Był onan, więc stosunek przerywany, a więc antykoncepcja. Poza tym Izrael to nie cały świat, Bóg jest wszędzie, nie tylko tam gdzie spisywano Biblię i nie tylko wtedy gdy to robiono.
Jak można mieszac księdza i jego kobietę jako argument, skoro to jest grzech i pewne zaprzeczenie tej funkcji, jej skaza, upośledzenie. Ależ katoliczką możesz się nazwać, nie mów tylko, że wierzysz w Boga lub że go kochasz. Grzech księdza z kobietą wynika z jego ludzkiej słabości i z pociągu natury, jako że jest mężczyzną. Z jakiej natury wynika nie pójście do kościoła w niedzielę? Z lenistwa. Jak wielką hipokryzją jest mówienie, że jest się lepszą katoliczką, a w innym zdaniu, że nie wolno nam osądzać kto jest lepszy?
Można być gejem i katolikiem. Bóg go stworzył gejem. W biblii jest przecież cytat , też o oddawaniu własnej żony i córki dziewicy, żeby goście przybyli nie chcieli obcować z gościem gospodarza (obcować znaczy uprawiać seks).
To ma być żart? Można się urodzić gejem i być katolikiem, jak i nie grzeszyć, to nie urodzenie się gejem jest grzechem, a obcowanie z osobą tej samej płci. Teraz dobre, powiedz mi po co tam jest słowo 'przecież' skoro następne zdanie niczego nie udowadnia, mówi o czymś innym. Ten cytat z Biblii o którym piszesz akurat jest związany z gośćmi gospodarza, z którymi tubylcy chcieli obcować, a gospodarz chciał im wydać dwie córki, a nie żonę i córkę, poza tym ten fragment opowiada o tym jakim obrzydzeniem jest homoseksualizm w oczach Boga. Chcesz udowodnić to że gej może być katolikiem fragmentem o tym jak to w Sodomie męzczyźni chcieli zgwałcić przybyłych? Obłęd. Dziwię się że Catwoman jeszcze na to przyklaskuje.
Kpł 18; 22:"Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!" - to nie są słowa ani opinia ludzi, to nie nasza ocena, to słowa Boga, nie mów mi więc o tym jak to nie można mieć zdania na ten temat. Poza tym takie infantylne traktowanie, gdzie tłumaczysz mi znaczenie słów języka polskiego jest po części obraźliwe. Widzisz, obcowanie mężczyzny z mężczyzną to wg Boga (!) obrzydliwość, jeśli Ty nie widzisz w tym nic złego, nie oznacza że to nie jest grzech. Wyżej w wątku Catwoman podała cytat o ludzkiej nauce zamiast wypełnianiu przykazań, który bardzo dokładnie odnosi się do tego jaki pogląd wyrażasz. Komórki macierzyste i ratowanie nimi ludzi wg ludzi nie jest złe, nie jest złe względem Boga jeśli chodzi o samo ratowanie, tutaj chodzi o pewną ludzką pychę, pychę ludzi nauki. Poczytaj pierwszy list do Koryntian, jest tam o tym. Rozbawiłaś mnie tym swoim dawaniem w ukryciu. Tu nie chodzi o ukrycie, nie obnosić się z czymś, a ukrywać to dwie różne sprawy! Chodzi tylko o to, aby nie chwalić się czymś przez ludźmi, bo uczynki w duchu są ważniejsze niż te w oczach ludzi, ale w żadnym wypadku nie chodzi o dawanie czegoś potajemnie. Co za interpretacja... Do tego dawanie komuś na alkohol czy narkotyki jest czymś złym, prowadzi do jego dalszego upadku. Pomoc to nie pieniądze, a wyciągnięcie go z nałogu, pokazanie przykładu, umocnienie w duchu, pomoc przy znalezieniu pracy. To jest pomoc, a nie Twoje opaczne danie na fajki i oczekiwanie na zbawienie. Pomoc to to, co by zrobiła matka tego człowieka, a nie jego szef czy alfons, bo kasę dają alfonsi. To jego życie, ale się w tym życiu zagubił, dając mu kasę mnożysz jego plany, zamiast zmienić je na odpowiednie. Uzależnienie jest zatraceniem odpowiednich priorytetów, dając kasę umożliwiasz mu właśnie spełnianie tych obecnych, alkoholu czy papierosów, zamiast naprawić jego system priorytetów.
"To nie do nas należy sądzić." - "Lepszą katoliczką jest matka , która..." - Gubisz się we własnych słowach, zaprzeczasz sobie.
Jestem katoliczką. Nie chodzę do kościoła, wolę rozmowę z księdzem moim wybranym w 4 oczy
Tu nie chodzi o to co Ty wolisz. 'Będziesz dzień święty święcił' o to chodzi, a w byciu księdzem chodzi o to głownie, aby służyć Bogu, odprawiać nabożeństwa, udzielać sakramentow, a nie o prywatną rozmowę z kimś! To nie jest katolicyzm! Jesteś najlepszym przykładem dewotki, która tylko mówi, do tego źle rozumie Pismo, uważa się za lepszą, kiedy jest pełna pychy i ocenia przez to wszystko ludzką miarą, która sama chce decydować o tym co jest grzechem a co nie. Gdzie tu niepojętość Boga, jeśli sama chcesz widzieć zło w każdym grzechu, a gdy go nie widzisz uznajesz, że to nie grzech? Wierzysz w szatana? Widocznie mało skutecznie, bo to widać nie wystarcza do tego abyś nie interpretowała wiary opacznie i nie grzeszyła pod własnym usprawiedliwieniem, nie ma miejsca na swoje usprawiedliwienia jeśli chodzi o definicje grzechów. Katolicyzm nie piętnuje gejów, jak to się Tobie może dziwne wydawać, uważa się, że należy im współczuć i modlić się o nich. Uznawanie tego za normalne byłoby złe tak samo jak piętnowanie. NIE MOŻNA być wierzącym, z odpowiednią wiedzą na temat Boga i pozostać niepraktykującym. Jeśli kochasz Boga, wiesz że grzech rani Boga a Ciebie samą spotka za to kara, wiesz że grzechem jest nie pójście w niedzielę do kościoła, to nie ma możliwości, poza wypadkami losowymi, abyś tam na tę mszę nie poszła. Nie usprawiedliwiaj się więcej swoją własną interpretacją Boga i wiary, bo szatanowi w którego rzekomo wierzysz na tym bardzo mocno zależy, ponieważ nawet większym zwycięstwem jest uznanie grzechu za coś nieszkodliwego sprowadzając człowieka na drogę grzechu niż samo myślenie że szatana nie ma, nie grzesząc przy tym. Nie ma praktykujących niewierzących, co najwyżej są ludzie zmuszani do pójścia presją innych i to jest jedyny przypadek, ale nie można nazwać tak skrajnej postawy 'częstą'.
Kizia opiera się na piśmie, ma inne wyznanie niż katolicyzm, nie uznaje tradycji jako takiej, ale jest to element rozłamu ludzkiego. Zaprzeczenie ludzkim decyzjom, choc piszący Biblię też byli ludzmi i ludzie decydowali co do tej Biblii zaliczyć, no ale to widocznie protestantom umknęło
Jednak nie jest to zaprzeczenie bożym przykazaniom wedle własnego poczucia zła. Sądzisz że Bóg dałby nam 10 przykazań gdyby uznał, że każdy z nas powinien kierować się własną moralnością i tylko i wyłącznie wraz z własnym poczuciem zła? Na każde zło jest jakieś wytłumaczenie, inaczej nie byłoby popełnione. Sytuacja gdzie morderca tłumaczyłby się chęcią osiągnięcia przyjemności czy komfortem psychicznym byłaby oszałamiająca. I nie mieszaj proszę tego, że jeżeli ktoś czyni jakies dobro to jego grzechy się nie liczą. To jest najlepsza droga do potępienia, własne przekonania, a własciwie podpowiedzi szatana usprawiedliwiające zło. Za grzech śmiertelny grozi duchowa śmierć, obojętnie czy dasz pijakowi 5zł czy nie, choć sens tego wyjaśniłem wyżej. Gdzieś dzwoni, ale nie wiadomo w którym kościele... Musisz przyjąć do wiadomości, że istnieją pewne twarde zasady, a nie tylko Twoje przekonania. Skończ z hipokryzją, z ocenianiem i zabranianiem oceniania. Nie mów która matka jest lepszą katoliczką, bo to zależy od sytuacji, czy matka musi pracować czy nie, matka ma dziecku PRZEKAZAĆ wiarę, matka nie zbawia dziecka w żaden sposób! A najlepszym przekazaniem wiary, zarówno w psychologii i praktyce jest głęboka wiara rodzica, bojaźń boża, wyższy autorytet Boga niż kogokolwiek innego, nie grzeszenie, bo dziecko widzi to wszystko i naśladuje. Z Kizią można jakoś rozmawiać nt. Boga, bo się orientuje w sprawach potrzebnych, w tym przypadku, niedouczenie, hipokryzja, własne mądrości i brak logiki to niestety uniemożliwiają. Przepraszam za mocne słowa jeśli Cię urażą, bo nie mam zamiaru Ciebie urazić, ale będę mówił co myślę, bo taki już szczery jestem.