Nic nie szkodzi niekochana72. Powiem wszystko, by tylko wskazać, że mogę nieraz mieć rację ....
Nic nie szkodzi niekochana72. Powiem wszystko, by tylko wskazać, że mogę nieraz mieć rację ....
Nie masz racji! Ja, niekochana Ci to mówię! Krzyczę i tupię nogą!
Powinieneś NIE POZWOLIĆ na grzebanie w swoich prywatnych rzeczach. Takie Twoje prawo. Tym bardziej, jeśli nie masz nic do ukrycia.
P.S. Będę adwokatem diabła i podsunę taką interpretację: "Nie wścieka się, że grzebię w jego rzeczach, bo czuje się winny" - hę?
Dobrze. Wyjaśnie inaczej.
Gdy zwróciłem swojej ex żonie uwagę, że coś jest nie tak, to zaraz wiedziało o tym całe osiedle.
Ze ukrywam, że oszukuję, że robię jej za plecami. Poprzedzały to interwencje polcji, do pobicia, gróźb karalnych etc etc ...
W jednym przypadków, została pouczona o odpowiedzialności za nieuzasadnione wezwania, ponieważ przyjechały dwa radiowozy, jak do terrorysty, a ona nie umiała wyjasnic dlaczego nie ma żadnych obrażeń.
Nie mogłem nic zrobić. Wierz mi. Bo wyładowywała swą energię także na dziecku. O tym jednaj już nie chce tu pisać, ale jeśli zainteresuje Cię to w jakiś sposób i chcesz poświecić 10 minut, to w prywatnej wiadomości wskażę Ci link do mojego bloga, w którym opisałem fragmenty 11 letnich tortur.
Dobrze. Wyjaśnie inaczej.
Gdy zwróciłem swojej ex żonie uwagę, że coś jest nie tak, to zaraz wiedziało o tym całe osiedle.
Ze ukrywam, że oszukuję, że robię jej za plecami. Poprzedzały to interwencje polcji, do pobicia, gróźb karalnych etc etc ...
W jednym przypadków, została pouczona o odpowiedzialności za nieuzasadnione wezwania, ponieważ przyjechały dwa radiowozy, jak do terrorysty, a ona nie umiała wyjasnic dlaczego nie ma żadnych obrażeń.
Nie mogłem nic zrobić. Wierz mi. Bo wyładowywała swą energię także na dziecku. O tym jednaj już nie chce tu pisać, ale jeśli zainteresuje Cię to w jakiś sposób i chcesz poświecić 10 minut, to w prywatnej wiadomości wskażę Ci link do mojego bloga, w którym opisałem fragmenty 11 letnich tortur.
Poproszę o link.
11 lat? Czemu tak długo?
Widzisz - to jest właśnie eskalacja. Krok za krokiem coraz dalej. Dlatego właśnie trzeba szybko powiedzieć "NIE" i konsekwentnie tego bronić.
Ściskam Cię, ehhh...
70 2011-07-04 21:07:17 Ostatnio edytowany przez The_devil (2011-07-04 21:07:40)
Wyslalem Ci link ..., w dyskusjach na podobnym poziomie, należy coś wiedzieć o rozmówcy. To taki element taktyczny ![]()
Serdecznie pozdrawiam, i co chwilę tu wpadam w przerwach między malowaniem łazienki ![]()
71 2011-07-04 21:13:23 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-04 21:36:43)
Wyslalem Ci link ..., w dyskusjach na podobnym poziomie, należy coś wiedzieć o rozmówcy. To taki element taktyczny
Serdecznie pozdrawiam, i co chwilę tu wpadam w przerwach między malowaniem łazienki
Dostałam, dzięki za hmm... zaufanie
A jednak ![]()
Wiesz - ja powinnam przemalować pokój, bo to jedyny przejaw wspólnego w nim mieszkania jaki jeszcze pozostał
Jak się zdecyduję - poproszę o wskazówki.
A wracając do tematu, to mam ciekawy (moim skromnym zdaniem) cytat:
"Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań - ona również patrzy w Ciebie".
The_ devil; przeczytałam i wiesz co? Ten Twój nick jest tak samo do d**y jak mój
Bardzo mocno Cię przytulam i kurcze - nie daj się chłopie! Nie pozwól, żeby ta kobieta nadal wywierała wpływ na Twoje życie. Nie oceniaj innych przez jej pryzmat. Nie warto.
Nie jestem zawodowcem w malowaniu
przeciwnie, targają mną nerwy i śmiech na przemian ...
Raczej nie lubie prac remontowo budowlanych
... ale jak bedzie tak bedzie ![]()
Nie oceniam niekochana72 ... przeciwnie, nawet tu na forum wyczuwam w ludziach pozytywne wibracje ... W niektórych ... W kilku osobach ... Codziennie czekam na ich posty ...
A nick ... cóż ...
spotyka się bardziej tragiczne, nawet chyba w tym wątku ![]()
Ten Twój nick jest tak samo do d**y jak mój
.
Czy cytowanie samej siebie to już megalomania? ![]()
Miałam na myśli, że nie odpowiadające JUŻ rzeczywistości. A ni Ty diabeł, ani ja już niekochana ![]()
To tylko nick. Sam się nie oceniłem. Tak jakoś przyszło mi do głowy i tyle ...
I sam nie mam nic przeciwko nick'ą, wymyślanym 5 sekund przed rejestracją ... Niektóre są zabawne i można się pośmiać ![]()
The_ devil; przeczytałam i wiesz co? Ten Twój nick jest tak samo do d**y jak mój
Lubie wracać do starych postów
i podsumowywać zapomniane wątki. Więc - gdzie jesteś autorko wątku i ofiaro inwigilacji.
Jako iż minęło troszkę czasu od kiedy zaniepokoiło Cie szpiegowanie, muszę Ci powiedzieć, że to może z Ciebie samej wynika szacunek jakim darzą Cie partnerzy. Spójrzmy tylko na Twój nick i sygnaturkę - które są wystarczającym dowodem na to, że mężczyźni w Twoim życiu bardzo Cie krzywdzili. Ciśnie się na język - że może nie krzywdzili, tylko traktują tak samo jak ty ich. Bo skoro, ktoś "z góry" zakłada, że trzeba faceta utopić nie znając go, to sam zasługuje na "utopienie". Wierzę więc, że będziesz "popychadłem" dopóki nie zaczniesz wierzyć w ludzi i szanować ich. Pisząc ludzi - mam na myśli również mężczyzn, którym mam zaszczyt być. Serdecznie Cie pozdrawiam.
Dla mnie ten cały problem jest nieco dziwny. Nie miałem nic do ukrycia, więc telefon był niezapinowany, do skrzynek (łącznie z nk) miałem to samo hasło, które ex znała. Nie wiem czy grzebała, sprawdzała, czy nie. Nie miałem nic do ukrycia, a jeśli jej to pomagało, to OK.
Juz w tej chwili to jest nie wazne Lupus. Temat został wyczerpany. Autorka dowiedziała sie troszkę o tym, że została prześwietlona "na wylot". Teraz niech zastanowi się nad szacunkiem do ludzi.
Jedno z drugim ma troszke wspólnego, bo jeśli mnie ktoś nie szanuje - to ja mu nie ufam. I jeśli kogoś nie szanuję - to nie spodziewam się - że będzie mi ufał ....
The_devil
zaufać na 100% to nawet sobie nie można.
niekochana72 napisał/a:The_ devil; przeczytałam i wiesz co? Ten Twój nick jest tak samo do d**y jak mój
Lubie wracać do starych postów
i podsumowywać zapomniane wątki. Więc - gdzie jesteś autorko wątku i ofiaro inwigilacji.
Jako iż minęło troszkę czasu od kiedy zaniepokoiło Cie szpiegowanie, muszę Ci powiedzieć, że to może z Ciebie samej wynika szacunek jakim darzą Cie partnerzy. Spójrzmy tylko na Twój nick i sygnaturkę - które są wystarczającym dowodem na to, że mężczyźni w Twoim życiu bardzo Cie krzywdzili. Ciśnie się na język - że może nie krzywdzili, tylko traktują tak samo jak ty ich. Bo skoro, ktoś "z góry" zakłada, że trzeba faceta utopić nie znając go, to sam zasługuje na "utopienie". Wierzę więc, że będziesz "popychadłem" dopóki nie zaczniesz wierzyć w ludzi i szanować ich. Pisząc ludzi - mam na myśli również mężczyzn, którym mam zaszczyt być. Serdecznie Cie pozdrawiam.
Tak się zastanawiam, dlaczego to moja wypowiedź została zacytowana? ![]()
Drodzy Panowie: Lupus i The_Devil: sytuacja jest heterogenna.
Jako osoba niesłusznie oskarżana i totalnie inwigilowana przez szanownego jeszczemęża - pozwolę sobie zabrać głos.
Otóż moim zdaniem takie zachowania wskazują na brak zaufania wobec partnera. A moim skromnym zdaniem na zaufaniu bazuje każdy udany związek. Nie ma zaufania - nie ma związku.
Jedyne, co usprawiedliwia takie zachowania, to UZASADNIONE podejrzenia.
Zgadzam się, że sygnaturka autorki jest obraźliwa i stanowczo protestuję przeciwko wrzucaniu wszystkich MĘŻCZYZN do jednego wora. To niesprawiedliwe, po prostu.
Szacunek, zaufanie - raz stracone (moim zdaniem) nie do odzyskania.
I nie zgadzam się z Tobą, Lupus - jeśli jestem niewinna, to nie wyrażam zgody na takie zachowania. Bo jasno wskazują, w jaki sposób jestem oceniana. A to jest upokarzające i niesprawiedliwe.
Otóż moim zdaniem takie zachowania wskazują na brak zaufania wobec partnera. A moim skromnym zdaniem na zaufaniu bazuje każdy udany związek. Nie ma zaufania - nie ma związku.
Nikomu nie ufam i nie zaufam na 100%, nawet samemu sobie. I rozumiem, że inni mogą czuć tak samo. Więc nie widzę powodu, by ukrywać swój telefon, hasłować komputer, utajniać skrzynkę mailową. Jeśli nie mam nic do ukrycia, a komuś to ma pomóc, to w gruncie rzeczy wisi mi to - niech sobie grzebie.
Szacunek, zaufanie - raz stracone (moim zdaniem) nie do odzyskania.
A dlaczego? Człowiek może się zmienić.
I nie zgadzam się z Tobą, Lupus - jeśli jestem niewinna, to nie wyrażam zgody na takie zachowania. Bo jasno wskazują, w jaki sposób jestem oceniana. A to jest upokarzające i niesprawiedliwe.
Ten tok myślenia byłby OK, gdyby ludzie mieli wewnętrzny przymus mówienia prawdy. A tak nie jest. W końcu skądś się biorą te rzesze zdradzanych, a o tym nie wiedzących.
I grzebania w moim telefonie czy skrzynce nigdy nie odbierałem jako czegoś upokarzającego. Jeśli miała wątpliwości i mogła je w ten sposób rozwiać, to nie ma problemu. No co za kuku mi się stanie od tego, że przeczyta kilka maili, w których nie ma nic złego? Przynajmniej nie będzie główkować, stresować się itd.
niekochana72 napisał/a:Otóż moim zdaniem takie zachowania wskazują na brak zaufania wobec partnera. A moim skromnym zdaniem na zaufaniu bazuje każdy udany związek. Nie ma zaufania - nie ma związku.
Nikomu nie ufam i nie zaufam na 100%, nawet samemu sobie. I rozumiem, że inni mogą czuć tak samo. Więc nie widzę powodu, by ukrywać swój telefon, hasłować komputer, utajniać skrzynkę mailową. Jeśli nie mam nic do ukrycia, a komuś to ma pomóc, to w gruncie rzeczy wisi mi to - niech sobie grzebie.
Ale pozwolisz, ze mnie będzie przeszkadzać? ![]()
niekochana72 napisał/a:Szacunek, zaufanie - raz stracone (moim zdaniem) nie do odzyskania.
A dlaczego? Człowiek może się zmienić.
Dlatego napisałam "moim zdaniem".
Niech się zmienia - ale już przy kimś innym.
niekochana72 napisał/a:I nie zgadzam się z Tobą, Lupus - jeśli jestem niewinna, to nie wyrażam zgody na takie zachowania. Bo jasno wskazują, w jaki sposób jestem oceniana. A to jest upokarzające i niesprawiedliwe.
Ten tok myślenia byłby OK, gdyby ludzie mieli wewnętrzny przymus mówienia prawdy. A tak nie jest. W końcu skądś się biorą te rzesze zdradzanych, a o tym nie wiedzących.
I grzebania w moim telefonie czy skrzynce nigdy nie odbierałem jako czegoś upokarzającego. Jeśli miała wątpliwości i mogła je w ten sposób rozwiać, to nie ma problemu. No co za kuku mi się stanie od tego, że przeczyta kilka maili, w których nie ma nic złego? Przynajmniej nie będzie główkować, stresować się itd.
To nie chodzi o to, co PRZECZYTA lub co ZNAJDZIE. Tylko o to, jak mnie ocenia jako swoją partnerkę i człowieka.
A w moim konkretnym przypadku - zaspokojenie ciekawości jeszczemęża niczego nie rozwiązuje.
Ale pozwolisz, ze mnie będzie przeszkadzać?
A niech Ci przeszkadza ![]()
Niech się zmienia - ale już przy kimś innym.
Niezależnie od rangi wybryku? Toż to już najmniejsze kłamstwo narusza zaufanie, a warto z tego powodu kończyć związek, zamiast myśleć o jego poprawie?
To nie chodzi o to, co PRZECZYTA lub co ZNAJDZIE. Tylko o to, jak mnie ocenia jako swoją partnerkę i człowieka.
Eeee tam, za dużą wagę do tego przywiązujesz i za dużych słów używasz. To nie ma nic wspólnego z oceną, a raczej z problemami kontrolującego - czuje się niepewnie, może ma złe doświadczenia z przeszłości. Jeśli mu to pomoże rozwiązać jego problemy, to ja tam zawsze chętny do pomocy
.
A w moim konkretnym przypadku - zaspokojenie ciekawości jeszczemęża niczego nie rozwiązuje.
Domyślam się, bo miałem to samo. Ale co czlowiek, to historia. Nie można wszystkich pakować do jednego worka.
83 2011-08-04 14:45:25 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-04 14:52:45)
niekochana72 napisał/a:Ale pozwolisz, ze mnie będzie przeszkadzać?
A niech Ci przeszkadza
Dziękuję ![]()
niekochana72 napisał/a:Niech się zmienia - ale już przy kimś innym.
Niezależnie od rangi wybryku? Toż to już najmniejsze kłamstwo narusza zaufanie, a warto z tego powodu kończyć związek, zamiast myśleć o jego poprawie?
W tym wątku rozmawiamy o konkretnych podejrzeniach. Nie o pierdołach, które NAWET ja wybaczam jako nieistotne.
niekochana72 napisał/a:To nie chodzi o to, co PRZECZYTA lub co ZNAJDZIE. Tylko o to, jak mnie ocenia jako swoją partnerkę i człowieka.
Eeee tam, za dużą wagę do tego przywiązujesz i za dużych słów używasz. To nie ma nic wspólnego z oceną, a raczej z problemami kontrolującego - czuje się niepewnie, może ma złe doświadczenia z przeszłości. Jeśli mu to pomoże rozwiązać jego problemy, to ja tam zawsze chętny do pomocy
.
Kurcze, że ja wcześniej nie wiedziałam.... A wszystkie problemy pomagasz rozwiązywać?
No mówiłam - Ty jesteś miękki pod tą zbroją. A ja wręcz przeciwnie - na wierzchu miękka, ale jak ktoś zajdzie za ta miękką skórkę....
niekochana72 napisał/a:A w moim konkretnym przypadku - zaspokojenie ciekawości jeszczemęża niczego nie rozwiązuje.
Domyślam się, bo miałem to samo. Ale co czlowiek, to historia. Nie można wszystkich pakować do jednego worka.
No więc kochany rozumiesz, że mam prawo mieć uraz
I kurna, ciężko muszę nad sobą pracować, żeby nie przenosić na inne osoby.
A niezależnie od wszystkiego cenię i szanuję prywatność - swoją i innych. Mam do tego prawo.
Zacytowałem Cie ... jako iż wróciliśmy do rozmowy o nickach. Niektórzy własnym nickiem dają do zrozumienia kim na prawde są, i ile mogą ... Mam tu na mysli autorkę tego wątku.
Zacytowałem Cie ... jako iż wróciliśmy do rozmowy o nickach. Niektórzy własnym nickiem dają do zrozumienia kim na prawde są, i ile mogą ... Mam tu na mysli autorkę tego wątku.
Już miałam coś napisać, ale ostatnie zdanie wytrąciło mi argumenty... ![]()
Tu ważne jest słowo niektórzy ...
Tu ważne jest słowo niektórzy ...
Tak - ale... powoduje, ze nadal jest to niedopowiedzenie... ![]()
Piszemy w wątku autorki z nickiem : nigdywiecejfrajerow wiec generalnie chodzi o nią.
A niezależnie od wszystkiego cenię i szanuję prywatność - swoją i innych. Mam do tego prawo.
Prywatność w związku? No nie wiem, bo wydawało mi się, że wchodząc w związek, a zwłaszcza po zamieszkaniu razem, wyrzekasz się zdecydowanej większości tejże prywatności.
Kurcze, że ja wcześniej nie wiedziałam.... A wszystkie problemy pomagasz rozwiązywać?
Tylko te, które potrafię, a do tego ich rozwiązanie nie koliduje z moim lenistwem
.
niekochana72 napisał/a:A niezależnie od wszystkiego cenię i szanuję prywatność - swoją i innych. Mam do tego prawo.
Prywatność w związku? No nie wiem, bo wydawało mi się, że wchodząc w związek, a zwłaszcza po zamieszkaniu razem, wyrzekasz się zdecydowanej większości tejże prywatności.
Większość nie znaczy wszystko. No i znów powracamy do kwestii zaufania - mój telefon i komputer zawsze leżał na wierzchu. Niczego nie ukrywałam. I niestety - niczego to nie zmieniało.
Ej, mam wrażenie, że usiłujesz mnie namawiać do nieustannego nadstawiania drugiego policzka
Ja już tych policzków....
niekochana72 napisał/a:Kurcze, że ja wcześniej nie wiedziałam.... A wszystkie problemy pomagasz rozwiązywać?
Tylko te, które potrafię, a do tego ich rozwiązanie nie koliduje z moim lenistwem
.
OK- to może mały układ? Ja pomogę Ci przy psach na wystawach, a Ty rozwiążesz jakiś MÓJ problem?
Wybiorę taki, któremu będziesz w stanie podołać ![]()
Piszemy w wątku autorki z nickiem : nigdywiecejfrajerow wiec generalnie chodzi o nią.
Akurat nick autorki mnie ani ziębi, ani grzeje, w odróżnieniu od sygnaturki.
Może rzeczywiście miała pecha do frajerów? Nie mam pojęcia...
Natomiast mój... no cóż - gdy się logowałam - tak właśnie się czułam ![]()
Ej, mam wrażenie, że usiłujesz mnie namawiać do nieustannego nadstawiania drugiego policzka
Ja już tych policzków....
A bo patrzysz przez pryzmat swojego psychofaga i dlatego odbierasz to w kategoriach nadstawiania policzków. I nie namawiam Cię do niczego, tylko przedstawiam jak to wygląda w moim przypadku, a moim przypadku jest to rzecz tak błaha, że nie warta nawet zauważania.
OK- to może mały układ? Ja pomogę Ci przy psach na wystawach, a Ty rozwiążesz jakiś MÓJ problem?
Wybiorę taki, któremu będziesz w stanie podołać
Dawaj.
niekochana72 napisał/a:Ej, mam wrażenie, że usiłujesz mnie namawiać do nieustannego nadstawiania drugiego policzka
Ja już tych policzków....
A bo patrzysz przez pryzmat swojego psychofaga i dlatego odbierasz to w kategoriach nadstawiania policzków. I nie namawiam Cię do niczego, tylko przedstawiam jak to wygląda w moim przypadku, a moim przypadku jest to rzecz tak błaha, że nie warta nawet zauważania.
Wilku - zawsze każdy z nas patrzy subiektywnie. I tak samo wyraża opinie. Problem - żeby nie rzutowało.
niekochana72 napisał/a:OK- to może mały układ? Ja pomogę Ci przy psach na wystawach, a Ty rozwiążesz jakiś MÓJ problem?
Wybiorę taki, któremu będziesz w stanie podołać
Dawaj.
Musze się zastanowić.... 1, 2 czy 3? ![]()
Kiedy te wystawy? Bo to poważna decyzja, nie chcę potem żałować...
Musze się zastanowić.... 1, 2 czy 3?
A mam prawo wyboru?
Kiedy te wystawy? Bo to poważna decyzja, nie chcę potem żałować...
Dopiero w październiku.
niekochana72 napisał/a:Musze się zastanowić.... 1, 2 czy 3?
A mam prawo wyboru?
Ej, to ja wybieram. To MÓJ problem ma być zaspokojony.
No typowe - już tylko o sobie myślisz ![]()
niekochana72 napisał/a:Kiedy te wystawy? Bo to poważna decyzja, nie chcę potem żałować...
Dopiero w październiku.
Byle nie 5 - wtedy mam rozprawę rozwodową. Chociaż... gdybyś przyjechał z pieskami do sądu..... Może to jest pomysł? ![]()
No cóż, temat jest mi baaaardzo bliski
Zaczynając od ojca, który po prostu bez kontroli innych nie mógł spokojnie zacząć dnia. Masa durnych pytań - "gdzie, kto, kiedy, po co, jak, dlaczego...". Po szperanie w prywatnych rzeczach. Kieszenie, pamiętniki (oduczyłam się ich prowadzić) portfel - wszystko!
I tu poznałam Pana, który był moim chłopakiem przez prawie 5 lat! Kopia mojego ojca, normalnie szok. A takie rzeczy zauważyłam dopiero później i dałam sobie spokój...
Przeszukiwał mi wszystko. Listy, które kiedyś pisałam ze znajomymi oddalonymi o paręset kilometrów. Prywatna korespondencja sprzed Naszych wspólnych czasów. Trzepanie telefonu - norma. Nigdy nic tam nie miałam, ale zdarzało się, że "gubiłam" swój aparat, a on jakimś cudem znajdował mu się gdzieś zawsze w pobliżu dłoni. Lubił dzwonić, budzić mnie w nocy - czy aby na pewno w nim jestem. Nie mieszkaliśmy razem, bo w sumie dzieciakami byliśmy i nawet nie byłoby gdzie. Komputer? caaały przeszukany. Skubany włączał mi archiwum, o czym nie miałam pojęcia i co jakiś czas tylko zerkałam w ustawienia. Prywatne rozmowy z przyjaciółmi, czasem naszymi wspólnymi, czasem tylko moimi.
To była tragedia.
Zwłaszcza, że kiedy prosiłam jego o danie telefonu - nie miałam prawa i robił o to awantury. No i widocznie, miał coś chłopak na sumieniu. Jak się okazało zdradził mnie parę razy
Nic miłego, to choroba jest ![]()
Nic miłego, to choroba jest
Dokładnie. I delikwent powinien się leczyć, a nie zatruwać życie partnerowi.
Oj chyba masz coś na sumieniu skoro tak Ci przeszkadza to, że Cię kontroluje i że tak wzburzyło Tobą że zrobił USG komputera.
No to nie wiesz co się robi w takich sytuacjach? No to samo!! Chociaż by nie wiem jak cię to nie interesowało, prześwietl mu telefon, kompa- gg i wykasuj wszystkie koleżanki.
Uwierz mi. Też tak miałam i zrobiłam tak jak napisałam. Od tamtego czasu mam spokój, mimo że ja czasami robię wgląd w jego rzeczy i on nawet nie ma o tym zielonego pojęcia. Ufam mu bardziej niż sobie, ale musze mieć wszystko pod kontrolą
Czasami w sumie rano, pozwalam mu dotknąć mój telefon- żeby wyłączył budzik:)
99 2011-08-05 12:06:22 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-08-05 12:14:17)
ja nie wierze w cos takiego jak 100% zaufanie, ludzie z natury klamia i jesli jest mozliwosc zeby sprawdzic wiarygodnosc partnera np sprawdzeniem jej komputerka czy tez telefonu to nie widze w tym nic zlego, oczywiscie musza byc jakies granice, ktore jednak ktos musi wyznaczyc, bo ogolnie kontrole sa nieprzyjemne dla obu stron. ale kontrole nie biora sie z nieba, jakies watpliwosci musialy byc zasiane. jesli kobiete przylapiesz z czyms co jej nie lezy to bedzie w stosunku do ciebie agresywna, zaslanianie sie prywatnoscia to norma, prywatnosc w zwiazku gdzie razem mieszkamy ;D ta yhy
dla jesli laska robi afere o telefon, komputer, czy tez zwykle pytania z kim bylas to wedlug mnie jest to jasny znak... o autorce juz sie wypowiedzialem wczesniej, ona nie jest zla ze jej przeszukal komputer, ona jest zla ze cos tam znalazl. to wszystko ![]()
ale zdaje sobie sprawe ze sa ludzie ktorzy maja naprawde paranoje na punkcie kotroli, sam bylem ofiara dziewczyny ktora w taki sposob pokazywala mi ze mnie kocha
na poczatku bylo zabawnie, potem jednak stalo sie to delikatnie mowiac meczace.
ale wiecie co? Najgorsze jest chyba to, że do tego można się przyzwyczaić - tym bardziej, jeśli to pierwszy związek. Zakłada się, że to normalność i trzeba to za takie uznawać - naturalna kontrola, bo przecież jest się z kimś w poważnym związku i to jest jego przeca, część!
Znam dziewuchy, które właśnie tak zakończyły swoje związki - z powodu ciągłych oskarżeń o zdradę, totalnej kontroli - wręcz anihilacji prywatności, a jednak... potem same, kiedy takiej kontroli nie doznawały - czuły się niekochane. I same starały się robić to samo partnerowi. No cóż, trzeba uważać.
Naprawdę niewiele wystarczy, żeby uznać taką patologię za coś normalnego i zdrowego.
ale wiecie co? Najgorsze jest chyba to, że do tego można się przyzwyczaić - tym bardziej, jeśli to pierwszy związek. Zakłada się, że to normalność i trzeba to za takie uznawać - naturalna kontrola, bo przecież jest się z kimś w poważnym związku i to jest jego przeca, część!
Znam dziewuchy, które właśnie tak zakończyły swoje związki - z powodu ciągłych oskarżeń o zdradę, totalnej kontroli - wręcz anihilacji prywatności, a jednak... potem same, kiedy takiej kontroli nie doznawały - czuły się niekochane. I same starały się robić to samo partnerowi. No cóż, trzeba uważać.Naprawdę niewiele wystarczy, żeby uznać taką patologię za coś normalnego i zdrowego.
Wiesz Red_Fairy, jak ciężko znaleźć granice miedzy kontrolą a nie kontrolą ?
Jest dokładnie tak jak piszesz. Zaznaczyłem to w cytacie.
Ale ... za znalezienie tej granicy powinni przyznawać Nobla ![]()
102 2011-08-05 16:07:03 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-05 16:19:10)
Red_Fairy napisał/a:ale wiecie co? Najgorsze jest chyba to, że do tego można się przyzwyczaić - tym bardziej, jeśli to pierwszy związek. Zakłada się, że to normalność i trzeba to za takie uznawać - naturalna kontrola, bo przecież jest się z kimś w poważnym związku i to jest jego przeca, część!
Znam dziewuchy, które właśnie tak zakończyły swoje związki - z powodu ciągłych oskarżeń o zdradę, totalnej kontroli - wręcz anihilacji prywatności, a jednak... potem same, kiedy takiej kontroli nie doznawały - czuły się niekochane. I same starały się robić to samo partnerowi. No cóż, trzeba uważać.Naprawdę niewiele wystarczy, żeby uznać taką patologię za coś normalnego i zdrowego.
Wiesz Red_Fairy, jak ciężko znaleźć granice miedzy kontrolą a nie kontrolą ?
Jest dokładnie tak jak piszesz. Zaznaczyłem to w cytacie.
Ale ... za znalezienie tej granicy powinni przyznawać Nobla
Hmmm... dla mnie to granica zdrowego rozsądku i zaufania ![]()
We mnie burzy się krew na samą myśl, że ktoś śmie grzebać w moich prywatnych rzeczach. Nie wyrażam zgody, stawiam sprawy jasno. I sama też tego nie robię.
Hmmm... dla mnie to granica zdrowego rozsądku i zaufania
We mnie burzy się krew na samą myśl, że ktoś śmie grzebać w moich prywatnych rzeczach. Nie wyrażam zgody, stawiam sprawy jasno. I sama też tego nie robię.
Nie wszystkie kobiety i nie wszyscy mężczyźni zasługują na to ... lub może lepiej - WYMAGAJĄ, by ich sprawdzać. Niektórym poprostu nie starczy powiedzieć, że się wie. Trzeba pokazać - czarne na białym, że są nieuczciwi. Ze są świniami. Że zdradzają.
104 2011-08-05 16:36:29 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-05 16:36:51)
niekochana72 napisał/a:Hmmm... dla mnie to granica zdrowego rozsądku i zaufania
We mnie burzy się krew na samą myśl, że ktoś śmie grzebać w moich prywatnych rzeczach. Nie wyrażam zgody, stawiam sprawy jasno. I sama też tego nie robię.
Nie wszystkie kobiety i nie wszyscy mężczyźni zasługują na to ... lub może lepiej - WYMAGAJĄ, by ich sprawdzać. Niektórym poprostu nie starczy powiedzieć, że się wie. Trzeba pokazać - czarne na białym, że są nieuczciwi. Ze są świniami. Że zdradzają.
Tu się zgadzamy.
Tylko - komu dajemy prawo decydowania? A raczej kto sam je sobie daje? To jest problem...
Diable, ale Twoja robota to kuszenie, a nie sprawdzanie ![]()
niekochana72
czytałaś
106 2011-08-05 20:17:55 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-05 20:18:38)
niekochana72
czytałaś
A jak miało być?
Czytałam, odpiszę, ale nie w tym momencie, oki?
Red_Fairy, Niekochana
Jak Was czytam, to mam wrażenie, że przemawiają przez Was Wasze nieciekawe doświadczenia. Bo dostrzegacie dwa typy: psychopatów kontrolujących wszystko, albo takich, których nic nie interesuje. A to skrajne skrajności
. I to skrajności występujące bardzo rzadko. Większość ludzi mieści się gdzie pomiędzy tymi skrajnościami.
108 2011-08-06 10:09:02 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-06 10:10:04)
Red_Fairy, Niekochana
Jak Was czytam, to mam wrażenie, że przemawiają przez Was Wasze nieciekawe doświadczenia. Bo dostrzegacie dwa typy: psychopatów kontrolujących wszystko, albo takich, których nic nie interesuje. A to skrajne skrajności. I to skrajności występujące bardzo rzadko. Większość ludzi mieści się gdzie pomiędzy tymi skrajnościami.
Oczywiście, że przeze mnie przemawiają MOJE nieciekawe doświadczenia. Jak przez każdego z nas.
Wilku - no proszę Cię
Ty też masz swoje ulubione tematy, prawda? I nie mam siły już Cię przekonywać, że ten 0,01% istnieje
Bo Twoje nieciekawe doświadczenia mówią co innego...
Niestety - socjopata zamieszkujący jeszcze za ścianą, z którym niebawem mam nadzieję się w końcu rozwieść pokazał mi bardzo dokładnie jedną ze skrajności. Mogłabym napisać książkę. Naprawdę.
I oczywiście wiem, że większość populacji Homo mieści się "pomiędzy" - sama tam sobie przycupnęłam.
Ale nadal uważam, że nikt nie ma prawa grzebać w moich prywatnych rzeczach.
Ani mąż, ani córka, ani nikt inny.
P.S. A skrajna skrajność (
)- że niby rzadko? No to ja mam ten zaszczyt obcować z nią na co dzień ....
Hmmm... może powinnam w totka z takim szczęściem popróbować?
Ale nadal uważam, że nikt nie ma prawa grzebać w moich prywatnych rzeczach.
Nie zrozumiemy się w tym punkcie. Bo czy mi żona by grzebała, czy nie - jest mi to absolutnie obojętne. Byle wszystko zostawiła w należytym porządku. Dlatego nie pojmuję, że ktoś może przywiązywać wagę do czegoś tak błahego. Być może jest to spowodowane tym, że - zapewne naiwnie - nigdy z góry nie zakładam, że ktoś ma złe intencje.
Oczywiście nie chodzi mi tu o jakies sceny zazdrości, o zakładanie programów szpiegujących itp. To już i dla mnie byłoby przegięciem.
110 2011-08-06 11:03:16 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-06 11:07:19)
niekochana72 napisał/a:Ale nadal uważam, że nikt nie ma prawa grzebać w moich prywatnych rzeczach.
Nie zrozumiemy się w tym punkcie. Bo czy mi żona by grzebała, czy nie - jest mi to absolutnie obojętne. Byle wszystko zostawiła w należytym porządku. Dlatego nie pojmuję, że ktoś może przywiązywać wagę do czegoś tak błahego. Być może jest to spowodowane tym, że - zapewne naiwnie - nigdy z góry nie zakładam, że ktoś ma złe intencje.
Oczywiście nie chodzi mi tu o jakies sceny zazdrości, o zakładanie programów szpiegujących itp. To już i dla mnie byłoby przegięciem.
Kochany, rozumiemy się, tylko mamy odmienne zdanie
z powodu różnych doświadczeń.
Moja komórka, mój notes, mój komputer - leżą na wierzchu. Gdy zostaję zapytana - pozwalam skorzystać. Ale bez pytania -nie pozwalam. Gdyż, jak sama nazwa wskazuje - są to moje PRYWATNE rzeczy.
Nie widzę też powodu, żebym miała grzebać w cudzych rzeczach - no bo DLACZEGO? Z jakiej przyczyny?
Przykład - Mój jeszczemąż skopiował całą zawartość mojego komputera - gdy nic nie znalazł (bardzo zdziwiony był) - dorobił sobie następną teorię. I tak w kółko.... Bez końca... Coraz dalej....
Tej, ale oderwij się od swojego psychofaga
. A teraz pytanko: mając doświadczenia jakie masz, poznajesz faceta i co - ufasz mu od razu na 100%? Bo twierdzisz, że bez zaufania nie ma związku, czyli albo ufasz na dzień dobry, albo czeka Cię samotne życie (chyba prawidłowo rozumuję?).
112 2011-08-06 11:15:05 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-06 11:15:24)
Tej, ale oderwij się od swojego psychofaga
. A teraz pytanko: mając doświadczenia jakie masz, poznajesz faceta i co - ufasz mu od razu na 100%? Bo twierdzisz, że bez zaufania nie ma związku, czyli albo ufasz na dzień dobry, albo czeka Cię samotne życie (chyba prawidłowo rozumuję?).
Oki - już to wiele razy pisałam.
Nie przenoszę gó**a na butach
Zawsze daję 100% zaufania wchodząc w związek.
I teraz już piłka jest po drugiej stronie - co ten ktoś z tym moim zaufaniem zrobi. ![]()
Konsekwencją tego jest, że nie daję drugiej szansy. I wcześniej lojalnie o tym uprzedzam ![]()
Tak więc ufam na dzień dobry, do pierwszej skuchy. Nawet Wilkom ![]()
113 2011-08-06 11:22:37 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-06 11:23:57)
Hmmm... Bo ja szczerze mówiąc nie rozumiem pewnej pokrętnej (wg mnie oczywiście) logiki:
Po co ktoś chce być w związku z kimś, komu nie ufa?
Nie jestem w stanie znaleźć przyczyny innej niż związek oparty na zasadach S/M lub choroba.
Mnie osobiście - ani jedno, ani drugie nie kręci. Tak więc - opuszczam. Bez żalu.
P.S. Z przyjemnością się od psychofaga odrywam. Na stałe ![]()
114 2011-08-06 11:26:47 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-08-06 11:27:46)
Nie przenoszę gó**a na butach
Zawsze daję 100% zaufania wchodząc w związek.
Nie wierzę, że to nie będzie gdzieś w Tobie siedzieć. Może przysnąć, ale będzie. Wiesz jakie są symptomy zdrady - hasłowanie kompa, noszenie komórki przy tyłku itp. I teraz sobie wyobraź, że rozładowała Ci się komórka, bierzesz sobie jego, bo musisz zadzwonić, na on histerycznie wydziera Ci komórkę, z krzykiem, że naruszasz jego prywatność. To nie jest coś takiego, żeby uznać za skuchę, ale kiełkuje podejrzenie. I w tym momencie ze swoimi poglądami jesteś w d..., bo nie wierzysz mu, ale zasady nie pozwalają Ci sprawdzić.
Wiesz czemu toczę tę dyskusję? Bo dla mnie jest to problem tak absurdalny, że po prostu nie pojmuję go (rzadko mi się to zdarza
) i próbuję pojąć. Ale chyba mi się nie uda. No sorki, ale nigdy chyba nie będę widział nic złego w tym, że kobieta, z którą jestem związany przeczyta sobie moje maile czy SMS-y.
115 2011-08-06 11:37:04 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-06 11:42:21)
niekochana72 napisał/a:Nie przenoszę gó**a na butach
Zawsze daję 100% zaufania wchodząc w związek.
Nie wierzę, że to nie będzie gdzieś w Tobie siedzieć. Może przysnąć, ale będzie. Wiesz jakie są symptomy zdrady - hasłowanie kompa, noszenie komórki przy tyłku itp. I teraz sobie wyobraź, że rozładowała Ci się komórka, bierzesz sobie jego, bo musisz zadzwonić, na on histerycznie wydziera Ci komórkę, z krzykiem, że naruszasz jego prywatność. To nie jest coś takiego, żeby uznać za skuchę, ale kiełkuje podejrzenie. I w tym momencie ze swoimi poglądami jesteś w d..., bo nie wierzysz mu, ale zasady nie pozwalają Ci sprawdzić.
Nie czytasz wcześniejszych postów
Wyraźnie napisałam, że wszystko leży na wierzchu (w moim przypadku LEŻAŁO), komputer nie był hasłowany, z komórki można było korzystać. Ale - kultura wymaga, by zapytać.
Nikt histerycznie nie krzyczy, nie wyrywa.
A jak są uzasadnione podejrzenia - zasady idą się huśtać. Nawet w MOIM świecie.
Tak jest wśród normalnych ludzi.
Wśród nienormalnych - NON STOP jest powód do podejrzeń - tak więc kręcimy się w kółko. Sytuacja tylko z jednym wyjściem - DZIĘKUJEMY i mówimy PA.
Wiesz czemu toczę tę dyskusję? Bo dla mnie jest to problem tak absurdalny, że po prostu nie pojmuję go (rzadko mi się to zdarza
) i próbuję pojąć. Ale chyba mi się nie uda. No sorki, ale nigdy chyba nie będę widział nic złego w tym, że kobieta, z którą jestem związany przeczyta sobie moje maile czy SMS-y.
Kurcze, a miałam nadzieję, że dla samej przyjemności konwersacji ze mną
Cóż za rozczarowanie...
Masz prawo tak uważać. Ale pozwolisz, że zapytam: Po co ma je czytać?
P.S. Tak więc Wilku - wiesz już, że NIE grzebiemy w koszyczku bez pozwolenia ![]()
A tak w ogóle - Ty masz tendencję do grzebania?
A jak są uzasadnione podejrzenia - zasady idą się huśtać.
Ano widzisz, tylko co to jest uzasadnione podejrzenie? To kryterium subiektywne, Ty masz granicę tu, a ja mogę mieć tam.
Kurcze, a miałam nadzieję, że dla samej przyjemności konwersacji ze mną
Cóż za rozczarowanie...
Ależ oczywiście, że również z tego powodu
.
Masz prawo tak uważać. Ale pozwolisz, że zapytam: Po co ma je czytać?
A po co nie? Skoro jest jej to do czegoś potrzebne, to co będę wnikał w przyczyny.
A tak w ogóle - Ty masz tendencję do grzebania?
No właśnie, niestety, nie. Niestety, bo swego czasu by mnie to uchroniło przed rozwaleniem mojego życia, a przynajmniej znacznie zminimalizowałby straty. Taki jestem naiwny, że nawet sygnałów nie odczytywałem. Przykład: mieliśmy wspólne konto na skype, w pewnym momencie zauważyłem, że zmieniła ustawiania z "przechowuj archiwum zawsze" na "kasuj po wylogowaniu". I to nie wzbudziło żadnych moich podejrzeń.
A jakby było teraz, nie wiem. Wiem tyle, że jak ktoś chce się z tobą rozejść, to jest gotów do każdego świństwa, a przy tym może udawać, że w związku jest wszystko normalnie. Nigdy i nikt nie dostanie już ode mnie 100% zaufania.
117 2011-08-06 12:16:21 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-06 12:21:31)
niekochana72 napisał/a:A jak są uzasadnione podejrzenia - zasady idą się huśtać.
Ano widzisz, tylko co to jest uzasadnione podejrzenie? To kryterium subiektywne, Ty masz granicę tu, a ja mogę mieć tam.
Wilku, siądziemy przy winku i się dogadamy.
niekochana72 napisał/a:Kurcze, a miałam nadzieję, że dla samej przyjemności konwersacji ze mną
Cóż za rozczarowanie...
Ależ oczywiście, że również z tego powodu
.
Próżność połechtana w sobotnie południe ![]()
niekochana72 napisał/a:Masz prawo tak uważać. Ale pozwolisz, że zapytam: Po co ma je czytać?
A po co nie? Skoro jest jej to do czegoś potrzebne, to co będę wnikał w przyczyny.
Niech swoje czyta
Ja nie czytam cudzych i tyle. Ty nie wnikasz, ja wnikam. Ważne, czy ktoś grzebie
niekochana72 napisał/a:A tak w ogóle - Ty masz tendencję do grzebania?
No właśnie, niestety, nie. Niestety, bo swego czasu by mnie to uchroniło przed rozwaleniem mojego życia, a przynajmniej znacznie zminimalizowałby straty. Taki jestem naiwny, że nawet sygnałów nie odczytywałem. Przykład: mieliśmy wspólne konto na skype, w pewnym momencie zauważyłem, że zmieniła ustawiania z "przechowuj archiwum zawsze" na "kasuj po wylogowaniu". I to nie wzbudziło żadnych moich podejrzeń.
A jakby było teraz, nie wiem. Wiem tyle, że jak ktoś chce się z tobą rozejść, to jest gotów do każdego świństwa, a przy tym może udawać, że w związku jest wszystko normalnie. Nigdy i nikt nie dostanie już ode mnie 100% zaufania.
No i widzisz - teraz mamy jasność.
Ja nie grzebię i Ty nie grzebiesz. Ale - czujni jesteśmy z powodów oczywistych. I to jest dla mnie jasne. Dostaliśmy po łapkach, to teraz uważamy. Ty na oszukiwanie, ja na totalną inwigilację.
No i tu jest miejsce na tzw zdrowy rozsądek. Musimy jakoś pogodzić te dwie przeciwstawne tendencje.
Tak więc Ty nie grzebiesz w moim koszyczku, a ja za to nie przemycam w nim kontrabandy ![]()
No i znów wracamy do punktu wyjścia - i tak trzeba zaufać. Nie wymagam 100%, ale bez przegięcia w drugą stronę.
Musimy jakoś pogodzić te dwie przeciwstawne tendencje.
Tp jest propozycja? ![]()
119 2011-08-06 12:23:19 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-06 12:26:56)
niekochana72 napisał/a:Musimy jakoś pogodzić te dwie przeciwstawne tendencje.
To jest propozycja?
Że wspólny koszyczek?
czy że dyskutujemy?
No sama nie wiem....
Ale nie będziesz grzebał w koszyczku?
120 2011-08-06 12:27:16 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-08-06 12:28:06)
W dyskusji to się nie musimy pogodzić przeciwstawnych tendencji ![]()
Co do koszyczka, nie obiecuję.
121 2011-08-06 12:29:23 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-06 12:39:38)
W dyskusji to się nie musimy pogodzić przeciwstawnych tendencji
Składnia, drogi Panie... ![]()
To za to "warzenie"
Wstyd mi cały czas....
No to jak? Będzie grzebał czy zaufa? Czy tylko do pomocy przy bestyjkach potrzebuje?
122 2011-08-06 12:54:23 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-08-06 12:54:40)
No patrzcie jakich jednoznacznych deklaracji wymaga
. Jeszcze się ze mną nie upiłaś, a już mam wiedzieć, czy można Ci zaufać (uf, uf).
No patrzcie jakich jednoznacznych deklaracji wymaga
. Jeszcze się ze mną nie upiłaś, a już mam wiedzieć, czy można Ci zaufać (uf, uf).
Bo ja jestem wymagająca.... Od 1 po 3 ![]()
Ja się nie upijam
I zapewniam, że jestem godna zaufania. To nie podlega dyskusji...
P.S. No dobra, to ja teraz biorę koszyczek i pomykam do domku. A Ty.... ![]()
Wilku, gratulacje!
Milenium zaliczyłeś ![]()
Ja też się nie upijam, ale czasem piję (chyba wciąż mam nadzieję, że mi się uda
). Żartuję oczywiście. Nie pijam wódki, nie pijam wina (fuj, jak można pić popsute kompoty?). Pijam piwo, a tego nie jestem w stanie tyle wypić, żeby się upić.
A patrz nawet nie zauważyłem, że to już 1000 (tylko proszę nie dawać mi z tego powodu tytułu 100-procentowej kobiety ![]()
Ja też się nie upijam, ale czasem piję (chyba wciąż mam nadzieję, że mi się uda
). Żartuję oczywiście. Nie pijam wódki, nie pijam wina (fuj, jak można pić popsute kompoty?). Pijam piwo, a tego nie jestem w stanie tyle wypić, żeby się upić.
A patrz nawet nie zauważyłem, że to już 1000 (tylko proszę nie dawać mi z tego powodu tytułu 100-procentowej kobiety
Czyli, że nie Bachus, tylko Gambrinus? Oki, może być
A wiesz, z tą ilością, to ja jednak wolę nie próbować.... Za mała masa, może być różnie ![]()
P.S. 100% basior - akceptowalne? ![]()
Szanowni Państwo, trochę "popłynęliście". Proszę o przeniesienie takich pogaduch na drogę prywatną, a tutaj trzymajmy się tematu wątku.
Szanowni Państwo, trochę "popłynęliście". Proszę o przeniesienie takich pogaduch na drogę prywatną, a tutaj trzymajmy się tematu wątku.
Tak jest. I przepraszam. ![]()
Czujność jest dobrą cechą, ale nie w przesadzie (żeby od razu nie popadać w skrajność
Ludzie zranieni w ten sposób łatwiej uczą się rozpoznawać poszczególne znaki, ale ważne, żeby były rozsądne. Wiadomo, że każdego mogą ponieść emocje i zrobić coś głupiego - przeszukać to i owo w nadziei, że tak naprawdę nic tam się nie znajdzie.
Mój Drugi Pan - niedoszły, pomimo, że jak nazwa mówi - razem nie byliśmy nigdy - zarzekał się, że nie dałby ze mną rady, bo on samotnik, ale... dzwonić potrafił w środku nocy albo dnia sprawdzać, czy jestem z domu i nie wpuszczam go w maliny. Awantura murowana, choleryk jeden. I dobrze, że nie wyszło
Się bawić mu zachciało, psia krew.
@The_Devil - Nie chodziło mi o brak jakiegokolwiek zainteresowania, ale o kontrolę tylko nie tak w chorobliwym znaczeniu, jakiego doznawały kobiety/mężczyźni wcześniej ze strony drugiego partnera. Też się na tym złapałam, że dziwnie reagowałam na brak pytania teraźniejszego partnera o to, kto dzwoni, pisze, kiedy wrócę. Nigdy nie było grzebania w telefonie, chociaż nawet kiedy prosiłam o odebranie sms'a - po prostu wręczał mi telefon, bo on grzebać mi w bebechach nie chce.
Zauważyłam tez, że czułam się traktowana nieco marginalnie przez taki "mniejszy brak zainteresowania", że podejrzewałam związek o istnienie tylko z rozsądku przez drugą stronę, ale tak właśnie chyba wygląda normalność. Ciężko ją zaakceptować, kiedy ktoś pierwszy uczył takich chorych rzeczy.
Ale dobrze, że... jest dobrze i można spokojnie odetchnąć od takich patologii. Oby jak najmniej ludzi trafiało na takich hitlerów intymności.
Red_Fairy, a nie sądzisz, że ludzie zranienie w ten sposób, będą owe znaki, zbyt do siebie brali? Przeczulenie tez nie jest dobre. Powinni o tym pamiętać.