witam w niedzielny dzionek
dziś mam zamiar leżeć przed tv cały dzień
która mi dowiezie jakieś ciacho ?
43,421 2015-11-08 10:56:58
43,422 2015-11-08 11:13:12
niedziela to dzien odpoczynku wiec warto polezec przed tv
43,423 2015-11-08 12:50:56
Witam się z Wami,życzę dużo odpoczynku dla wszystkich i miłego dnia.
Ba-cha (Basieńko) 50 róż to były dla koleżanki,wczoraj byłam a urodzinki miała 1 listopada.
43,424 2015-11-08 13:11:19
och my tez do tego sie zblizamy
43,425 2015-11-08 16:21:44
Basiu> nie chcę by zabrzmiało to jak przechwałki (nie taki mam zamiar), ale nie każdy na problem ze słodyczami- ja nie mam.
Wiecie ... ja w ogóle cukier uważam za zło (jedno z wielu oczywiście). Na szczęście nigdy nie byłam od nich uzależniona, dlatego łatwiej może było mi się ich całkowicie odzwyczaić. Miewałam tylko cykliczne napady słodyczowe, ale to było akurat wynikiem choroby. Już ich nie mam na szczęście. Jak już kiedyś wspominałam, że cukier jest niemal w każdym produkcie jaki kupujemy, nawet w wędlinach. Prawdo podobnie po to by nas od niego uzależnić. W ten sposób będziemy jak zaklęci stale biegać po coś słodkiego, usprawiedliwiając się, że przecież mało jemy słodyczy... tylko tabliczkę czekolady na tydzień
. Tylko ile cukru ukrytego w kawie, sokach, napojach, jogurtach, rożnych produktach spożyliśmy .... to nam się nawet nie śni
. Wiem co piszę.... sama kiedyś nie zdawałam sobie z tego sprawy, dopóki nie zaczęłam czytać etykiet i przeliczać zawartości cukru na łyżeczki (1 łyżeczka ma około 5 gr). Mi to wystarczyło, by zrezygnować z cukru.
Przepraszam za mój wywód, czasem muszę się powymądrzać... taką mam wadę. Nie ma ideałów
.
43,426 2015-11-08 16:47:13
alez kazdy ma prawo do własnych wywodow .
Ja nie słodze ani kawy ani herbaty .
Ale slodkie lubie
43,427 2015-11-08 18:09:27
To jesteśmy już w domku...padam na pyskol...ale meble rozparcelowane...pownoszone pod dach..przewieźliśmy wszystkie.
Teraz tylko napalę w centralnym i luuz słodki .
Też by mi się przydało troche zjechać z wagi...
Miłego wieczoru wszystkim
43,428 2015-11-08 18:36:17

43,429 2015-11-08 22:45:50
Jakie deserki tutaj powklejany.Normalnie pokusa nie do odrzucenia.
Idę zaraz spać.Przy gościach nie potrafię odpocząć,a jutro znów do pracy.

43,430 2015-11-09 00:29:18
43,431 2015-11-09 07:37:47
hey ....hey ...Dziewczęta witam w nowym tygodniu

Taja - Ty pisz codziennie takie "przechwałki " ....
z tym cukrem ukrytym - to prawda ....
Bosacka w programie "wiem,co jem " aż za dużo tłumaczy te etykiety ...
wg. niej NIC sklepowego nie nadaje się do jedzenia .... wrrr
hii Basia 50 róż ??? cholerka .... to jednak fota nie wyraźna


pozdrawiam wszyściutkie ![]()
43,432 2015-11-09 08:48:17 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-11-09 08:54:50)
BaCha niezłe te teksty żona - mąż. Dla równowagi...

A ja dziś tak się zapatruję na poniedziałek:

Odezwę się potem...
No dobra, jeszcze coś...

43,433 2015-11-09 09:32:03
Hej..mgliście i siąpi..brrr
Chciałoby się napisać "idę spać"..eh
Kawa i pomyślę co tam dzisiaj..
Dobre myśli po tej mżawce puszczam..
43,434 2015-11-09 09:48:57
Witam.
Ale u mnie pogoda!Lać zaczęło cholerka a tak miało być pięknie!Miłego dnia -lecę pa do potem
43,435 2015-11-09 10:19:50 Ostatnio edytowany przez weronka44 (2015-11-09 11:00:41)
Basia a może dałoby się tę przyjemność /słodycze/ zamienić na inną? mniej wpływającą na wagę?
Jakie macie przyjemności w życiu dziewczyny? piszcie - może spróbuję czegoś nowego, bo jakoś brak tej radości...
mnie radość daje taniec, muzyka, zakupy /ale to radość krótkotrwała - bo potem zaglądam w portfel.. i radość zmienia się w przerażenie
/, lubię też dobre komedie - ale tak ich mało ostatnio...
słodycze też - zwł. przed okresem...
43,436 2015-11-09 15:04:08 Ostatnio edytowany przez alika40+ (2015-11-09 15:06:18)
Witaski ![]()
Weronko trudne pytanie zadałas ![]()
Moje przyjemności
Lubie czekolady z orzechami laskowymi, uwielbiam chodzic po piasku golymi stopami,
sluchać dobrej muzyki,lubie też zimową porą lezeć pod kocykiem i czytać wiersze,
Lubie białe martini z cytryną ![]()
Mam fioła na punkcie kupowania butow i torebek.
O seksie nie bedę pisac
bo to raczej wiadome ale coż przyznam się, ze od pewnego czasu jest zerowy ![]()
Horrory i komedie romantyczne uwielbiam.
To chyba tyle co pamietam ![]()
Miłego dnia zyczę ![]()
43,437 2015-11-09 15:24:12 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2015-11-09 15:26:35)
Witajcie wszystkie
.
Bacha > ale to niestety prawda
, nic sklepowego się nie nadaje do jedzenia bo cukier... chemia w gigantycznych ilościach... ale w końcu coś żreć (za przeproszeniem) trzeba, z głodu przecież nie padniemy
. Tak więc... jakby coś to służę pomocą w wymądrzaniu
.
Weronka > Są słodycze np. ksylitolowe lub przekąski bezcukrowe. Tylko wiesz kochana w czym problem? Nasz uzależniony organizm domaga się cukru- nie zamienników w postaci słodzików.... woła o cukier i choćbyśmy się najadły czekolady 100% ksylitolowej, to nadal nasz organizm będzie produkował apetyt na cukier konkretnie. Dopiero gdy go otrzyma poczujemy ulgę. Okrutna prawda jest taka, że z tym się walczy jak z każdym innym nałogiem np. alkoholowym i tytoniowym.
Jakie ja mam przyjemności? Czytam, najbardziej lubię poezję, czasem piszę. Oglądam kabarety i komedie, słucham muzyki i jeszcze lenistwo mi sprawia przyjemność. Zakupów nie wymieniam z tego samego powodu co Weronka
.
43,438 2015-11-09 17:42:38
Tajemnicza 75 masz rację co do tych zamienników,wcale mnie nie zaspakajają
to tak jakby dać alkoholikowi piwo bezalkoholowe i ma czuć sie cudownie he he a tak nie jest,dla mnie słodkie to coś najwspanialszego ale nie chcę już jeść ich ,od piątku mówie że są bbeee i tyle,nie kupiłam na weekend nic co by mnie mogło kusić i żyję na razie, ale wciąż mi coś podpowiada zjedz sobie zjedz
Najbardziej sprawia mi przyjemność jeżdżenie rowerem ale teraz niestety sama bym musiała jeżdzić a boję sie sama więc chyba bedę musiała zamienić na spacery w stronę działki,jedno co wiem że dam radę bo kiedyś nie jadłam 3 lata słodyczy i byłam laska ,niestety zaczęłam złość zajadać słodyczami a doopa rosła wraz z nim uzależnienie
większość piszecie że każda je słodycze,ale chyba nie ukrywacie się przed bliskimi z nimi? Ja niestety potrafię papierki z galaretki odwinąć i schować w łazience pod ręcznikami i wstać w nocy i zjeść ze kilo naraz,tego chyba nie robicie?ja tak
Dziękuję Wam bardzo za wsparcie i też postaram się WAS wspierać w tych trudnych chwilach,co nie co łapie co która z czym ma problemy
43,439 2015-11-09 18:00:16
a jeszcze słyszałam, że apetyt na słodycze się ma, jak w organiźmie brak jakiegoś pierwiastka - chromu ? chyba...
43,440 2015-11-09 19:24:00
ja mam apetyt jak sie zdenerwuje to nietylko słodycze bym jadła ale wogole w jednym jedzeniu
43,441 2015-11-09 19:36:16
Nie uważam,ze jestem uzalezniona od slodyczy, jem bo lubię a gruba nie jestem;)
Bardziej uzalezniona jestem od kawki i fajeczki ![]()
43,442 2015-11-09 19:38:41
tez niemam problemu co do swej figury , jem jak mi cos smakuje jem słodycze ale tez jem jak sie zdenerwuje
nigdy nie odchudzałam sie ani tez nie uwazałam czy tego czy tamtego nie jesc .
43,443 2015-11-09 19:58:25
Alika , mój ojciec alkoholik uważał, że pije bo lubi
... do mnie taki argument nie przemawia (bez urazy pisze, z doświadczenia jedynie).
weronka a ja mam wrażenie, że to jest usprawiedliwienie jedynie, bo ja takie słowa najczęściej słyszę od osób otyłych i nieukrywających swoje zamiłowanie do słodyczy
. Jak kogoś ciągnie do piwka to brakuje mu chmielu?
Dobra... koniec wymądrzania, bo mnie stąd wywalicie
. Zmieńcie temat
.
43,444 2015-11-09 20:18:48
ja uwazam ze jak ktos lubi słodycze to powinien je jesc a nie sobie odmawiac .
kazdy sam wie co dla niego jest dobra
43,445 2015-11-09 20:21:40
Moim zdaniem,to to całe uzależnienie tkwi w głowie,a nie w braku czegoś w organizmie.Jem,bo lubię.Teoretycznie jak coś lubię to nie znaczy,ze muszę to jeść.Jednak jak ciasto,cukierek,wafelek... leży koło mnie,to nie mam siły,żeby z niego zrezygnować.To jest po prostu uzależnienie i tyle.Jednym słowem powinnam się leczyć.
Dziewczyny ruszyło się u mnie z obiektami do sprzątania.Składam konkretne już oferty po otrzymaniu prośby o złożenie tych ofert.Jedna mi już odpadła.Niestety konkurencja była mniej wymagająca.Teraz składam niższa na inny obiekt.Dostałam też zawiadomienie o przetargu.Znajomi mówią,że to wszystko nie ma sensu,bo odgórnie ustawione.Zobaczymy.
43,446 2015-11-09 20:36:10 Ostatnio edytowany przez elzbieta47 (2015-11-09 20:39:21)
Bulinko trzymam kciuki aby sie udalo![]()
43,447 2015-11-09 21:31:04
Zgadzam się z bulinką, fakt lubienia czegoś nie oznacza, że muszę to zrobić. Ja np. lubię leniuchować, mogłabym leżeć cały dzień brzuchem do góry i patrzeć się w sufit i w ogóle bym się nie nudziła
. Czy to oznacza, że jest to dobre dla mnie i mojego otoczenia? Czy to oznacza, że bezwzględnie muszę to zrobić zamiast iść do pracy? Często lubimy coś i nie możemy sobie na to pozwolić ze względów zdrowotnych i co wybrać: lubienie czy zdrowie?
A propos lubienia: często słyszę, że jakbym wygrała kuupę kasy to i tak bym pracowała... z nudów. Serio???? Jakbym miała dużo kasy, to z pewnością bym się nie nudziła, o nie! Jeździłabym w różne miejsca, chodziłabym do sauny, na masaże, do kosmetyczki, na inne fajne zajęcia, na które mnie teraz nie stać i na zakupy. Udzielałabym się jako wolontariusz co z pewnością jest czasochłonne. Nuda by nie istniała... do pracy z nudów... też coś
.
43,448 2015-11-09 21:32:56 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-11-09 21:34:35)
Dziewczyny ruszyło się u mnie z obiektami do sprzątania.Składam konkretne już oferty po otrzymaniu prośby o złożenie tych ofert.Jedna mi już odpadła.Niestety konkurencja była mniej wymagająca.Teraz składam niższa na inny obiekt.Dostałam też zawiadomienie o przetargu.Znajomi mówią,że to wszystko nie ma sensu,bo odgórnie ustawione.Zobaczymy.
Nie byłabym taka pewna. Bulinko, w ofercie zawrzyj najważniejsze: co i ile razy w tygodniu, co kilka razy w roku. I nie żałuj na to kasy. Ceń swoją pracę. Kto mądry nie uwierzy, że może być coś za pół darmo. I wbrew pozorom nie zawsze wybiera się najniższą ofertę. Życzę Kochanie powodzenia.
U mnie ze słodyczami nie ma kłopotu. Nie ma nie jem. Są też nie jem. I na szczęście kiedy mam stres - nie jadam. Gdy stresa nie ma - czasem o jedzeniu zapominam albo też mówię: "nie teraz" albo "jeszcze chwilunię". Kiedy zauważam jakąś oponkę, robię sobie szlaban na żarcie. Wtedy jabłka przez tydzień. I oczywiście kawa i jakieś fajki. Ich na szczęście coraz mniej ostatnio.
A właśnie. Coś mi się przypomniało. Starsza czyli ta niegrzeczna co mi życie zatruwa swojego czasu mówiła mi, że skłonność do słodyczonapaści wiąże sie trochę z jedzeniem mięsa. Niekoniecznie to pojmuję, ale chodziło chyba o to, że zbyt duża ilość białka zwierzęcego w organizmie może wpływać na apetyt na słodkie. Nie umiem wyjaśnić zależności niestety.
W tym chromem Weronko nie zgodzę się do końca. Z tego co wiem chrom pomaga przy spalaniu tłuszczu. Córa spożywa spirulinę (glon jakiś) przeciw nadmiernemu apetytowi - szczerze, nie wiem ku czemu.
Co do Twojego pytania co sprawia radość odpowiadam:
- największą wizualnie dość głośno okazywaną radość odczuwam w pracy kiedy pokonam mocnego przeciwnika (wtedy podskakuję jak dziecko pod sufit i krzyczę głośno - hura
)
- kiedyś cieszyły mnie rośliny w moim ogrodzie, teraz w doniczkach - ale szału w okazywaniu radości nie ma
- zakupów żadnych nie lubię (wchodzę do sklepu i biorę co potrzeba a potem podążam do kasy)
- ostatnio buty kupowałam dość długo, ale to dlatego, że zawzięłam się na jeden model i trwało zanim przekonałam się, że stworzymy idealny związek ![]()
Aha... Ze Starszą spokój. Wiem jednak, że to kwestia dni jak z czymś wyskoczy. Ja czuję się nadal jakbym została zdradzona. I myślę sobie, że tak naprawdę dostawałam sygnały, że w tej relacji nie było równoważni. Nie wiem co będzie, ale ja nie pozwolę sobie robić krzywdy. Zresztą zauważyłam pewną analogię w moim zachowaniu. Gdy zostanę oszukana - odsuwam się powoli. Wprawdzie wracam do punktu wyjścia, ale tylko po to by utwierdzić się w przekonaniu, że nie było warto. W przypadku Starszej niestety zauważam podobieństwa z ojcem. Tyle, że Ją kocham. Jest częścią mnie. I chciałam, żeby była dobrym człowiekiem. Naprawdę chciałam....
Eluś jesteś niedościgniona w stawianiu obrazków
Jestem pełna podziwu wiesz ![]()
Pozdrawiam Wszystkie Dziewczyneczki bez wyjątku. I piszemy co nam ślinka na język przyniesie. Taja Ty się nic nie przejmuj. Wymądrzaj ile chcesz. Zresztą... Widziałyście jak nadają Nasze Gwiazdy ze Stokrotkacaffe? Już nie pamiętam ile mają stron ale nie możemy być gorsze ![]()
O składzie rządu nie powiem nic.... Idę zapalić.
43,449 2015-11-09 21:41:36

43,450 2015-11-09 22:18:22
bulinka_1969 napisał/a:Dziewczyny ruszyło się u mnie z obiektami do sprzątania.Składam konkretne już oferty po otrzymaniu prośby o złożenie tych ofert.Jedna mi już odpadła.Niestety konkurencja była mniej wymagająca.Teraz składam niższa na inny obiekt.Dostałam też zawiadomienie o przetargu.Znajomi mówią,że to wszystko nie ma sensu,bo odgórnie ustawione.Zobaczymy.
Nie byłabym taka pewna. Bulinko, w ofercie zawrzyj najważniejsze: co i ile razy w tygodniu, co kilka razy w roku. I nie żałuj na to kasy. Ceń swoją pracę. Kto mądry nie uwierzy, że może być coś za pół darmo. I wbrew pozorom nie zawsze wybiera się najniższą ofertę. Życzę Kochanie powodzenia.
To już jest następny etap.Taka ofertę o której pisałaś już rozsyłałam po firmach.Teraz dostałam ofertę w której Oni już napisali co mam robić,ile razy i kiedy.Ja mam Im złożyć ofertę cenową:za ile ja to mogę zrobić.
Co do tego co mi sprawia radość,to mogę napisać z całą pewnością,ze uwielbiam ponad wszystko widok morza-pobyt nad morzem.
43,451 2015-11-09 22:43:15
Taja troszkę przesadziłas z tym porownaniem ![]()
43,452 2015-11-09 22:47:14 Ostatnio edytowany przez alika40+ (2015-11-09 22:51:07)
Beatko trzymam kciuki za dobrą ofertę ![]()
Ja rowniez uwielbiam morze ![]()
Chyba przestanę się wypowiadać ![]()
Dobranoc
43,453 2015-11-09 22:49:08
To już jest następny etap.Taka ofertę o której pisałaś już rozsyłałam po firmach.Teraz dostałam ofertę w której Oni już napisali co mam robić,ile razy i kiedy.Ja mam Im złożyć ofertę cenową:za ile ja to mogę zrobić.
Sprawdź dobrze obiekt Bulinko Tak zazwyczaj się robi. Piszą co chcą. Decyduje zarząd. I pewnie sprawdzą Ciebie na rynku. Może będą chcieli jakieś referencje. Powodzenia w każdym bądź razie.
Co do tego co mi sprawia radość,to mogę napisać z całą pewnością,ze uwielbiam ponad wszystko widok morza-pobyt nad morzem.
Jak mogłam o tym zapomnieć... Jestem po drugiej stronie. Nad morzem jest zbyt tłoczno. Ja jestem za górami. Chciałabym tam zamieszkać kiedyś zanim mnie już nie będzie.
Dla Ciebie Bulinko

A dla mnie...

Dla innych...

43,454 2015-11-09 23:19:11
Taja troszkę przesadziłas z tym porownaniem
Przepraszam jeśli Cię uraziłam. Nadmieniłam wcześniej, że to moje doświadczenie, nie przytyk. Nie bierz tego do siebie.

43,455 2015-11-10 00:18:40
Cztery świece
Cztery świece spokojnie płonęły. Było tak cicho, że słychać było jak ze sobą rozmawiały.
Pierwsza powiedziała: - Ja jestem POKÓJ. Niestety, ludzie nie potrafią mnie chronić. Myślę, że nie pozostaje mi nic innego jak tylko zgasnąć. I płomień tej świecy zgasł.
Druga: Ja jestem WIARA. Niestety nie jestem nikomu potrzebna. Ludzie nie chcą o mnie wiedzieć, nie ma sensu, żebym dalej płonęła. Ledwie to powiedziała, lekki powiew wiatru zgasił ją.
Trzecia: Ja jestem MIŁOŚĆ. Nie mam już siły płonąć. Ludziom nie zależy na mnie i nie chcą mnie rozumieć. Nienawidzą najbardziej tych, których kochają - swoich bliskich. I nie czekając długo i ta świeca zgasła.
Nagle do pokoju weszło dziecko i zobaczyło trzy zgasłe świece. Przestraszone zawołało: Co robicie? Musicie płonąć! Boję się ciemności! I zapłakało.
Wzruszona czwarta świeca powiedziała: Nie bój się! Dopóki ja płonę zawsze możemy zapalić tamte świece. Ja jestem NADZIEJA.
Z błyszczącymi i pełnymi łez oczyma, dziecko wzięło świecę i zapaliło pozostałe świece.
Niech nigdy w naszych sercach nie gaśnie Nadzieja i każdy z nas jak to dziecko, niech będzie narzędziem, gotowym swoją Nadzieją zawsze rozpalić Wiarę, Pokój i Miłość.
Autor nieznany
Niechże otuli Was serdeczny sen... Dobranoc.
43,456 2015-11-10 07:39:15
Piękna opowieść Sponi.
Co zaś się tyczy tłoku nad morzem,to Kochana trzeba wiedzieć kiedy jechać.Oczywiście broń Boże w lipcu,czy sierpniu.Najlepszy czerwiec i wrzesień.
Miłego wtorku Wam życzę.
Jadę dziś po opony zimowe,bo jeszcze ni mom.
43,457 2015-11-10 08:50:53
Hej kobitki miłego i dużo uśmiechu wszystkim życzę dzisiaj.
Idę do masarni pomóc koleżance,jeden dzień a szał jakby z tydzień wolnego. Cmoczki
43,458 2015-11-10 09:35:07 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-11-10 09:36:39)
43,459 2015-11-10 09:39:55
hey .... hey Dziewuszki
caffe zapodaje 
wczoraj nie miałam czasu TU zaglądnąć - dzisiaj późno wstałam .... i przeleciałam Wasze posty
tak migusiem
Alika ile dni zostało Ci do powrotu >>> w przyszłą środę zjeżdżasz tak ????
Bulinka Ty masz swoją firmę sprzątającą tak ???? ![]()
Taja nadawaj na temat tego żarcia - zawsze się cosik ciekawego wyczyta ....
masz taką wiedzę tak sama od siebie czy jesteś jakąś dietetyczką ????
pozdrawiam : Sponi - Sonię- Werkę- Markadię- Megi - Elę - Mamuśkę - Basię- Milionka ... i zapomniałam dalej ...hiii
>>>
u mnie ciemnica w mieszkaniu - typowo listopadowy poranek ....
nie zapomnijcie dzisiaj o zakupach .... ![]()
43,460 2015-11-10 10:41:38
Zawędziłam to z facebooka... Nie pytałam o zgodę.

43,461 2015-11-10 11:08:42
Hej przy kawce ince...
Spo dla mnie wszystkie trzy obrazy..wszędzie jest przepięknie..a jak jeszcze jest czas i minimum kasy żeby się tym cieszyć...
Bacha..Ty ino gadaj prawdę, czy tam jaki "Pan dochodzący" nie był wczoraj ważniejszy od nas he? ![]()
Alika pisaj...brak Ciebie jak tak się zamykasz ...zresztą każdej brak...
Eh te doły... Faceci mają lepiej...
Piję kawuś i mykam pokopać w ogrodzie. Posadziłam troche tulipanów, na wiosnę będziemy już mieli cwietuszki....
Dobrego dzionka każdemu z osobna...i piszącym...i czytającym...
43,462 2015-11-10 11:22:02
alika40+ napisał/a:Taja troszkę przesadziłas z tym porownaniem
Przepraszam jeśli Cię uraziłam. Nadmieniłam wcześniej, że to moje doświadczenie, nie przytyk. Nie bierz tego do siebie.
Taja ja się nie obraziłam ![]()
Po prostu uważam, że słodycze a alkohol to inna bajka.
Mozliwe, ze się mylę nie miałam styczności z alkoholizmem.
To tyle ![]()
Ps kwiaty piękne ![]()
43,463 2015-11-10 11:23:13
A tak wogole to dzień dobry i miłego dnia ![]()
43,464 2015-11-10 11:41:21 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-11-10 11:43:56)
Dziś dzień kotków
( u mnie oczywiście ![]()


Dowiedziałam się, że w poznańskiem czy samym Poznaniu zamierzają obżerać się jutro rogalikami z bakaliami. Jadłam kiedyś - pychota.

43,465 2015-11-10 14:23:21 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-11-10 14:23:42)
Tak sobie myślałam i myślałam i znalazłam ten tekst popijając miętę w pracy...
Kiedyś wymyśliłem sobie potwora z morza.
Jest to ostatni z tego gatunku potworów na świecie, jest największy ze wszystkich istot, żyje już w samotności 1200 lat i wie, że będzie tak żył jeszcze długo. Teraz znalazł sobie pustą plażę na jednej z wysepek Oceanii, wyszedł na nią i płacze.

Potwór płacze nie tylko z powodu samotności. A właściwie chodzi tu raczej o to, że samotność - tak jak rozumieją ją ludzie - jest tylko jedną ze stron podstawowego problemu jego życia. Tym problemem jest uwięzienie w świecie braku złudzeń. Ludzie tworzą sobie złudzenia - że są bardziej mądrzy, albo ważni, albo potrzebni, że muszą coś udowodnić, lub zrobić niezwykłego - i to daje im siłę do życia. Gdyby nie mieli tych złudzeń, ich życie straciłoby sens. Potwór nie ma co udowadniać (bo przed kim?), czuje, że jego pomoc być może i wyniosłaby kogoś nad innych, jednak takie wyniesienie najczęściej i tak kończy się demoralizacją tego - któremu lepiej się powiodło.
Ludzie myślą, że samotność polega na braku bliskiej osoby. Ale tak nie jest. Samotność w większym stopniu polega na świadomości, że nie ma możliwości dzielenia się życiem z kimś innym. Można być samotnym w tłumie, w rodzinie, wśród przyjaciół. Samotnym stanie się też każdy, kto wyrośnie ponad przestrzeń banału życiowego. Bo łatwo jest stworzyć sobie iluzję dzielenia się myślami, jeśli tych myśli produkujemy niewiele, a do tego nie potrafimy odróżnić znaczenia naszych myśli od cudzych. Wtedy wystarczą proste gesty, oklepane zwroty i deklaracje "bycia razem". Wystarczą... dopóki nie spytamy się o ich rzeczywisty sens, o istotę.
Może więc lepiej nie myśleć za wiele, nie zadawać zbyt dogłębnych pytań?
Ale z drugiej strony, czy człowiekowi który czuje obok siebie wielki, wspaniały świat wzniosłych idei i prawdziwie głębokich uczuć można wytłumaczyć, aby poprzestał na banale i okłamywaniu się w imię wygody psychicznej? Czy w ogóle można wyłupić sobie ów wzrok spoglądania poza przeciętność? Chyba jednak jest tak, że kto raz ujrzał ten wspaniały świat i tak o nim nie zapomni. Jedyne co można by zrobić, to może zoperować mózg albo zabić zabić takiego człowieka.
Dlatego ten potwór jest samotny na zawsze. Nie znajdzie nikogo, kto go zrozumie, kto zada mu sensowne pytanie, sprzeciwi się inaczej niż mocą ignorancji lub przekory. Nie ma nadziei dla potwora z mojego obrazka.
43,466 2015-11-10 14:30:38
Wieczorna porą przeczytam Wam tę przypowieść...
Sklepik z marzeniami
Na peryferiach wszechświata znajdował się pewien mały sklepik. Wywieszki na nim od dawna już nie było – tę, kiedyś zabrał ze sobą huragan, a nowej – właścicielowi nie chciało się przybijać, ponieważ i tak każdy dobrze wiedział, że w tym małym sklepiku sprzedaje się marzenia.

Asortyment tutaj był przeogromny, można było kupić niemal wszystko: wielkie jachty, apartamenty, małżeństwo, stanowisko wiceprezesa korporacji, pieniądze, dzieci, ukochaną pracę, piękną figurę, wygraną na konkursie, duży samochód, energię, sukcesy i dużo, dużo więcej. Nie sprzedawano w nim tylko życia i śmierci – tym rodzajem asortymentu zajmowało się główne biuro handlowe, którego siedziba była w innej galaktyce.
Każdy, kto zaszedł do sklepiku (a są też tacy, którzy ani razu do niego nie wstąpili, preferując pozostanie we własnym domu ze swymi pragnieniami) w pierwszej kolejności dowiadywał się o ceny upatrzonych marzeń.
A ceny były różne. Na przykład: ulubiona praca kosztowała wyrzeczenie się stabilności i przewidywalności, zadeklarowania gotowości do samodzielnego planowania i kształtowania swego życia, umocnienia wiary we własne siły i podjęcie silnego postanowienia, aby pracować tam, gdzie się podoba, a nie tam, gdzie jest to potrzebne.
Władza nad ludźmi kosztowała nieco więcej: trzeba było umieć zrezygnować z niektórych własnych przekonań, potrafić dla każdego znaleźć racjonalne objaśnienia, umieć odmawiać innym, znać swoją wartość (i ta – powinna być wystarczająco wysoka), pozwalać sobie na mówienie „ja”, dawać sobie prawo do roszczenia od innych czegokolwiek się zechce i dbać o siebie, mimo dezaprobaty lub protestu otoczenia.
Niektóre inne ceny towarów, to prawda, wydawały się dziwne. Małżeństwo, na przykład, można było sobie kupić prawie za darmo, ale szczęśliwe życie było wręcz horrendalnie drogie: wymagało znajomości swych pragnień, posiadania daru odmowy życia w zgodzie z innymi ludźmi, umiejętności brania bez zahamowań wszystkiego, „co dają” i bez względu na wszystko i wszystkich – ostentacyjnego korzystania z intratnych okazji. Wymagało, zatem, poniesienia kosztu osobistej odpowiedzialności za własne szczęście i notarialnego zapewnienia o umiejętności cieszenia się udanym życiem.
Nie… Nie każdy, kto przyszedł do sklepu, od razu był gotowy, aby po prostu kupić swoje marzenie. Niektórzy zobaczywszy ceny po prostu odwracali się na pięcie i wychodzili. Inni długo stali przed ladą w zamyśleniu, przeliczając gotówkę i zastanawiając się, skąd można by zorganizować jej więcej? Ktoś próbował się targować, ktoś inny prosił o rabat i całkiem sporo takich, którzy interesowali się możliwością kupna na raty. Zasada jednak była święta: najpierw gotówka – potem towar.
Tak. Byli i tacy, którzy sięgając po wszystkie oszczędności otrzymywali swe cenne marzenia zapakowane w piękny szeleszczący papier. Na owych szczęściarzy inni kupujący patrzyli z zazdrością, osądzając, że właściciel sklepu to ich znajomek, i że nabywane marzenia dostają bez wymaganych wyrzeczeń. W celu zwiększenia liczby nabywców właścicielowi sklepu często proponowali obniżanie cen. Ale ów zawsze wtedy odmawiał, tłumacząc, że w taki sposób obniżałaby się jakość sprzedawanych w jego sklepiku pragnień.
Gdy, z kolei, pytano go, czy nie boi się bankructwa, kręcił tylko głową i odpowiadał, że w każdych czasach znajdą się śmiałkowie zdolni uwierzyć w siebie, mający siłę i środki do zapłaty za realizację swych marzeń, gotowi do poniesienia ryzyka zmiany swego losu, gotowi do porzucenia znanego i przewidywalnego życia, na życie nieprzewidywalne i ciekawe.
…A na drzwiach sklepiku od dobrych stu lat wisi wywieszka: Jeśli twoje pragnienie wciąż nie jest spełnione – to oznacza, że za nie wciąż nie zapłaciłeś
43,467 2015-11-10 15:22:07
Witajcie kolorowo w ten pochmurny deszczowy dzień.

Taja ja się nie obraziłamPo prostu uważam, że słodycze a alkohol to inna bajka.
Mozliwe, ze się mylę nie miałam styczności z alkoholizmem.
To tyle
Dziękuj Bogu, że nie miałaś. Pozdrawiam
Taja nadawaj na temat tego żarcia - zawsze się cosik ciekawego wyczyta ....
masz taką wiedzę tak sama od siebie czy jesteś jakąś dietetyczką ????
Wiesz... to temat trochę ryzykowny, wiem z realu, że wielu nie pasuje
.
Dietetyczką nie, ale myślę, że śmiało mogłabym zostać... tylko leniwa jestem i nie chce mi się uczyć
. Musiałam nabyć tę wiedzę ze względów zdrowotnych. Naczytałam się książek, tym samym zjadając wszystkie rozumy
.
Jakby coś, to służę pomocą i doświadczeniem.
43,468 2015-11-10 16:21:56
Przysięgam się, że dziś nie będę już Wam zawracać głowy przypowieściami... Tę jednak proszę przeczytajcie jeszcze... Słyszałam to na terapii. Dyktowano mi to również do głowy drukowanymi literami poza nią. Boże mój, czy ja naprawdę muszę dotknąć ekranu by poczuć stertę liter na opuszkach palców. Czy jestem tak głucha?
Szklanka w wyciągniętej dłoni
Profesor rozpoczął swój wykład o d tego, że podniósł szklankę z niewielką ilością wody. Podniósł ją tak, aby wszyscy widzieli i zapytał studentów:
– Jak sądzicie, ile waży ta szklanka?
– 50 g, 100 g, 125 g – odpowiadali studenci.
– Ja tak naprawdę nie wiem, dopóki jej nie zważę – powiedział profesor – ale mam tymczasem inne pytanie: co by się stało gdybym ją trzymał, jak teraz, przez kilka minut?
– Nic – odpowiedzieli studenci.
– No, a co by się stało gdybym trzymał ją tak przez godzinę? – Spytał profesor.
– Zacznie pana boleć ręka – powiedział jeden z uczniów.
– Masz rację, a co by się stało, gdybym musiał ją trzymać przez cały dzień?
– Pana ręka zdrętwieje, może mieć pan silne zaburzenia mięśni i paraliż, a w każdym razie skończyłoby się wizytą w szpitalu.
– Bardzo dobrze. Ale gdy tak tu rozmawiamy, czy masa szklanki się zmieniła? – Spytał profesor.
– Nie!
– A co sprawia, ze ból ramienia narasta i powoduje zaburzenia mięśni?
Uczniowie byli zaskoczeni.
– Co powinienem czynić, aby ulżyć cierpieniom? – Znowu spytał profesor.
– Odstawić szklankę! – Odpowiedział jeden z uczniów.
– Dokładnie! – Skwitował profesor. – Z problemami życiowymi jest identycznie. Wystarczy pomyśleć o nich, a dają o sobie znać. Gdy będziemy rozmyślać wystarczająco długo – zaczną doskwierać i swędzieć.
Jeśli jeszcze dłużej – sparaliżują i nic nie będziemy w stanie czynić.
Oczywiście, ważne jest, aby myśleć o problemach życia, ale jeszcze ważniejsze, aby po pewnym czasie umieć je odłożyć na następny dzień. W ten sposób nie zamęczymy się, nie zadręczymy i po spokojnej nocy obudzimy się wyspani i silni. I ze świeżym rozumem sprawniej pokonamy wszelkie wyzwania, które niesie ze sobą nasze życie.
Autor: Niżyński J.
43,469 2015-11-10 17:00:00
Spo piękne te opowieści i pouczające.
Basiu mam tak zwaną firmę sprzątająca.Obecnie pracownik jeden,czyli ja.Przez rok sprzątałam w jednym miejscu.Teraz dojdzie mi drugi obiekt,ale to pryszcz i niski dochód.Teraz złożyłam tą ofertę na poważny obiekt.W ciagu tygodnia będę wiedziała,czy Go dostałam.
43,470 2015-11-10 17:28:30
hej ... hej dziewczyny .
trzymam kciuki abys wygrala te oferte .
43,471 2015-11-10 17:52:18
Sponi> jaka wartościowa ta przypowieść, mogę ją rozpowszechnić, udostępnić innym? Mam miejsce gdzie idealnie by pasowała.
43,472 2015-11-10 18:56:43 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-11-10 18:57:23)
Sponi> jaka wartościowa ta przypowieść, mogę ją rozpowszechnić, udostępnić innym? Mam miejsce gdzie idealnie by pasowała.
Nawet nie pytaj. Ja to wzorem Milionka wygrzebuję z internetu.
Znam doprawdy Uroczą Umysłem Kobietę, która karmi mnie mądrościami. Po nazwiskach autorów aforyzmów i książek znajduję takie oto życiowe słowa. Bierz ile chcesz Kochanie ![]()
Eluś
Gdzie się włóczysz, co? A zajrzeć przez cały dzień nie było łaska ?
43,473 2015-11-10 19:05:53
a no włocze sie tu i tam tak bez celu .
pogoda deszczowa i wiatr . a w domu nic mi sie niechce .
wczoraj byłam u okulisty i mam drugie okularki
chciałam dzis odebrac ale pani w optyku była wyszła i nie odebrałam .
dopiero po niedzieli pewnie mi sie uda wpasc do optyka .
43,474 2015-11-10 19:18:00
A właśnie. Mnie też martwią moje oczy a raczej ich wyjałowiona chemia. Wzrok bardzo mi podupadł.
Mam okulary do zerkania na świat z odległości. Jest gorzej jak dwa lata temu.
Chyba pokażę to Starszej. Swoją drogą próbowałam już Jej to powiedzieć. Może zbyt łagodnie.. To będzie z grubej rury.
O mężczyznach
Syn wrócił do domu z samymi dwójami na świadectwie. Ponieważ ojciec przez cały rok suszył mu głowę o oceny i czepiał się nauki, syn bał się jak diabli pokazać świadectwo. Ojciec jednak, zamiast rzucać gromy i lać paskiem, zaprosił syna na fotel. Syn usiadł niepewnie. Ojciec wyjął papierosy:
- Zapal synu...
- Tata, no co ty, ja nie palę...
- Pal, synu!
Zapalili. Po chwili ojciec otworzył barek i wyjął szkocką.
- Napij się, synu...
- Tata, daj spokój, ja nie pije...
- Pij, jak ojciec daje!
Napili się. Ojciec wyjął zza tapczanu Playboya.
- Masz, oglądaj...
- No nie, tata, nie wygłupiaj się...
- Oglądaj!!!
Siedzą, popijają, czas płynie leniwie. Syn już całkiem się wyluzował, sięgnął sam po papieroska, lekko szumi mu w głowie. Przerzuca kartki Playboya, zaciąga się z widoczną przyjemnością i wreszcie rzuca od niechcenia znad kolejnej rozkładówki:
- Kurna... tata... i kto to wszystko dupczy? No kto to wszystko dupczy???
- Prymusi, synu, prymusi...
43,475 2015-11-10 19:28:12 Ostatnio edytowany przez elzbieta47 (2015-11-10 19:52:57)
dobre .....
43,476 2015-11-10 19:54:50
A ten? Bo mnie rozśmieszył...
Wraca zmęczony grabarz do domu, ledwie żywy, pada z nóg. Żona pyta:
- Co ci Stefciu, ile miałeś pogrzebów dzisiaj?!
A on:
- Jeden, ale chowaliśmy naczelnika urzędu skarbowego.
- No i co z tego?!
- No niby nic, ale jak go tylko zakopaliśmy, to zerwały się takie brawa, że musieliśmy bisować potem 7 razy.
43,477 2015-11-10 19:59:09
to jest swietne ....
43,478 2015-11-10 20:05:05
Ten jest dobry
Zapracowany tatuś wraca późną porą samochodem z pracy. Spieszy się do domu, gdy nagle przypomina sobie, że jego córeczka ma właśnie urodziny. Skręca więc szybko do najbliższego sklepu z zabawkami. Podchodzi do sprzedawcy i pyta o jakąś ładną lalkę.
— Mamy „Barbie na wakacjach” za 19,99, „Barbie idzie na bal” za 19,99, „Barbie zostaje projektantką mody” za 19,99 oraz „Barbie się rozwodzi” za 399 dolarów.
Lekko zdezorientowany ojciec pyta:
— Dlaczego ta ostatnia lalka jest taka droga?
— Bo Barbie, która się rozwodzi, idzie razem z domem Kena, meblami Kena, samochodem Kena i jachtem Kena.
43,479 2015-11-10 20:10:38
zeby to tak szło , ale tak sie nieda
ja to juzbym takiegi szczescia nie miała .
bo ja mam zyciowego pecha
43,480 2015-11-10 20:14:55
Spoko, ja też takiego (nie)szczęścia nie miałam ![]()
Przy tym prawie spadłabym z kanapy ![]()
Facet wygląda przez okno a tam ślimak chodzi sobie po parapecie. Więc facet go pstryknął. Za trzy lata słyszy dzwonek do drzwi, patrzy na dzwonek a tam ślimak z rozbitą skorupą. I ślimak mówi:
- Ej ty, koleś, a to przed chwilą, to co to było?!
43,481 2015-11-10 20:19:31
skad ty czerpiesz te smieszne wierszyki .
wiesz Spo....rozweseliłas mnie .
Bo łapał mnie dól
43,482 2015-11-10 20:24:25
43,483 2015-11-10 20:30:08
rozbawiasz mnie
43,484 2015-11-10 20:32:28 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2015-11-10 20:33:41)
Eluś> nikt nie ma pecha. Przyciągamy go sami swoimi myślami. To nasze obawy, lęki i strachy do nas wracają. Kiedyś też myślałam, że mam pecha, ale dziś już wiem, że mam dużo szczęścia w życiu, tylko nie zdawałam sobie z tego sprawy.
"Uważaj na myśli, bo przemieniają się w słowa. Uważaj na słowa, bo zamieniają się w czyny. Uważaj na czyny, bo staną się nawykami. Uważaj na nawyki, bo staną się charakterem. Charakter będzie Twoim przeznaczeniem. Stajemy się tym, o czym myślimy."
„Kiedy koncentruję się na tym, czego chcę, czuję się dobrze. Kiedy koncentruję się na braku tego, czego chcę, czuję się źle".
43,485 2015-11-10 20:38:54
Tajka powiem krótko
Nadawałabyś się z moją Starszą Bździungwą na takie pogaduchy. Ona mi często mówi: nie myśl tak, bo przyciągniesz kłopoty. Coś w tym jest.
Na dokładkę...
Mama, tata i synek wybrali się do cyrku. Gdy na arenie pojawił się słoń, tata poszedł kupić słodycze. Nagle chłopiec wstaje i wyciągając rękę, krzyczy:
- Mamo, mamo, co to jest?
Zaskoczona pytaniem mama odpowiada:
- To jest ogon słonia.
Syn jednak wykrzykuje dalej:
- Nie! Pod spodem.
Zakłopotana mama odpowiada:
- Tooo... nic takiego.
Wraca tata, ale zapomniał kupić napojów, więc idzie po nie mama. Gdy tylko się oddaliła, synek wiesza się ojcu na ramieniu.
- Tato, tato, co to jest?
- To jest ogon, synu.
- Nie, pod spodem.
- To jest siusiak słonia.
Chłopiec chwilę się zastanawia, po czym mówi:
- A mama powiedziała, że to "nic takiego". Ojciec z dumą rozpiera się na fotelu:
- No cóż, synku. Tatuś trochę mamusię rozpuścił.



