Tak i argumentacja kobiety że on nie miał "tego czegoś" ![]()
A to jest własnie to. Umiejętność wzbudzenia chemii seksualnej.
4,486 2015-03-28 17:55:26
4,487 2015-03-28 18:54:05
statystyczna_polka napisał/a:Od przystojnego mężczyzny też się oczekuje adoracji, ja w życiu najpiękniejszmu nawet z mężczyzn, z którymi byłam nie mówiłam "teraz mnie przeleć".. Uwodzenie to nie są gierki, nawet zwierzęta mają taniec godowy,więc dlaczego ja mam po prostu rozkładać nogi?
Nie musisz, tylko nie mów że nie potrzeba adoracji i uwodzenia. To jest nadal tylko kwestia nazewnictwa. Dla jednych to są gierki, dla innych głupota, dla innych coś niezrozumiałego i nie do pojęcia. Inni z kolei chcą tego, a nawet nie zauważają wypierając ze świadomości. Trzeba pobudzić kobietę by się jej zachciało, by uznała mężczyzne za atrakcyjnego. Trzeba umieć lub to mieć wrodzone. Jak się jest przystojniakiem z kasą i klasą, czy też jakkolwiek się ten mężczyzna spodobał jej pierwszy (bez jego adoracji) to często sama kobieta podrywa ale... też niebezpośrednio. Wysyła mu znaki, sygnały, tak okręci rozmową że pomyśli że to on ją poderwał i zainicjował. To są wszystko gierki zwane uwodzeniem zwane tworzeniem chemii, zwane tancem godowym, zwane pozniej miłością jeśli się taki stan utrzyma i umie wytrwać gdy już nie musimy uciekać się do niebezpośrednich sygnałów.
Niech sobie każdy nazywa to jak chce. Można ubrać w to ładne czy brzydkie słowa, ale nie zmienia to faktu, że trzeba to mieć.Wracając do tematu. Chodzenie na prostytutki będąc w związku jest zdradą. Czy robi to mężczyzna czy kobieta znajdując kochanka, to jest to samo.
Przecież ja właśnie mówię, że potrzeba uwodzenia. Ja uwodzę Mojego mężczyznę cały czas, aby czuł się pożądany, seksowny,atrakcyjny. Tak jak i on mnie. Bez tego w moim mniemaniu seks jest wulgarny.
4,488 2015-03-28 20:24:44
Widocznie mylisz libido z pożądaniem. Pożądanie zależy od konkretnego mężczyzny, tego co on zrobi, jaki jest, oczywiście też jak wygląda. Po co byłyby te wyświechtane gadki o nastroju? Libido się zmienia, chęć na seks się zmienia, ale pożądanie tylko jest do konkretnego mężczyzny.
Nie zrozumieliśmy się. Chodziło mi o pierwsze podejście do poznania się. Albo kobieta poczuje pożądanie, albo nie, choćby mężczyzna stawał na głowie, nie rozbudzi go, iskra być musi. To działa zresztą w obie strony, czasem wpadnie w oko jakieś ciacho, a my jemu nie, i przykro jest ![]()
A że wy pożądanie utożsamiacie z miłością, tzn że jak mężczyzna was nie podnieca, to znaczy że przestałyście kochać.
Bzdura. Wystarczy,że się spodoba, zauroczy. To stan lekki i przejściowy. Zdarzyło mi się wiele podnieceń bez miłości. Aż tak pojemnego serca nie mam. Zresztą, prawdziwa miłość to poważna sprawa, nie tak częsta.
A że Twoim zdaniem dobrze, że niedomówienia są ok, to wiadome. Jesteś kobietą i Twoja psychika na to dobrze reaguje. Stąd mówienie, że lepiej poznać kobiecą psychikę niż nie. Z resztą same siebie czesto nie rozumiecie, czemu pożądacie danego człowieka, a drugiego obok nie, mimo że taaaki wartościowy i idealny partner.
Z tym poznaniem powodzenia życzę
W razie problemów proponowałabym jednak przemyśleć poniższy cytat:
"Aby być szczęśliwym z mężczyzną,
trzeba go bardzo dobrze zrozumieć i trochę kochać.
Aby być szczęśliwym z kobietą,
trzeba ją bardzo kochać i w ogóle nie próbować zrozumieć."
Witold Zechenter
Święta racja ![]()
4,489 2015-03-29 00:15:44 Ostatnio edytowany przez ThinkingofYou (2015-03-29 00:18:22)
statystyczna_polka czyli mówimy o tym samym, tylko w innych słowach. Nie każdy umie uwodzić jeśli chodzi o mężczyzn. Kobiety raczej mają to w genach praktycznie wszystkie. Tylko mocno zakompleksione i mało inteligentne nie umieją uroku sobie tym dodawać.
starlet007 nie każda ma tak, że od razu czuje pożądanie. Poznać można się w niesprzyjającej sytuacji, gdy albo kobieta albo mężczyzna nie będą sobą, nie będą w nastroju i nie pokażą typowych siebie. Jakoś mi się wydaje, że masz sporo lat, ale nadal nie rozumiesz czym jest tak naprawde chemia i jest dla Ciebie całkiem mitycznym pojęciem. Jeśli nie zależy to od wyglądu, od zachowań mężczyzny (wyuczonych jako podryw, gierki i cokolwiek co tam sobie wymyślimy), to od czego? Smrodu pewnie, albo przeznaczenia ![]()
Jeśli kobiet nie da się zrozumieć, to po co z nimi dyskutować? Widzisz w tym jakąś logikę? To brzmi jak upośledzenie umysłowe, a mimo to i tak w dyskusji próbujecie coś wytłumaczyć negując zdanie innych. Zbyt często słyszę jak kobieta mówi że sama siebie nie rozumie, swoich uczuć, więc niewarto ani słuchać ani dyskutować.
4,490 2015-03-29 01:37:03
Mowie za siebie:
1 glos.( robi wrazenie dobre, albo zle, sposob mowienia, rozbraja mnie " kurde" zamiast spacji, kokarda opada, i raczej ciezko sie " nakrecic")
2 zapach( nie chodzi o nabyty, tylko o wlasny, albo jest akceptowalny, albo pociagajacy, albo odpychajacy)
3 ruchy( sposob siedzenia, gestykulacji, chodu- albo pociaga, albo odpycha. )
4 wyglad( szczegoly, pociagajacy usmiech, meskie dlonie...itd)
5 fetysze( drobne gadzety przykuwajace uwage- kazda ma swoje)
U mnie dokladnie w tej kolejnosci.
To jest pierwsze wrazenie- pierwsza klasyfikacja
Potem sie poznaje i nadaje okreslenia( zaradny, wrazliwy..itp.)
Milosc....to dopiero duuuuuuzo dalej.....
4,491 2015-03-29 09:38:52 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-03-29 09:57:20)
Widzę w tym logikę.
Na ogół nie DYSKUTUJĘ z ludźmi, ja z nimi ROZMAWIAM, zwłaszcza na spotkaniach damsko-męskich.
Dyskusje prowadzę tutaj, na forum, bo chyba po to też ono jest. Niektóre nawet bezsensowne
Mitycznym? Nie, ale trudnym do określenia-jak najbardziej. Chemia to ogół cech pociągąjących nas w człowieku. Jak napisała oldorando: głos, zapach, ruchy, wygląd, itd. U każdego w innym stopniu i kolejności. Mówi się, że "oczy są zwierciadłem duszy". I lubię tak spojrzeć głęboko komuś w oczy i wybadać, czy jest życzliwy, szczery i dobry.
Gierki? U mnie bez szans.
4,492 2015-03-29 11:18:44
Uwodzenie? Bez szans.
4,493 2015-03-29 12:59:48
Uwodzenie? Bez szans.
Dlaczego?
4,494 2015-03-29 13:04:09
Czym jest to uwodzenie? Przynoszeniem kwiatków, mówieniem komplementów, odciążaniem w obowiązkach? Jeśli tak to nie mamy o czym rozmawiać, ponieważ mamy tu kilka tematów po stronie męskiej którzy to robią, a których kobiety odrzucają. To się zwie tzw miś pantofel. Ideał kobiet, taki uwodziciel?
4,495 2015-03-29 13:26:51
Uwodzenie to nie jest nadskakiwanie i wchodzenie pod pantofel. To jest coś, czego na dobrą sprawę nie da się ubrać w żadną definicję. To odpowiednie spojrzenie, gest, mimowolne muśnięcie dłoni, pokazanie kobiecie, że jest piękna, wyjątkowa i pociągająca. Tego nie da się załatwić kwiatkiem czy wyświechtanym komplementem.
4,496 2015-03-29 14:03:11
Czyli dochodzimy do wniosku, że mężczyzna musi się tego nauczyć, jeśli nie dostał tego od natury.
4,497 2015-03-29 18:03:16 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2015-03-29 18:22:01)
Nie napisze nic nowego, ale jestem błędnie "cytowany".
a nie samym tekstem "proponuje seks" jak Facet79.
To nonsens przypominający zabawę w głuchy telefon, ktoś zaczął przytaczać czego nie napisałem. Nigdy tak nie proponuję. Akurat nauczony doświadczeniami bardzo późno składam takie propozycje i to po nawiązaniu relacji na innych poziomach.
Natomiast zdarza mi się czasem wspomnieć o seksie ale jako luźnym temacie już na początku znajomości, nie w formie propozycji. I wtedy jest to zwykle koniec znajomości. Co mnie dziwi, bo wiele kobiet pisze jaki to seks jest dla nich naturalnym tematem.
Mój wniosek jest taki, że jak się facet nie spodobał kobiecie to wspomnienie jej o seksie kończy relację bo Ona zaczyna widzieć, że to nie jest juz tylko miły fajny grzeczny przyjaciel z którym lubiła sie spotykać lecz może zaczac "byc niebezpiecznie" czyli "on jednak też jest z tych którzy myślą o seksie ze mną".
Nie mam o to do nikogo, do żadnej, pretensji, nie każdy musi sie podobać. Po prostu polemizuje jedynie z opiniami w stylu, że "każdy może mieć seks jak sie postara", "ubierz sie, wyjdz z domu" itd.
Przy okazji : Na Gazecie kilka dni temu ukazał się artykuł (http://foch.pl/foch/1,132040,17634609,16_cech__ktore_powinien_miec_twoj_facet.html) o 16 cech idealnego faceta. Co mnie zupełnie nie dziwi seks znalazł sie na najmniej ważnym ostatnim miejscu a i to jedynie jako "wystarczająco dobry". Autorem oczywiscie... kobieta. Rozumiem, ze ludzie sa rozni, ale jakos tak sie sklada, ze czesto jak autorem jest kobieta to seks nie góruje wsrod kobiecych potrzeb.
Ja rozumiem, że kobiety lubią seks, ale to jest jak z lubieniem pływania na basenie, jak juz pisałem. Jedni przez lubienie pływania mają na mysli, ze nie moga niemal bez niego wytrzymac i musza prawie codziennie chodzic codziennie na basen. A inni przez to, że lubią pływać mają na myśli, ze jak ktos raz do roku wrzuci ich do basenu to istotnie, poczuja przyjemnosc z przebywania w wodzie, ale nie zrobią nic by samemu cos w tym kierunku robić. Dlatego jak ktos pisze "ależ ja lubie seks" to warto by precyzował na ile aktywne jest te jego lubienie.
Uwodzenie To jest coś, czego na dobrą sprawę nie da się ubrać w żadną definicję..
Tak, w pełni się zgadzam. Nie da sie opisac i ubrac w slowa czego ludzie wzajemnie od siebie wymagaja tzn jak je uwieść. Ktoś może nawet spróbować napisać co musi mieć jego wymarzony facet/kobieta. A potem mogę mu przyprowadzić kogoś idealnie spełniającego wymagania z listy i powiedzieć "No to masz i macie się więc kochać (albo zakochać sie albo conajmniej pożądać)" ale pewnie bedzie odpowiedz "no ale cos mi jednak jeszcze nie pasuje, choć nie było na liście".
Czyli po prostu jak ktoś często pisze "cenie u facetów/kobiet inteligencje" lub "poczucie humoru" to jestem sceptyczny to takich opisów. To tylko takie pierwsze filrty, a ostatecznie i tak decyduje cos nieuchwytnego. A skoro tak to i w konsekwencji nie zawsze da sie coś zrobic by wybraną osobę poderwać.
A gierki, uwodzenie są po to , by ten żar rozniecić, podkręcić temperaturę i apetyt. I to jest super zabawa. Nie oszukiwanie, ale właśnie odwieczny rytuał godowy.
Tylko mi chodziło też jeszcze o coś innego. Na pewnym i to długim początkowym etapie znajomości w ogóle nie wypada okazywać żadnego zainteresowania seksualnego. Nawet zainteresowania ciałem jak np. zbyt długim patrzeniem dziewczynie na pewne częsci ciała. Niby nie powinno to przeszkadzać skoro przeciez - jak ktos tu pisał - dla kobiet jest oczywiste, że faceta interesuje seks. Czyli przez te "gierki" musimy rozumiec udawanie przez dlugi czas, że seks jest zupełnie nie ważny. Jedną z zasad tej gierki jest "za szybko dasz znac, że interesuje Cie seks - odpadasz. Chocbys mi sie nawet podobał". I tej zasady nie do konca rozumiem. Podkresle, ze nie chodzi o propozycje seksu tylko samo danie znac, ze moge byc zainteresowany.
Gdyby do faceta podeszła laska, wypaliła "chodź się ru**ać", raczej by nie odmówił, tylko co by o takiej pomyślał? Myślisz, że doceniłby jej inteligencję, charakter? Nie, bo po takim zachowaniu i jego efektach można ocenić co najwyżej, jaka jest w tym sporcie.
Jak już wspomniałem nigdy tak nie proponuję. Natomiast mi by nie przeszkadzało, gdyby kiedyś do mnie ktoś tak podszedł. Zdecydowanie odróżniam sfere seksu od reszty. Co ma wspólnego inteligencja z tym jaki ktoś jest w łóżku ? Dziewczyna z biblioteki może być zarówno leżacą kłodą jak i mistrzynią seksu.
Moim zdaniem dobrze, niedomówienia i wstępy, starania mają swój urok.
I tak i nie. Zalety ma takie jak piszesz, owszem. I to jest miłe filrtowanie.
Ale jest i wada - szybko sie nie dowiesz jak ktos podchodzi do seksu. I mozna flirtować z jakąś dziewczyną np. pół roku, po czym sie dowiesz, że Ona tak generalnie to nie przepada za seksem i nie chce wchodzic w te tematy. A gdybym spytał od razu czy lubi seks to pół roku bym jej nie zdobywał. Nie żeby seks był najważniejszy, znajomosci bez niego sa cenne, ale jesli np. chcialem byc jej wierny i nikogo w tym czasie nie podrywałem to straciłem pół roku.
4,498 2015-03-29 18:12:27
(http://foch.pl/foch/1,132040,17634609,16_cech__ktore_powinien_miec_twoj_facet.html)
Po pierwsze - nie wiem co miałby udowadniać / obalać ten tekst.
Po drugie - jest on tak wyświechtany, oklepany i tak niskich lotów że głowa mała.
Po trzecie - sam napisałbym taki tekst i myślę że o niebo lepiej i co ważne - ciekawiej.
Przecież to są albo wyświechtane frazesy, oczywistości albo takie pitu pitu byleby zapchać kolumnę, no proszę Cię.
4,499 2015-03-29 18:23:41 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2015-03-29 18:45:57)
Facet79 napisał/a:(http://foch.pl/foch/1,132040,17634609,16_cech__ktore_powinien_miec_twoj_facet.html)
Po pierwsze - nie wiem co miałby udowadniać / obalać ten tekst.
no proszę Cię.
Tak wiem, chodzi mi z niego tylko i wyłącznie o miejsce seksu ( ostatnie ) na tle innych potrzeb opisywanych przez autora którym jest kobieta.
Znasz jakiś artykuł gdzie autorka kobieta pisząc czego czego potrzebuje od partnera wymienia seks na jakimś czołowym miejscu ?
Zastanowiłabym się tylko w przypadku mężczyzn, którzy idą do prostytutki, bo nie są w stanie znaleźć sobie kobiety. Tzn. ja tam nikomu nie zabraniam, ale w ich przypadku pójście do prostytutki nie rozwiąże sedna ich problemu, a jedynie wyleczy doraźną potrzebę seksu.
Ale nikt - mam nadzieję - nie zakłada, że tam sie rozwiązuje jakieś większe problemy. Chodzi tam tylko i aż o seks. Chodzi się bo tam jest dostępny.
Natomiast ktoś kiedyś chyba mądrze napisał, że w agencji płaci się nie tyle za sam seks, co za to, by móc łatwo wyjść potem i beż żadnych konsekwencji.
Co za bzdury. Oczywiście,że bez pociągu seksualnego nie ma związku. W życiu nie rozwijałam relacji,w której mężczyzna nie okazywał mi chociaż minimalnego pożądania. Chyba,że od początku była to relacja koleżeńska.
O, i w tym sęk. Ponieważ praktycznie zawsze staje się od początku kolegą to wtedy okazywanie pociągu seksualnego już nie jest mile widziane.
Facet79 napisał/a:Tylko czy to OK gdy seks zwiększa te parcie ? Przecież kobiety nie lubią jak seks motywuje faceta do związku i znajomości z nimi. Najbardziej lubią - takie mam doświadczenia - gdy znajomość jest rozpoczynana z absolutnie czystego od seksu powodu, zafascynowaniem innnymi jej cechami.
Skądże znowu. Kobiety lubią być niejako oszukiwane. Muszą widzieć w tobie chęć na seks, ale nie wprost. Trzeba jakoś zagmatwać sytuację, jeśli nie jesteś przystojny. Albo to zrozumiesz albo będziesz chodził na dziwki.
Jeszcze o tym : no nie wiem... podsumujmy sytuacje: jakiś przykładowy facet jest singlem, jakoś sobie radzi w życiu, chyba nie potrzebuje kobiety a seks ma w agencji. I teraz piszą tu pewne osoby, że seks powinien być motywatorem do znalezienia kogoś. No ale to oznacza, że skoro facet nikogo nie potrzebował to seks staje sie jedynym powodem by sie z kimś związać. To napewno ok ? Rzecz w tym, że on nie może żadnej kobiecie powiedziec tego wprost. Np. "Nie chce chodzic do agencji - mozesz byc moją stałą partnerką na seks ? ". I która dziewczyna chciałaby z takiego powodu być z facetem ? No chyba, że on zaczenie kłamac i krecic, ze jej potrzebuje mocno z innych powodów itp. A kłamać nie powienien.
Po prostu moim zdaniem sama potrzeba seksu nie powinna powodować, że z tego powodu sie kogoś szuka.
W sumie to od dłuższego czasu się tylko powtarzam w tym wątku i chyba zakończę w nim swoją twórczość. Chyba, że będa jakieś zupełnei nowe wątki.
4,500 2015-03-29 18:45:47 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-03-29 19:15:01)
Poprawka, w tym artykule seks ma być na przedostatnim miejscu, ważniejszy od meczu
co nawet dla mnie byłoby dylematem, mecz na żywo jest tylko raz...
Ale tekst ogólnie...świetny, aż mnie zemdlilo od słodyczy tego ideału. Dobrze, że nie znam takiego.
Facet79, "nie wypada okazywać zainteresowania ciałem"? No proszę Cię, a te dekolty z narażeniem się co najmniej na angine to dla kogo? Jak laska przyjdzie w golfie, ok, ale z reguły strój randkowy jest gdzieniegdzie wycięty, by atuty rzucały się w oczy, i to raczej nie nasze.
Masz rację, że sama potrzeba seksu nie powinna powodować parcia na związek, chyba że tylko typu "ff", gdzie zasady są jasne dla obu stron. Po prostu większość ludzi szuka nie tylko seksu, ale partnera do życia, czy to do posiadania dzieci, towarzystwa do spędzania czasu, rozmówcy, każdemu według potrzeb. Dla większości samotność jest niemiła i nie chcą tak egzystować.
I racja z tym wyczerpaniem tematu, zwłaszcza ze juz od niego odeszlismy. Najwyższy czas zakończyć. Niech każdy żyje jak mu pasuje, byle nie krzywdząc innych.
4,501 2015-03-29 18:55:03 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2015-03-29 19:09:51)
Ale tekst ogólnie...świetny,
No wiem. I celny.
Facet79, "nie wypada okazywać zainteresowania ciałem"? No proszę Cię, a te dekolty z narażeniem się co najmniej na angine to dla kogo?
Tak ? Jak facet na randce będzie Ci się lampić w dekolt to Ci to nie przeszkadza ?
Czasem wydaje mi sie, że te dekolty to jeden z elementów gierki : niby są dla faceta ale nie wolno mu za bardzo ich podziwiać bo są skręślani jako za bardzo patrzący tam gdzie nie powinien. Czyli właśnie sprawdzenie na ile facecie umówiłeś się ze mną z powodu np. mojego dekoltu a na ile skupiasz się na rozmowie. I im bardziej pociągający dekolt tym trudniejszy test facecie Cie czeka. Czyli nie tyle dekolty są dla faceta co dla ich sprawdzenia.
4,502 2015-03-29 19:19:48
Nie, nie przeszkadza. A "sprawdzanie" mezczyzny w ten sposób jest chore. O ile nie jest to, jak wiele Twoich teorii na temat kobiet, nadinterpretacja rodem z bujnej wyobraźni ![]()
4,503 2015-03-29 21:07:42
Tylko mi chodziło też jeszcze o coś innego. Na pewnym i to długim początkowym etapie znajomości w ogóle nie wypada okazywać żadnego zainteresowania seksualnego. Nawet zainteresowania ciałem jak np. zbyt długim patrzeniem dziewczynie na pewne częsci ciała. Niby nie powinno to przeszkadzać skoro przeciez - jak ktos tu pisał - dla kobiet jest oczywiste, że faceta interesuje seks. Czyli przez te "gierki" musimy rozumiec udawanie przez dlugi czas, że seks jest zupełnie nie ważny. Jedną z zasad tej gierki jest "za szybko dasz znac, że interesuje Cie seks - odpadasz. Chocbys mi sie nawet podobał". I tej zasady nie do konca rozumiem. Podkresle, ze nie chodzi o propozycje seksu tylko samo danie znac, ze moge byc zainteresowany.
Dziwne że wziąłeś sie za doradzanie w tej materii, skoro tobie na tym polu absolutnie nic nie wyszło, to tak jakby bezdomny zaczął doradzać jak zostać milionerem.
Natomiast ktoś kiedyś chyba mądrze napisał, że w agencji płaci się nie tyle za sam seks, co za to, by móc łatwo wyjść potem i beż żadnych konsekwencji.
Ja w agencji płace za seks ![]()
4,504 2015-03-29 21:36:20
Ja w agencji płace za seks
To gimbaza też płaci ? Masz chociaż 50 % zniżki na legitymację szkolną ?
4,505 2015-03-29 22:11:25
Brzydasek napisał/a:Ja w agencji płace za seks
To gimbaza też płaci ? Masz chociaż 50 % zniżki na legitymację szkolną ?
Nie wiem, nigdy nie chodziłem do gimnazjum ![]()
4,506 2015-03-29 22:54:02
Nie wiem, nigdy nie chodziłem do gimnazjum
Wszystko przed Tobą.
4,507 2015-03-30 08:04:31 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-03-30 08:07:10)
A kogoś w ogóle dziwi, że wśród pożądanych cech seks jest na tak dalekim miejscu? No mnie nie dziwi. Może dziwi trochę, że na ostatnim, ja bym go dał gdzieś w środku, ale bez przesady. Seksem człowiek się nie naje. Wbrew pozorom jest cała masa innych ważnych cech, bo przede wszystkim poza uprawianiem seksu jest codzienność, praca, spotkania ze znajomymi, czy nawet zwykła rozmowa, która często jak jest fajna.... prowadzi właśnie do łóżka. No bo przepraszam, ale co z tego, że będę miał jakąś super seksowną laskę (w sumie to mam) skoro jak się odezwie to cały czar pryśnie. Czasami człowiek jest tak zmęczony, że ochoty na ten seks nie ma, a wtedy wystarczy jakaś fajna kolacja w romantycznym miejscu żeby się odprężyć i zrelaksować.
Tak jak każda kobieta ma INNY zestaw cech, które automatycznie powodują spadek oceny faceta w jej oczach tak samo faceci mają taki zestaw. U mnie też jest kilka rzeczy, które automatycznie powodują spadek oceny atrakcyjności o kilka punktów i wcale nie chodzi tu o wygląd. Po części może tak. O styl ubierania jeśli już, a nie sam typowo fizyczny. Fryzura, ruchy, gesty, to co mówi i jak mówi. Tego jest naprawdę dużo. Przed moją żoną miałem taką jedną dziewczynę, krótko na szczęście. Była naprawdę atrakcyjna fizycznie, ale cały czar pryskał jak trzeba było porozmawiać.... coś ustalić. Wbrew pozorom to codzienność jest ważniejsza.
4,508 2015-03-30 11:47:36 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-03-30 11:48:37)
Seks jest na pierwszym miejscu, kiedy pozostale punkty sa na dalekich.....
( klasyczny przyklad, ze ktos sie nadaje tylko do wybzykania, do niczego wiecej)
4,509 2015-03-30 12:21:39
Brzydasek napisał/a:Nie wiem, nigdy nie chodziłem do gimnazjum
Wszystko przed Tobą.
Przez 19 lat chodziłem do szkoły, w tym 8 lat do podstawówki
do gimnazjum to już sie raczej nie załapie.
A kogoś w ogóle dziwi, że wśród pożądanych cech seks jest na tak dalekim miejscu? No mnie nie dziwi. Może dziwi trochę, że na ostatnim, ja bym go dał gdzieś w środku, ale bez przesady. Seksem człowiek się nie naje. Wbrew pozorom jest cała masa innych ważnych cech, bo przede wszystkim poza uprawianiem seksu jest codzienność, praca, spotkania ze znajomymi, czy nawet zwykła rozmowa, która często jak jest fajna.... prowadzi właśnie do łóżka. No bo przepraszam, ale co z tego, że będę miał jakąś super seksowną laskę (w sumie to mam) skoro jak się odezwie to cały czar pryśnie. Czasami człowiek jest tak zmęczony, że ochoty na ten seks nie ma, a wtedy wystarczy jakaś fajna kolacja w romantycznym miejscu żeby się odprężyć i zrelaksować.
Skoro ten seks jest tak mało istotny, to dlaczego jest tyle agencji towarzyskich?
4,510 2015-03-30 12:24:10
Nie jest mało istotny, ale jest mniej istotny niż inne cechy. Dla mnie np. jest bardzo istotny, dla innej osoby może być mniej. I taki związek mógłby się rozpaść z powodu niedopasowania seksualnego i tak często się przecież dzieje. Na szczęście my jesteśmy w tej kwestii mocno dopasowani.
4,511 2015-03-30 15:31:02
Nie jest mało istotny, ale jest mniej istotny niż inne cechy. .
Chyba znow nie napisze nic nowego.
I bardzo mocno się zgadzam z Twoją wypowiedzią i poprzednią, i jednocześnie troche sie nie zgadzam. Bo wszystko zalezy o etapu na jakim jest relacja.
Udało Ci sie, albo raczej umiales sie postarac i masz kogos do Ciebie pasujacego. Seks jest naturalny, zaspokajany wiec mozesz sie skupic takze na innych potrzebach. One rzeczywiscie wowczas moga byc nawet przyjemniejsze.
Inaczej patrza na to osoby samotne, wyposzczone. Rozmowe, wyjscia, a nawet wsparcie - ma sie to od koleżanek, przyjaciół. Nie mam z nimi seksu. Dla mnie dlatego w znajomosci z dziewczyna seks bylby na czolowym miejscu bo nie chce miec kolejnej kolezanki. Natomiast z czasem, pewnie rzeczywiscie, skoro seks jest i jest naturalny to wazniejsze stawalyby sie inne potrzeby.
I teraz pytanie ktory etap miala na mysli autorka z tamtego artykulu. Chyba juz poczatkowy czyli wlasciwie na zadnym etapie dla niej seks nie jest zbyt wazny.
W pewnym etapie zycia jak jest sie samemu wpada sie w pulapke : dziewczyny nie chca Cie bo jestes napalony a jestes napalony bo nie masz dziewczyny. Bez wyjscia sytuacja.
4,512 2015-03-30 19:04:08 Ostatnio edytowany przez vidivindi (2015-03-30 19:09:43)
Kobiety seksu nie potrzebują prawie wcale. Chęć na seks u kobiety uaktywnia się gdy
- chcą zatrzymać danego mężczyznę (pod pojęciem zakochania, by było łatwiej zracjonalizować chęć jego zagarnięcia, zazdrość, frustrację)
- chcą rozładować napięcie spowodowane problemami psychicznymi, uzaleznieniami (wolą zapewnić sobie orgazm niż rozwalić szafkę lub zjeść pół kilo czekolady, gdy są smutne lub zdenerwowane)
- chcą mieć dziecko (owulacja sprzyja)
Jeśli kobieta jest spokojna, zdrowa psychicznie, nie ma huśtawek nastrojów, nie potrzebuje od kogoś miłości (bo sama siebie nie kocha i płacze z powodu depresji - wzmaga się to "na starość" gdy juz nie ma powodzenia), pędu do dziecka, ani nie ma na celowniku mężczyzny czy jego statusu, zasobów to chęć na seks u kobiety wynosi zero.
Ogólnie większość powodów chęci na seks u kobiety to niepewność, problemy psychiczne, lub chęć ofiarowania siebie mężczyźnie którego chce zatrzymać przy sobie, a który nie nadskakuje (jak nadskakuje to kobieta nie widzi sensu by seks dawać).
A teraz możecie zgrzytać zębami i drapać.
4,513 2015-03-30 20:36:02
Na widok takich "złotych myśli" to najwyżej pobłażliwy uśmiech się ciśnie ![]()
Jeśli to cała prawda, to dzięki Ci Panie za problemy psychiczne, bo inaczej sporo przyjemności w życiu by mnie ominęło...
4,514 2015-03-30 21:44:29 Ostatnio edytowany przez Tom94 (2015-03-30 21:48:11)
Może tym artykułem nie okryję niczego nowego ale myślę że warto poświęcić na niego chwilę, ponieważ według mnie tutaj jest czarno na białym wyjaśnione dlaczego niektórzy faceci muszą się zadowolić tylko agencjami.
"Odnosząc się do artykułu Rollo "Love Experience" który opisał, że
mężczyźni i kobiety są hipergamiczni jestem w stanie temu zaprzeczyć.
Rozgraniczmy, że ludzie (i kobiety i mężczyźni) optymalizują, ale
tylko kobiety są hipergamiczne (instynktownie szukają lepszych genów
niż własne, by ludzkość nie wyginęła). Różnicą są progi
dopuszczalnej do seksu atrakcyjności które są inne dla obu płci. W
czasach równouprawnienia kobiety nie poślubiają mężczyzn którzy są
dla nich atrakcyjni seksualnie. Odkąd kobieca seksualność została w
pewien sposób wyzwolona tworzy to sytuacje w których większość kobiet
uprawia seks z mężczyznami, którymi nie są szczerze zainteresowane.
Przeciętny mężczyzna odczuwa satysfakcję uprawiając seks z
przeciętną kobietą, ale przeciętna kobieta nie odczuwa tego z
przeciętnym mężczyzną.
Miej na uwadze, że pisząc o atrakcyjności piszę o atrakcyjności
seksualnej. Czyli gdy kobieta autentycznie chce uprawiać seks z danym
mężczyzną i od niej wychodzi propozycja.
Hipergamia oznacza "zainteresowaniem osobą o wyższej wartości seksualnej
niż własna" (w skrócie SMV, które będę używał w tym artykule). Jest
to cecha wyłącznie kobieca.
Równouprawnienie do którego dążą kobiety jest sprzeczne z naturą. W
dawnych czasach kobieta była uzależniona od mężczyzny w wielu
aspektach. Była tego świadoma, nie protestowała, nie miała kompleksów
z tego powodu. Dzięki czemu mogła na mężczyznę patrzeć z fascynacją
- i społeczną i seksualną. Dziś gdy kobiety wywalczyły sobie prawa
zaczynają wywyższać się nad mężczyzn przez co hipergamia nie pozwala
im tych mężczyzn kochać w sposób chemiczny. Hipergamia mówi o tym, że
kobieta kocha tylko kogoś kto ma wyższą od niej wartość na rynku
seksualnym. Brak idealnych mężczyzn (lepszych niż równych w
równouprawnieniu) powoduje to, że kobiety są coraz częściej
nieszczęśliwe i sfrustrowane, oraz przestają wierzyć w miłość. Te
problemy stworzyły sobie same kobiety nie rozumiejąc swojej natury,
która każe im być uległą i słabszą wobec mężczyzny, by uzyskać
szczęście. Teraz do rzeczy.
Optymalizacja vs Hipergamia
Wszyscy optymalizujemy. Innymi słowy, mężczyźni czy kobiety szukają
najlepszego co mogą w życiu dostać, w każdej dziedzinie: seks, szkoła,
praca, kariera, małżeństwa, wakacje, dom, kupno samochodu, cokolwiek. W
każdym miejscu i czasie, w każdej sytuacji i okoliczności, wszyscy
szukamy najlepszego co możemy uzyskać, by później móc to innym
zaoferować. Mogą to być pieniądze, sex appeal, zasoby, umiejętności,
wiedza, znajomości. Wszyscy, mężczyźni i kobiety optymalizują.
I teraz dochodzi do głosu hipergamia. Wszyscy optymializujemy, ale
patrząc na hipergamię skupiamy się na zdobywaniu innych cech, które
będą dodawały nam schodków w progu atrakcyjności. Obie płci różnią
się atrakcyjnością. Mężczyźni po prostu optymalizują; kobiety
optymalizują po to by uzyskać to czego chce ich hipergamiczna natura.
Męskie podejście
Mężczyźni mają dużo szerszy zakres filtrów atrakcyjności niż
kobiety. To oznacza mniejsze wymagania by chcieć uprawiać seks.
Większość mężczyzn jest zainteresowana większością kobiet.
Mężczyzna zawsze będzie zainteresowany kobietą powyżej jego SMV
(seksualna wartość rynkowa), na tym samym poziomie SMV, a także troszkę
poniżej.
Większość mężczyzn ma próg zainteresowania seksualnego ciut poniżej
własnego. Mężczyzna nie będzie uprawiał seksu z kobietą, którą nie
jest zainteresowany seksualnie. Nigdy nie zainwestuje w nią, nigdy nie
będzie zaangażowany. Jednakże jak pisałem, mężczyzna może być
zainteresowany kobietą o niższej wartości seksualnej niż on sam. W
praktyce wygląda to tak. Wyjściową będzie SMV +0, czyli gdy kobieta z
mężczyzną mają równy poziom wartości seksualnej. Mężczyzna także
będzie zainteresowany kobietami SMV +1, +2, +3, ale też -1 i nawet w
wielu przypadkach -2. Czyli gdy kobieta jest od niego mniej atrakcyjna.
Próg może być różny od okoliczności. Mężczyzna 9 lub 10 (skala
1/10) będzie miał dużo szerszy zakres zainteresowania seksualnego
kobietami. Taki mężczyzna zainteresuje się seksualnie kobietami
10,9,8,7,6, a nawet 5. Mężczyzna 5 (przeciętny) w skrajnych warunkach
zainteresuje się kobietą 2. Mężczyzna 2 ma już bardzo spłycony
zakres, ponieważ będzie mógł uprawiać seks z kobietami 2 i 1.
Przypominam, że te kobiety są poniżej jego wartości seksualnej (SMV),
ale nie poniżej progu atrakcyjności (po chłopsku: mimo że będzie to
kobieta 1 to i tak spodoba mu się na seks, podnieci go).
Weźmy przeciętnego mężczyznę. 5. Bez zająknięcia zainteresuje go
kobieta 6 i wyżej. Będzie także zainteresowany odpowiedniczką, czyli
SMV 5. W wielu przypadkach zainteresuje sie kobietą 4, czasami też 3.
Jego najlepszą relacją będzie relacja z kobietą 4, ponieważ kobieta
zrealizuje w nim swoją hipergamiczną naturę zdobywając samca o wyższej
wartości seksualnej na rynku. Ponieważ on jest 5, nie będzie mógł
utrzymać relacji z kobietą 6 i wyżej na zbyt długi czas. Kobieta 5
także po pewnym czasie związku nie będzie usatysfakcjonowana
mężczyzną 5, ponieważ kobiety nie są zainteresowane swoimi
odpowiednikami SMV.
Kiedy dochodzi do małżeństwa priorytetem mężczyzny jest to, by był
zainteresowany seksualnie kobietą. Mężczyzna nie poślubi kobiety, z
którą nie chce uprawiać seksu. Dla mężczyzn seks jest zerojedynkowy.
Albo chcą seksu, albo nie. Nie ma nic po środku, nie ma "może", nie ma
"gdyby", nie ma "ostatecznie mogę to zrobić". Mężczyźni nie
rozkładają tego na czynniki i pod pewnymi warunkami.
Kobiece podejście
To działa zupełnie inaczej u kobiet. Kobiety mają znacznie wyższe
wymagania i tym samym węższy zakres, w którym będą chciały uprawiać
seks. Typowa kobieta NIE JEST zainteresowana większością mężczyzn.
Progi atrakcyjności dla niej są równe lub powyżej jej własnej SMV.
Hipergamia tego wymaga. Progiem zainteresowania dla kobiety będzie więc
SMV +1,+2,+3 i wyżej. Ona nie jest prawdziwie zainteresowana SMV +0
(odpowiednik własnej atrakcyjności) i NIGDY nie jest zainteresowania
kimś o niższej atrakcyjności (SMV -1 i niżej).
Podamy przykład kobiety 6. Będzie bardzo zainteresowana mężczyzną 9.
Spodoba jej się też mężczyzna 8 i 7. Troszkę zainteresowania wykrzesi
do mężczyzny 6. Aczkolwiek ona nigdy nie zainteresuje się mężczyzną 5
i niżej. Dopuszczalna granica atrakcyjności seksualnej płci przeciwnej
dla kobiet jest SMV+0 (w przeciwieństwie do -2 mężczyzn).
I tu sie zaczyna zabawa.
Próg atrakcyjności kobieta ustawia na +0, ale to nie znaczy że ona nie
dopuści do siebie mężczyzny o niższej atrakcyjności. Mężczyzna może
nadrobić swój brak atrakcyjności tym co kobieta potrzebuje społecznie.
W większości zawiera się to w 3 składniowych: pieniądze, zasoby i
zaangażowanie. Są jeszcze inne "wymagania" typu wiek, przeszłość
seksualna, chęć na posiadanie dzieci, poglądy, presja kulturowa i
rodziny. Kobieta może iść ze swoją naturą na kompromis interesując
się gorszym wg niej mężczyzną dając mu tzw pseudo miłość.
Pragnę, mogę, nie chcę
Kobiety mają inne podejście do seksu niż mężczyźni. Nie jest to
zerojedynkowe. Kobieta pragnie seksu, mogłaby go uprawiać (warunkowo) i
kategorycznie nie chce. Nasza hipotetyczna kobieta 6 chciałaby seksu z 7,
ale rzeczywiście pragnęłaby seksu z mężczyzną 8 i 9 (10 powiedzmy
zostawia sobie na fantazje). Mogłaby też uprawiać seks z mężczyzną 6,
czy nawet niektórymi 5, ale TYLKO wtedy gdyby nadrobili wymaganiami
społecznymi którymi są: pieniądze, stabilizacja, zasoby, zaangażowanie
(miłość mężczyzny do kobiety, nie na odwrót), inne cechy. Ona
kompletnie nie chce uprawiać seksu z mężczyzną 4 i poniżej (chyba że
jest Billem Gatesem, Donaldem Trumpem, ale wtedy zaciśnie zęby).
To jest wszystko znane, jeśli pomyślisz o swoich obserwacjach. Kobieta 6
pragnie seksu z mężczyzną 8 i właśnie dlatego mężczyzna 8 nie musi
nic wnosić w związek, by kobieta go pragnęła. Mężczyzna 6 musi
nadrabiać innymi cechami, by ona się "przemogła". Mężczyzna 5 i niżej
będzie przynosił zasoby, ale ona nigdy naprawdę tego seksu z nim nie
będzie chciała. Zwiąże się z nim, dostanie czasem seks, ale nie
będzie to prawdziwa jej chęć na niego.
Im wyższe SMV posiada mężczyzna, tym mniej musi wnosić do relacji by
mieć seks. Im niższe SMV, tym mężczyzna musi więcej wnosić np
zasobów by to dostać. Będzie pracował, inwestował i będzie
zaangażowany. Ona jednak nie będzie nim prawdziwie zainteresowana, tylko
jego zaangażowaniem ("oh on mnie adoruje, jest taki dobry"). Może
negocjować zobowiązania, ale nie dostanie od niej przyciągania.
Jak to wszystko działa
Dla mężczyzn jest to proste. Mężczyzna będzie uprawiał seks z
satysfakcją z kobietą o jego poziomie lub ciut niżej. Będzie oferował
jej zaangażowanie, będzie chciał wziąć z nią ślub. Mężczyźni
poślubiają tylko te kobiety z którymi chcą uprawiać seks i są nimi
prawdziwie zainteresowani. Kobiety natomiast mogą uprawiać seks z
mężczyznami dla nich nieatrakcyjnymi. Uprawianie seksu więc nie jest
żadnym wyznacznikiem zainteresowania kobiety mężczyzną, a jego
zaangażowaniem czy zasobami (stąd popularne: kobiety lecą na kasę,
kobiety nie zachowują się inaczej niż prostytutki robiąc to "za coś").
Mężczyzna będzie optymalizował, czyli wybierze sobie najlepszą
kobietę na którą go stać, ale tylko taka która będzie dla niego
atrakcyjna seksualnie. Czyli jeśli progiem mężczyzny 5 jest kobieta 4,
to wybierze sobie najlepszą kobietę 4 spośród możliwych. To jest
optymalizacja męska. Szukanie najlepszego, ale na swoim progu, który jest
często niższy niż własny. Mężczyzna zaoferuje kobiecie jego progu
zaangażowanie, nawet wtedy kiedy nie da mu seksu. Dla kontrastu kobieta
która jest poniżej jego progu nie ma mu nic do zaoferowania, więc
niczego od niego nie dostanie.
Co się dzieje z mężczyznami, którzy nie mogą uprawiać seksu z
kobietami z którymi chcieliby to robić? Obywają się bez, lub uciekają
w pornografię. Mężczyzna nie widzi innego wyjścia w oparciu o bilans
zysków i strat nie mając innego wyboru. Kobiety często sądzą, że to
kwestia charakteru, złego "podrywu", ale to wszystko wynika z
atrakcyjności seksualnej (geny).
Dla kobiet jest to bardziej skomplikowane. Oczywiście do samego seksu
kobieta mężczyznę zawsze znajdzie, ale sprawa ma się inaczej gdyby
chciała z takim się związać lub poślubić. Na świecie nie ma tak
dużo mężczyzn 8, 9 czy 10, którzy byliby zainteresowani kobietami 5 i
wyżej (a te kobiety są właśnie nimi zainteresowane prawdziwie).
Najbardziej atrakcyjni mężczyźni są NIEDOSTĘPNI. Albo zajęci, albo
nie chcą się wiązać prowadząc bogate życie seksualne. Kobiety wtedy
decydują się na rolę kochanki lub zdradzają. W konsekwencji
większość kobiet nie może poślubić mężczyzn, których pragną.
Jeśli chcą związku obniżają poprzeczkę (będąc nieszczęśliwymi).
Kobiety chcące związku idą na ugodę rezygnując z najbardziej
seksownych mężczyzn, których mogą mieć w luźnych relacjach, a nie
mogą "zmusić" ich do zaangażowania w związek. Kobiety jednak nadal
szukają najlepszego dla siebie, by uniknąć rezygnowania z większości
swoich wymagań. Z wiekiem jest to coraz trudniejsze.
Kobieta obniży swoją skalę SMV, by mieć związek, rekompensując to
sobie zasobami mężczyzny i jego zaangażowaniem, jego "pozostałymi"
cechami, ale nie oznacza tego że będzie nim zainteresowana (zauroczona,
zakochana). To że on będzie posiadał dla niej ważne cechy społeczne
kwalifikujące do związku nie znaczy, że będzie nim seksualnie
zainteresowana. Często nazywa się to związkami z rozsądku. To że ona
wymaga zaangażowania od mężczyzny mniej atrakcyjnego (dbaj o mnie, to
będziesz mnie miał - dla kontrastu ci atrakcyjni w ogóle nie dbają ,a
kobiety im nadskakują) nie znaczy że ona PRAGNIE z nim seksu. To znaczy
że ona mu ten seks DA i MOŻE go z nim mieć. Może, więc nie jest to dla
niej satysfakcja. Jej satysfakcja nie jest zalezna od tego mężczyzny, od
jego "techniki" czy umiejętności, tylko od tego że nie jest nim
seksualnie zainteresowana.
Jest to kluczowe, by mężczyźni to zrozumieli.
Kobieta jest skłonna do coraz większych negocjacji, poświęceń i
zmniejszenia wymagań wraz z postępem jej wieku. Wtedy będzie skłonna do
związania się z mężczyzną, z którym MOŻE uprawiać seks, rezygnując
z mężczyzn która PRAGNIE do seksu.
Mężczyzna, z którym ona pragnie uprawiać seks wystarczy by był sobą
przez cały czas, by utrzymać jej zainteresowanie. Mężczyzna, z którym
ona jedynie mogłaby uprawiać seks bez prawdziwego pragnienia, musi
wnosić do związku dużo więcej. Jeśli nie uda mu się to z byle powodu,
jego małżeństwo i relacja jest skończona.
Kobiety nieatrakcyjne fizycznie i będące świadome swoich słabych genów
najczęściej nie patrzą na atrakcję seksualną mężczyzny ("ja nie
patrzę na wygląd, ma dla mnie małe znaczenie lub żadne"). One ustawiły
sobie SMV na poziomie 1 dzięki czemu będą zainteresowane mężczyznami
od 2 wzwyż. Jest to ckliwe, ale tak naprawdę one cierpią przez swój
brak atrakcyjności.
Różnicą jest to, że mężczyźni nie postępują tak jak kobiety.
Jeśli nie pragną seksu z daną kobietą to nie pragną. Nie będzie
wzwodu. Full stop. Nie ma tu miejsca na kompromisy. Mężczyźni nie
uprawiają seksu gdy tego autentycznie nie chcą. Mężczyźni nie oferują
zasobów, pieniędzy i zaangażowania (adoracji, chęci związku) kobietom
z którym nie chcą uprawiać seksu. Mężczyźni nie poślubią kobiety, z
którą nie chcą uprawiać seksu. Jeśli mężczyzna podjął decyzję by
uprawiać seks z daną kobietą, to znaczy że ona jest dla niego
seksualnie atrakcyjna. Mężczyzna nie zrobi niczego dla kobiety dla niego
nieatrakcyjnej.
Jeśli chodzi o relację czysto seksualną (brak związku), kobiety nigdy
nie idą na kompromis. W każdym wieku szukają najlepszego możliwego dla
nich mężczyzny, który ma od nich wyższą wartość. Będą uprawiały
seks z mężczyznami SMV +2, +3 ponieważ znaleźć takiego to dla nich
żaden problem. SMV +1 czasami dostaną od nich seks ponieważ się jej
podobają. Mężczyźni z SMV +0 i niżej nie dostaną od nich niczego,
choć... te kobiety będą od nich wymagały zaangażowania (adoruj mnie, a
być może uczucia się pojawią, bo liczy się charakter).
Jest to zabawne, ponieważ kobieta trzyma w otoczeniu kilku adoratorów
którymi nie jest zainteresowana, uprawia seks z niezainteresowanymi
związkiem alfami, czekając na innego alfę, z którym wejdzie w związek.
Co ciekawe on nigdy się nie pojawia, ponieważ nie istnieje w przyrodzie,
a wtedy kobieta decyduje się na zerwanie relacji seksualnej z alfa, dla
beta providera którym nie jest aż tak zainteresowana, a który chce
związku.
Kobiety wchodzą w związki z mężczyznami, którymi nie są seksualnie
zainteresowane na wysokim poziomie. Czemu tak robią? Ponieważ nie mają
wyboru. Praktycznie żadna z nich nie poślubi mężczyzny, z którym
sypiała w relacji czysto seksualnej (fuck friends or whatever). Ona może
uprawiać seks z mniej atrakcyjnymi, ale tylko wtedy kiedy oni coś wniosą
dodatkowego. Ludzie w otoczeniu komentują, że jeśli się związali to na
pewno ona jest nim seksualnie zainteresowana, że on się jej podoba.
Racjonalizują sobie to.
"Poślubiła go, prawda? Mają dzieci! Wyglądają na szczęśliwą
rodzinkę". Wniosek otoczenia? Kochają się. Zwykle jest to nieprawda i to
ze strony kobiety. Winą niekochania obarcza mężczyznę, ponieważ nie
zna swojej hipergamicznej natury i weszła w związek z kimś kto nie był
dla niej atrakcyjny seksualnie.
Seks bez pragnienia ze strony kobiety jest okej dla dużej części
mężczyzn. Nie zauważają też różnicy kiedy kobieta tego seksu
pragnie, czy tylko udaje zaangażowanie. Małżeństwa jednak przestają
przez to funkcjonować poprawnie po bardzo krótkim czasie. Mężczyźni
także są obarczani winą, gdy byli za dobrzy. Co to oznacza? Że
mężczyzna oferował zasoby kobiecie, gdy ona ich NIE CHCIAŁA. Nie
chciała ponieważ nie była nim prawdziwie zainteresowana. Okłamywała
go. To dlatego też kobiety zostają przy mężczyznach, którzy je źle
traktują. Z tymi mężczyznami jednak łączy je seksualna więź. Są oni
dla nich atrakcyjni seksualnie. Społecznie nie, ale to się NIE LICZY dla
kobiety, choć pragnęłaby i atracji seksualnej i społecznej (mężczyzna
10, dobry i zaangażowany).
To właśnie dlatego kobiety po ślubie przestają chcieć uprawiać seks
(ból głowy). Wcześniej dawały go tylko po to, by uzyskać ślub, status
społeczny, nierzadko pieniądze. Seks był środkiem do celu jakim jest
uzyskanie bezpieczeństwa społecznego, a nie pragnieniem tego seksu.
Czasami go uprawiają, ale nie dlatego że chcą, a dlatego że czasem
muszą się rozładować. Wskaźnik zdrad wśród kobiet sięga ponad 30%,
oraz ponad 50 gdy mężczyzna ma równy lub niższy status społeczny niż
kobieta (nie może nadrobić seksualności statusem społecznym). Kobieta
jeśli dostanie wybór atrakcyjniejszego mężczyzny z łatwością zerwie
obecny związek. Stąd powiedzenie i przechodzeniu kobiety z gałęzi na
gałąź czy wyrachowaniu. Nie wińmy jednak za to kobiety. To ich natura,
która zmusza do podtrzymania gatunku ludzkiego.
Mężczyźni nie mają problemu z połączeniem seksu w związku, ponieważ
będą zainteresowani większością kobiet. Kobiece podejście jednak
powoduje mnóstwo problemów, a badania pokazują, że większość kobiet
poślubia mężczyzn którymi nie są zainteresowane seksualnie.
Jak to odnieść do mężczyzn?
1. Najważniejsze pytanie: czy ona pragnie uprawiać seks ze mną? Czy
mogłaby używając jako kartę przetargową, "za coś", czy mnie pragnie
jako mnie?
2. Jeśli ona nakazuje Ci czekać na seks, ociąga się z tym, ona tylko
mogłaby ten seks uprawiać, ale nie ma na niego chęci. Jeśli nie jest
entuzjastycznie nastawiona do seksu z Tobą to nadal tylko mogłaby ten
seks uprawiać, ale go NIE CHCE. Nie jesteś dla niej atrakcyjny.
3. Kobiece "pragnąć" i móc" uprawiać seks jest podobne. Kobiety to
idealne aktorki. Potrafią udawać miłość, zaangażowanie, by zmusić
Cię do poświęcenia dla niej zasobów i zaangażowania. Rozkochają Cię,
choć same nie są Tobą seksualnie (miłosnie) zainteresowane.
Jak odróżnić kiedy kobieta chce od Ciebie czegoś uzyskać, a naprawdę
jest zaangażowana uczuciowo? Popatrz na jej byłych kochanków. Jeśli nie
jesteś do nich podobny to nie ma możliwości, byś był obiektem jej
szczerego zainteresowania. W jakim ona jest wieku? Jeśli około 30 wzwyż
to prawdopodobnie płaci cenę za starzenie się i obniża wymagania. Nadal
nie jest to jej prawdziwe uczucie. Jeśli zmienia nastawienie do seksu,
jest często chłodna, to znaczy że nie jesteś dla niej atrakcyjny.
Jeśli zasłania się dziećmi, przyszłością, zmianą pracy czy chęcią
poczucia nowości, lub gdy mówi że ją ograniczasz - nadal nie jesteś
atrakcyjny dla niej.
4. Pamiętaj - możesz ten seks dostać, może sie z tobą kobieta umawiać
na randki. To nie znaczy, ze jesteś dla niej atrakcyjny. Ona może w tym
mieć inny cel i raczej go nie poznasz."
Reasumując, tutaj Panowie według mnie mają SMV poniżej 2 albo równe 2.
Nie są seksualnie atrakcyjni dla kobiet i jak podejrzewam nie mogą niczym nadrobić tego stanu (np. pieniędzmi) i stąd owe wizyty u prostytutek.
Pewnie zaraz kobiety mnie tutaj zamordują no ale cóż, musiałem wkleić ten artykuł ![]()
4,515 2015-03-30 23:09:51 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2015-03-30 23:11:00)
Facet79, skoro korzystanie z agencji jest dla Ciebie taką samą usługą jak sprzedawanie marchewki na targu i wszystkie inne, to rozumiem że jeśli poznasz kobietę z którą stworzysz jakąś relację, to nie będziesz miał nic przeciwko aby była czynną zawodowo prostytutką??
4,516 2015-03-30 23:29:13
Tom 94 twoje odkrycie i jakże ,,fascynujący artykuł,,porównać mogę z ,,odkryciami,,amerykańskich naukowców, jest taki obrazek w sieci z podpisem,że odkryli oni właśnie ze piwonie piwa nie dają,,
4,517 2015-03-31 00:43:22
Nooooo, to mamy recepte!!!
Musicie , panowie kobiety zle traktowac- wszystkie!
Wtedy ta, ktora jest wami szczerze zainteresowana, zostanie i bedzie wam oddana do grobowej deski:-)
Poniewaz facet jest zalnteresowany prawie kazda, to wybrzydzac nie bedzie....
DO DZIELA ZATEM!!
( czekam na komentarze o efektach)
4,518 2015-03-31 02:50:00
Niektóre zdania w artykule są prawdziwe, wiadomo jednak, że nie w odniesieniu do każdej kobiety. Myślę, że u mężczyzn też zdarza się, że są z jakąś kobieta z braku laku, jak najbardziej myślę, że tutaj też nie są kryształowi. Oczywiście tego nie pochwalam i sama sobie czegoś takiego nie wyobrażam, mimo że uważam się raczej przeciętną (chociaż ostatnio po komplementach z forum tutaj lepiej myślę o swoim wyglądzie). Owszem, są osoby co są z byle kim, tzn nie są zadowoleni ze związku, ale to u obu płci. Czasem i faceci wiążą się z jedną kobietą, a tak naprawdę bardziej atrakcyjna jest dla nich inna, ale ich nie chce. Widzicie, są faceci co lecą tylko na wygląd, mogą być nawet z głupią osobą, niepasującą im z charakteru, a zdarzają się kobiety, co lecą na kasę, a facet tak naprawdę ich nie pociąga. No bywa, ale czy facet co leci np tylko na wygląd dziewczyny jest lepszy wtedy? Nie, oboje patrzą raczej za bardzo na mniej ważne sprawy. Tzn wiadomo wygląd też ma znaczenie, ale chodzi mi o sytuacje, gdy dla kogoś tylko on jest ważny, wtedy jest gorzej. A jeżeli ktoś niezależnie czy kobieta czy mężczyzna jest z kimś dla kasy czy tylko dla wyglądu czy dlatego, że ktoś inny ich nie chciał, to oczywiście bardzo niefajne. Nie każda jednak kobieta wiąże się z tych względów, jakby mnie facet wcale nie pociągał, to nie wyobrażam sobie związku. Kasa, status dla mnie nic nie zmienia jak facet gbur czy jest chamski. Jak kogoś kocham to tylko tę osobę i dlatego, że właśnie z nim chce być. Dla mnie to podstawa, na pewno dla wielu kobiet też. No i można mieć fajny związek, a w nim też dobry seks.
4,519 2015-03-31 08:16:41 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-03-31 08:19:30)
Autor artykułu zdaje się zapominać/nie wie że były i są społeczeństwa matriarchalne. Ciekawi mnie tylko czy autor tego artykułu nie jest przypadkiem jednym właśnie z tych korzystających i w postaci tego pseudonaukowego wywodu stara się uzasadnić swoje wybory.
4,520 2015-03-31 08:19:14
I autor artykułu opiera się na stwierdzeniu ze każda kobieta nie chce seksu a każdy facet chce. Tylko co tutaj robi na forum watek o aseksualnych mężczyznach to ja nie wiem?
4,521 2015-03-31 08:20:39 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-03-31 08:26:23)
Zresztą artykuł bez jakichkolwiek źródeł, wyników badań jest warty tyle samo co wszystkie nasze przemyślenia tutaj. Jak to mówią. Prawda jest jak dupa każdy ma swoją. Osoby mające problem z seksem tzn. z doświadczeniem seksu zawsze będą szukać przyczyn poza sobą. No i w związku z tym nigdy tego seksu z uczuć nie doświadczą i zostaną mu prostytutki. I zawsze będą to tłumaczyć jakimś tam pierwotnym instynktem jakby zapominając, że rodzaj ludzki liczy są kilka milionów lat i przez te miliony lat potrafił zapanować nad instynktami i zamiast instynktem zaczął kierować się rozumem. Stąd to człowiek, a nie np. małpy jest na tak wysokim poziomie rozwoju. Ale nie. W kwestii seksu to instynkt jednak decyduje. Dość zabawna teoria. Człowiek potrafi wysłać w kosmos drugiego człowieka używając do tego mózgu, ale w seksie kieruje nim prymitywny instynkt. Czy wy naprawdę nie dostrzegacie jak groteskowe są te teorie?
4,522 2015-03-31 08:24:27
według mnie miłości, pożądania nie da się zmierzyć jakimi progami, punktami
4,523 2015-03-31 09:22:18 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-03-31 09:23:56)
według mnie miłości, pożądania nie da się zmierzyć jakimi progami, punktami
Dokładnie. Każdy z nas, bez względu na płeć, od początku życia ma odmienne doświadczenia, przejścia, doznania, wzorce, które wpłynęły na jego charakter, osobowość i upodobania. Ciężko wiec wtloczyc to w jakieś ramki, dopasować do schematu i konkretnego typu. I zmieniamy się wciąż z wiekiem, doświadczeniem, pod wpływem innych ludzi.
4,524 2015-03-31 10:21:29 Ostatnio edytowany przez vidivindi (2015-03-31 10:25:51)
Autor wydaje się mieć dużą wiedzę z teorii ewolucyjnych, ale nie może wiedzieć kto czego przeżył, a to wpływa na ocenę wrażliwości na miłość. Jeśli dobrze rozumieć to chodzi w nim o skale punktową pożądania, a nie skalę miłości bo to jest dopiero dalsza faza. Odchyłów jest dużo w dzisiejszym świecie, ale dla młodych osób wkraczających w świat romantyzmu powinien coś uświadomić. Tak jak sama seksualność nie wystarczy, tak status, zasoby czy zaradność nie muszą świadczyć o miłości. Pamiętać trzeba że w desperacji obniża się wymagania, a w niedojrzałości zawyża. Aseksualność jest chorobą. Wszystko to wpływa też na wybory. W artykule powinno być wytłumaczone czym jest SMV, ponieważ być może każde przeżycie, poranienie i choroby zmieniają ocenę. Jeśli się zmieniamy przez życie to może nam się zmieniać ocena, a dzięki zmianie oceny inne wybory miłosne. Zgadzam sie jednak, że tak patrząc na kobiety to jednak większość szuka łatwego wykalkulowanego życia z mieszanką emocji u boku przystojniaka miliardera z problemami psychycnymi co pokazał idol milion ów kobiet grey.
4,525 2015-03-31 10:48:49
Ja jestem dość młoda, miałam kilka związków z przystojniakami którzy działali na mnie seksualnie bardzo dobrze, ale nie potrafiłam się z nimi dogadać i te związki się nam kończyły. Za to wtedy gdy związałam się z moim obecnym mam mało seksu ale jest nam dobrze razem. Coś w tym jest.
4,526 2015-03-31 11:12:53
Widzicie, są faceci co lecą tylko na wygląd, mogą być nawet z głupią osobą,
Mi nie przeszkadza może być głupia, łatwiej będzie ją kontrolować ![]()
4,527 2015-03-31 11:53:37
No szczególnie jak np. zachorujesz, a będzie trzeba coś ważnego załatwić. Życzę powodzenia:P
4,528 2015-03-31 12:19:21
Inteligencja, umiejetnosc komunikacji, wyobraznia, fantazja, polot, kreatywnosc- w seksie rzecz niezbedna...
Jesli sie ma jakie takie wymagania od seksu...jesli wystarcza komus ze jest dziurka/fiutek, to faktycznie, i wybor wiekszy, i o spelnienie latwiej. Pozazdroscic...ja jednak wymagam ww.
4,529 2015-03-31 18:21:29
Kobiety seksu nie potrzebują prawie wcale. Chęć na seks u kobiety uaktywnia się gdy
- chcą zatrzymać danego mężczyznę (pod pojęciem zakochania, by było łatwiej zracjonalizować chęć jego zagarnięcia, zazdrość, frustrację)
- chcą rozładować napięcie spowodowane problemami psychicznymi, uzaleznieniami (wolą zapewnić sobie orgazm niż rozwalić szafkę lub zjeść pół kilo czekolady, gdy są smutne lub zdenerwowane)
- chcą mieć dziecko (owulacja sprzyja)Jeśli kobieta jest spokojna, zdrowa psychicznie, nie ma huśtawek nastrojów, nie potrzebuje od kogoś miłości (bo sama siebie nie kocha i płacze z powodu depresji - wzmaga się to "na starość" gdy juz nie ma powodzenia), pędu do dziecka, ani nie ma na celowniku mężczyzny czy jego statusu, zasobów to chęć na seks u kobiety wynosi zero.
Ogólnie większość powodów chęci na seks u kobiety to niepewność, problemy psychiczne, lub chęć ofiarowania siebie mężczyźnie którego chce zatrzymać przy sobie, a który nie nadskakuje (jak nadskakuje to kobieta nie widzi sensu by seks dawać).
A teraz możecie zgrzytać zębami i drapać.
O matko,nie umiem się nagle odnaleźć w rzeczywistości. Mój facet przynosi kwiaty,mówi komplementy,mamy związek partnerski,więc obowiązki domowe dzielimy na pół...a ja mimo tego chcę się z nim kochać..
Albo mam permamentną owulację, albo ciężkie przypadłości psychiczne, bo jak patrzę na jego śliczny tyłeczek..
Ech,no widocznie jestem chora..
4,530 2015-03-31 18:26:28
Czym jest to uwodzenie? Przynoszeniem kwiatków, mówieniem komplementów, odciążaniem w obowiązkach? Jeśli tak to nie mamy o czym rozmawiać, ponieważ mamy tu kilka tematów po stronie męskiej którzy to robią, a których kobiety odrzucają. To się zwie tzw miś pantofel. Ideał kobiet, taki uwodziciel?
Mnie nikt w obowiązkach nie odciąża, ja mam swoje,partner swoje, oboje chodzimy do pracy,oboje dbamy o dom. I oboje dbamy o siebie wzajemnie. To nie jest uwodzenie,tylko normalny związek. Uwodzi się gestem,spojrzeniem,dwuznacznym słowem,strojem..wszystkim tym,co daje drugiej osobie poczuć,że jej pragniesz.
4,531 2015-04-01 11:38:33 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2015-04-01 12:19:10)
Facet79, skoro korzystanie z agencji jest dla Ciebie taką samą usługą jak sprzedawanie marchewki na targu i wszystkie inne, to rozumiem że jeśli poznasz kobietę z którą stworzysz jakąś relację, to nie będziesz miał nic przeciwko aby była czynną zawodowo prostytutką??
Ja to już wyjaśniałem i znów nie napiszę nic nowego.
Mianowicie najważniejsza jest symetria. Jeśli obu stronom pasowałby taki układ, że ona z kim chce i kiedy chce i to ważne by on także tak mógł. I odwrotnie. To, czy sie za to płaci jest dla mnie drugorzędne.
Natomiast gdy zbudowało się relacje która zakłada wzajemną wierność i zaufanie to wtedy powinno sie tego przestrzegać i jesli dziewczyna oczekuje ode mnie wierności to i ja tego od niej.Czyli gdy jest sie w blizszym zwiazku z wiernością to nie wyobrażam sobie wtedy skoków w bok.
Pozatym jak już pisałem nie akceptuje korzystania z agencji przez tych którzy są w zwiazkach. Ja tylko pisze, ze moim zdaniem jak ktos jest wolnym singlem i choc sie stara to nie moze nikogo znalezc to nie widze problemu by skoczyć wówczas do agencji na jakies przytulanki, masaż, seks czy inne zabawy. Czyli mieć seks nawet bez uczucia bo jest w życiu potrzebny a na uczucia nie ma sie żadnego wpływu i osoby samotne nie powinny byc poszkodowane brakiem seksu.
I taki seks bez uczuć, bez relacji i zobowiązań nie różni się dla mnie od innych usług i potrzeb jak np. jedzenie i wyjścia do restauracji na mieście gdy akurat chce zjesc coś czego nie mam w domu.
vidivindi napisał/a:Kobiety seksu nie potrzebują prawie wcale. Chęć na seks u kobiety uaktywnia się gdy
- chcą zatrzymać danego mężczyznę (pod pojęciem zakochania, by było łatwiej zracjonalizować chęć jego zagarnięcia, zazdrość, frustrację)
- chcą rozładować napięcie spowodowane problemami psychicznymi, uzaleznieniami (wolą zapewnić sobie orgazm niż rozwalić szafkę lub zjeść pół kilo czekolady, gdy są smutne lub zdenerwowane)
- chcą mieć dziecko (owulacja sprzyja)Mój facet przynosi kwiaty,mówi komplementy,mamy związek partnerski,więc obowiązki domowe dzielimy na pół...a ja mimo tego chcę się z nim kochać..
Albo mam permamentną owulację, albo ciężkie przypadłości psychiczne, bo jak patrzę na jego śliczny tyłeczek..
Ech,no widocznie jestem chora..
No ale pytanie czy masz ochotę tylko na seks z tym konkretnym partnerem czy ogólnie. Bo moim zdaniem podpadasz pod ten pierwszy przypadek tj. chęć zatrzymania faceta. Zwłaszcza, że przynosi Ci np. kwiaty.
Tak z ręką na sercu jako test: czy jakbyś spotkała bardzo podobnie wyglądającego faceta, z jeszcze lepszym tyłeczkiem, podobnymi zwyczajami, ale do którego nic nie czujesz, to też miałabys ochote na seks ? I drugie pytanie : czy jest Ci zupełnie obojetne czy ten partner zniknie choćby jutro i zupełnie się tym nie przejmiesz ? Bo jeśli nie to jednak jest przywiazanie i chcesz go zatrzymac czyli to ten punkt pierwszy.
Czyli dla mnie takim kryterium, że lubi się seks a nie kogoś i nie przywiązanie do niego jest np. gotowość, że każdy seks może byc ostatni i nie przejmowanie sie roztsaniem z kims. Ktos spyta czemu tak rozdzielać. Moim zdaniem to jest wlasnie granica miedzy seksem z przywiazania do kogos, z uczucia, a seksem dla samego seksu.
..jesli wystarcza komus ze jest dziurka/fiutek, to faktycznie, i wybor wiekszy, i o spelnienie latwiej.
Każdy ma większe wymagania niz to, bo "dziurke" to ma i 80 letnia staruszka a (chyba?) nikt by się z nią nie spełnił.
Nawet mnie który korzysta z agencji zdarza sie, że jakaś dziewczyna mi sie nie spodoba, i to nie koniecznie fizycznie, i nie chce sie z nią spotkać.
Nie stawiajmy wiec sprawy tak, że jak ktos nie potrzebuje milosci czy korzysta z agencji to juz nie ma żadnych wymagań. To raczej kwestia obywania sie bez sfery emocji i uczuc, po prostu wystarczy same pożądanie do kogoś.
I zawsze będą to tłumaczyć jakimś tam pierwotnym instynktem jakby zapominając, że rodzaj ludzki liczy są kilka milionów lat i przez te miliony lat potrafił zapanować nad instynktami i zamiast instynktem zaczął kierować się rozumem. Stąd to człowiek, a nie np. małpy jest na tak wysokim poziomie rozwoju. Ale nie. W kwestii seksu to instynkt jednak decyduje. Dość zabawna teoria. Człowiek potrafi wysłać w kosmos drugiego człowieka używając do tego mózgu, ale w seksie kieruje nim prymitywny instynkt. Czy wy naprawdę nie dostrzegacie jak groteskowe są te teorie?
Czy zapanowałeś nad instynktem jedzenia i oddychania czy też nadal musisz to robic regularnie będąc na poziomie małpy ? Jesteś małpą czy człowiekiem ? Czy zapanowałeś też nad małpim instynktem stadnym i potrafisz żyć bez innych czy też jak małpa musisz przebywać w towarzystwie ?
A czy matka u której pojawia sie mleko na dźwięk płaczącego dziecka też jest małpą ? Co najlepsze są badania, że jest to nawet na dżwięk płaczu obcego dziecka. Czy cos tak prymitywnego i niezrozumiałego jak cheć przytulania sie swiadczy, ze jestesmy małpą ? A przyjemność z dotykania czyjegos tyłeczka, przeciez dla rozumu zupełnie zbędne, też ?
Czy musi być albo - albo ? Może po prostu czesc instynktow zostala a rozum jest tylko nabudówką. To nie zastapiło poprzedniego. Naukowcy w budowie mozgu rozrizniaja czesci z kolejnych etapow ewolucji - nowsze zostaly dobudowane a nie zastapily poprzednie. Rozum pomaga nam uzywac narzedzi, budować, dobierać ubiór. A instynkty nadal zostają.
Moim zdaniem groteskowe jest wlasnie zakladanie, ze instynkt nie powinien juz niczym kierować. Są rzeczy ktorymi nadal kieruje instynkt a nadbudówka, dla rzeczy które robimy inaczej niż zwierzęta jest dla rozumu. Nie jestesmy zwierzętami ale nie jestesmy tez bezcielesnymi aniołami czy czystym rozumem. Zostawmy ciału to co cielesne a rozumowi to co intelektualne.
Ewolucyjnie to mozna tez wytlumaczyc. Historia czlowieka homo sapiens jak wiem siega 200 tys lat, ale poprzednika ktory uzywal narzedzi nawet 2 mln lat. A rozumu do próby ograniczania instynktów i zwyczajow jak dzis uzywamy moze pare tysięcy lat. Dla naszego mózgu to śmiesznie mały czas i jakas czesc mozgu mysli sobie tak : nie oddam instynktow innemu mechanizmowi (rozumowi) bo sprawdzaly sie 2 mln lat i ten ostatni okres to jeszcze za mało. Może nastapic jakas globalna katastrofa i wrócimy znów do jaskin i rozum, to czego sie nauczylismy o zwyczajach moze zupełnie zawieżć i znów ludzie beda zyli czystymi instyntkami. Tak to działa.
Nie mozna bazujac na jakims obrazie czlowieka którey wykuł sie właściwie dopiero w Oświeceniu (jeszcze Romantyzm mocno nawiazywal do instynktów) i kultu nauki wnioskowac, ze oto czlowiek teraz powinien sie kierowac głównie rozumem.
Oczywiście nie znaczy to, że zupełnie nie kieruje sie potrzebami. Człowiek umie zarządzać nimi w czasie np. odłozyc na później jedzenie czy seks. Ale nie potrafi ich wyłączyć.
Człowieku (pisże ogólnie) - pamiętaj kim jesteś i kim byłeś i skąd się wziałeś
4,532 2015-04-01 20:05:11
Pozatym jak już pisałem nie akceptuje korzystania z agencji przez tych którzy są w zwiazkach.
Wielu tak robi... można żyć i kochać żonę, a jednak seks mieć też poza małżeństwem. Jedni zdradzają na imprezach firmowych i za plecami żony oglądają małolaty w miniówach w centrum handlowym, a inni wolą bzyknąć za pieniądze. Takie są fakty.
4,533 2015-04-01 20:48:27
niunia77 napisał/a:Facet79, skoro korzystanie z agencji jest dla Ciebie taką samą usługą jak sprzedawanie marchewki na targu i wszystkie inne, to rozumiem że jeśli poznasz kobietę z którą stworzysz jakąś relację, to nie będziesz miał nic przeciwko aby była czynną zawodowo prostytutką??
Ja to już wyjaśniałem i znów nie napiszę nic nowego.
Mianowicie najważniejsza jest symetria. Jeśli obu stronom pasowałby taki układ, że ona z kim chce i kiedy chce i to ważne by on także tak mógł. I odwrotnie. To, czy sie za to płaci jest dla mnie drugorzędne.
Natomiast gdy zbudowało się relacje która zakłada wzajemną wierność i zaufanie to wtedy powinno sie tego przestrzegać i jesli dziewczyna oczekuje ode mnie wierności to i ja tego od niej.Czyli gdy jest sie w blizszym zwiazku z wiernością to nie wyobrażam sobie wtedy skoków w bok.
Pozatym jak już pisałem nie akceptuje korzystania z agencji przez tych którzy są w zwiazkach. Ja tylko pisze, ze moim zdaniem jak ktos jest wolnym singlem i choc sie stara to nie moze nikogo znalezc to nie widze problemu by skoczyć wówczas do agencji na jakies przytulanki, masaż, seks czy inne zabawy. Czyli mieć seks nawet bez uczucia bo jest w życiu potrzebny a na uczucia nie ma sie żadnego wpływu i osoby samotne nie powinny byc poszkodowane brakiem seksu.
I taki seks bez uczuć, bez relacji i zobowiązań nie różni się dla mnie od innych usług i potrzeb jak np. jedzenie i wyjścia do restauracji na mieście gdy akurat chce zjesc coś czego nie mam w domu.
statystyczna_polka napisał/a:vidivindi napisał/a:Kobiety seksu nie potrzebują prawie wcale. Chęć na seks u kobiety uaktywnia się gdy
- chcą zatrzymać danego mężczyznę (pod pojęciem zakochania, by było łatwiej zracjonalizować chęć jego zagarnięcia, zazdrość, frustrację)
- chcą rozładować napięcie spowodowane problemami psychicznymi, uzaleznieniami (wolą zapewnić sobie orgazm niż rozwalić szafkę lub zjeść pół kilo czekolady, gdy są smutne lub zdenerwowane)
- chcą mieć dziecko (owulacja sprzyja)Mój facet przynosi kwiaty,mówi komplementy,mamy związek partnerski,więc obowiązki domowe dzielimy na pół...a ja mimo tego chcę się z nim kochać..
Albo mam permamentną owulację, albo ciężkie przypadłości psychiczne, bo jak patrzę na jego śliczny tyłeczek..
Ech,no widocznie jestem chora..No ale pytanie czy masz ochotę tylko na seks z tym konkretnym partnerem czy ogólnie. Bo moim zdaniem podpadasz pod ten pierwszy przypadek tj. chęć zatrzymania faceta. Zwłaszcza, że przynosi Ci np. kwiaty.
Tak z ręką na sercu jako test: czy jakbyś spotkała bardzo podobnie wyglądającego faceta, z jeszcze lepszym tyłeczkiem, podobnymi zwyczajami, ale do którego nic nie czujesz, to też miałabys ochote na seks ? I drugie pytanie : czy jest Ci zupełnie obojetne czy ten partner zniknie choćby jutro i zupełnie się tym nie przejmiesz ? Bo jeśli nie to jednak jest przywiazanie i chcesz go zatrzymac czyli to ten punkt pierwszy.
Czyli dla mnie takim kryterium, że lubi się seks a nie kogoś i nie przywiązanie do niego jest np. gotowość, że każdy seks może byc ostatni i nie przejmowanie sie roztsaniem z kims. Ktos spyta czemu tak rozdzielać. Moim zdaniem to jest wlasnie granica miedzy seksem z przywiazania do kogos, z uczucia, a seksem dla samego seksu.
oldorando napisał/a:..jesli wystarcza komus ze jest dziurka/fiutek, to faktycznie, i wybor wiekszy, i o spelnienie latwiej.
Każdy ma większe wymagania niz to, bo "dziurke" to ma i 80 letnia staruszka a (chyba?) nikt by się z nią nie spełnił.
Nawet mnie który korzysta z agencji zdarza sie, że jakaś dziewczyna mi sie nie spodoba, i to nie koniecznie fizycznie, i nie chce sie z nią spotkać.
Nie stawiajmy wiec sprawy tak, że jak ktos nie potrzebuje milosci czy korzysta z agencji to juz nie ma żadnych wymagań. To raczej kwestia obywania sie bez sfery emocji i uczuc, po prostu wystarczy same pożądanie do kogoś.
M?rtainn napisał/a:I zawsze będą to tłumaczyć jakimś tam pierwotnym instynktem jakby zapominając, że rodzaj ludzki liczy są kilka milionów lat i przez te miliony lat potrafił zapanować nad instynktami i zamiast instynktem zaczął kierować się rozumem. Stąd to człowiek, a nie np. małpy jest na tak wysokim poziomie rozwoju. Ale nie. W kwestii seksu to instynkt jednak decyduje. Dość zabawna teoria. Człowiek potrafi wysłać w kosmos drugiego człowieka używając do tego mózgu, ale w seksie kieruje nim prymitywny instynkt. Czy wy naprawdę nie dostrzegacie jak groteskowe są te teorie?
Czy zapanowałeś nad instynktem jedzenia i oddychania czy też nadal musisz to robic regularnie będąc na poziomie małpy ? Jesteś małpą czy człowiekiem ? Czy zapanowałeś też nad małpim instynktem stadnym i potrafisz żyć bez innych czy też jak małpa musisz przebywać w towarzystwie ?
A czy matka u której pojawia sie mleko na dźwięk płaczącego dziecka też jest małpą ? Co najlepsze są badania, że jest to nawet na dżwięk płaczu obcego dziecka. Czy cos tak prymitywnego i niezrozumiałego jak cheć przytulania sie swiadczy, ze jestesmy małpą ? A przyjemność z dotykania czyjegos tyłeczka, przeciez dla rozumu zupełnie zbędne, też ?
Czy musi być albo - albo ? Może po prostu czesc instynktow zostala a rozum jest tylko nabudówką. To nie zastapiło poprzedniego. Naukowcy w budowie mozgu rozrizniaja czesci z kolejnych etapow ewolucji - nowsze zostaly dobudowane a nie zastapily poprzednie. Rozum pomaga nam uzywac narzedzi, budować, dobierać ubiór. A instynkty nadal zostają.
Moim zdaniem groteskowe jest wlasnie zakladanie, ze instynkt nie powinien juz niczym kierować. Są rzeczy ktorymi nadal kieruje instynkt a nadbudówka, dla rzeczy które robimy inaczej niż zwierzęta jest dla rozumu. Nie jestesmy zwierzętami ale nie jestesmy tez bezcielesnymi aniołami czy czystym rozumem. Zostawmy ciału to co cielesne a rozumowi to co intelektualne.
Ewolucyjnie to mozna tez wytlumaczyc. Historia czlowieka homo sapiens jak wiem siega 200 tys lat, ale poprzednika ktory uzywal narzedzi nawet 2 mln lat. A rozumu do próby ograniczania instynktów i zwyczajow jak dzis uzywamy moze pare tysięcy lat. Dla naszego mózgu to śmiesznie mały czas i jakas czesc mozgu mysli sobie tak : nie oddam instynktow innemu mechanizmowi (rozumowi) bo sprawdzaly sie 2 mln lat i ten ostatni okres to jeszcze za mało. Może nastapic jakas globalna katastrofa i wrócimy znów do jaskin i rozum, to czego sie nauczylismy o zwyczajach moze zupełnie zawieżć i znów ludzie beda zyli czystymi instyntkami. Tak to działa.
Nie mozna bazujac na jakims obrazie czlowieka którey wykuł sie właściwie dopiero w Oświeceniu (jeszcze Romantyzm mocno nawiazywal do instynktów) i kultu nauki wnioskowac, ze oto czlowiek teraz powinien sie kierowac głównie rozumem.
Oczywiście nie znaczy to, że zupełnie nie kieruje sie potrzebami. Człowiek umie zarządzać nimi w czasie np. odłozyc na później jedzenie czy seks. Ale nie potrafi ich wyłączyć.
Człowieku (pisże ogólnie) - pamiętaj kim jesteś i kim byłeś i skąd się wziałeś
Nie sypiam z moim mężczyzną, żeby mnie nie zostawił. Podnieca mnie, pragnę go. Robię to,bo czuję taką potrzebę. Jest ona powiązana z tym konkretnym człowiekiem i moimi uczuciami do niego. Jest przywiązanie, oczywiście, pozytywne emocje przeżywane z kimś rodzą więzi, żyję, mieszkam i planuję być z nim na całe życie, gdybym jednocześnie miała gdzieś czy jutro wstanie, wyjdzie i nigdy nie wróci, to musiałabym mieć źle w głowie. Miałam partnerów, którzy nie dawali kwiatków, zwykłam je uprawiać w ogrodzie lub kupować samą,żaden problem. A ten akurat kupuje, taki jest. Ja też czasem po pracy jadę do sklepu kupić mu coś,co lubi,mimo,że nie muszę robić innych zakupów. Bo chcę, żeby mu było miło i żeby czuł się ważny dla mnie. Tak się dzieje,gdy ludzie się kochają. Oczywiście w mojej subiektywnej opinii.
4,534 2015-04-02 08:22:27 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-04-02 08:33:55)
Facet79 napisał/a:Pozatym jak już pisałem nie akceptuje korzystania z agencji przez tych którzy są w zwiazkach.
Wielu tak robi... można żyć i kochać żonę, a jednak seks mieć też poza małżeństwem. Jedni zdradzają na imprezach firmowych i za plecami żony oglądają małolaty w miniówach w centrum handlowym, a inni wolą bzyknąć za pieniądze. Takie są fakty.
A żona o tym wie, czy bohatery się ukrywają?
Czy zapanowałeś nad instynktem jedzenia i oddychania czy też nadal musisz to robic regularnie będąc na poziomie małpy ? Jesteś małpą czy człowiekiem ? Czy zapanowałeś też nad małpim instynktem stadnym i potrafisz żyć bez innych czy też jak małpa musisz przebywać w towarzystwie ?
Ad. 1 Oddychanie to nie instynkt. Oddychanie to proces życiowy sterowany przez organizm bez Twojej świadomości. Nie musisz myśleć o oddychaniu żeby oddychać. Przestaniesz oddychać- umrzesz. Przestaniesz uprawiać seks to przestaniesz uprawiać seks ale nie umrzesz z samego faktu braku uprawiania seksu. Z samego faktu braku oddechu umrzesz. Oddychania nie musisz kontrolować. Organizm robi to za Ciebie.
Ad. 2 Jedzenie to nie instynkt. Jedzenie jest potrzebne do życia. Nie jedząc umrzesz. Z samego faktu braku dostarczania składników NIEZBĘDNYCH do życie. Spuszczanie z kija nie dostarcza żadnych składników.
Porównania są więc... z dupy. Porównujesz procesy NIEZBĘDNE do życia bez których żyć nie może żaden organizm, z seksem bez którego żyć może i samego braku seksu jego procesy życiowe nie zostaną zahamowane. Zarówno przy braku żywienia jak i oddychania zostaną, bo to nie są instynkty.
Oczywiście nie znaczy to, że zupełnie nie kieruje sie potrzebami. Człowiek umie zarządzać nimi w czasie np. odłozyc na później jedzenie czy seks. Ale nie potrafi ich wyłączyć.
Dlaczego ciągle porównujesz rzeczy nieporównywalne. Nie jedz 40 dni i zobacz co się stanie. Nie uprawiaj seksu przez 40 dni i zobacz co się stanie. W pierwszym przypadku z dużym prawdopodobieństwem umrzesz, albo będziesz na wykończeniu, w drugim pewnie nie zmieni się nic jeśli chodzi o funkcje życiowe organizmu. Ba nie zmieni się nawet po roku, dwóch, pięciu czy piętnastu.
Moim zdaniem groteskowe jest wlasnie zakladanie, ze instynkt nie powinien juz niczym kierować.
A moim groteskowe jest zakładanie, że u człowieka z tak wysokim poziomem rozwoju intelektualnego instynkt jest potrzebny do czegokolwiek. I tu się nie zgodzimy nigdy, bo ja mam zgoła odmienne podejście;) Instynkt to jest potrzebny chomikowi żeby się rozmnożyć i przedłużyć gatunek. Człowiek wie, że żeby przedłużyć gatunek musi zapłodnić kobietę. Do tego nie jest mu potrzebny instynkt bo on poznał już procesy tym kierujące. Z to groteskowe jest tłumaczenie, że akurat w przypadku seksu człowiek kieruje się instynktem, a w innych dziedzinach rozumem;) Może i jeden kieruje się instynktem, ale to nie znaczy, że każdy taki jest. Tylko najdziwniejsze jest to, że Ci "instynktowni" mają problem z seksem poza burdelem, a Ci "myśliciele" jakoś nie mają z nim problemu. Jest jeszcze Gary, ale Gary to osobna jednostkowa kategoria:D
4,535 2015-04-02 10:28:10 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2015-04-02 10:35:36)
Nie uprawiaj seksu przez 40 dni i zobacz co się stanie. W pierwszym przypadku z dużym prawdopodobieństwem umrzesz, albo będziesz na wykończeniu, w drugim pewnie nie zmieni się nic jeśli chodzi o funkcje życiowe organizmu. Ba nie zmieni się nawet po roku, dwóch, pięciu czy piętnastu.
Tylko najdziwniejsze jest to, że Ci "instynktowni" mają problem z seksem poza burdelem, a Ci "myśliciele" jakoś nie mają z nim problemu. Jest jeszcze Gary, ale Gary to osobna jednostkowa kategoria:D
Już pisałem, że skoro dawno temu i dość wcześnie poznałeś dziewczyne to po prostu nie doswiadczyłeś długiego głodu seksualnego. I nie zrozumiesz zapewne jaka potrzeba może być on dla kogoś kto wiele lat był sam i pierwszy raz miał np. koło 30-tki.
Pozatym jak już wiele razy pisałem często mylony jest tu skutek i przyczyna. Panowanie rozumem nad seksem i spokojnie czekanie to i ja potrafiłem - tak powiedzmy do 30-tki. Ale potem głód - instynkt - stał się zbyt mocny. To o tyle podobne do jedzenia, ze jak ktos ma ustalone od góry posiłki (w domu, w pracy) to nawet nie pomysli, ze potrzebuje jedzenia. Po prostu je dostanie. Natomiast jakby glodowal 40 dni to rzuciałby sie na każde jedzenie jakie zobaczy, nawet pewnie je ukradł. I to nie jest tak, że od zawsze miałem podejsce, ze nad seksem sie nie panuje. Po prostu moim zdaniem czasem instynkt seksu przewyższa rozumową jego blokadę - tak jak przy jedzeniu.
Jeśli jak piszesz można panować rozumem i seks nie jest instynktem to mam propozycje: czy możesz od dzisiaj przez rok lub dwa po prostu zrezygnować z seksu ? To nie powinien byc zaden problem i łatwo zapanujesz rozumem nad jego potrzebą. Nie jesteś bowiem małpą.
Twoja dziewczyna też powinna to zrozumieć i gdyby chciała seksu to powiesz jej, że nie jest przecież małpą i powinna zapanować nad nim rozumiem, OK ? Możesz jej na dowód zaproponować, by zrobiła sobie badania lekarskie np. po roku dla porównania i zapewne z braku seksu nie pogorszą się jej.
Spokojnie jako ludzie rozumni obejdziecie sie bez seksu przez rok czy dwa czy dłużej, ok ? Przecież nie umrzecie. Nie jest to coś niezbędnego do życia. Więc po co sie tym zajmowac. Seks nie przynosi zadnych korzysci dla rozumu, jest stratą czasu. Lepiej w tym czasie zajac sie czyms pozyteczniejszym.
4,536 2015-04-02 10:35:21
Myślę, że gdyby trzeba było to był zrezygnował. Czemu nie? Tyle, że nie ma takiego powodu. No w sumie to niedługo może być bo ciąża jest już coraz bardziej zaawansowana, a po ciązy ma być zabieg po którym będzie trzeba na kilka miesięcy z seksu zrezygnować. Cóż, trudno. Przetrzyma się. Na pewno nie polecę gdzieś na bok;)
4,537 2015-04-02 13:56:59
Wielu tak robi... można żyć i kochać żonę, a jednak seks mieć też poza małżeństwem. Jedni zdradzają na imprezach firmowych i za plecami żony oglądają małolaty w miniówach w centrum handlowym, a inni wolą bzyknąć za pieniądze. Takie są fakty.
Tu niestety Gary mówi jak jest. I nie ma, że po facecie widać. Paradoksalnie to ci ciepli, duzi faceci, bezpieczne "misie", zdradzają swoje partnerki równie często - jeśli nie częściej - niż reszta. Ale kto by w to uwierzył, prawda?
4,538 2015-04-02 13:59:32
Tyl że dla mnie zdrada wyklucza miłość. Jak się obie strony zgadzają na seks poza małżeństwem to proszę bardzo. Jeśli ktoś natomiast ma seks poza małżeństwem ale to ukrywa to oszukuje swoją drugą połówkę.
4,539 2015-04-02 14:16:38
Już pisałem, że skoro dawno temu i dość wcześnie poznałeś dziewczyne to po prostu nie doswiadczyłeś długiego głodu seksualnego. I nie zrozumiesz zapewne jaka potrzeba może być on dla kogoś kto wiele lat był sam i pierwszy raz miał np. koło 30-tki.
Głód seksualny to jedno. Z czasem zmienia się także skala wartości. Zmienia się też bardzo wiele innych rzeczy; nasze podejście do kobiet i związków chociażby.
Cóż, trudno. Przetrzyma się. Na pewno nie polecę gdzieś na bok;)
M?rtainn, never say never.
Nie wiem jakie są oficjalne statystyki, ale moje obserwacje są takie, że 8 na 10 facetów (w związkach ze stażem powyżej 4 lat i z normalnym libido) swoje partnerki zdradziło. A 1 z dwóch pozostałych miał już rozpięty rozporek, ale z jakiś powodów się nie udało. Serio. Nie mówię o dwudziesto czy trzydziestolatkach. Ale jeśli dojedziesz do 40. to masz 90% szansy na znalezienie się w tej zacnej grupie. Po bezkompromisowści wypowiedzi stawiam na 100% ![]()
4,540 2015-04-02 14:27:49
No a co czwarte dziecko nie jest tego ojca co myśli, że nim jest.
A tego, że za 10 lat będę z tą samą kobietą to ja nigdy nie napisałem:P
4,541 2015-04-02 14:33:22
No a co czwarte dziecko nie jest tego ojca co myśli, że nim jest.
A tego, że za 10 lat będę z tą samą kobietą to ja nigdy nie napisałem:P
I ciekawe co będzie wtedy dla Ciebie trudniejsze (dla Twojego ego) - zostawić partnerkę z dzieckiem (może dwoma), czy ją zdradzić? I to chyba tyle ![]()
4,542 2015-04-02 14:41:53
Zależy od faceta. Jedni mają honor, a inni go nie mają. 80% nie ma, co by się nawet pokrywało z Twoimi wyliczeniami. Bo zdradzając partnerkę i oszukując ją nie szanują najbardziej siebie.
4,543 2015-04-02 15:23:15 Ostatnio edytowany przez Gary (2015-04-02 15:28:02)
Gary napisał/a:Wielu tak robi... można żyć i kochać żonę, a jednak seks mieć też poza małżeństwem. Jedni zdradzają na imprezach firmowych i za plecami żony oglądają małolaty w miniówach w centrum handlowym, a inni wolą bzyknąć za pieniądze. Takie są fakty.
Tu niestety Gary mówi jak jest. I nie ma, że po facecie widać. Paradoksalnie to ci ciepli, duzi faceci, bezpieczne "misie", zdradzają swoje partnerki równie często - jeśli nie częściej - niż reszta. Ale kto by w to uwierzył, prawda?
Tak. Nie da się poznać. Na imprezie firmowej bym założył, że Ci faceci, którzy są spokojni chodzą na prostytutki, a Ci, którzy nerwowo uganiają się za spódniczkami po prostu chcą zdradzić żonę korzystając z okazji.
Gary napisał/a:Facet79 napisał/a:Pozatym jak już pisałem nie akceptuje korzystania z agencji przez tych którzy są w zwiazkach.
Wielu tak robi... można żyć i kochać żonę, a jednak seks mieć też poza małżeństwem. Jedni zdradzają na imprezach firmowych i za plecami żony oglądają małolaty w miniówach w centrum handlowym, a inni wolą bzyknąć za pieniądze. Takie są fakty.
A żona o tym wie, czy bohatery się ukrywają?
Co to ma za znaczenie? Mnie bardziej denerwują faceci, co za plecami żony z żalem w oczach oglądają się za laksami... np. ona wybiera ciuchy dla dziecka, a on taki biedny stoi z tyłu i z żalem patrzy na młodą co przechodziłą obok -- bzyknąłby sobie, ale nie może, bo mu moralność tego zabrania.
4,544 2015-04-02 15:28:03
Gary, a może Ci co są spokojni mają piękną bardzo seksowną partnerkę ![]()
4,545 2015-04-02 15:29:32
A tak, tak -- masz Ludmiła rację. Może tak właśnie jest.
Jednak piękna partnerka nie gwarantuje wierności. Często-gęsto kochanki są brzydsze niż żony. Cytat: "nie ważne jaka jest kochanka, czy ładniejsza, czy brzydsza -- ważne że inna".
4,546 2015-04-02 15:41:30
No tylko jest takie jedno ale.
Stała partnerka, to sprawdozna partnerka.
Wiadomo, że taka żadnym syfem nie zarazi, jest czysta, zdrowa, zadbana.
Uprawia seks z miłości nie dla kasy czy innej intrygi. Nie wrobi w dziecko, nie skompromituje seks-taśmą, nie będzie szantażować.
A taka koleżanka, poznana na imprezie firmowej, niewiadomego pochodzenia? Cóż seks może być super, wspomnienie też ale konsekwencje jak stąd do wieczności....
4,547 2015-04-02 15:43:06
Gary, a może Ci co są spokojni mają piękną bardzo seksowną partnerkę
No właśnie nie. Jako facet powiedziałem, że to mit, w który kobiety wierzą a priori. Powtórzę się:
"Paradoksalnie to ci ciepli, duzi faceci, bezpieczne "misie", zdradzają swoje partnerki równie często - jeśli nie częściej - niż reszta. Ale kto by w to uwierzył, prawda?"
To obserwacja faceta 40+. Wierzta lub nie.
4,548 2015-04-02 15:55:45 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-04-02 16:02:31)
Przecież prędzej zdradzi facet po dużym stażu małżeńskim niż zakochany małolat.
Ale weźcie pod uwagę, że niektórzy panowie po 50 już wszystko przerobili, pierwsza miłość, małżeństwo, zdrady, agencje, rozwód, i teraz znów wrócili do punktu wyjścia i są zakochani jak małolaty
Co innego, ze facet 50+ zdradzi starą grubą zonę 30 lat po ślubie.
A co innego facet 50+ który od niedawna jest w nowym zwiazku z nowa kobieta
4,549 2015-04-02 16:23:20
Przecież prędzej zdradzi facet po dużym stażu małżeńskim niż zakochany małolat.
Ale weźcie pod uwagę, że niektórzy panowie po 50 już wszystko przerobili, pierwsza miłość, małżeństwo, zdrady, agencje, rozwód, i teraz znów wrócili do punktu wyjścia i są zakochani jak małolaty![]()
Co innego, ze facet 50+ zdradzi starą grubą zonę 30 lat po ślubie.
A co innego facet 50+ który od niedawna jest w nowym zwiazku z nowa kobieta
W sumie różnicy nie ma. Bo kobiety nasze zdrady oceniają tak samo. Źle.
I jeszcze raz: nie mówimy o zdradach zmęczonych, sfrustrowanych 50 letnich mężów w trzydziestoletnich związkach z grubymi żonami. Mówimy o typowych, fajnych facetach, z ładymi kobietami u boku. Z całą resztą jest jeszcze gorzej ![]()
4,550 2015-04-02 19:19:49 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2015-04-02 19:22:32)
niunia77 napisał/a:Facet79, skoro korzystanie z agencji jest dla Ciebie taką samą usługą jak sprzedawanie marchewki na targu i wszystkie inne, to rozumiem że jeśli poznasz kobietę z którą stworzysz jakąś relację, to nie będziesz miał nic przeciwko aby była czynną zawodowo prostytutką??
Ja to już wyjaśniałem i znów nie napiszę nic nowego.
Mianowicie najważniejsza jest symetria. Jeśli obu stronom pasowałby taki układ, że ona z kim chce i kiedy chce i to ważne by on także tak mógł. I odwrotnie. To, czy sie za to płaci jest dla mnie drugorzędne.
Natomiast gdy zbudowało się relacje która zakłada wzajemną wierność i zaufanie to wtedy powinno sie tego przestrzegać i jesli dziewczyna oczekuje ode mnie wierności to i ja tego od niej.Czyli gdy jest sie w blizszym zwiazku z wiernością to nie wyobrażam sobie wtedy skoków w bok.
Pozatym jak już pisałem nie akceptuje korzystania z agencji przez tych którzy są w zwiazkach. Ja tylko pisze, ze moim zdaniem jak ktos jest wolnym singlem i choc sie stara to nie moze nikogo znalezc to nie widze problemu by skoczyć wówczas do agencji na jakies przytulanki, masaż, seks czy inne zabawy. Czyli mieć seks nawet bez uczucia bo jest w życiu potrzebny a na uczucia nie ma sie żadnego wpływu i osoby samotne nie powinny byc poszkodowane brakiem seksu.
I taki seks bez uczuć, bez relacji i zobowiązań nie różni się dla mnie od innych usług i potrzeb jak np. jedzenie i wyjścia do restauracji na mieście gdy akurat chce zjesc coś czego nie mam w domu.
Facet, nie odwracaj kota ogonem.
Mi nie chodzi o to, że kobieta za plecami będzie przyprawiała Ci poroże lub będziecie w wolnym związku tylko o to, że zamiast na fryzjerkę, kosmetyczkę czy kelnerkię akurat trafisz na prostytutkę. Ona będzie tylko Ciebie kochała, Tobie urodzi dzieci, ale jej pracą będzie sprzedawanie swojego ciała bez uczuć, bez relacji i bez zobowiązań. Po pracy wróci przytulić się do Ciebie i opowiedzieć jak minął dzień. Pójdziesz na to? Przecież dla Ciebie te usługi niczym się nie różnią...