zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 83 z 83 ]

66

Odp: zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?

Moniu nie obraź się, ale moim zdaniem to wygląda jakbyś za wszelką cenę chciała udowodnic córce, ze miałaś rację. Twoje posty aż krzyczą: a nie mówiłam, ze tak to się skończy.

Jestem matką dwóch dorosłych synów i uwierz też lekko nie jest. Przede wszystkim mogą się szlajac po imprezach od 16 roku życia ( jeśli dali sobie w gałę zbyt mocno, to mają po nas dzwonic albo powrót taksówką). Mało tego, co jakiś czas znikamy z mężem z domu, bo urządzają domówki.
Antykoncepcja i kwestie seksu obgadane od dawna.

W szkole opierniczali się niemiłosiernie, ale wszelakie egzaminy były zdawane rewelacyjnie. Mówiąc krótko, nauka jest przeplatana imprezami.
Dom to nie zakon o ścisłej regule, im surowsze zasady, tym wieksza chęc ich łamania.

Moniu, nastolatki zawsze się buntowały i buntowac będą. Nasze dzieci wchodzą w etap określania swoich granic, a Ty chcesz za wszelką cenę utrzymac swoje i stąd taki odzew córki.
Normalnie zapomniał wół jak cielęciem był.

Dorota ma sporo racji, ale Tobie nie w smak prawda.Tylko Twoje zasady się liczą.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?

Gratuluję!
Gratuluję, moniu67, takiej mamy.
Mamy, dzięki której obie, czyli i Ty, i Twoja córka, wyszłyście z tej idiotycznej sytuacji z twarzą.

Mam nadzieję, że nie patrząc na "racje" dojdziecie w końcu do porozumienia.

68

Odp: zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?

a ja cię Monia rozumiem...
wydaje mi się jednak, że twój błąd to działanie w emocjach..
nie powinien zdarzyć się tekst, że skoro teraz wyjdziesz, to możesz nie wracać
pewnie do tego kroku skłonił cię upór twojej córki, jej bunt, nieposłuszeństwo...
zastanów się, kiedy zaczęła cię oszukiwać
wróć z nią w spokojnych rozmowach do tego czasu
powiedz jej, że pomożesz jej w nauce, przysiądź z nią
przy takich zaległościach, nerwach, nie ma bata, żeby sama dała radę
ona się boi... dlatego tak reaguje
boi się, bo nie ma pomysłu jak to wszystko naprawić
to wy jesteście dorośli... jeśli chcesz ją odzyskać musisz jej pomóc
na nic gadanie: weź się w garść, idź do szkoły, ucz się.... nie da rady
zasady zasadami... ona je zna
teraz robi ci na złość, bo została z tymi problemami sama
ucieka więc w towarzystwo, gdzie ją rozumieją, gdzie nie krytykują

mam taki pomysł... napisz jej list i wyślij mailem, poproś w nim, by szczerze napisała o co ma do ciebie żal.... może odpisze?

69

Odp: zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?

A ja uważam, że monia dobrze zrobiła stawiając córce jasne granice. Ja też miałam okres buntu, ale wiedziałam na co mogę sobie pozwolić, a gdzie przeginam. Tata kilka razy powiedział mi, że jak chcę to mogę sobie iść gdzie indziej jak mi w domu nie pasi. Wiedział, że nie mam gdzie pójść, ja wiedziałam, że ma rację, więc nigdy z domu nie uciekłam. Po prostu wiem, że tata by mnie nie pojechał szukać, że on jest odporny na te gierki i daje mi do wyboru albo zachować się z rozsądkiem albo jak idiotka. Bo co by mi taka ucieczka dała? I tak bym przecież musiała w końcu wrócić i na nowo się dostosować, więc takie bunty są bez sensu. Czasem niestety trzeba dziecku niektóre rzeczy brutalnie wytłumaczyć i się nie ugiąć, bo inaczej wejdzie nam na głowę...

70

Odp: zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?
monia67 napisał/a:

Vuk dyktatorskie zapędy piszesz ..no cóż jesli przestrzeganie pewnych zasad w domu uważasz za dytkatorskie zapędy

Za dyktatorskie zapędy uważam wyznaczanie takich zasad, któe dorosłemu człowiekowi odbierają możliwość decydowania o swoim życiu do zera. Czyli to co Ty robisz.

monia67 napisał/a:

no cóż jesli przestrzeganie pewnych zasad w domu uważasz za dytkatorskie zapędy to poczytaj na forum jak piszą nastolatki jakie mają w domu życie

Też mi argument... Zawsze się znajdzie kogoś kto ma jeszcze gorzej.

monia67 napisał/a:

nigdy nie byłam dyktatorem a wręcz przeciwnie

Jesteś i to pokazujesz także na tym forum - żadne argumenty do Ciebie nie docierają. Po prostu - jestes niezdolna do wysłuchania drugiej strony i pójścia na kompromis.

monia67 napisał/a:

Tylko jedno mam pytanie twoje rady pisane tutaj to doświadczenie ? czy teoria ?

Mam 19 letniego syna, a moja partnerka 20 letnią córkę.

71

Odp: zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?
monia67 napisał/a:

...dorota  powazną serię rozmów to mysmy przeprowadzały multum,proszę poczytaj wszystkie posty - to juz nie o faceta chodzi ....szerokie spektrum możliwości piszesz tz jakie ???? może jakis pomysł ?? bo mnie sie wszystkie wyczerpały ...

Oczywiście, że je przeczytałam, zanim coś napisałam. Dalej twierdzę, że chodzi o faceta. Wszystko się zmieniło od tego czasu w waszych relacjach z tego, co wnioskuję. Ona się zmieniła, bo się zakochała, chciała być z nim jak najwięcej. Wy przestaliście za niś podążać.
Rodzice ją zawiedli, bo tego nie zrozumieli i nie pozwalali jej być szczęśliwą. Liczyła, że jej wiek sprawi, że potraktujecie ją jak dojrzałą osobę i że jej zaufacie. Rozczarowała się. Ma urazę, jest zła, może zniechęcona.

Rozmów nigdy za wiele. Muszą w końcu doprowadzić do tego, że córka zrozumie, że masz ochotę na rozejm, że chcesz wysłuchać, co ona czuje i jakie z całej sytuacji wnioski wyciągnęła.

Już raz doprowadziłaś do tego, że córka zabrała się z domu. Chcesz by znowu tego spróbowała? Jasne, że kiedyś tak się stanie, ale to powinno być naturalną koleją rzeczy, a nie ucieczką nastolatki przed rodzicami, którzy jej nie chcą.

Jeśli chodzi o naukę, to pewno wszystko jej się nawarstwiło. Może powinna dostać wsparcie korepetytora, by w szybkim tempie móc nadgonić zaległości? Pokazałoby to jej, że chcecie jej za wszelką cenę pomóc, a nie tylko wymagacie rezultatów.

Zastanów się, czy Ty i córka byłybyście szczęśliwe, gdyby totalnie się poddała, zawaliła szkołę i poszła do jakiejś marnej pracy i tylko czyhała na dogodną chwilę, aby dać nogę z domu, gdzie nie ma realnego wsparcia?

monia67 napisał/a:

A co do 18,,,,ja nie powiedziałam kategorycznie nie , to od niej zależy ...

Ja tylko odniosłam się do Twojej wypowiedzi, której inaczej się interpretować nie dało: ".i to chyba ja dobiło zadnej osiemnastki robić nie będę ....bo skoro ona ma wszyskich gdzieś to ja nie bedę jej robić przyjemności"

72

Odp: zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?
Wielokropek napisał/a:

Gratuluję!
Gratuluję, moniu67, takiej mamy.
Mamy, dzięki której obie, czyli i Ty, i Twoja córka, wyszłyście z tej idiotycznej sytuacji z twarzą.

Mam nadzieję, że nie patrząc na "racje" dojdziecie w końcu do porozumienia.

Tak Wielokropek jąa sie pogubiłam w tym wszystkim i moja mama kochana mama przyszła z pomocą - prawde mówiąc nie wiem jakby sie to wszystko skończyło ,dzieki niej jak dobrze napisałas wyszłysmy z twarzą obie .Moja zbuntowana ,chodzi do szkoły rozmawiamy ,powiedziałam jej dzisiaj że jestem z niej dumna że podjeła walke co do szkoły ...kocham ja nad zycie wiem że niedługo bedzie dorosła i sama zadecyduje co bedzie dalej robic ,ale musiałam teraz podjąc takie kroki postawic pewne granice bo niestety za dużo zaczęło sie żle dziać ...Wiem że juz przynudzam ciągle pisząc o mojej zbuntowanej ,ale wiele sie tutaj dowiedziałam ,dużo przemyślałam ....od tych co pisali ze swojej strony i od tych co niedawno byli w wieku mojej córki ..............Dziekuje ci Wielokropek ....jesteś wielka smile

73

Odp: zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?
Vuk napisał/a:
monia67 napisał/a:

Vuk dyktatorskie zapędy piszesz ..no cóż jesli przestrzeganie pewnych zasad w domu uważasz za dytkatorskie zapędy

Za dyktatorskie zapędy uważam wyznaczanie takich zasad, któe dorosłemu człowiekowi odbierają możliwość decydowania o swoim życiu do zera. Czyli to co Ty robisz.

monia67 napisał/a:

no cóż jesli przestrzeganie pewnych zasad w domu uważasz za dytkatorskie zapędy to poczytaj na forum jak piszą nastolatki jakie mają w domu życie

Też mi argument... Zawsze się znajdzie kogoś kto ma jeszcze gorzej.

monia67 napisał/a:

nigdy nie byłam dyktatorem a wręcz przeciwnie

Jesteś i to pokazujesz także na tym forum - żadne argumenty do Ciebie nie docierają. Po prostu - jestes niezdolna do wysłuchania drugiej strony i pójścia na kompromis.

monia67 napisał/a:

Tylko jedno mam pytanie twoje rady pisane tutaj to doświadczenie ? czy teoria ?

Mam 19 letniego syna, a moja partnerka 20 letnią córkę.

Vuk ......czy Ty widzisz co ty piszesz? to iz wybrałam inna droge w postepowaniu z moja córka niż Twoje argumenty* to to cie tak rozwściecza?Zadne argumenty ?...mylisz się- Twoje argumenty do mnie nie docieraja i nic na to nie poradzę w sposób jaki piszesz Wydaje mi sie że to Ty masz problem z wysłuchaniem drugiej osoby - tutaj własnie to pokazałeś ...Wytłumacz ,poddaj jakis pomysł - a nie ciagle atakuj .....albo wiesz co ...dajmy juz spokój ,

74

Odp: zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?
monia67 napisał/a:

Vuk ......czy Ty widzisz co ty piszesz? to iz wybrałam inna droge w postepowaniu z moja córka niż Twoje argumenty* to to cie tak rozwściecza?Zadne argumenty ?...mylisz się- Twoje argumenty do mnie nie docieraja i nic na to nie poradzę w sposób jaki piszesz Wydaje mi sie że to Ty masz problem z wysłuchaniem drugiej osoby - tutaj własnie to pokazałeś ...

No właśnie, znowu mamy pokaz...

monia67 napisał/a:

Wytłumacz ,poddaj jakis pomysł - a nie ciagle atakuj .....albo wiesz co ...dajmy juz spokój

Ja już Ci podałem dawno temu, ale Tobie był nie w smak, bo zmuszał do kompromisu, do czego jesteś niezdolna.
Napisałem Ci - masz prawo nie zgadzać się na jego nocowanie w Twoim domu, nie masz prawa zabraniać jej - dorosłej osobie nocować u niego.

Napisałem też:

Vuk napisał/a:

Monia67, jak będziesz szanować dorosłość córki, to masz szansę na załatwienie tego co dla Ciebie ważne. Np. Ty nie wnikasz w jej życie z facetem, za to może Ci się uda wpływać na nią w sprawie szkoły.

Ty wolisz wojnę i dyktaturę. Zobaczymy gdzie Cię to zaprowadzi, ale stawiam zakład - 100 euro, że to nie koniec Twoich problemów z córką.

75

Odp: zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?

Vuk, no to córka moni jest dorosła, czy nie? Jak jest dorosła to niech sobie znajdzie pracę, mieszkanie i się usamodzielni. To jest dorosłość. Dopóki wisi na rodzicach, nie jest dorosła. Mieszka w ich domu, więc musi szanować panujące tam zasady. Nieważne, czy ma 20, czy 30 lat. Oni mają prawo od niej wymagać różnych rzeczy, bo ją utrzymują. Monia pisze, że rozmawiała i nie docierało. Jak nie docierało, to trzeba było podjąć poważniejsze kroki. Uważam, że jej córka ma teraz nauczkę i się porządnie zastanowi nad następną głupotą, którą matce wywinie.

76 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-05-23 00:18:37)

Odp: zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?
kaisa_malene napisał/a:

no to córka moni jest dorosła, czy nie? Jak jest dorosła to niech sobie znajdzie pracę, mieszkanie i się usamodzielni.

Kolejne dziecinne stawianie sprawy na ostrzu noża - ja ci daję kasę, ty masz słuchać. Rozumiem, że analogicznie kobieta na utrzymaniu męża jest niedorosła i ma go słuchać? Jakoś nie ogarniam jak można sprowadzić dom i rodzinę do roli koszar, w których kapral rządzi szeregowcami...

kaisa_malene napisał/a:

Mieszka w ich domu, więc musi szanować panujące tam zasady.

Ależ ja dokładnie to samo pisałem. Tylko nocowanie u chłopaka to jest już poza domem.

kaisa_malene napisał/a:

Monia pisze, że rozmawiała i nie docierało. Jak nie docierało, to trzeba było podjąć poważniejsze kroki. Uważam, że jej córka ma teraz nauczkę i się porządnie zastanowi nad następną głupotą, którą matce wywinie.

Nie docierało, bo matka chce rządzić po dyktatorsku, nie przyjmuje do wiadomości, że córka ma już własne życie. Też sądzę, że córka ma nauczkę. Więc albo będzie pozornie słuchać rodziców i odliczać dni do uwolnienia od nich, albo wykręci lepiej przygotowany numer. Już na tym forum bywały przypadki zafundowania sobie przez nastolatki dzieciaka, żeby wziąć ślub i od rodziców się uwolnić.

77

Odp: zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?

Przyznam, że nie trzeba w tych czasach fundować sobie dzieciaka aby się wynieść o rodziców.
Vuk staram się podejść do tego, co piszesz z dystansem. Sama mam matkę, która właśnie takimi tekstami mnie obdarza. Mam 25 lat skończone. Skończyłam studia, mam kiepską pracę i chłopaka.
I też słyszę, że "ja cię utrzymuję, więc ma być jak ja chcę! Jak zaczniesz sama się utrzymywać to rób co chcesz. I tak robisz co chcesz, bo przecież zarabiasz, nieomal sama się karmisz, wychodzisz jak chcesz i kiedy chcesz wracasz. Ale ja płacę rachunki za prąd i wodę!"
I myślę, że to nie chodzi o rozmowy. My rozmawiamy często. Tylko, że ostatnio coraz ostrzej. Dochodzi do rękoczynów. Ponieważ przestaję akceptować słowa: "ja cię utrzymuję blablabla"
Co z tego, że moja mama ma 55 lat, dwójkę dzieci i w ogóle? To znaczy, że 32 letnia córka i 25 letnia córka mają jak żołnierze?? Moja mama ostatnio stwierdziła, że zwracam się do niej bez szacunku, bo mówię do niej Per TY. Nagle słowa Cię, Ciebie, zaczęły ją urażać i zrobiła mi tresurę o 23 wieczorem, żebym pamiętała kto tu rządzi.
I szczerze marzę o tym momencie, w ktorym się stąd wyniosę. Już nie umiem powiedzieć z usmiechem na ustach ze kocham mamę.
Jeśli jakaś matka chce do tego doprowadzić, bo uzurpuje sobie jakieś chore ambicje do rządzenia całym światem dziecka, bo to u niego mieszka- to niech się walnie w czułko. Jeśli chcesz żeby córka odwiedzała cie na swieta, a na starosc zebys zostala sama- działaj tak dalej. Dobrze ci idzie.
"Nie dociera"- tak do mnie tez nie dociera ze mam poslusznie przyprowadzac chlopaka wbrew jego woli pod nos mamusi, ze mam sie rozdwoic zeby w czasie gdy pracuje nie musiala sprzatac i gotowac i prac, ze mam mowic cichutko, pokornie, zartowac tak jak sie jej podoba, miec takie miny jakie ona uwaza za wlasciwe, a bron boze nie mam prawa powiedziec ze mi sie cos nie podoba!

78

Odp: zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?
Vuk napisał/a:
monia67 napisał/a:

Vuk ......czy Ty widzisz co ty piszesz? to iz wybrałam inna droge w postepowaniu z moja córka niż Twoje argumenty* to to cie tak rozwściecza?Zadne argumenty ?...mylisz się- Twoje argumenty do mnie nie docieraja i nic na to nie poradzę w sposób jaki piszesz Wydaje mi sie że to Ty masz problem z wysłuchaniem drugiej osoby - tutaj własnie to pokazałeś ...

No właśnie, znowu mamy pokaz...

monia67 napisał/a:

Wytłumacz ,poddaj jakis pomysł - a nie ciagle atakuj .....albo wiesz co ...dajmy juz spokój

Ja już Ci podałem dawno temu, ale Tobie był nie w smak, bo zmuszał do kompromisu, do czego jesteś niezdolna.
Napisałem Ci - masz prawo nie zgadzać się na jego nocowanie w Twoim domu, nie masz prawa zabraniać jej - dorosłej osobie nocować u niego.

Napisałem też:

Vuk napisał/a:

Monia67, jak będziesz szanować dorosłość córki, to masz szansę na załatwienie tego co dla Ciebie ważne. Np. Ty nie wnikasz w jej życie z facetem, za to może Ci się uda wpływać na nią w sprawie szkoły.

Ty wolisz wojnę i dyktaturę. Zobaczymy gdzie Cię to zaprowadzi, ale stawiam zakład - 100 euro, że to nie koniec Twoich problemów z córką.

Zawsze musisz mieć ostanie zdanie taK ? niestety przykro mi to pisać ale Twoje argumenty mnie nie przekonały...tylko Twoje ....Twój sarkazm i wręcz masakrowanie mnie .....czytaj to co piszę - uczepiłes się chłopaka -NIE MA JUZ GO zostawił moja córke ,byłam przy niej wspierałam ja ..pisałam o tym a ty ciagle o nocowaniu itd...teraz chodzi o to żeby sie nie zagubiła , ciągle rozmawiamy ...nie bede juz sie tłumaczyła z moich postanowien ..Masz prawo do wypowiedzi po to pisałam tego posta  - A ja mam prawo po przeczytaniu Wszystkich do podjęcia WŁASNYCH DECYZJI . A co do zakładu to ja nie uprawiam hazardu ...

79

Odp: zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?

Monia, nie bierz postów Vuka tak do siebie. Skoro ktoś wyznaczenie pewnych granic nastolatkowi nazywa wojną i dyktaturą to o czym my tu mówimy? Dawno nie czytałam czegoś tak niedorzecznego. Wprawdzie nie mam córki, wychowuję prawie osiemnastoletnich bliźniaków. Jeden z Nich od dawna ma dziewczynę, spotykają się codziennie ale nigdy nie pozwoliłabym aby nocowała u nas. Tak samo zresztą jak On u Niej. W domu panują jasno określone zasady, nie próbuję żyć z nimi na stopie koleżeńskiej. Wiedzą, że kocham Ich nad życie, że Ich szanuję, że liczę się z Ich zdaniem, ale wymagam by i mnie szanowano.

80

Odp: zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?

Tak czytam ten wątek i dochodzę do wniosku, że dziecko idealne to takie, które się uczy, dobrze się uczy. Znajomych ma niepatologicznych, wyssało z mlekiem matki mądrośc życiową i od przedszkola ma zaplanowaną karierę. Mało tego, chcemy by było lepiej wykształcone, ale burzymy się, bo jak jajo może byc mądrzejsze od kury.

Mnie jako matce ciągle towarzyszy strach i obawa. Wiem, że najlepiej byłoby gdyby nosa poza książkę nie wychylali. Jednak gdzieś muszą nabyc doświadczenia życiowego. Im więcej materiału porównawczego tym lepiej. Innymi słowy trzeba wychodzic z domu i poznawac, jeszcze raz poznawac. Nie zamykac księżniczki w wieży, a księcia nie przykuwac do biurka. W największe kłopoty pakują się ci, którzy urwali się z krótkiej smyczy rodzicielskiej kontroli. Moi synowie od takich trzymają się z daleka, już widzieli co potrafi świeżo upieczony student poza domem. Nie wspomnę jaki jest naiwny.

Nauce powinna towarzyszyc zabawa. Nie wiem jak było w przypadku Moni córki. Tylko wszystko trzeba, na ile oczywiście to możliwe - kontrolowac. Moje gagatki idąc na imprezę zostawiają dokładne namiary, nie wzbraniają się przed matką szoferem. Wszystkich kolegów, dziewczyny, poznałam. Nic przede mną nie zatajają, bo nie potępiam wszystkiego i wszystkich, nie czepiam się i nie krytykuję nagminnie. Czasami rzucam coś pod rozwagę. Piją rzadko, nie palą wcale, o narkotykach mowy nie ma. Nie ględziłam jak to sobie mogą życie spaprac. Raczej pokazałam jak się wygląda po paru miesiącach brania czy picia, jak to wszystko wpływa na organizm.
Rodzice najczęściej strzelają umoralniające gadki, sama sprawdziłam, skutecznośc zerowa.

Tak jak pisze Dorota, wspomóc korepetycjami. Większośc rodziców opłaca korki dzieciom, mało kto się do tego przyznaje.
A młodzież lubi się przechwalac i podpuszczac: to i to już za mną. Taaa...Szczególnie dziewczyny w tym celują.

81

Odp: zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?

Był ze mną podobny problem jak z Twoją córką. Odbiło mi i myślałam, że jestem osobą najmądrzejszą, nauka nie jest mi do niczego potrzebna(do tej pory ponoszę tego konsekwencje, a minęły prawie trzy lata), mój chłopak jest ważniejszy itp. Wszyscy próbowali ze mną rozmawiać, nawracać, ale i tak nic z tego nie wyszło. Dopóki nie dostałam porządnego kopa w zadek, kiedy miałam 19 lat. Zostałam wysłana do ojca, który nie toleruje takiego zachowania. 1500km od mojego miasta. W Bułgarii. Po kłótni z ojcem, zamieszkałam z koleżankami kuzyna. I nagle wszystko się naprostowało. Kiedy zobaczyłam jak wygląda prawdziwe życie. Prawdziwe życie osoby bez wykształcenia, pracy, niczego. Wróciłam do Polski ogarnięta, z bagażem życiowym.
Uważam, że Twojej córce też jest potrzebny impuls. Musi zobaczyć, że życie to nie bajka, w której rodzice zawsze pomogą, dadzą, pozwolą. Nie mam pojęcia, co moglibyście zrobić, żeby wasza córka otrzeźwiała. Póki co myślę, że potrzebuje chwili spokoju od gadania i pouczania, bo traktuje to jako atak na własną osobę. A po jakimś czasie spokojnej rozmowy. Może zaprosilibyście ją do kina wraz z chłopakiem? A później poszli na pizze i pogadali jak równy z równym?

82 Ostatnio edytowany przez dziwnaismutna (2013-01-18 21:28:51)

Odp: zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?

Może skuteczna byłaby poważna dluzsza stanowcza rozmowa z nią, bez krzyków, bez zlości, przeprowadzona spokojnie tylko RAZ.
A potem zakonczenie tematu, w stylu - Ty decyduj, jestes dorosla, ufam Tobie, zycze Tobie jak najlepiej.
I wiecej nie poruszanie (bynajjmniej przez jakis czas tematu, a obserwowanie sytuacji).

Przez ciagle nawracanie, gledzenie , pouczanie, nakrecanie jednego tematu  - mozna zwariowac i na pewno Twoja corka tego nie chce.
Mnie np. ciagle lamenty rodzicow, nawracanie tematu i krzyki - na tyle wykanczaly ze robilam wszytsko na opak, inaczej niz rodzice by chcieli.
Szacunek moj do nich wowczas  tez wynosil- zero. Zamykalam sie w pokoju, wlaczalam muzyke i na tym koniec. Takze napweno ciagle nawracanie tematu, nie przyniesie zadnych rezultatow.

Posty [ 66 do 83 z 83 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » zbuntowana córka -gdzie popełnilam błąd?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024