Markadia napisał/a:Witaski wieczorkiem 
Ja tam gotować lubię i gotuję 
Lubię też piec ciasta,teraz za mną chodzi sernik ale na zimno bo upały idą.
Markadia, zazdroszczę umiejętności pieczenia ciast. ja niestety mam taki dar, że niezależnie od tego jakie ciasto piekę i tak wyjdzie zakalec. No może nie zawsze... Mój problem chyba polega na tym, że moja Mamcia jest dla mnie niedoścignionym wzorem jeśli chodzi o przystawki, zupy i dania główne, a moja niedoszła teściowa była ideałem jeśli chodzi o pieczenie ciast.
Nie to, że wpadłam w kompleksy, ale czasem tak właśnie było. Nigdy nie zapomnę (i wspominam to ze smutkiem raczej), jak mój syn po powrocie od babci z wakacji, stwierdził, że mój rosół jest jakiś taki "za mokry". Oczywiście śmieję się z tego teraz, ale takim nieco krzywym śmiechem.
Druga sprawa, że moja Mamcia (75 lat) nigdy nie unikała pikantnych przypraw, odważnych połączeń i ryzykownych ruchów w kuchni. Sama ponad 25 lat temu sięgała po przepisy które wielu ludziom się w głowach nie mieściły.
Całą rodzinę przyzwyczaiła do smaków innych, nowych, wyrazistych. No cóż jej przewaga polegała na tym, że miała odrobinę więcej czasu na rozwijanie swoich pasji. ja w pracy od 8 do 16, po pracy, też zawsze coś do zrobienia, a po tym znów przygotowanie do pracy na kolejny dzień.
Zresztą chyba sama się przed sobą tłumaczę, prawda najprawdopodobniej jest taka, że nie umiem i już ;(