Hey Marionetka, nie moj watek ale zapraszam do klubu zlamanych serc!
Wiecie co kobiety...nie wiem,czy dzisiaj i ja wam nie będę się wypłakiwać w rękaw...
68 2011-11-10 19:44:14 Ostatnio edytowany przez Fey (2011-11-10 20:52:41)
Co sie stalo? Placz, nie ma sie czego wstydzic!
Ja wlasnie, a niech strace, napisalam mojemu sms'a, ze w ten sam dzien, rok temu, siedzialam mu na kolanach wyznajac uczucia i bylam tak niebotycznie szczesliwa a dzis... wylewam lzy. I jeszcze mu napisalam "Look inside my heart and you will find a secret place reserved for you, and you alone...Look inside my life and you will know that love engraved your name on my very soul", (porozumiewamy sie w jego ojczystym jezyku ale jakos angielski ma w sobie cos magicznego).
On zadzwonil, ze czuje sie tak samo i to samo chce mi przekazac no i coz...nic...Wlasnie znowu sie rozkleilam...
Oj widzisz,od kiedy tu się zalogowałam to robię za tą silną,wszystko dobrze znoszącą i starającą się ułożyć życie na nowo i was zarazić swoim optymizmem i podtrzymać na duchu...no a dziś,kurczę postawiłam sprawę z moim byłym właściwie na ostrzu noża i czekam co on ma mi do powiedzenia na ten temat..już myślałam,ze jakoś sobie życie układam,ale to wraca... ![]()
Issabell, dodalam jeszcze cos do ostatniego posta. Wiem jak to jest, czasami tez robie z siebie 'gierojke' a pozniej zupelnie nie wiem co ze soba zrobic. Mam takie momenty, ze czuje sie tak bezsilna, sama ze soba, nie chce o nim myslec a przestac tez nie moge. Na pewno zyje jeszcze w jakims przekonaniu ze on kiedys wroci bo inaczej bym chyba zwariowala. Ale ta nadzieja moze okazac sie zludna i co wtedy? Oj boli boli...
71 2011-11-10 20:35:00 Ostatnio edytowany przez gosia28201 (2011-11-10 20:37:15)
no właśnie nadzieja dziś rano mąż przed wyjściem do pracy powiedział że on wszystko rozumie i porozmawiamy jak wróci pocałował mni w czoło i było to szczere,nawet zadzwonił do mnie póżniej a jak wrócił to był smutny i cichy nie chciałam ale musiałam zapytac co to wszystko miało znaczyć powiedział że nie chce rozmawiać ale chce spróbowac tylko musze na niego nie naciskać przez parę dni.Ze będzie się starał bardzo ale boi sie że tego już nie poczuje.Jestem przerażona chce tej próby i nie chce przyjąć do wiadomości ze sie nie uda ale rozum podpowiada mi ze na dzień dzisiejszy na 80% sie nie uda a ja nie chcę znów cierpieć.Nie wybaczyła bym sobie gdybym nie spróbowała.Czy to możliwe żeby znów pokochał kogoś kto tak naprawdę nie zmienił sie fizycznie i otoczenie oraz wszystko co go tak przytłączało też sie nie zmieniło.Nadal mieszka w tym samym domu z tymi samymi ludzmi dookoła,z tą samą pracą.Nie wiem czy w takiej sytuacji może się coś zmienić.Mówi że to musi być powoli że nie chce narazie ze mną spać ale powiedział że mogę sie przyjś przytulić zasugerował nawet delikatnie że jak chcę to możemy sie kochać.Pragnę tego jak nigdy dotąt.Co o tym wszystkim myśleć?Co wy byście zrobiły?Spokojnego wieczoru życzę.
72 2011-11-10 21:12:58 Ostatnio edytowany przez Fey (2011-11-10 21:19:26)
Nie wiem Gosiu, nie wiem...Dla mnie to raczej na jakis kryzys wyglada a nie na rozstanie. Czasami mysle, ze to, w jakiej on mnie stawia sytuacji uwlacza mojej godnosci. Jak sie tak porzadnie zastanowie to mysle, co ja glupia robie? "Stara' baba po trzydziestce! Wypisuje jakies sms-y, wysyla jakies tkliwe piosenki, poezje i inne glupoty. Powinnysmy to moze konkretnie olac i wtedy zobaczymy ich reakcje...no ale serce nie sluga i w tym problem!
Gosia na razie zero łóżka!!! macie na to jeszcze czas i w ogóle...jeśli chcesz poprzytulaj się do niego ale nic więcej...jeśli chce spróbować,to się bardzo cieszę i jednocześnie zazdroszczę...próbujcie,ale małymi kroczkami,tak jakbyście się dopiero co poznali...
Fey nie wiem,czy dobrze robisz rozczulając się przy nim...kurcze może jeszcze będziecie mieli szansę na odbudowanie związku?
Kurcze,a co do mnie...to kilka osób narobiło mi niepotrzebnie nadzieję,kazało zawalczyć i w ogóle przeprosić się...ale kurcze,jestem na niego zła,ale najważniejsze...podejrzewam,że on nie będzie chciał,a jak będzie,to,ze nam się nie uda... ![]()
Dobra nocka dziewczyny,
Fey - witam! nie obwiniaj się, że przez Ciebie cos się rozpadło! W zwiazku ma byc zrozumienie i wyrozumiałośc - nie tłumacz go, tak samoak ja tłumaczę mojego... widzę wiele podobieństw w Twojej i mojej sytuacji. Rozumiem doskonale Twoją nadzieję zwłaszcza w okolicznosciach, że się widujecie - tak jak u mnie. Niech ona sobie będzie ta nadzieja, bo to element tego co się dzieje. Jak przyjdzie czas, to umrze, albo wszystko się odwórci.
Wiem doskonale jak to jest kiedy fizjonomia odmawia posluszenstwa. Mine dobija bol w klatce i to cos, co mi siedzi na piersiach... nie spie przez to... Podobno to musi minąc i pewnie minie. Rozmawiajamy, wspierajmy się to ważne i pomocne. Każda z nas lub większośc przeżywa dziś pusty i bardzo bolesny wieczór... Ja piję znowu wino - tak mi łatwiej. On już pojechał i szansy na powrót nie ma, tylko a tą je*aną przyjazń...
Ja tez już wypłakałam morze łez i chodze do pracy taka sapuchnięta... Też rozklejam się przy nim, bo nie mogę się opanowac i nie jest mi głupio - chce płalac to płacze, mam na to wysrane, czy jemu się podoba, czy nie. To on mnie zostawił a jesli chce ze mną przebywac, to niech wie jak bardzo mnie skrzywdzil. Nie chce udawac przed nim radosnej, bo nie walczę już o niego - jak chce, to niech walczy sam choc na to sznas nie ma. W takim razie niech zmierzy się z moim bólem , cieprpieniem, bezsennoscią i potworną męką.
Gosia,
daj szansę, widac u Was nie wszystko jeszcze stracone! może sie udac, moze byc dobrze - nie boj się, podejmij probe, ryzyko zrób wszysstko co mozna, zebyś pozniej nie żałowała!
Issabell,
rozklej się, płacz jeśli tego potrzebujesz, to jest bardzo pomocne
Pisz o sobie więcej, jak najwięcej! Czekam na Ciebie ![]()
75 2011-11-11 00:27:21 Ostatnio edytowany przez Dżoja (2011-11-11 00:29:31)
Poszłyście spac...? ![]()
Mam w sobie milion emocji. Pojawiła się dziś złośc na niego, ze mnie zostawił, że podjął swoją decyzję bez porozumienia ze mną, że moja obecna męka jest mu obojętna, że pewnie przychodzi, bo jeszcze wszytkiego nie zabral... milion, milionów mysli...
A potem pojawia się pragnienie, by przytulił i był jak dawniej, pocałował, objął, zaopiekował się... i sexu też brakuje, bardzo...
Czy kiedy śpi ze mną w łóżku zimny jak skała jest dobrze..? - nie, bo chcę jego tak bardzo, pragnę... a on myśli, że wybawia mnie swoim jestem przy Tobie...
Chcę i nie chcę by był... nie radzę sobie z niczym...
Pewnie jestem beznadziejna...
Fey...jak ja Ciebie rozumiem kobieto...
Nie cholera...płaczemy...jaki mnie dzisiaj dół złapał...niczym rów mariański...cholera chyba nie zabiłam w sobie nadziei,a parę osób mi ją jeszcze dziś narobiło,także teraz trochę mi się w głowie kotłuje...
77 2011-11-11 00:39:22 Ostatnio edytowany przez Fey (2011-11-11 00:43:59)
Droga Dzoja, Issabell, Gosiu, jak ja lubie czytac wasze posty! Jestecie moim wsparciem, pomimo bolu ktory jest i bedzie. Czy wam tez sie tak dzieje, ze serce hmmmm...nie wiem jak to nazwac...przeskakuje z rytmu? Ja czasami mysle, ze umieram..., Dzoja, ja mam dzis jeden z gorszych wieczorow, jak zwykle obiecal, ze zadzwoni, jak ty sobie z tym radzisz? Dla mnie to z jednej strony ulga a z drugiej katorga. Jak dobrze, ze mam was kobietki pomimo, znowu chce mi sie plakac!
Nie cholera...płaczemy...jaki mnie dzisiaj dół złapał...niczym rów mariański...cholera chyba nie zabiłam w sobie nadziei,a parę osób mi ją jeszcze dziś narobiło,także teraz trochę mi się w głowie kotłuje...
I placzmy razem!
Oj...czyli to wina jakiejś aury/pogody/fazy księżyca itp...no przecież ja zawsze dzielna i w ogóle...a dziś ryk...
Dżoja podziel si tym winkiem!
Nie cholera...płaczemy...jaki mnie dzisiaj dół złapał...niczym rów mariański...cholera chyba nie zabiłam w sobie nadziei,a parę osób mi ją jeszcze dziś narobiło,także teraz trochę mi się w głowie kotłuje...
Issabell,
płacz, ja też ryczę i nie wstydz się nadzieii, która choc złudna nie opuszcza mnie...
W d*pie mam, czy ktoś uważa mnie za idiotkę, bo się z nim widuję. Chcę go widziec, bez niego cierpię jeszcze gorzej. Nie potrafię strawic i zaakceptowac samotnosci i pustki. Niech bedzie jakkolwiek, ale niech bedzie bo oszaleje...
Pewnie wszystko samo we mnie umrze, jak zobacze ze nic nie dostaje, ale musze sie chyba zmasakrowac najpierw...
Mija droga Issabell,
mnie też niektórzy robią nadzieję i ja się tego czepiam jak tonący pbrzytwy, bo widocznie potrzebuję tego, by oddychac. Trzeba to zaakceptowac i nie rżnąc na siłe twardziela... Niczego się nie da oszukac... Nie oszukujmy sie i robmy tyle, na ile nas na tą chwilę stac.
Mnie stac na tak niewiele...
Skąd jestes Issabell...?
Z okolic Warszawy tych dolnych okolic ![]()
A ja kurcze nie chce robić sobie nadziei,bo po co,skoro on mi na razie nadziei nie daje?a co wymyślę sobie,że jednak dojdzie do tego,że jestem miłością jego życia i że mnie przeprosi,ja się na to nastawię,będę czekać,a on nic...
za dużo już się w życiu napłakałam...
82 2011-11-11 00:52:56 Ostatnio edytowany przez Fey (2011-11-11 00:54:24)
Poszłyście spac...?
Mam w sobie milion emocji. Pojawiła się dziś złośc na niego, ze mnie zostawił, że podjął swoją decyzję bez porozumienia ze mną, że moja obecna męka jest mu obojętna, że pewnie przychodzi, bo jeszcze wszytkiego nie zabral... milion, milionów mysli...
A potem pojawia się pragnienie, by przytulił i był jak dawniej, pocałował, objął, zaopiekował się... i sexu też brakuje, bardzo...
Czy kiedy śpi ze mną w łóżku zimny jak skała jest dobrze..? - nie, bo chcę jego tak bardzo, pragnę... a on myśli, że wybawia mnie swoim jestem przy Tobie...
Chcę i nie chcę by był... nie radzę sobie z niczym...
Pewnie jestem beznadziejna...
Fey...jak ja Ciebie rozumiem kobieto...
Wiem kochana, rozumiem ciebie, boli jak cholera! A ty jeszcze nie spisz, bo ja nie moge...
83 2011-11-11 01:00:27 Ostatnio edytowany przez Fey (2011-11-11 01:04:07)
Issabellko,
płacz, ja też ryczę i nie wstydz się nadziei, która choc złudna nie opuszcza mnie...
Swiete slowa, naszej Dzoja!
Co tam u was kobietki? Ja ciagle zalana lzami...
Aj kobiety...jak ja się złapię tej nadziei to nie puszczę...a co potem zrobię jak on powie nie,albo to on się przestanie odzywać?
Kurcze, u mnie cos się zesrało z portalem.
Wpadlam w panike, ze was nie widze....
Fey, co do objawow owych, to moje serce od tygodnia bija nieprzerwalnie na wysokich dziwnych obrotach ![]()
Mialaqm dom pelny zartow, usmiechow, a teraz mam pustke... nie odnajduje sie, zimno, boli...
Fey, skad jestes?
Issabell, moze sie spotkamy??
Kurcze, u mnie cos się zesrało z portalem.
Wpadlam w panike, ze was nie widze....
Fey, co do objawow owych, to moje serce od tygodnia bija nieprzerwalnie na wysokich dziwnych obrotach ![]()
Mialaqm dom pelny zartow, usmiechow, a teraz mam pustke... nie odnajduje sie, zimno, boli...
Fey, skad jestes?
Issabell, moze sie spotkamy??
spotkaj sie ze mna DŻoja, od razu poczujesz się lepiej . pozdrawiam
Ja bardzo chętnie...jestem "łakoma" na wszystkie wyjścia z domu...
Ps.ja wczoraj tez nie mogłam się tu zalogować więc dodatkowy problem,bo nie dość,że dołek to nawet nie mam komu o tym napisać o tak późnej porze...
Ja w końcu zasnęłam po butelce wina, zrozpaczona, że nie mogłam tu wejśc, że nawet tą formę kontaktu straciłam.
Obudziłam się jak zwykle sparaliżowana tym dziwnym, dotkliwym prądem w klatce ![]()
Tk trudno mi wyjśc z łóżka, nie mam siły się podnieśc, szukam powodu do wstania no i jakoś wstaję.
Taki, łądny słoneczne dziś dzień...i pusty...
Issabell,
oczywiście, że możemy się spotkac, trzeba tylko dogadac szczegóły ![]()
Fey, ponawiam pytanie - skąd jesteś?
Ja jak najbardziej zawsze w wszędzie..szczególnie teraz gdy zabijam nadzieję..
Cholerka nie wiem co mnie tak wzięło...chociaż o tej porze 3 lata temu,dla mojego byłego zrezygnowałam z wyjazdu do Berlina..wtedy dopiero się poznawaliśmy,on powiedział,że ma wolny weekend i że pewnie spędzi go sam...ehh...jak ja bardzo chciałam spędzić z nim ten weekend..:(
Issabell,
a czemu u Was doszło do tego rozstania...?
Fey,
gdzie się skryłaś? ![]()
Fey pewnie jeszcze śpi ![]()
A moje rozstanie...ehhh..pokłóciliśmy się,właściwie o nic ważnego,ale jemu jest chyba teraz jest lepiej..niby pisał do mnie co słychać i w ogóle,ale wcześniej jak się spotkaliśmy,to powiedział mi,że teraz mu lepiej..napisałam mu przedwczoraj żeby mi napisał o co mu chodzi,że skoro to koniec,to czemu się do mnie odzywa..teraz się nie odzywa,więc pewnie to nie miało dla niego znaczenia...
A co było przed tem, zanim się pokłóciliście? jak się ukłdało? nie było jakichś sygnałów, że coś się psuje?
Nie da rady przewidziec, ani wiedziec tego co ma glowie teraz. Jeden milczy, bo nie chce kontaktu, inny milczy, żeby przemyślec. Powroty zawsze i wszędzie mogą się zdarzyc i ludzie potrafią byc potem ze sobą szczęśliwi, ale myślę, że więcej rozstań jest bez powrotów... ![]()
Przykre to wszystko ![]()
Bywało różnie,raz lepiej,raz gorzej...w tym roku byliśmy z moimi rodzicami na wakacjach..potem mieliśmy romantyczny "weekend" ze środy na czwartek dużo rozmawialiśmy o przyszłości i w ogóle..w piątek się rozstaliśmy...dla mnie to była tragedia...
Witam Was Dziewczyny, czytam co piszecie i bardzo chce się dołączyć. Jak ja Was rozumiem, jestem w podobnej sytuacji, serce mi pęka, a może już pękło na milion kawełeczków. Ja też żyję nadzieją, złudną, piep... nadzieją, ale wiem że jak umrze nadzieja ja umrę razem z nią. Było już lepiej zaczęłam się godzić z moim samotnym losem ale on dał mi ochłap nadzieji i teraz znowu odżyło. Boże dziewczyny jak się pozbyć tych cholernych złudzeń?
Witaj,
ja przede wszystkim marzę o tym, by pozbyc sie kolatania serca, scisk w zoladku, nudnosci, bezsenności i palenia w piersciach oraz zalewajacej mnie fali goraca lub chlodu, ktora paralizuje mi wszystkie nerwy do bolu...
Issabell,
a kiedy byl ten "romantyczny" weekend? i jak to - po tym się rozstaliście? a co on powiedział, że dlaczego taką decyzję podjął?
Rozumiem Ciebie, że masz w glowie pytania dlaczego, bo u mnie też tak - dobrze, pięknie i nagle z dnia na dzień wszystko rozsypało się...
Myślę, że w kazdym przypadku oni dojrzewali już do takiej decyzji, no bo nie można podjąc jej z dnia na dzień przeciez ![]()
Dzoja, zgadzam się z Tobą, że oni dojrzewają do tych decyzji dużo wcześniej niż my się zorientujemy. Mój jeszczemąż też napewno długo do niej dojrzewał, ja zauważyłąm pewne sygnały jak już do niej dojrzał. U mnie niestety w podjęciu decyzji przez niego pomogłą mu inna kobieta i uwazam ze to był jego gwóźdź do podjęcia pewnych działań.
Dżoja ja przeżywałam również wszystkie te emocje, ból który nie daje funkcjonować, brak snu, myśli które napływają znienacka i nie pozwalają żyć. Nie mieszkamy już razem 2 miesiące, ale muszę go widywać bo mamy dziecko. Rozumiem Cię Dzoja, ze chcesz go widywać bo ja też tak mam, i mam na szczęście pretekst bo jest dziecko. Chociaż zastanawiałam się czy nie byłby mi łatwiej odciąć się, nie widywać go wogóle, dać czasowi czas.
Jednak gdy przychodzi dzień że wiem iż ma przyjechać jestem szczęśliwa (swoim głópim szczęściem), jak wiem ze go nie będzie od rana jestem w rozsypce. On na szczęscie tego nie widzi.
Dzoja, robisz jak Ci jest łątwiej i ja to rozumiem, ale myślę, że nie powinnaś mu pokazywać że cierpisz, moim zdaniem oni w takiej sytuacji tylko rosną w siłę.
WITAM KOBITKI jestem cały czas z wami nawet jak sie nie odzywam, kiedy czytam co piszecie to łzy cisną mi się do oczu.U mnie czas próby ale zaczynam mysleć że mój mąż ma kryzys i potrzebuje pomocy, strasznie sie złosci na wszystko .Z tych nerwów tak go rozbolała głowa i żołądek że nie mówgł jeśc (nie czuł nawet smaku potrawy)teraz wyszedł się przewietrzyć.Mi ta chwila samotności też dobrze zrobi.Chce mu pomóc ale on jest taki skryty w sobie.Zaproponowałam mu żeby wziął tydzień urlopu i wyjechał do mamy sie odstresowac ale on na to że jak by tam sie wyciszył i wrócił znów do tego chałasu to było by jeszcze gorzej, że musi przetrwć to w tym miejscu w którym ma mieszkać (czyli poprostu sie do tego znów przyzwyczaić)Mówi że lubi być w pracy bo tam nie targają nim takie omocje jak w domu,że tam sie wycisza,że gdyby teraz nie mógł pracować to by zwariwał.Co to może znaczyć może jakiś Pan by sie wypowiedział?Taki w związki z kobietą ale też z dziećmi.
Chciałabym, żeby przestało mnie tak dusic i bolec...
Rozczarowana, czy Tobie po tych 2 miesiącach nie jest nic a nic lepiej? Cały czas jesteś w takim samym stanie, jak w tego, gdy sie wyprowadzil...? Jeśli tak, to przeraża mnie nabliższa przyszłosc
Minie trzyma od prawie 2 tygodni i im dłużej go nie ma, tym ze mna gorzej.
Najokropniejsze są wspomnienia, które wkręcają się natrętnie w moją glowę. Są one bardzo dotkliwe i przeszywają bólem fizycznym. Co chwila coś mi się przypomina, widze nasze wspólne sceny kiedy byliśmy szczęśliwi. Każda sytuacja, w której znajduję sie obecnie, każda czynnosc przypomina mi jego...
Czasem mam wrażenie, ze dłużej nie dam rady tak życ... Sa chwile, maleńkie, kiedy wydaje mi się, że ruszę do przodu, ale za malo ich...
WITAM KOBITKI jestem cały czas z wami nawet jak sie nie odzywam, kiedy czytam co piszecie to łzy cisną mi się do oczu.U mnie czas próby ale zaczynam mysleć że mój mąż ma kryzys i potrzebuje pomocy, strasznie sie złosci na wszystko .Z tych nerwów tak go rozbolała głowa i żołądek że nie mówgł jeśc (nie czuł nawet smaku potrawy)teraz wyszedł się przewietrzyć.Mi ta chwila samotności też dobrze zrobi.Chce mu pomóc ale on jest taki skryty w sobie.Zaproponowałam mu żeby wziął tydzień urlopu i wyjechał do mamy sie odstresowac ale on na to że jak by tam sie wyciszył i wrócił znów do tego chałasu to było by jeszcze gorzej, że musi przetrwć to w tym miejscu w którym ma mieszkać (czyli poprostu sie do tego znów przyzwyczaić)Mówi że lubi być w pracy bo tam nie targają nim takie omocje jak w domu,że tam sie wycisza,że gdyby teraz nie mógł pracować to by zwariwał.Co to może znaczyć może jakiś Pan by sie wypowiedział?Taki w związki z kobietą ale też z dziećmi.
Skoro m takie objawy, że nie je wiec cos ię w jego życiu zadziało, coś przeżyl, coś go dotknęło - to taka moja wersja oczywiscie. Mimo wszystko deliktanie przypuszczam, że w jego życiu kotoś był... Absolutnie nie chce Cię zrani, ale na to mi wygląda i z jakiegoś powodu rozstał się z tą osobą i teraz go boli, tak samo jak nas. Postanowił zostac przy rodzinie, ale jednocześnie jest to dla niego trudne odnaleźc się w miejscu, z którego niedawno chcial uciec. Próbuje pewnie poskladac wszystko do kupy stad propozycja kochania się. Wyszedl na spacer, ucieka w praca, bo gdzieś uciec musi przed myślami. Coś stracił i go to boli. Dom pewnie go teraz przytłacza.
Nie bierz do serca tego co napisałam, ale rozwinęłam jedynie jedną z wielu mozliwych wersji.
Mój bły mąż, jak rozstał się z kochanką, to też zechciał powrócic na łono rodziny i zachowania jego byly podobne, jakby od nowa musiał się odnaleźc.
nasz weekend był w ostatnim tygodniu września,jak pisałam następnego dnia koniec...może żadne z nas nie powiedziało nie jesteśmy już razem,nie chce z Tobą być itp,ale takie rzeczy się czuje..też przerabiałam podobne objawy do was,a dodatkowy problem to to,że naprawde mam problemy z sercem,a przez tą sytuację sie wszystko tylko pogorszyło...:(
103 2011-11-11 14:06:26 Ostatnio edytowany przez Fey (2011-11-11 17:17:09)
Czesc dziewuszki, jestem!
Nie pisalam bo mi sie zupelnie ta strona zawiesila, dopiero teraz moglam ja otworzyc! Dzoja, mieszkam w Belgii, juz kupe lat. 20 km od Brukseli, w pieknym miescie studenckim, jakby co to Was kobietki zapraszam:-)! pokarze ladne miejca:-)
issabell, oj tak, mialas racje, pospalam sobie dzis dlugo:-).
Maly update co do wczoraj, zadzwonil! I wiecie co, nie wiem dlaczego ale znowu mu pozniej napisalam ze musimy zerwac kontakt. Wydzwanial po moim sms-ie doslownie non stop wiec odebralam. Doszlo do jakiejs tam wymiany zdan, nie wiem, jakos dziwnie ostro reagowal. Mowilam najpierw zeby przyszedl w sobote wieczorem, on ze OK ale na pol godziny wpadnie, ja na to, ze jak na pol godziny to nie musi. Moj super przyjaciel z Holandii (tam tez mieszkalam pare lat) ma byc tu jutro wiec wolalabym sie z nim spotkac i pogadac (nota bene psycholog;-)) niz czekac na jego odwiedziny na pol godziny! Jakby mial zostac caly wieczor to OK, poswiecilabym wizyte przyjaciela.
No i tak od slowka do slowka doszlo do jakiejs sprzeczki, wtedy stwierdzil, ze przyjdzie na caly wieczor a ja, ze juz nie musi i bla bla... i on... ODLOZYL SLUCHAWKE!
Napisalam mu zaraz sms'a, ze ma zachowywac sie jak prawdziwy (tu wulgaryzm, z czego nie jestem dumna i zaluje) mezczyzna nie odklada sluchawki jak dzwoni do kobiety!
Dzis postanowilam, tylko znowu nie wiem na jak dlugo;-), ze mam go na koncu zwieracza!
A samopoczucie dalej kiepskie, oj kiepskie!
Poszukam wam kochane post z mojego watku i wkleje, zebyscie zapoznaly sie z moja historia z pewny muzykiem bo wlasnie wczoraj do mnie dzwonil i koniecznie chce sie spotkac!
Szukam i wklejam, papki
Kurcze dziewczyny...ja właśnie mam mega doła..nie wiem skąd to się wzięło,może dlatego,że moja nadzieja umiera,a może dlatego,że wszystko między nami zaczynało się w tym czasie,normalnie nie wiem co mam dalej robić.. ![]()
Fey,
ja marzę o wyjezdzie, o zapomnieniu oderwaniu - ja z wielką chęcią Ciebie odwiedzę, jeśli propozycja aktualna!! ![]()
Issabell,
puscilam Ci priv z moim tel, moze bedzi eokazja spotkac sie jakoś dziś. Poki co ja muszę wyjsc, pusc mi wiadomosc i bedziemy w kontakcie ![]()
spotkaj sie ze mna DŻoja, od razu poczujesz się lepiej . pozdrawiam
Dopiero teraz wyłowiłam...
A coż takiego, jakie cuda możesz zdziałac, które mnie choc trochę uzdrowią skoro sam toniesz....? ![]()
107 2011-11-11 17:12:03 Ostatnio edytowany przez Fey (2011-11-11 17:18:53)
Odpowiedz do Dzoja na temat:
Fey,
ja marzę o wyjezdzie, o zapomnieniu oderwaniu - ja z wielką chęcią Ciebie odwiedzę, jeśli propozycja aktualna!!
To ja:-)
Przyjezdzaj kochana! Ja mam chorobowe do 11-stego grudnia, kiedy moglabys przyjechac?
108 2011-11-11 17:36:14 Ostatnio edytowany przez Fey (2011-11-11 17:37:17)
Tak jak obiecalam, wklejam moja odpowiedz w innym watku...
Mam pare zwiazkow za soba, pierwszy zakonczyl sie dlatego, ze nie bylo chemii z mojej strony, szczerze mowiac nie zalowalam. Bylam mloda, mialam dobra prace, wynajelam mieszkanie, mialam powodzenie;-) ktore sprawialo, ze nie balam sie o to, ze nikogo nie znajde.
Zostalismy przyjaciolmi a jego zycie ulozylo sie super juz pare miesiecy pozniej.
Podczas tego pierwszego zwiazku poznalam pewnego znanego muzyka jazzowego, on nie mial wtedy nikogo i strasznie chcial ze mna byc. To byla wzajemna milosc, no, moze zauroczenie, od pierwszego wejrzenia. Huragan uczuc!
Spotkalam sie z nim jeszcze raz ale nie chcialam konczyc mojego stabilnego zwiazku, zreszta wyprowadzalismy sie wtedy do innego kraju, 200km dalej.
Po tym jak zakonczyl sie moj zwiazek, co robie? Od razu odnawiam kontakt z moim pianista, spotkanie i...znowu to samo! I chyba jeszcze bardziej intensywnie. Jak ja bylam nabuzowana uczuciami, takich motyli w brzuchu NIGDY nie mialam, wrecz bylam zdziwiona, jak fizycznie mozna to odczuwac. No ale coz, przez te pare lat on zdazyl przejsc przez jakas traume z inna i nie chcial sie wiazac, mi swiat sie zawalil. Potem bylo jeszcze pare spotkan a ja ciagle wierzylam, ze to uczucie miedzy nami jakos go przekona do zmiany zdania. Postawil na kariere i jak twierdzil, dla kobiety chcialby zrobic wszystko a wtedy nie byl w stanie mi tego dac. Zreszta mowi to do dzis, mamy jakis tam kontakt co jakis czas.
Czekalam, miesiacami, wylalam rzeke lez, schudlam chyba 10kg, tesknilam jak nigdy za nikim.
Po jakims czasie postanowilam nie tracic mlodosci zywiac sie nadzieja, ze bedziemy razem. Wychodzilam bardzo czesto i w koncu poznalam kogos, bylo cudownie! Zapomnialam o tamtym, po szesciu miesiacach zerwal ze mna. Nie wiedzialam co sie stalo, znow przezylam koszmar. Pare miesiecy pozniaj okazalo sie, ze ma zone, czyli wdalam sie w ten typowy scenariusz oszukiwanej kochanki. Nawet na ironie cieszylam sie, ze to byl ten powod, przynajmniej mnie to wyleczylo z jakichkolwiek uczyc do niego.
Pozniej jeszcze jedna euforia uczuc ( ta historia dzieje sie na przestrzeni kilkunastu lat, nie myslcie, ze skakalam od jednego do drugiego;-)), i znow zawod, okazalo sie, ze pan mnie zdradzil, w dodatku z jakas 20-tka z Tajlandii! Odeszlam, on blagal, przepraszal, obiecywal, ze juz tego nie zrobi. Bylam nieugieta, nienawidze zdrady i mimo ogromnej tesknoty zacisnelam zeby i juz nie wrocilam.
Bylam sama bardzo dlugo, robilam kariere, oczywiscie tesknilam do tej drugie polowki ale moje zycie towarzyskie i zawodowe bylo tak rozbudowane, ze jakos ten czas plynal.
No i co? Znowu pan pianista! Bedziecie sie smiac ale za kazdym razem jak konczyl sie moj zwiazek 'wracalam' do niego, on chetnie wpadal na weekendy, spedzalismy wspolnie niesamowite chwile, czulismy sie jakbysmy nigdy sie sie nie rozstali. Ale ta sama historia, nie moge, nie teraz...itp.
Wiec ja znowu, z bolem serca w zaparte, nie to nie. Nie bede na ciebie czekac a jak przeznaczenie tak zechce to bedziemu razem.
To bylo jakies 1,5 roku temu, w miedzy czasie wiedzialam, ze szaleje za mna juz od ladnych paru lat ktos z miasta. Poznal mnie w koncu osobiscie a ja bardzo go polubilam, powiedzialm mu o pianiacie. Nie wiedzialam wtedy jak bardzo go to rani, ze jeszcze o nim mysle. Rok temu poczulam do niego cos wiecej (nie byly to moze motyle a taki fajny blogi stan), wiedzialam o jego uczuciach do mnie i jakos zapragnelam z nim byc. On byl w siodmym niebie, praktycznie ze mna zamieszkal chociaz ma swoj dom. Bylismy razem non stop. Wiedzialam, ze nigdy tak nikogo nie kochal (zreszta to piekna historia bo on juz 5 lat temu widzac mnie pierwszy raz powiedzial do znajomego 'ona kiedys bedzie moja' i tak tez sie stalo;-)).
Ten ostatni rok byl dla mnie najciezszy w zyciu, moja praca zaczela coraz bardziej mnie frustrowac, z fajnej kobitki stalam sie jakims potworem i wyladowywalam to na nim. Bog tylko wie jak bardzo go czasem ranilam. Pewnego razu, po powrocie z jakiegos coctail'u wrecz plakalam mu w rekaw za pianista! Jaki czlowiek jest czasem glupi, ach gdybym tylko mogla cofna czas...
Popadlam w depresje, on pomagal jak mogl, jezdzilismy na terapie itp. Podswiadomie mialam wrazenie, ze on mimo wszystko bedzie ze mna, wykorzystalam to ze juz nie musze sie starac i za kims biegac bo teraz ja jestem na pierwszym miejscu. Obwinialam go o wszystko. No i stalo sie moi drodzy, moj kochany spakowal sie i wyszedl, pewnego pieknego poranka po kolejnej mojej akcji poprzedniej nocy. Moj kwiatek, ktory zrobilby dla mnie wszystko, moje kochane, pelne milosci i dobroci cieple cialko juz nie bylo w stanie ze mna wytrzymac. Tak zwykle, po ludzku, nie mogl. Wypalil sie jak twierdzi chociaz plakal jak dziecko jak odchodzil. Oczywiscie przezylismy tez wiele cudownych momentow. Juz od dwoch tygodni zyje w jakims letargu, popadlam w jeszcze glebsza depresje, dlaczego nie poznalismy sie wczesniej, wtedy poznalby mnie od tej najlepszej strony a on akurat trafil na moje zalamanie zyciowe. Najgorsze jest moje poczucie winy wzgledem niego. Jestesmy w kontakcie caly czas, bylam u niego na kolacji dwa dni temu, razem plakalismy (on chyba bardziej) sluchajac naszych ulubinych piosenek. Ja juz nikogo innego nie chce, pianista czase dzwoni a ja juz kompletnie nic do niego nie czuje. NIC! Chce byc z moim sloncem. I po co te cale motyle i chemia. Teraz, jak juz z nim nie jestem zdalam sobie sprawe jak bardzo mi go brak, czuje teraz taka chemie, ze kazdy przypadkowy nawet dotyk wywoluje u mnie dreszcze, tak bardzo go kocham. A wczesniej potrafilam tez byc dla niego zimna i odlegla.
Gdyby Bog dal mi, jak bylismy razem, choc przez sekunde odczuc to co czuje teraz po jego stracie, zmienilabym sie diametralnie w stosunku do niego. Bylabym znow ta sama, ciepla i serdeczna osoba. To by byla najlepsza terapia, ach jak depresja moze zmienic czlowieka...
To na tyle bo posniecie:-).
Szanujcie osoby na ktorych wam zalezy dopoki macie szanse, wyobrazcie sobie zycie bez nich to moze pomoc w uswiadomieniu sobie jak ich kochacie. Mam nadzieje, ze dla mnie nie jest jeszcze z za pozno.
Pozdrawiam!
Chciałabym, żeby przestało mnie tak dusic i bolec...
Rozczarowana, czy Tobie po tych 2 miesiącach nie jest nic a nic lepiej? Cały czas jesteś w takim samym stanie, jak w tego, gdy sie wyprowadzil...? Jeśli tak, to przeraża mnie nabliższa przyszłoscMinie trzyma od prawie 2 tygodni i im dłużej go nie ma, tym ze mna gorzej.
Najokropniejsze są wspomnienia, które wkręcają się natrętnie w moją glowę. Są one bardzo dotkliwe i przeszywają bólem fizycznym. Co chwila coś mi się przypomina, widze nasze wspólne sceny kiedy byliśmy szczęśliwi. Każda sytuacja, w której znajduję sie obecnie, każda czynnosc przypomina mi jego...
Czasem mam wrażenie, ze dłużej nie dam rady tak życ... Sa chwile, maleńkie, kiedy wydaje mi się, że ruszę do przodu, ale za malo ich...
Dżoja, trzyma mnie niestety cały czas, i niestety nie przestaję mieć nadzieji i to jest okropne, bo chciałabym ruszyć do przodu i nie mogę bo on cały czas jest, w życiu w sercu w myślach. Na początki pogodziłam się z tym że go nie będzie, ból mnie rozsadzał, jak już trochę przestałam płakac on zasiał w moim sercu nadzieję i znowu ból powrócił. U mnie nie było możliwosci odcięcia się totalnego i dlatego wcią to trwa. Chciałabym aby się zakończyło, że moze uda mi się wtedy wyjść na prostą, ale z drugiej strony nie chcę go stracić z oczu.
Nie wiem co mam robić, na razie wszystko jest w jakims zawieszeniu, jemu nie zależy to wiem, ja udaję że mnie teą i ból narasta, rozsadza całe ciało...
110 2011-11-11 20:24:31 Ostatnio edytowany przez Fey (2011-11-11 22:37:53)
Dziewczyny, zle sie znowu czuje, niby mam go w d.... ale czekam znowu na jakis sygnal, tylko ze po tej naszej wczorajszej klotni juz pewnie nie zadzwoni. Pocieszam sie, ze jutro przyjezdza moj kochany przyjaciel z Holandii, jest psychologiem wiec moze mi pomoze:-),
Rozczarowana, widze, ze jestesmy w podobnym wieku, trzymaj sie! Wiem co czujesz, mam to samo!
Fey,a dlaczego Ty z nim nie porozmawiasz i nie powiesz mu tego co nam teraz?
Issabell, nie będę odpowiadała za Fey, ale powiem co ja myślę. Ja też mam dużo uczuć, które w momencie kiedy dowiedziałam się o chęci jego odejścia wyrzuciłam z siebie, powiedziałam jak bardzo kocham i że chę z nim być. Wtedy zostałam zniszczona, totalnie, zabrał mi wszystko co było w moim sercu. Teraz gdy on mówi że tęskni, ciśnie mi się na usta powiedzieć to samo, ale boję się, że znowu zostanę zraniona, że jak ja się znowu otworzę to mnie zniszczy ponownie.
Strach...strach to jest to co nami najczęściej kieruje....
Rozczarowana,a długo nie jesteście razem?i skad tak jego "nagła" zmiana?
minęło dwa miesiące odkąd nie mieszkamy razem. Zmiana...duza nie jest ale zawsze coś, nie wiem skąd sie wzięła. Napewno nie zerwał znajomożci z kochanką (jednak nadal się do zdrady nie przyznaje), zaczął niestety mnie podejrzewać że kogoś mam, ze szybko się pozbierałam (przy nim to pokazuję, ze jestem silna) i może dlatego się coś w nim zmieniło, ze starchu że może stracić wszystko, a najbardziej to chyba to, że chyba sobie uświadomił, iż kiedyś ktoś inny może jego dziecko wychowywać. To wszystko są moje podejrzenia i wnioski, które wyciągnęlam z rozmowy, a jaka jest prawda tylko on wie....
A Ty masz pewność z tą kochanką(przepraszam,ze tak wypytuję,nie znam sytuacji)
niestety mam pewność, za rękę go nie złapałam ale dowodów mam sporo, więc nie mam żadnych wątpliwości....Nie jesteś pierwszą osobą, która zadaje mi to pytanie, ale ja pewność mam. Również ja dłogo miałam wątpliwości, bo on cały czas się wypiera, ale teraz ich już nie mam. Nie wiem dlaczego to robi, dlaczego kłamie, może ma w tym jakiś cel, ale nie wiem jaki. Uważałąm, że boi się ozekania o winie przy rozwodzie, ale to tylko moje przypuszczenia, nie wiem dlaczego to robi, nie wiem i to mnie jeszcze bardziej dobija. Chciałabym usłyszeć od niego całą prawdę i wtedy mogłabym zacząc próbować zyć....
117 2011-11-11 22:56:01 Ostatnio edytowany przez Fey (2011-11-11 23:07:42)
Kochane moje, podpisuje sie pod tym co pisala Rozczarowana:
tu cytat:
Issabell, nie będę odpowiadała za Fey, ale powiem co ja myślę. Ja też mam dużo uczuć, które w momencie kiedy dowiedziałam się o chęci jego odejścia wyrzuciłam z siebie, powiedziałam jak bardzo kocham i że chę z nim być. Wtedy zostałam zniszczona, totalnie, zabrał mi wszystko co było w moim sercu. Teraz gdy on mówi że tęskni, ciśnie mi się na usta powiedzieć to samo, ale boję się, że znowu zostanę zraniona, że jak ja się znowu otworzę to mnie zniszczy ponownie.
Strach...strach to jest to co nami najczęściej kieruje...
To ode mnie:
Slonca moje, nie wiem czy tu jeszcze dzis zawitam, moj kochany tatus jest w szpitalu a moja kochana mamusia czeka wlasnie na karetke wiec czekam przy telefonie! Ma jakies straszne bole po lewej stronie brzucha. Jak to ciezko byc 1200 km od nich w takim momencie!
Nie wiem, moze zadzwonie zaraz do mojego ex bo on zawsze potrafil mnie wesprzec, czy wy, tak samo jak ja, czujecie sie takie samotne?
Juz wiem co jest najwazniejsze w moim zyciu... moi kochani rodzice, nie wiem, czy moglabym bez nich zyc! Na pewno nie!
Oj Fey współczuję...mam nadzieję,ze to nic poważnego..
A takie pytanie...Twój kochany w jakim języku mówi?
ja dziś cholera mam przeogromną chęć napisać do mojego byłego..walczę z nią już od dobrych kilku godzin..nie wiem czemu,ale dziś...tęsknota aż rozrywa...
Rozczarowana...kurcze ciężko mi coś radzić...dziś nie myślę logicznie(może mi hormony szaleją)a nie możesz umówić się z nim na szczerą rozmowę i wszystko wyjaśnić?
Odpowiedz do Dzoja na temat:
Fey,
ja marzę o wyjezdzie, o zapomnieniu oderwaniu - ja z wielką chęcią Ciebie odwiedzę, jeśli propozycja aktualna!!
To ja:-)
Przyjezdzaj kochana! Ja mam chorobowe do 11-stego grudnia, kiedy moglabys przyjechac?
W którys weekend listopada!! moze pogadamy o tym na mailu? latwiej będzie coś ustalic. Pod moim avatarem jest zakladka do maila do mnie. Ja bardzo przebardzo bym chciala!
Rozczarowana,
Ty podobnie jak ja i Fey powiedziałyśmy im już wszystko w tym temaciewszystko o uczuciach, nadziejach itd. Nic nie da powtarzenie tego po raz setny, bo może zapomniał, co mówiłysmy... Oni doskonale wiedzą i pamiętają, a co z tym zrobią...? nie wie tego zadna z nas, dopoki się nie przekonamy.
Mysle, ze każdej nadzieii tak, jak i nam samym potrzeba czasu. Nic nie zrobimy na siłę.
Ty, Fey i ja mamy z takich, czy innych przyczyn kontakt z nimi, który nadzieje podsyca, a jednoczesnie nie pozwala by bol odszedl. Ja i Fey możemy powiedziec dosc, ale tego nie robimy, bo nie potrafimy pozbawic się obecnosci - tak naprawde chorej na ta chwile, bo czy kolacja Fey z ukochanym, przy ich muzyce byla udana...
Czy moj wieczor z nim spedzony przy filmie i zimna noc nalezaly do tych wymarzonych chwil... ![]()
Rczarowana, mnie też rozsadza od wewnątrz i postanowiłam to jakos zakrzyczec, uciekac, wychodzic cokolwiek. Oczywiscie nie wiem jak bedzie jutro i kiedy kryzys mnie dopadnie ponownie.
Bardzo mi jestescie bliskie i tak bardzo sie rozumiemy.
Dziekuję Wam.
to moze teraz czas dziewczyny na 2 strone medalu heh zraniony ponownie facet;)
niektore z was moze pamietaja moj temat sprzed roku?
rozstalem sie ze swoja pierwsza miloscia bolalo jak diabli nie dopuszczaken do siebei innej, spotykajac sie z okol 15 dziewczynami w kazdej "cos" bylo nie taki przeszl na poczatku lipca tego roku w pracy poznalem cudowna dziewczyne mimo ze w to nie wierzylem zakochalem sie na zaboj , tak , ze zoabcyzlem ze dziewczyna sprzed roku nie byla az tak wazna dla mnie i , ze dobrze sie stalo
Bedac z Asia miesiac czulem sie jak w raju....chcielismy nawte razem zamieszkac tak szybko(mieszka 50km odemnie) jednak nie dalismy radt znalesc odpowiedniego mieszkania i temat upadl.
widzielismy sie chwile w pracy tylko i cale weekendy zalezalo mi na niej strasznie kchalem jak w zyciu nikogo az przyszedl ten ostatni tydzien spotkalismy sie u niej bylo cudownie ale cos mi w srodku mowilo , ze to ostatni raz gdy sie z nia widze tak, i powiedzialem jej o tym minely dwa dni....powiedziala ,ze mnie juz nie kocha....(nie zabranialem jej miec kolegow)i odezwal sie kolega z ktorym rok nie rozmawiala w yten dzien byla na silowni rozmawialismy iiiii nn przyjechal po nią....myslalem ze zwariuje od tego czasu spotkala sie z nim pare razy ale mowi ze to tylko klega....takie ponizenie...poczucie bycia gorszym nie wystarczajacym . Mijam ją na codzien w pracy jaki to wielki bl....bylismy razem tylko 3 miesiace a mimo to zkaochalem sie jak wariat
dzis? jakos rade daje...wiem ze jakos to zycie sie potoczy , tylko te wszystkie plany upadly znow to zawiedzenie niespelnione marzenia
ale co ? zycie jakos musi toczyc sie dalej dzis nie poleciala lza dzien czwarty z czego ejstem dumny:)
Romek,
dobrze, że choc Ty nie spisz, bo ja już regularnie nie sypiam...
I jak to jest - z jednej strony niechciane, porzucane kobiety, z drugiej - porzucani i zostawiani faceci...
Czy te dwie strony nie mogą się spotkac, zejśc... ?
Ja mam wrażenie, ze spotykam tylko takich facetow, którym łatwo odejsc i ktorzy nie sa tacy, jak np. Ty.
Więc może jest tak, że "ofiara zawsze trafia do swojego kata"...??
A i jeszcze mam pytanko dla stale obecnych uczestników tego wątku - jaki jest wasz zodiak? ![]()
blizniak;)
wiesz co kochalem ja and zycie....wszystko bym dla niej zrobil rok starsza mniej dojrzala, trudno jakos trzeba zyc mi zawse bardzo pomaga nitka:) juz drugi raz
czuje pustke....bo uwielbiam kochac i cuzc ze jestem kochany to cos wspanialego
facet z uczuciami? towar chyba jednak malo atrakcyjny bo zbyt stabilny;)
a o sen to sie nawet dzis nie staram;) nie ma to ju zwiazku z nią t juz nie....
jestem twardy nie ta to inna!! osoby dobre zasluguja na szczescie moze przekaze wam trche mojej sily?
to ONi beda zalowac potem gdy to My bedziemy silni:)Moja pozaluje napewno
ja gdy pomysle niej , od razu przypominam sobie slowa ponad czasowe M.Grechuty" nie dokazuj mila nie dokazuj przeciez nie jest z Ciebie znowu taki cud"
skoro odchodza nie są cudem , skoro kocham bylo klamstwem sa gnidami!!!!!
Kocham najszczersze slwo jakie w zyciu powiedzialem, a zarazem najwieksze klamstw jakie uslyszalem
blizniak;)
wiesz co kochalem ja and zycie....wszystko bym dla niej zrobil rok starsza mniej dojrzala, trudno jakos trzeba zyc mi zawse bardzo pomaga nitka:) juz drugi raz
czuje pustke....bo uwielbiam kochac i cuzc ze jestem kochany to cos wspanialego
facet z uczuciami? towar chyba jednak malo atrakcyjny bo zbyt stabilny;)
Co to ta nitka...? też bym chciała, żeby pomogła ![]()
Facet z uczuciami?? - "towar" niezwykle luksusowy i nad wyraz pożądany!!!!
Stabilny - jeszcze piękniej!
Kocham najszczersze slwo jakie w zyciu powiedzialem, a zarazem najwieksze klamstw jakie uslyszalem
prawda...i jak boli...
Dzoja w wieku 21 lat
nie wiem czy przy tej obludzie przy tym jaki swiat jest teraz taki towar pozadany
co boli? Ty kochalas szczerze!!! to tylko i ywlacznie on jest dupkiem
Ale Ty młody - wszystko przed Tobą!
i nie powiedziałeś czym jest ta nitka lub też ja mam osłabioną percepcję ![]()
i tak boli...
Komu zależy bardziej ten przegrywa ![]()
Znam tą grę..., ale cóż, dla mnie kochac to nie gra, bo w grze jest iluzja i maska...