Chyba wplątałam się w coś chorego.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Chyba wplątałam się w coś chorego....

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 87 z 87 ]

66 Ostatnio edytowany przez Marysia29463 (2012-02-03 21:57:22)

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....

Jeśli ci na nim zależy to myślę że powinnaś z nim szczerze porozmawiać o swoich wątpliwościach o tym co czujesz i co myślisz. Powiedz mu co ci nie pasuje i z czym chciałabyś zaczekać. Co Cię boli w jego zachowaniu a co akceptujesz. Wysłuchaj też co on ma do powiedzenia i jakie ma plany wobec Ciebie. Nie zrywaj kontaktu tak łatwo. Ludziom łatwo jest powiedzieć zostaw go i odejdź bo to nie ich życie tylko twoje. Mam nadzieje że ta rozmowa wiele wyjaśni. pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....
Marysia29463 napisał/a:

Jeśli ci na nim zależy to myślę że powinnaś z nim szczerze porozmawiać o swoich wątpliwościach o tym co czujesz i co myślisz. Powiedz mu co ci nie pasuje i z czym chciałabyś zaczekać. Co Cię boli w jego zachowaniu a co akceptujesz. Wysłuchaj też co on ma do powiedzenia i jakie ma plany wobec Ciebie. Nie zrywaj kontaktu tak łatwo. Ludziom łatwo jest powiedzieć zostaw go i odejdź bo to nie ich życie tylko twoje. Mam nadzieje że ta rozmowa wiele wyjaśni. pozdrawiam

Łatwiej też jest przeczytać cały wątek ze zrozumieniem i dopiero dawać rady...

68

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....

My już tyle rozmów przebyliśmy na ten temat...ja już tyle argumentów wytoczyłam.

Czasem się zastanawiam czy to wszystko to nie jest moja wina...wiem że to mega głupie.Nie opisywałam tego tak dokładnie na początku wątku.We wrześniu chciał zebym przyjechała do niego na 2 dni...i stawiał mi warunki albo na 2 albo wogóle.Był wtedy taki stanowczy.Od osoby trzeciej o wszystkim dowiedzieli się moi rodzice i kazali mi z nim zerwać...wogóle nie słuchając mojego zdania.On już później spotulniał..i pisał mi cały czas że mnie potrzebuje,że jego życie traci sens...a ja zmuszona przez innych powiedziałam nie...ze łzami w oczach.A ja mimo wszystko chciałam.Jestem teraz strasznie wściekła na nich,na siebie i zastanawiam się czy to teraźniejsze zachowanie to nie moja wina?Czy to nie wynik tamtejszej sytuacji?Aczkolwiek jednocześnie wiem że wtedy on też nie powinien stawiać mi takiego ultimatum.

69

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....

Jedyna Twoja wina to taka, że nie myślisz i ślepo chcesz w coś wierzyć mimo ze wszyscy Ci to odradzają Teraz jesteś gotowa oskarzyć wszystkich innych za porażkę tego związku i za jego zachowanie. Obwiniasz też siebie, ale głównego zachowującego się bronisz i tłumaczysz.
Lecz się.

70

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....
Teo napisał/a:

Jedyna Twoja wina to taka, że nie myślisz i ślepo chcesz w coś wierzyć mimo ze wszyscy Ci to odradzają Teraz jesteś gotowa oskarzyć wszystkich innych za porażkę tego związku i za jego zachowanie. Obwiniasz też siebie, ale głównego zachowującego się bronisz i tłumaczysz.
Lecz się.

No to jest tragiczne w tym wszystkim...Aga, ja jestem przerazona jak Ty bronisz tego tyrana i nafoszonego pajaca, teraz twierdzisz, ze to Twoja wina...to mi juz brak slow. Kazdy kiedy sie slepo zakochal i nie przyjmowal rad, ale to juz jest naprawde chore...ze Ty tlumaczysz sama sobie, ze to Twoja wina bo jak Ci pierwszy raz postawil ultimatum to nei uleglas i przez to teraz jest jak jest. Nawet nie widzisz, ze juz to pierwsze ultimatum nigdy nie powinno miec miejsca i facet mowiacy "przyjedz na 2 dni albo wcale" jest zerem. Rece mi opadly w tym momencie.

71

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....
Monicy napisał/a:

alaclaudie,
Uważasz, że jeżeli jest się z kimś, to od razu trzeba z tym kimś iść do łóżka ? Gratuluję.

Ja uważam, że autorka postu miała 100-stu % prawo do odmowy seksu i kwestia wieku jest w tym aspekcie najmniej ważna. Lepiej, że odmówiła, niż miałaby robić cokolwiek wbrew sobie. Związek nie jest dla seksu, seks jest dodatkiem do związku.

Wiesz.... moim zdaniem słowa alaclaudie o tym że go zawiodła itd. były czystą ironią, sarkazmem... przynajmniej ja tak odebrałam...  Więc radze czytać ze zrozumieniem... Sorki ale nie mogłam się powstrzymać od tego komentarza bo moim zdaniem ta ironia była bardzo widoczna...

Do autorki. Dobrze zrobilas! Gdyby naprawde mu na Tobie zalezalo to zgodzilby sie na uklad że pierwsze skonczysz studia - szczegolnie że jestes juz na finischu, a rezygnacja w takiej sytuacji bylaby czystą glupota - i nie namawial Cie do seksu. Moj facet na początku naszego zwiazku powiedzial mi że jesli chce to możemy poczekać z seksem dotąd dopoki nie będę gotowa, nawet jak to będzie dopiero po slubie. Facet mial wtedy 26 lat, doświadczenie w seksie i ciągło go do tego, jak kazdego faceta, ale mimo to był gotowy poczekać tak dlugo jak bedzie trzeba, a to swiadczy tez o szacunku do mnie. Także olej faceta. Wiem że to może być ciężkie skoro się zaangażowałaś ale spróbuj dopoki naprawde go nie pokochałaś za bardzo.

72

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....

Nie wiem czy zauważyłyście ale ja nie napisałam że to ja jestem winna i nie zamierzam siebie palić na stosie ani nikogo innego.Napisałam tylko,że się zastanawiam.Zwroty w stylu "Lecz się" moim zdaniem są zupełnie niepotrzebne.Nie obiwniam moich rodziców za rozpad związku tylko za coś innego..ale to już inna sprawa.Tak samo jak nie napisałam,że on jest niczemu nie winny i nieskazitelny.

Ja nie chce sobie przetłumaczyć że jestem winna i iść do niego i go za cokolwiek przepraszać.Tylko pewnie niepotrzebnie rozmyślam to wszystko na czynniki pierwsze.CO NIE OZNACZA,ŻE JESTEM CHORA!!

girl90 wiem,że dobrze robie ale to mega boli:(dlatego sobie nie radze.Pierwszy raz do kogoś coś poczułam i dlatego tak jest.

73

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....

Piszę znów ale nie po to żeby się dowiedzieć że jestem nienormalna...mam po prostu problem.Wczoraj po kilkudniowej ciszy dostałam ultimatum:(że czeka na mnie do końca marca ze spakowaną walizką a jak nie to nie mamy o czym gadać.Żebym sobie nie myślała..bo on ma wybór a ja robie z siebie niewiadomo co.Cały czas wypomina mi sytuację,którą opisywałam wcześniej.....on był w domu sam i jemu było tak ciężko a ja nie chciałam przyjechać...a on mnie potrzebował.Ja wiem że wtedy....on mnie prosił żebym przyjechała chociaż na jeden dzień a ja się zawzięłam..może bezsensownie....ale wiem że nie powinien mnie o to cały czas obwiniać.Ja go za to już przeprosiłam.Nie ulegne temu warunkowi,który mi postawił...ale ciężko mi że mnie obwinia,a swoich błędów nie widzi.Nie chce żeby mnie ktoś oceniał tylko pomógł mi dojść do tego że dobrze myśli bo ja sobie nie radze:(

74

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....

Ja więc nie będę oceniać tylko napiszę: dziewczyno,ratuj siebie!Uciekaj od manipulanta! Nie analizuj,nie rozpamiętuj,nie myśl! Zajmij się czym innym!aż Ci przejdzie.A przejdzie na pewno...

75

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....

Dawno mnie tu nie było a troche się działo i chciałam to z siebie wyrzucić.Właściwie cały czas działo się tak samo.Manipulacja,szantaż emocjonalny...miałam dość..mimo tego naiwnie próbowałam.Byłam u niego kilka razy,on był u mnie,chciałam żeby przyszedł do mnie do domu,żeby to wszystko miało jakoś ręce i nogi.Ale za każdym spotkaniem staliśmy w miejscu.Ja mówiłam swoje a on swoje.Wogóle nie rozumiał,że za wcześnie dla mnie na wspólne zamieszkanie..zero szacunku.Okazało się,że ma jeszcze jakieś problemy finansowe ale nie chciał mi nic powiedzieć.Nie chciał ze mną szczerze porozmawiać.Doszło do tego,że postawiłam mu utlimatum albo zmieni swoje życie i swoje postępowanie,zacznie ze mną rozmawiać o swoich problemach albo koniec.Stwierdził że koniec..bo to ja miałam się zmienić.Bolało bardzo...ale dałam rade.Za pare dni poprosił żebym pożyczyła mu troche kasy.Nie chciał oczywiście powiedziec na co,jakie ma problemy nic.Nie pożyczyłam mu ich.Wkurzył się.Kazał mi przestać się nim interesować,powiedział że wyjeżdża i że to koniec.Martwiłam się o niego..nie wiedziałam gdzie jest i czy wszystko z nim w porządku.Na moje smsy czy wszystko ok odpisywał zdawkowo że tak.Postanowiałm wziąść się w garść i umówiłam się z osobą,która od dawna o to zabiegała.Jest zupełnie inny.Taki jaki powinien być facet.Przedewszystkim mnie szanuje.Spotykamy się już jakiś miesiąc.Nie było łatwo ale nie chciałam więcej płakać.Po dwóch tygodniu on znów sie odezwał.Wydzwania do mnie.Nie wierzy mi,że się z kimś spotykam.Powiedział że jestem dwulicowa,że grałam na dwa fronty,że przezemnie kontakt sie urwał.Wszystko znów to moja wina.Nie wiem już co mam robić.Nie chce by on zepsuł moją nową relacje.Chciałam z nim być bardzo ale nie chce wiecej cierpieć.Kompletnie nie wiem co robić:(

76

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....

Co zrobić żeby on przestał mnie męczyć?

77

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....

Może po prostu nie odbieraj od niego telefonów. Spotykasz się z kim innym, wiec nie wracaj do tego co było bo nie warto.

78 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2012-06-26 12:58:23)

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....

I dobrze, że z nim skończyłaś.

On mi wygląda na człowieka z problemami psychicznymi

Moja dawna przyjaciółka tez się kiedyś wpakowała w związek z człowiekiem, który bardzo dobrze się maskował, lecz w końcu wyszło, że jest chory psychicznie, że bierze psychotropy. I prześladował ją bardzo długo, nawet jak związała się ze swoim obecnym mężem. Dziewczyna zmieniła numer tel, nie ma jej na żadnych portalach. A on się z nią skontaktował po ostatnim sylwestrze i powiedział, że ładnie wyglądała w tych długich włosach. A ona spędziła sylwestra z mężem i znajomymi w domu......

Ja Ci radzę odciąć się od niego całkowicie. Nie odpisywać, bo to tylko go zachęca.

79

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....

Kobieto Ty masz 22 lata!Obudz sie! Masz kawal zycia przed soba i mnostwo szans na spotakanie fantastycznych facetow, zamiast marnowaniem ich na goscia, ktory jest wrednym, manipulujacym, agresywnym palantem. Lepiej byc singielka przez jakis czas niz uwieziona z tym idiota. On Ci po paru miesiacach chce zycie dyktowac, nie szanuje Ciebie i Twoich pogladow, naciska na seks do ktorego nie jestes gotowa. Co bedzie za pare lat? Powiem Ci co bedzie- zniszczy Cie.

Kopnij go w cztery litery i zajmuj sie swoim zyciem.

80

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....

Mam 24 lata.Ja zakończyłam już tą znajomość a raczej próbuje.Nie wiem jak dotrzeć do niego żeby zrozumiał ze to koniec.

81

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....

Jeszcze raz napiszę. Nie kontaktuj się z nim, nie odpisuj a smsy, maile, nie odbieraj telefonów, nie tłumacz. Bo albo do niego już dotarło co mówisz albo nigdy nie dotrze. Jak to możliwe zmień numer telefonu lub zastrzeż sobie u operatora żeby nie mógł do Ciebie dzwonić.

Nie wiem na ile jesteś stanowcza w kontaktach z nim, ale jeśli mówisz mu wyraźnie a on dalej swoje to ja bym na Twoim miejscu bardziej uważała.

A i pamiętaj, że nękanie jest karalne.......

82

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....

mam nadzieje ze juz z nim nie jestes:)

83

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....

nika29 nie jestem już z nim.Zakończyłam to na dobre już 2 miesiące temu.Po prostu się zaparłam i stwierdziłam że nie będę tak dalej żyć.Miałam dość.Na szczęście on odpuścił i dał mi święty spokój.Dokładnie 13 maja dałam szanse komuś kto długo "za mną chodził".Dobre pół roku to trwało,ale ja ślepo zakochana byłam i na siłe dążyłam w ślepy zaułek.Dałam mu szanse i teraz jest super.Szanuje mnie i moje zdanie,do niczego mnie nie namawia,nie robi niepotrzebnych problemów.Jest opiekuńczy,dba i zabiega.Pomógł mi wyjść z tej toksycznej znajomości i jest taką moją arką która trzyma mnie za ręke żebym się nie zawróciła.Nikt mnie jeszcze nie traktował tak jak on i nie przyzwyczajona do tego jestem:)teraz myślimy czy by gdzieś razem nie wyjechać.Jest okres wakacyjny to akurat.Uważacie że to odpowiedni czas na to?Dodam że ja mam 24 lata a on 27 więc dziećmi raczej już nie jesteśmy.

84 Ostatnio edytowany przez bags (2012-07-10 00:54:26)

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....

Aga303,
Wiem, że uznasz że się spóźniłem z tym postem, ale przeczytaj sobie tak dla czystej ciekawości wątek pt. Toksyczni teściowie... nieodcięta pępowina... na forum związki zdrady rozstania na tym portalu, to zobaczysz, do czego są zdolne drugie strony w związkach już małżeńskich z tego typu ludźmi. Co więcej to ja mam "jeszcze" tego typu teściową.

Trafiłaś na nowego partnera - terapeutę po tej traumie i trzymaj się jego jak "pijany płotu". Masz już w tym spore doświadczenie i jeszcze nie raz spotkasz takich ludzi w życiu.

Powodzenia i uważaj na siebie w takich "kontaktach" smile
Pozdrawiam.

P.S.
Wyjazd po tym wydarzeniu jak terapia... Z mojego punktu widzenia jak dla Ciebie - bardzo wskazany. Oderwiesz się myślami od tego i ochłoniesz bardziej w ramionach właściwego faceta.
Ja jestem na "detoksie separacyjnym" od 14 maja i doskonale mi on służy smile

85

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....

Kurcze, co za manipulant perfidny. Uciekaj dziewczyno, gdzie pieprz rośnie!

86

Odp: Chyba wplątałam się w coś chorego....

bags dziękuje za dodanie mi otuchy.Mam nadzieje że ten wyjazd mi pomoże,ta osoba jest dla mnie swoistą Arką która trzyma mnie na powierzchni.

Posty [ 66 do 87 z 87 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Chyba wplątałam się w coś chorego....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024