Kiedy On odchodzi... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kiedy On odchodzi...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 189 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 12,242 ]

131

Odp: Kiedy On odchodzi...

Ludzie podchodza jak do gry i to problem;)kocham teraz jest tak obklepane....
co z teog , ze mlody dla mnie najwiekszym marzeniem ejst meic wspaniala rodzine!!!
i osoba ktorej ufasz najbardziej na swiecie , pokazuje ci plecy, mowi nie doslownie ze te trzy miesiace byly oblluda.....
dziwne to bo jestem facetem ....ale pocuzlem sie jakby byla ze mna tylko dla sexu.... trafic na nimfomakne wcale nie takie marzenie kazdego faceta;)

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Kiedy On odchodzi...
Dżoja napisał/a:

Znam tą grę..

W grze wygrywa się bądź przegrywa , tak jak w miłości

Dżoja napisał/a:

iluzja i maska...

Ktoś z kim spędzasz każdą wolną chwile, o kim marzysz, za kim tęsknisz i nie wobrażasz sobie bez tego kogoś życia... myślisz że ma podobnie , mówi że łączy was to samo ... aż odchodzi... 

wszystkie warunki zostały spełnione. Coraz częsciej przekonuje się że życie to gra... a wygrywają ją Ci co oszukują

133 Ostatnio edytowany przez gosia28201 (2011-11-12 07:59:29)

Odp: Kiedy On odchodzi...

pomużcie mi to zrozumieć bo ja chyba jestem jaka głupia.

W czwartek kiedy przyszedł z pracy powiedział:"chce sprbować ale się boję że sie nie uda ,będe sie bardzo starał" a druga żecz to "daj mi kilka dni spkoju i nie rozmawiajmy o tym" no i ok próbujemy, zachowujemy sie jak gdyby nigdy nic on prowadzi syna na karate ja szykuję farsz do krokietów ale cos nie tak z maszynką czekam aż przyjdzie i na nią zerknie.Wieczorem dzici kładom sie w naszym pokoju bo on chce spać w ich ale chce żebym do niego przyszła i zebymy byli sami.Zanim pocieliłam łóżka on przysnął i strasznie sie przez sen rzucał więc położyłam sie koło niego i tez zasnęłam.Przebudził się koło 24 przytulił sie a potem zaczął mnie całować (wiem że głupia byłąm ze sie zgodziłam, ale pomylałam że wczseniej mu tego brakowało a skoro chce spróbować żyć ze mną wiec to jestt częcią tego życia)Nic nie mówił,a kiedy po wszystkim spytałam gdzie mam spać powiedział że mogę zostać jak chce,ale widziałam że on nie chce wiec sobie poszłam nic nie powiedział.Wczoraj rano wstalimy doc póżno (po 10) był mały bałagan w związku z popsuta masznyka i nową szafą (zamówłam przed kłótnią i teraz ją przywieżli)ja sprzątałam on ustawiał szfę i sie strasznie przy tym wkó...aż rozbolała go głowa.Na siłe wcisnął w siebie jajecznice (nie miała smaku)wziął tabletkę i powiedział ze musi się przejsc.Długo nie wracał po 1,5 godzinie zadzwoniłam powiedział że już wraca, minęła godzina a jego nadal nie ma a telefon wyłączony.Przestraszyłam sie i nagrałam mu na sekretarkę że tak nie wygląda próba.Oddzwonił powiedział ze siedzi w parku kazałam mu natychmiast wracać bo miał być za chwilę a nie ma go godzinę a ja już obiad dawno zrobiłam.Przyszedł byłą wymian zdan że sie wcale nie stara że albo ucieka do pracy albo siedzi w parku.Powiedziałm że skoro tak to sexu też nie będzie.Wyszłąm z pokoju, chciałm obejrzeć film"tylko miłoć"o takiej własnie sytuacji jak nasza (jak któras bu chciała to występóją tam bruce willis i michelle pfejffer)próbował zagadywać ale powiedział że głupot nie ogląda.Poszedł robić krokiety.I tak cały dziń albo nie było go w domy albo się mijalismy.Ani  razu miłego słowa musnięcia dłonią,nawet jak przez chwilę siedzielismy razenm na jednej kanapie to mnie nie dotknął, nie spojrzał na mnie tylko w tv nie odezwał się.Wieczorem znów zprzeczka,poszłam się połozyć a on na komputer i też poszedł spać.Myslałam że powie żebym przyszłą z nim cos obejrzeć ale tak nie zrobił więc zasnęłam czekając.Rano obudził mnie żeby spytać czy mam drobne na bilet(zawsze tak robi) a kiedy wychodził podszedł i powiedział "wychodzę częsc" i pochylił się zeby mnie cmoknąć w gławę ale zrobił to tak lekko że nawert nie poczółam, wiec znów się zezłosciłam i powiedziałam że może sie tak w dup... cmoknąć.Wkurzył sie i wyszedł, słyszałam jak na przedpokoju mówił" człowiek sie stara a ona robi awantury"



No własnie i co ja mam przez to rozumieć:kiedy się kochamy to sie całujemy i nie protestuje, ale w innych chwilach nie potrafi spojzeć,dotknąć...co o tym myleć. Na czym ma polegać ta jego próba, na przyzwyczajeniu sie ze jest na mnie skazany ,mam udawać że wszystko jest ok spełniać obowiązki małżeńskie.Co zrobić udawać żeby dać mu czas na powrót uczucia i czekać ąz sam będzie chciał sie przytulać czy przytólać go choć nie chce  bo może boczuje że mu tak dobrze?Dlaczego całuje sie tylko w "tej" sytuacji a inaczej nie może?Może nasz kolega się wypowie co o tym myleć?

134

Odp: Kiedy On odchodzi...

Romek,
dobijasz mnie swoim realizmem... czli nie ma szans na to, by kochac nie-oszusta i byc kochanym sad
Przed Tobą jeszcze wiele lat, dopiero zaczynasz drogę i masz marzenia, ja już wiele przeszłam i każde takie kolejne potknięcie odbiera nadzieję i wiarę sad
Gosia,
Myśle, że za szybko byś chciała, żeby było jak dawniej. Powiedział, że chce czasu to mu go daj. Nie nastawaj na niego, nie wymuszaj, a już na pewno nie rób scen z pretensjami, bo to tylko dziala na Twoją niekorzyśc. Dlaczego wychodzi? - bo pewnie szuka tego czasu, ktory mu obiecałas. Jeśli bedziesz robic mu wymówki i nadal będziesz niezadowolona, on nie bedzie widzial w tym sensu - tak mi sie wydaje...
Rób tak, żeby widział tylko Twoje dobre strony, nie narzucaj się, nie nadskakuj - po prostu bądź spokojna i uśmiechnięta i obserwuj jak będzie się rozwijac sytuacja.

135

Odp: Kiedy On odchodzi...

Gosia chyba niestety chcesz się pospieszyć,a tego przeskoczyć się nie da...krzyczałam Ci w jakimś poprzednim poście żebyś nie szła z nim do łóżka,bo to pogorszy sprawę...między wami po tym nic się nie ułoży,a Ty będziesz się czuła niczym jakaś tania dzi...poszłaś dałaś co chciał,a i tak jest źle...tak się nie robi...
Ja myślę,ze nie potrzebnie na niego wyskoczyłaś...on musiał pobyć sam,a Ty wspólna nocą myślałaś,ze się poprawi i będzie lepiej..to tylko facet,wykorzystał okazję..nie oczekuj cudów po wspólnej nocy...
Wiesz ja też lubię gdzieś wyjść,jak ktoś dzwoni mówię,ze będę za chwilę,a najczęściej mija kilka godzin nim wrócę..
Niestety nic od tak sie nie zmieni...

136

Odp: Kiedy On odchodzi...

Poranki są najgorsze...
zimne, puste obok nikogo - jego...
Mam problem z pozbieraniem się z rana, z motywacją. Wszystko boli w środku i nie chce się życ. Zjadłam na śniadanie dwie Hydroxyzyny, bo nie dałam rady rozpocząc kolejnego pustego, samotnego poranka...
Nie chce mi się jeśc, nic mi się nie chce, ale leżenie w łóżku tez mnie dobija i boli, ciagle boli. Znowu obudziłam się w srodku nocy przerażona i zlana falą zimna, że go nie ma...

137

Odp: Kiedy On odchodzi...

Dżoja,ale Ty masz dla kogo wstawać i być radosna...co z Twoimi dziećmi?przecież im zależy na szczęśliwej mamie...
kurcze nie mogę powiedzieć,ze za gnojem będziesz płakać,bo chyba nie było wam aż tak źle..i chyba się w miarę "normalnie" rozstaliście..ale myśl sobie cały czas,to on Cię zostawił i to on powinien za Tobą płakać,a nie Ty za nim...

138

Odp: Kiedy On odchodzi...

Dzieci na tyle duze, ze mają swój swiat sad
Nie jest tez tak, że nie rozmawiam z nimi, nie spędzam czasu, ale w ich wieku koledzy, kolezanki to jest, co im potrzebne.

139

Odp: Kiedy On odchodzi...

A masz córkę i syna czy 2 synów/córki?
I w ogóle jak udała się wczoraj wizyta u fryzjera?zrobiłaś się na bóstwo?

140

Odp: Kiedy On odchodzi...

Córka i syn.
Bylam, bardziej towarzysko niz na jakies rewolucje.
Dzisiaj jestem w kiepskim stanie ducha i umyslu...
Biore sie za sprzatanie, moze to mnie jakos oderwie od tych wstretnych mysli....
Odezwe sie poźniej do Ciebie smile

141

Odp: Kiedy On odchodzi...

trzeba patrzec realnie....dluga droga co z tego;) wiesz mi , ze napewno mnie mniej nie bolalo, bo naprawde wiazalem z nią wielkie plany i ufalem jak nikomu(teraz mimo , ze mnie skrzywdzila moge powiedziec bez klamstwa ze ten czas to byl najlepsy w moim zyciu, ze nigdy lepiej sie nie czulem)a dzis ....dzisiaj mialem isc  z nia na wesele ....stad trudno dgonic glupie mysli

142

Odp: Kiedy On odchodzi...

Chce mi się wymiotowac od tego, co mnie trawi i dlawi...

143

Odp: Kiedy On odchodzi...

a ja ??odebralem telefon ktory mi kumpel naprawial....musial system przeinstalowac wlaczam go jej zdjecie.... jej msmy po co ja to czytalem ale sie zdolowalem....
zdjecia nie moge zmienic system przeinstalowany a karte zgubilem....ale boli

144

Odp: Kiedy On odchodzi...
Dżoja napisał/a:

Chce mi się wymiotowac od tego, co mnie trawi i dlawi...

Witaj.

To zwymiotuj i wyrzuć z siebie to COŚ.

Dopóki tego nie zrobisz porządnie i skutecznie, będziesz kręciła się jak dziecięcy "bączek"- myślę o kolorowej zabawce.

Pozbieraj się i ruszaj "do ludzi". Sama z sobą będziesz mordowała się bez końca.

Pozdrawiam.

145 Ostatnio edytowany przez Fey (2011-11-12 17:09:53)

Odp: Kiedy On odchodzi...

Jestem kochane!
Dzoja, nie wiem dokladnie gdzie mieszkasz ale Ryanair lata z Warszawy do Charleroi, w Belgii, jak wczesniej zarezerwujesz bilet to bardzo malo zaplacisz. Wyslij mi maila to omowimy szczegoly.
Issabell, ja mowie z moim ex po niderlandzku, po tylu latach za granica znam ten jezyk chyba tak samo  dobrze jak polski (nie myslcie, ze sie chwale;-)) angielski to w ogole dla mnie pestka, to troche z racji studiowania hotelarstwa. Jezyki sa w tym zawodzie najwazniejsze.

Gosiu, jak widze nie wszystko u ciebie skonczone, tak jak mowia dziewczyny, daj mu troche czasu.

Ja dzwonilam wczoraj do mojego i oczywiscie pomogl jak zawsze. Kurcze jak to boli, slyszec go a nie widziec!
Z moja mama juz lepiej, nie poszla do szpitala, woreczek zolciowy sie odezwal ale jest dobrze, troche ulgi mi to przynioslo.

A! zapomnialam dodac, ze jak sie wali to sie wali! Wczoraj zrobilam pranie i nie wiem, czy sie zle odwirowalo ale cala podloga byla mokra (pod taka suszarka do wieszania rzeczy). W ogole tego nie zauwazylam, no i idzie glupia Fey, jak sie poslizgnelam na tej mokrej podlodze! Rabnelam glowa o szafe! Wszystko z niej oczywiscie spadlo;-), a ja mam dzis podbite lewe oko no i cala lewa strona glowy mnie boli!
Co tam u was?
Witaj Romku:-)

146

Odp: Kiedy On odchodzi...
Fey napisał/a:

Jestem kochane!
Dzoja, nie wiem dokladnie gdzie mieszkasz ale Ryanair lata z Warszawy do Charleroi, w Belgii, jak wczesniej zarezerwujesz bilet to bardzo malo zaplacisz. Wyslij mi maila to omowimy szczegoly.
Issabell, ja mowie z moim ex po niderlandzku, po tylu latach za granica znam ten jezyk chyba tak samo  dobrze jak polski (nie myslcie, ze sie chwale;-)) angielski to w ogole dla mnie pestka, to troche z racji studiowania hotelarstwa. Jezyki sa w tym zawodzie najwazniejsze.

Gosiu, jak widze nie wszystko u ciebie skonczone, tak jak mowia dziewczyny, daj mu troche czasu.

Ja dzwonilam wczoraj do mojego i oczywiscie pomogl jak zawsze. Kurcze jak to boli, slyszec go a nie widziec!
Z moja mama juz lepiej, nie poszla do szpitala, woreczek zolciowy sie odezwal ale jest dobrze, troche ulgi mi to przynioslo.

A! zapomnialam dodac, ze jak sie wali to sie wali! Wczoraj zrobilam pranie i nie wiem, czy sie zle odwirowalo ale cala podloga byla mokra (pod taka suszarka do powieszania rzeczy). W ogole tego nie zauwazylam, no i idzie glupia Fey, jak sie poslizgnelam na tej mokrej podlodze, rabnelam glowa o szafe! Wszystko z niej oczywiscie spadlo;-), a ja mam dzis podbite lewe oko no i cala lewa strona glowy mnie boli!
Co tam u was?
Witaj Romku:-)

Mam nadzieje ze szybko przejdzie dobrze ze sie nie "polamalas"

147 Ostatnio edytowany przez Fey (2011-11-12 18:34:21)

Odp: Kiedy On odchodzi...
anna0804 napisał/a:
Fey napisał/a:

Jestem kochane!
Dzoja, nie wiem dokladnie gdzie mieszkasz ale Ryanair lata z Warszawy do Charleroi, w Belgii, jak wczesniej zarezerwujesz bilet to bardzo malo zaplacisz. Wyslij mi maila to omowimy szczegoly.
Issabell, ja mowie z moim ex po niderlandzku, po tylu latach za granica znam ten jezyk chyba tak samo  dobrze jak polski (nie myslcie, ze sie chwale;-)) angielski to w ogole dla mnie pestka, to troche z racji studiowania hotelarstwa. Jezyki sa w tym zawodzie najwazniejsze.

Gosiu, jak widze nie wszystko u ciebie skonczone, tak jak mowia dziewczyny, daj mu troche czasu.

Ja dzwonilam wczoraj do mojego i oczywiscie pomogl jak zawsze. Kurcze jak to boli, slyszec go a nie widziec!
Z moja mama juz lepiej, nie poszla do szpitala, woreczek zolciowy sie odezwal ale jest dobrze, troche ulgi mi to przynioslo.

A! zapomnialam dodac, ze jak sie wali to sie wali! Wczoraj zrobilam pranie i nie wiem, czy sie zle odwirowalo ale cala podloga byla mokra (pod taka suszarka do powieszania rzeczy). W ogole tego nie zauwazylam, no i idzie glupia Fey, jak sie poslizgnelam na tej mokrej podlodze, rabnelam glowa o szafe! Wszystko z niej oczywiscie spadlo;-), a ja mam dzis podbite lewe oko no i cala lewa strona glowy mnie boli!
Co tam u was?
Witaj Romku:-)

Mam nadzieje ze szybko przejdzie dobrze ze sie nie "polamalas"

Mam konkretny odcisk szafy na lewym skroniu i sine oko;-), poza tym nie wiem jak to sie dzieje, ze w tym roku mam jeden incydent za drugim! I jakos zawsze po lewej stronie;-), w marcu spadlam z drabiny na kamienne schody (jak na ironie mylam okna u mojego ex), roztrzaskalam lewa noge, mialam wyszczerbiona kosc w palcu u lewej reki (boli ponoc bardziej jak zlamany, a bolal, ooo bolal!) a na dodatek tak rozbilam sobie luk brwiowy ze mialam zalozone 5 szwow. Bez znieczulenia nawet bo mialam wstrzas mozgu wiec i tak nic nie czulam, haha. Lekarz stwierdzil, ze musialam pic duzo mleka bo nie zlamalam nogi w trzech miejscach:-). Bylam miesiac na zwolnieniu, w ogole nie moglam chodzic, o robieniu czegokolwiek nie wspomne bo reke mialam w stelazu, oko mialo wszystkie kolory teczy, opuchniete jak nic. Ladna mi blizna kolo oka po tym zostala, wlasnie szukam chirurga plastycznego zeby to naprawil:-)
Jakies twa tygodnie temu mialam jakis koszmar w nocy i pierwszy raz w zyciu spadlam z lozka! To bylo zaraz po rozstaniu wiec musialam sie ostro po tym lozku rzucac, a ze lozko wysokie, to jak spadlam, oczywiscie znowu na lewa strone to tak sie poturbowalam ze do dzis mnie zebra bola, juz nie mowiac o siniakach ale do tego to akurat mam sklonnosci. Przez tydzien nie moglam oddychac, tak mnie caly bok bolal. Dzieki Bogu nie potluklam glowy o szafke nocna;-).
Opowiadam to wam dla poprawienia nastroju:-)

A co tam u moich zlamanych serduszek? Moj dzis do mnie dzwonil zeby zapytac co u mnie. Ajajaj, a mialo byc tak pieknie!

148

Odp: Kiedy On odchodzi...

Kochane...ja tak z innej beczki....zadzwonić/napisać do byłego czy nie?zróbcie burzę mózgów,bo mnie strasznie korci,ale do końca nie wiem czy powinnam...(nie rozstaliśmy się przez zdradę,w wielkiej kłótni itp.)

149

Odp: Kiedy On odchodzi...

Issabbelll ja tez sie rozstalem w sposb cywilizowany...pisalem ty nie daj mu tej satysfakcji co ja dalem jej
a ja odlatuje....wariuje dzis przed to j....wesele ja sie smuce a ona sie dobrze bawi....mam ejchac na impreze ale czy pojade chyba raczej nie

150

Odp: Kiedy On odchodzi...

Widzisz...ale u nas do tej pory to on się odzywał...a od wczoraj mnie skręca...nie wiem czy on jest typem chłopaka,który miałby satysfakcje z tego,że wydzwaniam...chyba raczej nie,ale kurcze czuję taką nieodpartą potrzebę pogadania z nim,ze aż boli...

151

Odp: Kiedy On odchodzi...

o niej tez tak mwilem, ze nie bedzie czuc satysfakcje;) jakos sie przejechalem.....ide chyba spac bo zdechne

152

Odp: Kiedy On odchodzi...

Issabell, ja bym zadzwonila, nawet dzis to zrobilam bo mu wczoraj obiecalam dac znac jak sie czuje.
Przeciez jestesmy tylko ludzmi! Daj znac jak ewentualnie zadzwonisz, sciskam

153

Odp: Kiedy On odchodzi...

Właśnie wszystko popsułam zrobiłąm mu awanture kidy po przyjściu z pracy traktował mnie jak powietrze, strasznie sie pokłciliśmy i powiedział że sie nie strała tak jak bym chciała bo widocznie nie potrafi i skoro to mi zależało to mogłam ja się starać powiedział że to już naprawdę koniec i wyszedł z domu.Dzieciom powiedział że wróci na noc ale nie wie o której boję sie że zrobi coś głupiego nie ma juz go od godziny dzwoniłąm ale tak jak mówił ma wyłaczony telefon zaraz zwariuję

154

Odp: Kiedy On odchodzi...

skoro jemu tak nie zalezalo to ty nie mozesz tego za niego  nadrabiac!!musi zalezec oboju
a ja jednak lece na party;D wysrane w nią to ona ttraci!!
http://www.youtube.com/watch?v=ELkHA_as8ik&ob=av3e
"myslalas , ze mi zniszczysz calyt swiat , lecz przleiczylas sie!!!!"
lece trzymajcie siel)

155

Odp: Kiedy On odchodzi...

Gosiek Ty taka sama w gorącej wodzie kompana jak i ja...dał Ci jedną szansę,skoro Ci zależało,to było sobie zafundować neospazminkę i poczekać..naprawdę..skoro on pokazał,ze jednak chce spróbować,to czemuż Ty kobieto taka awanturnica?
Nie wiem jak to się odkręci...może naprawdę weź coś na uspokojenie poczekaj do jego powrotu i spokojnie..naprawdę spokojnie porozmawiaj...pamiętaj,że nerwy nie są Twoimi sprzymierzeńcami...

156

Odp: Kiedy On odchodzi...

Przyszedł do domu niestety zdania nie zmienił,i najchetniej by sie wyprowadził bo nie widzi sensu mieszkania razem,tak jak by wiedział ze będzie chciał wychodzić i żyć pełnią życia moze nawet kogoś sobie znaleśc (do czego próbuje mnie przekonac) ale ja nie moge pozwolić mu odejść nie chce żeby był niedzielnym tatusiem a ja sama z kłopotami zostanę Boże jak ja żałuje ze sie dziś odezwałam mogłam dalej udawać może w końcu by sie przyzwyczaił i było by jak dawniej a przynajmniej ja mogła bym sie do niego przytulać bo była by ta niby próba wiec byłoby mi wolno a teraz już nie mam do tego prawa on już nie jest mój.Powiedział że on jest inny że nie przyjdzie nigdy w łąchę. I co teraz,złożyć pozew o rozwód czy dalej czekać i łudzić sie tym czego już nigdy nie będzie.


Boże jak pomyślę o naszych planach z przed kilku tgodni, które wybiegały w przyszłość nawet do wakacji.Nowa lodówka żeby nie upychać jak zwykle świątecznych potraw, a teraz on mówi wyjedz z dziećmi na swięta (do jego siostry z którą jestem w kontakcie i która próbuje nam pomóc i przemówić mu do rozsądku)chce już tylko spac i nie czuc bulu bo wiem że on będzie trwał długo i nie pozwoli mi żyć

157

Odp: Kiedy On odchodzi...

Gosiek,nie bądź w gorącej wodzie kompana!Daj mu chwilę...a Ty chcesz wszystko od razu...spróbuj odwrócić sytuację i pomyśl jakbyś Ty się czuła na jego miejscu...i Ty nie masz udawać...masz zając się sobą i dać trochę odsapnąć swojemu mężowi..postaraj się,chociaż do poniedziałku nie wszczynać awantur,jeśli rozmawiacie to nie o przyszłości,miło i bez większych uczuć...nie złość się na niego...w ogóle słuchaj skąd w Tobie tyle złości i agresji?

158 Ostatnio edytowany przez Fey (2011-11-12 23:37:15)

Odp: Kiedy On odchodzi...

Dzis mam jakies kompletne zalamanie, nic mi sie nie chce, nawet tv mi przeszkadza. Wlasnie do niego dzwonilam, oglada jakis film, szkoda, ze nie ze mna. Wygladam jakby przynajmniej dwie ciezarowki mnie przejechaly, jestem tak opuchnieta ze sie w lustrze nie poznaje. Nie wiem czy kiedykolwiek odnajde sens zycia, mielismy tyle planow, nawet myslelismy o dziecku w przyszlym roku. Czuje sie jak w jakims koszmarnym snie z ktorego nie moge sie obudzic. To jest tak przytlaczajace, najgorsze, ze nie wiem czym sie zajac zeby o nim nie myslec, chcialabym zasnac ale nie moge, glowa mnie boli jakbym litr wodki przed chwila wypila! Wiem, ze musze pozytywnie myslec ale nie moge, jestem w takim dolku.
Dzoja chyba na baletach bo sie nie odzywa;-), Issabell, dzwonilas? Gosiu, nie wiem jak tak maz moze zone traktowac.
Sciskam Was kochane

159 Ostatnio edytowany przez Fey (2011-11-12 23:38:35)

Odp: Kiedy On odchodzi...
gosia28201 napisał/a:

Przyszedł do domu niestety zdania nie zmienił,i najchetniej by sie wyprowadził bo nie widzi sensu mieszkania razem,tak jak by wiedział ze będzie chciał wychodzić i żyć pełnią życia moze nawet kogoś sobie znaleśc (do czego próbuje mnie przekonac) ale ja nie moge pozwolić mu odejść nie chce żeby był niedzielnym tatusiem a ja sama z kłopotami zostanę Boże jak ja żałuje ze sie dziś odezwałam mogłam dalej udawać może w końcu by sie przyzwyczaił i było by jak dawniej a przynajmniej ja mogła bym sie do niego przytulać bo była by ta niby próba wiec byłoby mi wolno a teraz już nie mam do tego prawa on już nie jest mój.Powiedział że on jest inny że nie przyjdzie nigdy w łąchę. I co teraz,złożyć pozew o rozwód czy dalej czekać i łudzić sie tym czego już nigdy nie będzie.


Boże jak pomyślę o naszych planach z przed kilku tgodni, które wybiegały w przyszłość nawet do wakacji.Nowa lodówka żeby nie upychać jak zwykle świątecznych potraw, a teraz on mówi wyjedz z dziećmi na swięta (do jego siostry z którą jestem w kontakcie i która próbuje nam pomóc i przemówić mu do rozsądku)chce już tylko spac i nie czuc bulu bo wiem że on będzie trwał długo i nie pozwoli mi żyć

Nie rozumiem jego zachowania, ja nie mam dzieci, nigdy nie wyszlam za maz wiec niby jestem w lepszej sytuacji. Jak tak mozna! Przeciez masz prawo sie odezwac i byc sfrustrowana jego zachowaniem, krzyczec i plakac, czego on od ciebie oczekuje, ze bedziesz biernie i cierpliwie czekala az Panu sie odwidzi i zechce wrocic?
W jakim wieku sa wasze dzieci?
Jestem z toba, trzymaj sie!

160

Odp: Kiedy On odchodzi...

Oj Fey dziś zostałyśmy chyba we 2 na posterunku...nie nie dzwoniłam...daję sobie co najmniej jeszcze jeden dzień...tak naprawdę nie wiem co on teraz robi...może pojechał gdzieś na długi weekend...nie chcę mu przeszkadzać(głupia się jego siostry nie zapytałam,bo udaję,ze on mnie nie interesuje)...

161

Odp: Kiedy On odchodzi...

Jak dlugo byliscie razem bo albo nie pisalas albo nie doczytalam:-)

162

Odp: Kiedy On odchodzi...

Nie...nie pisałam o tym na forum...byliśmy razem prawie 3 lata...w grudniu będzie 3...a rozstaliśmy się ostatniego dnia września..chyba rozstaliśmy...w praktyce wygląda to tak,że się pokłóciliśmy,potem był jakiś kontakt między nami,ale chyba oboje czujemy,ze już nie jesteśmy razem...

163

Odp: Kiedy On odchodzi...

no to dlugo, my bylismy razem rok ale znalismy sie wczesniej, oj jak mi dzis zle, nie wiem czy to hormony czy co? co ty teraz robisz? ja katem oka ogladam film z Sandra Bullock (uwielbiam ja), 28 Days, polecam!
znasz ta strone kinomaniak.tv, rewelacja!

164

Odp: Kiedy On odchodzi...

Filmów to ja się naoglądałam z moim lubym tysiące...lubiliśmy się po pracy położyć w łóżeczku i włączyć film,potem drugi i trzeci..chyba przez całe życie nie widziałam tylu filmów co z nim...mnie już trochę lepiej...nie wiem czym to spowodowane,ani na jak długo,ale mogłabym powiedzieć,że mi teraz dobrze...
Ja akurat zagłębiam się w książki..niedawno przeczytałam "Ostatni list od kochanka" kurcze,ale płakałam..
Ja dopóki nie przeprowadziłam ostatecznej rozmowy chyba właściwie mogę żyć nadzieją,ze się jeszcze coś zmieni,chociaż powiem szczerze,że się za bardzo nie nastawiam,a niestety niedługo będzie trzeba się spotkać i pogadać...najwyżej wtedy będzie wielki szloch,płacz i załamka...

165

Odp: Kiedy On odchodzi...
Issabell napisał/a:

Nie...nie pisałam o tym na forum...byliśmy razem prawie 3 lata...w grudniu będzie 3...a rozstaliśmy się ostatniego dnia września..chyba rozstaliśmy...w praktyce wygląda to tak,że się pokłóciliśmy,potem był jakiś kontakt między nami,ale chyba oboje czujemy,ze już nie jesteśmy razem...

Witam! My byliśmy ze sobą 7 lat a dwa tygodnie temu się wyprowadził tylko że ja od roku wiedziałamże ma kochankę i że może do wyprowadzki dojść myślałamże jakoś bardziej to przeżyję ale mam wrażenie że zaczynam odżywać tylko jeszcze noce są najgorsze.

166

Odp: Kiedy On odchodzi...

Ha..to moja historia jest taka,że...kochaliśmy się szalenie i nie rozstaliśmy się dlatego,że on miał kochankę,czy ja kogoś miałam,nie dlatego,że się znudziliśmy,czy przestaliśmy się kochać..on lubił robić nieprzemyślane rzeczy,a ja byłam najlepsza awanturnicą jaką możecie sobie wyobrazić..on kolejny raz zrobił coś nie tak jak się umawialiśmy,ja kolejny raz wybuchłam i...bum jestem tutaj...do tej pory nie opisywałam swojej sytuacji,byłam raczej tą silną,stabilną kobietą..ale 2 dni temu coś pękło i stało sie...

167

Odp: Kiedy On odchodzi...

Ha, na baletach nie byłam - sklejałam inne potrzaskane serca. Powiem Wam, że nasze problemy, to sa slabe przy tym, co dziś usłyszalam...
I juz jestem z Wami, zebyscie nie teskniły za Dżo wink
Fey, kochana, ja chętnie info Ci wyśle na mail, tylko bądź uprzejma mi go podac!!!!! ewnetualnie napisz do mnie na priv i bedę miala punkt zaczepienia. Jesteś mega pozytywnie szaloną wariatką i już Cię lubie - tak na odległośc czuję, że masz w sobie to coś, co ja w ludziach kocham i odbieram na jednej fali smile
Issabell,
ja jestem taka - chcę to pisze, chce to dzwonię - nie zastanawiam sie, robię co czuję cho wiem, ze to nie zgodne z zasadami itd. Potrzebuję pocieszenia, ale jednoczesnie nie umiem sluchac rad, tylko brnę po swojemu wink Fay widzę jest też taka. Issabell, zrób tak, jak ci serce dytkuje - ja żyję wedle tej zasady, a że zbieram po dupie to widac tak mam. Ja bym tyle co Ty w milczeniu nie wytrzymala - napisz, jesli to Ci pomoze, trzymam kciuki! smile
Fey,
ja mieszkam w W-wie, a dokąd mam leciec, to zaczne rozgladac sie za jakims lotem (nienawidze samolotow, aaaaaa).
Gosia,
rozumiem, że Ciebie ponosi, ale nie możesz mówic, ze cos udajesz, bo z udawania nic nie wyjdzie. Może jeszcze nie wszystko stracone. Musisz dla niego, dla Was jako rodziny odpuscic trochę i się wyciszyc!
Romek,
ja nie siedzę w domu, jak się da to wychodzę do ludzi. Dzis pol dnia spedzilam między ludzmi i było mi dobrze.
Boje sie znowu nocy i poranka ale staram sie na razie nie myslec.
Piszmy wiec nasze nocne pogaduchy smile

168

Odp: Kiedy On odchodzi...

No to się w końcu pojawił...bo wiecie co ja wymyśliłam...ze jak nie będę się odzywać to on uschnie z tęsknoty,a kiedy już napiszę to będzie taki szczęśliwy,że na kolanach wróci...

Aż sama jestem pod wrażeniem swoich fantazji wink

169

Odp: Kiedy On odchodzi...

Iza, fajnie, że do nas dołączyłas smile)
Mow o sobie jak najwięcej!! wygaduj się, udżwigniemy wszystko. Noc jest dluuuga smile
Fay się już chyba i drugim okiem zapatrzyła na film wink
Issabell,
co się stało dwa dni temu...? pewnie nie odchorowałas wszystkiego wtedy, od razu i teraz masz tego rezultat sad

170

Odp: Kiedy On odchodzi...

Bo prawda jest taka,ze żadne z nas nie powiedziało"to koniec" "nie jesteśmy już razem" "nie chcę z Tobą być" itp...ja się na to nastawiłam,ale nie wiem czy tak naprawdę jest...da się wyczuć między nami napiętą atmosferę,ale...w końcu trzeba to wszystko poukładać...

171

Odp: Kiedy On odchodzi...
Issabell napisał/a:

No to się w końcu pojawił...bo wiecie co ja wymyśliłam...ze jak nie będę się odzywać to on uschnie z tęsknoty,a kiedy już napiszę to będzie taki szczęśliwy,że na kolanach wróci...

Aż sama jestem pod wrażeniem swoich fantazji wink

Issabell,
czy to Twoje "no to się w końcu pojawił" oznacza, to, że się pojawił?!?!?

172

Odp: Kiedy On odchodzi...

Miało być kto się w końcu pojawił i miało tyczyć się Ciebie...tu czekamy,czekamy...a właściwie to ja już sama zostałam a tu nic,cisza..

173

Odp: Kiedy On odchodzi...

Ja też się cieszę muszę jak najwięcej do ludzi nie mogę żyć tylko dzieckiem i pracą. Właśnie uzmysłowiłam sobie,że do tej pory zawsze wszyscy byli ważniejsi ode mnie od moich potrzeb i to był błąd. Jak to powiedziała moja psycholożka trzeba trochę mieć egoizmu tylko dla siebie by być szczęśliwym nie patzreć na innych co inni powiedzą najgorsze jest tylko ten brak asertywności zawsze marzyłam żeby móc bez strachu walnąć pięścią w stół i poweidzieć mam to gdzieś odwalcie się i nie bać się reakcji tych osób.

174

Odp: Kiedy On odchodzi...

Izula,a Ty jesteś może z Warszawy?

175

Odp: Kiedy On odchodzi...
izula69 napisał/a:

Ja też się cieszę muszę jak najwięcej do ludzi nie mogę żyć tylko dzieckiem i pracą. Właśnie uzmysłowiłam sobie,że do tej pory zawsze wszyscy byli ważniejsi ode mnie od moich potrzeb i to był błąd. Jak to powiedziała moja psycholożka trzeba trochę mieć egoizmu tylko dla siebie by być szczęśliwym nie patzreć na innych co inni powiedzą najgorsze jest tylko ten brak asertywności zawsze marzyłam żeby móc bez strachu walnąć pięścią w stół i poweidzieć mam to gdzieś odwalcie się i nie bać się reakcji tych osób.

Izula,
od dzis walisz pięścią w stól i nie dajesz sobie po głowie skakac nikomu!!! a zwlaszcza jemu i jego matce! Powiedz sobie, że dziś jest ten pierwszy dzień buntu i wiary we własne sily!

176

Odp: Kiedy On odchodzi...

tak z okolic Jabłonny przy Warszawie

177

Odp: Kiedy On odchodzi...
Issabell napisał/a:

Izula,a Ty jesteś może z Warszawy?

Z Izulą właśnie dziś się widziałyśmy smile

178

Odp: Kiedy On odchodzi...
Dżoja napisał/a:
izula69 napisał/a:

Ja też się cieszę muszę jak najwięcej do ludzi nie mogę żyć tylko dzieckiem i pracą. Właśnie uzmysłowiłam sobie,że do tej pory zawsze wszyscy byli ważniejsi ode mnie od moich potrzeb i to był błąd. Jak to powiedziała moja psycholożka trzeba trochę mieć egoizmu tylko dla siebie by być szczęśliwym nie patzreć na innych co inni powiedzą najgorsze jest tylko ten brak asertywności zawsze marzyłam żeby móc bez strachu walnąć pięścią w stół i poweidzieć mam to gdzieś odwalcie się i nie bać się reakcji tych osób.

Izula,
od dzis walisz pięścią w stól i nie dajesz sobie po głowie skakac nikomu!!! a zwlaszcza jemu i jego matce! Powiedz sobie, że dziś jest ten pierwszy dzień buntu i wiary we własne sily!

Chće  naprawdę chcę tego jak diabli mam nadzieję że nie wymięknę mam dość bycia słabą emocjonalnie kobietką dla swego dobra  bo liczę się ja!!!!!!!

179

Odp: Kiedy On odchodzi...

Ahh to ta koleżanka..
Izula słuchaj teraz ankieta do Ciebie smile co to za psycholożka?gdzie ją znalazłaś,państwowo czy prywatnie,ile bierze i przede wszystkim czy jesteś zadowolona?

180

Odp: Kiedy On odchodzi...

Izula,
nie wymiękniesz, owszem będą okresy słabsze, ale idziesz do przodu! smile
Trzymaj się swoich postanowień i pamiętaj wszystko, co powiedziałam Tobie dziś!

181

Odp: Kiedy On odchodzi...

Szczerze to nie musiałam daleko szukać to psycholog mojego synka z przedszkola okazała się babeczką z mojego rodzinnego miasta Białegostoku parę razy rozmawiałyśmy  o mnie przy okazji problemów  mojegko synka i doradziła mi co nieco za free.

182

Odp: Kiedy On odchodzi...

Fey,
rayanair nie lata na intersującej mnie trasie. Obudz się krejzolko i daj mi namiar mailowy do Ciebie smile

183

Odp: Kiedy On odchodzi...
Dżoja napisał/a:

Izula,
nie wymiękniesz, owszem będą okresy słabsze, ale idziesz do przodu! smile
Trzymaj się swoich postanowień i pamiętaj wszystko, co powiedziałam Tobie dziś!

Będę starała się to powtarzać sobie jak mantrę Dżoja codziennie żeby nie zwariować bo naprawdę chcę zmieniić swoje życie chcę udowodnić sobie że potrafię że nie jestem byle kim za kogo uważał mniemój ex.

184

Odp: Kiedy On odchodzi...

Izula,
i słuchaj tego, co powiedziała! Trzymaj się tego kurczowo i mów sobie, ze to bezpieczna droga, a Ty potrzebujesz bezpieczeństwa! smile

185

Odp: Kiedy On odchodzi...

Ehh..kurczę już myślałam,ze trafiłaś na kogoś godnego polecenia...

Słuchajcie dziewczyny co wy na to,żeby zrobić jakiś zlot kobitek "porzuconych" przez facetów?można by się jakąś grupke gdzieś wybrać pogadać...albo do kina i pogadać..w końcu trochę nas jest....

186

Odp: Kiedy On odchodzi...

Issabell,
ja zawsze jestem za, ale w kinie to raczej nie da rady gadac wink
Trzeba by usiąsc sobie w jakims fajnym miejscu, napic sie winka, posmiac, odpreżyc smile
Moze w przyszly weekend?? co wy na to?

187

Odp: Kiedy On odchodzi...

Tak muszę z tego zrobić moje motto życiowe wyryć na kamiennej tablicy w moim umyśle i trzymać się tego codziennie. Tobie też życzę żebyś szybko wróciła do równowagi i  nie myślała o złych rzeczach naprawdę zaczynam wierzyć że i dla nas zaświeci słońce i będziemy się jeszcze z tego śmiały.=D

188

Odp: Kiedy On odchodzi...

a jesli chodzi o psychoanalityka, to ja obecnie testuję jedną panią. Byłam dopiero raz, po drugim będę mogła powiedziec więcej.

189

Odp: Kiedy On odchodzi...

Ja pewnie będę mogła w sobotę...także jeśli będą inni chętni to jak najbardziej...jest jeszcze czas wiec chyba każdy zdoła sobie wyskrobać te kilka godzinek na pogaduchy..

190

Odp: Kiedy On odchodzi...

ja uwielbiam czytac ksiazki, mam to po moim kochanym tatusiu (chyba jedyne co po nim mam:-)),  ma taka kolekcje, ze nie wiadomo w czym wybierac, tylko glownie jakies historyczne albo kryminaly a ja lubie jakies psychologiczne itp. Daj znac Issabell czy dobra ta ksiazka to zamowie i odbiore jak bede w Polsce.
Dzoj, mam to samo z Toba! Odbieramy na tej samej fali, tak samo jak z Issabell, moze razem przylecicie do mnie:-)
Izo, witamy w klubie!!! i pisz do znudzenia, my bedziemy to czytac po trzy razy zeby Ci pomoc!
Spicie juz?

191

Odp: Kiedy On odchodzi...
izula69 napisał/a:

Tak muszę z tego zrobić moje motto życiowe wyryć na kamiennej tablicy w moim umyśle i trzymać się tego codziennie. Tobie też życzę żebyś szybko wróciła do równowagi i  nie myślała o złych rzeczach naprawdę zaczynam wierzyć że i dla nas zaświeci słońce i będziemy się jeszcze z tego śmiały.=D

Bo bedziemy!!! wystarczy poczytac to forum i zobaczyc jak ewoluują takiestany u innych i ile osób wyszlo stąd wyleczonych! smile
Nie znaczy, ze nie zlapiemy doła nie raz, trzeba na to też sie przygotowac, ale już samo dzisiejsze nastawienie to wielki krok do przodu!

192

Odp: Kiedy On odchodzi...
Issabell napisał/a:

Ehh..kurczę już myślałam,ze trafiłaś na kogoś godnego polecenia...

Słuchajcie dziewczyny co wy na to,żeby zrobić jakiś zlot kobitek "porzuconych" przez facetów?można by się jakąś grupke gdzieś wybrać pogadać...albo do kina i pogadać..w końcu trochę nas jest....

Ja jestem za podajcie tylko datę i miejsce albo wspólnie ustalmy

193

Odp: Kiedy On odchodzi...

Dżoja to odpowiedz na ankietę,którą zadałam Izuli wink

Książka rewelacja...ja chętnie polatam po świecie,teraz gdy jestem wolna korzystam ze wszystkich zaproszeń smile

194

Odp: Kiedy On odchodzi...

Issabell,
niech będzie zatem sobota! smile
Fey,
nie spię, bo zasnąc nie mogę w oczekiwaniu na adres Twój mailowy!
oraz proszę podac do jakiego mialsta mam się udac wink
Issabell, lecisz??

195

Odp: Kiedy On odchodzi...
Fey napisał/a:

ja uwielbiam czytac ksiazki, mam to po moim kochanym tatusiu (chyba jedyne co po nim mam:-)),  ma taka kolekcje, ze nie wiadomo w czym wybierac, tylko glownie jakies historyczne albo kryminaly a ja lubie jakies psychologiczne itp. Daj znac Issabell czy dobra ta ksiazka to zamowie i odbiore jak bede w Polsce.
Dzoj, mam to samo z Toba! Odbieramy na tej samej fali, tak samo jak z Issabell, moze razem przylecicie do mnie:-)
Izo, witamy w klubie!!! i pisz do znudzenia, my bedziemy to czytac po trzy razy zeby Ci pomoc!
Spicie juz?

Fey ja też lubię czytać tylko dla odmiany horrory albo historyczne dzieki za słowawsparcia

Posty [ 131 do 195 z 12,242 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 189 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kiedy On odchodzi...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024