Szukam osob,ktorym udalo sie szczesliwie przejsc przez to pieklo!!!!!
My jesteśmy na dobrej drodze, choć zdarzają się bardzo trudne chwile. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że widzę światełko w tunelu. Zobaczymy jak to dalej się potoczy...
Mój maż miał romasn i ma nadal
Witaj.
Mnie sie udalo, przez 1 miesiac, po Jego zdradzie, bylo wprost idealnie.
Do kilku dni pozniej, kiedy znow to zrobil. Z dnia na dzien, utwierdzam sie w przekonaniu, ze ze zdrada jest tak jak z policzkowaniem. Uderzyl raz? Zrobi to jeszcze raz. Powodzenia zycze, we wszystkim co robisz.
Przeczytaj operacjo wątek: jestem szczęśliwa?... Tam jest sporo kobiet które próbują i nawet sa takie które sa szczęśliwe:)
DotykMotyla25 i co roztałas sie z mężem czy nadal z nim jestes???
po zdradzie niestety pełnia szcęścia umiera, można cieszyć się sobą, jednak nigdy nie jest tak samo.
Gdy facet zdradzi nie raz to już szczęście umiera, trwa się tylko obok siebie nie ze soba pomimo zapewnień 2 strony, ze to był Ostatni raz.
Powiem więcej, przynajmniej ja tak mam nie potrafie uwierzyć, ze inny mnie nie zdradzi.
Straciłam wiarę w facetów, niestety taka krzywda po zdradzie też zostaje nam zadana.
Mowia ze czas leczy rany,Rany leczy ale blizna zostaje na zawsze.Mnie tez facet zdradzil,oszukal.Ja nie potrafila bym zyc z takiem facetem dalej.Jak ktos raz zdradzi to zrobi to drugi,trzeci.....Ciezko komus takiemu zaufac,zreszta ja teraz nie potrafie nawet innemu facetowi zaufac boje sie ze zrobi to samo,ale tak nie mozna ciagle myslec......
Operacja mogę ci coś poradzić?? Wyloguj Sie z forum. Na powiedzmy dwa tygodnie.
Nie słuchaj nas. Nie
wzoruj Sie na naszych doświadczeniach i naszych uczuciach.
Nikt nie wie jak będzie. Zawsze powinnas założyć ze te, które sa szczęśliwe już tu nie zagladaja:).
Pobadz trochę sama. Tylko ty możesz to przeżyć.
A za dwa tygodnie wróć. A my będziemy czekać i ie wspierać.
Mi, albo raczej nam sie udało. Jestesmy po tym koszmarze dwa lata i jest coraz lepiej.Mozna powiedzieć że zycie nasze jest lepsze. To nie znaczy że nie pamietamy. Tego sie nie zapomina.Ale bywaja dużo gorsze tragedie w rodzinach.Tak teraz myslimy.Wszystko zmieniliśmy.Rozmawiamy o tym czego pragniemy i staramy się słuchać drugiego.Da się.
DotykMotyla25 i co roztałas sie z mężem czy nadal z nim jestes???
Witaj.
Nie bylismy malzenstwem (na szczescie) bylismy po prostu para. Dlugo historia. Nie jestesmy razem,odeszlam. Ciezko przezywam to rozstanie , mimo ze minelo juz duzo czasu nadal cierpie, ale dzielnie walcze . Jestem na dobrej drodze.
Zaczynam uczyc sie szanowac siebie... podczas bycia z Nim, nie szanowalam SIEBIE, inaczej odeszlabym po pierwszej zdradzie, czy spoliczkowaniu.
Czyli on chcę , żebyś wróciła? A ty się zastanawiasz?
Po zdradzie nie ma jutra, jest tylko dzisiaj. Jesli dzisiaj bedzie dostatecznie dlugie i dobre, moze kiedys osmielisz sie pomyslec o jutrze. Ja jeszcze nie potrafie patzec w jutro, mimo ze moje dzisiaj jest duzo lepsze niz cale przed.
Po zdradzie nie ma jutra, jest tylko dzisiaj. Jesli dzisiaj bedzie dostatecznie dlugie i dobre, moze kiedys osmielisz sie pomyslec o jutrze. Ja jeszcze nie potrafie patzec w jutro, mimo ze moje dzisiaj jest duzo lepsze niz cale przed.
Ubrane w bardzo piękne słowa ![]()
Czułam się Bardzo kochaną ,ale już tak nie jest .
Poznaliśmy się 10 lat temu ,była to spontaniczna randka poprzez wspólnego znajomego .
Pamiętam do dziś .Tę iskrę między Nami ,namiętność która spędzała sen z powiek.Niespełna trzy miesiące pózniej zaszłam w ciążę ,miałam wtedy 17 lat .Nie bałam się ,miałam Mężczyznę który Mnie podtrzymał na duchu w każdej chwili .Nawet podczas trudnego porodu .Urodziła Nam się zdrowa i śliczna Córeczka ,Nigdy nie zapomnę tamtych chwil.Życie płynęło dalej ,swoim umiarkowanym tokiem .Mój Mężczyzna z zawodu fotograf ,rozwijał Swoją -Naszą działalność -Studio fotograficzne .Z czasem przeprowadziliśmy się do innego miasta .Byliśmy dzięki tej decyzji bliżej rodziny ,ale poprzez klientki -a były i są to głównie prostytutki ,zaczęło coś się psuć .Mój Mąż zaczął mieć pretensję do Mnie -A to o To ,a to o tamto .Między innymi że się nie spełnia jako fotograf ,zaprzepaszcza Swój talent itd.On widział i widzi karierę fotografa z częstymi wyjazdami z modelkami -sam na sam .Jeżeli robię jakiekolwiek wyrzuty to od razu słyszę że jestem zazdrosna -bo każda baba jest i już .A ja go ubezwłasnowolniłam .W ubiegłym roku Mnie zdradził ,przed samymi urodzinami ,i pierwszą rocznicą ślubu .Z Dziwką która zaczęła do niego pisać na NK-a w sumie to on zaczął do niej-ścierwa które obudziło się z nijakiego związku i widząc ,że Mamy dzieci bez skrupułów rozbijała Nasz związek dla swoich korzyści .Zażądałam rozwodu ,Happy End skończył się tak że Mój Mąż niby się przebudził z romansiku .Otworzył oczy i zobaczył co miał ,a co ma w danej chwili .
Szczerze mówiąc mam mieszane uczucia ,jeżeli chodzi o Nasz związek.Niby jest wszystko ok ,ale czuję że nie jest tak jak być powinno.
Kocham Tego Człowieka ponad wszystko ,nie potrafię wyobrazić sobie życia bez Niego .Ale niestety To Nie Jest To Samo Co Było .
Jeżeli któraś z Was Miała podobną sytuację ,i wyszliście z tego na prostą drogę to napiszcie -dajcie jakieś dobre rady ,które Wam -Waszemu Związkowi pomogły zapomnieć o tym Horrorze .
Pozdrawiam Alexa
16 2011-04-18 04:48:20 Ostatnio edytowany przez anitka77 (2011-04-18 04:49:39)
Mnie zdradzal przez internet, chociaz moze w realu tez. Jak bylam w Polsce na 2 miesiace a on zostal w USA (bylismy ze soba juz rok) zamieszkalismy ze soba w USA, wiec jak bylam w Polsce bo musialam miec operacje to on dzien po do mnie nie zaadzwonil. Bardzo mnie to zawiodlo, ze w tak waznym momencie nie ma go przy mnie nawet telefonicznie. Pozniej mi mowil ze dzwonil ale sie niemogl dodzwonic. Po powrocie zobaczylam w jego mailach korespondencje z dnia gdy bylam w szpitalu. Korespondencja ta zwalila mnie z nog. Zapisal sie na sex randki w USA i umowil sie z jakas baba. Wlasnie wtedy gdy ja mialam operacje. Ehhh szkoda gadac.
Ja jestem taka osobą. Zabrało sporo czasu, ale teraz jest chyba ok. Ale pewna nigdy juz niczego nie będę, bo po takim doświadczeniu nie można być.
18 2011-04-18 13:18:27 Ostatnio edytowany przez alexa 1983 (2011-04-18 13:19:56)
No właśnie ,z tym zaufaniem to będzie troszkę ciężko .Ale muszę powalczyć z samą sobą ,nie należę do osób które łatwo się poddają .
Chociaż bywają dni ,kiedy mam ochotę iść w cholerę tylko nie wiem w którą stronę .
Pozdrawiam
Janjestem na hustawce. Ale ciagle z myślą- próbuje. Nie wiem czy mi Sie uda. Ale chce dać sobie szanse.
Ja ucze sie patrzec na swojego meza tak, aby w moich oczach nie widzial pogardy. Mimo, ze zdaje sobie sprawe z tego, ze on musi przezywac swoje wlasne pieklo, ze to zrobil, jakos nie potrafie mu wspolczuc. W koncu ma to na wlasne zyczenie.
Wiesz aga. Z drugiej strony na to patrzeć to juz nie zalezymy od nikogo prawda? W sensie typowo emocjonalnym. Nie sadze żebyśmy były podatbe na pułapkę- co on czuje co on myśli chce żeby był szczęśliwy chce żeby było mu dobrze ze mną.
Teraz jesteśmy na etapie- co ja czuje co myśle chce być szczęśliwa chce żeby było mi dobrze samej ze sobą.
I wiesz co? Oni na tym etapie byli zawsze.
A pogarda? Ja tez ja czuje. I to taka pogarda która jest podszyta opinia. Jesteś totalnym kretynem i durniem jeśli doprowadziles do tego, ze straciles taka kobietę jak ja.
Bo to se ne wrati.
Teraz to jakiś układ jest. Wcale nie musi być zły.
Kiedyś byłam pewna ze oddalabym za niego życie. Ze w każdej sytuacji mógł na mnie liczyć. Teraz? Teraz jest inaczej
Ja tez zaczynam zyc w jakims-takim-nie wiem-jakim ukladzie. Co dzien slysze: jak ja cie kocham, dla ciebie wszystko, wszystko zebys czula sie lepiej, wszystko zebys byla szczesliwa.... tylko, ze ja juz nie jestem pewna, czy bede potrafila byc jeszcze kiedys tak naprawde szczesliwa. Choc z drugiej strony, ucze sie byc szczesliwa, tylko ze szczescia odnajduje w innym zrodle. Nie w nim, bo na nim nie moge polegac, ale we mnie samej. Czuje sie, jak Ewa po zjedzeniu zakazanego owocu. Wszystko stalo sie dla mnie takie jasne, takie proste, takie oczywiste: on nigdy nie kochal mnie tak, jak ja jego, on zawsze byl wazniejszy dla niego niz ja, on zawsze myslal najpierw o sobie, a dopiero duzo duzo pozniej o mnie, nigdy nie bylo zawsze, zawsze byl on i ja. Czemu nie widzialam tego wczesniej? Nawet teraz jak mowi: 'wszystko dla ciebie', to ja slysze ciag dalszy tego zdania: 'zebys sie zamknela i nie brzeczala' lub cos w tym stylu.
Ale zycie mam tylko jedno, i to ja decyduje, jak je przezyje. Wiec nie mam zamiaru ubolewac nad nim. On niech sam zastanawia sie nad soba. Ja mam zamiar dalej zyc pelnia szczescia, cieszyc sie kazdym dniem, wschodem i zachodem slonca, szumem wiatru w drzewach, gwiazdami lsniacymi w ciemnosciach, ludzmi usmiechajacymi sie do mnie na ulicy bez powodu... Zycie jest zbyt krotkie, zeby tracic je na roztrzasaniu czyjejs glupoty.
Pozdrawiam i zycze Tobie jak i wszystkim najpiekniejszych Swiat Wielkanocnych i aby kazde zjedzone jajeczko bylo symbolem poczatku czegos nowego, pieknego i niepowtarzalnego.
Ja zostałam zdradzona, a teraz jestem szczęśliwa. Tyle, że z innym facetem i ot cała tajemnica ![]()
Ja tez zostałam zdradzona z chłopakiem, z którym byłam 4 lata. Potem próbowałam to odbudowac z nim, trwało to długo i nic juz nie było takie samo. Obiecywał, że nigdy tego więcej nie zrobi, jednak skończyło sie tylko na obiecywaniu. Płakal, prosil, błagał dawalam sto razy szanse i nigdy już po zdradzie nie bedzie tak samo. Tez wtedy mi sie wydawało, że nigdy juz nikogo nie pokocham itd. Byłam dwa lata sama i co? Pokochałam, znalazłam prawdziwa miłość i teraz patrząc na to z prespektywy czasu, wiem ile czasu starciłam, na odbudowanie czegoś co było wiadome, od kiedy mnie zdradził, że juz nigdy nie bedzie tak jak być powinno.
Bardzo duzo pomogły mi to forum. Przetrwałam dzieki niemu ciężkie chwile i teraz jestem szczęśliwa i wiem jak powinien wyglądać zdrowy partnerski związek.
Życze Wam siły i walki o was same, nie o nich czy związek tylko o Was same. Ten kto zdradzil, nie jest wart niczego.
narzeczony mnie zdradzal byly tez romanse smsowe ale jest juz ok i mimo przykrych wspomnien jestem z nim i go kocham a on mnie.pozdrawiam i powodzenie
Witam.
Moze ktos znowu cos fajnego doda w tym temacie.
Trudnojest zyc po zdradzie,ale warto wspierac sie wzajemnie.
Ja bylam zdradzana przez bylego meza ale nie chce za bardzo o tym mowic bo to boli mimo uplywu czasu.Dzis jestem z innym partnerem ktory mi duzo pomogl a wtedy jako jeszcze obca osoba...
Witam...
Jako facet, w którego życiowym "słowniku" pojęcie zdrady nie istnieje, to podziwiam Was dziewczyny, że pomimo tak wielkiego upodlenia dla kobiety jakim jest ten "wyczyn" próbujecie zawalczyć o związek na nowo.
Ktoś kiedyś powiedział, że "w piekle nie ma tyle nienawiści co w sercu zdradzonej kobiety", tak więc w odniesieniu do tego:
Po zdradzie nie ma jutra, jest tylko dzisiaj. Jesli dzisiaj bedzie dostatecznie dlugie i dobre, moze kiedys osmielisz sie pomyslec o jutrze. Ja jeszcze nie potrafie patzec w jutro, mimo ze moje dzisiaj jest duzo lepsze niz cale przed.
raczej nie ma jutra i parafrazując tekst z "Seksmisji" pozostaje powiedzieć, że "ciemność widzę, ciemność"
.
Przed laty byłem po Waszej strony barykady, zostałem zdradzony. Związek zakończyłem definitywnie z dnia na dzień, bo nie potrafiłbym patrzeć, żyć i zaufać po "tym" na nowo ówczesnej partnerce. Co by nie mówić i jakby na to nie patrzeć ale zaufanie buduje się miesiącami, latami a można je zniszczyć w kilka sekund... niekiedy nieodwracalnie.
Teraz, choć zostałem "zdradzony inaczej" walczę o swój sakramentalny związek, mając czasami takie chwile zwątpienia czy w ogóle warto, bo moje zaufanie - nie tylko w odniesieniu do żony w tym wypadku - zostało mocno nadszarpnięte.
Zdaniem Dalajlamy "najwięcej zawdzięczamy tym, którzy Nas skrzywdzili" idąc przez życie z doświadczeniami z przeszłości, które są bagażem przyszłości...
Chyba tych "szczęśliwych po zdradzie" łatwiej znaleźć wśród osób, które zakończyły związek ze zdrajcą niż wśród tych, które próbują zbudować związek na nowo (bo odbudować tego co było się już nie da).
w piekle nie ma tyle nienawiści co w sercu zdradzonej kobiety
To prawda. Ja w tym piekle padalca usmażyłam. Dzięki temu mogę być szczęśliwa. Nie umiałabym żyć z osobą, która zdradziła.
najwięcej zawdzięczamy tym, którzy Nas skrzywdzili
I to tez prawda. Nie umiałabym docenić tego, co mam teraz bez tego, co było przed.
Witam.
Moze ktos znowu cos fajnego doda w tym temacie.
Trudnojest zyc po zdradzie,ale warto wspierac sie wzajemnie.
Wspierajmy się bo naprawdę warto , choć może się to wydać dziwne to mimo zdrady , moje drugie małżeństwo jest super , hiper prze szczęśliwe ( to ja byłam zdradzona)......... Wiem pewnie niektórzy napiszą , że jestem naiwna i głupia ale od blisko sześciu lat tak jest. W moim wypadku była to zdrada jednorazowa może dlatego tak'' łatwo'' przebaczyłam. Pierwszy mąż zdradził mnie i porzucił zrobił w moim życiu wielkie spustoszenie i choć nie chciałam ufać facetom to teraz nie żałuję. No może czasami trochę .............. he he
31 2012-12-30 00:32:29 Ostatnio edytowany przez kamila.Hiszpania (2012-12-30 00:36:18)
Mi tez sie udalo,tak jak Carinie.minelo kilka lat od zdrady meza,ale wszystko da sie naprawic.Nawet nie wiesz ile razy z nim o tym rozmawialam.przewijalismy cala sytuacje wciaz i wciaz,ale za kazdym razem dowiadywalismy sie czegos nowego.raz jak sie czulam ja,raz jak on,raz mowilismy sobie czego juz sobie nie zrobimy,raz co nas w tym zabolalo,az przeszlismy do kolejnego etapu-zaczelismy mowic kiedy czujemy sie dobrze i kiedy ufamy partnerowi,co nam sprawiloby przyjemnosc,co nam sie w nim podoba.Pisze "chcieli" ale to caly czas JA mu mowilam o moich odczuciach,a on po pewnym czasie nauczyl sie tego ode mnie i tez zaczal mowic swoje zdanie.jest ciezko odzyskac zaufanie ale to mozliwe.ja mysle ze dzieki temu zdarzeniu nasze zycie ma glebszy odcien.i tak jak powiedziala Carina staramy sie sluchac drugiego.Moze to ci pomoze-znalazlam to w internecie :
- "Jak sie troszczyc o atrakcyjnosc zwiazku".
- "10 zasad udanego malzenstwa,relacje w malzenstwie"
- "11 zasad prawidlowej komunikacji z partnerem" (netporady.pl)
- "jak dbac o zwiazek"
- "kiedy zlosc niszczy zwiazek"
- "za malo seksu-lec po farbe"
u mnie zadzialalo,maz tylko wszedl do sypialni i spojrzal na sciane
- "milosc to tylko uczucie, Jakie mity moga zniszczyc zwiazek" przeczytaj,bardzo ciekawe.
- "Jak budowac wzajemne relacje"
A najwazniejsze co mozesz zrobic to SKONCZ PISAC NA FORACH.To co masz do powiedzenia tutaj,napisz na kartce i powiedz to JEMU. tylko PAMIETAJ-zawsze staraj sie miec niski ton glosu,a kiedy rozmowa ci sie nie uda i znow zaczniecie sie klocic wroccie do tego innego dnia.albo napisz do niego list.I ZAWSZE ale to ZAWSZE mow tylko to co TY czulas.
Witam,jestem zdradzoną i pozostającą w tym samym związku. Kocham ale to nie jest już ta sama miłość. Często wydaje mi się że oszukuje samą siebie. Dałam mu tzw. Szansę . Nie ufam mu ,choć bardzo bym chciała. Sama nie wiem co jest lepsze. Rana pozostaje tak gleboka,że wywiera aż chore zachowania. Wiem że mnie kocha ,ale mimo wszystko zapomnieć nie mogę i nie umiem. Związek po części toksyczny, bo wiem ,że zaufanie jest podstawą zdrowego związku. Co zrobić by pomoc sobie i mojemu związkowi ? Chce być z nim do końca moich dni ,ale czy tak da się żyć ? Jak się z tego wyleczyć ? Pozdrawiam
3 lata temu trafiłam na to forum w nadzieii zobaczenia odpowiedzi, że są szanse na odbudowanie związku po zdradzie....mimo, że to ja zdradziłam, byłam winną całej sytuacji szukałam iskierki nadzieji i szansy, że mi się uda odbudować coś co zniszczyłam. Pomimo, że mąż w odwecie brał co popadnie tłumacząc cierp ciało jak chciało...Uważam, że aby wybaczyć zdradę potrzebne są mądre osoby, a jeżeli ktoś chce odpłacić pięknym za nadobne i nie robi nic bo uważa że druga strona zawiniła - nie warto dawać drugiej szansy takiemu związkowi! Dziś wiem że trafiłam na duże dziecko, bo nie potrafiło zakończyć małżeństwa rozwodem, tylko czerpał radość z uprzykszania mi życia. Dzisiaj w pełni świadoma swojej winy twierdze, że nie ma czegoś takiego jak odbudowa związku ( gdyż wielką niewiadomą jest walka dwóch osób jest walka o NOWY związek) większość podchodzi zdradził niech cierpi mi wszystko wolno - w takim wypadku należy kończyć małżeństwo - bo po 3 lATACH robienia wszystkiego na siłę można w pełni zaangażować się w nowy związek z pełnym poczuciem bezpieczeństwa i miłości. Moim zdaniem NiIE WARTO - SZkoda Życia, gdyż osoba zdradzona w każdej chwili będzie nam wbijać szpilę przypominając, że nie zapomniała. Ja mając tą wiedzę, rozwiodłabym się, unikając tym samym wbijania w poczucia winy mogłabym być szczęśliwa z kimś innym w nowym związku, gdzie wyciągnęłam bolesne doświadczenie z popełnionej zdrady...
34 2012-12-31 03:06:20 Ostatnio edytowany przez maya7 (2012-12-31 03:25:34)
3 lata temu trafiłam na to forum w nadzieii zobaczenia odpowiedzi, że są szanse na odbudowanie związku po zdradzie....mimo, że to ja zdradziłam, byłam winną całej sytuacji szukałam iskierki nadzieji i szansy, że mi się uda odbudować coś co zniszczyłam. Pomimo, że mąż w odwecie brał co popadnie tłumacząc cierp ciało jak chciało...Uważam, że aby wybaczyć zdradę potrzebne są mądre osoby, a jeżeli ktoś chce odpłacić pięknym za nadobne i nie robi nic bo uważa że druga strona zawiniła - nie warto dawać drugiej szansy takiemu związkowi! Dziś wiem że trafiłam na duże dziecko, bo nie potrafiło zakończyć małżeństwa rozwodem, tylko czerpał radość z uprzykszania mi życia. Dzisiaj w pełni świadoma swojej winy twierdze, że nie ma czegoś takiego jak odbudowa związku ( gdyż wielką niewiadomą jest walka dwóch osób jest walka o NOWY związek) większość podchodzi zdradził niech cierpi mi wszystko wolno - w takim wypadku należy kończyć małżeństwo - bo po 3 lATACH robienia wszystkiego na siłę można w pełni zaangażować się w nowy związek z pełnym poczuciem bezpieczeństwa i miłości. Moim zdaniem NiIE WARTO - SZkoda Życia, gdyż osoba zdradzona w każdej chwili będzie nam wbijać szpilę przypominając, że nie zapomniała. Ja mając tą wiedzę, rozwiodłabym się, unikając tym samym wbijania w poczucia winy mogłabym być szczęśliwa z kimś innym w nowym związku, gdzie wyciągnęłam bolesne doświadczenie z popełnionej zdrady...a swoją drogą zdrada pokazała mi jakim głupim i nieodpowiedzialnym człowiekiem jest mó mąż....i na dzień dzisiejszy to ja chce rozwodu bo jestem zmęczona....fochami mężą...a życie mam jedno...I dzisiaj stwierdzam jedno: NIE WARTO!!! osoby które szukają nadzieji w tym poście nie znajdą....jednak po dwóch 3 latach przyznają rację, że nie warto i szkoda czasu... ale to każdy musi sam wysnuć wnioski
Zdradziłaś Mayu7 walczyłaś o Wasz związek , ale z tego co zrozumiałam to się nie powiodło. Przykro mi bardzo z tego powodu. Ale pytanie autorki wątku brzmiało '' CZY JEST TU KTOŚ ZDRADZONY KTO JEST TERAZ SZCZĘŚLIWY W ZWIĄZKU?'' . Myślę że kobietki potrzebują tu wsparcia że pomimo zdrady można odbudować związek , a nie tego żeby udowadniać , że zdrada przekreśla wszystko.Ja byłam zdradzona i z tego powodu szpil nie wbijam.
36 2012-12-31 03:42:30 Ostatnio edytowany przez maya7 (2012-12-31 03:43:43)
Zdradziłaś Mayu7 walczyłaś o Wasz związek , ale z tego co zrozumiałam to się nie powiodło. Przykro mi bardzo z tego powodu. Ale pytanie autorki wątku brzmiało '' CZY JEST TU KTOŚ ZDRADZONY KTO JEST TERAZ SZCZĘŚLIWY W ZWIĄZKU?'' . Myślę że kobietki potrzebują tu wsparcia że pomimo zdrady można odbudować związek , a nie tego żeby udowadniać , że zdrada przekreśla wszystko.Ja byłam zdradzona i z tego powodu szpil nie wbijam.
Swego czasu potrzebowałam takich postów....i sądzę po wypowiedziach autorek udzielających się bardzo mocno na forum....dałam szanse ale moje fochy ma znosić...czy to ma być droga do szcśecia...czy nie lepiej odchorować aby potem być NAPRAWDę szczęśliwy
Każdy związek jest inny i trudno jest dawać konkretne rady. Trzeba się głęboko zastanowić przed każdym krokiem ,krokiem który może zranić drugą osobę i to bardzo mocno. Czy warto tracić to co się ma dla chwili radości ,która może zniszczyć wszystko. Lepiej zostać singlem i wtedy robić co się chce. Bo będąc z drugą osobą trzeba być odpowiedzialnym choć może brzmi to gornolotnie. A z obserwacji moich wynika ,że prawdziwa szczera miłość zdarza się bardzo rzadko. A szkoda. Sami sobie gotujemy to piekielko. Nie warto. Pozdrawiam
Maya7, ja jestem zdradzoną żoną i staram się wybaczyć mężowi. Staram się zamknąć temat, nie wracać w rozmowach to tego co było, bo dużo już było powiedziane. Ale wciąż chce mi się dogryzać, wypominać. Wykonuję naprawdę ciężką robotę, żeby trzymać język za zębami. Uznałem, że skoro postanowiłam się nie rozstawać, to nie mogę ciągle do tego wracać. Ale w głowie temat nie znika, wciąż o tym myślę. Przez to, że o tym z nikim nie rozmawiam, czuję się samotna, jestem sama z problemem. Oddalam się od męża. Wiem, że nie mówienie o tym głośno, nie pomoże nam odbudować sensownego związku. Mówienie o tym wciąż, jest jak znęcanie się nad mężem. Nie wiem co robić. Jak myślisz, czy jest coś co pomogłoby ci wytrwać przy mężu po Twojej zdradzie? Jaka postawa twojego męża, spowodowałaby że chciałabyś z nim zostać?
Ja tez zostałam zdradzona przez partnera z którym byłam 6lat.Jest mi cieżko chodź powiedziała ze spróbuje wybaczyć.Sa dni kiedy nie wtrzymuje bo w głowie ciagle rożne myśli i pytanie dlaczego?Staram sie mu tego nie wspominać bo skoro dałam szanse to tylko mogłoby nas oddalić od siebie.Jest cieżko i myśle ze będzie,jesteśmy ludźmi którzy maja jakieś emocje a zdrada boli i będzie bolała mimo starań mimo zapomienia...
Myślę,że zapomnieć się nie da. A skoro chcemy być z tymi facetami to skazujemy się na ciągłe cierpienie z powodu ich zdrad. Ja czasami myślę że dłużej tak nie wytrzymam. To jest takie czekanie na jego następny raz i szukanie dziury w całym. Jedno jeszcze mogę stwierdzić że my z pozoru wybaczajac kochamy ich bardzo i robimy to dla naszej miłości ,a czy warto to się okaże w przyszłości
A co ja mam robić kiedy nawet nie dostałam takiej szansy, zeby żyć dalej w małżeństwie. To jest okrutne! Chociaż tak myśle (już trochę ochlonelam), ze nie wiem co lepsze. Te pieprzone kochanki powinny im dać tak podpalić, żeby docenili, ze zony to SKARBY!
Ewa, oni poprostu nie doceniają tego co mają pod nosem. Może nie będę tu skromna ale jestem kobieta która daje z siebie dużo serca, dlaczego szukał gdzieś innej choć miał można powiedzieć wszystko? Nie wiem. Faceci lubią wrażenia i tyle. A nasz ból nie znaczy nic
Ja tak bardzo chcialabym zyc jak dawniej,ale mimo staran zdrada sprzed 2 lat siedzi w moim sercu. Moj maz tak bardzo chcialby zamknac tamten rozdzial i zyc jak kiedys. Bardzo sie stara,ale ja ciagle i ciagle wracam do sprawy. Wracam do szczegolow,ktore naprawde juz teraz nie maja znaczenia. Ciagle wbijam mu szpile,tez mam wrazenie,ze sie nad nim znecam,a on przy mnie nadal trwa. Boje sie,ze ja go klasycznie ponizam i uyrzymuje w poczuciu winy. Byc moze oboje tego nie wytrzymamy.
Mam jednak nadzieje,ze mimo zranienia i mojego bolu zaczne jeszcze normalnie zyc. Moze nawet bede szczesliwa,bo szkoda mi tylu wspanialych chwil,dzieci. Pewnie gdyby nie bagaz zyciowy i wspolna historia unioslabym sie honorem i odeszlabym. Ale szkoda mi tego,co razem przezylismy.
Gdybym jednak kiedykolwiek cos podejrzewala to nie bede juz nic wyjasniac.
Ciezko mi,ale nie wiem co powinnam zrobic.
Maya7, ja jestem zdradzoną żoną i staram się wybaczyć mężowi. Staram się zamknąć temat, nie wracać w rozmowach to tego co było, bo dużo już było powiedziane. Ale wciąż chce mi się dogryzać, wypominać. Wykonuję naprawdę ciężką robotę, żeby trzymać język za zębami. Uznałem, że skoro postanowiłam się nie rozstawać, to nie mogę ciągle do tego wracać. Ale w głowie temat nie znika, wciąż o tym myślę. Przez to, że o tym z nikim nie rozmawiam, czuję się samotna, jestem sama z problemem. Oddalam się od męża. Wiem, że nie mówienie o tym głośno, nie pomoże nam odbudować sensownego związku. Mówienie o tym wciąż, jest jak znęcanie się nad mężem. Nie wiem co robić. Jak myślisz, czy jest coś co pomogłoby ci wytrwać przy mężu po Twojej zdradzie? Jaka postawa twojego męża, spowodowałaby że chciałabyś z nim zostać?
Każdy człowiek ma inny charakter i przyjmuje inną postawę po zdradzie,, jeden potrafi wybaczyć inny nie...Jeżeli ktoś się stara i szczerze żałuje warto dać szanse ale w momencie gdy na dnie ducha wiesz że będziesz w stanie wybaczyć...jeżeli zdrada budzi chęć chorobliwej zemsty czy nie dającej nienawiści lepiej chyba odpuścić...wiem łatwo komuś doradzać z perspektywy czasu, bo każdy musi sam dojść do pewnych wniosków. Ja jeszcze po roku od zdrady gdy ktoś mi mówił że nie warto walczyć, patrzyłam jakby ktoś opowiadał mi baje na dobranoc...dzisiaj z perspektywy czasu umęczona staraniem tylko z mojej strony, wiedząc jak czas ucieka stwierdzam, że zdrada zawsze zostanie rysą i mimo, że się kocha chyba lepszy jest czas na dogorywanie po rozstaniu aby potem być szczęśliwą niż żyć na pół gwizdka
Zdradziłaś Mayu7 walczyłaś o Wasz związek , ale z tego co zrozumiałam to się nie powiodło. Przykro mi bardzo z tego powodu. Ale pytanie autorki wątku brzmiało '' CZY JEST TU KTOŚ ZDRADZONY KTO JEST TERAZ SZCZĘŚLIWY W ZWIĄZKU?'' . Myślę że kobietki potrzebują tu wsparcia że pomimo zdrady można odbudować związek , a nie tego żeby udowadniać , że zdrada przekreśla wszystko.Ja byłam zdradzona i z tego powodu szpil nie wbijam.
To nie jest tak, że nie powiodło się...nadal jesteśmy razem...ale to już nie to samo i zostaje żal...i wydaje mi się że żal zostanie obojętnie czy jesteśmy stroną zdradzoną czy zdradzającą...rysa jest rysą, a żal pozostanie żalem
do Maya7:
cześć, jak czytam Twoją wypowiedź to widzę jakby sytuacje u siebie, z tym, ze mnie mąż w odwecie nie zdradził i wierzę, ze by tego nie zrobił. Natomiast mam żal do niego o to, ze pomimo, ze już któryś rok z rzędu próbujemy sobie z tym poradzić to ciągle są wypominania, wbijanie szpil. Nawet jak coś wspominamy np. z jego przeszłości jakieś miłości czy jak i jak coś go denerwuje, jak go o coś pytam (ale w sposób humorystyczny) to on potrafi z grubej rury wypalić, ze ja to i tak jestem gorsza, ze względu na to co zrobiłam. Zawsze w takich rozmowach bez względu na temat wychodzi na to, że to on jest najbiedniejszy itd. Tak jak piszesz, fochy, narzekania, dobijanie słowami, czasami miałam aż łzy w oczach bo mam wrażenie, ze ma mnie za najgorszą, tylko po co ze mną jest? bo jest tchórzem i nie potrafi skończyć?Też mam czasami wrażenie, że takie życie do niczego nie prowadzi, ale żal wszystko tak skończyć. Poza takimi ostrymi sytuacjami w miarę nam się żyje, mamy jakieś plany na przyszłość, ale to już nie jest to samo życie i mam tego świadomość.
takasobie.. nniestey mnie się tez to czasami włącza.. ale jak bardzo emocjonalnie się robi
jak np. mój mąz mówi -nasz syn to głupek, konsekwencji nie potrafi przewidzieć>? debil jakiś, czy co? wyobraźni nie ma?/
to mi się taka mała szafeczka w głowie otwiera.. i z niej wyskakuje...
odezwał się ten, który wszystko przewiduje, konsekwencje analizuje i wyobraźnię posiada... może po tobie odziedziczył taki stosunek do świata?/
nie mówię tego.,.. nie mówię
ale myyyslę;)'
Możliwy jest nowy związek po zdradzie,w moim przypadku po emocjonalnej.Poznałem dziewczynę,ciepłą,wrażliwą,pełną uczuć,wyrozumiałą.Jest wspaniała dla mnie,powoli zapominam o przeszłości przy Niej.
Możliwy jest nowy związek po zdradzie,w moim przypadku po emocjonalnej.Poznałem dziewczynę,ciepłą,wrażliwą,pełną uczuć,wyrozumiałą.Jest wspaniała dla mnie,powoli zapominam o przeszłości przy Niej.
ale ty mnówisz o nowej, a ja mówię "o tej co zdradziła". z nia bys dał rade życ?
mayk222 napisał/a:Możliwy jest nowy związek po zdradzie,w moim przypadku po emocjonalnej.Poznałem dziewczynę,ciepłą,wrażliwą,pełną uczuć,wyrozumiałą.Jest wspaniała dla mnie,powoli zapominam o przeszłości przy Niej.
ale ty mnówisz o nowej, a ja mówię "o tej co zdradziła". z nia bys dał rade życ?
Niestety NIE.Zdrady nie da się wybaczyć.
rzadko ktos kto jest szczesliwy udziela sie na forum dla zdradzonych. ludzie szukaja tutaj pocieszenia.
ja zostalam zdradzona i nie wybaczylam.
wszyscy mowia, ze po kazdej burzy wychodzi slonce. ale to nieprawda. nie mozna czekac na slonce. kazdy powinien przezyc swoja zalobe w swoj sposob. i tylko tak sie wyleczy.
Wybaczyc sie nie da zdrady, ale bywaja pary zyjace w miare szczesliwie.
Byc moze wiele osob przezylo skok w bok partnera i jakos sobie radzi. Nie szuka pocieszenia na forum.
Mam nadzieje ze tak bedzie ze mna.
Witam!
Ja nie mogę jeszcze powiedzieć czy jestem szczęśliwa po zdradzie czy nie bo myślę, że jeszcze na to za wcześnie. A co do Forum to ja nie szukałam tu pocieszenia bo nie wiem czy to w ogóle możliwe po tym co się przeżyło. Na Forum szukałam ludzi, którzy przeżyli to co ja i chciałam ich rady jak mam sobie radzić z tym całym bałaganem i brudem, który spadł na mnie. Na szczęście znalazłam to czego szukałam i jestem za to niezmiernie wdzięczna.
Na dzień dzisiejszy boję się, że nie będę nigdy już w pełni szczęśliwa po zdradzie mojego M. Operacjo może możliwe jest tylko to , że będziemy tylko w miarę szczęśliwe A co u Ciebie bo dawno się nie odzywałaś?
Pozdrawiam
54 2013-04-05 18:09:16 Ostatnio edytowany przez operacja (2013-04-05 18:20:32)
Witam!
Ja nie mogę jeszcze powiedzieć czy jestem szczęśliwa po zdradzie czy nie bo myślę, że jeszcze na to za wcześnie. A co do Forum to ja nie szukałam tu pocieszenia bo nie wiem czy to w ogóle możliwe po tym co się przeżyło. Na Forum szukałam ludzi, którzy przeżyli to co ja i chciałam ich rady jak mam sobie radzić z tym całym bałaganem i brudem, który spadł na mnie. Na szczęście znalazłam to czego szukałam i jestem za to niezmiernie wdzięczna.
Na dzień dzisiejszy boję się, że nie będę nigdy już w pełni szczęśliwa po zdradzie mojego M. Operacjo może możliwe jest tylko to , że będziemy tylko w miarę szczęśliwe A co u Ciebie bo dawno się nie odzywałaś?Pozdrawiam
Juz 13 miesiecy minelo od zdrady. Jeszcze do niedawna bardzo cierpialam, dokuczalam mezowi, wbijalam mu szpile i zastanawialam sie, czy to sie kiedykolwiek skonczy.
I wiesz, chyba nadszedl ten czas. Chyba moja zaloba miala trwac 2 lata. Przestalam obsesyjnie myslec i dopytywac sie o to, co miedzy nimi sie zdrarzylo. Zaczelo mi sie chciec znowu cokolwiek robic w domu do tej pory musialam sie do wszystkiego zmuszac. Naprawde jest lepiej.zrozumialam kilka powodow, ktore doprowadzily do zdrady i chce to i siebie zmienic.
Nie oznacza to, ze jest super. Pewnie juz nigdy nie bedzie, ale pracuje nad soba i wlcze o swoje dobre samopoczucie.
Dodam, ze bardzo mi pomogly dziewczyny z Kobiet na zakrecie.
Jak 13 miesięcy operacjo? Wydawało mi sie ze jesteśmy podobne stażem.
Jak 13 miesięcy operacjo? Wydawało mi sie ze jesteśmy podobne stażem.
Sorki matematyka sie klania . 2 5 miesiecy!!!
Operka. Czy mi sie tylko wydaje czy wskoczył mi obrazek Moni zamiast mojego?
Twoj
Witam End_aluzjo!
Chciałam napisać do Ciebie na priwa ale wyskakuja mi tam jakieś odnośniki i nie wiem, który mam wybrać. Chciałam Cię zapytać o parę spraw jak Ty to przechodziłaś.
Pozdrawiam
Witam End_aluzjo!
Chciałam napisać do Ciebie na priwa ale wyskakuja mi tam jakieś odnośniki i nie wiem, który mam wybrać. Chciałam Cię zapytać o parę spraw jak Ty to przechodziłaś.Pozdrawiam
nie wiem agnes, spóbuje ja do ciebie napisac
agnes39 napisał/a:Witam End_aluzjo!
Chciałam napisać do Ciebie na priwa ale wyskakuja mi tam jakieś odnośniki i nie wiem, który mam wybrać. Chciałam Cię zapytać o parę spraw jak Ty to przechodziłaś.Pozdrawiam
nie wiem agnes, spóbuje ja do ciebie napisac
ok!
Czułam się Bardzo kochaną ,ale już tak nie jest .
Poznaliśmy się 10 lat temu ,była to spontaniczna randka poprzez wspólnego znajomego .
Pamiętam do dziś .Tę iskrę między Nami ,namiętność która spędzała sen z powiek.Niespełna trzy miesiące pózniej zaszłam w ciążę ,miałam wtedy 17 lat .Nie bałam się ,miałam Mężczyznę który Mnie podtrzymał na duchu w każdej chwili .Nawet podczas trudnego porodu .Urodziła Nam się zdrowa i śliczna Córeczka ,Nigdy nie zapomnę tamtych chwil.Życie płynęło dalej ,swoim umiarkowanym tokiem .Mój Mężczyzna z zawodu fotograf ,rozwijał Swoją -Naszą działalność -Studio fotograficzne .Z czasem przeprowadziliśmy się do innego miasta .Byliśmy dzięki tej decyzji bliżej rodziny ,ale poprzez klientki -a były i są to głównie prostytutki ,zaczęło coś się psuć .Mój Mąż zaczął mieć pretensję do Mnie -A to o To ,a to o tamto .Między innymi że się nie spełnia jako fotograf ,zaprzepaszcza Swój talent itd.On widział i widzi karierę fotografa z częstymi wyjazdami z modelkami -sam na sam .Jeżeli robię jakiekolwiek wyrzuty to od razu słyszę że jestem zazdrosna -bo każda baba jest i już .A ja go ubezwłasnowolniłam .W ubiegłym roku Mnie zdradził ,przed samymi urodzinami ,i pierwszą rocznicą ślubu .Z Dziwką która zaczęła do niego pisać na NK-a w sumie to on zaczął do niej-ścierwa które obudziło się z nijakiego związku i widząc ,że Mamy dzieci bez skrupułów rozbijała Nasz związek dla swoich korzyści .Zażądałam rozwodu ,Happy End skończył się tak że Mój Mąż niby się przebudził z romansiku .Otworzył oczy i zobaczył co miał ,a co ma w danej chwili .
Szczerze mówiąc mam mieszane uczucia ,jeżeli chodzi o Nasz związek.Niby jest wszystko ok ,ale czuję że nie jest tak jak być powinno.
Kocham Tego Człowieka ponad wszystko ,nie potrafię wyobrazić sobie życia bez Niego .Ale niestety To Nie Jest To Samo Co Było .
Jeżeli któraś z Was Miała podobną sytuację ,i wyszliście z tego na prostą drogę to napiszcie -dajcie jakieś dobre rady ,które Wam -Waszemu Związkowi pomogły zapomnieć o tym Horrorze .
Pozdrawiam Alexa
Witam cie pisze bo sama nie wiem czy jestem szczęśliwa! mój maż zostawił mnie i nasza córeczkę 2 lata temu, zaczęły się częste kłótnie nawet o małą drobnostkę! co bardzo mnie to zdziwiło. potem się w końcu dowiedziałam ze poznał kogoś na czacie! wyprowadził się od nas córkę odwiedzał zabierał na każdy weekendy , przeprowadził się do swojej mamy i zostałam tom złom , omijając to! dziewczynę która poznał niezłe mu na namieszała chodź dobrze wiedziała ze ma rodzinę mimo tego zawróciła mu w głowie, rozstanie bardzo przeszłam, schudłam prawie 30kg, chodź nie powiem ze przydało mi się to !jeden plus z tego! nie spałam po nocach!a dziewczyna mieszkała 300km od nas wiedz widzieli się tylko raz w miesiącu!po roku czasu znudziła się zabaweczka jej! kątakt się urwał! zaczął przychodzić i się żalić, jak mu to źle jest i co narobił , po jakimś czasie wprowadził się do mnie! widzę ze żałuje tego ze się stara żeby było dobrze służę milion razy w ciągu dnia ze kocha mnie! ale chyba nie jestem szczęśliwa , mam ogromny zal do niego nie potrafię zapomnieć, nie potrafię zaufać , ciężko mi jest żyć, a nawet leżeć w jednym łózko z nim;( nie wiem jak będzie dalej córka jest bardzo z nim związana zrobiła się weselsza radosna bo ma tatusia w domu ale tak naprawdę nie wiem czy dobrze postąpiłam ze przyjęłam go! są dni ze jest super ale więcej jest takich ze cały czas mam ich przed oczami.. nieraz wygaduje mu to, bo tak strasznie to boli, nie wiem czy uda nam się! nie będzie już tak jak kiedyś wiem to!!on nie zdaje sobie sprawy co przechodzę chodź mowie mu o tym bardzo często wtedy przytula mnie i jest cisza!! ale czuje ze się mecze to jest silniejsze o demnie już nie mam siły walczyć z tym co mam przed oczami;(
Ja tak bardzo chcialabym zyc jak dawniej,ale mimo staran zdrada sprzed 2 lat siedzi w moim sercu. Moj maz tak bardzo chcialby zamknac tamten rozdzial i zyc jak kiedys. Bardzo sie stara,ale ja ciagle i ciagle wracam do sprawy. Wracam do szczegolow,ktore naprawde juz teraz nie maja znaczenia. Ciagle wbijam mu szpile,tez mam wrazenie,ze sie nad nim znecam,a on przy mnie nadal trwa. Boje sie,ze ja go klasycznie ponizam i uyrzymuje w poczuciu winy. Byc moze oboje tego nie wytrzymamy.
Mam jednak nadzieje,ze mimo zranienia i mojego bolu zaczne jeszcze normalnie zyc. Moze nawet bede szczesliwa,bo szkoda mi tylu wspanialych chwil,dzieci. Pewnie gdyby nie bagaz zyciowy i wspolna historia unioslabym sie honorem i odeszlabym. Ale szkoda mi tego,co razem przezylismy.
Gdybym jednak kiedykolwiek cos podejrzewala to nie bede juz nic wyjasniac.
Ciezko mi,ale nie wiem co powinnam zrobic.
Ja mam to samo cały czas mężowi wbijam nóż w plecy! choć on tez mówi ze zamkną rozdział raz na zawsze ja nie potrafię co chwile mu to wypominam, i boje się ze nie wytrzymie tego i odejdzie ale juz nigdy nie wróci, ale nie umiem zapanować nad sobą to jest taki potężny ból ze sobie nie wyobraża!! sa dni ze jest dobrze ciesze sie ze mam go przy sobie, ale jednak zapomnieć nie idzie ;(
Witajcie dziewczyny jak ja was rozumiem , mam to samo , od mojej zdrady minął rok , a ja ciągle do tego wracam , łapie sie na tym ze w najbardziej oczekiwanym momencie wsadzam mu nóż w plecy i wypominam , ciągle drążę temat choć on prosi żebyśmy zapomnieli ale jak mam zapomnieć chyba nie umiem ciągle zostając sama w domu on w pracy chodzę po domu i ciągle mam przed oczami ze zdzira sie tu kręciła przestawiała moje szklanki , kubki i rożne rzeczy dotykała wszystkiego , potem on wraca do domu a ja zaczynam po co dlaczego i niepewność i ból towarzysza mi każdego dnia , tez zastanawiam sie i obawiam ze zrobiłam źle wracając do niego ze chyba teraz jestem pewna ze byłoby lepiej gdybym mu nie dala szansy na dalsze życie to trudne , ale oni ci nasi zdradza cze tego nie rozumieją i myślą ze można pstryknąć palcem i problem zniknie , zniknie bol upokorzenie , cierpienie a ono nie znika nawet i mimo upływu czasu w tym wypadku czas wcale nie leczy ran , zostają głęboko w nas i nikogo jak widać prócz nas to nie obchodzi bo oni tylko potrafią powiedzieć zapomnijmy
rozumiem was bardzo dobrze
rok to za mało, by sobie poradzić z traumą zdrady basiula
pamięć pozostanie z nami zawsze
nie tylko wydarzen, ale tez uczuć, które to wzbudziło
kiedy mój mąż prónbował (co prawda rzadko i na porzątku) ucinać moje rozmowy z nim, pytania
mówiłam, że ja musze sobie z tym poradzić, ja musze to przegadac, ja musze powiedzieć co czuję
bo jesli nie interesuje go to, co ja czuję, to nie mamy wogóle o czym rozmawiać
jesli nie rozumie tego, ile to znaczyło dla mnie, jeśli nie uszanuje mojego bółu, żalu - to nie mamy o czym rozmazwiać
mówiłam, będziemy wracac do tego tak dużo razy, jak dużo będę potrzebowała
to nie oznacza, że wbi9jałam mu nóż w plecy
tak naprawde próby przegadania, wytłumaczenia, jak się czuję, czesto sprawiały, że mogłam rozładowac napięcie, zanim dochodziło do "eskalacji " przemocy z mojej strony
dziewczyny - coś wam powiem
ta próba utrzymania zdradzacza w permanentnym poczuciu winy, to ciągle przypominanie jemu o tym, i przypominanie o tym, że WY NIE ZAPOMNIAŁYŚCIE
jest oznaką waszej niepewności
]robicie tak, bo nie czujecie się z nim pewnie, nie ufacie waszemu mężwoi. to sprawia, że wolicie trzymać go na smyczy poczucia winy, żalu, cirpienia
bo przecież jest ryzyko, że jak odpuścicie, a oni poczują się swobodnie, to zrobią to kolejny raz? prawda??
tak sobie myslicie
i to jest zupełnie zrozumiale
ta niepewnośc pozostanie
BO NIE ZNACIE TEGO CZŁOWIEKA - zdrada pokazała, że miał na twarzy coś.. a w głowie coś innego, zdrada spowodowała, że jak mówił a, to wy wiedzieliście, że mysłał "z".
patrzycie na niego i myslicie - mowi szczerze? jest szczery? skąd mam wiedzieć, co si,ę za nim kryje? za tą twarzą? nie mam pojęcia co mysli, nie mam pojęcia co mu się w główie czai, przecież może mówić jedno, myslec drugie....
zdrada pokazała, że jakkolwiek kochałyście i jakkolwiek blisko niego csię czułyście... JEST I BYŁ kompletnie odrębnym, oddzielnym, niepewnym stworzeniem zyjącym OBOK was
a nie z wami, nie w waszym życiu
on ma swoje życie wy macie swoje
dopóki nie zrozumiecie, że zdrada jest nauczką pod tytułem - każdy człowiek jest samodzielną wyspą.... nie mam wpływu na to co zrob i, pomysli, wybierze mój mąż
każda jego decyzja jest jego włąsną decyzją
każde jego działanie jest jego włąsnym działaniem...
każdy jego wybór jest jego włąsnym wyborem
wiesz jaka jesteś, operacja, basiula, agnes, jak zyć po zdradzie
wiesz kim jesteś
wiesz czego chcesz i co jest dla ciebie ważne
twój mąż ma szansę
może tpowarzyszyć ci w twoim cudownym życiu, uczestniczyć w nim, tworzyc wraz z tobą warunki do pełnego przezywania każdego dnia, może wychowywać z tobą wasze dzieci, snuć marzenia
twój mąż może spierniczyć to wszystko w każdej chwili
jesli znowu was zawiedzie, jesli zaprzepaści szansę, którą od ciebie dostał
ty nic nie stracisz
on straci mozliwość zycia z tobą
wiesz co jest najwazniejsze?/
on musi o tym wiedzieć i to rozumieć:
dałaś mu szansę naprawić swój błąd, pozwoliłaś mu byc słabym człowiekiem, zaakcptowałaś to, że się pogubił
dajesz mu szansę, żeby zasłuzyć na ciebie, żeby z tobą był
nie zadośuczynieniem za doznane krzywdy
ma sobie zasłu,żyć miłością do ciebie, zrozumieniem, obecnością i nie zamykaniem oczu na twój ból, twoje uczucia i twoje potrzeby
zasługujesz na to, co najlepsze
i stać cię na to
twój mąż dostał od ciebie szansę, i może ją wykorzystać, albo stracić
uwolnij się od zależności
od strachu
nie wbijaj noża - dopóki chcesz to robić, dopóki nie nauczyłaś się jeszcze stać na swoich włąsnych nogach
a propos.. wszystko co tu pisze nie oznacza, że czasami nie wbijałam mojego męża w podłogę i nie sprawiałam, że wił się z bółu na podłodze obolały od moich słów
robiłam to.. jestem tylko człowiekiem
ale wiem, że lelementem uzdrowienia jest także umiejętnośc ODDZIELENIA mojego poczucia spełnienia, zadowolenia, zaddośćuczynienia, on tego CO CZUJE ON