Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce - Netkobiety.pl
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Bulinka, przykro mi....nie potrafie Cie e pocieszyc skoro nie znam szczegolow, podejrzewam ze to jeden z synow przysparza problemy...ale moge sie mylic Mamuska, pacientkq przejawia objawy poczatkow demencji
Co do alimentow z funduszu...nie mozna przekroczyc jakiegos pulapu dochodowego
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Bulinko,nie chcesz,nie pisz może jutro inaczej na TO spojrzysz -trochę zblednie,emocje opadną... Soniu-nie ma pułapu,jeśli chodzi o alimenty.Ile masz na papierku(wyroku sądowym)tyle Ci się należy"bez jego łaski" !!!
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
malgorzata.onet.pl napisał/a:
Soniu-nie ma pułapu,jeśli chodzi o alimenty.Ile masz na papierku(wyroku sądowym)tyle Ci się należy"bez jego łaski" !!!
Pułapu dochodowego nie ma, wystarczy zaświadczenie od komornika o nieściągalności, ale alimenty z funduszu to 500zł na dziecko nawet jeśli jest wyrok na wyższe
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
malgorzata.onet.pl napisał/a:
Santa,możliwe-nie brałam tego pod uwagę. Nigdy nie miałam 500zł na dziecko
Ja też nie Ale przypadkiem wiem
Jak sąd zasądził mi wreszcie po 600zł z wyrównaniem od 1,5 roku (od złożenia pozwu), bo tatuś nie był łaskaw się stawiać na rozprawie, to tatuś wziął i był łaskaw się zabić autem po pijaku renta po nim nie przysługuje, bo nie był łaskaw płacić zusu Ale bo ponieważ gdyż szukał go tu u mnie OPS w sprawie niepłacenia alimentów na dzieci z poprzedniego związku, to akurat wiem dlatego sprostowałam, żeby ktoś się nie napalił niepotrzebnie Do 500zł fundusz jak najbardziej wypłaci Mnie nie było dane, ale inne kobietki jak najbardziej niech się upominają, bo im się należy
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Przepraszam, sama wprowadziłam w błąd. A jednak.
Świadczenia z funduszu alimentacyjnego przysługują, jeżeli dochód rodziny w przeliczeniu na osobę w rodzinie nie przekracza kwoty 725 zł.
Co do zasady świadczenie z funduszu przysługuje w wysokości alimentów ustalonych przez sąd, nie może jednak przekroczyć wysokości 500 zł. Tu teraz nie wiem - czy 500 na dziecko, czy 500 ogólnie. Ale wydaje mi się, że na dziecko. Bo jakby było parę dzieci z różnych związków, to niby jak dzielić to 500?
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Santa-nie pluj jadem,nie jestem Ci wrogiem.Może i dobrze że sam się zabił.Mój były zabił dziecko.Wystarczy??? A mi sędzina powiedziała,że nie podwyższy z 250na 300 ,bo to nie jego wina,że w więzieniu nie ma pracy i jak sobie nie daję rady utrzymywać dzieci "to są odpowiednie ośrodki,gdzie mogę je oddać". Wszystko w tym temacie.
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Małgorzato, przepraszam, jeśli odczułaś, że pluję jadem Nie miałam takiego zamiaru, widocznie jakoś źle napisałam Ja Tobie też ani nie jestem wrogiem, ani nie zamierzam/ nie zamierzałam być
A co do byłego - owszem, dobrze. Policja, jak przyszła poinformować, też była zdziwiona moją reakcją. Ale ja go 2 lata nie widziałam przedtem - i dzieci też go nie interesowały Wysłał mi tylko smsa, że ponoć ukradłam mu jakieś ważne dokumenty
malgorzata.onet.pl napisał/a:
A mi sędzina powiedziała,że nie podwyższy z 250na 300 ,bo to nie jego wina,że w więzieniu nie ma pracy i jak sobie nie daję rady utrzymywać dzieci "to są odpowiednie ośrodki,gdzie mogę je oddać". Wszystko w tym temacie.
Współczuję Ci bardzo i przytulam... ja akurat trafiłam na niezłego sędziego... tak, faceta. Nie miałam adwokata. Ale widocznie sytuacja była dla niego jasna i zrozumiała. No, ale i tak ani kawałka tych alimentów dzieci nie zobaczyły, a spadek musiałam odrzucić
Sorki, że tak emocjonalnie, z reguły raczej o tym nie mówię. Ale akurat dzisiaj rano odebrałam telefon z jakiejś firmy windykacyjnej, która poszukiwała moich dzieci
49,409Odpowiedź przez Sponi2016-08-05 00:16:10Ostatnio edytowany przez Sponi (2016-08-05 00:20:03)
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Piotr Introwertyk napisał/a:
malgorzata.onet.pl napisał/a:
Hej Wszystkim wesołym i smutnym .... Co z Wami ?
No wlasnie , jak sie domyslam kazdy z nas cos przezywa i cierpi , chyba glownie z powodu przeszlosci. Czy to kwestia surowego wychowania zeby tak nie miec dla siebie wyrozumialosci a moze nawet poblazliwosci ?
Z powodu przeszłości. To mianownik działania. Mojego życia.
Nie wiem od czego zacząć, więc zacznę od dupy strony...
Po pierwsze odnoszę wrażenie, że niekoniecznie odpowiednio uzewnętrzniam swoje smutki. To nie jest tak, że mam doły. Wpadam w zadumę, owszem, ale wtedy rozmyślam nad sobą. Jestem taka nierozpracowana, taka.... nabałaganiona. To nie jest tak, że zamykam się w sobie i płaczę. Ja wciąż analizuje. Tym razem siebie. Tak dziewiczo.... I nie zliczę godzin, podczas których prowadziłam rozmowy z samą sobą...
Nie próbuję siebie usprawiedliwiać w żadnym razie. Bo to też rozgryzałam. To na nic...
Ostatnio powiedzmy miałam załamanie bo przeczytałam fragment wpis Ivy. Nie byłam w stanie kontynuować lektury, bo nagle znalazłam się tam skąd uciekłam...
Pamiętam byłego. Miał taki skórzany pejcz. Tłukł mnie nim po pupie i po plecach w ramach uprawiania seksu ze mną. Podniecało go zadawanie mi bólu. Poił się alkoholem przy tym. Ja przez najbliższy tydzień miałam kłopoty z chodzeniem nie mówiąc o leżeniu. Te kilka dni wystarczało na gojenie na tyle, żeby powtórzyć to za tydzień... Ktoś zapyta dlaczego na to pozwalałam. Ano dlatego, że za wszelką cenę nie chciałam, żeby odesłał mnie do domu, w którym ojciec tłukł matkę i braci. Potem żeby znieść ból upijałam się zanim do zdarzenia dochodziło. Było mi lżej... Brałam pigułki byleby nie zajść w ciążę. Zdarzyło się jednak, że zaszłam w ciążę. Nie chciałam tego dziecka, ale pomyślałam sobie że może dzięki temu mnie nie tknie. Myliłam się. Końcówka ciąży była dla mnie wybawieniem. Nie musiałam spełniać jego zachcianek. Nie jestem jednak ofiarą. Godziłam się na wszystko z pełną świadomością. Ot taka patologia ze mnie wychodziła.
Pamiętam do dziś jak będąc w zaawansowanej ciąży pokłóciłam się z nim podczas jazdy samochodem. Nie pamiętam czy wracaliśmy wtedy od lekarza (miałam wszystko co najlepsze - prywatny gabinet, płatny poród z asystą lekarza prowadzącego + osobista anestezjolog), ale strasznie się skłóciliśmy. Byłam wtedy w zaawansowanej ciąży. Wywalił mnie w środku miasta z samochodu. Bez torebki, dokumentów, pieniędzy. Miałam do przejścia kilka kilometrów bo Łódź to trochę duże miasto. Chyba płakałam. Nie pamiętam... Źle znosiłam ciążę. Nie chciałam tego dziecka i pewnie go czymś zezłościłam, że chłopina nie wytrzymał.
Myślę, że mnie nie kochał nigdy. Ja jego z całą pewnością nie darzyłam uczuciem. Może na początku czułam coś w rodzaju wdzięczności, tyle że potem...
Pamiętam dom. Rodzinny dom. Zawsze alkohol. I smutna mamę. I to, że często sypialiśmy całą gromadą u sąsiada bo tato robił z nami i mamą porządki. Często naocznie straszył, że się powiesi... Jak ja mamy wtedy nienawidziłam.... Tak, właśnie ją, nie ojca. Tyle razy prosiliśmy, żeby wyrzuciła go z domu... Agresji ze strony taty takiej fizycznej poza jednym razem, gdy przywalił mi w buzię tak, gdy pilnowałam mamy, żeby jej nie poobijał, że straciłam przytomność. Wtedy się chyba przestraszył. Nigdy więcej mnie nie dotknął. Przerzucił się na braci... Zwłaszcza na jednego. Do dziś mam przed oczyma brata leżącego na podłodze w małym pokoju i ojca, który napierdala go kopniakami w taki sposób, że brat prawie że wciskał się pod kaloryfer. A ja w bezsilności (uspokoiwszy młodsze rodzeństwo) prosiłam tatę, by przestał. Obiecywałam, że jutro przyniosę mu piątkę byleby tylko przestał. Przestawał. Po tym jak wyładował resztki frustracji na bracie. Kiedy brat podrósł bił.... mnie. Ale na szczęście nie tak mocno. Mamy nigdy nie było. Pracowała na trzy zmiany wprawdzie, ale zamieniała się, żeby dorobić więcej, bo tata często przepijał całą wypłatę....
Mama... Mam do niej żal. Gdyby rozwiodła się z ojcem być może mocniej by się nami troszczyła. Byłaby przy nas. I być może mój brat nie molestowałby mnie. Byłam wtedy dzieckiem. A tato odkąd sięgam pamięcią zawsze pił, bił i robił awantury. Pamiętam, gdy już troszkę podrosłam słyszałam tłumaczenia mamy: dokąd ojciec pójdzie, nikogo nie ma. Tylko co z tej litości wyszło... Mnóstwo krzywd. Więc kiedy pojawił się były najnormalniej w świecie zwiałam nie patrząc na to, że mamę tam zostawiam.
Ile tego jest jeszcze w mojej głowie z przeszłości. Nie zliczę.
Łatwo jest powiedzieć: zostaw przeszłość. Tak się nie da.
To tak jakby nakręcić stary zegar bez czyszczenia każdej jego najdrobniejszej części...
Kiedy odeszłam poczułam się zdradzona przez moje dzieci. Trzymałam w ręku podpisana umowę na mieszkanie, gdy oświadczyły, że zostają z ojcem. Jedna tłumaczyła, że chce skończyć szkołę, druga uznała, że nie zostawi ojca bo ten zachla się na śmierć. A ja.... Byłam tak zdeterminowana, że nie mogłam się wycofać. Wtedy to była moja jedyna szansa. Możliwe, że dzieci chciały mnie ukarać za kochanka wówczas. Rety, nawet jego wykorzystałam.
Jestem na etapie zdrowienia siebie samej. Dzieci nie są i nigdy już nie będą całym moim światem, bo to chore. Kolejne uzależnienie. Nie ma nic wspólnego z kochaniem siebie. Bo co będzie, gdy odejdą? Nie chcę być toksyczną matką i wnikać w ich życie jak spragniona tlenu. Mnie ma być ze sobą dobrze. I nad tym pracuję.
Chodzę na terapię, bo nastał moment, w którym doszłam do wniosku, że nie poradzę sobie sama. Akurat ta decyzja była krokiem milowym dla mnie. Mówić... Wydobyć z siebie głos rozpaczy. To tak jakby zacząć oddychać otworzywszy usta. Niby proste...
Nie zależy mi na naprawianiu innych. Mnie zależy na mnie samej. Chcę uporządkować siebie. niczego przed sobą nie ukrywać. Niczego nie wypierać ze świadomości. Chcę być wolna.
Zmarnowałam życie sobie i tym, z którymi to życie dzieliłam. Kierowało mną wyrachowanie z ukierunkowaniem na jeden cel: przetrwać... Tyle lat zmarnowanych. Tyle, że jeśli pomyślę sobie, że przyjdzie mi zyć jeszcze jakieś 5 lat to dla mnie szmat czasu. Nie chcę go zmarnować. Chcę się naprawić. Wyleczyć.
Czuję się czasem jak śmieć, bo kto coś takiego jak ja chciałby. Ale wierzę w recycling Zresztą, wisi mi kto sobie o mnie co pomyśli. Nie zmienię tego co było. Już i tak z tym sobie radzę. Nie chowam się w kącie. Nikogo do kontaktów ze mną nie zmuszam. Do nikogo na siłę nie lgnę. Nie to nie. Każdy ma prawo wyboru.
Jest tyle tego. Tyle do przerobienia. Ja jestem dzielną dziewczynką i wiem, że sobie poradzę.
Nie odstawię i nie przekreślę przeszłości. Nie wymażę jej, bo się nie da. Jest jak potwór w szafie. Jedyne co mi zostało to wyleźć spod kołdry i stanąwszy przed szafą otworzyć ją. W bajce zazwyczaj nikogo tam nie ma. Moje życie to nie bajka. To książka napisana moim piórem...
No. Tak trochę tyle. Pójdę spać sobie. Nawet dobrze sypiam o dziwo.
To może nie kołysanka, ale mnie muzyka koi...
Wszystko to były moje wybory. Zimnej i wyrachowanej istoty. To prawda o mnie. To moje Sumienie mi mówi. Czy nigdy już tak nie postąpię? Nie wiem. Poznaję siebie od początku. Jak będzie potem? Nie wiem... W końcu znamy siebie na tyle na ile zostaliśmy sprawdzeni. A sprawdzamy się każdego dnia...
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Sponi, pewnie moje zdanie niewiele dla Ciebie znaczy, ale tak, rozumiem. Przytulam mocno wirtualnie - w realu sama nie lubię
Sponi napisał/a:
Jest tyle tego. Tyle do przerobienia. Ja jestem dzielną dziewczynką i wiem, że sobie poradzę.
Nie odstawię i nie przekreślę przeszłości. Nie wymażę jej, bo się nie da. Jest jak potwór w szafie. Jedyne co mi zostało to wyleźć spod kołdry i stanąwszy przed szafą otworzyć ją. W bajce zazwyczaj nikogo tam nie ma. Moje życie to nie bajka. To książka napisana moim piórem...
Pięknie to napisałaś
malgorzata.onet.pl napisał/a:
Bo musisz odrzucić też spadek w imieniu dzieci(jeśli nie są pełnoletnie i jesteś ich prawnym opiekunem)to one dziedziczą po w następnej kolejności.
Ja tylko w imieniu dzieci odrzucałam. Nie mieliśmy ślubu.
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Sponi-czekałam W końcu wyrzuciłaś to z siebie Nie jesteś wyrachowana-teraz jesteś Sobą-Dla Siebie i żyj jak się Tobie podoba,nigdy pod czyjeś dyktando. Przeszłaś tyle,że już nic Cię nie zniszczy Te rozmowy z sobą będą wracać,ale to nic złego jesteśmy istotami myślącymi to myślimy;)
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Sponi-nie jesteś wyrachowana,chcesz żyć i żyjesz Boszszszszeeee....Kobieto ,nie wiesz jaką mi sprawiłaś radość,że napisałaś to wszystko. Przerabiałam to kiedyś.Pisałam swoje żale i przeżycia na kartkach papieru i paliłam SERIO!! Pomogło,być może każdemu co innego pomoże,ale warto próbować
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
malgorzata.onet.pl napisał/a:
Santa,jeśl i nie mieliście ślubu to w czym problem? O dzieci zadbałaś(w sensie prawnym) Teraz zadbaj o siebie
Ależ ja dbam i nie marudzę ale najwyraźniej nie wszystkie firmy windykacyjne o tym wiedzą i telefon nad ranem z pytaniem o pana byłego uznają za kunszt savoir-vivre
A tak po prostu - wytrąciła mnie ta baba z równowagi. Bo życzyła sobie potwierdzenia, że pan nie żyje. Rozmowa brzmiała mniej więcej tak: - A ma pani akt zgonu? - Nie mam (niby mam, ale akurat nie pod ręką i nie muszę o 7 rano informować o tym obcych ludzi...- tego nie powiedziałam) - A kto ma? - Pewnie urząd stanu cywilnego...
Wkurzyła mnie baba i tyle, i pewnie dlatego mogę się wydawać dzisiaj nieprzyjemna
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Santa-prześpij się z tym Trzeba było jej powiedzieć "--nie znam dziada-ja z nim tylko dzieci mam" Ej..a tak serio to my chyba na prawdę musimy być wredne,a potem do nas pretensje
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Nie wiem jak Ty,ale ja idę spać :)daleko nie mam :)Zdajesz sobie sprawę,że jutro(DZISIAJ)??? Wszyscy będą czytać cośmy tu nabazgrały??? Dobrej nocki,spokojnej Wszystkim życzę i uśmiech też zostawiam
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Nowy dzień To co...kawuś lub herbatka? Stare, a jednak nowe słońce (to nic, że za chmurami, wiatr rozwieje) Lecę popracować, czymajcie kciuki...będę załatwiać kasę i dodatkowe wolne dni we wrześniu... Spo Dziewczyny...co do alimentów...chciałabym je otrzymywać z funduszu...zobaczymy jak się to wszystko rozwinie, na razie czekam 2 miesiące i dopiero jak komornik nie ściągnie dostanę od niego zaświadczenie.
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Mamuśka - witaj
co za pytanie ??? oczywiście kawuś na doberek
tych pie*dolonych TATUSIÓW do kamieniołomów na roboty bym zesłała ...
Sponi - jesteś dzielną dziewczynką i sobie poradzisz .... to Twoje słowa jezuuuuu co Ty przeszłaś Mycho czytałam ... i z niedowierzania kręciłam głową ....
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Sponi - jednak szkoda że nie pojechałaś na te kajaki. To jak przejście do innego świata. Ja odkładam swój ciężar i patrzę na niego bo już nic z nim nie mogę zrobić. Moje szczęście polega na dawaniu szczęścia, a może choć tylko odrobinę zadowolenia innym. Wtedy czuję się dobrze. Analizowanie ? Już kilka lat po rozwodzie i analizy niczego więcej nie wniosą. Czekam na wewnętrzny spokój.
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Dzień dobry...
malgorzata.onet.pl napisał/a:
Sponi-spal tą szafę ,ona nie jest Ci potrzebna (załaduj to wszystko i spal) Intro-też kup sobie szafę;)żeby ją spalić.
Ja swojej nie spalę. Nie chcę. W niej jest taka mała bezbronna Sponi skulona w kącie i też agresywna wersja mnie. Widziałyście kiedyś psa uwiązanego do budy? Sprawia wrażenie, że gdyby Was dopadł zeżarłby żywcem. A jeśli poznałoby się jego historię nabrałoby się innego spojrzenia na zwierze. Nauczony tego, że zawsze doznawał krzywdy, broni się pokazując swoje pazury i zęby.
To z tymi wersjami mnie prowadzę rozmowy. To tak jak z duchami (upraszczając wersję energii). Nie odejdą póki nie zaznają spokoju. Uspokoje je, popłaczę z nimi, pokrzyczę, obarczę zarzutami, ale kiedyś dojdziemy do porozumienia.
Nie jestem płaczliwą pindą. Jest ze mnie kawał cholery. To pozwoliło mi w pewnym momencie spoglądać na osoby pełne ironii i agresywności trochę inaczej. Nie nakręcam się, gdy ktoś mnie atakuje bo świadomość tego, że w środku być może są podobne do mnie myślami najzwyczajniej ich zachowanie tłumaczy.
Ba-Cha napisał/a:
jezuuuuu co Ty przeszłaś Mycho czytałam ... i z niedowierzania kręciłam głową ....
Na własne życzenie. Niestety. Ot, taka patologia sobie... Nie jest źle.
Napisałam zaledwie cząstkę tego, z czym się mierzę. Po to - byście wiedziały, że nie wpadam w dołki a skaczę wokół nich.
Cieszy mnie to, że skoro potrafiłam z własnej woli wejść w to wszystko to i z drugiej strony stać mnie na niemożliwe.
A pomaga mi wszystko. Bycie tutaj. Wy same. Wasze wpisy. Nawet osoby, których nie darzę sympatią na forum i te, które kiedyś sugerowały moje trollowanie w innych wątkach. Nie chcę nikogo przekonywać do siebie. Nikogo zmieniać. Chyba trudniej jest zmienić siebie w tym sensie by w sobie zmienić to, by nie pragnąć zmieniać kogoś. Jakoś tak...
Piotr Introwertyk napisał/a:
Sponi - jednak szkoda że nie pojechałaś na te kajaki. To jak przejście do innego świata.
Gdybym miała w tamtym terminie urlop, pojechałabym. Naprawdę.
Przypominało mi się coś. Byłam w lesie nad rzeką Warta. Stojąc na brzegu dostrzegłam kłodę drzewa. Płynęła tak bezwiednie. Skazana na nurt rzeki. Pomyślałam sobie wtedy: Sponi, to chyba tak z tobą może być powinno. Woda wie co robi, zna przecież koryto rzeki. doprowadzi ciebie w bezpieczne miejsce. Może ugrzęźniesz przy brzegu a stamtąd zabierze ciebie ktoś do swojego domu. Do ogrodu. I będzie ciebie pielęgnował...
Piotr Introwertyk napisał/a:
Ja odkładam swój ciężar i patrzę na niego bo już nic z nim nie mogę zrobić.
Przypominało mi się coś. Byłam w lesie nad rzeką Warta. Stojąc na brzegu dostrzegłam kłodę drzewa. Płynęła tak bezwiednie. Skazana na nurt rzeki. Pomyślałam sobie wtedy: Sponi, to chyba tak z tobą może być powinno. Woda wie co robi, zna przecież koryto rzeki. doprowadzi ciebie w bezpieczne miejsce. Może ugrzęźniesz przy brzegu a stamtąd zabierze ciebie ktoś do swojego domu. Do ogrodu. I będzie ciebie pielęgnował...
Piotr Introwertyk napisał/a:
Moje szczęście polega na dawaniu szczęścia, a może choć tylko odrobinę zadowolenia innym. Wtedy czuję się dobrze. Analizowanie ? Już kilka lat po rozwodzie i analizy niczego więcej nie wniosą. Czekam na wewnętrzny spokój.
Dobrze Tobie idzie. Wszystko to rozumiem, bo sama przechodzę.
Lubie Bajm i Beatkę Kozidrak. Ta piosenka poniżej mocno utkwiła w mojej głowie...
Jadę z młodszą Glizdą na południe Polski na weekend. Będzie wyprawa do Lasu. Nie jestem jeszcze spakowana i pojęcia nie mam jaka pogoda tam rządzi. Pewnie będę blisko wielu z Was
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Sponi,gdy przeczytałam Twoje wyznanie,to z jednej strony mi ulżyło,że są osoby,które przeżyły więcej niż ja,a z drugiej strony mam wyrzuty o co ja mam pretensję. U mnie po prostu walka mojej córki z mężem moim /On nie jest Jej rodzonym ojcem/.Oczywiście z wzajemnością.Żadne z Nich nie jest bez winy.Ja jestem pośrodku Nich.Wczoraj fruwały nawet meble drobne,a jutro sądny dzień,bo mamy spotkanie przedślubne z teściami córki.Ja już byłam jedną nogą w walizkach.
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Witajcie Już chciałam ponarzekać na pogodę ale w obliczu Waszych problemów nie będę się kompromitować . Współczuję Wam bardzo, ściskam ciepło i jedyne co mogę zrobić.... wirtualnie przytulić.
Któraś tu napisała, ze ile sąd zasądził tyle musi płacić... otóż kochane... na świecie jest zbyt wielu cwaniaków aby to było takie proste. Może się łojciec zwolnić z pracy i tyle, może zmniejszyć etat i przejść na najniższą krajową lub pracować dorywczo na świecówce za symboliczne 500 zł brutto. Wtedy dostaniecie 60% jego wynagrodzenia, a nie tyle co zasądzono .
Dobra... nie wiem jak Was rozweselić, bo mnie nie nauczono pocieszania (tylko wyrzutów i wytykania błędów), nie wiem jak pocieszyć więc sobie cichutko posiedzę obok i tyle, podam chusteczkę w razie czego, potrzymam za rękę.... . Trzymajcie się mocno, wierze w WAs!!!!
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Hej Wszystkim Piątek,piąteczek,piątunio U mnie leje,ale mam to głęboko w poważaniu.Zaczęłam urlop mam zamiar żyć w zwolnionym tempie Rano, koło 11tej ;P kawusia,potem zrobić jakiś obiadek,wieczorem piwko . Wszystkich pozdrawiam i uśmiech zostawiam
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Piotr Introwertyk napisał/a:
Nie obiecuję że "stanie się tak jak jeszcze nigdy nie było"
To chyba jest dobre podejście: niech się dzieje...
Bulinko zrób i czyń jak czujesz... Nie jak trzeba, bo Twoje podpowiedzi pewnie aż huczą. Czujesz sie jak w potrzasku z pewnością. Ten potrzask to nic innego jak owy krzyk tego co zrobić należy...
Zaraz uciekam do domu, pędem pakowanie i przez pół miasta wiśta wio w świat...
Dla rozładowania emocji. Posłuchajcie wieczorem. Dobre, bo koi...
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Pięknie wszystko udało mi się pozałatwiać, dzięki za trzymane kciuki Marek śpi obok mnie,Andżelika w swoim pokoju słucha muzyki, plotkuje na messengerze z kuzynką, Monika ogląda ze mną "Opowieści z Narni" Jest tak jak ma być...normalnie. Dobrej nocy wszystkim.
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Żart- Kowalska pyta Kowalskiego Kochanie co byś zrobił,gdybyś się dowiedział,że za 5 minut będzie koniec świata? -Kochałbym się z Tobą ! -Dobrze,a co przez następne cztery i pół minuty?
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Dobrego dzionka Bachaś E tam dzielna...każdy dostał swoje życiowe puzzelki i je próbuje składać, mi przypadły puzzle remontowe Marek się obudził, roletki podciąga mykammmm z ogórkiem w zębach i niedopitą kawą
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Halooooo co z Wami Netki i Nety ?????
BaCha tylko kawę zapodała i sie zmyła
Mamuśka z tym,, ogorkiem w zębach'' gdzieś sobie smiga ?//:) Małgorzata tez gdzies wybyła ??
Misti podziwia wesołe miasteczko
Ela to juz wogóle znikła:( wszystko oki u Ciebie ??
Beata co tam u Ciebie ??
Meg tez sobie cuśśśśśś tam robi, i zagląda
Sponi nabiera dystansu,,, w deszczu " i oddycha
Tajemnicza hymmm no własnie tajemniczo znika
Sonia zapewne siedzi w ogrodzie i pyka dymka
Resztę Netek nie wiem co tam sobie porabia. Ja gotuję sobie obiadek na dwa dni, pakuje się i chcialam sie z Wami pożegnać. SPOKOJNEGO i MIŁEGO WEEKENDU życzę Do popisania po drugiej stronie Paa
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
O przepraszam slucha sie i spiewa wraz z nim :
Dotąd żyłem od tak Z dnia na dzień, byle jak Nie sięgały daleko plany me No, a dziś wreszcie mam Jeden cel, jasny plan Dzisiaj wiem dokąd idę, czego chcę Cieszy mnie piękny świat Jego sens, jego ład Każda, każda najbłahsza nawet rzecz Lecz się kładzie co dzień Na mój los lęku cień Że choć wprawdzie jest tak cudownie Lecz...
Wszystko przeminie, wszystko przepadnie Gdy kochać przestaniesz mnie pewnego dnia Tylko gdzieś w sercu na dnie Będzie iskierką się tlić nadzieja ma
Znowu żyć będę tak Byle gdzie, byle jak Bez pomysłu, bez celu Z dnia na dzień Runie mój wielki plan Droga, po której gnam Nagle śmieszna i głupia wyda się Marzeń mi będzie wstyd I co dzień skoro świt Dobrym ludziom ukarzę smutną twarz Będę ten piękny świat Jego sens, jego ład Przeklinał tak długo, długo Aż...
Wszystko przeminie, wszystko przepadnie Ktoś znowu pokocha mnie pewnego dnia Ale gdzieś w sercu na dnie Niezmiennie będzie się tlić rozterka ma
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Witajcie w ciepły aczkolwiek deszczowy weekend .
Alika> ja zniknęłam? Ależ skąd, przecież wczoraj siedziałam w milczeniu obok potrzebujących Netek . Ja dziś zniknę, a pojawię się jutro wieczorkiem. Mam mamę na weekend. Elka pracuje w polu jak zwykle ciężko. Będzie jak wróci .
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Piotr Introwertyk napisał/a:
O przepraszam slucha sie i spiewa wraz z nim :
Dotąd żyłem od tak Z dnia na dzień, byle jak Nie sięgały daleko plany me No, a dziś wreszcie mam Jeden cel, jasny plan Dzisiaj wiem dokąd idę, czego chcę Cieszy mnie piękny świat Jego sens, jego ład Każda, każda najbłahsza nawet rzecz Lecz się kładzie co dzień Na mój los lęku cień Że choć wprawdzie jest tak cudownie Lecz...
Wszystko przeminie, wszystko przepadnie Gdy kochać przestaniesz mnie pewnego dnia Tylko gdzieś w sercu na dnie Będzie iskierką się tlić nadzieja ma
Znowu żyć będę tak Byle gdzie, byle jak Bez pomysłu, bez celu Z dnia na dzień Runie mój wielki plan Droga, po której gnam Nagle śmieszna i głupia wyda się Marzeń mi będzie wstyd I co dzień skoro świt Dobrym ludziom ukarzę smutną twarz Będę ten piękny świat Jego sens, jego ład Przeklinał tak długo, długo Aż...
Wszystko przeminie, wszystko przepadnie Ktoś znowu pokocha mnie pewnego dnia Ale gdzieś w sercu na dnie Niezmiennie będzie się tlić rozterka ma
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Dobrego Dnia wszystkim Ba-Chasiu,dziękuję za wstawienie-muszę się naumieć Alika,jestem,żyję.Planowałam nic nie robić i jak zawsze kot w plany nasrał ;)nie da się normalnie poleniuchować. Do następnego razu ! Pa!
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Witam serdecznie, Alika do kontanajlepiej takiego gd,ie stoi komputer....hihihi Bulinka, to dobrze, ze poszlo gladko. Mamuska, jakdobrze, ze masz w firmie mozliwosc pozyczki...
Podjelam decyzje, ze zostaje z ta pacjentka jeszczetylko dwa tyg....ciezko, nieprzewidywalne zachowanie, albo jasie do tej pracy nie nadaje.Chociaz mialam na dniach menagerke i ocenila mnie pozytywnie....a moze zmeczenie materialu...
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Osoby z tym zaburzeniem są wyjątkowo męczące, wyciągające siły i powodują wiele zagrożeń, pracuję z osobami przewlekle chorującymi psychicznie, na 40 osób są dwie panie z aitzchaimerem i to z nimi jest najciężej (sory za pisownię), nigdy nie wiadomo co wymyślą, gdzie pójdą, co zrobią, nic nie jest oczywiste i nie ma możliwości korekty, wytłumaczenia czegokolwiek...np tego, że kwiatów się nie je, a wc nie jest w koszu na śmieci... Nie dziwię się, że masz dość...jeden na jeden dwadzieścia cztery na dobę może wykończyć.
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
hey witam niedzielnie kawencją
zapraszam ... Mamuśka - Sonia ojjjj nie udała się starość ... nie udała się
mam to w domu na co dzień .... może nie aż tak drastyczne ... ale z pamięcią mojej MAM jest coraz gorzej ... to takie duże i nieporadne dziecko ... w dodatku upierdliwe ale NIE LEŻY ! oby jak najdłużej ....
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Dzien dobry, Mamuska, oczywiscie masz racje opisujac demencje, problem jest w tym, ze ja mam dwoch pacjentow pod opieka,24/7,malzenstwo.Druga osoba nie ma objawow demencji , ale wymaga opieki i wstawania w nocy....stad to potworne zmeczenie. Dobrej niedzieli wszystkim
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Witajcie niedzielnie! Soniu ja współczuję Ci sytuacji bardzo.Kiedyś też pracowałam w domu opieki,ale tylko 8 godz. dziennie.Do południa 3 pracownice do 24-ech pacjentek.Po południu jedna.Oczywiście kobietki leżące i z demencją.Było więc ciężko.Lubiłam jednak tą pracę.
Teraz coś na wesoło z własnego życia.Wczoraj Majka dostała od teścia córy bukiecik z białymi goździkami.Powiedziałam Jej,że te kwiatki to goździki.Majka mi się dziś pyta:"Mamo,to jak się nazywają te kwiaty...śrubki?
Córa z chłopakiem w drodze do Holandii.Tak koło południa będą już na miejscu.
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Witam się słonecznie, Mało mam wkurwa bo jeszcze tylko jutro i we wtorek idę na zastępstwo juuhhuu Życzę pogodnej i udanej niedzieli pozdrawiam wszystkich bardzo bardzo
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Dzień dobry wszystkim. Dosiadam Bachaś do kawki. No nie udała się ... Moja mama pomimo młodego wieku już leżąca, z otępieniem, prawie bez kontaktu...eh Mykmyk
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Witam pięknie. Przeżyłam weekend z mamą, choć wczoraj ciężko było . Zmęczona jestem psychicznie i muszę odpocząć, muzy jakiejś posłuchać, w niebo się pogapić, kwiaty powąchać ... . Na razie wiec znikam i pozdrawiam wszystkich obecnych i nieobecnych, czytających i piszących, wesołych... a smutnych tym bardziej .
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Moja mama zmarła w wieku 47 lat.Teraz mam pod opieką teściową i małżeństwo wujostwa męża. Teściowa jest bardzo samodzielna chociaż o dwóch laskach chodzi. Za to ciotunia leczy się psychiatrycznie i że tak powiem delikatnie,trochę dziwna jest.Wujek niestety ciężko chory,ale koło siebie zrobi.Mamy więc z Nimi trochę problemu. Tak więc trochę trudną tą starość PAN Bóg wymyślił.
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Cześć Kobietki i Chłopaki
Nie będę się rozpisywać, bo bardzo zmęczona jestem i rozrzewniona okrutnie. Powiem wam tylko tyle, że mam więcej szczęścia niż rozumu, że ja w życiu takiego faceta znalazłam oraz że Wam takich facetów życzę z głębi mojego babskiego serca (wszystkim, które potrzebują oczywiście...) (facetom kobiet, ma się rozumieć, także). Gdyby ktoś był ciekaw jak mogę podsumować osiemnaście lat mojego związku to lepszego obrazka nikt jeszcze nie wymyślił. Oto mój związek w minutę i dziewiętnaście sekund
Idę się napawać niniejszym domową atmosferą. I wiem, że to brzydko tak się chwalić, ale jakoś muszę dzisiaj powiedzieć, że jestem zwyczajnie szczęśliwa.
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
annakomnena7 Czyli ma się rozumieć pijemy dzisiaj?Tak przed poniedziałkiem hi hi wszystkiego najlepszego tak?Dzisiaj masz rocznicę? Jaka pogoda jest u Was?U mnie piękna, niestety mąż mnie przestraszył jak nigdy....blady, ból głowy słabo mu, siedzimy w domku,wszystko unormowało się ale jutro ma zapierniczać do lekarza, sama osobiście Go zarejestruje,boję się o Niego bardzo. Miłych chwil spędzonych wieczorkiem życzę
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Nie Basieńko. To nie rocznica. Za rocznicę można uznać 13 maja 1998 roku (początek naszego związku) oraz 1 września 2007 (data ślubu). Dzisiaj zwyczajnie znowu się rozrzewniłam nad naszą przyjaźnią.
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Kawkę nienaoczną przy poniedziałku stawiam...cały kociołek. Zapowiada się ładny dzień Lecę do pracy, pogodne fluidy rozsyłam Beata może trzeba jeszcze trochę czasu, żeby się informacja rozeszła ?
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Puk puk... jest tu ktoś?
Ależ Was dziś mało, szok. Przyda mi się nieco optymizmu bo w pracy mam zapiernicz, że ło matko!!! Kadrowa poszła na urlop na 2 tygodnie, ja ją zastępuję niestety. Już pierwszego dnia mi się 4 roboty zwaliły na głowę i to oczywiście na wczoraj. Jutro będę siedzieć cały dzień i za nią pracować, a moja robota będzie leżeć i kwiczeć . Cóż... sezon urlopowy ma dobre strony tylko wtedy, gdy to JA idę na urlop, a nie inni .
Toteż dla siebie i innych tu obecnych oraz nieobecnych kilka pozytywnych obrazków.
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
My dzisiaj od rana siedzieliśmy w szpitalu, żeby wyciągnęli córce z nosa metr taśmy. Kiedy anestezjolog o tym mówił myślałam, że żartuje. Teraz, w październiku kontrola i kwalifikacja na prostowanie przegrody nosa. Ale się bidula nacierpi. Poza tym straszliwie boli mnie głowa. Pewnie zmieni się drastycznie pogoda bom wczoraj nie pochlała. Miłego wieczoru :*
49,465Odpowiedź przez Sponi2016-08-08 23:26:15Ostatnio edytowany przez Sponi (2016-08-08 23:29:31)
Odp: Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Dobry wieczór Kochani... Chciałam powiedzieć tylko, że ten.. no...
Idzie sobie koleś drogą, patrzy a tam lampa Dżina więc ją potarł. Wyleciał z niej Dżin i mówi: -uwolniłeś mnie i w zamian spełnię twoje życzenie! Koleś na to: -chcę żeby wszędzie gdzie się nie spojrzę było zioło Dżin znika, koleś się rozgląda a tam gdzie jego wzrok sięga zioło. Idzie uradowany przez pole marihuany, patrzy a tam zdołowani stoją jego kolesie. -no co jest chłopaki, mamy tyle zioła a wy się dołujecie!? Chodźcie sobie zapalimy. -A masz ogień???
I ten tego...
Nad rzeką siedzi krowa i pali trawę. Podpływa do niej bóbr, wychodzi na brzeg i pyta: – Krowa, co robisz? – Aa, palę sobie i jest fajnie. – Daj bucha, jeszcze nigdy nie paliłem… – Jasne! Trzymaj, brachu. Bóbr bierze macha i od razu wypuszcza. – Stary, nie tak! Wiesz co… weź bucha, przepłyń kawałek w dół rzeki, wróć tu i dopiero wypuść powietrze. Bóbr się zaciąga, płynie pod wodą, po chwili wychodzi na drugim brzegu, kładzie się na trawie i czuje klimat. Podchodzi do niego hipopotam. – Te, bóbr, co robisz? – Palę trawę z krową. – Dajcie trochę, też chcę… – Popłyń tam i poproś krowę. Hipcio płynie kawałek w górę rzeki, wychodzi na brzeg, a krowa widząc go wrzeszczy: – BÓBR, KURWA, WYPUŚĆ POWIETRZE!!!
Że ten no... Ten bóbr...
A nasza BaChasia to jakaś Wiedźma jest, bo chyba dziś wszystkich uśpiła na cały dzień . Takie z Niej Ziółko.
Dobranoc. Jakby co, to ja się nie nadaję ku temu. I jakby co to ma się wtedy apetyt na jedzenie dziwny wilczy Dobranoc