Witam ciepło w ten zimny, wietrzny dzień.
Sonia> dzięki, kiedy ja nie lubię długo smucić
. Moja mama nieświadomie mnie tego nauczyła swoim nagminnym i nieustannym narzekaniem. Wiem jakie to męczące i nudne dla słuchacza
... dlatego raz się wyżalę i przechodzę do normalności... tak jest łatwiej żyć mi i innym. Przypomniałaś mi swoim wpisem, ze jeszcze tylko miałam napisać o koleżance, która podobno przede mną była u szefa i usłyszała, ze jej podwyżka nie potrzebna bo dostaje 500+ na troje dzieci
.
Anna> gratuluję, sukcesów życzę.
Ja sobie zbożówkę wypiję, a co tam... wygląda jak kawa, aromat nieco inny, ale w ostateczności można uznać za kawę. Kiedyś nawet mój mąż się nabrał, a niby taki z niego kawosz. Mama zaparzyła mu niechcący zbożówkę jako kawę rozpuszczalną. Wypił i nic nie monitował, że mu brak kofeiny
.
A ja jutro wskakuję w grubszą kurtkę z kapturem, rękawiczki i porządne buty. Dziś przemarzłam niemiłosiernie. Dłonie tak skostniały, że nie mogłam kluczem trafić w zamek. Weszłam do domu i ubrałam się w czapkę i rękawiczki
, do tej pory siedzę w rękawiczkach.... a wcale mi w nich nie jest za ciepło
.
Grzańca wszystkim stawiam.
