Problem z facetami polega na tym, że sa nieśmiali i strachliwi w stosunku do kobiet. To co ich przeraża to widmo wyśmiania, obciachu, spudłowania. Duzo waszej winy w tym.
Oni po to tyle gadają by was słowem skruszyć, i byście sie same na szyje im rzuciły.
Jak chłop pierdoła to trzeba mu jakoś pomóc aby sie do kupy pozbierał a nie czekać na trzęsienie ziemi.
Hej!
48,816 2016-07-11 12:43:54
48,817 2016-07-11 12:47:44
Alez wy jeździcie po nas jak po starej szmacie!
A postawcie sie w naszej roli: że to chłop ma zacząć, prowadzić temat, napierać, ryzykować ośmieszenie itd.
Parę razy zaliczyłem coś takiego i do przyjemności to nie należy. Ale kilka razy trafiłem i całe szczęście.
48,818 2016-07-11 13:13:53
Alez wy jeździcie po nas jak po starej szmacie!
A postawcie sie w naszej roli: że to chłop ma zacząć, prowadzić temat, napierać, ryzykować ośmieszenie itd.
Parę razy zaliczyłem coś takiego i do przyjemności to nie należy. Ale kilka razy trafiłem i całe szczęście.
Hola, hola P. Baco chyba pan sie troszkę zagalopował z ta jazdą po starej szmacie ![]()
W Twojej roli to juz zupełnie się nie widzę:(
Nie ta bajka.
Szkoda mi klawiatury na pana ![]()
Żegnam
48,819 2016-07-11 14:09:43
Nie pędź bacy aliko ![]()
Przyda się jego mocno męskie paczanie ![]()
48,820 2016-07-11 14:22:27
Sa faceci co sa pierdołam i takimi zostana .
ja trafiłam na faceta ktory widzi tylko i wyłacznie czubek własnego nosa .
a nawet posuwał sie do obelg bo nabrał na tyle smiałosci bo myslał ze bede z człowiekiem ktory ubliza bo czuł sie juz na tyle pewnie .
a do pomocy i do rozmowy ani w zab , poprostu pierdoła do potegi
48,821 2016-07-11 14:28:30
heloł wszystkim
witam nowe dziewczęta i chłopaków
wróciłam do naszej PL , wszędzie dobrze ale najlepiej w domu ![]()
sprawy damsko -męskie mnie bardzo interesują bo na tapecie jest też związek mój , koleżanek , sąsiada , siostry i opisanej wcześniej Kaśki , nie przeganiajcie 'bacy' każdy ma swój punkt widzenia , dobrze czasem posłuchać skrajnie odmiennych wypowiedzi ,
teraz muszę zaznajomić się z wpisami , do potem ....
48,822 2016-07-11 14:35:14
Kamoa witam cię jako nowa starą powróconą ![]()
48,823 2016-07-11 14:47:17
hey po południowo
Misty ... przeczytałam Twój wątek...
Gostek
ewidentnie coś kręci ... chiiiiba bym zrezygnowała z tego wyjazdu ....
gościu znalazł sposób na życie niczym TULIPAN ...
witaj Kamoa
... pozdrawiam WSZYSTKICH ....
48,824 2016-07-11 15:24:31
Kochani,
Wybaczcie, że ja tak z doskoku, ale u nas wirus Rota, czyli tzw. gówniana sprawa. Młoda ma 39 stopni w porywach do 39 z minutami i z tego wszystkiego bidula stłukła ostatni sprawny termometr rtęciowy. Płacz był straszny, bo chuchałam na ten termometr i dmuchałam. Niby mam jeszcze dwa, ale coś z nimi nie halo niestety. Dopiero wyszedł lekarz. Poleciałam do bankomatu, poleciałam do sklepu, poleciałam do apteki, przygotowałam jedzenie, ryksum bryksum co godzina łyżka, obskoczyłam dwóch kurierów, agencję pośrednictwa pracy i właśnie padłam... a jeszcze placki ziemniaczane muszę usmażyć do gulaszu. Posiedzę z pół godzinki i do roboty. Przynajmniej się nie nudzę.
48,825 2016-07-11 15:29:16
nie chce sie wtracac ale placki i gulasz przy brzuchowych wirusach to raczej niezbyt pomysł
wszyscy w tym siedzicie, jutro moga byc chorzy ci, co dzis pozornie zdrowi
doradzam lekką wstrzemiezliwosc kulinarną ![]()
ps ale bym zjadła placków.....
48,826 2016-07-11 15:43:39
Powiadacie Dziewczyny ze p Baca ma,, mocno meskie paczenie''
Ok jak uwazacie, ja zdania nie zmieniam ![]()
Każdy jest inny i mi się to podoba ![]()
ps.
Są na forum inni co mają bardziej męskie spojrzenie ![]()
zmeczyłam się zamiast jesć lody nosiłam płytki,ale teraz zmykam na lody ![]()
48,827 2016-07-11 15:46:40
Normalnie wczoraj upichciliśmy ten gulasz z 2,5 kg karkówki. Ja i tak nie jem, bom na Dukanie, Młoda chora - Mąż został jako gulaszowy spadkobierca. Nawet nie chcę myśleć co będzie jak on się rozchoruje, bo jak ostatnio miał Rota to pogotowie w nocy wzywałam, bo przytomność tracił: od 39,5 - 35,0 i takie skoki co pół godziny. Masakra.
48,828 2016-07-11 15:48:51
aliko z calym szacunkiem, idiotyczna zamiana lody na płytki
szaleństwo
jesoooo gorąco....a jeszcze kot sie na mnie uwalił
48,829 2016-07-11 17:03:22 Ostatnio edytowany przez takasobiemamuśka (2016-07-11 17:04:33)
Skończył mi się już klej do styropianu, nie będę przed wyjazdem dokupywać...tak więc od jutra gromadzenie potrzebnych rzeczy i sprzętów...kleiłam wczoraj materace, ale i tak gdzieś schodzi powietrze...najwyżej będziemy dopompowywać ![]()
Siebie doprowadzę do stanu używalności...
Relaksik ![]()
48,830 2016-07-11 17:11:58
Cześć Wszystkim ![]()
U mnie burza jakby F16 startowało ,aż strach.Najpierw było 35 stopni a teraz wariacja .
48,831 2016-07-11 18:26:18
Cześć Wszystkim
U mnie burza jakby F16 startowało ,aż strach.Najpierw było 35 stopni a teraz wariacja .
Jesli Ciebie to pocieszy to u mnie tez burza ![]()
ale zdażyłam dojśc do domu ![]()
48,832 2016-07-11 18:28:44
aliko z calym szacunkiem, idiotyczna zamiana lody na płytki
szaleństwo
jesoooo gorąco....a jeszcze kot sie na mnie uwalił
Ja taka szalona z natury jestem ![]()
A tak powaznie nie lubię tak do konca wykorzystywać ludzi, a na lody i tak poszłam troszkę pozniej ale jednak ![]()
48,833 2016-07-11 19:06:40
o ktos serwuje placki ziemiaczane , zjadloby sie
48,834 2016-07-11 19:12:33
o ktos serwuje placki ziemiaczane , zjadloby sie
Elu -> Nie wystarczyło mi jednak zacięcia na placki dzisiaj. Będą jutro. Obiecuję i zapraszam ![]()
48,835 2016-07-11 19:26:19
Hejka
w biegu do Was zaglądam... mam takie tempo dziś, że muszę odetchnąć... aleście się rozpisaliiii...
.
Upiekłam na drogę krakersy, bezcukrowe batony orzechowe i zrobiłam trufle ( ale znając życie zeżrę je przed wyjazdem jeszcze
).... a mam jeszcze smaka na sezamki. Zrobię jeśli mi wystarczy czasu.
Z braku czasu nie odpiszę wszystkim, ustosunkuję się tylko do tych co się do mnie zwracali lub mój temat drążyli
, wybaczcie pozostali
.
Dżdżo> ale mama do nikogo nie ma zaufania, do obcych jeszcze gorzej, wietrzy wszędzie podstęp (wiesz... spiskowa teoria dziejów)... moim zdaniem to wynik miażdżycy mózgu. Nawet jej powiedziałam, że można oddać majątek dla domu opieki a oni będą się zajmować do końca życia, choćby żyła nawet 100 lat ale pomysł nie przypadł do gustu
.
Flower> dzięki za życzenia, ważne aby nie padało, a na pewno będę zadowolona
.
Mystiq> dzięki za wsparcie.
Alika> czystka nie można przedawkować, to jedyne bezpieczne zioło. A niemieccy naukowcy odkryli, ze działa na boreliozę tylko przy wysokich dawkach. Małe ilości jedynie oczyszczają organizm z toksyn.
Anna> ja się żadnych pryszczy nie nabawiałam, a piłam mega duże dawki. Czystek -jak sama nazwa wskazuje- oczyszcza organizm wiec pryszcze raczej giną a nie wyłażą
.
Jeśli kogoś pominęłam to bardzo przepraszam ale czas goni nas... .
Absolutnie wszystkim(!) przesyłam moc pozytywnych myśli.

48,836 2016-07-11 20:25:22 Ostatnio edytowany przez Sponi (2016-07-11 20:28:20)
Taja nie wiem czy jeszcze tu zajrzysz, ale chciałabym byś wiedziała, że podzielam w pełni opinię BaChasi. Rozumiem, że Twoje stanowisko jak i emocje Tobą targające są pochodną uwarunkowań, które Tobie zaszczepiono w długim okresie. Mają na to wpływ doświadczenia z dzieciństwa zapewne. Bo tam zawsze była mama. Rodzice. Ich relacje między nimi, które przemykały do Twojej podświadomości niezauważone przez samą Ciebie. Czy jednak to gwarancja, że były słuszne?
Daj mi wiarę, że (to moja opinia na podstawie własnych tylko doświadczeń) więzy krwi nikogo nie usprawiedliwiają. Nie dają prawa do stawiania wymogów „kochania bezgranicznie”. Z tego co piszesz – moim zdaniem – wypływa zobowiązanie wdzięczności za to, że zostałaś wychowana na taką istotę, jaka w całej swej okazałości jest Tobą. Twoje lęki świadczą jednak o tym, że nie tylko dom rodzinny miał wpływ na postrzeganie świata. Stąd tu i teraz obawy, które w Tobie się uaktywniły. Nie sądzisz (niektórzy mówią wówczas o intuicji), że skoro Twoje JA o czymś Tobie szepce, to jest ostrzeżeniem?
Dla mnie nie jesteś wyrodną córką. Rodzice są jedynie swego rodzaju pomostem, przez który dzieci przejść muszą by dotrzeć do dorosłości. Masz swoją rodzinę. Męża i córkę. Teraz oni są dla Ciebie najważniejsi. Obawiam się, że jeśli wpuścisz do tego życia mamę, osobę wedle Twoich komentarzy najzwyczajniej samotną i nieszczęśliwą, to sprawisz, że ona napełni się szczęściem od was? Ona wam to poczucie stabilności emocjonalnej zabierze. Będzie wysysać i niestety nie zdoła wykorzystać w dobrym tego słowa znaczeniu, bo tak naprawdę nie potrafi tym się posługiwać.
Bo to tak jakby dać komuś kluczyki do auta i liczyć na to, że ten ktoś będzie potrafił poruszać się po drodze bezpiecznie. Że dojedzie z punktu „a” do punktu „b”. A problem polega na tym, że nie ma uprawnień do prowadzenia pojazdów. I nie ma znaczenia, że zaznajomił się ze wszystkimi znakami drogowymi bo często był pasażerem.
Byłego czasem z wiadomych przyczyn gdzieś podwoziłam. Ileż instrukcji obsługi usłyszałam. Ile uwag w moją stronę kierował. Problem polegał na tym, że zawsze wtedy wsiadaliśmy w mój samochód. Znałam go od mis olejowej po stan techniczny opon. On tego samochodu nie czuł. Kiedyś odważyłam się na dość (wówczas nietypowe dla mnie zachowanie): zatrzymałam samochód i kazałam mu wysiąść. Wtedy odpuścił….
Twoje życie jest Twoim pojazdem i Ty jesteś kierowcą. Niech każdy zajmie się swoim samochodem. A jeśli takowego nie posiada, nie znaczy to, że nie pokona trasy w inny sposób.
Nie zdarzyło się Tobie być w sklepie i przymierzać kieckę? A sprzedawca zachwalał jak dobrze w niej Tobie? A Ty nie byłaś przekonana do tego co widzisz? Z jednej strony zależało Tobie by dobrze wyglądać i miałaś czyjąś pozytywną opinię o Twoim w sukience wyglądzie ( i zależało Tobie by dobrze na Tobie leżała i stanowiła okrasę do Twojej postaci) z drugiej nie do końca byłaś przekonana?
Czy nie tak może być z całą sytuacją wokół Twojej mamy?
A brak zaufania mamy do wszystkich i wszystkiego dookoła nie jest Twoim problemem. Mama boi się dokonywać wyborów i tyle… Dodam też, że strach przed nimi jest skutkiem własnych zachowań. Bo skąd niby jej przypuszczenia i jasnowidztwo? My nie uczymy się na cudzych błędach. Na swoich…
Jeśli choć w ułamku sekundy poczujesz krytykę Twojej mamy z moich ust, wybacz. Pamiętaj, że ci którzy patrzą z boku o wiele więcej widzą. To tak jak z tym obrazem na wernisażu: dobrze jest oglądać obraz z pewnej odległości bo wówczas tylko dostrzega się jego całość…
Doczytałam co trapi Mistique. Pewnie tym co napiszę wszystkich zaskoczę, ale ja będąc na Twoim miejscu nie rezygnowałabym ze wspólnego wyjazdu. Rację miała któraś z dziewcząt w Twoim wątku twierdząc, że być może za wiele sobie wyobraziłaś i być może faktycznie próbujesz chcieć więcej aniżeli na te chwilę możesz dostać/mieć.
Ja rozumiem Twój ból i to, że czujesz się oszukana. Pomyślałaś jednak, że on może równie tak jak Ty zwyczajnie bać się zaangażowania? Że może w Twoim zachowaniu (Ty tego nawet nie zauważyłaś) on widział zachowania kobiet, z którymi kiedyś był? Że tak jak i Ty miałaś wobec niego podejrzenia on czuł to samo?
Tak łatwo oceniamy mężczyzn. Dlaczego zakładamy, że są pozbawieni emocji? Dlaczego z góry zakładamy, że są szowinistycznymi świniami? Nie wrzucam nigdy wszystkich do jednego wora, bo to byłoby nieuczciwe. Z ręką na skroni (bo tuż pod nią mieszkają moje myśli powstałe na skutek spostrzeżeń) mogę rzec, że mężczyźni tak jak i my kobiety potrzebują ciepła i poczucia bezpieczeństwa. Najnormalniej w świecie chcą tego samego co my.
Wychodzę z założenia, że próbujemy się dowartościowywać. Karmić nasze wewnętrzne ego kosztem innych. Bo przecież czegoś od mężczyzn chcemy. I wydaje nam się, że my dajemy im wystarczająco sygnałów by mieli prześwidczenie, że jesteśmy dla nich tu i teraz. Tylko skąd pewność, że nasze JA działa bez zakłócania naszego ego?
Wiem jedno: ja musiałam przesiać siebie samą przez kilka sit by dostrzec wiele swoich wad i nieprawidłowości w zachowaniu. I dopiero wtedy dotarło do mnie, że ideałem nie jestem. Musiałam zrobić to sama. Sama sobie. Trzymać sito w dłoniach i poruszać nim. A wpadłam na to bo w pewnym momencie coś mi mówiło, że coś jest nie tak. Ze mną być może. Dwa lata temu nawet przez myśl by mi nie przeszło, że mogę sobie coś zarzucić.
Ten proces zaczął się myślę wówczas, gdy znalazłam się w zamkniętym pomieszczeniu sama… I wtedy zauważyłam kogoś jeszcze. W drugim rogu pokoju. To byłam ...ja. Moja prawdziwa świadomość. Moje jestestwo, z którym nie chciałam wówczas się utożsamiać …
Co do obecności chłopców na forum jestem jak najbardziej za. I ich opinie o nas kobietach dla mnie są kopalnią wiedzy. I nie jest istotne, że na daną chwilę nie godzę się z nimi. Na jakiej bowiem podstawie mogę twierdzić, że to co o nas sądzą z ich punktu widzenia racją nie jest? Przecież nie jestem mężczyzną.
Baca Twoje opinie będą przeze mnie zawsze odczytywane i nie ukrywam analizowane.
W pracy mam wielu przeciwników. Nie muszę się zgadzać z ich punktem widzenia, ale wysłuchać chcę. Jest mi wówczas łatwiej podjąć decyzję. Nie mam bowiem prawa zakrywać innym ust tylko dlatego, że mają zgoła inne stanowisko w danej sprawie.
I nie zawsze mam rację.
Aha…Flower nie śmiej się, ale ja Ciebie też na pierwszy rzut skojarzyłam z seksem. Z perfumami nie, bo nie znam się na markach zapachów. Chłoń zapachy, których tutaj doświadczą Twoje wszystkie zmysły… Odbudujesz siebie. To właściwie miejsce. Mam na myśli całe forum, nie tylko kafejkę z cudnymi czterdziestkami.
Wszystkie pozdrawiam. Wszystkie…
Boli mnie głowa. Okrutnie, tak jak po wypadku. Wezmę proszek. Przecież mogę zmienić swoje zasady skoro Mi pomogą.
Jeszcze jedno: sukienka tej żony premiera mnie się podoba. Jest piękna w swojej prostocie. Może w ten sposób chciała współgrać ze "zwykłymi " ludźmi?
Ja mam taką.

Właśnie z nią kojarzy mi się sytuacja, w której się na maksa zbłaźniłam.
48,837 2016-07-11 21:06:53 Ostatnio edytowany przez flowerbykenzo (2016-07-11 21:52:26)
Więc....jedne z moich ulubionych perfum
Czasami myślę o sobie swoimi perfumami
Sa jak moje nastroje
Czasami czlowiek kurczy sie do zapachu
Z sexem.....może być, lubię
Ale osłabłam dzis bardzo....chyba za dużo sie tu mądrzyłam
I wszystko ze mnie uciekło
Sam zapach został
Ze mnie
Miłego wieczoru.....
48,838 2016-07-11 21:52:44
Spo> zajrzałam, bo się muszę Wami nacieszyć przed dłuższa przerwą
. Poza tym jutro się będę pakować i mogę naprawdę nie mieć czasu.
Postaram się odp. na wszystkie aspekty, które nasunęły mi się podczas czytania. Jeśli przeoczę w pośpiechu... trudno... może temat kiedyś wróci.
Ja rozumiem brata, ze uciekł od mamy (nie miał dokąd i nawet się nie spakował, po prostu wyszedł i powiedział, ze nie wróci do niej). Rozumiem go bo sama kiedyś liczyłam na to, ze skoro on został z mamą jako ostatni to się ożeni i z żoną się mama zajmę. Tak... to się nazywa spychologia... chciałam na niego zepchnąć odpowiedzialność i teraz to do mnie wróciło. Ale ja nie o tym chciałam pisać: rozumiem, ze był w desperacji, ze miał psychicznie dość i generalnie nie o to mi chodzi. Mnie dotknęło, ze go już nic nie obchodzi poza kasą i majątkiem. Gdyby było tak jak zakładałam kiedyś, że on zostałby z mama i się nią zajął, to ja zrzekłabym się swojej części majątku na jego rzecz. Wiem przecież jaką trudną osoba jest mama i dlatego mimo, ze sama zostałabym z niczym (nigdy nic nie miałam i przyzwyczaiłam się) nie walczyłabym z nim ani z matką. Mało tego, mógłby na mnie liczyć jeśli chodzi o pomoc mamie, odwiedzałabym ich w weekendy aby go nieco odciążyć. Takie miałam założenie, takie plany na daleką przyszłość... .
Tymczasem brat wypiął się całkowicie i nawet na mnie!!! I to jest moim zdaniem nieuczciwe, że nie mam żadnego wsparcia, nawet psychicznego i duchowego, zostałam sama z chciwym sępem za plecami. Wiesz o czym piszę? Stąd moja awersja do spłacania go choćby częściowo.
Spo kochana, podajesz jasne przykłady i mądre rzeczy piszesz (jak zawsze ) ale w tej chwili nic Ci nie odpowiem. Musze przemyśleć, muszę poczekać aż emocje opadną. Wędrówki górskie mi w tym pomogą- tak myślę
.
Druga sprawa: napisałaś, ze skąd mama wysnuła, że ją oddam do domu starców? Nie wyssała tego z palca, można rzec, że sie do tego przyczyniłam. Kilka lat temu była rozmowa a propos programu w tv o domach opieki. Wtedy powiedziałam coś co mama odebrała jako atak na nią. Pewnie spowodowała to forma wypowiedzi bardziej niż treść. Ja dość emocjonalnie mówię, impulsywnie... . W skrócie pisząc użyłam słów mniej więcej takich, że ja będę chciała by córka mnie oddała bo nie chce by się poniżała i przewijała mnie, myła mi tyłek, dźwigała i znosiła moje starcze chimery. Za bardzo ją kocham i szanuję by na to pozwolić, ze nie jestem egoistką, która będzie dla własnej wygody wywierać szantaże emocjonalne czy presje o opiekę i że kochająca matka powinna wiedzieć takie rzeczy i sama się wyprowadzić do domu starców. Właśnie o te wytłuszczone słowa mamie chodzi najbardziej, bo mamie niby sugerowałam, ze nas nie kocha, że wyraźnie powiedziałam co ma zrobić i co z nią zrobię. Do tej pory wypomniała mi te słowa co najmniej kilkanaście razy
. A ja mówiłam o sobie i swojej przyszłości, wyrażałam swoje zdanie- wolno mi przecież!!! Tylko nie wyszło mi w tonacji głosu i sposobie wypowiedzi... ot i cała przyczyna mamy obaw i lęków.
Coś Ci miałam jeszcze nakreślić ale zapomniałam, a trochę mnie muli do spania.
Dobranoc Tobie Spo i wszystkim paniom i panom
.
48,839 2016-07-12 05:56:47
Witajcie .....
smacznej kawusi tej porannej .
Tu tez rozwija sie temat mamus .
No coz niekazdy ma mame ktora potrafi kochac swe dzieci
48,840 2016-07-12 06:08:23
dobry dzień WSZYSTKIM
u mnie nadal parno - duszno i upalnie
burzy nie było ....buuuu
dla ochłody trochę wody

Taja myślałam,że już jesteś na urlopie ....
jak pisałam,że te TBS po 5 latach są do wykupienia .... to są
fakt - płacą większe czynsze ...
ale jest chyba różnica w kredycie 70 tys a 200 tys nie ???
ta Twoja mam to mnie zastanawia ...
oprócz złośliwości i upierdliwości ... to na co choruje ???
przeciEEE ona jest starsza ode mnie o parę lat
a z Twojego opisu - to zachowuje się jakby była w wieku mocno babciowym .... dobrze po 80-tce
potem po przyjeździe zapodaj proszę przepis na te słodkości co wspomniałaś
a w szczególności na ten bez cukrowy baton orzechowy
Sponi no!
ta Twoja sukieneczka bije na łeb sukienkę Cameron
...
jest superaśna ![]()
taka dziewczęca
kawencja na wtorek .... 
pozdrawiam WSZYŚCIUTKICH ....
48,841 2016-07-12 06:12:16
Ogladam wiadomosci
a wczorajsze burze znowu balaganu narobiły .
U nas tylko przeszedl deszcz .
Chociaz ja nie miałam internetu
48,842 2016-07-12 07:08:42
Dzień dobry
Uważajcie :

Mój stan na dzis:

48,843 2016-07-12 08:40:05 Ostatnio edytowany przez takasobiemamuśka (2016-07-12 09:01:12)
Dosiadam do kawy, dzień dobry wszystkim.
Taja
to pakujemy się tego samego dnia, miłych górskich szwędaczek Ci życzę ![]()
48,844 2016-07-12 09:04:17 Ostatnio edytowany przez Kamoa (2016-07-12 09:05:38)
witam , dosiadam do kawy ![]()
Taj..dla mnie proszę przepis na batoniki sezamkowe
wszystkim życzę miłego pakowania i jeszcze milszego odpoczywania ![]()
48,845 2016-07-12 09:23:09
ktos podawal przepis na sezamowe batoniki a mnie to ominelo ![]()
48,846 2016-07-12 09:41:25
cześć Ela , Tajem.. się chwaliła ze zrobiła a my czekamy na przepis z jęzorami ![]()
48,847 2016-07-12 09:47:47
Witaj ,,,, Witaj ....
48,848 2016-07-12 10:23:37
Cześć Dziewczyny i Chłopaki.
Dosiadam do kawy...
Tajem -> Udanego wypoczynku! Ja będę udawała, że nie widzę przepisów na słodkości, bo inaczej mojego Dukana trafi jasny szlag
Każdego dnia mi się wydaje, że jest niedziela. Nie mogę się przyzwyczaić do bezrobocia. Najważniejsze, że wirus opanowany. Będziemy żyć.
Dobrego dnia ![]()
48,849 2016-07-12 11:43:05
Dzień dobry dziewczyny
Nie czuję dziś, powinnam zmienić wątek
Dobranic
48,850 2016-07-12 12:22:02
znowu dzis duszno i upal , pewnie po poludniu popada tak jak wczoraj
48,851 2016-07-12 15:17:54
Witam popołudniowo.
A propos sukienek- u mnie na tapecie ostatnio letnie, długie...
A na inne okazje podobają mi się w tym stylu:

48,852 2016-07-12 17:01:25
po poludnie i dzionek zbliza sie ku koncowi
48,853 2016-07-12 17:21:04
Dzień dobry wszystkim ![]()
W temacie sukienek - sukienka od Sponiprzypomina mi dziewczynę, w której się dawno temu podkochiwałem, tylko tamta miała większe kropki i chyba uszyta była ze sztywniejszego materiału (przepraszam, na materiałach zupełnie się nie znam). Ciekawe, co za historia kryje się za tą sukienką, ale jeśli temat wstydliwy to nie dopytuję
Sukienki od Mystique. Wolę tę drugą. Jest fajna. Ale i tak numerem 1 jest dla mnie sukienka p. Cameron
Już wiem, co mi nie pasuje w sukience Tajemniczej. Wydaje mi się nieprzystępna, nie z mojego świata, dobrze funkcjonująca na balach, imprezach... to nie moje klimaty.
Ann - fajnie, że będziecie żyć? Poleniuchuj trochę, póki możesz. Zobaczysz, że i to może być fajne ![]()
Dobranic, Flowerbykenzo
48,854 2016-07-12 18:20:45
słonko wyszło , moze troszke pogoda sie zmieni bo jest duszno .
48,855 2016-07-12 19:08:40
Hejka
Ja się chciałam tylko pożegnać a Wy mnie zatrzymujecie przepisami
.
Na szczęście są tak proste i szybkie, ze z pamięci szybko wystukam co, jak i ile
.
Batoniki orzechowe bezcukrowe (syte i zdrowe).
Składniki:
140 g orzechów laskowych lub mieszanki orzechowej ( ja mieszam migdały, orzechy włoskie, laskowe i ziarna słonecznika).
1 duże jajo
ewentualnie gorzka czekolada do polania.
Mielimy orzechy na średnią wielkość, można dodać bakalie zamiast części orzechów. Przekładam do miski i mieszam dokładnie z jajem. Do keksówki wkładam papier do pieczenia i na to wkładam tę masę, przyklepuję dokładnie i wyrównuję brzegi aby się sklepiły i wyszły równe, nie rozpadały się. Piekę w temp. 180st. C i piekę 10-15 minut (zależy od piekarnika).
wystudzone wyjmuje z piekarnika i kroję na jakieś 8 sztuk. Polewam roztopioną czekoladą (można ją rozpuścić z dodatkiem masła).
Ja czasem zamiast polewać, to kroję drobno 2 kosteczki gorzkiej czekolady, mieszam razem z orzechami i wrzucam do piekarnika.
**************************
A sezamowe to nie wiem które dać bo mam 2 rodzaje (pieczone i bez pieczenia).
Ja jestem zwolennikiem szybkich i prostych przepisów wiec często mam te bez pieczenia
.
Zapodaję więc
.
SEZAMKI BEZ PIECZENIA
składniki:
szklanka cukru (ja używam 1/4 szkl ksylitolu)
ok. 20 dag sezamu
2 łyżki miodu (ja używam syropu z agawy)
2 łyżki wody
Sezam prażymy na patelni (uważać aby nie przypalić bo będą gorzkie). Cukier i wodę gotujemy w rondelku do czasu aż się rozpuści i nabierze karmelowej barwy (ksylitol nie skarmelizuje dlatego batoniki będą jaśniejsze). Wtedy dodamy miodu i sezamu, dokładnie wymieszamy.
Gorącą masę wylewamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i przykrywamy drugim. Dogniatamy, wyrównujemy, po kliku minutach zdejmujemy ten wierzchni papier, po ok 1/2 godz wyjmujemy z blachy i kroimy na 8 sztuk.
Mam jeszcze przepis na chałwę, batoniki owsiano-bananowe ale kto zainteresowany, to proszę mi przypomnieć po powrocie bo nie mam już czasu dzisiaj.
______________________________________________________
Odnośnie mojej mamy, to staro się zachowuje bo się tak czuje (stale to powtarza) i potwierdził to keidyś lekarz, który powiedział, że jej stan zdrowia jest jak u kobiety 10 lat starszej.
Sukienka moja faktycznie jest balowa/uroczysta, na co dzień w takiej się raczej nie chodzi
. Ta przewiewna długa sukienka różowa jest piękna.
Dobra... spadam już bo miałam tylko wpaść i wypaść.... a się zasiedziałam
. Wyjeżdżam w czwartek
o 6 rano .
Jeśli zapomniałam komuś odpisać to wielkie przeprosiny, to z braku czasu
.
Pozdrowionka dla wszystkich!!!
48,856 2016-07-12 19:31:17
Tajemnicza pieknego i udanego urlopu .....
48,857 2016-07-13 00:35:13 Ostatnio edytowany przez Basia1973 (2016-07-13 00:47:57)
Hej witam się milutko...
Mebelki już są teraz tylko sprzątanie.,,,,Wielkie ja nie mogę.
Miłych snów,pozdrawiam również Wszyściuteńkie buźka mmłłłaaa
Wszystkim co są na urlopiku albo jadą- słonecznych wakacji,letniego udanego odpoczynku
48,858 2016-07-13 06:03:06
Dziękuję Basiu. Szybka kawka, zrobię parę bułek i się zbieramy.
Do potem wszystkim ![]()
48,859 2016-07-13 06:44:11
Hey WSZYSTKIM
witaj Mamuśka jak tam na wyjeździe ??? he ???
caffa 
Taja senks za przepisy
Misti .. piękne te suknie ... zwłaszcza ta różowa ![]()
i tak jak na obrazku .... widzę ją na Omenie pogodynce
z tvn-u
takie długie spódnice ... też są fajniaste
... troszkę po burzy się ochłodziło ... i fajnie ...
chociaż nie dla tych co są na urlopach
pozdrawiam wszyściutkich ...
48,860 2016-07-13 07:10:37
witajcie kochani ....
dołanczam sie do Basoiowej kawusi ,,,
a pozostałym Netkom smacznej kawy i sniadanka .
miłej srody ...
48,861 2016-07-13 07:16:13
Witajcie!
Poczytuje Was,ale rzadko. Sukienki piękne.Wakacji cudnych też życzę urlopujacym. U mnie do piątku goście,więc jeszcze rozgardiasz.Jutro jeszcze wyjazd na onkologie do lekarza z wujkiem męża. Kolejna ciężka choroba w rodzinie męża.
Tak w ogóle to u mnie leje.Szykuje się do pracy i do lekarza,bo synek siostry się rozchorowal.
48,862 2016-07-13 07:18:28
Bulinko miłej pracy .....
u nas jest pochmurno a na dworze jeszcze dzis nie byłam .
najpierw kawusie wypije i wtedy
48,863 2016-07-13 08:45:28
Dzień dobry się z Wami.
Ja to naprawdę nie mogę mieć spokojnego dnia ![]()
Kilka dni temu skarżyłam się na prostownicę do włosów, dziś rano laptop odmówił posłuszeństwa
Touchpad przestał reagować.
Już od paru dni miałam problem z klawiaturą (była wymieniana jakieś pół roku temu, albo więcej) - nie "wskakiwały" niektóre klawisze, m.in. dlatego ostatnio pisałam często bez spacji czy polskich znaków.
Mam nadzieję,że sytuacja już opanowana. Nie lubię na telefonie pisać.
Miłego dnia wszystkim ![]()
P.S. Środa dzisiaj...?
48,864 2016-07-13 08:56:58
Dzień dobry...
Wiem, że to co poniżej jest na pierwszy rzut oczu niebywale trudne do zaakceptowania. Swego czasu natknęłam się na ten tekst. Rozumiałam odrobinę, ale wciąż to nie było takie pełne.
To takie uczucie, kiedy idziesz na egzamin i myślisz sobie: poradzę sobie, w końcu "coś tam wiem"....
Był to zwyczajny człowiek, taki jak ty lub ja, wyróżniał się jednak sposobem myślenia. Sądził, że miłość nie istnieje. Nieraz próbował ją odnaleźć.
Przyglądał się ludziom wokół siebie. Stracił mnóstwo czasu, sporą część życia poszukując miłości, po to tylko, by stwierdzić, że nie istnieje.
Gdziekolwiek był, rozpowiadał na prawo i lewo, że miłość jest wyłącznie wymysłem poetów, wynalazkiem religii, która posługuje się nią do manipulowania słabymi umysłami, do zdobywania nad nimi kontroli i wymuszania wiary.
Mawiał, że wiara nie jest niczym rzeczywistym i dlatego żaden człowiek jej nie odnajdzie, nawet jeśli usilnie jej poszukuje. Człowiek ten był bardzo inteligentny i przekonujący.
Przeczytał mnóstwo książek, zgłębiał wiedzę w najlepszych uniwersytetach i stał się szanowanym naukowcem. Potrafił przemawiać w każdym miejscu przed dowolną publicznością, zawsze z miażdżącą logiką.
Propagował pogląd, że miłość jest jak narkotyk, wprawia w krótkotrwały uzależniający błogostan. Można się bowiem chorobliwie uzależnić od miłości.
A co się stanie, jeśli zakochany nie dostanie swojej codziennej dawki miłości, tak jak narkoman potrzebujący swojej codziennej działki?
Udowadniał, że większość relacji między kochankami przypomina związek narkomana z dealerem. Ten, kto pożąda bardziej, przypomina nałogowca, a ten, komu mniej zależy, postępuje jak dealer. Kochanek, który ma mniejszą potrzebę miłości, kontroluje cały związek.
Mechanizm zjawiska jest bardzo jasny i łatwy do prześledzenia, ponieważ w związku niemal zawsze jest ten, kto kocha bardziej, i ten, kto pozwala się kochać i tylko wykorzystuje tego drugiego, kto daje jej lub jemu całe serce.
Pojąwszy, w jaki sposób ci dwoje sobą manipulują, na czym polegają wszystkie ich akcje i reakcje, zauważymy, że są niczym narkoman i dealer.
Uzależniony, czyli ten, kto jest w potrzebie, żyje w ciągłym strachu, że mógłby nie dostać następnej dawki miłości czy narkotyku.
Myśli: „Co zrobię, gdy mnie zostawi?"
Z kolei lęk wywołuje zaborczość. „To moje!"
Uzależniony staje się bardzo zazdrosny i wymagający ze strachu, że nie dostanie następnej dawki. Dealer kontroluje i manipuluje tym, kto potrzebuje narkotyku, podając mu większe czy mniejsze dawki lub w ogóle odcinając mu dostawę. Ten, kto jest w większej potrzebie, poddaje się całkowicie, podporządkowuje, gotów jest zrobić wszystko, byle uniknąć odrzucenia.
Tymczasem nasz bohater nie ustawał w objaśnianiu wszystkim dookoła, dlaczego miłość nie istnieje:
...To, co ludzie nazywają miłością, jest tylko związkiem opartym na strachu i kontroli, wykorzystywaniu przewagi.
A gdzie szacunek?
Gdzie wreszcie miłość, o której tyle mówią? Nie ma miłości.
Młodzi ludzie przed obliczem Boga, rodziny i przyjaciół składają sobie nawzajem mnóstwo obietnic:
pozostać ze sobą na zawsze, kochać się i szanować, być razem na dobre i na złe. Obiecują miłość i poważanie i jeszcze wiele innych rzeczy.
Najbardziej zdumiewające jest to, że naprawdę wierzą w te obietnice. Ale zaraz po ślubie, tydzień później, miesiąc czy kilka miesięcy, okazuje się, że nie dotrzymują żadnej z nich.
To, co widzimy w małżeństwie, to walka o władzę, o to, kto kim będzie rządził. Kto będzie dealerem, a kto uzależnionym.
Kilka miesięcy później widać, że szacunek, jaki sobie przysięgali, ulotnił się.
Widzimy urazy, emocjonalne toksyny, zauważymy, jak ranią się nawzajem, stopniowo, dzień po dniu, jak to narasta coraz bardziej, aż w końcu nawet nie wiedzą, kiedy miłość się kończy.
Pozostają ze sobą, ponieważ boją się samotności, opinii innych ludzi, a także wyroków swoich własnych wewnętrznych sędziów.
Ale czyż to jest miłość?
Mężczyzna zwykł dowodzić, że widywał wiele starych małżeństw o trzydziesto-, czterdzieste-, pięćdziesięcio¬letnim stażu, które szczyciły się tym, że przeżyły razem te wszystkie lata. Ale kiedy mówią o swoim związku, wcześniej czy później padają słowa:
„Wytrwaliśmy w małżeństwie"
To oznacza, że jedno z nich podporządkowało się drugiemu. W pewnym momencie na przykład ona się poddała i postanowiła przetrzymać cierpienie. Ten, kto miał silniejszą wolę i mniejszą potrzebę bycia z tym drugim, wygrał wojnę.
Ale gdzież jest ten płomień, który nazywają miłością? Traktują się przecież nawzajem jak swoją własność: „Ona jest moja", „On jest mój".
Człowiek ciągnął dalej. Rozprawiał o wszystkich powodach, dla których wierzył, że miłość nie istnieje, i gorąco przekonywał:
„Ja już przeszedłem przez to wszystko. Nikomu więcej nie pozwolę manipulować moim umysłem i w imię miłości rządzić moim życiem"
Jego argumenty były całkiem logiczne, toteż przekonał wielu ludzi, że miłość nie istnieje...
Pewnego dnia spacerował po parku i tam, na ławeczce, zobaczył piękną kobietę, która płakała. Jej płacz wzbudził w nim ciekawość. Usiadł obok i spytał, czy mógłby jej w czymś pomóc.
Zainteresował się, dlaczego płacze. Jakież było jego zdumienie, kiedy odpowiedziała, że płacze, bo miłość nie istnieje.
„To zdumiewające! - zawołał. - Kobieta, która wierzy, że miłość nie istnieje?!"
Oczywiście zapragnął dowiedzieć się czegoś więcej.
„Dlaczego mówisz, że miłość nie istnieje?" - spytał.
„To długa historia - odparła. - Wyszłam za mąż bardzo młodo i byłam pełna miłości, wszystkich tych złudzeń, nadziei, że będę dzielić życie z moim mężczyzną.
Przysięgliśmy sobie lojalność, szacunek i poważanie i stworzyliśmy rodzinę. Ale wkrótce wszystko się zmieniło. Byłam oddaną żoną, troszczącą się o dom i dzieci. Mój mąż robił karierę, a sukces i opinia innych ludzi stały się dla niego ważniejsze od rodziny. Stracił szacunek do mnie, a ja do niego.
Raniliśmy się nawzajem i pewnym momencie zrozumiałam, że go nie kocham, a on nie kocha mnie.
Ale dzieci potrzebowały ojca i to było moje usprawiedliwienie i powód, żeby zostać i zrobić wszystko dla utrzymania rodziny. Teraz dzieci dorosły i odeszły.
Nie mam już wymówki, żeby z nim zostać.
Nie ma między nami szacunku, nie ma czułości, nawet uprzejmości. Na domiar złego wiem, że nawet jeśli znajdę kogoś innego, historia się powtórzy, ponieważ miłość nie istnieje. Nie ma więc sensu szukać czegoś, co nie istnieje. Dlatego płaczę".
Świetnie rozumiejąc rozterki swej rozmówczyni, objął ją i powiedział:
„Masz rację. Miłość nie istnieje. Szukamy miłości, otwieramy serca, pozwalamy dominować drugiej osobie tylko po to, by znaleźć egoizm. To boli, nawet jeśli sądzimy, że nie damy się zranić. Nieważne, jak wiele mamy za sobą związków.
To samo powtarza się za każdym razem. Po cóż więc szukać miłości?"
Byli do siebie tak podobni, że zaprzyjaźnili się. To był wspaniały związek. Szanowali się i nigdy nawet nie próbowali się poniżać.
Uszczęśliwiało ich wszystko, co robili razem.
Nie było w nich zawiści i zazdrości, nie było przymusu ani zaborczości. Ich związek stawał się coraz pełniejszy.
Uwielbiali być ze sobą, ponieważ każde spotkanie oznaczało świetną zabawę, a kiedy się rozstawali - tęsknili do siebie.
Pewnego dnia mężczyznę, gdy był poza domem, naszła przedziwna myśl:
„A może - rozmyślał - to, co czuję do niej, to miłość? Jest to tak inne od tego, co czułem kiedykolwiek przedtem!
To nie jest to, o czym mówią poeci, ani to, co głosi religia, ponieważ nie jestem za nią odpowiedzialny.
Niczego od niej nie biorę, nie potrzebuję opieki z jej strony, nie muszę winić jej za moje niepowodzenia ani przerzucać na nią swoich nieszczęść. Po prostu dobrze nam razem, lubimy się nawzajem. Szanuję jej sposób myślenia i odczuwania.
Ani trochę mi nie ciąży, nie muszę się o nią martwić.
Nie czuję zazdrości, kiedy jest z innymi ludźmi, nie czuję zawiści, kiedy odnosi jakiś sukces. Może miłość jednak istnieje, tylko nie jest taka, jak nam się wydawało?"
Ledwie się doczekał powrotu do domu, by z nią porozmawiać i zwierzyć się ze swych szalonych myśli.
Gdy tylko zaczął mówić, rzekła:
„Wiem, co chcesz powiedzieć. Już dawno temu też naszły mnie takie myśli, ale nie chciałam się nimi z tobą dzielić, bo wiem, że nie wierzysz w miłość. Miłość chyba istnieje, tylko jest czym innym, niż sądziliśmy".
Postanowili zostać kochankami i zamieszkać razem, i ku ich zdumieniu nic się nie zmieniło. Nadal się szanowali, pomagali sobie nawzajem i byli coraz bardziej zakochani. Każde głupstwo sprawiało, że czuli się szczęśliwi. Serce mężczyzny wypełniło tyle miłości, że pewnej nocy zdarzył się wielki cud.
Patrzył na gwiazdy i odnalazł najpiękniejszą.
Jego miłość była tak wielka, że gwiazda spłynęła z nieba wprost w jego otwarte dłonie.
Potem stał się drugi cud: jego dusza połączyła się z gwiazdą. Był niewymownie szczęśliwy i ledwie mógł się doczekać, kiedy pobiegnie do kobiety i złoży gwiazdę w jej dłoniach, aby dowieść swojej miłości.
Wręczył jej gwiazdę, lecz kobieta zawahała się. Choć był to ledwie moment zwątpienia, gwiazda ześliznęła się między palcami, upadła i potłukła się na milion drobnych kawałeczków.
Teraz stary człowiek znów przemierza świat, przysięgając, że miłość nie istnieje.
I jest stara piękna kobieta, która czeka w domu na mężczyznę, roniąc łzy za rajem, który miała w dłoniach i który straciła przez jeden krótki moment zwątpienia.
Tak się kończy historia o człowieku, który nie wierzył w miłość.
Lecz kto popełnił błąd?
Co poszło nie tak?
Błąd leżał po stronie mężczyzny, ponieważ myślał, że może dać kobiecie swoje szczęście.
I mylił się, składając je w jej rękach.
Szczęście bowiem nigdy nie przychodzi z zewnątrz.
Był szczęśliwy miłością, która pochodziła od niego. I ona była szczęśliwa z powodu miłości, która z niej emanowała.
Jednak kiedy powierzył jej swoje szczęście, potłukła gwiazdę, bo nie mogła za nią odpowiadać.
To nieważne, jak bardzo go kochała, nie mogła go uszczęśliwić, ponieważ nie wiedziała, co jest w jego głowie. Nie mogła poznać jego oczekiwań, ponieważ nie mogła poznać jego snów.
Jeśli swoje szczęście złożysz w dłoniach drugiej osoby, ona wcześniej czy później je potłucze.
Jeśli dasz jej swoje szczęście, może je odrzucić.
Natomiast kiedy szczęście pochodzi z twego wnętrza i jest rezultatem twojej miłości, ty sam jesteś za nie odpowiedzialny
Nigdy nie zdołamy przerzucić na kogoś odpowiedzialności za własne szczęście, tymczasem pierwsze, co robimy podczas ślubu w kościele, to wymiana obrączek.
Kładziemy gwiazdę na cudzej dłoni, spodziewając się, że partner nas uszczęśliwi.
Nie ma znaczenia, jak bardzo kogoś kochasz i tak nigdy nie będziesz taki, jakim chciałby cię widzieć twój partner.
To błąd, który większość z nas popełnia na początku każdego związku.
Budujemy poczucie szczęścia w oparciu o partnera, a szczęście nie na tym polega.
Składamy obietnice, których nie możemy dotrzymać i z góry skazujemy się na niepowodzenie
Miłość istnieje. Wiem to...
Wystarczy wyostrzyć zmysły...
Wyczyścić nasze myśli...
to może tak wygląda, ale nie jestem nawiedzona...
48,865 2016-07-13 09:41:44
Dzień dobry wszystkim ![]()
Sponi, nie wydaje mi się, byś była nawiedzona. Jeśli w związku jest przyjaźń, to jest dobrze...
48,866 2016-07-13 12:00:43
Sponi, piękne, mądre słowa....
48,867 2016-07-13 12:02:15
Sorry,że zburzę nastrój, ale to mnie dziś rozbawiło:

48,868 2016-07-13 15:35:26 Ostatnio edytowany przez Kamoa (2016-07-13 15:52:37)
witam się miłośnie
co dzień zjadam połowę arbuza , wyczytałam że ma b.dużo tablicy mendelejewa , no i jest afrodyzjakiem ! !! teraz to mi się chce codzień
a niemam z kim
Spo.. pięknie , coś- coniecoś pasuje do mnie
– Ona, wielka energia miłości, wysłana na ziemię przez Boga dla swoich dzieci, pewnego dnia przychodzi
do każdego. Bywa, że i nie jeden raz stara się ogrzać sobą człowieka i zostać z nim na zawsze. Jednak większość
ludzi nie pozwala zostać energii miłości ze sobą, ok.60% rozchodzi się .
Myst.. dobre , takiego powera mieć
co do sukienki to mam tą pierwszą bardziej pstrokatą ,bardzo owiewna a pod spodem goła ![]()
bulinko nasz jak w serialu "pełna Chata"
48,869 2016-07-13 16:06:43 Ostatnio edytowany przez Sponi (2016-07-13 16:08:20)
48,870 2016-07-13 16:39:06
Sponi....śliczna sukienka. Podobają mi sie takie...ale na kimś. Ja w takich źle się prezentuję
Lepiej wyglądam w takich, jak te, które zapodałam. Jak znajdę stare zdjęcia, to może wkleję. Miałam coś w tym stylu na weselu kuzyna...
A to też mnie bawi:

48,871 2016-07-13 17:00:34
Cześć Lasie płci obojga ![]()
A mnie... (Ta daaaam!) stuknęło dzisiaj minus 10 kilo!
Taki news.![]()
Mimo, że oszukiwałam dr. Dukana truskawkami i czereśniami udało się dobrnąć do połowy diety. To teraz hop siup zmiana *up! I na drugą nóżkę... ![]()
48,872 2016-07-13 17:09:50
A mnie... (Ta daaaam!) stuknęło dzisiaj minus 10 kilo!
Taki news.
Mimo, że oszukiwałam dr. Dukana truskawkami i czereśniami udało się dobrnąć do połowy diety. To teraz hop siup zmiana *up! I na drugą nóżkę...
No to gratulejszyn!!!
Zastanawiałam się kiedyś nad tą dietą (znajoma sporo na niej zrzuciła), ale jest jeden problem.....Ja nie jadam nabiału typu twaróg, jogurt itp..... ![]()
48,873 2016-07-13 17:15:52
Sukienka fajna ![]()
Kawa z red bulla dobra ![]()
Była Beth Hart, to sobie przypomniałem inną Beth...
Ann - nie przesadzaj za bardzo. Na samym duchu długo nie pociągniesz. Zostaw sobie trochę ciała ![]()
A może to na tym bezrobociu tak źle i chudniesz z głodu? ![]()
48,874 2016-07-13 17:24:03
Anno GRATULACJE
48,875 2016-07-13 17:33:18
Dziękuję za gratulacje. ![]()
Mystique -> To jest problem. Ja nabiał przyswajam pod każdą postacią. Chociaż nabiał jest w tej diecie elementem dodatkowym. Najważniejsze jest MIĘCHO ![]()
Dżodżo -> Najpiękniejsze w tej diecie jest to, że człowiek nie chodzi głodny. Przypominam krowę - w kółko trawię. I jem naprawdę dużo. Mam nawet zdjęcie dzisiejszego gigantycznego śniadania, ale nie umiem wstawić. Jest na fejsbuku ![]()
Elu -> DZIĘKUJĘ :*
48,876 2016-07-13 17:42:31
witam się miłośnie
co dzień zjadam połowę arbuza , wyczytałam że ma b.dużo tablicy mendelejewa , no i jest afrodyzjakiem ! !! teraz to mi się chce codzień
a niemam z kim
Nakładamy kiecki i w szale możemy se potańcować w chałupie
Całkiem dobry pomysł z wyrzuceniem z siebie emocji
Spo.. pięknie , coś- coniecoś pasuje do mnie
Wszyscy mamy to w sobie. Tylko jest pokryte kurzem...
A mnie... (Ta daaaam!) stuknęło dzisiaj minus 10 kilo!
Taki news.
48,877 2016-07-13 17:52:50
Była Beth Hart, to sobie przypomniałem inną Beth...
Lubię patrzeć na Beth, gdy śpiewa. Lubię patrzeć na każdego kto wyraża emocje zawarte w tekście.
Podróżuję bez celu
Wciąż trzymając się tego, jak może być
Tak jakoś mi po tych słowach... tak inaczej...
To jej wykonanie piosenki Tiny po pół godzinie zapoznania się z utworem. Ile w niej życia....
48,878 2016-07-13 18:06:17
Flower
Przeżyjesz... nic Tobie nie będzie. Zaufaj sobie, proszę.
48,879 2016-07-13 18:27:05 Ostatnio edytowany przez annakomnena7 (2016-07-13 18:34:10)
48,880 2016-07-13 20:41:00
Witam Nowe Nicki. Holewa nadrukowalem sie i poszło, nie wiadomo kiedy dotrze ![]()
Przyjemnego wypoczynku urlopujacym i wyjezdzajacym.
Annakomnenna gratuluje jestes wielka nawet w mniejszych wymiarach
A miałem taką nadzieje ze cykniesz się w tej Kiecce ![]()
Sponi fajny tekst bardzo mi się podoba. Taki tekst to powinien być w szkole zamiast niezyciowej inwokacji.
A tak jeszcze bardziej poważnie. Czy to Osho?Początkowo omijalem jak bym miał alergię. Ale od 3 miesięcy zaczytuję się nim.
Miłego Wieczorka wszystkim włącznie z dzdzownickiem

