annakomnena7 napisał/a:
Ładny co?!! 
Ładny
W pierwszej chwili myślałam, że to szlaczki rodem z izografii, ale zerknęłam do swoich kartek i jednak to nie to. Jak tylko się odrobinę podszlifuję, pokażę swoje wypociny 
No nie jestem dobra w gotowaniu, chyba, że krwi u innych 
A semestr trzeci już zaczęłam
Jestem po drugim zjeździe. Trochę przerażona mnogością materiału, więc chyba będę musiała na bieżąco się uczyć. Pod koniec czwartego semestru wybieramy już temat pracy licencjackiej. Na razie nie odnajduje nic dla siebie. Jestem jednak dobrej myśli.
Wczoraj dostaliśmy propozycję uczestniczenia w sekcji zwłok, ale to nie moje klimaty są. Wolę, gdy wykładowca zapodaje sprawę sądową do rozstrzygnięcia. Wtedy to się dzieje wśród studentów
Nie rozumiem czegoś u siebie. Gdy dziewczynki były małe i miałam na głowie tego gamonia, za którego nawet firmę musiałam w porządku trzymać i do tego mnóstwo zajęć typowych wokół domu (męskich), miałam więcej siły i ogarniałam to wszystko. Teraz mnie się po prostu nie chce. Może to zmęczenie materiału. A może to była jak karuzela: trzeba było działać by się utrzymać na niej. Teraz nic nie muszę. Zauważyłam, że teraz robię to co chcę.
W związku z powyższym bardzo mocno podziwiam Mamuśkę Przypominam jednak, że coś mi obiecałaś 
Soniu cieszy mnie sytuacja z synem. Wiem, że to Twoje dziecko, ale nie pozwól by zawładnął Twoim życiem. Skoro potrafi podjąć decyzję (oszukiwać w szpitalu co do zażywania leków) potrafi myśleć logicznie. Zakładam, że w tamtym szpitalu czuł się źle między innymi dlatego, że tam nie był tak pielęgnowany jak przez Ciebie w domu. Bycie mamą nie jest krucjatą. Mocno trzymam kciuki za Ciebie i syna.
Kamoa czy mnie pamięć myli czy Ty znasz niemiecki? Muszę opracować kilka tematów na ten zaległy niemiecki i mam problem z jednym. Mianowicie muszę odpowiedzieć na ogłoszenie na ogłoszenie o pracę w ten sposób, że się zareklamuję. Normalnie nie wiem jak to ugryźć.
Bulinko czy nie ma tam jakiejś innej mamy? Gdybyś nawiązała jakiś kontakt z kimś takim byłoby Tobie raźniej.
Eluś ten piernik podobny do mojego a właściwie od mojej przyszywanej teściowej. W jej wersji piernik przekładany masą: powidła śliwkowe z masłem. Pychota.
Basiu jak idą rozmowy ze słodkościami ? Weź im dorzuć czasem soli. Od razu odechce im się namawiania Ciebie do ich jedzenia 
Taju Ty cokolwiek jadasz? Bo ja już sobie wyobrażam jakie tańce odprawiasz na spotkaniu z wiatrem
Małgorzata z onetu, gdzie Ty się podziałaś Dziecino ?
Wracam do pracy. Jak co dzień zmęczona. Normalnie padnę chyba...
Może się komuś przyda...
Nie bój się podejmować odważnych decyzji.
Strach i wątpliwości zabiły więcej marzeń i celów, niż porażka kiedykolwiek zdoła
Spokojności Wszystkim...