Moniu nie obraź się, ale moim zdaniem to wygląda jakbyś za wszelką cenę chciała udowodnic córce, ze miałaś rację. Twoje posty aż krzyczą: a nie mówiłam, ze tak to się skończy.
Jestem matką dwóch dorosłych synów i uwierz też lekko nie jest. Przede wszystkim mogą się szlajac po imprezach od 16 roku życia ( jeśli dali sobie w gałę zbyt mocno, to mają po nas dzwonic albo powrót taksówką). Mało tego, co jakiś czas znikamy z mężem z domu, bo urządzają domówki.
Antykoncepcja i kwestie seksu obgadane od dawna.
W szkole opierniczali się niemiłosiernie, ale wszelakie egzaminy były zdawane rewelacyjnie. Mówiąc krótko, nauka jest przeplatana imprezami.
Dom to nie zakon o ścisłej regule, im surowsze zasady, tym wieksza chęc ich łamania.
Moniu, nastolatki zawsze się buntowały i buntowac będą. Nasze dzieci wchodzą w etap określania swoich granic, a Ty chcesz za wszelką cenę utrzymac swoje i stąd taki odzew córki.
Normalnie zapomniał wół jak cielęciem był.
Dorota ma sporo racji, ale Tobie nie w smak prawda.Tylko Twoje zasady się liczą.