dzien dobry....No, Goska, ja sie tu staram po maaaksymalnych skrotach ,a ty mnie do tablicy wywolujesz
:D.
Ja sie zajmuje raczej spolecznymi uwarunkowaniami, ale kliniczny obraz jest w zasadzie ten sam. Raczej punkty ciezkosci sa roznie umieszczone. W Niemczech poziom zycia sie drastycznie (dla Niemcow "drastycznie") obnizyl w porownaniu z czasami sprzed ca. 15 lat. Do tego dochodzi ich "sztywnosc", brak elastycznosci w np. pracy. Niemcy sa zwyczajnie bardziej wygodni i trudniej znosza zmiany na gorsze. My improwizujemy i nie trzesiemy sie nad robiazgami, co dla nich bywa czasem niezrozumiale, albo odbieraja jako lekcewazenie badz malo powazne traktowanie obowiazkow. Prawie kazdy, kto zaczyna prace w Niemczech, nie na czarno, a legalnie, musi przestawic sie na inna predkosc pracy.
Wolniej! i jeszcze raz wolniej! Tak my to odbieramy - nowi ze wschodu.
A Niemcy cierpia, bo teraz pracodawcy wymagaja coraz wiecej, za coraz mniejsze pieniadze. Dla nas to szczerze mowiac nic nowego. Ja i tak sie czuje komfortowo, bo nie musze osczedzac na podstawowach rzeczach w pracy, jak igly, czy strzykawki, pieluchy, zestawy do infuzji itp. W porownaniu z praca w Polsce (nie mowie o jakis znanych klinikach, a zwyklych szpitalach czy domach starcow) to luksus. Ty ze szwedzkiej perspektywy widzialabys te roznice porownujac Szwecje i Niemcy. Bo roznica poziomow jest duza
.
I szczerze mowiac, to co ja obserwuje w tej tematyce- burnoutu, to obciazenia fizyczne sa dla niech rownie znamienne, co stress towarzyszacy pracy. Polozylabym znak rownosci, bo jedno wiaze sie z drugim nierozerwalnie. Oczywiscie to tez zalezy od czlowieka - jak zawsze. Individuum. Przy depresji dosc dlugo jest negacja problemu ze strony osoby chorej. Depresja (lece po skrotach) to zaburzenia chemii w mozgu, a burnout to zaburzenia fizjologiczne, min. na skutek nadprodukcji adrenaliny, cortisolu itp. Dlatego tak zadko - przynajmniej tu, w Niemczech - stosuje sie antydepresanty w tej terapii. Najczesciej poprawia sie jakosc snu, u tych pacjentow, ktorzy maja zaburzenia snu. Bo niektorzy potrafia spac 24/24.
Ja znam osoby, ktore oczywiscie pracowaly przez dluzszy czas w stresie i napieciu, wiedzialy, ze musza to zmienic, ale warunki pracy nie pozwalaly - zgoda , ze strachu przed bezrobociem. Potem przejscie z pierwszej fazy do drugiej. Szpital, kompletne wyczerpanie fizyczne, cala plejada objawow psychosomatycznych, a i tak, przy tym wszystkim te osoby nie zatracily jasnosci analizowania problemu. A jezeli chory potrafi anlitycznie obejsc sie z choroba to i leczenie wyglada inaczej. Te osoby ktoe ja znam, najwieksza trudnosc mialy z pokonaniem fizycznego wyczerpania. Brak apetytu - zamiast 5 malych posilkow, 10 jeszcze mniejszych. Aktywnosc w taktach : 10-15 min. aktywnosci. 1-2 godziny odpoczynku. 50 m spaceru i do domu bo brak sil itp itp. A ze do tego dochodza objawy depresyjne? Nie ma cudow, jak jestes w czarnej d...pie to i zyc sie nie chce. Tylko u podstaw jest co innego. A wg. mnie przyczyny sa wazne w profilaktyce. :
Fala przypadkow wypalenia narasta w Niemczech drastycznie. Teraz szacuje sie, ze 15% pracujacach ma za soba Burnout, albo w ktorejs tam fazie sie znajduje. Mniej optymistyczni mowia, ze co szosty pracujacy. to przerabia. A ze pierwsza faza choroby to hiperaktywnosc, cala sprawe tylko utrudnia. Bo pracownik, ktory jest dyspozycyjny, pelen idei, ktory robi nadgodziny bez gadania, to marzenie kazdego pracodawcy. A potem przychodzi dzien, ze nie potrafisz wstac z lozka i dziekuje.
Nie jestem lekarzem, bazuje na tym co widzialam, wsrod moich bliskich znajomych - niestety i w klinice.
..................no to se pogadalam
:D