie pasuje
teraz rodzice każą ci płacić za pokój takie pieniądze, a wcześniej zmieniałaś sobie w ich domu zamki przed mężem??
podobnie jak noelle po przeczytaniu wygląda mi to na prowokację. może się myle, to przepraszam, ale tak to wygląda
masz 19 lat i malutki ma 4 miesiące, a ty piszesz, że staraliście się o dziecko ponad rok???? nie miałaś chyba pojęcia o tym jakim obowiązkiem jest dziecko, gdzie praca, mieszkanie, nauka?? nie wyobrażam sobie tego, chociaż też młodo zostałam matką. Ale zabezpieczenie finansowe miałam, własny kąt także . wychodzi na to, że starałaś się o dziecko mając 17 lat, w co nie jestem w stanie ot tak sobie uwierzyć, tym bardziej, że faceci nie są tacy dojrzali jak kobiety i nie decydują się na dziecko, bo mają na to ochotę
skoro nie pracował, to nieźle musiał dorobić, że stać go było na auto. No i zamiast przeznaczyć pieniądze na życie, to pozwoliłaś mu na taki zakup.
przepraszam jeśli cię urażę, ale to wygląda jakbyś sama chciała tego, co cię spotkało.
po co była wam przeprowadzka od twoich rodziców do jego?? w jeszcze gorsze warunki
jak twoja edukacja? ledwo skończyłaś gimnazjum i zaczęłaś starać się o dziecko? nikt w domu nie reaguje, gdy on cię pobike?? nie jestem w stanie w to uwierzyć, skoro piszesz, że dzielicie pokój z jego bratem
przeczytałam twój post dwukrotnie bardzo dokładnie i nadal nie jestem w stanie uwierzyć do końca w tą historię
wyprowadzilismy sie od moich rodzicow rowniez miedzy innymi dlatego ze tak duzo im placilismy, a oprocz klotni z mezem dochodzily mi jeszcze klotnie z nimi.... A kto ma twoim zdaniem reagowac ??? mlodszy brat ??? czy jego matka co jest tylko na weekendy w domu?? zaprzeproszeniem bo jedzi po frajerach... ktorych wyrwie na roznych portalach. Ludzi w tych czasach to nie interesuje... Kazdy mysli tylko o swoim tylku i sie nikt nie miesza bo po co maja potem miec problemy... A zaczelam tak szybko ... Moze dlatego ze nigdy nie mialam prawdziwego domu ani rodziny
i wkoncu chcialam miec
czy to tak wiele ???
slonce, jesli to nie jest prowokacja, to zrob to co poradzila Ci Nola zamiast siedziec tutaj
Poza tym nie wiem co tak sie doczepilyscie mojego wieku... Jakby mnie to spotkalo jakbym miala 40 lat ?? to co ?? zmieniloby to cos?? Byloby latwiej ?? raczej NIE, watpie .
Poza tym nie prosilam o wytykanie bledow i co zrobila zle
bo ja doskonale o tym wiem i czasu juz nie cofne chociaz bardzo bym chciala... Raczej liczylam na pomoc jak to dalej zalatwiac...
Ale coz niektorzy musza pouczyc sie czytania tekstu ze zrozumieniem .
Droga Gosiaaa,
zacznę od tego, że najlepiej jeśli pójdziesz do lekarza w sprawie Twojej szczęki.
Co do reszty to proponuję zacząć od tzw. Błękitnych Linii - dzwonisz i opowiadasz jaka jest Twoja sytuacja a oni tam powinni Ci pomóc - powiedzą co robić i od czego zacząć, żeby wydostać się z tej sytuacji, w której się znalazłaś.
Istnieje wiele miejsc, gdzie mogłabyś zamieszkać - Domy Samotnej Matki, Ośrodki dla osób dotkniętych przemocą. W "Ośrodku dla osób dotkniętych przemocą" kiedyś mieszkałam, bo mój ojciec znęcał się nad nami i uciekliśmy. Na początku moja Mama zaczęła od radzenia się prawników, którzy udzielają darmowych porad prawnych dla osób w takich sytuacjach jak Twoja - czyli w sytuacjach, gdzie jeden z członków rodziny krzywdzi pozostałych. Skierowali Ją do psychologa, który bardzo dużo rozmawiał z Mamą (bała się, że sobie nie poradzimy). On podał jej adres Ośrodka. Żeby się tam dostać należało najpierw porozmawiać z kimś z MOPS-u (Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej), kto stwierdzał, że rzeczywiście w domu dzieje się źle i po tej rozmowie otrzymuje się coś w rodzaju skierowania by zamieszać w takim ośrodku.
W Ośrodku mieszkało wiele kobiet z dziećmi, które uciekły od mężów-damskich bokserów. Każda z nich nie chciała do nich wracać, wiele z tych kobiet nie miało pracy i utrzymywało się z zasiłków, ponadto dostawało się np. chleb, mleko i inne artykuły spożywcze. Każda kobieta miała własny pokój dla siebie i dziecka. Wspólna była łazienka i kuchnia (a było ich kilka). Nie było tam źle - było cudownie - zero strachu, cisza i swoboda.
Od momentu kiedy uciekliśmy z domu wszystko zaczęło nabierać barw i obawy przed tym, że sobie nie poradzimy zaczęły znikać. Gdybyśmy nie uciekły .. mogłoby się zdarzyć wiele złych rzeczy. Nie wiem czy moja Mama dalej by żyła...
Wiele kobiet z takich ośrodków staje na własne nogi, tylko najpierw musi zrobić ten pierwszy krok jakim jest decyzja o własnej przyszłości - czy chce się żyć w ciągłym strachu przed biciem i kłótniami, czy też pragnie ciszy i spokoju dla siebie i własnych dzieci.
Wiele kobiet nie potrafi odejść od swoich mężów bo w jakimś stopniu stały się od nich uzależnione - albo finansowo, albo psychicznie, albo i jedno i drugie, więc w tym wszystkim nie ma miłości i jest tylko uzależnienie albo przyzwczajenie.Gosiaaa,
nie daj się tak traktować, zacznij działać, uciekaj, dla własnego dobra i przede wszystkim dla dobra swojego dziecka. Przecież chcesz żeby było szczęśliwe i żeby się prawidłowo rozwijało, prawda ?
Na pewno Ty też pragniesz szczęścia, ciszy i spokoju, poczucia bezpieczeństwa. Nie daj się poniżać.
Może jednak warto będzie raz jeszcze porozmawiać z rodzicami, może jednak zmienią zdanie i wspomogą Cię.
Jeśli jednak nie będą chcieli tego zrobić, to Ty sama musisz coś zrobić.
Na samym początku będzie trudno - nie ma co się oszukiwać. Jednak uwierz, że może Ci się udać.
Ja wierzę, że poradzisz sobie.
Nie poddawaj się, nie bój się i walcz o swoją przyszłość i przyszłość dziecka.
Kiedyś w Twoim życiu na pewno pojawi się ktoś kto się Tobą zaopiekuje i będzie Ciebie wart, bo ten facet z którym jesteś na pewno nie jest wart Ciebie.
Bez niego sobie poradzisz i bez niego życie będzie łatwiejsze.Gosiaaa ODWAGI i WIARY W SIEBIE !
Bardzo chcialabym podziekowac za ten post. Naprawde bardzo mi pomogl. Dziekuje. Pozdrawiam
zadzwonilas?
26 2009-02-28 17:52:30 Ostatnio edytowany przez stokrotka28 (2009-02-28 17:54:49)
Gosiaaa-ale ty nie jesteś jedyną kobietą,która przeszła wiele w swoim życiu,więcej nas jest i potrafiłyśmy stanąć na nogi poradzić sobie.
Ja też nie miałam cudownego dzieciństwa,gdzie byłam rozpieszczana i kochana.Wychowywali mnie dzadkowie,a w domu byłam potrzebna jak urodził się najmłodszy brat.Byłam bita to mało powiedziane katowana przez ojca,też chciałam jak najszybciej uciec z tego piekła,ale trafiłam do gorszego.Więc wolała mniejsze zło i wróciłam do rodziców,też im musiała płacić za to że mogę mieszkać z dzieckiem u nich,a miałam tylko 238zł. miesięcznie,mi też było cholernie ciężko ale walczyłam,bo nie mogłam pozwolić aby moje dziecko mój największy skarb mógł cierpieć przez moja głupotę.I jak wspomniały moje poprzedniczki jest wiele instytucji które mogą ci pomóc,tylko musisz się odważyć bo nikt nie zrobi tego za ciebie.Każdy z nas chce być szczęśliwy ale raczej nie za taka cenę jaką ty płacisz.Posłuchaj więc naszych rad.
27 2009-02-28 18:01:12 Ostatnio edytowany przez ATKA 333 (2009-02-28 18:07:15)
Miałam bardzom podobną sytuację....Tyle,że moi rodzice przyjęli mnie i dzieci z otwartymi ramionami...Mimo,że też nie chcieli go za męża dla mnie a ja sie sprzeciwiałam....Ale nie to jest ważne....
Pamietaj jedno-nie jesteś niczemu winna i niczego sobie nie "wyrzucaj" A jeśli ktoś prawi ci jakies morały to nie zwracaj na to uwagi....Sama dobrze wiesz,że popełniłaś błąd...błędy...nikt nie musi ci tego uświadamiać...Ratuj siebie i dzieci (również to które jest w Tobie) odejdź od niego koniecznie bo zniszczy ciebie i Twoje dzieci....On się nie zmieni...Mój mąż był identyczny.......Uciekaj...Poszukaj Domu Samotnej Matki....Zgłos sie do Opieki Społecznej....Napewno znajdą się życzliwe osoby które Ci pomogą....Trzymam za Ciebie kciuki....Powodzenia.......
A tak na marginesie....osoby,które nie przeżyły tego co autorka watku.... i nie mają żadnej pomocy do zaoferowania niech zamilkną....Gosiaaa potrzebuje pomocy....ocenianie jej postępowania niczemu nie służy....
28 2009-02-28 18:14:22 Ostatnio edytowany przez Elma (2009-02-28 18:17:17)
problem jest taki ze kazdy z nas stara sie pomoc, mowi co moze zrobic a gosiaa nie wiele robi. oczywiscie mozemy ja pocieszac ale to nie poprawi jej sytuacji zyciowej, jest na prawde wiele miejsc gdzie moze sie zglosic tylko niech to zrobi bo ja za nia nie zadzwonie nigdzie ani nie wezme jej zycia w swoje rece zal mi jest dziwewczyny tez ne mialam latwego dziecinstwa ale to nie czas zeby sie licytowac nieszczesciami bo kazda z nas miala ich wiele moze napisz gdie mieszkasz to bede w stanie bardziej doraznie Ci pomoc?
29 2009-02-28 18:25:03 Ostatnio edytowany przez noelle87 (2009-02-28 18:26:46)
dziewczyny, tu nie chodzi o to by krytykować użytkowniczki, albo siebie nawzajem i wytykać sobie błędy. mamy tu sobie radzić i sobie pomagać. Gosiaaa jest w trudnej sytuacji i wszystkie to wiemy, mimo że pojawiają się jakieś niejasności to o nie nie pytamy bo najważniejsze by dziewczyna odnalazła spokój..
poza tym tu nie chodzi o krytykę ale ostrzeżenie dla innych, gdyby Gosiaaa napisała że mąż ją bije, nie ma pieniędzy i jest z tym sama, rady tutaj byłyby te same! opisała jednak swoją historię dokładnie i wydaje mi się że może ona uzmysłowić niejednej młodej dziewczynie jak ważne jest dbanie o przyszłość i jak wiele cierpienia może sprawić osoba, która wydaje się najbliższą.. krytyka także wpływa konstruktywnie na aktywność i działanie, ta historia to krok na przód w informowaniu kobiet o tym że czasem nie jest wszystko pięknie i różowo! nikt nie będzie płakał nad rozlanym mlekiem , bo nie o to chodzi ale może jeśli choć kilka opinii będzie zawierało szczerą i trzeźwą ocenę postępowania to kolejne kobietki unikną znalezienia się w podobnej sytuacji! trzeba uzmysłowić sobie w końcu że nie zawsze wszystko dzieje się tak jak sobie to planujemy, a młodość i brak życiowych doświadczeń temu sprzyja..
ja wierzę że Gosiaaa poszuka pomocy w jakiejś instytucji.. uda Ci się dziewczyno ale musisz chcieć. Opinię forumowiczek znasz, teraz pora na Twój krok, odejdź od komputera i podnieś słuchawkę telefonu.. szukaj pomocy, bo sama ona Cię nie znajdzie..
30 2009-02-28 18:29:17 Ostatnio edytowany przez Nola (2009-02-28 18:32:09)
Elma, masz rację pisząc, że nikt nigdzie nie zadzwoni za Gosię, nikt nie weźmie jej życia w swoje ręce. Jednak musisz zrozumieć, że żyjąc tak jak żyje teraz Gosia bardzo trudno jest wyzwolić się z tego całego bagna. Najtrudniej jest podjąć decyzję o odejściu.
Tak łatwo jest oceniać i powiedzieć "niech to zrobi". Dla Gosi ta cała sytuacja jest bardzo trudna i teraz potrzebuje wsparcia, żeby się odważyć. Praktycznie jest zdana sama na siebie bo jak czytałaś z jej postów rodzina nie chce jej pomóc.
Przemoc jakiej doświadcza Gosia to nie tylko przemoc fizyczna ale też psychiczna. A przemoc psychiczna sprawia, że pojawiają się myśli w stylu "nie dam sobie rady"/"jestem nikim"/"tylko on jest w stanie zapewnić mi wszystko do życia". Przemoc psychiczna uzależnia osobę, która tej przemocy doświadcza na sobie - uzależnia od agresora. I to uzależnienie jest bardzo silne i często mylone z miłością. Ciężko jest się wyzwolić kiedy człowiek czuje się słaby i zgnębiony.
Gosia, potrzebuje wsparcia. Musi uwierzyć, że poradzi sobie, że jest silną osobą, że będzie szczęśliwa, że ma szanse na normalne życie.
Gosia działaj i to szybko. Czas ucieka, a szkoda by było zmarnować ten czas na życie z tym człowiekiem.
Gosia ! Działaj !
zapomniałam dodać że to bardzo ważne że Gosiaaa widzi swój problem i to że nie jest dobrze. to już jest coś.. wszystko zależy teraz od niej samej.. oby się przełamała i zaczęła myśleć o dzieciach, bo to one są najważniejsze.. mają prawo być i czuć się bezpieczne przy mamie.. trzeba dużo siły ale dla dzieci powinno się ją znaleźć..nawet w najtrudniejszej sytuacji..
32 2009-02-28 18:37:43 Ostatnio edytowany przez Nola (2009-02-28 18:37:57)
Btw, Gosiaaa już napisała skąd jest. Jest z Poznania ![]()
przecież to że jest z Poznania to jest napisane na początku jej pierwszego postu ![]()
przyznaje wam racje, po prostu bardzo emocjonalnie reaguje na takie zwierzenia i zlosc mnie bierze, a ten poznan gdzies mi uciekl.
spokojnie Elma
miło że się udzielasz i chcesz nieść pomoc.. oby więcej takich ofert pomocy!
Elma, spokojnie
Nasz spokój, opanowanie i trzeźwe patrzenie na problem może pomóc Gosi
Gosi też przyda się spokój i opanowanie, żeby zaczęła coś robić
- prawda Gosiu ?
Elma, masz rację pisząc, że nikt nigdzie nie zadzwoni za Gosię, nikt nie weźmie jej życia w swoje ręce. Jednak musisz zrozumieć, że żyjąc tak jak żyje teraz Gosia bardzo trudno jest wyzwolić się z tego całego bagna. Najtrudniej jest podjąć decyzję o odejściu.
Tak łatwo jest oceniać i powiedzieć "niech to zrobi". Dla Gosi ta cała sytuacja jest bardzo trudna i teraz potrzebuje wsparcia, żeby się odważyć. Praktycznie jest zdana sama na siebie bo jak czytałaś z jej postów rodzina nie chce jej pomóc.
Przemoc jakiej doświadcza Gosia to nie tylko przemoc fizyczna ale też psychiczna. A przemoc psychiczna sprawia, że pojawiają się myśli w stylu "nie dam sobie rady"/"jestem nikim"/"tylko on jest w stanie zapewnić mi wszystko do życia". Przemoc psychiczna uzależnia osobę, która tej przemocy doświadcza na sobie - uzależnia od agresora. I to uzależnienie jest bardzo silne i często mylone z miłością. Ciężko jest się wyzwolić kiedy człowiek czuje się słaby i zgnębiony.
Gosia, potrzebuje wsparcia. Musi uwierzyć, że poradzi sobie, że jest silną osobą, że będzie szczęśliwa, że ma szanse na normalne życie.Gosia działaj i to szybko. Czas ucieka, a szkoda by było zmarnować ten czas na życie z tym człowiekiem.
Gosia ! Działaj !
Bardzo mądre słowa....
Sprawdzalam jest biuro domu dla samotnej matki na ul. kosinskiego w pozaniu mozna przyjsc tam po porade oraz o pomoc niesttety jest czynne od pon - pt wiec po weekendzie odrazu zaczne dzialac
i dobrze!! Gosiaaa poradzisz sobie, wierzymy wszystkie w Ciebie, nawet gdy czasem używamy mocniejszych słów ![]()
Dobrze, że znalazłaś poradnię
A wiesz co to za dom dla samotnej matki ?
Gosiaaa to wspaniale,że podjęłaś jakieś kroki,a przykre i gorzkie słowa czasami prowokują do działania,i z pewnością pisałyśmy je tylko po to aby ci pomóc a nie zaszkodzić.Oby tak dalej,każdy kolejny krok będzie łatwiejszy.
napisz tylko czy on wrocil i dawaj co jakis czas znak zycia ze wszystko jest w porzadku...
Tak wrocil,, przepraszal z kwiatami i udawal ze wszystko jest ok... A ja udaje, ze tez jest wszystko ok zeby chociaz jutro maly mial spokoj i mogl sobie pospac.
Gosia, nie daj się tym kwiatom i pustym słówkom.. bądź silna, dla siebie, dla dziecka.. i odzywaj się do nas!
hmmm moje pierwsze odczucie po przeczytaniu to.. prowokacja.. jeśli jednak się mylę i jest to Twoja prawdziwa historia, to szczerze współczuję.. Twojemu dziecku!! ono najbardziej na tym cierpi.. niewinne a zgotowaliście mu taki los.. a co do Ciebie-jesteś młoda, ale to nie jest żadnym usprawiedliwieniem GŁUPOTY!! nie moge pojąć jak młodzi ludzie, bez żadnego zaplecza finansowego, mieszkaniowego itd. w niestabilnej sytuacji finansowej i życiowej decydują się na dziecko??!! po prostu nie potrafię tego pojąć.. ślub w tak młodym wieku.. można się kochać, ale po co od razu ślub, deklaracje? nie chcę tego pisać ale "chciałaś to masz" problemy, kłótnie i przemoc.. nie rozumiem, co najpierw chciał dziecka potem kazał usunąć? a teraz to co przy takich problemach pozwalaliście sobie na seks bez zabezpieczenia? gratuluję.., jeszcze więcej problemów.. wiesz moim zdaniem jesteś totalnie niedojrzała i Twój mąż także. nie będę zagłębiała się w temat kasy, bo jak nie mając własnego kata można kupić sobie samochód? poza tym bmw.. to już wiele mówi o charakterze Twojego kochanego.. nie wiem co masz zrobić, może pogadaj z rodzicami, może na nich mogłabyś polegać.. ale przede wszystkim MYŚL dziewczyno.. nie strasz chłopaka policją, tylko dzwoń na policję! wiesz że spotyka się z 15latką? to też zgłoś na policję, takie rzeczy są karalne bo ona jest NIELETNIA.
nie no generalnie załamałaś mnie totalnie. beznadziejny przypadek... ale mimo wszystko życzę Ci żeby los się do Ciebie uśmiechnął i żeby udało Ci się coś zmienić w swoim życiu.. bo inaczej będzie kiepsko..
Z całym szacunkiem Noelle87 ale miłość nie potrzebuje stabilizacji,Kochasz kogoś i chcesz z nim spędzić całe życie.To czy jest mieszkanie,czy go nie ma,czy są skończone studia,czy dopiero zaczęte,czy jest wojsko czy też praca -TO NIE MA ZNACZENIA.
Ślubujesz tej osobie miłość na dobre i na złe,czyli w każdych warunkach!!!
Oczywiście że wygodnie jest jak obydwoje mają stabilną pracę i zarabiają po 10 tys.,piękny domek z ogródkiem i wakacje w tropikach co kwartał.Ale tak jest na filmach.
A ostatnio usłyszałam mądre zdanie że prawdziwa miłość jest dopiero wtedy gdy zaczynają się problemy.Nie sztuką jest żyć w luksusie i niczym się nie przejmować.W tzw.płaszczu ochronnym.
Gosiaaa zostaw go.
Proszę,zrób to dla siebie i małego.
Jesteś tak młoda.
Możesz ułożyć sobie życie od nowa.
Nie trać czasu na tego ...aż brak i słów jak nazwać.
Przeżyłam już kiedyś toksyczny związek.
Chłopak bił mnie,a potem płakał i przepraszał i obiecywał że to już się nie powtórzy.
A później znowu rzucał mną o ścianę.
On się nie zmieni.
Jeżeli nie masz gdzie się udać są domy pomocy dla samotnych matek.
Tam poczujesz się bezpiecznie.
Tam odetchniesz i zastanowisz się co dalej.
Trzymaj się ciepło.
47 2009-03-01 01:25:00 Ostatnio edytowany przez noelle87 (2009-03-01 01:26:08)
ale ja nie mówilam o luksusie, ale o jakimś zabezpieczeniu materialnym.. miłość miłością, dorośli ludzie jakoś sobie poradzą ale pomyślałaś o dziecku? wspólnie mieszkanie w 8m pokoju z 3 osobami? to wg Ciebie będzie lepsze niż zastanowienie się i wstrzymanie z decyzją o dziecku? nie brałam tu pod uwagę ślubu samego w sobie, bo WIEM że się go bierze na każdych warunkach, ale to że rodzina i jej założenie to nie tylko "kocham Cię" w kościele i przyjemność w sypialni. masz rację co do tego cytatu z problemami, ja jednak podtrzymuję swoje zdanie że trzeba i lepiej się jest zastanowić jak będzie potem a nie tak jak Gosiaaa ma teraz, nie ma gdzie pójść, jest sama ze swoim problemem.. na pieniądze od ojca dziecka też nie ma co liczyć... i co nadal wg Ciebie w miłości nie ma to znaczenia?? stabilizacja jest ważna, bardzo. o luksusach marzymy, niektórzy je mają, ja mówię o normalnym porządku życia i pewnym zabezpieczeniu.. a nie wygodnictwie i nie przejmowaniu się niczym. nie przekonasz mnie że sytuacja materialna nie ma wpływu na sytuację rodzinną... bo wiem że trudno jest normalnie żyć nie mając własnego kąta i pieniędzy na podstawowe produkty i wydatki...mam własne przeżycia i doświadczenia.. tyle na ten temat.
Znam wiele rodzin które śpią na pieniądzach ale czy są szczęśliwi,czy się kochają? niestety nie.
Kiedyś też myślałam że pieniądze to podstawa.
Teraz myślę inaczej,może dlatego że mam pieniądze i jestem niezależna.
One ułatwiają życie,ale spójrzmy na ten przypadek Gosi.
Gdy by były pieniądze:
-mąż miał by lepsze bmw i więcej lasek mógł by wyrywać
-dalej bił by ją bo taka już jego natura
-nadal nie opiekowałby się dzieckiem bo jest małoletnim szczeniakiem zupełnie nieodpowiedzialnym.
Czy to coś zmienia?
Dalej jesteśmy w punkcie wyjścia.
Więź międzyludzka musi być na tyle silna by wytrzymała wszystko!!!!
I będę podtrzymywała to zdanie.
Gosia tak poprowadziła swoje życie-ok ,to jej decyzja.
Miała nadzieję że miłość przezwycięży wszystko i pewnie by przezwyciężyła gdyby była prawdziwa.
Niestety w tym związku nie ma za grosz miłości.
I niestety ta dziewczyna nie widzi tego,dalej się łudzi że on się zmieni.
gdyby miała pieniądzie to miałaby zabezpieczenie dla dziecka!!!!!!!!! a teraz nie ma nic.. czy z nim będzie czy odejdzie do domu samotnej matki.. więź nie nakarmi ani nie ubierze dziecka.. po prostu nie! jesteś niezależna i dlatego tak mówisz!!! gdybyś zaznała braku środków do życia to może byś zrozumiała..
Gosiaaa,
jak się dziś czujesz ?
Po tych "przeprosinach" Twojego męża nadal masz zamiar iść po poradę i po pomoc dla siebie ?
Gosiu
Zadzwoń dla dobra dziecka i swojego zdrowia A on niech odpowie za swoje zachowanie !!!
Bardzo Ci wspólczuję
Twój przyklad powinien być przestrogą dla innch młodych dziewczyn ,ktorym tak bardzo spieszy się do małżenstwa .
Wybacz Gosia że to napisze ale nie potrzebnie oburzasz się że ktos czepia sie o Twoj wiek ,to nie o to chodzi aby Ci sprawić przykrość ,ból.Zapewne wiesz że popelnilaś błędy za ktore teraz niestety płacisz .Widzisz tu na forum ,nie ma złośliwych ludzi ktorzy chcą Cię wbić w podlogę ,raczej chcą swoją radą pomóc innym .Pieszesz że co by bylo gdyby to Cię spotkało gdybyś miala 40lat ?no cóz, pewnie mialabyś jakaś stabilizację życiową ,jakąś prace ,doświadczenie ,może wlasny kąt? Wiadomo że mlodej dziewczynie jest znacznie trudniej -mam 17lat i jak sobie pomysle że w Twoim wieku mialabym mieć podobną sytuację to aż mnie ciarki przechodzą !
Jednak teraz nie ma co plakać nad rozlanym mlekiem -musisz szukać pomocy dla siebie i dzieci . Ja na Twoim miejscu odeszlabym od niego ze skutkiem natychmiastowym ,bo na dwojce dzieciaków to może się nie skończyć a jeśli uderzył Cię raz to będą i następne razy ,to sie ma w genach <krzywdzenie ,używanie siły i przemocy>co za życie dla Ciebie ,nie mówiąc o dzieciach ktore będą skazane na rodzinę patologiczną /bo przecież tak by wygladala Twoja rodzina? chcesz chodzić przez wiekszą część życia chodzić w ciemnych okularach ? nie znam się ale ja już ktoś napisał ,zadzwoń i zapytaj gdzie szukać pomocy ,napewno znajdzie się wyjście z tej trudnej ale nie beznadziejnej sytuacji .Serdecznie Cię pozdrawiam .
Gosiaaa,
jak się dziś czujesz ?
Po tych "przeprosinach" Twojego męża nadal masz zamiar iść po poradę i po pomoc dla siebie ?
A ogolnie jest ok troszke sie przeziebilam
no i maly caly dzien byl marudny
nareszcie zasnal
. A jesli chodzi o niego to kwiaty juz na mnie przestaly dzialac bo to co on mowi to sa zawsze puste slowa... i i tak zawsze potem robi to samo... Jutro wielki dzien :*
Gosiaaa daj jutro znać,czy udało ci się coś załatwić.Trzymam za ciebie kciuki ![]()
55 2009-03-01 22:10:53 Ostatnio edytowany przez Nola (2009-03-01 22:25:41)
Gosiaaa,
cieszę się, że jutro idziesz
Denerwujesz się trochę przed jutrem czy wcale?
To duży krok Gosiu i jaki ważny ![]()
Będziemy myślami z Tobą ![]()
p.s. mam nadzieję, że szybko przejdzie Ci przeziębienie
próbowałaś rozmawiać z rodzicami-tak szczerze:nie bojąc się łez,złości...?widzisz-ja ze swoimi rodzicami nie miałam dobrego kontaktu przez 24lata:mój ojciec mnie bił,nie pozwolił mi iść do szkoły do której chciałam tylko dlatego ,że była to szkoła z internatem a tam ,,dziewczyny się puszczają",szkołę średnią przeżyłam dzięki wspaniałej pani pedagog,która mi pomogła wzywając ojca do szkoły i rozmawiając z nim.wyszłam za mąż mając 20lat,chciałam się wyrwać z domu,uciec od tej atmosfery,niestety po ślubie byliśmy zmuszeni zamieszkac u moich rodziców.z moim mężem nie było kolorowo-też były kłótnie ,trzaskania drzwiami-ale mój ojciec jak widział,że mój mąż za bardzo wrzeszczy ,,wkraczał do akcji",bronił mnie.
a jak juz nam się urodziła córcia i mój mąż nadal sobie nie radził ze sobą,to juz wogóle by nie pozwolił,żeby mnie chociaż jednym palcem tknął!tak,mój ojciec,który mnie bił i poniżał,z którym nigdy nie miałam dobrych relacji!
kiedy mój mąż prawie chciał nas zostawić i nie wiedziałam co robić,przemogłam się-usiadłam z ojcem w pokoju,zaczęłam rozmawiać o tym jak się czułam przez 20lat traktowana przez niego,przyznałam się ,że ja nasłałam na niego pedagog(przez te lata nie wiedział),wyrzuciłam swój żal do niego-płakałam,krzyczałam a mój ojciec słuchał.i wiesz co?-teraz wiem,że na rodziców mogę liczyć,że w razie czego mam gdzie wrócić z dzieckiem!teraz jestem u męża w norwegii,ale ojciec jak dzwoni to mówi,że jak bedzie źle to mam wracać,że mi pomogą,że nie mogę pozwolić,żeby podniósł na mnie rękę czy głoś tak,żeby dziecko się bało!
niewiem jakie ty masz relacje z rodzicami,ale może warto zaryzykować rozmowę,powiedzieć,że nie masz już siły,nie kryć męża że cię bije?jesteś młodziutka,życie przed tobą!nie pozwól,żeby ktoś je zmarnował tobie i dziecku!
nie dziw się rodzicom,że są źli i byli przeciwni waszemu małżeństwu-twój młody wiek,wiadomość o ciąży ,ślubie-to dużo na początek!a może rodzice przeczuwali ,że tak może być,że twój mąż może się okazać szybko nieodpowiedzialny,że jeszcze tego nie udźwignie,nie zapewni ci bytu,szacunku,spokoju?może kazali wam płacić za mieszkanie,żeby twój mąż nauczył się ,że rodzinie trzeba zapewnić byt finansowy,a nie kupić sobie wypasione autko !a gdzie potrzebne rzeczy dla dziecka,dla ciebie?twoi rodzice mieli kupować pampersy,ubranka,itp?a co twój mąż?teraz są źli-mówią ci,że WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY,SAMA TEGO CHCIAŁAŚ,bo pewnie broniłaś męża,wierzyłaś,że się zmieni i będzie dobrze i nie słuchałaś co rodzice mówili,tylko jak było gorzej to myk do teściów!a tu co?-bije ciebie,dziecko się boi, on jeździ sobie samochodzikiem,wozi małolaty i nie martwi się jak ty sobie radzisz!
twój mąż jest jeszcze sam małolatem-myśli,że wszystko można załatwić przemocą,a ty się zamkniesz,będziesz się godzić na wszystko co robi, bo będziesz się bała ,że znów cię pobije!nie tędy droga!-jesteś młoda i uwierz mi,że bez niego dasz sobie radę lepiej!jeśli nie pomogą ci rodzice,są domy samotnej matki,gdzie ci pomogą znaleźć pracę,zaopiekują się dzieckiem i tobą,będziesz miała spokój i dach nad głową dopóki sama nie będziesz w stanie sama sobie poradzić
i powiem ci jeszcze jedno-siostra mojego męża miała podobną sytuację jak twoja-uciekła z domu ,w którym ją poniżali,związała się z facetem,który zrobił jej dwójkę dzieci,bił ją,potem dzieci,odeszła od niego z dwójką malutkich dzieci(różnica roku pomiędzy dziećmi)do domu samotnej matki-pomogli jej.po 2latach miała pracę,mieszkanie,dzieci są teraz po komunii św(obojgu zrobiła przyjęcie w lokalu!),zapewniła im wszystko SAMA!JAK z nią rozmawiam to zawsze mi powtarza,że DZIECI SĄ WARTE POŚWIĘCEŃ,DLA DZIECI JEST SIĘ W STANIE WIELE ZROBIĆ,DLA ICH SZCZĘŚCIA I UŚMIECHU!
nie pozwól,żeby mąż cię dalej bił,poniżał !jesteś młoda,dasz sobie radę,nie bój się poprosić o pomoc-rodziców czy dom samotnej matki(oni są,żeby pomagać,tam pracują ludzie o dobrych sercach, z doświadczeniem do pomocy takim jak ty teraz)zobaczysz-nie od razu,ale i tobie zaświeci słońce!ŻYCIE PRZED TOBĄ,NIE POZWÓL GO SOBIE ZMARNOWAĆ!NIE POZWÓL,ŻEBY TWOJE DZIECKO SIĘ BAŁO!MAŁY MA PRAWO DO SZCZĘŚLIWEGO DZIECIŃSTWA(jeśli bez ojca,to ty mu zapewnisz i miłość i byt-zobaczysz-dla dziecka warto żyć,dla tego małego uśmieszku,buziaczka i uścisku dla mamusi)
najlepszym rozwiązaniem jest odejść od tego człowieka, bo mu jeszcze wiele brakuje do odpowiedzialności.
wiem, że takie rozstanie jest trudne i nie wiesz co dalej z toba bedzie i jak się potoczy twoje życie. Mogę cię tylko zapewnić, że będzie o wiele lepsze niż to co masz teraz. Chociaż będziesz sama, ale nie poniżana, zastraszana, bita. dziecko jest teraz małe, ale jak podrośnie, to będzie widziało, co dzieje się w sercu mamy. Możesz jeszcze się uratować, bo jesteś młoda. Staniesz na nogi, a przy nim będziesz wrakiem. Możesz uratować swoje maleństwo, bo może złość twojego męża kiedyś przenieść się na dziecko.
WALCZ I NIE BÓJ SIĘ ZMIANY. NIC GORSZEGO NIE MOŻE CIĘ SPOTKAĆ
możesz mieć więcej niż sobie wyobrażasz w tej chwili.
mam nadzieję, że trochę podniesie cię to na duchu i zmobilizuje do dalszych działań
Gosiaaa, i jak ?? Poszłaś ?
Ja bym jej tak nie bronił bo znamy tylko (jak zawsze) wersję jednej osoby. Jeśli mamy się bawić w sędziów i osądzać powinniśmy... no ale nie możemy.
Nie daje mi spokoju to, że Twoi rodzice nie chcą Cię spowrotem przygarnąć. Coś mi tu śmierdzi.
do samca -->> może zrób coś a nie osądzaj
Gosiu strasznie ci wspolczuje ,podejmij dobra decyzje i odetnij sie od tego
Samiec-nie ma zadnego wytlumaczenia dla bicia kobiety ,mozna wszystko rozwiazac inaczej a nie wyrzywac sie na slabszym .nienawidze damskich bokserow bo tak naprawde to sa tchorze
Gosiu jak tam sprawy :^ ????
Żadna osoba nie morze cyc bita obojętnie czy Kobieta Lub Facet !
próbowałaś rozmawiać z rodzicami-tak szczerze:nie bojąc się łez,złości...?widzisz-ja ze swoimi rodzicami nie miałam dobrego kontaktu przez 24lata:mój ojciec mnie bił,nie pozwolił mi iść do szkoły do której chciałam tylko dlatego ,że była to szkoła z internatem a tam ,,dziewczyny się puszczają",szkołę średnią przeżyłam dzięki wspaniałej pani pedagog,która mi pomogła wzywając ojca do szkoły i rozmawiając z nim.wyszłam za mąż mając 20lat,chciałam się wyrwać z domu,uciec od tej atmosfery,niestety po ślubie byliśmy zmuszeni zamieszkac u moich rodziców.z moim mężem nie było kolorowo-też były kłótnie ,trzaskania drzwiami-ale mój ojciec jak widział,że mój mąż za bardzo wrzeszczy ,,wkraczał do akcji",bronił mnie.
a jak juz nam się urodziła córcia i mój mąż nadal sobie nie radził ze sobą,to juz wogóle by nie pozwolił,żeby mnie chociaż jednym palcem tknął!tak,mój ojciec,który mnie bił i poniżał,z którym nigdy nie miałam dobrych relacji!
kiedy mój mąż prawie chciał nas zostawić i nie wiedziałam co robić,przemogłam się-usiadłam z ojcem w pokoju,zaczęłam rozmawiać o tym jak się czułam przez 20lat traktowana przez niego,przyznałam się ,że ja nasłałam na niego pedagog(przez te lata nie wiedział),wyrzuciłam swój żal do niego-płakałam,krzyczałam a mój ojciec słuchał.i wiesz co?-teraz wiem,że na rodziców mogę liczyć,że w razie czego mam gdzie wrócić z dzieckiem!teraz jestem u męża w norwegii,ale ojciec jak dzwoni to mówi,że jak bedzie źle to mam wracać,że mi pomogą,że nie mogę pozwolić,żeby podniósł na mnie rękę czy głoś tak,żeby dziecko się bało!
niewiem jakie ty masz relacje z rodzicami,ale może warto zaryzykować rozmowę,powiedzieć,że nie masz już siły,nie kryć męża że cię bije?jesteś młodziutka,życie przed tobą!nie pozwól,żeby ktoś je zmarnował tobie i dziecku!
nie dziw się rodzicom,że są źli i byli przeciwni waszemu małżeństwu-twój młody wiek,wiadomość o ciąży ,ślubie-to dużo na początek!a może rodzice przeczuwali ,że tak może być,że twój mąż może się okazać szybko nieodpowiedzialny,że jeszcze tego nie udźwignie,nie zapewni ci bytu,szacunku,spokoju?może kazali wam płacić za mieszkanie,żeby twój mąż nauczył się ,że rodzinie trzeba zapewnić byt finansowy,a nie kupić sobie wypasione autko !a gdzie potrzebne rzeczy dla dziecka,dla ciebie?twoi rodzice mieli kupować pampersy,ubranka,itp?a co twój mąż?teraz są źli-mówią ci,że WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY,SAMA TEGO CHCIAŁAŚ,bo pewnie broniłaś męża,wierzyłaś,że się zmieni i będzie dobrze i nie słuchałaś co rodzice mówili,tylko jak było gorzej to myk do teściów!a tu co?-bije ciebie,dziecko się boi, on jeździ sobie samochodzikiem,wozi małolaty i nie martwi się jak ty sobie radzisz!
twój mąż jest jeszcze sam małolatem-myśli,że wszystko można załatwić przemocą,a ty się zamkniesz,będziesz się godzić na wszystko co robi, bo będziesz się bała ,że znów cię pobije!nie tędy droga!-jesteś młoda i uwierz mi,że bez niego dasz sobie radę lepiej!jeśli nie pomogą ci rodzice,są domy samotnej matki,gdzie ci pomogą znaleźć pracę,zaopiekują się dzieckiem i tobą,będziesz miała spokój i dach nad głową dopóki sama nie będziesz w stanie sama sobie poradzić
i powiem ci jeszcze jedno-siostra mojego męża miała podobną sytuację jak twoja-uciekła z domu ,w którym ją poniżali,związała się z facetem,który zrobił jej dwójkę dzieci,bił ją,potem dzieci,odeszła od niego z dwójką malutkich dzieci(różnica roku pomiędzy dziećmi)do domu samotnej matki-pomogli jej.po 2latach miała pracę,mieszkanie,dzieci są teraz po komunii św(obojgu zrobiła przyjęcie w lokalu!),zapewniła im wszystko SAMA!JAK z nią rozmawiam to zawsze mi powtarza,że DZIECI SĄ WARTE POŚWIĘCEŃ,DLA DZIECI JEST SIĘ W STANIE WIELE ZROBIĆ,DLA ICH SZCZĘŚCIA I UŚMIECHU!
nie pozwól,żeby mąż cię dalej bił,poniżał !jesteś młoda,dasz sobie radę,nie bój się poprosić o pomoc-rodziców czy dom samotnej matki(oni są,żeby pomagać,tam pracują ludzie o dobrych sercach, z doświadczeniem do pomocy takim jak ty teraz)zobaczysz-nie od razu,ale i tobie zaświeci słońce!ŻYCIE PRZED TOBĄ,NIE POZWÓL GO SOBIE ZMARNOWAĆ!NIE POZWÓL,ŻEBY TWOJE DZIECKO SIĘ BAŁO!MAŁY MA PRAWO DO SZCZĘŚLIWEGO DZIECIŃSTWA(jeśli bez ojca,to ty mu zapewnisz i miłość i byt-zobaczysz-dla dziecka warto żyć,dla tego małego uśmieszku,buziaczka i uścisku dla mamusi)
no to dobrze ze tobie ulozylo sie i ze dogadalas sie z rodzicami
u mnie niestety nie wyszlo.... Ty naslalas pedagog.... a ja ucieklam z domu jak mialam 14 lat... Zglosilam sie do pogotowia opiekunczego... spedzilam tam kilka miesiecy. Tylko kiedy bylam tam dogadywalam sie z rodzicami. Wycofalam zeznania... a potem strasznie tego zalowalam bo nic sie nie zmienilo byly tylko obiecywanki... A do dzisiaj mam to wypomninane bo skoro ja na niego donioslam to z jakiej racji on ma mi pomagac?? tak ale kto pozwolil mu mnie tak traktowac?? No i na ty konczy sie rozmowa z moim ojcem zreszta on ma zawsze swoje zdanie i kazdy musi miec takie jak on... a jak ktos juz ma inne to jest jego najwiekszym wrogiem
(.
Nie odpisywalam poniewaz zglosilam sie juz do tego osrodka. I nie mialam dostepu do internetu. Narazie jestem z Malym w osrodku, jestem w trakcie zaltwiania mieszkania z opieki oraz zapomog dla samotnej matki, wnioslam rowniez pozew o rozwod
).
.Dziekuje bardzo za pomoc
) teraz wiem ze strach ma wielkie oczy i nic wiecej. He he nawet nie wiedzialam ze moj synek potrafi przespac cala nocke
jest tutaj nam duzo duzo duzo lepiej . Pozdrawiam
Ja bym jej tak nie bronił bo znamy tylko (jak zawsze) wersję jednej osoby. Jeśli mamy się bawić w sędziów i osądzać powinniśmy... no ale nie możemy.
Nie daje mi spokoju to, że Twoi rodzice nie chcą Cię spowrotem przygarnąć. Coś mi tu śmierdzi.
zreszta jezeli mialabym wsparcie u rodzicow to co bym robila na tym portalu ??? Juz dawno ulzylabym sobie i dziecku,,, a przedewszystkim nie szukalabym tutaj pomocy...