My to sobie żyjemy jak u Pana Boga za piecem, a tam takie dramaty. Nie wiem jak bym sie zachowała w takiej sytuacji. Przyjęła islam "na niby" i próbowała wyjechać z kraju? Ratować życie czy być wiernym chrześcijaninem? Jedno wiem na pewno - jestem tchórzem...
Dziś siedzę w pracy piję rozpuszczalną kawę i wyjadam łyżką nutellę ze słoika. Jest zimno. Wczorajszy wieczór przepłakany. Kolejny dołek na trasie Rozstanie-Nowa ja. Wieczorem może sie uda na jakieś balety wyskoczyć. Jednak humor w skali 1-10 plasuje sie u mnie dziś w okolicach "4". Czymże są jednak moje zmartwienia wobec celi śmierci jednej chrześcijanki?
moje dzieło
tak było:

tak jest:

To "kwitnąca magnolia", w kolejce czeka "bajkowy róż" /pokój dziecięcia/.













