Zaangażowałaś się w coś co nie ma prawa bytu i teraz masz dylemat co powinnaś zrobic...dla mnie odpowiedz jest oczywista jednak niewiem co ważne jest dla ciebie i na czym Ci zalezy.Zastanów sie czy warto brnać dalej w tą dziwna sytuacje i co z tego wszystkiego wyniknie.
Podobne tematy
Często tacy koledzy z pracy okazują się facetami niedojrzałymi. Najwidoczniej potrzebuje uwagi obcej kobiety,bo jego już mu nie wystarcza,wkradła sie monotonia to postanowił się jakoś "zabawić". Znając życie wraca do domu i daje buziaka żonę i żyje jak na męża przystało. Utnij tą znajomość. Skoncentruj się na sobie i narzeczonym,a kolega z pracy to tylko zwykłe krótkotrwałe zauroczenie.
Ja nie rozumie, masz super chlopaka, z ktorym zbudowalas fajny zwiazek, a szukasz wrazen. Sama na swoje zyczenie pomalu burzysz swoj zwiazek, ogarnij sie wreszcie albo do konca zycia bedziesz zalowac, ze stracilas wspanialego mezczyzne. Wydaje mi sie, ze gdybys kochala swojego chlopaka to nie zachowywalabys sie tak jak sie zachowujesz ![]()
wszystko jest ladnie pieknie jak go nie widze...a poniedzialeku to nie moge sie doczekac az go zobacze...zajmuje sie swoimi sprawami w pracy ale nie da sie unikac go zupelnie bo gdzies zawsze sie w koncu spotkamy...nie zwracam uwagi nie narzucam sie bo chce zeby bylo: kolega kolezanka, zeby bylo ok, a nie zonaty facet szukajacy przygod i kochanka! ;/ powiedzialam mu tez ze ma juz skonczyc z tymi tekstami i swoim zachowaniem ze sobie tego nie zycze...to teraz czasami zachowuje sie tak jakby mnie nie bylo...a mi przykro...ale w sumie nic mi nie obiecywal ja mu tez nie wiec powinnam sie cieszyc, ze jest tak jak jest, a ja wciaz mysle o nim itd ;/ ;/
Nie smuc sie, juz jutro poniedziałek, zobaczycie się ![]()
bardzo smieszne....wolalabym zeby go nie bylo ;/
Wydaje mi sie, że masz problem w swoim zwiazku dlatego ten facet jaet dal Ciebie tak ważny.
Bo on jest dla Ciebie ważny, szukasz go, chcesz byc w poblizu- gdyby faktycznie Ciebie nie interesował, to skutecznie unikałabyś go.
Przeanalizuj swój związek.
Wiesz co, laska, miotasz się jakbyś miala rozdwojenie jaźni.
Twoim problemem jest to, ze lecisz na adoracje jakiegoś żałosnego kolesia z pracy, któremu najwidoczniej nie zależy na tobie aż tak, jak ci się wydawało, a tragedią jest, ze narzeczony nie jest taki, jak on.
Błądzisz jak dziecko we mgle- najpierw żaliłaś się na narzeczonego, jaki jest on a jaki ten fantastyczny koleś z pracki, zaraz stwierdziłaś, że będzie ok i będziesz twarda i że jak to tak, a przy pierwszej lepszej okazji miękniesz jak głupia i masz ogromne rozterki na punkcie koleżki, tylko dlatego, ze zostałaś olana. Sama widzisz, facecik jak już dowiedział się, ze nie porucha, to dał sobie siana, bo co mu mogłaś jeszcze dać? Wsparcie psychologiczne? Pfff...
Nie jesteś dojrzała ani do związku, ani do małżeństwa ani w ogóle. Sama nie wiesz, czego chcesz, chociaż każdy ci odpisuje prawie drukowanymi literami, o co tak naprawdę ci chodzi.
Jak nie umiesz docenić tego, co masz, a potrzebujesz adrenaliny, to zostań singielką i rób co chcesz i z kim chcesz. Tylko nie płacz później, ze nikt Cię nie kocha, zepsułaś sobie życie na własne życzenie, jesteś sama, wszyscy cię wykorzystują do jednego celu, a tak naprawdę masz w sobie przecież "coś więcej". Usprawiedliwiasz się sama przed sobą i uważasz, że los jest taki okrutny i że zawsze musisz komplikować swoje życie. Komplikujesz je na własne życzenie, z własnej winy.
Gdybyś nie chciała, nie dawałabyś się tak macać i podszczypywać obcemu facetowi, gdybyś chciała, postarałabyś się zwiększyć atrakcyjność swojego związku, gdybyś chciała, spojrzałabyś na faceta z pracy krytycznym okiem. Ale nie chcesz i robisz sobie z tego powodu problemiki.
zgadza sie...komplikuje sobie zycie na wlasne zyczenie ;/
oj wspolczuje ci autorko watku. ja mialam (w sumie dalej mam) taka sama- albo podoba sytuacje jak ty.
juz mi minelo- troche.
ale dalej mecze sie w pracy przez to
taaaaaaak i wiem co masz na mysli piszac ze serce silniejsze od rozumu ![]()
oj gdybym mogla tylko cofnac czas.. i nie przezywac tego wsztystkiego...
i w koncu wyleczyc sie ostatecznie ehh
jedyna moja rada- unikaj, staraj sie nie myslec o nim, poprosu olej- choc wiem ze to bardzo trudne
z tego raczej nic pozytywnego nie wyniknie
oj wspolczuje ci autorko watku. ja mialam (w sumie dalej mam) taka sama- albo podoba sytuacje jak ty.
juz mi minelo- troche.
ale dalej mecze sie w pracy przez to
taaaaaaak i wiem co masz na mysli piszac ze serce silniejsze od rozumu
oj gdybym mogla tylko cofnac czas.. i nie przezywac tego wsztystkiego...
i w koncu wyleczyc sie ostatecznie ehh
jedyna moja rada- unikaj, staraj sie nie myslec o nim, poprosu olej- choc wiem ze to bardzo trudne
z tego raczej nic pozytywnego nie wyniknie
no właśnie...olewam, ale wiadomo jak jest ;/
no wiadomo wiadomo jak jest. nie daj sie dupkowi!
78 2011-12-06 21:11:46 Ostatnio edytowany przez kurtka7 (2011-12-06 21:12:24)
nie dam się...pożartować można ale swoje tez potrafię powiedzieć
drugi dzien milczenia...jaka męka ale i satysfakcja ![]()
drugi dzien milczenia.. ale z twojej strony czy z jego? no meka jest napewno, ale trzeba go wybic sobie z glowki ![]()
Narzekasz jakby warto bylo czego.
Gosc chetnie zdradzilby zone, majac w tylku dziecko,a ty nadal jeczysz. Czasami mysle ze to syndrom niedopchniecia.
ja się nie odzywam on tez nie...nawet jak go widze to nie spojrze..nie bede sie narzucac i prosic zeby sie odezwal albo cos nie to nie w d...mu wchodzic nie bede...nie dostal czego chcial i nie dostanie wiec ma mnie w nosie....a ja go tym bardziej! tacy sa mezczyzni....zalosne!
ja się nie odzywam on tez nie...nawet jak go widze to nie spojrze..nie bede sie narzucac i prosic zeby sie odezwal albo cos nie to nie w d...mu wchodzic nie bede...nie dostal czego chcial i nie dostanie wiec ma mnie w nosie....a ja go tym bardziej! tacy sa mezczyzni....zalosne!
Ale co jest żałosne? Chyba Twoje zachowanie. Obraź się na niego teraz bo przecież liczyłaś na coś więcej z jego strony a tu niestety koleś się wypiął.
Czego ty chcesz właściwie?Nie rozumiem troche twojego zachowania...
nic nie chce od niego...ale po co tak sie zachowuje jakbysmy sie nie znali przeciez nic nie zrobilam nic nie obiecywalam...najwidoczniej jemu tylko o jedno chodzilo i mu sie nie udalo z czego jestem dumna ![]()
drugi dzien milczenia...jaka męka ale i satysfakcja
wszystko jest ladnie pieknie jak go nie widze...a poniedzialeku to nie moge sie doczekac az go zobacze...zajmuje sie swoimi sprawami w pracy ale nie da sie unikac go zupelnie bo gdzies zawsze sie w koncu spotkamy...nie zwracam uwagi nie narzucam sie bo chce zeby bylo: kolega kolezanka, zeby bylo ok, a nie zonaty facet szukajacy przygod i kochanka! ;/ powiedzialam mu tez ze ma juz skonczyc z tymi tekstami i swoim zachowaniem ze sobie tego nie zycze...to teraz czasami zachowuje sie tak jakby mnie nie bylo...a mi przykro...ale w sumie nic mi nie obiecywal ja mu tez nie wiec powinnam sie cieszyc, ze jest tak jak jest, a ja wciaz mysle o nim itd ;/ ;/
drugi dzien milczenia...jaka męka ale i satysfakcja
Nadal utrzymuje że nie wiesz czego chcesz...Zadaj sobie pytanie dlaczego żałujesz że nie zwraca na ciebie uwagi skoro jest Ci obojętny
Zastanawiam sie co by się stało, gdyby partner/ka osoby z podobna sytuacją wszedł tutaj korzystając z historii czy po prostu przez przypadek i takie wyznania przeczytał..
nie wiem...osobiscie nikomu nie zycze tego...