Witam niedzielnie, leniwie.
Zasiadam z imbrykiem herbaty. Moja rodzinka ogląda skoki narciarskie. Przeżywają wczorajszą nieuczciwą dyskwalifikacje naszego zawodnika, co skutkowało naszym spadkiem z podium, aż na 6-te miejsce. Mi coś śmierdzi w tej całej sprawie
.
Ja zrobię porządki świąteczne jak zwykle u mamy, u siebie samej bez szału. Swojej mamy już nie przestawię mentalnie, wg niej musi być generalnie wysprzątane przed świętami. Najchętniej to by szafy i segmenty poodsuwała
. Wychodzę z założenia, że skoro tyle jest przygotowań na święta, a może jacyś goście wpadną, to się bałagan i tak zrobi
. Ja u siebie to raczej robię noworoczne porządki heh.
Ja nie mam co układać menu wigilijnego, bo ryb nie jem. W ogóle wigilijne menu jest dla mnie głodowe, prawie nic nie jem z tradycyjnych potraw. Robię co będziemy jeść i tyle, czyli niewiele
. Z jednej strony to dobrze, bo nie lubię kucharzyć
. Jemy bigos, sałatki zwykle te same (jakieś z tych: śledziowa, gyros, pęczak, tortellini, jarzynowa), pieczarki. Moja mama będzie miała pewnie ryby w occie/oleju/smażone... których nie będzie miał kto jeść
. A mama tradycyjnie jak co roku się zdziwi, że jak to(?) nie jemy i z żalem będzie powtarzać "i kto to teraz zje". Taka coroczna rodzinna tradycja wigilijna
.
Udanej niedzieli wszystkim Netkom!!!!