"Moda na kaffe" - uporzadkowane odcinki (dla podczytujacych
)
Odcinek 1 (Honey)
Kawa kawa kawa kawa kawa... (dyszac zadza wypicia kawy, powlokla sie do kuchni, spogladajac dookola zamglonymi snem oczyma i ziewajac rozdzierajaco...
Odcinek 2 (Koma)
I tak wlasnie spogladajac katem swego pieknego oka zauwazyla, ze on...on rzucil sie lamparcim skokiem do expresu, blyszczacego w swietle wschodzacego slonca, które rzucalo przez okno kuchenne pierwsze promienie na jej piersi, wyplywajace spod rozchylonego bezwstydnie szlafroka.
Odcinek 3 (Honey)
... obserwowala z rozbawieniem jego nieporadne ruchy, podczas uruchamiania ekspresu. Gdy po raz trzeci nie udalo mu sie prawidlowo wlozyc kapsla z esencja kawy, podsunela mu bez slowa instrukcje obslugi.
Z wyzszoscia, wlasciwa samcom alfa, odsunal ja na bok bez slowa i w ciszy walczyl dalej.
W tej zacietej walce nie rozpraszalo go nic... nawet jej rozychylony szlafrok...
Odcinek 4 (Koma)
...totez zdecydowanym ruchem rozchylila go jeszcze bardziej.
Wiedziala, dobrze wiedziala, ze reke wklada nie tam, gdzie trzeba. Znala ten ekspres juz doskonale, bo instrukcje przeczytala wielokrotnie z zacieciem godnym lepszej sprawy, aby jej nie zarzucil, ze nie zna sie na tym, na czym mu zalezny najbardziej - na perfekcyjnie sparzonej kawie w ekspresie marki " Gold Honey!"(czy jakos tak...)
Poly rózowego szlafroka fruwaly w porannej bryzie (!!!) juz calkiem swobodnie...
Odcinek 5 (Honey)
..lekko poirytowana tym przedluzajacym sie czekaniem, podeszla do niego. Wsunela, delikatnym i pieszczotliwym ruchem, swoje palce w jego, przezedzona czasem, czupryne i szepnela wprost do jego ucha: Kochanie... nie tak nerwowo. To nie takie trudne. Pokaze ci...
Szarpnal sie jak sploszony ogier i rzucil jej gniewne spojrzenie. Poczula, ze naruszyla te cienka powloke, ktora okrywa szczelnie meskie ego... By ukryc swoje zmieszanie, zatrzepotala polami szlafroka jeszcze intensywniej...
Odcinek 6 (Koma)
"Kiedy ta zaraza mnie dopadnie? Szlag by to... - pomyslala, a po chwili poczula, ze jej cialo ogarniaja fale goraca. Wiedziala, ze twarz zaczerwienila sie jak kilo ugotowanych buraków. Naprawde czula sie psychicznie na dwadziescia kilka, no co najwyzej trzydziesci lat. Facet w kuchni zawsze dzialal na jej zmysly...
"Na glazurze...przy okazji blat tez...bedzie taka jazda..." - mówila szeptem, zblizajac sie do niego. A potem mu zrobie plesniaka z wisniami.
-Mam nadzieje, ze twoje intencje sa dobre, chociaz nie bardzo zrozumiale...Klimakterium sie zbliza, no to juz chyba wystarczy atrakcji?? - mówil drwiacym barytonem, jednoczesnie zabijajac ja wzrokiem.
"On mnie doprowadza do rozpaczy. Mam ochote go rozszarpac, kurde! Chcialabym miec pistolet. - pomyslala.
Mimo to podeszla do niego jeszcze blizej...
- Ty mnie nie podniecaj! - powiedziala przez zacisniete zeby, bo wlasnie poczula, ze jej nowa, porcelanowa szczeka wymyka sie spod kontroli, idac sladem rózowego szlafroka. - Chcialabym miec pistolet, mam w sobie duzo agresji...
Przywarla do jego pleców a rozchylone poly szlafroka fruwaly z obu stron jego meskiego korpusu z nadwaga.
- Nie chce miec takiej szyi - pomyslala, spogladajac na nia od tylu. - To jego wole...To juz wole klimakterium - skonstatowala ten widok.
-Kawy nie pije! Wypierdzielac z kuchni...i z sypialni! - wrzeszczala, a w myslach dodala "A ja go tak lubilam.....Swiat jest do dupy. Chociaz...ten facio to niech idzie do dietetyka i zafunduje sobie masc na szczury - dodala nie wiadomo czemu.
Ze smutkiem spojrzala przez okno kuchenne. Zauwazyla przystojnego sasiada, wychodzacego ze swojego nowego domu z dzbankiem z sitkiem, aluminiowym, za pare euro.
-Kawa to zadna rewelacja...wszyscy maja takie ekspresy..na dodatek ten zostawia osad w filizance na dnie... ale on...Moze za tydzien uda mi sie wyskoczyc z nim troche polatac. Jest bardzo slodki, taki jak lubie...Zobaczymy, czy wytrzyma w trakcie...a teraz na smutki otworze sobie czekoladki.
Odcinek 7 (Asia)
Pistoletu nie bylo, on juz dawno wywiózl go z domu i pewnie schowal w bankowym sejfie. Czyzby cos przypuszczal? W szale wscieklej rozpaczy doznala naglego olsnienia: nóz do chleba, Fiskars, bardzo ostry, lezal na blacie kuchennym i mrugal zachecajaco. W jednej chwili chwycila go a szlafrok bezwladnie opadl na podloge zakrywajac miske z psim zarciem.
- Posluchaj no, facet, kawa ma byc, ale juz. Skup sie, pomedytuj albo stan na glowie. Kawa natychmiast! A po kawie zobaczymy co dalej, niech to bedzie dla ciebie niespodzianka - zakonczyla czule.
Facet zbladl i schudl w jednej chwili, wygladal naprawde apetycznie. Oto potega determinacji, pomyslala a poczucie wladzy rozkosznie ja podniecilo.
Odcinek 8 (Katbe)
Odwrócila sie z lekkoscia baletnicy i juz widziala oczyma wyobrazni dwie parujace aromatem filizanki kawy na posrebrzanej tacy, a usmiech wciaz blakal sie po jej nagiej twarzy kiedy chcac zrobic krok w kierunku sypialni, grzmotnela jak dluga, bo jej nogi zaplataly sie w lezacy odlogiem szlafrok przykrywajacy miske z psim zarciem. Lomot byl tak wielki, ze sasiad spacerujacy pod domem ze swym nowym dzbankiem z metalowym sitkiem za pare euro wpadl do kuchni i oczom swym nie uwierzyl?.
Odcinek 9 (Honey)
... sasiad patrzyl w zdumieniu na zaplatana w obrzydliwie rozowy, kiczowaty szlafrok, ktory teraz byl powalany psim zarciem, urocza (!!!) sasiadke. Wygrzebujac sie spomiedzy fald materii, zerknela na niego zlym okiem, w ktorym tak cudnie igraly sloneczne promienie i syknela: Boze, chlopie, a co ty tak z tym dzbankiem lazisz? Nienormalny jestes czy co?
Zaskoczony jej ostrym tonem, cofnal sie krok do tylu, a potem spojrzal jeszcze raz w jej oczy, zaczerpnal gleboko powietrza i powiedzial: Bo ja wiem ze ty.. ze Pani lubi kawe... namietnie kawe lubisz... i tego sie trzymam... bo ja...bo ty...Pani... - zaplatal sie coraz bardzie zaklopotany.
I w tym momencie dostrzegl stojacego w kacie, odchudzonego bylskawicznie malza. Malz gapil sie na niego w zdumieniu, a nadmiary skory pozostale po gwaltownym odchudzeniu, zwisaly mu swobodnie po obydwu stronach twarzy i odbieraly caly meski urok. Sasiad zauwazyl z niejaka radoscia, ze nadawaly mu wyglad zdumionego, starego mopsa....
Odcinek 10 (Honey)
... sasiadka, gramolac sie z podlogi, dostrzegla ironiczny i taksujacy wzrok sasiada. Podniosla sie i wyprostowaszy sie dumnie, rzekla do meza: Edgar, odgarnij skore z oczu, przeciez nic nie widzisz...
Odcinek 11 (Koma)
- Co tak sterczysz, mopsie... - rzekl sasiad, aby ukryc zmieszanie. Rozejrzal sie tez po kuchni i dodal z satysfakcja: - Remont bys lepiej zrobil, ekipe mam, moge polecic. Najlepiej wychodzi jej wymiana drzwi i okien, zwlaszcza okien.
Wapno juz sie lasuje, pozycze, dam nawet, bylebys najpierw zamówil wizyte u psychologa, bo nieciekawie wygladasz.
Odcinek 12 (Katbe)
na te slowa, jak za dotknieciem czarodziejskiej rózdzki skóra Edgara zaczela wypelniac sie na nowo, az przybral postac dawnego mezczyzny, na którego widok sasiadowi dech zaparlo, a kawa spokojnie czekala, zeby sie jej wszyscy wreszcie napili
Odcinek 13 (Koma)
- Czy wyscie oszaleli?!! - krzyknelo ponetne, golusienkie cialo, które mialo prawy lokiec starty wskutek rabniecia na posadzke kuchenna, a prawa piers utytlana w psim zarciu. Sam wlasciciel zarcia natomiast sciskal pecherz, gdyz juz kilkadziesiat minut temu powinien odbyc swój poranny spacer. Biedna psina jakos przezyla niefortunne, niefachowe strzyzenie, ale teraz miarka sie przebrala...
Odcinek 14 (Honey)
Pies wydarl jak oszalaly, na dwor i tyle go widziano. Droge jego szalenczej ucieczki znaczyly mokre slady oproznianego, w sposob niekontrolowany, pecheza...
Edgar, ktoremu wypelniacze znowu zeszly , niby powietrze z dziurawej detki, wstal, zgarniajac powabnie falujace faldy skory na brzuchu. Skora, przytrzymywana wprawna reka ulozyla sie na podobienstwo barokowej krynoliny.
- A ty jak sie nazywasz? - warknal, niby wsciekly pies na sasiada, wciaz sciskajacego nerwowo ten tani i tandetny aluminiowy dzbanek.
- Marian! - padla natychmiastowa odpowiedz.
Sasiadka, wciaz stojac naga i utytlana, zalkala gwaltownie, namietnie i z jej dumnej piersi sie wyrwalo:
- Marian, a czy ty mnie kochasz?!
- Nie badz glupia, Dolores Luracidas... gdybym cie nie kochal, to po kiego latalbym z tym dzbankiem? - rzucil jej szorstka, ale przetykana czulymi nutami milosci i pozadania, odpowiedz.
Goraca lza szczerego wzruszenia splynela z lewego oka Dolores na jej prawa piers...
Édgar zafalowal, niby gigantyczna, oburzona meduza ....
Dziewczyny upaja mnie sukces
:D Fiona pogadaj z wydawca o zdolnych kozelankach 
Dziekuje za taaaaaka porcje serotoniny 