Hejka
.
Bulinko> wcześniej tez nic nie trzeba robić
. Po co sobie taką presję narzucać, skoro można po troszeczku, pomalutku.
Bacha> moja mama zawsze taka dzika się robi przed świętami. W dzieciństwie trzeba było nawet szafy odsuwać. Musiało być w każdym kącie wylizane. A potem zasiadała do wigilii zmachana, zapłakana z bólu, zdenerwowana, że wszystkiego nie zdążyła wysprzątać. Dlatego ja jestem przeciwna takiemu przedświątecznemu szaleństwu. Zdążę to będzie ok, nie zdążę, to się świat nie zawali
.
Mamuska> rozumiem napięcie, ale może czas wyluzować, by nie zwariować?
Markadia> smakowite te pierniki. Ja robię ciastka orkiszowe, tez wycinanki gwiazdek i choinek. Przystrajamy je jak pierniki
.
Anus> witamy w kafejce. Ja podobnie jak Bacha, jestem ogromnym przeciwnikiem kredytów. Nie mam żadnego i nie zamierzam brać. Wiem jak się można wpakować. Ta myśl, że z czego spłacę gdy strace prace, gdy biznes nie wyjdzie, gdy zachoruję... . Nie mam dobrej i jednoznacznej rady. Po 1. trzeba by zacisnąć ostro pasa. Nie żyć na wyrost, kontrolować wydatki.
Po2. Wziąć kredyt konsolidacyjny, który wprawdzie podwyższy Wasz dług, ale dzięki temu rata zmniejszy się na tyle, ze będzie Was stać na m-czne opłacanie.
Po3. Skoro maszyna na siebie nie zarabia to może ją oddać. Na pewno jest jakaś możliwość odstąpienia od umowy leasingowej. Poza tym... jeśli jej nie będziecie spłacać, to sami Wam zabiorą. Po4. ograniczyć wydatki, może sprzedać jedno auto, jeśli macie dwa, zamienić dom na mieszkanie... no nie wiem co jeszcze.... sami najlepiej wiecie co macie. Po5. od tej pory NIGDY nie zaciągać kredytów, jeśli nie będziemy w stanie ich spłacić i nie brać drugiego jeśli nie spłaciło się pierwszego!
To jedyne co przychodzi mi do głowy. Pamiętajcie, ze Wasze długi będą musiały spłacić dzieci i wnuki. Nic nie przepadnie. Warto to mężowi uświadomić, może wtenczas przestanie tematu unikać.
Wszystkie Was pozdrawiam cieplutko.